aalissson
10.05.07, 14:23
Jesteśmy razem pół roku, mieszkamy razem, razem studiujemy, razem podrózujemy, razem robimy zakupy,gotujemy razem,śpimy razem, sprzątamy razem..Wszystko razem.
Nigdy się nie pokłóciliśmy na poważnie, czasem patrzę na znajome pary,które jak się raz w ciągu dnia nie pokłócą to jest święto lasu, to to jest dla mnie niezrozumiałe,po co?Szkoda czasu na wojny..
On nawet nie jest taki zeby się kłócić. Jesli czasem coś się wydarzy między nami złego,przychodzi pierwszy..
Jest niesamowity,kochany,uwielbiam go,tworzymy naprawdę zgraną parę i wiem,że inni nam zazdroszczą szczęścia..Chyba się dobraliśmy,wiem,że on to on.Nie chcę nikogo innego..
Długo o siebie zabiegaliśmy, bardzo nam na sobie zależy..
Planujemy ślub..Chcemy mieć dzieci..
I jak wcześniej wspominałam, wszystko robimy razem.
Teraz,kiedy Ja jestem u rodziców, on u swoich, to jest katastrofa.
Nie mogę wytrzymać,bardzo tęsknię,strasznie go kocham, myślę co robi, gdzie jest i o czym myśli.
Czasem mi mówi,że Ja go nie kocham tak,jak on mnie.A Ja nie jestem w stanie wyobrazić sobie kochania bardziej ode mnie.
Oddałam mu całą siebie,zna mnie jak własną kieszeń..
Zastanawiam się czy to nie jest jakaś obsesja?