Dodaj do ulubionych

To się nazywa chamstwo...

02.06.07, 18:40
Co tydzień załatwiam bilety do teatru, bo moja koleżanka wypisuje mi
zaproszenia pracownicze dla 2-6 osób na sobotę lub niedzielę (4 teatry do
wyboru, sztuk nie będę liczyć ile).

Zawsze z 2 biletów korzystam - jeździmy razem z moim facetem, ale często jest
tak, że np. kolejne dwa bilety są na sztukę graną w tym samym czasie, ale w
innym teatrze, więc fizycznie nie da się wszystkiego "zaliczyć". Czasem jest
też tak, że jedną sztukę już widzieliśmy i nie chcemy znów na nią iść.
Powodów rezygnacji co tydzień z jednej imprezy jest mnóstwo (czasem jedziemy
na 2, albo 3, a czasem możemy tylko na 1 i zostają nam jeszcze 2-4 bilety).
Szczegóły nie istotne.

Jestem bardzo rozczarowana, ponieważ w zeszłym tygodniu oddałam 4 zaproszenia
warte 160 zł mojemu koledze, który zarzekał się, że na pewno pójdzie z
dziewczyną i drugim moim kolegą, który też ma mieć dziewczynę. 2 dni później
zapytałam jak wypadła sztuka - powiedział, że niestety nie był, bo coś tam
(jakieś farmazony). No trudno, zdarza się.

Tydzień później - ta sama historia, ale miałam 2 bilety i oddałam je mojej
koleżance ze studiów. Dzień później zadzwoniłam do teatru i zapytałam czy ktoś
z tych zaproszeń skorzystał - odpowiedź była prosta - NIE.

No i dziś historia nie do pobicia. Bilety oddałam rodzicom, bo mój facet nie
miał ochoty jechać - powiedział, że już ma dość teatrów (no cóż, jeździmy co
tydzień, ale ja nigdy nie miałam dość i zawsze się ekscytowałam przed każdym
spektaklem, bo to naprawdę super rozrywka). Moi rodzice oczywiście zadowoleni,
powiedzieli, że na 100% pojadą, bo i tak nie mają dziś nic do roboty.

Godzina 18:10 - dzwonię do nich z zapytaniem, czy już jadą. Co usłyszałam?
-Nie, wiesz Agniesiu, nie pojechaliśmy...

Myślałam, że szlag mnie trafi. Pier.dolę to już. Nikomu nic nie załatwiam. Po
prostu od dziś, nikt już za free do teatru jeździć nie będzie... Tylko niech
się ku.rwa komuś przypomni, że jest fajna sztuka, ale 80 zł za bilet i czy bym
nie mogła załatwić, to zaj.ebię jak psa!

Przepraszam za przekleństwa, ale to już było przegięcie.
Mogliby chociaż powiedzieć, znalazłby się inny chętny na te bilety, ale nie,
po co :/
Obserwuj wątek
    • trypel Re: To się nazywa chamstwo... 02.06.07, 18:43
      Myslę że oni sie z tego bardzo ucieszą. Bo już pewnie mają dość uszczęsliwiania
      na siłę biletami do teatru na który nie mają ochoty... :D
      • a_gu_196 Re: To się nazywa chamstwo... 02.06.07, 18:46
        Tylko, że ja zawsze daje bilety komuś innemu. Moim rodzicom dałam akurat ostatni
        raz w styczniu, koleżance ze studiów pierwszy raz, a kumplowi daję co 2
        tygodnie, ale to dlatego, że się sam dopomina kiedy mu coś załatwię i zawsze
        chodzi, więc po prostu jest to dla mnie dziwne.

        Poza tym teatr, to nie jest rozrywka, na którą każdy może sobie pozwolić...
      • jdbad A dlaczego tak zachłannie bierzesz te bilety? 02.06.07, 18:56
        Może inni ludzie by je kupili i pooszli do teatru?
        • a_gu_196 Po 1. Ja je dostaję. 02.06.07, 18:59
          Po 2. Na większości z tych sztuk nie ma 100% frekfencji.
          A po 3. Jeśli nikt ich nie odbierze na 15 min przed spektaklem, to robią się z
          nich wejściówki, czyli ktoś inny może z nich skorzystać.
          • jdbad Re: Po 1. Ja je dostaję. 02.06.07, 19:03
            No, ale Ty ich nie dostajesz na 15 minut przed spektaklem. Coś mi to brzydko
            pachnie.
            • a_gu_196 Re: Po 1. Ja je dostaję. 02.06.07, 19:04
              Te bilety są w kasie teatru na moje nazwisko - jeśli ktoś nie przyjdzie i nie
              powie, że chce odebrać, albo się spóźni i przyjedzie "za 5", to przepadają, bo
              na 15 minut przed spektaklem robią się z nich wejściówki.
              • jdbad Re: Po 1. Ja je dostaję. 02.06.07, 19:05
                Teraz to juz w ogóle nic nie rozumiem. Bielty na Twoje nazwisko dla kogoś
                innego?
                • a_gu_196 Re: Po 1. Ja je dostaję. 02.06.07, 19:07
                  Tak, moja koleżanka zostawia w kasie wypełnione zaproszenia na moje nazwisko - w
                  kasie nikt nie sprawdza z dowodem, kto je odbiera. Jak przyjdzie mój kolega i
                  powie, że chce odebrać zaproszenia na nazwisko np. Kowalska na taką i taką
                  sztukę o tej i o tej godzinie, to oni jej dadzą.
                  • jdbad Re: Po 1. Ja je dostaję. 02.06.07, 20:06
                    Czyli jakiś szwindel to jednak jest.
    • tygrysio_misio Re: To się nazywa chamstwo... 02.06.07, 18:48
      wiekszosc ludzi nie chodzi do teatrow z najwieksza checia...

      a pozatym jak sie ma cos za darmo to sie tego nie szanuje

      ale dobrze mowisz...nastepnym razem powiedz,ze nie masz i juz;]
      • wredna.suka Ja bym bardzo chętnie poszła... 02.06.07, 18:50
        Na "Szalone nożyczki" albo "Imieniny" w Łodzi.
        Ale ta kasa właśnie...
        • a_gu_196 Re: Ja bym bardzo chętnie poszła... 02.06.07, 18:51
          Byłam raz na Szalonych nożyczkach, ale to chyba jedna z najlepszych sztuk jaką
          widziałam :)
          • wredna.suka Re: Ja bym bardzo chętnie poszła... 02.06.07, 18:52
            No właśnie, w Łodzi grają ją od 1999r.
            300 razy już byla, a ja jeszcze nie dotarłam.
            Mimo, że do teatru mam 4 min drogi :(
      • a_gu_196 Re: To się nazywa chamstwo... 02.06.07, 18:50
        > wiekszosc ludzi nie chodzi do teatrow z najwieksza checia...

        Bo większość ludzi była tylko raz w życiu w podstawówce z klasą na jakiejść
        nudnej operetce, albo nie wiem czym i się zraziło. Teraz jest tyle świetnych
        spektakli, szczególnie komedii, że nie wiem jak można nie chcieć tego zobaczyć.

        No, ale cóż...
        • trypel Re: To się nazywa chamstwo... 02.06.07, 18:54
          Własnie - są różne gusta. Pójdę chetnie 2-3-5 razy w roku ale czesciej nie mam
          ochoty i już. I jak chodze to i tak z reguły do buffo bo to lubie. Jakby mi ktoś
          dał bilety to... jakbym nie miał nic lepszego do roboty to bym poszedł ale bez
          rewelacji.
          Pamiętaj ze prezent ma być fajny nie dla Ciebie tylko dla tego komu go dajemy
          • a_gu_196 Re: To się nazywa chamstwo... 02.06.07, 19:01
            Trudno to nazwać prezentem...
            To są po prostu bilety i nikomu ich nie wciskam, wystarczyłoby powiedzieć, jak
            mój facet - dziś nie jedziemy, bo nie mam ochoty.
            • trypel Re: To się nazywa chamstwo... 02.06.07, 19:02
              Może inni nie chcieli Cie urazic że nie chcą... wiesz nieraz bliscy są delikatni
              i wezmą ale skorzystac to już nie :)
              • a_gu_196 Re: To się nazywa chamstwo... 02.06.07, 19:06
                No to teraz nawet do nikogo nie zadzwonię.
                • trypel Re: To się nazywa chamstwo... 02.06.07, 19:09
                  i tak zrób - i jak nikt sie nie zapyta o bilety przez nastepne pół roku to
                  znaczy ze chodzili zeby Ci przyjemnosc zrobic... doceń to :)
        • tygrysio_misio Re: To się nazywa chamstwo... 02.06.07, 19:01
          mozna...ludzie nietorzy gonia tylo za tym co popularne..popularne sa
          rozrelamowane filmy

          pozatym spektakle sa bardziej wymagajace intelektualizmu i mniej widowisowe;]

          ja tam nie mam z im chodzic do teatry...a szkoda...otaczam sie
          ciemniakami...czasem mam dosc a czasem znizam sie do ich poziomu
    • obca1 Re: To się nazywa chamstwo... 02.06.07, 18:54
      mi się marzy Taniec wampirów w teatrze ROma :)
      .. ale już pewnie tego nie będzie..niestety


      • trypel Re: To się nazywa chamstwo... 02.06.07, 18:58
        Akurat Taniec wampirów widziałem w oryginale i jak słyszałem polskie wykonanie
        to jakoś nie mam ochoty pójść
    • iberia.pl Re: To się nazywa chamstwo... 02.06.07, 20:00
      wystawiaj bilety na allegro :-)
    • mazria To się nazywa "paragnienie sztuki" 02.06.07, 20:27
      Ja Ciebie rozumiem... Kiedyś tak sie wściekałam, ale teraz...
      Nic mnie już nie dziwi, ludziom nie chce się iść do kina, na spacer, nie chce im
      się czytać ksiażek, gotować...
      Najfajniej jest wsypać do kubka i zalać gorącą wodą...
      Marazm i niechciejstwo ludzkość opętało!!
      Cóż, ale są i tacy którzy wręcz przeciwnie.. Cos robią. Coś sobą reprezentują,
      rysują, maluja, projektują, poza nudną pracą w banku (hihihihihi) czytają
      klasykę literatury, robią zdjęcia, chodzą na spektakle, do kina...

      Nie wszystkich da się zmusić do "teatru"...

      Głupich nie sieją, jak mawia moja koleżanka :0
      • trypel Re: To się nazywa "paragnienie sztuki" 02.06.07, 20:32
        mazria napisała:

        > Ja Ciebie rozumiem... Kiedyś tak sie wściekałam, ale teraz...

        Czym sie wsciekałaś? że ktos lubi spędzac wolny czas inaczej niż Ty?
        ups to chyba nie jest najzupełniej normalne?
        • mazria Re: To się nazywa "paragnienie sztuki" 02.06.07, 20:41
          Oj, Trypel, zawsze ze mną wojujesz...
          A tak rzadko tu zaglądam..
          • trypel Re: To się nazywa "paragnienie sztuki" 02.06.07, 20:44
            Bo poczułem sie urażony :)
            wolę osobiscie zrobic 800 km w weekend po to żeby zrobić nurka w jakims jeziorku
            niż iść do teatru i wcale nie czuje sie przez to głupszy.
            Nienawidze poezji i nie rozumiem sensu czytania wierszy ale nikmu tego nie
            zbraniam. Żyj i daj żyć innym - tak jak tego chcą. Dopóki nie wchodzą nam w droge.
            • mazria Re: To się nazywa "paragnienie sztuki" 02.06.07, 20:49
              Bardzo sobie cenię szczerość.
              Jak ktoś nie chce niech nie idzie na spektakl. Po co bierze bilet??? Po co???

              Nie stosuję urynoterapii, bo nie jestem jej zwolenniczką :D Dlatego nie zbieram
              moczu do szklanki :D

              • trypel Re: To się nazywa "paragnienie sztuki" 02.06.07, 20:51
                Z Twojego postu wynikało że ludzie którzy nie chodzą do teatru są BE :) a ja sie
                z tym nie zgadzam. Tylko tyle.
                • mazria Re: To się nazywa "paragnienie sztuki" 02.06.07, 20:55
                  Nie są wszyscy.
                  Nie są beee, ani feee, tacy którzy mają inne zainteresowania.
                  Nie dyskryminuję :)
                  Nie lubię szarej masy.... Ludzi bez wyobraźni, bez zainteresowań, bez pasji, bez
                  własnego zdania.
                  • trypel Re: To się nazywa "paragnienie sztuki" 02.06.07, 21:06
                    ależ od zawsze 90% ludzi takimi było - ich życie składało sie i składa z pracy
                    snu i rozmnażania... bo czesto nie mają możliwosci i szansy zeby pomysleć o
                    zainteresowaniach.
                    Z drugiej strony nie wiem na ile rozwijajace intelektualnie jest sterczenie z
                    kijem nad wodą czy moje nurkowanie czy wariacka jazda na motocyklu...
                    A już posiadanie własnego zdania nie ma nic wspólnego z brakiem zainteresowań chyba.
                    Dlaczego mam kogoś nie lubic bo nie ma zainteresowań? Mogę go ignorować, nie
                    przyjaźnic sie z nim ale nie lubic?
    • anahella Re: To się nazywa chamstwo... 02.06.07, 20:37
      Nie zalatwiaj, nie potrafia uszanowac, to nie rob nic. A jak poprosza, to
      powiedz: "tyle razy juz mialas okazje skorzystac, ale nie poszlas, wiec tym
      razem moze pojdzie ktos, kto naprawde chce te sztuke zobaczyc".
    • skrzydlate uwielbiam teatr 02.06.07, 22:33
      uwielbiam teatr, wolę niz koni, możesz mi dawać zaproszenia... ja na pewno
      wykorzystam byle nie było to w eekend... naprade, najczesciej chadzam do
      wspolczesnego bo kolega tam pracuje i czasem mi sie udaje :) apoza tym nie
      bardzo... ucze sie i jakos ciagle mi kasy brak
      • skrzydlate Re: uwielbiam teatr 02.06.07, 22:34
        teatr wole niż kino, oczywiscie... pisze nie ze swojego domu i jestem
        rozproszona, sory
    • cala_w_kwiatkach Re: To się nazywa chamstwo... 02.06.07, 22:38
      uuuuu no kulkturka powialo z postu autorki ze ho ho;)
      widac ze dziewczyna kulturalna i do teatru czesto chodzi;)
    • lglapiak Re: To się nazywa chamstwo... 02.06.07, 23:42
      ale marnotrawstwo! Ile razy bym poszła z chłopakiem do teatru, gdybym miała
      więcej kasy... Ale bilety czasami naprawdę są drogie :(
    • fevvers Re: To się nazywa chamstwo... 03.06.07, 15:33
      a_gu_196 ja chętnie pójdę i będę Ci jeszcze bardzo wdzięczna :)


    • klapoucha1 Re: To się nazywa chamstwo... 03.06.07, 16:57
      ja tam cię zdecydowanie rozumiem.i wcale nie chodzi mi o to,że uważam(;D) że
      niechodzenie do teatru to głupota.po prostu ładnie jest wziąć od kogos coś z
      czego się skorzysta albo kulturalnie się wycofać.to tak jak z zaproszeniami na
      imprezę i rsvp.warto odpowiedzieć,że się dziękuje,potwierdzic,odwołać.mnie
      ciężka choroba lub wypadek losowy odwiódłby od pójscia na przedstawienie.wtedy
      bym szybko zadzwoniła i przeprosiła,że bilety musze zwrócić.chociażby
      dlatego,by się nie zmarnowały!tego wymaga szacunek.bez żadnej ujmy można też
      powiedzieć,że woli się piwko i kiełbaskę lub tv a nie teatr.bez
      ceregieli.myślę,że oni uważają,że skoro ty za to nie płacisz i dostajesz bilety
      bez wysiłku zawsze,to moga to olać,bo nic się nie stanie.ale to nie tak.żółć
      mnie teraz zalewa,bo ci tych teatrów zazdroszczę jak cholera.daj mi te
      bilety,ja ci pół litra postawię i jeszcze podpiszę listę obecności przed kazdym
      spektaklem ;>
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka