Gość: laptop
IP: 213.33.69.*
13.06.03, 16:43
Mieszkamy juz ponad dwa lata razem, za pare uchodzimy znacznie dluzej. Zaraz
po przeprowadzce do wspolnego mieszkania zabralismy sie do odrabiania
zaleglosci lozkowych. Czyli gorace numerki dzien i noc. Trwalo to jakis czas,
potem zapal opadl ale nadal chec na figle utrzymywala sie na znosnym
poziomie. Od jakiegos czasu jest tragicznie: raz w tygodniu i to tez raczej z
nudow niz z ochoty. Co mnie najbardziej boli- to to ze moj Casanova zamienil
sie w podrywacza z spod budki z piwem. Gra wstepna ogranicza sie do
poklepywania mnie po pupie, zeby nastepnie zadrzec mi spodnice i szybko
przejsc do rzeczy. Ukochana pozycja: od tylu. Calosc, tak na oko trwa 17
minut. Po czym on zasypia a ja moge sobie poczytac na Forum Erotica o
wyczynach moich kolezanek.
Oczywiscie rozmawialismy juz o tym ale jakos bez efektu. Nie moge pojac
czemu wczesniej potrawfilismy sie piescic tak dlugo, teraz arsenal milosny
ograniczyl sie do pieszczenia lechtaczki. Czuje sie po prostu niekobieco i
szlag mnie trafia jak pomysle, ze mam z nim pojsc do lozka. Nie roztylam sie,
dbam o siebie i staram sie tez o kolacje przy swiecach. Jedyne co moze
rozswietla problem to to, ze oboje bardzo duzo pracujemy i prawie zawsze w
stresie.
Prosze o rade madre kobiety, ktore potrafily pozostac kochankami dla swoich
mezczyzn. Dziekuje