olga871
07.07.07, 10:49
Jak wiekszosc problemow na tym forum dotyczy facetow tak i moj dotyczy
mojego. Pewnie nie uwierzycie jaka jestem jebnieta ze wogoel jeszcze z nim
jestem,no ale zchecia poslucham waszego zdania.
Tak wiec z moim facetem wracamy do siebie i zrywamy juz 4 raz.....teraz
jestesmy niby w 2 tygodniowej zgodzie. @ lata temu gdy poznalam,pokochalam
calym sercem za jego czulosc,wrazliwosc,delikatnosc i dobro....to byl
wspanialy czlowiek,cudo poprsotu!!!Wiedzialam ze to ten,ze chce dac mu cala
siebie...i tak zorbilam. Kocham go nadal i nie potrafie wyplatac sie z tego w
czym jestem....
Po dwoch latach moj facet zmienil sie w calkiem innego czlowieka. Jest
starsznie ordynarny ( klnie do mnie) arogancki,szyderczy....szydzi ze mnie
naokraglo....Wczoraj pzreszedl sam siebie.Poklocilam sie z
mama.....opowiedzialam mu o tym a on ja wyzwal od szmat,powiedzial ze juz
dawno to zauwazyl ze moja rodzina jest nienormalna i nieco patologiczna. Do
tego odzywal sie do mnie jak do psa...gdy zpaytalam co to znaczy ze jest
patologiczna niech poda przyklad odpowiedzial dokaldnie tak " Noz Ku.. nie
moge....powiedzialem nievco czyli troszeczke-tak ciezko zorzumiec?? " -heh to
sie wlasnie nazywa jego czulosc. Powiedzial do tego ze on nie ma swietego
spokoju ani czasu dla siebie i juz jets zmeczony nasza rozmowa ( 15 minut)
dodam ze nie widzimy sie 2 tygodnie i ja pisze do niego smsy tylko wtedy kiedy
on napsize wiec nie wiem o co mu chodzi z tym swietym spokojem.....zpaytalam
sie go " co chces zpzrez to powiedziec??" to te zmusial bardzo chamskim tonem
odpowiedziec " Boze no nie zrywam z Toba ani sie nie zbaijam JASNE??" ........
no sorry tak sie nie mowi do dziecwzyny ktora sie kocha.Zreszta ta rozmowa
miala na celu pomoc mi,pocieszyc....Ni emialo byc zadnej klotni a on ja sam
sprowokowal. od 2 tyogdni robie co moge zeby miedzy nami bylo dorbze, nieba mu
uchylam staram sie...a on nic.Nic z siebie nie daje ...tylko biezre.Jeszcze
sam jest zlosliwy i wcia zprowokuje jakies klotnie. Juz nei wiem co z tym
czlowiekiem robic. Nigdy mnie tak nie traktowal,, jak psa,jak gowno.Zwraca sie
do mnie jak do kretynki. Wczoraj podsumowal mnie ze jestem beznadziejna i
rozczulam sie nad soba bo dalam opis wieczorem na GG ze boli mnie brzuch i zl
esi eczuje..... zjechal mnie po calosci za to. Pieprzony egoista,mysli tylko o
sobie...tylko.ma ogromne mniemanie o sobi eprzy okazji.Nie szanuje
nikogo...zorbil sie poprostu nie do zniesienia:( a ja go tak
kocham....glupia:( kocham jego cialo bo w srodku to juz nie jest ten czlowiek
co kiedys. I oczywiscie on nie ma poczucia winy ze wczoraj pzresadzil z tym
obczernianiem mojej rodziny....bo ON KU.. MA RACJ EPZRECIEZ!!!! MOAJ RODZINA
JEST PO.. a On za to jest supe rgosc. Przystopjny
madry,inteligentny......tylko ku.. zapomina ze sam do niczego jeszzce nie
doszedl bo wszystko zawdziecza rodzicom,oni loza n aniego kupe kase i sam
jeszcze od nich ciagnie....a o pracy zpaomniec BO KU.. LORD MUSI MIEC WAKACJ
EI MUSI TROCH EPOLENIUCHOWAC!!!!!!!!!!! NOSZ KU.. ALE MNIE NOSI..... a co
jescze jest lepsze. Wybaczylam mu zdrade.... wybaczylam mu to i czuej ze
jendak on wciaz mnie oszukuje ale sprawdzic tego nie mam jak......... Dobra
babki powiedzcie co byscie zorbily z takim gnojasem???? ja sie zastanwiam czy
go zosatwic i jak to zorbic....... jest milion powodow dl aktorych nie moge z
nim byc..... mysle ze jesli go zostawie to nawet nie podam tych powodow,za
duzo tego.
ps. Sorry ze si etak rozpisalam...moglabym jeszcze wiele napsiac al enie chce
przynudzac;)