dgl
22.07.07, 12:04
witajcie
dotąd myślałam, że dostanie się na aplikacje spowoduje wzrost atrakcyjności na
rynku pracy, ale powoli do mnie dociera, ze sie mocno myliłam ...
moja córa ma juz 2 latka i zamierzam po prawie trzyletniej przerwie zacząc
pracę. od urodzenia córeczki skonczyłam studia, przprowadziliśmy sie do innego
miasta (wrocławia) oraz w tym roku dostałam sie na aplikacje radcowską.
jeszcze przed egzaminem na aplikacje złozyłam oferty pracy m.in. do urzedów
skarbowych- kilka dni temu dzwonili do mnie zapraszając na rozmowy
kwalifikacyjne. zastanawiam się, czy od razu wspominać o aplikacji, czy też
wstrzymać się, i gdyby mnie zatrudnili to wtedy powiedziec o aplikacji? wiem,
ze to nie rozwiąze sprawy, bo po okresie probnym, moga nie przedłużyc mi umowy
i wyjdzie na to samo ... a do tego bede sie czuła jak oszustka :(
najbardziej chciałabym grac od początku w otwarte karty, ale zastanawiam się,
czy ktokolwiek zatrudni aplikantke, której conajmniej 2 dni w tygodniu nie
bedzie w pracy :( ???
jakos mało znajduje argumentów na obrone tezy, ze warto zatrudnic aplikantke w
urzedzie skarbowym, który ma przeciez swojego radce prawnego ... :(
jakie macie doswiadczenia w tej kwestii?
czy ktoś moze coś doradzić na ten temat?
oferty wysle równiez do kancelarii radcowskich, tam napisze o aplikacji. ale
nie wiem zupełnie jak sie zachować w kwestii urzędów państwowych?
niestety nie jest to sytuacja wymarzona na poszukiwanie pracy...
moze podpowiecie, gdzie szukac pracy, jakie jeszcze urzedy czy instytucje?
nie mam w tej kwestii dużego doświadczenia.
dziekuje za wszelkie informacje
dgl