Dodaj do ulubionych

** Facet wypomina mi tuszę !! :-((((

30.07.07, 15:09
Piszę, ponieważ muszę się jakoś wygadać. Nie mam komu, więc może chociaż tutaj...

Jestem z facetem już prawie rok. Mieszkamy razem i jesteśmy szczęśliwy. Jednak
są chwile, kiedy łzy cisną mi się do oczu.
Mianowicie mój facet czasami, a ostatnio nawet częściej delikatnie wypomina mi
moją tuszę.
Owszem - ja mam świadomość tego, że mam nadwagę. Po prostu jestem kobietą
puszystą, przy kości, czy jak tam sobie można to nazwać.
Ale taka byłam od zawsze. Gdy się poznaliśmy widział jaka jestem. Nie miał nic
przeciwko. Cały czas komplementuje mnie, że jestem jego serduszkiem,
kwiatuszkiem i naśliczniejszym skarbem. Wierzę mu, ale czasami powie coś
przykrego, że aż chce się płakać. Wypomina mi błędy, które sam popełnia. I tak:

** Kiedy zrobiłam sobie tosta na śniadanie - on wypomniał mi, że ponoć
strasznie tłusto się odżywiam. Za to on sam, najchętniej jadłby codziennie
rosół i schabowego z ziemniakami lub frytkami.

** Mówi, że niezdrowo się odżywiamy, a on sam potrafi zjeść tabliczkę (!)
czekolady o godzinie 24, czy nawet 1 w nocy ! Zresztą ja gotuję mu to, co on
sobie zażyczy. Więc wszystkie obiady są wedle jego życzenia.

** Wciąż sugeruje mi, że za mało się ruszam i za mało sportu, a on sam
najchętniej wozi tyłek w samochodzie, mimo że wiele razy zapowiadał, że
przerzuci się na rower (nic z tego nie wyszło)

** Kiedyś powiedział też, że ponoć ja wzoruję się na swojej mamie i jestem
puszysta, bo i ona jest puszysta. To jest oczywiście bzdura, ale on tak
stwierdził.

** Jak zobaczy jakiś materiał w faktach czy wiadomościach, dotyczący nadwagi,
czy otyłości to od razu leci do mnie i mówi: "Widzisz Kochanie - musisz
bardziej o siebie zadbać"

** Kiedyś zaproponował byśmy zapisali się na siłownie. Ale z jego strony to
był "słomiany zapał". A ja na siłownię chodziłam raz w tygodniu w ramach W-fu,
na studiach. Za to on - wcale !!

Ech...czasami robi mi się smutno, jak jestem stawiana w takiej sytuacji. Mam
wrażenie, że on mnie wcale nie akceptuje i najchętniej to chciałby, żebym
wyglądała jak kukła a'la Doda :/

Już nie wiem co myśleć....
Obserwuj wątek
    • justynnka Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 30.07.07, 15:15
      no i ma rację.to ze on moze jeśc słodycze i kaloryczne dania nie oznacza ze ty
      też mozesz , tym bardziej że masz już i tak nadwagę i rodzinne skłonnosci do
      tycia.siłownia raz w tygodniu to tak jakbyś nic nuie robiła. zmień dietę, weż
      się za siebie- siłownia, moze vacu - step,pływanie,rolki. moze guam pomocniczo.
      poczujesz się lepeij sama ze sobą. a mówienie ze on coś je czy czegoś nie robi
      jest głupiutkie - facet ma inny organizam, innąprzemianęmaterii , inaczej się
      starzeje. z drugiej strony - miłe że facet chce żebyś wygladała atrakcyjniej.
    • wlatca_muh Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 30.07.07, 15:23
      nie lubimy nadwagi u swoich kobiet. on dramatycznie wola o pomoc. z tego co
      piszesz wynika ze ma juz obsesje. kwestia czasu ze pojdzie z chudsza do lozka -
      jezeli jeszcze tego nie zrobil. walcz z nadwaga
    • kedrok1 Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 30.07.07, 15:23
      jak to łatwo powiedzieć, jestem kobietą przy kości...

      Dziewczyno, mniej jeść, ruszać się i tyle, nie będzie już dziewcyzny przy kości. To jest taki tekst wymówka.
      • kozica111 Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 30.07.07, 15:28
        I za "mundra" też nie jesteś...
        • baba67 Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 30.07.07, 15:48
          Ja tu widze 2 problemy
          -jesli jestes jeszcze studentka i masz nadwage(wtedy kiedy przemiana materii
          jest jeszcze dosc szybka) nie masz zbyt wielkiej swiadomosci co jesz i ile, to
          nietety z cieplutkiej misi mozesz nie wiadomo kiedy tuz po trzydziestce stac
          sie osoba otyla.Otyla, a wiec z problemami zdrowotnymi wszelkiej masci, nie
          mowiac juz o wygladzie.
          Ja tez jestem mam mozna budowe ciala i rodzinne sklonnosci do tycia . Juz bedac
          nastolatka caly czas zwracalam uwage na to co jem, co nie znaczy ze sie
          glodzilam-po prostu mialam swiadomosc, bez obsesyjnego robienia z siebie
          szkieletu-nosilam 38 -40 (w biuscie).
          Teraz, po czterdziestce i dwojgu dzieciach mam rozmiar 42 z ktorego jestem w
          zasadzie zadowolona.Kontrola przyjmowanych pokarmow i ich wartosci kalorycznej
          jest od wielu lat automatyczna.Plus czeste wazenie i natychmiastowa reakcja.
          Goraco polecam wdrozenie tych reakcji juz teraz.
          Nie wiem, co rozumiesz przez swoja puszystosc-moze tez rozmiar 38, bo kolorowe
          pisemka wode z mozgu juz niejednej zrobily.
          Nastepny problem to wydziwianie Twojego chlopaka.
          O ile nic sie od Waszego poznania nie zmienilo, to on nie jest w porzadku wobec
          Ciebie-zdrowy zwiazek nie polega na zmienianiu innego czlowieka wg wlasnych
          upodoban.
          Powinnas zadbac o siebie, ale nie dlatego zeby mu sie podobac tylko z mysla o
          przyszlosci.
          Jesli dla Ciebie puszystosc oznacza bycie grubsza od Kate Moss, to najpierw
          stuknij sie w lepek, a potem daj facetowi kopa w tylek.


      • salatka.warzywna Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 30.07.07, 15:30
        nie przesadzacie trochę?
        nie podoba się mu jej wygląd, to ok, niech znajdzie inną. ale pogarszanie
        samopoczucia autorki złośliwymi komentarzami jest nie na miejscu - jeśli jej
        tak dobrze, to jej wybór. on może zaakceptować albo sobie pójść.
        • justynnka Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 30.07.07, 15:32
          błąd logiczny - gdyby dobrze się czuła z własną wagą i rozmiarem - nie
          zwracałaby uwagi na komentarze faceta;)
          • asia96301 Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 30.07.07, 15:35
            to nie tak. Może dobrze się czuje w swoim ciele (nie pisze przeciez, ze jej
            tusza przeszkadza) tylko przeszkadza jej, ze facet tego nie akceptuje.
            A to już zupełnie inna sprawa
            • justynnka Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 30.07.07, 15:38
              moim zdaniem nie- kiedys w ramach eksperymentu zmieniłam kolor włosów i byłam
              zachwycona. i kiedy mój maz mruknał ze w tym kolorze to mu się nie bardzo
              podobam usłyszał ze ma wobec tego problem bo ja się czuję świetnie. a autorka
              raczej nie czuje się dobrze skoro ama siebie okresla jako osobę ,,przy kości''
              • ansag Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 30.07.07, 15:41
                > a autorka
                > raczej nie czuje się dobrze skoro ama siebie okresla jako osobę ,,przy kości''


                Ale bzdury! Ja też jestem kobietką przy kości i mam gdzieś to, co inni o tym
                myślą. Jak ktoś by zapytał, jak wyglądam, a nigdy mnie nie widział,
                powiedziałabym z uśmiechem, że jestem puszysta/kobietą przy kości/słodkim
                pączkiem. I to wcale nie oznacza, że mam kompleksy, po prostu to prawda.
                • qw994 Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 30.07.07, 15:44
                  > Ale bzdury! Ja też jestem kobietką przy kości i mam gdzieś to, co inni o tym
                  > myślą. Jak ktoś by zapytał, jak wyglądam, a nigdy mnie nie widział,
                  > powiedziałabym z uśmiechem, że jestem puszysta/kobietą przy kości/słodkim
                  > pączkiem. I to wcale nie oznacza, że mam kompleksy, po prostu to prawda.

                  Czy to znaczy, że nie masz oporów przed rozebraniem się na plaży?
                  • ansag Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 30.07.07, 15:48
                    > Czy to znaczy, że nie masz oporów przed rozebraniem się na plaży?

                    Nie :)
                    Chodzę na plażę bez skrępowania, ale też nie "eksponuję" mojego tłuszczyku na
                    brzuchu czy cellulitu.
                    Zakładam jednoczęściowy komplet i paero i tyle :)

                    Ale to nie oznacza, że mam obsesję na punkcie mojego brzucha czy nóg.
                    • qw994 Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 30.07.07, 15:49
                      Czyli jednak nie do końca akceptujesz swój wygląd.
                      • ansag Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 30.07.07, 15:55
                        Napisz o mnie książkę, po tym jak powiedziałam 3 zdania :)

                        Poza tym nie każdy chciałby oglądać cellulit czy oponkę na brzuchu, więc że tak
                        powiem "nie narażam" innych na tego typu widoki.
                        W domu przed M. mogę chodzić nago. Śpimy nago i nie kochamy się tylko jak jest
                        ciemno, bo boję się, że zobaczy mój tłuszcz.

                        Jednym zdaniem: Nie mam żadnego problemu z moją wagą.
                        • qw994 Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 30.07.07, 15:57
                          A ty naprawdę tak bardzo lubisz ten celulit i oponę na brzuchu? Sorry, dla mnie
                          to nie do uwierzenia. Nie wiem, czy zazdrościć, czy współczuć.
                          • ansag Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 30.07.07, 15:58
                            Wiesz co qw994, może lepiej nie będę z Tobą dalej dyskutować na ten temat, bo i
                            tak mnie nie zrozumiesz, a poza tym to nie wątek o mnie.
                            • qw994 Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 30.07.07, 15:59
                              Masz rację - nie zrozumiem, jak można lubić celulit i oponę.
                          • asia96301 Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 30.07.07, 16:00
                            qw994 napisała:

                            Nie wiem, czy zazdrościć, czy współczuć.

                            nie obraź sie, ale chyba ani jedno ani drugie. Bo to nie twoja sprawa, nie twój
                            brzuch, nie twój celulit
                            niech kazdy bedzie szcześliwy na swój własny sposób
                            • qw994 Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 30.07.07, 16:02
                              Po to jest to forum, żeby móc wyrazić swoje zdanie.
              • asia96301 Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 30.07.07, 15:42
                ”przy kości” nie ma, przynajmniej dla mnie, wydzwięku pejoratywnego.
                Byc ”przy kości” to określenie nie stoi w jednym szeregu z idiotka, brzydula
                itp.
                Sformułowanie nie ma w sobie nic ocennego. Odzwierciedla fakt. To tak samo
                jakby powiedzieć - mam długie włosy
                • justynnka Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 30.07.07, 15:45
                  cóz, kiedyś ktoś naprawdę otyły ( prawie 130 kg)powiedział mi ze nic nie
                  irytuje go bardziej niż teksty w stylu ze jest ,,przy kości",pulchny czy
                  puszysty. jest po prostu gruby albo otyły. ja wychodzę załozenia że pewne
                  sprawy trzeba nazywaćpo imieniu.
                  • asia96301 Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 30.07.07, 15:49
                    i ten twój znajomy miał do tego prawo. Ale nie każdy uważa tak jak on.
                    Ja jednak w takich sytuacjach stawiam na dyplomację. Jak ktoś ma wyłupiaste
                    oczy i zapytałby mnie, co o nich sądze, to nie powiedziałabym, ze są wyłupiaste
                    i wygląda jak rozdeptana żaba, bo to byłby brak kultury
                    tylko że są wypukłe ;-)
          • salatka.warzywna Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 30.07.07, 15:35
            błąd logiczny: gdyby ktoś powtarzał Ci kilka razy na dzień, codziennie, że masz
            zbyt długi nos/ nienormalnie wypukłe oczy, nie zaczęłoby Cię to irytować?
            • justynnka Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 30.07.07, 15:39
              mnie akurat nie- mam wysoką samooocenę popartą licznymi dowodami;)
    • ansag Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 30.07.07, 15:38
      Mam to samo z moim M.
      Ja ważę 78 i mam 165 cm, a Ty? (znając życie, to pewnie martwisz się rozmiarem
      38 albo 40)
      Noszę rozmiar 42/44.

      Aktualnie jestem na diecie (spowodowanej chorobą, bo sama bym z własnej woli na
      nią nie przeszła) i powoli chudnę - z czego M. jest strasznie dumny. Dopinguje
      mnie i w ogóle. Ostatnio nawet zabrał mnie na "fast food'a" (zapiekankę w
      knajpie) w ramach nagrody za schudnięcie już 3 kg ;)
      Ale wcześniej słyszałam od niego takie teksty, że tylko zbierać szczękę z podłogi.

      Poza tym, widziały gały co brały, czyż nie?

      Ja w swoim ciele czuję się świetnie - nie narzekam na brak zainteresowania ze
      strony mężczyzn itp. Ale teraz niestety jestem na przymusowej diecie (niestety,
      stety, już sama nie wiem) i nie chodzi o to, że mam jeść np. 1000 kcal dziennie,
      tylko odstawiam produkty, które wzmagają nadwagę - sól, tłuste rzeczy,
      wszelkiego rodzaju masła i smażonki itp. Teraz zamiast szynki jem rybki, a
      zamiast sera żółtego - biały. Ze słodyczy nie zrezygnowałam całkowicie - jestem
      uzależniona ;) Ale teraz zamiast batonika, wybieram budyń, albo jogurt z
      kawałkami czekolady.

      Myślę, że jeśli Ty się trochę przestawisz, to on doceni już Twoje starania, a
      chudnąć od razu nie musisz.

      Dodam jeszcze, że ja np. ubieram się w ciuchy, które mnie wyszczuplają :) Jak
      komuś mówię, że ważę prawie 80 kg, to są w szoku ;) A jak idziesz na imprezkę
      itp., to gorsecik wyszczuplający i będziesz boginią ;)

      Zapraszam na forum Poufnych puszystych :)
      • baba67 Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 30.07.07, 15:56
        Bo jestes ansag, jak mowila moja babcia"ubita" :-)-masz kobieca figure z
        kraglosciami wielu facetow to lubi.
        Na przyklad niewielu znam takich ktorym sie Nigela nie podoba, a ana ma
        42/44(44 w tylku)
        • ansag Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 30.07.07, 16:00
          Figurę mam typu X :)
          Piękne wcięcie w talii, duży biust i pupę :)
          Więc może dlatego to jakoś neutralizuje fakt, że mam nadwagę ;)
    • paacynka Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 30.07.07, 15:39
      nie przejmuj się i nie daj się zagonić w kozi róg, już robisz wszystko pod niego
      faceci uwielbiają silne kobiety bądź silna i nie daj się mu, raz drugi się
      obraź za jego gadanie - nie kłóć, a obraź tak by zanim dostanie to czego chce
      będzie musiał się o to postarać
      jeśli chcesz schudnąć to spróbuj, jeśli się akceptujesz to powiedz mu albo
      rybki albo akwarium, no sorry nie pozwól sie oszukiwać albo cię taką akceptuje
      albo nie, szkoda czasu i życia by żyć w toksycznym związku, a co on dla ciebie
      robi????
      • ansag Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 30.07.07, 15:46
        > nie przejmuj się i nie daj się zagonić w kozi róg, już robisz wszystko pod nieg
        > o
        > faceci uwielbiają silne kobiety bądź silna i nie daj się mu, raz drugi się
        > obraź za jego gadanie - nie kłóć, a obraź tak by zanim dostanie to czego chce
        > będzie musiał się o to postarać

        Dokładnie. Możesz też wyzwolić w nim nutkę zazdrości :) Zrób się na bóstwo i
        wyjdź z przyjacielem :) Zobaczysz, że Cię doceni i na jakiś czas zapomni o kilku
        dodatkowych kilogramach.

        > jeśli chcesz schudnąć to spróbuj, jeśli się akceptujesz to powiedz mu

        J.W. Nie musisz iść na dietę - ja też uwielbiam tosty, ale mam zakaz jedzenia
        sera żółtego, bo ma dużo soli - no i cóż. Pożegnałam się z nimi - teraz jem je
        raz na 2 tygodnie, a nie co kilka dni.

        > albo
        > rybki albo akwarium, no sorry nie pozwól sie oszukiwać albo cię taką akceptuje
        > albo nie, szkoda czasu i życia by żyć w toksycznym związku, a co on dla ciebie
        > robi????

        A jak następnym razem Ci dopiecze, powiedz: "Spójrz na siebie.", albo
        "Zmienianie innych zacznij od siebie." i wyjdź z pokoju.
        • justynnka Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 30.07.07, 15:48
          faceta raczej nie ocenia się tymi kategoriami co kobiety więc tekst ,,spójrz na
          siebie" jest nietrafny tym bardziej ze autorka nigdzie nie pisze ze facet ma
          nadwagę ;)
          • ansag Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 30.07.07, 15:49
            Ale NA PEWNO ma inne "defekty" w wyglądzie.
    • basia6666 Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 30.07.07, 15:44
      Jak sie dobrze czujesz ze soba to facetowi wara ze swoimi komentarzami.Jesli by
      powiedzial to w ladny sposob (kochanie musimy sie wiecej ruszac dla naszego
      zdrowia)i sam dbal o siebie i poprostu chcial pomoc i zachecic cie do cwiczen
      itd to co innego, ale jak ty placzesz przez jego wredne komentarze to zle bo co
      bedzie jak bedziesz stara to co bedzie chcial mloda itd.Jestem ciekawa czy sam
      tak super wyglada ?
    • nadinka_nadinka Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 30.07.07, 15:48
      popierwsze to widzialy galy co braly.
      po drogie jezeli odzywiacie sie niezdrowo to czas to zmienic. nie mowie, zeby
      przejsc na diete 1000 kalori czy jeszcze mniej, ale wyeliminowac tluste rzeczy
      itp. wiadomo jak to sie robi: mieso na ryby, ziemniaki na kasze itd.
      po trzecie ruch nikomu jeszcze nie zaszkodzil. skoro on taki chetny to mozecie
      razem wyjsc na rowery, basen, jogging czy silownie.
      po czwarte:
      > Zresztą ja gotuję mu to, co on
      > sobie zażyczy. Więc wszystkie obiady są wedle jego życzenia.
      co jest u licha? koncert zyczen? lubisz jesc to co on? czy sie dostosowujesz do
      niego?
      • justynnka Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 30.07.07, 15:52
        hm...ja tez gotuję mojemu męzowi. on - duuuży facet je
        mięso,makarony,ziemniaki,pieczywo, ciasta, słodycze,tłuste wędliny, majonez,
        ser zólty. ja - drobna kobietka- warzywa, drób,chude jogurty. ja chodzę na
        siłownię i na vacu, on spędza czas na linii praca-samochód-siłownia- kanapa.
        to ze ja jestem maniaczką szczupłej sylwetki nie znaczy że on ma jeśc na obiad
        brokuły gotowane na parze.
        • nadinka_nadinka Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 30.07.07, 15:54
          ja tez gotuje. bo lubie :D ale to nie znaczy, ze jak ja mam ochote na brokuly na
          parze to bede w drugim garnku gotowac ziemniaki z kotletem. nie mam ani tyle
          czasu ani checi. poza tym wychodze z zalozenia, ze jezeli mu nie smakuje to moze
          sobie sam ugotowac lepiej. ;-)
    • qw994 Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 30.07.07, 15:54
      Masz dwa wyjścia: albo powiedzieć mu, że widziały gały, co brały i nastawić się
      na raczej niedługie trwanie tego związku, albo schudnąć.
      Aha, i to, że on może jeść dużo i tłusto, nie znaczy, że ty też możesz to jeść
      bez konsekwencji.
    • shaolinka Dopełnienie .... 30.07.07, 15:56
      No właśnie w tym rzecz, że mój facet jest przystojny - owszem, ale jakimś super
      ciałem, nie może się pochwalić. Ma wałeczki na brzuchu i zero jakiegokolwiek
      mięśnia. Nawet na rękach nie widać, że ma jakieś mięśnie. Nie jest chudzielcem.

      W tym rzecz, że ja nie czuję się źle z rozmiarem 44. Ale jak facet powie coś
      takiego, to wtedy człowieka dopada trochę smutek.
      To, że wyglądam, tak jak wyglądam, to jest to trochę dziedziczne, a po drugie,
      kiedy się urodziłam to byłam martwym noworodkiem. Dostałam 0 punktów z skali
      Apgar. Miałam transfuzję krwi. Potem przez okres noworodkowy i niemowlęcy
      musiałam przyjmować leki, które powodowały szybki przyrost wagi. Próbowałam już
      wielu diet, ale bez rezultatu. Lekarz mi kiedyś powiedział, że mam taką budowę,
      że nigdy nie będę tzw.: "Szprychą".

      Mój facet mówi, że też musi wziąć się za siebie, ale nic w tym kierunku nie
      robi. Mógłby chociaż dać jakiś przykład swoim postępowaniem.
      Bo facetom zawsze łatwo mówić. Nie przejmują się, że ich żona się katuje głodem,
      a oni sami wpieprzają pizze, fast-foody i schabowego z kapustą, a na deser
      tabliczki czekolady.
      Ciekawe jak on by się poczuł, gdybym powiedziała mu, że chciałaby, ażeby
      wyglądał jak model, z ekstra wyrzeźbionym ciałem. Na pewno by się skrzywił, bo
      wie, że taki cel jest dla niego nieosiągalny.

      i tyle....
      • asia96301 Re: Dopełnienie .... 30.07.07, 15:58
        chyba facetowi jest żle, ze jest przy kości i dlatego czepia sie ciebie.
        Postaraj się odchudzić troszkę kuchnie. Na zdrowie wmu wyjdzie. I waszemu
        związkowi też
      • qw994 Re: Dopełnienie .... 30.07.07, 15:59
        Próbowałaś wielu diet, ale czy byłaś u dietetyka? Uprawiałaś systematycznie
        jakiś sport?
      • baba67 Re: Dopełnienie .... 30.07.07, 16:03
        Po prostu pilnuj, zebys nie przytyla bardziej. Jesli schudniecia mialoby
        oznaczac dla Ciebie glodzenie sie (bo po takich przejsciach wolna przemiana
        materii jest prawdopodobna)to nierob tego, co nie znaczy ze masz sobie dogadzac.
        Patrz na to co i ile jesz i regularnie kontroluj wage.
        44 to graniczny rozmiar wygladania estetycznie i seksownie.
        • rozowykapturek Re: Dopełnienie .... 31.07.07, 15:10
          o na pewno nie. japrzy wzroscie 176 waze jakies 80 kilo i nosze rozmiar 42/44
          bluzki, 46//48 spodnie i 44 sukienki i nie wygladam ani nieestetycznie ani malo
          seksownie. nie wazne przeciez jaki sie nosi rozmiar tylkojak to naprawde wyglada
          • baba67 Re: Dopełnienie .... 31.07.07, 19:35
            Ja pisalam o osobach sredniego wzrostu 160-170 -gdybym nosila 46 czulabym sie
            okropnie gruba(chyba ze tylko w biuscie).
            Ponadto masz zasadniczo 44. To dziwne, ze wchodzisz w sukienki 44 al spodnie
            masz 48. Niemniej duzy tylek jest seksowny,
      • ansag Re: Dopełnienie .... 30.07.07, 16:04
        Wiesz co :) Jak ja powiedziałam mojemu M., że mógłby mnie zmotywować do
        chudnięcia, to zaczął się ze mnie śmiać: "No tak, przecież taka jesteś biedna,
        nie możesz się sama wziąć w garść."

        Więc myślenie, że ON mógłby Ci dać przykład, jest bez sensu, bo i tak Ci nie da :)
        Ja teraz codziennie jeżdżę na rowerze, ale jak chcę zaciągnąć M. na rower, to
        się ZAWSZE wykręca. Leń jeden ;)
      • jendza1 Shaolinko:) 30.07.07, 16:05
        Mysle, ze mozliwy jest wariant, ze on by nie oddal zadnego grama Twego ciala, a
        mowi Ci tak tylko dlatego, zeby sie z Toba podroczyc...
        Mozliwe sa rowniez warianty inne...

        Hm - mysle, ze moze warto w momencie, gdy wyglasza tego typu uwage, powiedziec
        mu po prostu, nie ukrywajac uczuc, ze CI to sprawia przykrosc?
        Albo pokazac ten watek?

        Mozesz sie zdziwic tym, co powie...

        A sprawa tzw. 'odchudzania' jest zwykle dosc skomplikowana i generalnie nie
        polega na tym, by 'po prostu' przestac jesc frytki na przyklad... Albo - nie
        tylko owe frytki...

        Pozdrawiam i sukcesu w rozmowie z nim zycze:)!!
        PO co sie masz nadliczbowo zadreczac? Warto z nim pogadac - pewno wcale nie
        zdaje sobie sprawy z faktu, ze jego uwagi CIe rania...

        pzdr
        j
        • ansag Re: Shaolinko:) 30.07.07, 16:15
          > Hm - mysle, ze moze warto w momencie, gdy wyglasza tego typu uwage, powiedziec
          > mu po prostu, nie ukrywajac uczuc, ze CI to sprawia przykrosc?
          > Albo pokazac ten watek?

          Wątku nie, bo jest dużo komentarzy typu: "Przestań się obżerać i zacznij
          ruszać." itp., więc tylko się utwierdzi w przekonaniu, że jednak powinna :)
          Ale powiedzenie mu, że to Ci sprawia przykrość, to strzał w dziesiątkę.
          Poza tym, powiedz, że jak mu się nie podoba Twój wygląd, to niech idzie do
          ładnej i szczupłej.
          Najwyżej się obrazi, a i tak nie pójdzie.

          Wracając do sprawy przytyków nt tuszy, to i tak nie mówi nic strasznego :)
          Najlepiej to olać.
    • shaolinka Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 30.07.07, 16:04
      Dodam jeszcze, że ja wcale nie obżeram się jak typowy Amerykanin. W tygodniu
      śniadań nie jem wcale. Praktycznie to w tygodniu zjadam, jeden posiłek dziennie
      (zupę). Nie jadam słodyczy, bo ich nie lubię. Szybko mnie zamulają i potem mnie
      mdli. Czasami lubię pochrupać solone paluszki. I to wszystko.

      Mój facet twierdzi, że odżywiamy się niezdrowo. On chyba nie wie co to znaczy.
      Gotuję zdrowie pożywne, jarzynowe zupy, a drugie dania są zazwyczaj według jego
      upodobań, ponieważ ja z nim obiadów nie jem. On zazwyczaj je obiado-kolacje,
      około godziny 21. Ja nie czekam do tej godziny i zjem sobie zupę wcześniej.
      Drugie danie jem rzadko.

      Więc niech się najpierw zastanowi, bo to on najchętniej by jadł schaboszczaka,
      pizze, mielone, gulasze, kurczaki, frytki i tak dalej. Więc to on sam na własne
      życzenie odżywia się niezdrowo.
      Jak proponuję mu kaszę, ryż, czy makaron to zazwyczaj się krzywi i pyta, czy nie
      dałoby się zrobić frytek. A jeśli wybiera ryż, to najlepiej z wielką stertą
      mięsa z kurczaka w sosie śmietanowym !! Potem się dopcha tabliczką czekolady i
      twierdzi, że jest zdrowo najedzony. Ech, a mi wypomina tosta, którego jem raz na
      miesiąc na śniadanie w niedzielę.
      • baba67 Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 30.07.07, 16:07
        Alez niejedzenie sniadan wcale nie jest dobre!
        Nie znam zadnej diety gdzie zalecaliby niejedzenie sniadan.
        • qw994 Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 30.07.07, 16:09
          Dokładnie. A już jedzenie jednego posiłku dziennie to w ogóle dietetyczne
          samobójstwo.
      • ansag Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 30.07.07, 16:10
        Być może jest tak, jak mówisz i tuszę "odziedziczyłaś w genach", ale te 3-5 kg
        na pewno lekką ręką schudniesz (szczególnie, że jesteś młoda) - ja 3 kg BEZ
        DIETY schudłam w 2 tygodnie :) Po prostu robię sobie zamienniki wg zaleceń
        lekarza :)
        Zamiast jajka sadzonego jem na miękko. Zamiast szynki smakowitej jem rybkę.
        Zamiast zwykłej herbaty piję zieloną (o fu!) ;) Itp.
      • asia96301 Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 30.07.07, 16:13
        Drań i tyle ;-)
        za mało i za rzadko jesz.
        Ja niestety też mam skłonności do tycia i wiesz kiedy chudne. Kiedy jem
        regyularnie posiłki, grzecznie sniadanko, obiad, kolację, jogurt do pracy
        zabieram zeby nie być głodna.
        Jak tylko mam wiecej pracy albo nawet pojade na urlop to sie wszystko mi sypie.
        Zacznij jeść regularnie.
        To ze mąż chce frytki nie znaczy, ze tyteż powinnaś je jeść. Ja od dawna jem
        samo mieso z warzywami - bez ziemniaków, kasz, ryżu itp.
        A swoją drogą - nie wiem jak mozna frytki lubić ;-)
      • magdalenka1512 Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 30.07.07, 16:45
        Shaolinka, ten twoj facet to ma z toba dobrze, na prawde mu dogadzasz i
        wydajesz sie bardzo mila dziewczyna.
        Dziwne, ze twoj chlopak robi ci uwagi na temat tuszy, przeciez cie poznal taka,
        jak mowilas i zakochal sie w tobie.
        Wiadomo, ze otylosc nie jest zdrowa, ale rozmiar to nie wszystko, wszyscy
        jestesmy roznej budowy, o roznej kostnej budowie i innej wadze miesni. Jesli
        tobie odpowiada rozmiar 44 i na prawde dobrze sie z nim czujesz, to nie widze
        problemu.
        Probowalas spokojnie porozmawiac z twoim chlopakiem i wyjasnic mu, jak czujesz
        i co o tym myslisz?
        Czytalam wyzej, ze nie jesz sniadan - to nie dobrze, wiesz. Jesli wstajesz
        wczesnie i jesz obiad dopiero 4 h pozniej, to robisz sobie krzywde, ale jesli
        jesz obiad w ciagu paru godzin, to nie problem.
        Wiesz, ja odchudzalam sie jako nastolatka, az do okolo 22 lat. Nie jadlam
        sniadan, miesa i wszystkiego malo, ale z latwoscia przybieralam na wadze.
        Dostalam tez bulimii, z ktora uporalam sie dopiero 4 lata temu (mam 30 lat).
        Wydaja mi sie, ze to nie twoj problem, nie masz obsesji na punkcie odchudzania,
        ale mam nadzieje, ze tak zostanie. Bulimia nauczyla mnie czegos bardzo waznego
        i prostego - jedz reguralnie, zdrowo i najlepiej wszystkiego w umiarkowanych
        ilosciach.
        Dla poprawy humoru przeczytaj dzisiejszy atrykul w gazecie o Rubensowskich
        Kobietach!
        Pozdrawiam!
    • shaolinka Dzięki za sypmatyczne podejście ... :) 30.07.07, 16:28
      Dzięki Wam drogie Panie za dobre rady i sympatyczne podejście do sprawy :)
    • shaolinka Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 30.07.07, 16:32
      Z tym odżywianiem to jest jeszcze taka sprawa, że on mi to trochę źle przekazuje.
      Bo gdy mówi mi, że powinniśmy zmienić styl odżywiania, to ja odbieram to tak, że
      to ja jestem wszystkiemu winna, że ja niezdrowo gotuję i każę mu jeść te
      kaloryczne potrawy.

      A przecież to on sam wybiera schabowego czy pizze. Sam mówi, ze chce tłusty
      rosół i tak dalej. Więc nie ma w tym mojej winy, że na stole w porze obiadowej
      znajdzie się schabowy i rosół.
      To jego świadomy wybór.
      • qw994 Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 30.07.07, 16:41
        No to niech nie wybiera! Ty gotujesz, ty decydujesz.
    • shaolinka Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 30.07.07, 17:00
      Ja z pewnością nie mam obsesji na punkcie odchudzania. Z tymi śniadaniami to
      trochę przesadziłam. Owszem - jem śniadania jeśli jest rok akademicki. Wtedy
      obowiązkowo rano gorąca herbatka i lekkie śniadanko. W weekendy też śniadanie
      jemy razem. W tygodniu to zazwyczaj jem śniadanie tak 3-4 godziny po
      przebudzeniu. Obiad dopiero ok 18-19. Tak to mniej więcej wygląda. Kolacji już
      raczej nie jem. Czasami zjem druga porcję zupy, jak mój facet wróci z pracy.

      Ja się naprawdę staram zdrowo gotować. Zawsze dużo warzyw i w ogóle. Ale co mam
      poradzić na to, że mój facet zamiast kaszy wybiera ziemniaki i schabowego? To
      już jego wybór. Świadomy, więc powinien się zastanowić, zanim powie, że ja
      jestem winna niby temu, że on się niezdrowo odżywia.
    • shaolinka Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 30.07.07, 17:02
      Pamiętam, że kiedyś postanowiłam, że ugotuję ryż. Ugotowałam, a do tego dałam
      duuuuuuuuużo warzyw. Bez żadnego mięsa. Mój facet od progu krzyczał, że jest
      głodny, zjadł zupę, a kiedy podałam mu ryż, to dziubnął dwa razy, po czym
      odniósł talerz i stwierdził, że nie jest już głodny.

      Pewnie mu nie smakowało, a warzywa "w ząbki kuły". Teraz jeśli proponuję mu ryż,
      to od razu zastrzega sobie, że ma być fura mięsa i dużo sosu ze śmietaną.
      • magdalenka1512 Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 30.07.07, 17:04
        Zaproponuj, zeby on cos ugotowal.
        Tylko cos zdrowego.

        ;-)

        shaolinka napisała:

        > Pamiętam, że kiedyś postanowiłam, że ugotuję ryż. Ugotowałam, a do tego dałam
        > duuuuuuuuużo warzyw. Bez żadnego mięsa. Mój facet od progu krzyczał, że jest
        > głodny, zjadł zupę, a kiedy podałam mu ryż, to dziubnął dwa razy, po czym
        > odniósł talerz i stwierdził, że nie jest już głodny.
        >
        > Pewnie mu nie smakowało, a warzywa "w ząbki kuły". Teraz jeśli proponuję mu
        ryż
        > ,
        > to od razu zastrzega sobie, że ma być fura mięsa i dużo sosu ze śmietaną.
        • shaolinka Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 30.07.07, 17:09
          Hihi :) To raczej jest nierealny pomysł.
          Facet ma dwie lewe ręce do gotowanie.
          Nawet wodę by przypalił.
          Wolę nie ryzykować :) hehe
          Jedyne co mógłby zrobić to albo zamówić pizze, albo wyjąć z zamrażalnika pierogi
          z truskawkami i ugotować :-)))
    • deodyma Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 30.07.07, 17:16
      a ile masz wzrostu i ile wazysz?
      • shaolinka Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 30.07.07, 17:19
        Mam 167 cm wzrostu i ważę jakieś 90 kg
        • qw994 Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 30.07.07, 17:25
          Dziewczyno!! Idź do dietetyka! Masz naprawdę poważną otyłość, przecież to jest
          niebezpieczne dla zdrowia!
          • asia96301 Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 30.07.07, 17:27
            moja kumpela chodziła do dietetyka i schudła. Stwierdziła, ze jak ma opowiadać
            temu sadyście o kazdej krówce i innym naleśniku a on jej ma robić złośliwe
            uwagi, to już ona woli brokuły na parze
            • yagiennka Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 30.07.07, 17:48

              No też fakt. To już nie ejst jakas tam nadwaga tylko powazna sprawa. Tez moim
              zdaniem powinnaś iść do dietetyka, nie ma takich cudów aby nie dało się
              schudnąć, możesz nigdy nie być szprychą ale zgubić ze 20 kg na pewno możesz!
              Nawet jak masz skłonności do nadwagi i mocną budowe. I nie dla zadnego tam dupka
              faceta tylko dla siebie i wojego zdrowia.
        • qw994 Twoje BMI 30.07.07, 17:30
          "BMI powyżej 30 wskazuje na nadwagę która zwieksza ryzyko choroby serca,
          cukrzycy, nadcionienia, choroby pecherzyka żółciowego i niektórych postaci
          raka. Powinieneś schudnąć poprzez ćwiczenia i dietę."

          serwisy.gazeta.pl/zdrowie/0,51205,1833728.html
        • deodyma Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 31.07.07, 13:45
          no moja droga, to wazysz rzeczywiscie niemalo. wiesz, ze masz 23 kg nadwagi?
    • yagiennka Co za matoł 30.07.07, 17:43
      Jesli cię poznał gdy już byłas puszysta to o co mu biega?? Ja też nie wiem, ale
      na twoim miejscu bym mu mocno powiedziała do słuchu. Powiedz mu że widziały gały
      co brały i albo cię akceptuje taką, jaka jestes albo niech szuka anorektyczki. A
      może on ma jakieś wady fizyczne które cię drażnią? Wypomnij mu, zrób dokładnie
      to samo. Ale generalnie na twoim miejscu bym się rozejrzała za innym facetem.
      Moze mu się nagle gust zmienił czy co, za dużo reklam w tv.. Kobieta dla swojego
      faceta powinna być najpiękniejsza, inaczej to w ogóle nie ma sensu.
      • shaolinka Re: Co za matoł 30.07.07, 17:51
        Wiesz... kiedyś jak o godzinie 1:00 w nocy zajadał się parówkami i kapkami, a
        potem dopchał się tabliczką czekolady, to mu powiedziałam:
        - "I tak u Ciebie wygląda zdrowie odżywianie? Mówisz, że powinniśmy chodzić na
        siłownię, a opychasz się po nocach?"

        To powiedział mi:
        - "Opychanie się czekoladą nie ma nic wspólnego z siłownią"

        I taka z nim gadka..
        • asia96301 Re: Co za matoł 30.07.07, 18:00
          shaolinka napisała:


          >
          > To powiedział mi:
          > - "Opychanie się czekoladą nie ma nic wspólnego z siłownią"


          nie sposób sie z tym nie zgodzić ;-)
        • yagiennka Re: Co za matoł 30.07.07, 18:02
          To trzeba było go wyśmiac ;)) Ten facet ma coś nie tak pod sufitem.
        • qw994 Re: Co za matoł 30.07.07, 20:12
          Jednej rzeczy nie rozumiem. W kółko tylko piszesz o tym, co twój chłopak je,
          jak je, o jakich porach. Może zainteresuj się bardziej swoim odżywianiem? Co
          cię interesuje, co on je. To TY jesteś otyła.
      • baba67 Re: Co za matoł 30.07.07, 21:28
        ale po co ona ma schudnac 20 kg??!!!
        W jej przypadku to 10 jest nawet za duzo.
        Niektorzy maja mozgi powypierane ze az strach...
        • qw994 Re: Co za matoł 30.07.07, 21:41
          Dziewczyna ma 167 cm wzrostu i waży 90 KILO. Jeśli zrzuciłaby 10 kilo, to i tak
          miałaby nadwagę. Powinna ważyć dużo mniej.
          • baba67 Re: Co za matoł 31.07.07, 10:50
            A to sorry, rzeczywiscie jakos pomlily mi sie wymiary szaolinki z ansag, ktorej
            az tyle schudnac nie trzeba, malo tego wrecz niewskazane.
            90 kg to za duzo, choc wygladac moze nawet niezle.
        • yagiennka Re: Co za matoł 31.07.07, 00:41
          Znaczy co, uważasz że przy 160 cm powinna wazyć 80 kg?? Faktycznie niektórzy
          mają mózgi nie tam gdzie trzeba..
          • baba67 Re: Co za matoł 31.07.07, 10:55
            Nie,oczywiscie ze nie myslalam o innym tonazu.
            Ale jakie to dziwne ze ansag ma taki same wymiary jak szaolinka, a wazy ponad
            10 kilo mniej ? Czy szaolinka sie z tym rozmiarem nie oszukuje ?

            • qw994 Re: Co za matoł 31.07.07, 11:01
              Wymiary w sensie rozmiarów sklepowych? Bo jeśli o to chodzi, to w tej chwili
              rozmiarówka w wielu sklepach jest zaniżona, żeby ciuchy się lepiej sprzedawały.
              Na przykład w H&M jest różnica, na oko, dwóch rozmiarów. Czyli 44 to u nich 40.
              Nie wierzę w to, że Ansag ze swoją wagą i wzrostem mieści się w 42/44. Ja ważę
              ponad 15 kilo mniej od niej przy takim samym wzroście i wchodzę w 42 w porywach
              do 44 w normalnych sklepach nie poprawiających samopoczucia kobietom :)
              • baba67 Re: Co za matoł 31.07.07, 11:12
                A ja wierze, bo pochodze z rodziny "nabitych" i na dodatek lubiacych ruch
                osob(a wiec dosc muskularnych). U osob 70 kg o zadnych oponkach nie ma mowy ,
                choc oczywiscie Biblii Tysiaclecia miedzy kosci biodrowe a brzeg spodni sie nie
                wepchnie.Popatrz na Kamile Skolimowska -czy ona ma jakas oponke ? A wazy wiecej
                nie 70 kg.
                Waga to nie wszystko.
                A co do rozmiarow-no coz zgadzam sie-ostatnio bardzo sie ucieszylam, bo bez
                problemu weszlam w spodnie 12 (ciucholand z Anglii) czyli 40 hehe, dawne czasy
                :-) Oni tam umieja porawiac nastroj klientkom.
                • qw994 Re: Co za matoł 31.07.07, 11:16
                  > A ja wierze, bo pochodze z rodziny "nabitych" i na dodatek lubiacych ruch
                  > osob(a wiec dosc muskularnych). U osob 70 kg o zadnych oponkach nie ma mowy ,
                  > choc oczywiscie Biblii Tysiaclecia miedzy kosci biodrowe a brzeg spodni sie
                  nie
                  > wepchnie.Popatrz na Kamile Skolimowska -czy ona ma jakas oponke ? A wazy
                  wiecej
                  > nie 70 kg.

                  Pewnie, ale dziewczyny nie wspominały o tym, żeby uprawiały wyczynowo jakiś
                  sport. Poza tym Ansag wprost napisała o oponce.



                  > A co do rozmiarow-no coz zgadzam sie-ostatnio bardzo sie ucieszylam, bo bez
                  > problemu weszlam w spodnie 12 (ciucholand z Anglii) czyli 40 hehe, dawne czasy
                  > :-) Oni tam umieja porawiac nastroj klientkom.

                  Idź do H&M, to wyjdziesz uszczęśliwiona, he he :)
              • ansag Re: Co za matoł 31.07.07, 12:38
                > Nie wierzę w to, że Ansag ze swoją wagą i wzrostem mieści się w 42/44.

                No cóż. W H&M się nie ubieram, ale ubieram się w:

                Terranova (L/XL), C&A (42/44), COLLOSEUM (XL), CUBUS (42/44), Dorothy Perkins
                (44), New Yorker/Amisu (XL), KappAhl (44), Orsay (L/XL), Atmopshere (14).

                Dodam, że moja mama waży 76 kg i ma 164 i nie wchodzi w ŻADNE moje ubrania :)
                A rozmiary raczej nie są zaniżone, bo moja siostra ubiera się w tych samych
                sklepach w S/M, a waży 50 kg przy 160 cm, więc wątpię, czy to zaniżona rozmiarówka.
                • l0vely Re: Co za matoł 31.07.07, 14:45
                  Ja ważę 60kg i mierzę 174cm. W "normalnych" sklepach mam szczęście jak wcisnę
                  sie w rozmiar 40. W wymienionym natomiast Orsayu kupuję 40, czyli L, więc
                  wynikałoby z tego, że ważąc 18kg mniej, mając 9cm wzrostu więcej jestem niemal
                  tak samo szeroka jak ansag, czyli waga nie ma to nic do rzeczy.
                  • ansag Re: Co za matoł 31.07.07, 15:59
                    Ja w Orsayu kupiłam w niedzielę sukienkę XL i leży jak ulał :)
                    Ty jesteś wysoka, więc chcąc czy nie chcąc musisz mieć większy rozmiar ze
                    względu chociażby na długość nogawek/rękawów.
                    Być może masz np. szerokie biodra, a jesteś szczupła, więc wg mnie nie ma zasady ;)
    • tat1234 Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 30.07.07, 17:50
      wlatca_muh napisał,
      >nie lubimy nadwagi u swoich kobiet.
      Po co zaczynał, widziały gały....
      >on dramatycznie wola o pomoc.
      Faktycznie prawdziwa trauma.
      >kwestia czasu ze pojdzie z chudsza do lozka
      Mojej przyjaciółki mąż identycznie się zachowywał, dokuczał jej, mimo że nie
      była gruba, tylko po porodach zostało trochę tu i tam. Owszem poszedł do łóżka
      ale z facetem i to we własnym domu pod jej nieobecność.
      shaolinka, przeczytaj sobie co inni piszą i wnioski wyciągnij sama.
      Powiem tylko tyle, że jeżeli facet w ten sposób się czepia już na samym początku
      to nie jest dobra wróżba na przyszłość.
    • shaolinka Ponoć to Troska o zdrowie... 30.07.07, 17:53

      Kiedyś, kiedy mi wypomniał tuszę zauważył, że zamknęłam się w pokoju i płakałam.
      Przyszedł wtedy do mnie i powiedział, że nie chciał mi sprawić przykrości, że i
      tak jestem dla niego najśliczniejsza na świecie, ale mówi mi o tym, bo troszczy
      się o moje zdrowie.
      • jendza1 Re: Ponoć to Troska o zdrowie... 30.07.07, 18:03
        Hm, alez sprawiajac CI przykrosc wpedza CIe tylko nadliczbowo w poczucie winy...
        A to zdrowiu w zadnym razie nie sprzyja... a wrecz przeciwnie...
        I to by wlasnie nalezalo mu powiedziec w chwili, gdy przeprasza...
        BO jesli NAPRAWDE mu zalezy na Twoim zdrowiu i na tym, by CI pomoc,
        to najpierw powinien zadac WAM obojgu,ale sercem, pytanie, czemu tak jest, potem
        nalezaloby razem wymyslec sposoby, jak temu zaradzic...

        To co, masz sie przygladac, jak on z apetytem palaszuje frytki, ktore Ty
        przygotowalas? A przeciez wszyscy wiemy, ze przygotowujac sie podjada...
        A poza tym - otylosc to wielokrotnie skutek czegos, nie przyczyna...

        Jesli naprawde on chce CI pomoc, powinien sie do tego zabrac zupelnie inaczej.
        I to mu warto uswiadomic...

        pzdr
        j
      • yagiennka Re: Ponoć to Troska o zdrowie... 30.07.07, 18:05
        No to sobie ciekawy sposób wybrał. Weź ty z nim porozmaawiaj bo widzę że w ogóle
        się nie możecie dogadać, tak jakbyś ty mówiła po chińsku a on po turecku, tak mi
        to wyglada. Jak się martwi o twoje zdrowie to nich ci znajdzie dobrego dietetyka
        i z toba pójdzie dla towarzystwa, poczeka na korytarzu i odwiezie do domu. A nie
        jakieś dziecinne przytyki.
      • tat1234 Re: Ponoć to Troska o zdrowie... 30.07.07, 18:21
        shaolink, po ile macie lat?
        Takie paplanie to dobre jak babcia ma za duży cholesterol, miażdżycę
        i dziadek pilnuje żeby demencja babiny nie dopadła.


        • shaolinka Re: Ponoć to Troska o zdrowie... 30.07.07, 19:07
          Ja mam lat 20, a on 27

          Dla mnie opychanie się czekoladą ma wiele rzeczy wspólnych z siłownią.
          Bo skoro on chce chodzić na siłownię, żeby zrzucić parę kilo, to jaki w tym
          sens, żeby po powrocie opychać się czekoladą?
          Błędne koło.

          To tak samo, jakby pół dnia biegać na stadionie, a przez następne pół dnia
          zjadać pizze, hamburgery i tak dalej.
          Więc skoro on już chce się wziąć za siebie, to niech najpierw sam zrezygnuje z
          wypełnionej po brzegi szafki z czekoladą.
          • dziewczynaartura Re: Ponoć to Troska o zdrowie... 30.07.07, 19:42
            szczerze mowiac to jest bezczelny robiac uwagi na temat zdrowego odzywiania i
            wpieprzajac czekolady i fast foody.
            chyba ze sam jest chudzinka ale z tego co piszesz to raczej nie-jak jest
            misiowaty i nie ma miesni to mu dowal tak samo ze facet powinien miec
            muskulaturke a nie flaczki i trzesacy brzuszek.
            nienawidze jak przygania kociol garnkowi.
            jesli rzeczywiscie sie o ciebie martwi to powinien to wyrazac troche taktowniej
            i dopingowac cie do odchudzania w cywilizowany sposob:PP tak przynajmniej
            zrobilby facet ktory naprawde kocha-ostatnia rzecz to robienie swojej kobiecie
            przykrosci.
            i on ma 27 lat,dziwny jakis.
            • 83kimi Re: Ponoć to Troska o zdrowie... 30.07.07, 20:11
              Przestań gotować tuczące potrawy dla niego. Zrób lekką sałatkę, jak będzie się
              krzywił, powiedz, że od tej pory odżywiacie się racjonalnie. I trwaj w tym
              postanowieniu. Jeśli będzie wybrzydzał, powiedz, że przecież oboje macie do
              zrzucenia trochę kilogramów.
              • shaolinka To chyba strzał w 10 :) 30.07.07, 20:16
                83kimi, a wiesz, że do dobry pomysł?

                Ciekawe jakby zareagował, gdybym nagle wprowadziła tylko zdrową żywność, ciemne
                pieczywo, kasze, ryż, rybki i wszystko gotowane, a nie smażone.
                I tu racja - gdyby się krzywił, to wtedy powiem mu, że sam chciał się odżyiwać
                zdrowo, więc proszę bardzo.

                Bo naprawdę ciężko się odchudzać przy kimś,. gdy lodówka pełna czekoladek,
                batoników, a facet je frytki, schaboszczaki i pizze. A ja mam siedzieć z
                sucharem w ręku i się patrzeć.

                Wypróbuję to, ze zdrowym żywieniem :)
                • qw994 Re: To chyba strzał w 10 :) 30.07.07, 20:18
                  > Bo naprawdę ciężko się odchudzać przy kimś,. gdy lodówka pełna czekoladek,
                  > batoników, a facet je frytki, schaboszczaki i pizze. A ja mam siedzieć z
                  > sucharem w ręku i się patrzeć.

                  Na pewno ciężko, ale to też nie jest usprawiedliwienie.
                • kroliczyca80 Re: To chyba strzał w 10 :) 30.07.07, 20:39
                  Długo trwało, zanim doszłaś do tego wniosku...
                  Przecież to jasne, że:
                  1. powinnaś schudnąc, ale dla siebie, bo masz ogromną nadwagę, a jesteś jeszcze
                  bardzo młoda. Twoja waga jest niezdrowa, będziesz przez nią żyła krócej, ciężej
                  i mniej wydajnie
                  2. masz 20 lat, studiujesz, a jesteś gosposią jakiegoś dziwnego typa -
                  codziennie gotujesz to, co on zamówi - to powinno się zmienić
                  3. jesz dwie zupy dziennie, domyślam się, że są to tłuste rosoły i zupy na
                  śmietanie, a nie chuda szczawiowa - odstawić, bo to żadna dieta

                  Moja rada: gotować tylko sobie, chyba że facet umie podporządkować się i jeść
                  sałatę, gotowaną marchew i ryż. Po frytki to do mc donaldsa, po pizze do
                  pizzerii. Ty nie jesteś jego kucharką, nie macie chyba w kuchnii menu, z
                  którego on codziennie wybiera sobie potrawę? Jesli chce cię odchudzić, niech
                  przestanie ci kazać gotować tłusto i kalorycznie. Niech sam sobie radzi z
                  własnymi obiadami. Ty zajmij się sobą, a nie jego żółądkiem. Za bardzo cię
                  interesuje, co on je, za mało - co ty jesz. Znajdź sobie jakąś fajną dietę i
                  się stosuj. Zapisz się na jakiś sport. Przestań obsesyjnie myślec, kto co zjadł
                  i czy miał prawo, skoro to Ty jesteś gruba!!!
                  A najlepiej wybierz się do dietetyka.
                  A ten twój chłop to jakiś dziwny jest. Lubis zfacetów, którym nie widać mięsni
                  i obżerają się po nocach? Błe:/
                  • qw994 Re: To chyba strzał w 10 :) 30.07.07, 20:47
                    > Przestań obsesyjnie myślec, kto co zjadł
                    > i czy miał prawo, skoro to Ty jesteś gruba!!!

                    Nic dodać, nic ująć.



                    > A najlepiej wybierz się do dietetyka.

                    Popieram. Przy takiej otyłości to chyba jedyne wyjście.
                • 83kimi Re: To chyba strzał w 10 :) 31.07.07, 10:42
                  :-) Powodzenia!
              • carmen_diaz Re: Ponoć to Troska o zdrowie... 30.07.07, 20:28
                Shalinko

                Jeśli naprawdę odżywiasz się tak zdrowo i dietetycznie jak napisalaś i ważysz tak dużo to koniecznie idź do lekarza-być może to wina hormonów.

                (P.S NAPOJE-soki,gazowane(poza light),przekąski-paluszki,krakersy-MAJĄ bardzo dużo kalorii-czy to też uwzględniłaś pisząc nam co jesz?Bo jeśli tak to naprawdę lekarz jest wręcz konieczny.

                Trzymaj się cieplo:)
                • friday133 Re: Ponoć to Troska o zdrowie... 31.07.07, 00:42
                  Mnie zastanawia taka rzecz. Dlaczego ty mu gotujesz? Skoro i tak sama jesz co
                  innego?????
                  Przestań uzależniać swoje chudnięcie od tego, co on je i od tego, jaki tryb
                  życia on prowadzi. To tak, jakbyś szukała wymówki. "Nie schudnę, bo on też się
                  nie odchudza".
                  Zajmij się sobą. A jak zapyta - powiedz, że ty się odchudzasz i jak chce,
                  możesz mu zapodać razowy kuskus z warzywami. A jak nie chce, to niech idzie na
                  pizzę. I przypomnij, że jemu również na tym zależało.
                  Wtedy są takie opcje
                  1) Schudniesz i lepiej się poczujesz, a on niech je pizzę
                  2) Schudniecie oboje, bo skusi się jednak na razowy kuskus
                  3) On ci powie, żebys się nie odchudzała i jadła z nim kotlety, co może też w
                  jakiś sposób jest po twojej myśli.
                  • xtrania Apel do qw944 31.07.07, 01:20
                    Ogólnie:
                    Więcej taktu i zrozumienia dla ludzi. Nie ma ludzi idealnych i ty też taka nie
                    jesteś. Nawet jeśli nosisz rozmiar 34.
                    • qw994 Re: Apel do qw944 31.07.07, 08:01
                      Och, dziękuję za złotą radę :) Bynajmniej nie uważam się za ideał i nie noszę
                      rozmiaru 34. Jestem wobec siebie dość krytyczna. I wobec innych też.
                      Wszystkie "puszyste" panie (czytaj: grube) zapominają chyba o tym, że otyłość
                      to choroba, którą należy leczyć. To nie jest tylko kwestia akceptacji własnego
                      ciała. Akceptować to można krzywe nogi, bo niewiele można z tym zrobić. Co
                      innego z otyłością powstałą z lenistwa, zaniedbania i złego odżywiania się. Nie
                      wiem, czy zwróciłaś uwagę na to, ile wśród osób otyłych jest naprawdę sędziwych
                      staruszków. ANI JEDNEGO. Wszystkie grubasy umierają wcześniej.
                      • nadinka_nadinka Re: Apel do qw944 31.07.07, 08:21
                        a ten pan? dozyl sedziwego wieku, a chudzinka nie byl.



                        pl.wikipedia.org/wiki/Winston_Churchill
                        • qw994 Re: Apel do qw944 31.07.07, 08:31
                          Lepiej się na ulicy rozejrzyj, a nie podsyłaj pojedyńcze przypadki. Chcesz
                          powiedziec, że otyłość nie ma wpływu na długość życia? Litości...
                          • nadinka_nadinka Re: Apel do qw944 31.07.07, 08:37
                            nie mowie, ze nie ma, ale nie generalizujmy. poza tym to jest sprawa otylego co
                            robi ze swoim zyciem, jego zyly, jego zawal. mozna tylko zapytac, czy skladki
                            zdrowotne placi, zebysmy nie musieli jego leczenia sponsorowac.
                            • qw994 Re: Apel do qw944 31.07.07, 08:43
                              > nie mowie, ze nie ma, ale nie generalizujmy.

                              Owszem, tu można zdecydowanie generalizować. Mówimy o faktach. Potwierdzonych.



                              poza tym to jest sprawa otylego co
                              > robi ze swoim zyciem, jego zyly, jego zawal. mozna tylko zapytac, czy skladki
                              > zdrowotne placi, zebysmy nie musieli jego leczenia sponsorowac.

                              Otóż właśnie. Niech płaci składkę zdrowotną proporcjonalną do BMI, wtedy może
                              wyglądać jak wieloryb. Proszę uprzejmie.
                              • nadinka_nadinka Re: Apel do qw944 31.07.07, 09:05
                                Otóż właśnie. Niech płaci składkę zdrowotną proporcjonalną do BMI, wtedy może
                                > wyglądać jak wieloryb. Proszę uprzejmie.

                                okreslenie wieloryb duzo mowi o twoim poziomie, to tak na marginesie.

                                szczerze mowiac to nie chcialabym byc gruba. nie raza mojego poczucia estetyki
                                osoby z niewielka nadwaga. typ "mama gilberrta grape'a" to jednak co innego, a
                                grubymi dziecmi to wrecz sie brzydze. jednak mam dosc tej nagonki na osoby z
                                nadwaga. chca tak wygladac ich sprawa. drazni mnie zagladanie ludziom na
                                garnkow, narzucanie powszechnie uznanego za najlepszy stylu bycia i wygladu.
                                kurcze, nie mieszkamy w korei pln., gdzie jest jeden dopuszczalny sposob
                                postepowania.

                                • lupus76 Re: Apel do qw944 31.07.07, 09:35
                                  nadinka_nadinka napisała:


                                  > kurcze, nie mieszkamy w korei pln., gdzie jest jeden dopuszczalny sposob
                                  > postepowania.
                                  >
                                  >
                                  A swojądrogą- tam grubasów nie ma - a jaka jest przeciętna długość życia?
                                  >
                                  >
                                  • qw994 Re: Apel do qw944 31.07.07, 10:05
                                    Lupus, nie popadaj w skrajności. To oczywiste, że ludzie, którzy żyją w
                                    fatalnych warunkach, czy anorektyczki, żyją krócej. Jednak tutaj rozmawiamy o
                                    osobach otyłych, a przedstawianie jako kontrargumentu anoreksji jest dość
                                    śmieszne.
                                    • lupus76 Re: Apel do qw944 31.07.07, 10:37
                                      qw994 napisała:

                                      > Lupus, nie popadaj w skrajności. To oczywiste, że ludzie, którzy żyją w
                                      > fatalnych warunkach, czy anorektyczki, żyją krócej. Jednak tutaj rozmawiamy o
                                      > osobach otyłych, a przedstawianie jako kontrargumentu anoreksji jest dość
                                      > śmieszne.
                                      Chodzi mi o to, że od osób permanentnie odchudzających się - też należałoby
                                      sciągać wyższą skałaadkę. Według mnie kontrargument anoreksji jest nie do końca
                                      śmieszny - bowiem społeczeństwo ma manię na punkcie szczupłości - w efekcie
                                      (przeważnie młode) osoby ciągle sięodchudzają niszcząć sobie przy tym wątrobę,
                                      nery i co tam jeszcze. A w skrajnych przypadkach popadją w anoreksję. WPo
                                      prostu tutaj - jak i wszędzie indziej - cnotą jest umiar. W obie strony. Howgh!
                                      • qw994 Re: Apel do qw944 31.07.07, 10:50
                                        Oczywiście, że tak. Absolutnie jestem za.
                                      • nadinka_nadinka Re: Apel do qw944 31.07.07, 10:50
                                        lupus76 napisał:
                                        WPo
                                        > prostu tutaj - jak i wszędzie indziej - cnotą jest umiar. W obie strony. Howgh!
                                        >
                                        >

                                        nic dodac, nic ujac.

                                        btw czesto zla przemiana materii bierze sie z nierozsadnego odchudzania,
                                        glodzenia sie, albo jedzenia jednogo posilku dziennie.
                                • qw994 Re: Apel do qw944 31.07.07, 10:03
                                  > okreslenie wieloryb duzo mowi o twoim poziomie, to tak na marginesie.

                                  Przepraszam. "Mostrualnie tłusta osoba". Lepiej?



                                  jednak mam dosc tej nagonki na osoby z
                                  > nadwaga. chca tak wygladac ich sprawa. drazni mnie zagladanie ludziom na
                                  > garnkow, narzucanie powszechnie uznanego za najlepszy stylu bycia i wygladu.

                                  Ma to jednak swoje uzasadnienie zdrowotne, zwłaszcza w dzisiejszych czasach,
                                  kiedy w krajach rozwiniętych jest coraz więcej grubych ludzi, a zwłaszcza
                                  dzieci. Sama to widzę. Jak ja była dzieckiem, nie było tylu małoletnich
                                  tłuściochów, co dzisiaj.
                                  • stary.gniewny Re: Apel do qw944 31.07.07, 13:30
                                    90 kg to nie jest monstrualnie tlusta osoba. Od lat 50 tych postrzeganie osob
                                    normalnie zbudowanych bardzo sie zmienilo-wszstko stworzenie, ktore ma wiekszy
                                    gabaryt od Kate Moss jest postrzegane jako za grube, w tym osoby, ktore jeszcze
                                    w latach 30-tych na przyklad uchodzilyby za bardzo zgrabne.
                                    (0 kg to juz zatem kaszalot. Ja nie twierdze, ze jest to zdrowa waga, bo nie
                                    jest, ale moze berz przesady ?
                                    Monstrum sie zaczyna od 120
                                    • qw994 Re: Apel do qw944 31.07.07, 13:32
                                      > 90 kg to nie jest monstrualnie tlusta osoba.

                                      Ja tego nie napisałam.
                                      • stary.gniewny Re: Apel do qw944 31.07.07, 13:39
                                        No ale tak niestety wynika z toku dyskusji-rozmawiamy o problemach osob takich
                                        jak Autorka watku, pojawia sie slowo wieloryb, potem sprostowanie, ze nie
                                        wieloryb...
                                        • qw994 Re: Apel do qw944 31.07.07, 13:42
                                          Posłuchaj, czytaj ze zrozumieniem. Nie cały wątek traktuje bezpośrednio o
                                          Shaolince, w tym akurat fragmencie dyskusja oderwała się od jej osoby.
                                          • stary.gniewny Re: Apel do qw944 31.07.07, 13:43
                                            Acha, to przepraszam
                                          • ansag Re: Apel do qw944 31.07.07, 13:51
                                            > Posłuchaj, czytaj ze zrozumieniem. Nie cały wątek traktuje bezpośrednio o
                                            > Shaolince, w tym akurat fragmencie dyskusja oderwała się od jej osoby.

                                            Zagubiłaś się we własnej teorii dziewczyno.
                                            Skoro mówisz o innych grubasach, to jednocześnie o niej, bo też nim jest, i o
                                            mnie też np., bo mam nadwagę i o wielu innych osobach.
                                            To, że dla Ciebie obrażanie, to norma, nie znaczy, że dla nas też, więc nie
                                            obraź się, ale takie teksty zachowaj dla siebie.
                                            • qw994 Re: Apel do qw944 31.07.07, 13:53
                                              Po raz kolejny powtarzam, że określenie "wieloryb" nie dotyczyło ani ciebie,
                                              ani Shaolinki.
                      • justynnka Re:qw944- masz absolutną rację;) 31.07.07, 08:56
                        i podpisuję się pod twoim komentarzem obiema chudymi ;) ale umięsnionymi
                        rękami;)
                      • lupus76 Re: Apel do qw944 31.07.07, 09:30
                        qw994 napisała:
                        Nie
                        >
                        > wiem, czy zwróciłaś uwagę na to, ile wśród osób otyłych jest naprawdę
                        sędziwych
                        >
                        > staruszków. ANI JEDNEGO. Wszystkie grubasy umierają wcześniej.

                        Nie do końca:
                        pl.wikipedia.org/wiki/Winston_Churchill
                        albo pl.wikipedia.org/wiki/B.B._King przeczą tej tezie.
                        Choć oczywiście - tusza obciąza wszystkie organy wewnętrzne, stawy i td.
                        Z drugiej strony - anorektycy umierają jeszcze młodziej.
                      • stary.gniewny Re: Apel do qw944 31.07.07, 13:51
                        ustalmy moze czy puszystosc musi oznaczac od razu otylosc. Puszysta panito moze
                        byc 165 75 kg kragla tu i owdzie. To nie jest zadna otylosc.
                        • qw994 Re: Apel do qw944 31.07.07, 13:57
                          My nie musimy niczego ustalać. Robi to współczynnik BMI.

                          BTW, nie wiem, skąd się wzięło określenie "puszysty". Puszysty to jest śnieg,
                          ludzie po prostu są grubi.
                          • ansag Re: Apel do qw944 31.07.07, 14:25
                            W takim razie Ty wg mnie też jesteś gruba, skoro nosisz rozmiar 42.
                            Pozdrawiam.
                            • qw994 Re: Apel do qw944 31.07.07, 14:30
                              Ależ nazywaj mnie, jak chcesz :) Przypominam tylko, że masz 15 kilo więcej ode
                              mnie :)
                              • ansag Re: Apel do qw944 31.07.07, 14:31
                                I co z tego? Mieszczę się w ten sam rozmiar co Ty.
                                • qw994 Re: Apel do qw944 31.07.07, 14:33
                                  Nie wiem, jakiem cudem, ale chyba nie ma sensu się akurat o to spierać :)
                            • baba67 Re: Apel do qw944 31.07.07, 19:26
                              Osoby noszace rozmiar 42 bedace a mierzace ponad 165 maja BMI zgodne z norma,
                              nie sa zatem ani grube ani puszyste.Nie czuje sie taka w zadnym razie
                              .Naturalnie jesli punktem odniesienia sa modelki paradujace po wybiegach to 85 %
                              pelnoletniej populacji jest gruba.
                              Takie myslenie jest zwyczajnie chore.
                      • jezeli.tylko.ja Re: Apel do qw944 02.08.07, 19:31
                        Powiedz kobietom na hormonalnej terapii zastepczej, ze sa same sobie winne. Moja
                        mama miala wiecznie niedowage, przy takiej wadze jak miala teraz anorektyczek ze
                        szpitala nie wypuszczali, menopauze ze wzgledu na stresy przeszla dosc wczesnie
                        ok. 38 roku zycia, kiedy zaczela brac hormonalna terapie zastepcza przytyla do
                        prawie 90 kg, przez stresy tej zimy zjechala ponizej 80 kg. Ale je jak wrobelek,
                        z reszta jak ja... i co z tego jezeli waga ani drgnie??

                        Ja sama mam 168 i waze 64 kg. w sumie liczylam dziennie zjadam 1600 kalorii to
                        raczej nie duzo, jezdze na rolkach, duzo chodze... a i tak nie moge stracic
                        brzuszka, poszlam do lekarza w koncu okazalo sie, ze mam przodozgięcie macicy i
                        moge sobie robic wszelkie cuda a czesci brzuszka nie strace a reszta to nie
                        brzuch tylko problem ze skora ktory powstal po straceniu 10 kg w ciagu tygodnia
                        (nie nie odchudzalam sie tak bystrze tylko mialam dosc mocny stres)... nie stac
                        mnie na silke, cwicze w domu... i co mam zrobic?? Zabic sie bo nie jestem
                        rozmiar 36, czy siedziec i bidolic jak znana mi pewna osoba, ze bedzie sama bo
                        ma rozmiar 42??
                        Nie mam innego wyjscia tylko zaakceptowac sama siebie... albo walnac sobie w lep.
                        • qw994 Re: Apel do qw944 02.08.07, 19:46
                          Co do pierwszego akapitu - moje wypowiedzi w tym wątku w żadnym razie nie tyczą
                          się osób, które są otyłe nie ze swojej winy. Tylko że takich osób jest bardzo
                          niewielki odsetek - cała reszta po prostu się objada i nie ćwiczy.

                          A ty masz prawidłową wagę.
                        • baba67 Re: Apel do qw944 02.08.07, 21:52
                          A co Ty chcesz od swojej wagi ?Masz prawidlowa, zdrowa wage, co za myslenie,
                          ludzie !!!
          • deodyma Re: Ponoć to Troska o zdrowie... 31.07.07, 13:49
            dziewczyno, masz dopiero 20 lat i wazysz juz 90 kg. to co bedzie za 5 lat? wez
            sie za siebie dla wlasnego dobra!!!
            • ansag Re: Ponoć to Troska o zdrowie... 31.07.07, 13:52
              Ale po co krzyczysz?
              • deodyma Re: Ponoć to Troska o zdrowie... 02.08.07, 22:00
                ja krzycze??? rece opadaja, jak czyta sie takie posty:( jak 20 letnia
                dziewczyna, majaca ponad 20 kg nadwagi moze twierdzic, ze jest kobieta przy kosci???
                • l0vely Re: Ponoć to Troska o zdrowie... 03.08.07, 11:14
                  deodyma napisała:

                  > ja krzycze??? rece opadaja, jak czyta sie takie posty:( jak 20 letnia
                  > dziewczyna, majaca ponad 20 kg nadwagi moze twierdzic, ze jest kobieta przy
                  kosci???

                  Tak samo jak anorektyczne 16-latki mające 20kg niedowagi twierdzą, że są grube
                  i ciągną mordecze diety...

    • shaolinka Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 31.07.07, 09:31
      Pytacie się, czemu gotuję facetowi? No cóż...To chyba normalne, że żona gotuje
      mężowi prawda? Skoro mieszkamy razem, a obecnie mam wakacje, to przecież korona
      mi z głowy nie spadnie jeśli ugotuję mu obiad.

      Nie widzę w tym nic dziwnego. A to, że on sobie zażyczy żeby dzisiaj zjeść rybę,
      a jutro schabowego to co? Przecież on mi nic nie narzuca. Nie mówi mi co mam
      jeść. Często mówi, żebym ugotowała coś, co i ja lubię. (np. w weekend) I tu nie
      chodzi wcale o to, że rozkłada kartę menu i wybiera kaczkę z jabłkami. Po prostu
      się pytam: "Kochanie co zjadłbyś dzisiaj na obiad?". Nie pytam się codziennie.
      Ale kiedy brakuje mi pomysłu, to wtedy warto zapytać, na co ktoś ma ochotę. A
      ugotować to nie jest żaden problem.
    • shaolinka Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 31.07.07, 09:40
      Postanowiłam zrealizować pomysł, żeby wprowadzić zdrowe żywienie. Wczoraj, kiedy
      mój facet zajadał się barszczem białym z kiełbasą, zapytałam go, czy mu
      smakuje? Odpowiedział oczywiście, że bardzo dobre, wyśmienite i smaczne. Wtedy
      rozpoczęłam atak :)

      Powiedziałam mu, że skoro on jest zwolennikiem zdrowego żywienia, to możemy
      wprowadzić to w życie. Podałam mu moje pomysły. Powiedziałam, że będziemy jedni
      ciemne pieczywo, zupy lekkie, bez śmietany. Będziemy pić tylko niegazowaną wodę
      mineralną i wszystko będzie gotowane, a nie smażone. Zamiast ziemniaków ryż, czy
      kasza, i wiecie jak zareagował ??
      • justynnka Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 31.07.07, 09:56
        kobieto to nie facet ma przejśc na dietę tylko ty!!!!! pozatym widać ze nie
        masz za duzo wiedzy o odchudzaniu i zdrowym odzywianiu. czy gdybyś ze wzgłedów
        zdrowotnych musiała przestać np. pić kawę domagałabys się zeby zrobił to twój
        partner? przecież to nielogiczne.
        • friday133 Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 31.07.07, 10:21
          1. To, że żona musi gotować mężowi było pewnie normalne jakieś sto lat temu.
          Nie jest normalne, że 20-latka postrzega to w dzisiejszych czasach jako
          oczywistość. Ty możesz mu gotować, ale z całą pewnością nie musisz.
          2. Jesteś niereformowalna - przecież to ty masz schudnąć, a nie on. A ty znowu
          swoje.
          • qw994 Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 31.07.07, 11:08
            Ja w ogóle odradzam odchudzanie się na własną rękę przy takiej otyłości. Tutaj
            potrzebny jest lekarz.
            • ansag Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 31.07.07, 12:54
              Po 1. To dziewczyna napisała wyżej, że facet też mógłby schudnąć kilka kg, bo
              też ma dużo tłuszczyku, więc mogą odchudzać się razem. Przynajmniej przez jakiś
              czas.
              A po 2. Lekarz jest na pewno potrzebny, jeśli faktycznie Shaolinka je tak mało,
              a waży 90 kg (ale myślę, że w rzeczywistości jest zupełnie inaczej). Życie bez
              śniadania, jedzenie obiadu o 19 i zupy o 21 razem z mężem, to nie jest dobry
              pomysł. Myślę, że nie musiałaby iść do lekarza, jeśli przez miesiąc, kiedy ma
              wakacje i jest w domu zmieni styl życia. Śniadanie na max. 2 h po przebudzeniu,
              drugie śniadanko w południe, obiad ok. 15, podwieczorek i kolacyjka o 18-19. Ew.
              jeśli będziesz b.głodna, jak przyjdzie mąż, to możesz zjeść jakiś owoc, czy
              kefir, podczas kiedy on będzie jadł obiado-kolację.
              • qw994 Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 31.07.07, 12:59
                > Po 1. To dziewczyna napisała wyżej, że facet też mógłby schudnąć kilka kg, bo
                > też ma dużo tłuszczyku, więc mogą odchudzać się razem. Przynajmniej przez
                jakiś czas.

                Ale trudno go do tego zmuszać. Z tego, co zrozumiałam, w jego przypadku chodzi
                głównie o wymodelowanie sylwetki poprzez sport, a nie nadwagę. Poza tym mam
                niejasne wrażenie, że niepowodzenia w chudnięciu Shaolinka próbuje zwalić na
                faceta. A powinna zwracać uwagę na to, co ona je, a nie to, co on.



                > A po 2. Lekarz jest na pewno potrzebny, jeśli faktycznie Shaolinka je tak
                mało,
                > a waży 90 kg (ale myślę, że w rzeczywistości jest zupełnie inaczej).

                Ja jestem zdania, że przy takiej otyłości dietetyk jest niezbędny, zwłaszcza,
                że Shaolinka napisała, że wielokrotnie próbowała różnych diet bez powodzenia.
                Czyli prawdopodobnie powiela ciągle te same błędy, z których numerem jeden jest
                niejedzenie śniadania i jeden posiłek dziennie. Ona nie ma pojęcia, jak się
                odchudzać i zrobi sobie więcej krzywdy, niż pożytku.
      • jendza1 Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 31.07.07, 12:01
        Jak zareagowal?

        Shaolinko, radzilabym CI zapoznac sie ze sposobem odzywiania M. Montignaca.
        ALe to tak na marginesie. Najwazniejsze, zebys poobserwowala swoj organizm,
        swoje reakcje, co CI pomaga, a co szkodzi... I to nie tylko w aspekcie
        zywieniowym. Bo czlowiek to system naczyn polaczonych:).
        A jak juz bedziesz miala rozmaite obserwacje tego typu, to sie wtedy zastanow,
        czy isc do dietetyka, a jesli - to warto upierac sie przy swoim.
        Twoje cialo to Twoje cialo - najlepiej sie na nim znasz i kropka.

        NIe bierz sobie do serca, prosze, tych wszystkich komentarzy na temat lenistwa,
        obzarstwa i innych takich, powodujacych wielorybi wyglad. Tak pisza ludzie,
        ktorzy nie wiedza, o czym pisza:(.

        Walczymy z otyloscia meza od wielu lat, wlasciwie od momentu, kiedy sie
        poznalismy:). Ja przejelam, oczywiscie, pelna kontrole nad kuchnia, ale to, co
        sie je, w przypadku klinicznym otylosci mego meza to tylko kwiatek do kozucha.
        Problem jest zupelnie gdzie indziej. I w tej wlasnie przestrzeni, w tym 'gdzie
        indziej' - zaprowadzilismy nowe porzadki:).

        A gotuje nam obojgu z wielka przyjemnoscia, laczac na naszym stole rozmaite
        przysmaki wielu kuchni (glownie europejskich: polska, wloska, grecka,
        francuska), kierujac sie przy tym rozsadkiem i paroma zelaznymi zasadami. Zadnej
        wiernosci konkretnej 'diecie', bo to wykluczenie, a organizmowi trzeba stale
        dostarczac roznorodnych skladnikow. Wszystkiego - ale w rownowadze.
        Tez pytam meza, na co ma ochote - i jemy z przyjemnoscia. Nasze zasady on
        stosuje rowniez, gdy go ze mna nie ma, i mamy efekty:) - on chudnie, a ja
        wyszlam z anemii...

        Twoje zycie w Twoich rekach - powalcz, ale madrze:). Jedzenie to PRZEDE
        WSZYSTKIM przyjemnosc. Trzeba myslec, co sie je, jesc madrze, ale -
        najwazniejsze - miec z tego prawdziwa przyjemnosc.
        Gdy juz bedziesz wiedziala, co warunkuje Twoj typ przemiany materii - dasz rade,
        zobaczysz:)!! A jesli uda sie w Twoim partnerze znalezc madrego sprzymierzenca -
        wowczas okaze sie, ze jedzonko to tylko jeden z elementow Waszego zycia i
        wspolnej troski o dobre bycie - wcale nie najwazniejszy...:))

        POWODZENIA:))!
        j
        • justynnka Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 31.07.07, 12:18
          no ja się jednak nie zgodzę. je się po to żeby zyć - nie odwrotnie. jedzenie ma
          słuzyć głownie dostarczaniu energii, składników odzywczych , witamin itd.a
          dopiero w sytuacji kiedy mozemy sobie na to pozwolic- przyjemności. czyli
          np.coś słodkiego jako nagroda po intensywnym treningu i to raz w tygodniu, albo
          bardziej kaloryczny obiad w niedzielę.pozatym - jest tyle przyjemniejszych
          rzeczy niż jedzenie;)
          • jendza1 Justynnko, 31.07.07, 13:14
            nie masz racji. A wiesz, dlaczego?
            Otoz dlatego - mowiac w wielkim uproszczeniu, bo nie jestem farmakologiem - ze
            przemiana materii zwiazana jest bardzo scisle z gospodarka hormonalna organizmu.
            Jesli organizm nie produkuje prawidlowej ilosci 'hormonow przyjemnosci' -
            pierwsza wtedy 'leci' przemiana materii... A 'leciec' zwykla byla bardzo roznie...
            Dodam do tego, ze ta prawidlowosc to tylko wierzcholek gory lodowej; jest
            mnostwo innych czynnikow, wplywajacych na wspomniane wyzej procesy biochemiczne...

            I dodam jeszcze - tak ogolnie, niekoniecznie do Ciebie - ze gdy sie zdobywamy na
            radykalne stwierdzenia, ze cos jest takie, albo inne, zwlaszcza radzac komus, to
            wypadaloby jednak cos na ten temat wiedziec... a nie tylko myslec, ze sie wie...

            Hm

            Jedzenie MA CZLOWIEKOWI SPRAWIAC PRZYJEMNOSC. Tylko wtedy idzie mu na zdrowie.
            Jesli jesz po to tylko, by dostarczac organizmowi skladnikow odzywczych,
            witamin, itd, to powinnas uprawiac seks tylko w celach prokreacyjnych itd.
            Rozumiesz, o co chodzi?

            Aha - mi zjedzenie czegos slodkiego - jako nagrody po intensywnym treningu tylko
            raz w tygodniu - nie sprawia przyjemnosci. WIesz, dlaczego? Bo po intensywnym
            wysilku fizycznym najwiecej PRZYJEMNOSCI sprawia mi zwykla woda, a slodyczy nie
            lubie w ogole. WIdzisz, jak sie pieknie roznimy?

            Milo bedzie, jesli to zaakceptujesz...

            pzdr
            j
            • justynnka Re: Justynnko, 31.07.07, 13:33
              rozumiem i akceptuje, aczkolwiek modne teraz zwalanie odpowiedzialnosci za
              tuszę na hormony uwazam za przesadę- otyłośc u większości grubych ludzi wynika
              z nadmirnej podazy kalorii i za małego wydatkowania energii czyli mówiąc
              krótko - za duzo jedzą (i niezdrowo)a za mało się ruszają.pozatym - jeśli
              otyłośc jest na tle hormonalnycm (niezaleznie czy hormonów płciowych czy
              tarczycy)to towarzyszą jej tez inne objawy chorobowe a autorka wątku nie
              wspomina aby się leczyła. a co do porównania jedzenia z sexem - mozna i nalezy
              sięzabezpieczać przed ewentualnymi ,,skutkami" sexu a prze skutkami obżarstwa
              zabezpieczyć się nie mozna.
              • stary.gniewny Re: Justynnko, 31.07.07, 13:42
                W wiekszosc wypadkoe jest to objadanie sie i brak ruchu.
                Ale sa osoby ktore jedza bardzo duzo, ruszaja sie malo i sa chude, sa takie,
                ktore jedza malo, ruszaja sie , a maja nadwage.
                Takie cuda biologiczne.
              • jendza1 Re: Justynnko, 31.07.07, 13:46
                Eee tam, przed 'skutkami' seksu tez nie mozna sie zabezpieczyc... tak naprawde:).

                Przy tym - ja mowilam o seksie w kontekscie jedzenia tylko ilustrujac niezbedny
                aspekt przyjemnosci...

                Chcialabym tez zaznaczyc, ze ja nie 'zwalam odpowiedzialnosci za tusze na
                hormony' (wiem:), nie twierdzisz, ze twierdze:)), ja sie tylko upieram (a wiem,
                co mowie), ze mechanizm otylosci jest znacznie bardziej zlozony, niz bysmy
                chcieli przypuszczac, nadto ogromnie duzo na ten temat jeszcze nie wiemy. I w
                gre wchodzi tu nie tylko ilosc jedzenia, produkcja hormonalna, czynnik
                genetyczny, styl zycia, ale tez kilka innych...

                Autorka watku nie wspomina, aby sie leczyla, bo nie musi o tym wspominac. JEdnak
                wspomniala, ze po narodzinach miala APGAR 0 i to jest bardzo wazna informacja. A
                wiesz, dlaczego? WIesz, jak sie rozwija tkanka tluszczowa przez pierwsze trzy
                miesiace zycia dziecka?

                I jeszcze jedno - faktem jest, ze w obozach koncentracyjnych nie bylo problemu
                otylosci. Jednak, z drugiej strony, nie bylo tez chorob psychicznych, wiesz?
                Warto sobie odpowiedziec na pytanie, dlaczego...

                I czy te dwa fakty wystarcza, zeby odnalezc pozytywne aspekty istnienia
                Oswiecimia czy Majdanka...

                pzdr
                j.
                • justynnka Re: Justynnko, 31.07.07, 13:55
                  fakt obozów pominę milczeniem bo lekko zmroził mnie fakt mieszania spraw
                  ludobójstwa do problemu otyłości. natomiast co do faktu bycia wczesniakiem -
                  urodziałam się w 7 m-c ciązy z bardzo niską (jak na tamte czasy)wagą
                  urodzeniową.byłam dokarmiana, odkarmiana i podtuczana przez pierwsze lata życia
                  prawie jak prosiaczek;)pozatym- moja mama jest raczej otyła a ja nie . jeżeli
                  ktośma skłonności , obciązenia itd. powinien pilnować się podwójnie a nie
                  radośnie zajadać tosty i raz w tygodniu w ramach wf chodzić na siłownię.ale do
                  tego trzeba mieć silna motywację , silna wolę i silny charakter. tyle na ten
                  temat.
                  • jendza1 Re: Justynnko, 31.07.07, 14:18
                    Mozesz mi wyjasnic, gdzie znalazlas 'mieszanie spraw ludobojstwa do problemu
                    otylosci'?
                    I co w ogole rozumiesz przez pojecie 'problem otylosci', a co przez 'sprawy
                    ludobojstwa'?
                    A 'czlowiek'.. Co to jest 'czlowiek', Twoim zdaniem?

                    Bo cos mi sie widzi, ze rozmawiamy jak ges z prosieciem dlatego, ze roznimy sie,
                    jak chodzi o naznaczenie desygnatow poszczegolnych pojec oraz o koncepcje
                    czlowieka i zycia w ogole.
                    I o zrozumienie ich.

                    Kusi mnie, by dodac, jak Ty: 'to tyle na ten temat'.

                    pzdr
                    j

    • beata825 a co z tym sportem szaolinko ??? 31.07.07, 10:29
      pytanie jak w temacie,
      cwiczac przesypieszysz sobie przemiane materii i nie chodzi od razu i silownie,
      wybierzcie sie na rower czy na basen albo robcie sobie chociaz dluzsze spacery
      • feenstra Re: a co z tym sportem szaolinko ??? 31.07.07, 11:16
        1. Masz rzeczywiście bardzo dużą nadwagę. Weź sobie do serca rady dziewczyn,
        idz do dietetyka, zacznij ćwiczyć (parę razy w tygodniu z żelazną konsekwencją,
        siłownia raz na tydzień może najwyżej poprawić nastrój). Jeśli już w wieku 20
        lat masz tak duże problemy z wagą grozi Ci wózek inwalidzki i to niekoniecznie
        na starość. A Twój mężczyzna z tego co piszesz nie wygląda na takiego który by
        go pchał.. Zrób z tym coś!
        2. Przestań zasłaniać się tym co je Twój facet. To Ty masz nadwagę. Ja (rozmiar
        36) codziennie pożeram tabliczkę czekolady, jem dwa śniadania, dwa obiady,
        kolację o 23ciej ale to nie znaczy że Ty możesz tak robić.
        3. I wreszcie Twój facet. Jest starszy od Ciebie, z tego co piszesz mało
        atrakcyjny, ma z Tobą jak u mamy (codzienie obiadki na życzenie - to NIE jest
        oczywiste w XXI wieku) i przy tym wszystkim nie akceptuje Twojego wyglądu i
        krytykuje go choć wie że doprowadza Cię to do łez. Wytłumacz mi proszę, za co
        go kochasz?
        • beata825 Re: a co z tym sportem szaolinko ??? 31.07.07, 12:10
          ej no bez przesady z tym facetem,
          to ze robi mu obiady to chyba normalne, a z tym nie akceptowaniem wygladu, moze
          po prostu sie o nia martwi,
          kazda czasem pewnie placze przez swojego ale zeby od razu nie kochac...
        • justynnka Re: a co z tym sportem szaolinko ??? 31.07.07, 12:12
          dokładnie. pozatym - skoro jesteś otyła w młodym wieku pomysl co będzie za 10
          lat- przemiana materi zwalnia po 30-tce, często są problemy z wagą po urodzeniu
          dziecka. do tego siedząca praca, kanapowy styl zycia, smakowite przekąski...a
          waga rośnie. z tego co piszesz masz rodzinne skłonnnosci do tycia- to kolejny
          powód żeby wziąc się za siebie już teraz i nie powielaćwzorców rodzinnych.

          dla jasności- jestem tuż przed 30, dziecko ma 2,5 roku.BMI-19/20
    • 77misia1 Re: ** Facet wypomina mi tuszę !! :-(((( 31.07.07, 12:39
      Tez mu cos zacznij wypominac
      • meduza7 co ci odpowiedział, mów zaraz! :) n/t 31.07.07, 14:12

    • shaolinka Od Autorki... 31.07.07, 14:04
      PO PIERWSZE - Widzę, że niektórzy uważają, że skoro 20-latka gotuje dla faceta,
      to nie jest to normalne. Tak więc dla jasności piszę, że ja lubię gotować dla
      kogoś i sprawia mi to przyjemność. Gotuję bo CHCĘ, a nie dlatego, że muszę. I
      tyle !!

      PO DRUGIE - Niektóre osoby pomieszały fakty. Ja wcale nie wychodzę z założenia,
      że skoro ja się odchudzam, to wszyscy muszą i mój facet też. Wcale tak nie
      myślę. Dieta to indywidualna sprawa każdego. I to, że mój facet nie jest na
      diecie to nie znaczy, że ja też mam na niej nie być.

      PO TRZECIE - Z tym zdrowym żywieniem, które wymyślił mój facet to była taka
      uwaga na marginesie. Chodziło mi tylko o to, że on sam nie wie czego chce. Z
      jednej strony chciałby się zdrowo odżywiać, a z drugiej strony przeraża go
      perspektywa ciemnego chleba i kaszy,czy ryżu.
    • shaolinka Od Autorki.... 31.07.07, 14:09
      Kiedyś powiedział mi:
      - "Kochanie, a może byśmy wprowadzili jakąś zdrową dietę?"
      Powiedziałam, że to przemyślę.
      Wczoraj dałam mu odpowiedź. Powiedziałam, że owszem możemy przejść na dietę i
      zacząć zdrowo się odżywiać. Ale w takim wypadku on będzie musiał zrezygnować z
      szafki czekolad i picia pepsi. Kiedy zaproponowałam mu ciemne pieczywo, gotowane
      mięsa, kasze, ryże i dużo warzyw, to zżędła mu mina.
      Sama nie wiem jak on sobie wyobraża to "Zdrowe żywienie"

      Powiedział mi, że 3 dni w tygodniu możemy jeść ciemny chleb, a przez pozostałe
      dni jasny. Powiedział, że ryż, czy kaszę możemy zjeść 2 razy w tygodniu, a w
      pozostałe mamy jeść normalne jak dotąd obiady. Powiedział, że czekolady się nie
      pozbędzie i pepsi też mu nie zaszkodzi.

      Dla mnie jest to błędne koło. To tak jakby najpierw jeden dzień głodował, a na
      drugi obżerał się, by uzupełnić te stracone dzień wcześniej kalorie.
      Przeraża go to, bo wiem, że nigdy by nie zrezygnował z rosołku, schabowego i
      czekolady.
      • qw994 Re: Od Autorki.... 31.07.07, 14:15
        Dziewczyno, czy ty nadal nie rozumiesz?? To TY masz schudnąć, a nie on! Niby
        dlaczego ma wyrzucić czekoladę? On MOŻE ją jeść, ty nie! Mówi ci o wprowadzeniu
        zdrowej diety i używa przy ty słowa "my", ale ma na myśli CIEBIE. To ty masz
        ponad 20 kilo nadwagi.
        • ansag Re: Od Autorki.... 31.07.07, 14:26
          Przestań, on też ma tłuszcz na brzuchu i też mógłby schudnąć (wyżej Shaolinka to
          napisała).
          I nie ważne, czy ma 5 czy 15 kg. Nic mu się nie stanie, jak odstawi na jakiś
          czas czekoladę i pepsi!
          • qw994 Re: Od Autorki.... 31.07.07, 14:32
            Ale to nie o to chodzi. Wszystkie wypowiedzi Shaolinki w kółko kręcą się wokół
            odchudzania jej chłopaka. O co w tym chodzi? Ano o to, że Shaolinka swoimi
            niepowodzeniami jego chce obciążyć i mieć temat zastępczy, zamiast wreszcie
            zająć sie SOBĄ.
        • jendza1 Qw994 31.07.07, 14:31
          To TY nie rozumiesz:((...

          Powiem Ci to tak:

          moj maz NAJPIERW poczul, ze jest kochany. POTEM zaczal chudnac - nie mylic z
          'odchudzac sie'...

          Ja sie odchudzac nie musze. Wrecz przeciwnie, he, he.. - wiele lat uczylam sie -
          tak, tak 'uczylam sie' - zeby jedzenie w moim zyciu stalo sie PRZYJEMNOSCIA,
          zeby nie przywolywalo dawnych koszmarow... Walcze z anemia itd..

          Shaolinka napisala na forum post nie o tym, ze jest gruba, a o tym, ze ma
          problem z facetem.
          Skad wiesz, ze ten facet 'ma na mysli JA'?
          Jakby mial naprawde, i jesliby naprawde uwazal, ze ona MUSI schudnac, to by ja w
          tym wsparl NAPRAWDE. Cos tak, jak ja wspieram mego meza.

          WIdzisz, problem jest gdzie indziej... niz Tobie sie wydaje...

          A tak na marginesie - nadwaga, nawet 20 kg nadwagi, to nie jest najgorsza rzecz,
          jaka moze spotkac czlowieka... Do tego dodam, ze to ZAWSZE skutek cierpienia...
          Wyeksponowanie pewnego typu - powiem generalnie - braku rownowagi w czlowieku,
          nie 'w organizmie'...

          I bez zrozumienia tego faktu trudno z tym problemem zawalczyc skutecznie...

          pzdr
          j
          • qw994 Re: Qw994 31.07.07, 14:35
            To chyba dorabianie ideologii do złego odżywiania się.
            • jendza1 Re: Qw994 31.07.07, 14:47
              Nie - to prawda po prostu.
              Potwierdzona sukcesem - znaczy prawie 30 kg mego meza...
              Kazdy madry lekarz Ci to potwierdzi - nie leczy sie 'serca', czy 'zebow',
              'kolana' czy 'otylosci' - leczy sie czlowieka.

              Przezeranie sie to dzialanie autodestruktywne. Zawsze.
              Dlaczego nie 'wlacza sie' instynkt samozachowawczy?
              Dlaczego to generalnie problem kultur wysokorozwinietych, o bardzo
              zaawansowanych technologiach zywienia?
              Dlaczego, dlaczego, dlaczego...

              • qw994 Re: Qw994 31.07.07, 14:49
                Dlatego, że kultury wysoko rozwinięte żyją w dobrobycie, jedzenie sprawia
                przyjemność, człowiek uzależnia się od cukru, poza tym apetyt rośnie w miarę
                jedzenia i je się coraz więcej.
                • qw994 Re: Qw994 31.07.07, 14:52
                  Zapomniałam jeszcze o małej aktywności fizycznej. Czyli komputerze i
                  telewizorze.
                • jendza1 Re: Qw994 31.07.07, 14:58
                  Nie tylko:) - powiem w Twoim stylu, znaczy, sprobuje:)
                  takze dlatego, ze w kulturach wysokorozwinietych jest wysoki poziom stresu i
                  stres sie zazera - jedzeniem nadmiernie przetworzonym, czesto bardzo niskiej
                  jakosci, zle, bo za szybko, przygotowanym, za dlugo przechowywanym, ze zbyt duza
                  iloscia soli oraz cukru, wypranym z naturalnych skladnikow odzywczych i
                  blonnika, ktory to brak sie uzupelnia nastepnie syntetycznymi skladami witamin i
                  mineralow. Zaburza sie w ten sposob naturalna ocene tego, co smaczne, a zatem -
                  cialu potrzebne. Opychamy sie zatem tak naprawde... glutaminianem sodu.
                  Do tego w tych wysokorozwinietych kulturach nie ma czasu i przestrzeni na ruch i
                  wlasciwe dotlenienie...
                  • qw994 Re: Qw994 31.07.07, 15:01
                    > takze dlatego, ze w kulturach wysokorozwinietych jest wysoki poziom stresu i
                    > stres sie zazera

                    Czy chcesz powiedzieć, że ludzie w Etiopii czy Ruandzie mają mniej stresów, niż
                    Amerykanie?



                    > Do tego w tych wysokorozwinietych kulturach nie ma czasu i przestrzeni na
                    ruch
                    > i
                    > wlasciwe dotlenienie...

                    Ależ jest, jak najbardziej. Tylko chęci brak.

                    Co do przetworzonej żywności - zgadzam się.
                    • jendza1 Re: Qw994 31.07.07, 15:25
                      qw994 napisała:

                      > > takze dlatego, ze w kulturach wysokorozwinietych jest wysoki poziom stres
                      > u i
                      > > stres sie zazera
                      >
                      > Czy chcesz powiedzieć, że ludzie w Etiopii czy Ruandzie mają mniej stresów, niż
                      >
                      > Amerykanie?

                      Oj, Justynnka by Cie pewno poinformowala, ze ja 'zmrozilo'...:)..

                      Nie, niczego takiego nie chce powiedziec:)... bo bylby to blad metodologiczny.
                      Porownywac mozna porownywalne:). To tak, jak bys spytala umierajacego z glodu w
                      Ruandzie, dlaczego sobie nie zje czekolady, to przeciez bardzo kaloryczne
                      jest... No i w ogole mozna by mu poradzic, coby sie w zwiazku z tym jego
                      'stresem' po prostu... czesciej usmiechal...:), wszak 'za pare dni Christmas',
                      jak mowila Cynthia bodaj Kaminski z wiersza Baranczaka (But why?, jesli dobrze
                      pamietam...)

                      pzdr
                      j

                • nadinka_nadinka Re: Qw994 31.07.07, 15:17
                  qw994 napisała:

                  > Dlatego, że kultury wysoko rozwinięte żyją w dobrobycie, jedzenie sprawia
                  > przyjemność, człowiek uzależnia się od cukru, poza tym apetyt rośnie w miarę
                  > jedzenia i je się coraz więcej.

                  teraz mnie przerazilas naprawde. jedzenie sprawia przyjemnosc, bo ma ja sprawiac.
                  bzdura jest, ze apetyt rosnie w miare jedzenia. jezeli sie je normalne 5-6
                  posilkow dziennie co 3 godziny to nie ma mozliwosci "przezerania sie", bo nie
                  siada sie wyglodzonym do stolu. i mozna zjesc przyslowiowego schabowego z
                  ziemniakami, bo bedzie to maly kotlecik i 2 ziemniaki, a nie - jak np. po 5h
                  niejedzenia - 2 kotlety i talerz ziemniakow.

                  btw masz jakas obsesje na tle diety?
                  • qw994 Re: Qw994 31.07.07, 15:24
                    Trochę źle mnie zrozumiałaś. Chodziło mi o to, że wymienione przeze mnie
                    czynniki łączą się ze sobą i mają związek przyczynowo-slutkowe. Oczywiście, że
                    jedzenie sprawia przyjemność. I tak ma być. Ale w kulturach wysoko rozwiniętych
                    przedkłada się tę przyjemność nad inne, bo jedzenie jest łatwo dostępne. Apetyt
                    rośnie w miarę jedzenia, bo jesli ktoś je za dużo, to prawdopodobnie będzie
                    jadł coraz więcej, przecież żołądek się rozciąga.

                    Nie mam obsesji na tle diety.
                    • nadinka_nadinka Re: Qw994 31.07.07, 15:36
                      w kulturach wysokorozwinietych problemem jest brak czasu. ludzie pracuja po 10h
                      na dobe, godzinami stoja w korkach i nie maja czasu zadbac o siebie jak nalezy.
                      nie maja czasu cieszyc sie zyciem. kupuja polprodukty i odgrzewaja w mikrofali.
                      jedza byle co, bylejak i byle szybko. czasam kompensuja sobie wszystkie stresy i
                      niepowodzenia jedzeniem, :zjadaja" stres. nie maja czasu/nie chca go sobie
                      wygospodarowac na zdrowy ruch (basen, rower, cokolwiek). a potem, kiedy juz maja
                      nadwage, wpadaja w druga skrajnosc: glodzenie sie, obsesyjne cwiczenie itd.
                      duzo mam wsrod swoich znajomych (blizszych i dalszych) osob z problemami
                      jedzenia. bylam swiadkiem jak z kolezanki, przepieknej dziewczyny, z lekka
                      nadwaga zrobil sie szkielet. zaczelo sie zwyczajnie, od zmniejszania porcji, a
                      skonczylo sie na misce greckiej salatki i kilkugodzinnym fitnesie. dlatego mnie
                      tak drazni jak sie ludziom zaglada w talerze. wole osoby z nadwaga (do 10 kg,
                      potem trzeba isc jednak do lekarza i zmienic nawyki) niz wychudzone,
                      rozmawiajace bez przerwy o diecie i fitnessie laski.



                      • jendza1 Tez wole:) - Nadinko! pzdr j. ntxt 31.07.07, 15:42
                        • qw994 Re: Tez wole:) - Nadinko! pzdr j. ntxt 31.07.07, 15:45
                          Ja też. Wszelkie przegięcia są fatalne.
      • meduza7 Powolutku aż do skutku... 31.07.07, 14:29
        Myślę, że trzeba go (i siebie też przy okazji) przestawiać na nowy sposób
        odżywiania metodą "kropli drążącej kamień". Czyli powoli, bez rewolucji,
        drobnymi kroczkami. Zresztą nagłe przerzucenie się z tłustej diety z małą
        zawartością błonnika na wysokobłonnikową może skutkować zaburzeniami trawienia.
        Dobrą metodą jest wprowadzanie dań egzotycznych (albo tylko stylizowanych na
        egzotyczne). Mówisz: kochanie, dziś kuchnia arabska! i podajesz mu soczewicę
        zamiast ziemniaków. Do mięska pasuje idealnie.
        Schab - proszę bardzo. Ale pieczony z ziołami, a nie smażony w tłustej panierce.
        Albo w ogóle pieczona pierś z indyka - chudsza, delikatniejsza.
        U mnie sprawa wygląa tak, że stosuję dietę Montignaca (mąż je normalnie), co
        sprowadza się do tego, że jak na obiad przewiduję kotlet, to zjadam go bez
        panierki i z samą surówką, bez ziemniaków. A czasami robię typowe dania MM już
        dla nas obojga. Zjada i nie protestuje. Oczywiście ciemne pieczywo itp. Często
        gotuję kaszę, ryż (pełnoziarnisty). Dużo warzyw, żadnego cukru, także tego,
        ktory dodawany jest do wielu gotowych produktów (np. niestety, odpadają wszelkie
        musli, nawet te fitness). Natomiast można jeść czekoladę, ale tylko powyżej 70%
        kakao. Ale nie chce mi się, nie ciągnie mnie do slodyczy.
        Efekty są, w pół roku schudłam 16 kg, nie głodząc się i nie frustrując.
        Zajrzyj tu:
        www.montignac.com.pl/CMS/index.php
        dietamm.com/index.php
        Swoją drogą, wielu jest niestety takich mężczyzn, dla których "normalny obiad"
        musi zawierać koniecznie ziemniaki. Ryż jest be, kasza jest tfu.
        Powodzenia w zmaganiach!
        • jendza1 Re: Powolutku aż do skutku... 31.07.07, 14:40
          Zgoda w 100 procentach, Meduzo:))! I jak chodzi o sposob, znaczy, ze POWOLI:)-
          TAKOZ:))!

          pzdr:)
          j.
          A Montignaca tez stosuje - choc lekko zmodyfikowanego...
          Chleb pieke sama - z maki z pelnego przemialu, sama robie jogurt, majonez itd.
          Moj maz stwierdzil, ze mu w knajpach juz NIE SMAKUJE:)), czym mi sprawil wielka
          radosc. ALe i tak, choc bardzo rzadko, wybieramy sie w jakies mile miejsce, ale
          wtedy bardzo starannie wybieramy, co by tu zjesc...

          Zapalil sie sam do tego pilnowania talerza i sam wyszukuje metody/stara sie
          nawet czasem wziac za pichcenie:)!
          A jak juz 'grzeszymy' czasem - to zawsze pilnujemy, zeby nam to dzika frajde
          sprawilo...:)

          Masz racje - przy tego typu diecie do slodyczy nie ciagnie:))!

          pzdr ponownie:)!
          j
      • basia6666 Re: Od Autorki.... 31.07.07, 14:35
        Shaolinka moze pomalutku zacznij zmieniac diete najpierw ciemny chleb,nie kupuj
        zadnych napojow gazowanych i po malutku zaczniecie tracic wage w zdrowy sposob
        bez diety tylko przez wybor zdrowego jedzenia i chodz na spacery potem sie tak
        przyzwyczaicie ze bedzie to dlawas normalne.Od czasu do czasu jak zjesz
        czekolade to nic sie nie stanie.Wszystkiego z umiarem i bedzie dobrze.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka