Rodzina

30.07.07, 20:34
Najbardziej ponura tajemnica nas wszystkich? Jestem właśnie po rozmowie z
koleżanką, która wróciła z pierwszego spotkania AA. 90% alkoholików chleje
przez swoich rodziców!!! Nawet gdy ci już od dawna nie żyją, a ich dzieci są
już stare i siwe. Ból trzyma. Dowiedziałam się, co Freud powiedział: że
większość naszych problemów psychicznych w życiu dorosłym ma swoje źródło w
dzieciństwie - w chorych relacjach z rodzicami. Tatuś o zbyt lepkich łapkach
i jakoś tak "dziwnie" czuły. Nieczuła, oschła matka. Przemoc. I z takich
gniazd wyfruwają kalekie ptaki. I co może najgorsze: te dzieci mają nierzadko
poczucie winy! A także poczucie obowiązku wobec tych bestii, które je
krzywdziły. Bo społeczny nakaz, by opiekować się starymi rodzicami jest tak
rozpowszechniony, że mało kto znajduje siłę, by go olać, zlekceważyć.
Dlaczego my, dorosłe dzieci, gremialnie przemilczamy ten koszmar, dlaczego
udajemy, że było fajnie, skoro wcale nie było! Czego się boimy? Społecznej
anatemy? Pieprzyć to. Dlaczego matce, która nas przez tyle lat gnębiła nie
powiemy, co naprawdę o niej myślimy? Dlaczego ojca nie zwyzywamy od
najgorszych, choć mamy na to tak wielką ochotę. Tabu? Strach przed "karą
boską" itp. brednie? W Polsce sytuacja jest szczególnie chora. "Rodzina" to
słowo niemal święte. Rządząca, koalicyjna partia ma je nawet w swej nazwie.
Zachodnie społeczeństwa już dawno, w miarę dobrze, poradziły sobie z
problemem rodziny. Zwłaszcza pokolenie '68: Bertolucci mówi, że w czasach
jego młodości jakiekolwiek porozumienie pomiędzy "starymi"
i "młodymi", "rodzicami" i "dziećmi" było praktycznie niemożliwe, przepaść
była gigantyczna i nikt nawet nie myślał, żeby ją zasypać. Dzieci po prostu
wyprowadzały się z domu tak szybko, jak to możliwe, bez żadnych wyrzutów
sumienia. Postawiły na miłość z wyboru (i na przyjaźń), a nie na obowiązek
miłości. A u nas? Ile z Was w ogóle boi się tknąć ten temat, ile oszukuje
samą siebie, przeżywa katusze na cotygodniowych obiadkach u rodziców. Zamiast
powiedzieć to, co naprawdę chce powiedzieć. Np.: zdychaj w bólu i nędzy
gnoju, zasłużyłeś na to, nie chcę cię więcej widzieć. Tatuś był
komunistycznym aparatczykiem? Od mamusi usłyszałaś pierwsze rasistowskie,
antysemickie teksty? Trudno. To przecież moi rodzice, wybaczam im. Wybaczasz?
W imię czego?
    • angoisse Re: Rodzina 30.07.07, 20:41
      a jaki Ty masz problem z rodziną?
      • ewa_err Re: Rodzina 30.07.07, 20:48
        Moim zdaniem niestety nie wystarczy powiedziec glosno rodzicom co sie o nich
        mysli w sytuacji kiedy zrobili nam cos zlego. Cala sztuczka polega na tym ze
        dziecko(potem juz dorosly) juz zostal przez nich skrzywdzony, to juz sie stalo,
        tego sie nie odwroci. I nawet po wykrzyczanych obelgach bedzie poraniony. To
        jest chwilowe wyladowanie frustracji, nic wiecej. On zostanie z tą sytuacją-z ta
        zaznaną krzywdą i z myslą ze nie ma/mial oparcia w osobach ktore z zalozenia
        powinny mu byc najblizsze.
        Dlatego wlasnie psychoterapia trwa czasem rok, dwa albo i trzy lata. Bo to
        wymaga czasu i fachowego wsparcia-takie rozliczenie sie z przeszloscią i
        wypracowanie sobie wlasnego obrazu siebie i swiata.
      • sweetmary Re: Rodzina 30.07.07, 20:48
        No wiedziałam! Ona pisze to wszystko, bo musi odreagować! Naprawdę nie można
        spojrzeć na problem z boku? Bez osobistych "wycieczek"?
        • sweetmary Re: Rodzina 30.07.07, 20:55
          > No wiedziałam! Ona pisze to wszystko, bo musi odreagować! Naprawdę nie można
          > spojrzeć na problem z boku? Bez osobistych "wycieczek"?
          To do Ciebie było, Angoisse.
        • angoisse Re: Rodzina 30.07.07, 20:56
          jeśli ty nie potrafisz patrzec "na problem" (opis) z boku to co się dziwisz?
          dlaczego sama "wiesz" ze "musisz odreagowac"?
          opisywany-to twoj problem? czy chcesz powyżywac sie na swoich rodzicach hurtem
          za wszystkie najcięższe zbrodnie dorosłych wobec dzieci?
    • qw994 Re: Rodzina 30.07.07, 20:53
      właśnie po rozmowie z
      > koleżanką, która wróciła z pierwszego spotkania AA. 90% alkoholików chleje
      > przez swoich rodziców!!!

      Alkoholik pije dlatego, że jest alkoholikiem, a nie dlatego, że go mamusia
      znieważała, kotek w dzieciństwie podrapał po buzi i z innych powodów, które są
      szalenie wygodne.
      • angoisse Re: Rodzina 30.07.07, 20:59
        dokładnie, mam znajomych, kilkoro dzieci, ci sami rodzice, alkoholikiem jest
        tylko jedno z dzieci, a jakakolwiek rozmowa z nim zeby przestal pić- to reakcja
        z jego strony "bo ojciec... bo matka.. bo oni..to ich wina..." nigdy "bo ja nie
        mam ochoty przestac pić". Typowe wytłumaczenie alkoholika.
        • evalicos Re: Rodzina 31.07.07, 10:24
          "Alkoholik pije dlatego, że jest alkoholikiem"...

          No doprawdy... A dlaczego jest alkoholikiem? Pewnie dlatego, że pije...

          "jakakolwiek rozmowa z nim zeby przestal pić- to reakcja z jego strony "bo
          ojciec... bo matka.. bo oni..to ich wina..." nigdy "bo ja nie mam ochoty
          przestac pić".

          Różnica między alkoholikiem a pijakiem na tym m.in. polega, że pijak mógłby
          przestać pić, ale nie chce, a alkoholik - chciałby, ale nie może. Wyczytałam
          kiedyś w literaturze fachowej.
          Nie, nie jestem ekspertem, nie jestem alkoholikiem, w otoczeniu też (chyba?)
          nie mam. Do literatury zmuszona byłam sięgnąć dawno temu, z
          powodów "naukowych". Nie wiem, może coś się od tamtego czasu zmieniło w
          postrzeganiu alkoholizmu, nie wykluczam.
          Mam jednak wrażenie, że zbyt upraszczacie problem.
          Trochę jak ludzie mówiący o dzieciach "trudnych": "jakie ADHD? po prostu łobuz;
          dostałby parę razy w skórę, toby się uspokoił"... "dysgrafia? posiedziałby parę
          lat w jednej klasie, to i ortografii by się nauczył"...
          Nie, dzieci z takim problemami też nie mam. Tak sobie tylko obserwuję
          rzeczywistość i zastanawiam się czasami, jak chciałabym być postrzegana i
          traktowana przez otoczenie, gdyby jednak jakiś tego problem mi się przytrafił.
          To tylko tak, pod rozwagę.
          • qw994 Re: Rodzina 31.07.07, 11:57
            > "Alkoholik pije dlatego, że jest alkoholikiem"...

            To są słowa alkoholika, który potępiał wymyślanie powodów picia. Bo powód
            zawsze się znajdzie.
            • echtom Re: Rodzina 31.07.07, 13:27
              Wystarczy, że zupa była za słona. Wtedy jest powód, żeby babie natłuc i
              odreagować swoją krzywdę z flaszką.
            • evalicos Re: Rodzina 31.07.07, 14:25
              Nie usprawiedliwiam alkoholików. Zdaję sobie sprawę, że każdy problem może się
              dla nich stać pretekstem do sięgnięcia po kieliszek.
              Ale skądś się to chyba bierze, że dla niektórych rozwiązniem każdego problemu
              staje się butelka. Skąd? Tylko z zamiłowania do alkoholu?
              Nie usprawiedliwam, chciałabym zrozumieć, dlaczego?
              • echtom Re: Rodzina 31.07.07, 14:37
                Myślę, że ze słabości charakteru. Niektórzy ludzie z natury mają większe
                skłonności do uzależnień (geny, hormony?) i nie zawsze chce im się z tym
                walczyć.
            • magdalenkaaa4 Re: Rodzina 31.07.07, 15:32
              alkocholizm to choroba nie zrozumie ten kto tego nie widział i nie przeżywał
              codziennie. Ja widziałam i widze nadal, teraz też udało mi sie zrozumieć, tylko
              że za późno. ale różni są ludzie i różne powody alkocholizmu.
              • angoisse Re: Rodzina 31.07.07, 15:50
                alkohol
                alkoholik
                alkoholizm
                - HOLIZM !
    • kobieta_na_pasach ale ci rodzice tez byli kiedys dziecmi,nie?nt 30.07.07, 20:55

      • ewa_err Re: ale ci rodzice tez byli kiedys dziecmi,nie?nt 30.07.07, 20:58
        Byli. I jest nawet takie psychologiczne cwiczenie-zeby sobie swoich rodzicow
        wyobrazic jako male, bezbronne dzieci. Jesli oni teraz robią cos zle to
        najprawdopodobniej sami zostali skrzywdzeni i mają zle wzorce. To cwiczenie
        pozwala troche sie do tego zdystansowac, zrozumiec ze oni tez są ofiarami.
    • rano_nie_pracuje Re: Rodzina 30.07.07, 20:59
      interesujacy watek,
      jak wymysle dlaczego wybaczylam i w imie czego-napisze.
    • kadfael Re: Rodzina 30.07.07, 21:06
      Pewnie zdarza się, że prawda. Ale nader często wygodna wymówka i
      usprawiedliwienie, swoich nałogów, podłości, wad. A tak naprawdę każdy jest
      odpowiedzialny za własne czyny.
    • kowianeczka Re: Rodzina 30.07.07, 21:22
      Ustosunkuje sie do Twojego wpisu:

      sweetmary napisała:

      > Najbardziej ponura tajemnica nas wszystkich? Jestem właśnie po rozmowie z
      > koleżanką, która wróciła z pierwszego spotkania AA. 90% alkoholików chleje
      > przez swoich rodziców!!! Nawet gdy ci już od dawna nie żyją, a ich dzieci są
      > już stare i siwe. Ból trzyma. Dowiedziałam się, co Freud powiedział: że
      > większość naszych problemów psychicznych w życiu dorosłym ma swoje źródło w
      > dzieciństwie - w chorych relacjach z rodzicami. Tatuś o zbyt lepkich łapkach
      > i jakoś tak "dziwnie" czuły. Nieczuła, oschła matka. Przemoc. I z takich
      > gniazd wyfruwają kalekie ptaki.

      ------------Twoja kolezanka powtarza jedynie stereotypy gloszone od lat w
      kazdym spoleczenstwie czyli powatrza teze o dziedzicznej ulomnosci genow. Na
      kursach AA nie glosza takich herezji, ale nie wiesz tego Ty ani tym bardziej
      kolezanka, na ktora sie powolujesz.-------------

      I co może najgorsze: te dzieci mają nierzadko
      > poczucie winy! A także poczucie obowiązku wobec tych bestii, które je
      > krzywdziły.
      --------
    • wtemacie Re: Rodzina 30.07.07, 21:43
      Podbijam wątek. Może ktoś jeszcze się dopisze?????
      • angoisse Re: Rodzina 30.07.07, 21:49
        hę? a nie lepiej fachowa literature poczytać- zainteresowani?
        albo na terapie do psychologa iść- zainteresowani?
        a z beletrystyki przeczytac sobie np "Książę Przypływów" Pata Conry?
    • ania.silenter ta wstrętna rodzina:P 30.07.07, 22:13
      miałam kochających rodziców. I sama ich kocham. Chciałabym być taką mamą dla
      moich córeczek jaką jest dla mnie moja mama. Co do mojego męża: jego ojciec
      jest alkoholikiem - on nie pije, bił go - on nie uderzył żadnej z naszych córek.
      Jestem dorosła - kiedy zrobię coś złego to przyjmuję moją winę a nie obwiniam
      rodziców, dziadków, pradziadków, pogodę czy korki na drogach.
    • mathias_sammer Re: Rodzina 30.07.07, 22:20
      no cos maryska, nakrzyczalas, nakrzyczalas, narobilas wykrzyknikow i cisza?
      nie szkoda ci pruc buzki po wlasnej proznicy?:))))

      m.s.
    • caprissa Re: Rodzina 31.07.07, 11:50
      Moja babcia wybacza..
      napad, pobicie
      ona nie powie nic złego na swoje dzieci..
      tylko mowi, ze Bóg ich osądzi

      Mysle, ze ona zyje jak swiety czlowiek bardzo po chrzescijansku..

      za to co zrobili oboje siedzieli by..
    • echtom Re: Rodzina 31.07.07, 13:24
      Amerykańska przesada. Zgodnie z krzywą Gaussa istnieje margines rodzin
      patologicznych, margines rodzin bardzo dobrych, a reszta to rodziny przeciętne,
      które wypuszczają w świat przeciętnych ludzi, a nie psychiczne kaleki. Ale
      amerykańska psychoanaliza dała przyzwolenie na szukanie wszelkiego zła we
      własnym dzieciństwie i w ten sposób lenie, słabeusze i nieudacznicy mają w ręku
      wytrych do wszystkich swoich problemów i niepowodzeń. Rodzice też są ludźmi i
      zdarza im się w zdenerwowaniu coś chlapnąć. Moja mama często mówiła z
      wściekłością w głosie "Zatłukę cię" i zgodnie z freudowską logiką powinnam
      teraz chlać, tłumacząc wszystkim, że własna matka chciała mnie kiedyś zabić.
      Śmieszne. I zupełnie nie rozumiem, czemu jakaś "antysemicka" uwaga w ustach
      rodzica miałaby go dożywotnio dyskwalifikować w oczach dziecka.
      Ogólnie post pisany z pozycji zbuntowanej, egzaltowanej nastolatki.
    • yagiennka Re: Rodzina 31.07.07, 14:44
      A ja myśle że nikt nie ejst bez winy. Taką się ma rodzinę na jaką się zasłużyło.
      Rodzice krzywdza dzieci a dzieci krzywdza rodziców i tak to się wszystko mota.
      Aby wyjśc z tego impasu właśnie trzeba WYBACZYC. Bo to ze chleją i mają problemy
      wynika z tego ze mają zal, uraz, pretensje. To siebie się najbardziej krzywdzić
      gdy się nie wybacza. O ironio. Zwykle jak rodzice popełniają błędy nie robią
      tego celowo ani świadomie. Tylko psychopata skrzywdzi dziecko celowo, w końcu
      nie jestesmy otoczeni przez psychopatów. Ci rodzice tak samo cierpia jak te
      dzieci, dlatego trzeba im podac rękę na zgodę. Bo to do niczego nie prowadzi. A
      psychologowie mówią - każdy miał trudne dzieciństwo.
    • magdalenkaaa4 Re: Rodzina 31.07.07, 15:28
      może i masz trochu racji. Często dzieje nam sie krzywda a nie potrafimy
      rodzicom powiedzieć, albo jak już powiemy oni na to nie zwracają uwagi.
      No cóż u mnie było podobnie i w sumie dalej jest.czasem mi sie wydaje że nie
      mam żalu czasem mam ogromy, nie wiem co zrobić, chyba powoli sytuacja mnie
      przerasta. Wyszłam za mąż jestem już trochu jakby z boku, ojca już nie ma.
      czasem wydaje mi się że to wszystko przeszkadza w prawdziwym, szczęśliwym
      życiu. Bo chociaż jest dobre i piękne to jednak istnieje coś jeszcze co sprawia
      że odechciewa sie żyć.
      • magdalenkaaa4 Re: Rodzina 31.07.07, 15:53
        trafiłas z tym postem akurat na mój smętny rozmyśleniowo-tragiczny dzień. sama
        nie wiem co z tym wszystkim zrobić chyba za dużo tego, nie ma z kim o tym
        pogadać.. no bo przecież nie z mamą ( właśnie)
        • charlotte_de_corday Re: Rodzina 31.07.07, 21:17
          Ja co prawda alkoholiczką nie jestem, i raczej nigdy nie będę (bo nałogom się
          skutecznie opieram), ale autorka tego wątku ma sporo racji, pisząc o trudnych
          relacjach - rodzice a dzieci, o niezabliźnionych, jątrzących się ranach.
          Ranach, które nigdy się nie zagoją, bo nie zostały oczyszczone i nigdy nie
          zostaną - bo do konfrontacji po prostu nie dojdzie. Bo rodzic nigdy nie przyzna
          się do popełnionych błędów, musiałby przyznać się bowiem, że poniósł porażkę na
          całej linii.
          A skrzywdzone dziecko wyrasta na poranionego straszliwie człowieka, który sam
          musi radzić sobie z życiem.

          Być może to straszne, co napiszę, ale wolałabym, aby moja matka umarła.
          Uświadomiłam sobie bowiem, że dopóki żyje, ja nigdy nie będę wolna, mimo
          osobnego życia i dzielących nas setek kilometrów.
          • ataharika Re: Rodzina 31.07.07, 21:27
            Rodziny potrafia byc popaprane w przeróżny sposób...
            Co można? Gdy czuje się , ze mimo dorosłego wieku nadal kontakty sa chore
            należy iść SAMEMU na terapię, zeby zmienić SWOJE PODEJŚCIE i uzdrowić Swoje
            emocje. Co należy? starać się nie przenieść chorych relacji dalej- na własną
            rodzinę i własne dzieci...bo to dopiero jest problem i wyzwanie..być dla swoich
            dzieci lepszym rodzicem.
          • magdalenkaaa4 Re: Rodzina 01.08.07, 12:53
            to ja ci powiem z doświadczenia że śmierć rodzica wcale nie uwalnia. moze
            trochu bardziej sie rozumie pewne rzeczy, ale przeszłość chyba ciąży jeszcze
            bardziej, bo nie wiesz... czy można było coś uratować czy byłoby dalej
            koszmarnie. ale zastanawiasz sie... może jednak coś by sie zmieniło, no ale
            teraz już za późno.
    • sweetmary Re: Rodzina 01.08.07, 15:24
      Smutne te niektóre Wasze wyznania i wspomnienia. Ale może choć trochę Wam
      ulżyło. Jeśli nie, to faktycznie trzeba szukać fachowej rady psychologa. Z
      doświadczenia wiem, że może pomóc. Jest też świetna książka - "Toksyczni
      rodzice" Susan Forward, wznowiona ostatnio przez
      Santorskiego.
      Jak na mój osąd - mało kto się nadaje na rodzica, niewielu dorosło do tej roli.
      Szczerze - ile znacie szczęśliwych rodzin? Ja, gdy się rozglądam wśród
      znajomych, szacuję jakieś 3 na 10. W Polsce sytuacja jest dodatkowo przegięta z
      powodu chorej, patriarchalnej tradycji, hierarchicznych zwyczajów,
      pozwalających np. bezkarnie bić i poniżać dzieci, także publicznie. Ile razy
      widziałyście taki obrazek, w sklepie czy na przystanku: rodzic okładający,
      szarpiący i wyzywający dziecko - przy kompletnej obojętności, a czasem nawet
      zrozumieniu i aprobacie, przechodniów. W Skandynawii za takie zachowanie
      odpowiedziałby przed sądem. U nas sprawę dodatkowo pogarszają warunki
      ekonomiczne i socjalne rodzin. Na szczęście bezrobocie już się kończy i można
      całkowicie uniezależnić się finansowo od rodziny. Ale przez ostatnie 10 - 15
      lat bywało doprawdy smętnie - ile ja się nasłuchałam koszmarnych wynurzeń moich
      znajomych ze studiów, uwięzionych i zapętlonych w jakimś ohydnym układzie z
      teściami czy własnymi rodzicami. Zdaje się, że o tym właśnie, powszechnym
      zjawisku traktuje film Krauzego "Plac Zbawiciela".
      Nie chciałam nikogo zdołować, gdy rozpoczynałam ten wątek. Przeciwnie, chodziło
      mi o to, by pokazać, że rodzina jako taka nie jest żadną świętą krową - wbrew 5
      przykazaniu. Jeśli rodzic nie zasługuje na cześć i szacunek, jeśli jest podłym
      bydlakiem, to niech sp... Chodzi o to ,żeby SIĘ NIE DAĆ I WALCZYĆ O
      SIEBIE.
      Czy może szanować swojego ojca np. taki Axl Rose (lider niekoniecznie mojej
      ulubionej, ale znanej grupy Guns& Roses), ojca który molestował go w
      dzieciństwie? "Get out on your own, forget 'bout your home", śpiewa w jednej z
      piosenek. Może to jest najlepsza
      rada.
      Bywają też ludzie, których w najlepszym razie można określić jako drani.
      Wszystko wskazuje na to, że kimś takim był Charlie Chaplin, genialny aktor i
      reżyser z jednej strony i podły człowiek i beznadziejny ojciec z drugiej. No
      bo jak inaczej określić kogoś, kto publicznie upokarza swojego, dorosłego już
      wtedy zresztą, syna. Zdaje się, że podobnie było z Picassem. A ilu jest
      rozmaitych szaraczków i przeciętniaczków, znoszących pokornie w pracy wszelkie
      obelgi i upokorzenia, aby "zemścić się" później na własnej żonie i dzieciach.
      • kowianeczka sweetmary 01.08.07, 19:05
        Wyjasnij mi jak mozliwym jest, ze w pierwszym zalozycielskim wpisie w tym watku
        zadajesz pytania, masz watpliwosci, mozna wyczuc oburzenie, zlosc i bezradnosc,
        ale przede wszystkim epatujacy emocjami apel-pytanie. Jak jest mozliwym, ze
        dnia nastepnego pocieszasz, tlumaczysz i wyjasniasz przezycia innych, dajesz im
        rady?

        Jak mozliwe jest dokonanie tak skrajnej metamorfozy?!


        k
        • sweetmary Re: sweetmary 01.08.07, 19:33
          Bo trzeba iść do przodu, Kowianeczko. Samo biadolenie i dołowanie się nic nie
          da. Trzeba się wziąć w garść. Życie jest, mimo wszystko, bardzo piękne.
    • sweetmary Re: Rodzina 01.08.07, 18:13
      Żeby już nie smęcić - coś wesołego na koniec. Próbka czarnego humoru z teki
      wielkiego Johna. Bo jednak, nie ma jak to poczucie humoru - niezawodna i
      najlepsza tarcza. Serdecznie wszystkich
      pozdrawiam.

      John Lennon, "Nasz tata"
      Nasz stary tata niebawem stał się
      Namolnym zawalidrogą.
      Chyba dotarło to do niego
      I spakował swą torbę ubogą.
      Chyba mnie tu nie chcecie, rzekł,
      Bom stary i kaleka.
      Nie mieliśmy serca mu przyznać
      Że pysk jego prawdę orzeka.
      Zajęło mu to całe wieki
      Aż ciuch swój spakował i łach.
      Ażeby się pośpieszył
      Pokasływaliśmy w drzwiach.
      Nie zdam się nawet psu na budę
      Mówił ze łzami w oku.
      Dlatego właśnie cię wywalamy
      Jazda, ty głupi tłumoku
      Podnosił ku nam steraną twarz
      Patrząc błagalnie tak
      Że daliśmy mu po grosiku
      I wypucowaliśmy hak.
      My nawet cię lubimy, tato
      (Patrzyliśmy w dół niewyraźnie)
      Niestety, nie da rady
      Ty pomarszczony błaźnie.
      Wreszcie spakował ten chłam
      I rękę żelazną i pałkę
      I nawet tego kutasa
      Co wygrał go w dyrdymałkę.
      Może mi coś napiszecie?
      Tak skamląc wzruszył nas trup ów
      Aż wypisaliśmy mu
      Na twarzy listę zakupów.
      Synkowie, nie mam do was żalu
      Bywajcie mi tu zdrowi
      Wszystko to wina waszej matki
      Co krzywa była mężowi.
      Mamusią gęby nie wycieraj!
      Ryknęliśmy łeb w łeb.
      Chociaż dwa razy starsza niż ty
      Jednak zarabia na chleb.
      Odparł z urazą: Mam się ku..ć
      To wolę zdechnąć z głodu
      Nie będę żył z występku
      I znosił jego smrodu.
      My na to jak jeden mąż:
      Ona dzień w dzień myje rąsie
      I w ogóle! nie jak ty
      Ty brudny mały alfonsie!
      I oto wreszcie z progu
      Odwrócił się stary pierdoła
      I jeszcze: Bądźcie grzeczni!
      Na pożegnanie nam woła.
      Wszystkiego najlepszego,
      My na to, drogi tato!
      Spodoba ci się w przytułku!
      (Choć nie liczyliśmy na to.)
      No! wreszcie się wyguzdrał!
      Burknęliśmy po obiadku
      I gazu do izdebki
      Gdzie mył swój garb nasz tatku.
      Nie tylko w żywej monecie
      Nas oczekiwał skarb!
      Nawet książeczkę emerytalną
      Zostawił nam ten parch.
      Sprosiliśmy wszystkich przyjaciół
      Był jubel, że uch uch!
      Czyli właściwie to jedną
      Lecz mieliśmy ją na dwóch.
      Nie usłyszeliśmy już o tacie
      I fajnie! mała strata
      Lecz zachowamy go w głębi serca
      Bo równy był nasz tata.
Pełna wersja