Dodaj do ulubionych

macierzynstwo jako dowartosciowanie sie

27.06.03, 16:18
czy uwazacie ze macierzynstwo dla kobiety to dowartosciowanie sie?
i czy kobieta bez dzieci czuje sie niedowartosciowana?
czy kobiety rodza dzieci zeby poczuc swoja wartosc ? zeby pokazac innym swoja
wartosc??
czy inne sfery zycia nie dowartosciowuja kobiety?
jakie macie zdanie na ten temat

Obserwuj wątek
    • dorotka1970 Re: macierzynstwo jako dowartosciowanie sie 27.06.03, 16:22
      an_ni napisała:

      > czy uwazacie ze macierzynstwo dla kobiety to dowartosciowanie sie?
      To zalezy od kobiety. Ja znam inne sposoby :-)

      > i czy kobieta bez dzieci czuje sie niedowartosciowana?
      Tylko taka, ktora bardzo chce i nie moze, albo taka, ktora wciaz wytykaja
      palcami, ze bezdzietna.

      > czy kobiety rodza dzieci zeby poczuc swoja wartosc ? zeby pokazac innym
      swoja wartosc??
      Tego pytania to ja juz, szczerze mowiac, nie rozumiem. Wartosc czlowieka nie
      zalezy od liczby dzieci, ktos sadzi inaczej?

      > czy inne sfery zycia nie dowartosciowuja kobiety?
      Patrz pkt. pierwszy :-)

      Pozdrawiam,
      Dorotka
      --------
      Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
      • rose2 Re: macierzynstwo jako dowartosciowanie sie 27.06.03, 17:20
        > > i czy kobieta bez dzieci czuje sie niedowartosciowana?
        > Tylko taka, ktora bardzo chce i nie moze, albo taka, ktora wciaz wytykaja
        > palcami, ze bezdzietna.

        Taka kobieta czuje sie pokrzywdzona przez los, jesli czuje sie
        niedowartosciowana, znaczy sie ma problem i to powazny.
        Zauwazcie tez ze posiadanie i wychowanie dzieci to nie jest wylacznie obowiazek
        kobiety.
        >
        > > czy kobiety rodza dzieci zeby poczuc swoja wartosc ? zeby pokazac innym
        > swoja wartosc??
        > Tego pytania to ja juz, szczerze mowiac, nie rozumiem. Wartosc czlowieka nie
        > zalezy od liczby dzieci, ktos sadzi inaczej?

        Czasem wartosc czlowieka jest mierzona moze nie iloscia, ale posiadaniem lub
        brakiem. Najczesciej w dyskusjach wielodzietnych z bezdzietnymi, ludzie sobie
        sprawiaja przykrosc, dlaczego?
        Czesto ludzie nie opowiadaja o swoich problemach w tej intymnej sferze i uwazam
        iz akurat natarczywosc nie jest wskazana u zadnej ze stron.
        >
        > > czy inne sfery zycia nie dowartosciowuja kobiety?

        Nie wiem czy chodzi ci o chodzenie z brzuchem, czy o posiadanie dzieci. Ich
        brak w normalnym zwiazku jest problemem obojga. Dzeci ida w parze z innymi
        sferami naszego zycia, jesli ich nie mamy to jest to taka niewypelniona luka,
        ktora jedni czuja mniej lub bardziej.

        Pozdrawiam
    • Gość: Ewcia Na pewno te metode uzywa wiele Polek. IP: *.client.attbi.com 27.06.03, 17:08
      Na pewno te metode uzywa wiele Polek. Pomysl sobie, jak widziana jest
      dziewczyna 25-letnia, ktora nie ma jeszcze kandydata na meza, albo 30-latka,
      ktora nie ma dziecka. Nie mowiac juz o starszych.

      Co innego liczy sie w naszym spoleczenstwie?
      Mozesz tez stwierdzic to po liczbie niechcianych dzieci w polskich domach
      dziecka.

      -Ewcia

      an_ni napisała:

      > czy uwazacie ze macierzynstwo dla kobiety to dowartosciowanie sie?
      > i czy kobieta bez dzieci czuje sie niedowartosciowana?
      > czy kobiety rodza dzieci zeby poczuc swoja wartosc ? zeby pokazac innym swoja
      > wartosc??
      > czy inne sfery zycia nie dowartosciowuja kobiety?
      > jakie macie zdanie na ten temat
      >
      • sharon_s Re: Na pewno te metode uzywa wiele Polek. 28.06.03, 18:55
        > Na pewno te metode uzywa wiele Polek. Pomysl sobie, jak widziana jest
        > dziewczyna 25-letnia, ktora nie ma jeszcze kandydata na meza, albo 30-latka,
        > ktora nie ma dziecka. Nie mowiac juz o starszych.

        ja mam trzydzieche na karku i wiekszosc moich kolezanek jeszcze nie ma dzieci.
        nie spotkalam sie z az taka presja, czy jakimis aluzjami.
    • olinka_z_olinkowa macierzynstwo jako wrzód na.... 27.06.03, 17:36
      Ja na razie tak to widzę. Mam nadzieję, że zmiany (głównie finansowe) przyjdą
      z czasem bo inaczej to chyba faktycznie zostawię dzieciaka w szpitalu w tym
      specjalnym łóżku z napisem "jak mnie nie możesz wychować to mnie tu włóż".
      • julla macierzynstwo jako dowartościowanie sie kobiet 27.06.03, 17:52
        Gdy cztery lata temu wyszłam za mąż i sprowadziłam się na wieś,
        to zaszokowało mnie, że moi nowi znajomi nie interesują się kim jestem, co
        czytam, na czym ostatnio byłam w kinie - tylko wszystkich frapowało kiedy będę
        dzieci rodzić;
        oraz że nie powinnam się zastanawiać (gdy coś tam przebąkiwałam, że to i owo,
        i nie wiadomo), tylko już szybko, jak najszybciej, bo bez dzieci życie nie ma
        sensu najmniejszego.
        Czułam sie jak samobieżny przyrząd do rodzenia dzieci. Zresztą tu wartość
        kobiety mierzy się, okrutnie mówiąc, wartością rozrodczą. Jakośc i ilość.
        Często słyszę, że ta ma ładne, a ta (bidula) brzydkie dzieci.
        Bardzo głęboko współczuje się ludziom bez dzieci, oni po prostu w świadomość
        tutejszej społeczności NIE MAJĄ PRAWA być szczęśliwi, ich zycie to
        nieporozumienie.
        • sharon_s Re: macierzynstwo jako dowartościowanie sie kobie 28.06.03, 18:56
          jakie sa sankcje jak kobieta nie ma dzieci na wsi, czy spotkalas sie z jakims
          ewidentnym potepieniem?
          • julla Re: macierzynstwo jako dowartościowanie sie kobie 28.06.03, 19:18
            Troche demonizujesz:))
            Nie ma potępienia, ani sankcji, ale jest niezrozumienie, uchodzisz za odmieńca,
            dziwaka albo człowieka ciężko doswiadczonego przez los.
            Dla niektórych pewnie jest to presja i obciążenie psychiczne.
            • sharon_s Re: macierzynstwo jako dowartościowanie sie kobie 28.06.03, 19:23
              > Troche demonizujesz:))
              > Nie ma potępienia, ani sankcji, ale jest niezrozumienie, uchodzisz za
              odmieńca,
              > dziwaka albo człowieka ciężko doswiadczonego przez los.
              > Dla niektórych pewnie jest to presja i obciążenie psychiczne.

              no wiec, dla mnie to sa te sankcje.

              bylam ciekawa, bo niestety przyszlo mi mieszkac w bloku, w ktorym wiekszosc
              jest ze wsi. lubie wies, ale tylko jej pewne aspekty.
              • julla Re: macierzynstwo jako dowartościowanie sie kobie 28.06.03, 19:37
                Sorki, jesli kogoś urażę, ale często mam wrażenie, że Polska to jedna wieelka
                wieś, oczywiście ze swoimi sympatycznymi i mniej sympatycznymi aspektami.
                Dla mnie nie ma znaczenia, czy się mieszka w Warszawie, czy w Głuchej Dolnej,
                praktycznie na to samo wychodzi- tylko w tej Głuchej to cię wszyscy znają
                i pilnują Ci spontanicznie obejścia;) Żeby zdefiniować pojęcie *alternatywa
                życiowa* musiałam na jakiś czas wyjechać z kraju i zobaczyć na własne oczy, jak
                życie może byc różnorodne...
                • sharon_s Re: macierzynstwo jako dowartościowanie sie kobie 28.06.03, 19:41
                  tylko w tej Głuchej to cię wszyscy znają
                  > i pilnują Ci spontanicznie obejścia;)

                  z tym jest roznie, bo na wsi czasami sie nie lubi ´´miastowych´´.
                  ojciec mojego kolegi po przeprowadzeniu sie na wies zostal skatowany bo mial
                  wiecej kasy.
                  sa pewne pozytywne aspekty ale na wsi trzeba, tak jak piszesz, byc
                  dostosowanym, bo jesli nie to jest sie dzikusem, a dzikuska to juz wogole
                  przechlapane.
                  • julla Re: macierzynstwo jako dowartościowanie sie kobie 28.06.03, 19:50
                    To tylko tak się wydaje, że "trzeba". Ja się wcale nie dostosowuję, ale staram
                    się być do wszystkich życzliwie nastawiona i gadać z nimi po ludzku, a nie z
                    pozycji kogoś z wielkiego świata. Nie mam żadnych problemów, nikt mi żadnych
                    przykrości nie robi- choć pewnie sobie plotkują ile wlezie i nie jest to miłe.
                    Ale wokół są tak piękne okoliczności przyrody, taki sielski spokój, sarny o
                    świcie podchodzą pod dom...to się wszystkie miasta moga schować. A ludzie
                    potrafią wszędzie dać się we znaki, no nie?
        • mamalgosia Re: macierzynstwo jako dowartościowanie sie kobie 29.06.03, 11:59
          Też nie chciałam w to wierzyć, ale są jeszcze środowiska, gdzie wszystkich
          najbardziej interesuje, kiedy kobieta wyjdzie za mąż. Wcześnie - źle
          oczywiście. Późno - jeszcze gorzej. Gdy już wyjdzie za mąż, to też nie ma
          spokoju, no bo kiedy dziecko. Wcześnie - a, współżyli przed ślubem. Późno: nie
          mogą, mają kłopoty. Wydawałoby się, że urodzenie dziecka gwarantuje spokój. Nic
          bardziej mylnego: a kiedy drugie????
          Dodam, że nie mieszkam na wsi,a w mieście ponad 160 tys. mieszkaców
      • julla olinka 27.06.03, 17:58
        Strasznie przygnebiające jest to co piszesz:(( Aż tak jest kiepsko?
        Nie czytam niestety wszystkich Twoich wątków, bo czasu nie mam zbyt wiele,
        nie jestem wprowadzona w temat szczegółowo, powiedz: czy nie masz pracy??
    • rose2 Re: Julla!!! 27.06.03, 17:57
      I jak sobie radzisz? Musze sie przyznac ze Ci nie zazdroszcze, taka atmosfera.
      A moze jeszcze doradzaja wam jak sie kochac aby zajsc?
      • julla Re: Julla!!! 27.06.03, 18:19
        rose2 napisała:

        > I jak sobie radzisz? Musze sie przyznac ze Ci nie zazdroszcze, taka
        atmosfera.
        > A moze jeszcze doradzaja wam jak sie kochac aby zajsc?
        ***
        Nie jest tak tragicznie, nie doradzają:))
        No ale jest taki dziwny "kult płodności". Poza tym zaobserwowałam,
        że dzieciątka najbardziej są kochane, gdy są hipotetyczne, bujają się dopiero
        w wodach płodowych. Jak się juz urodzą, to wszystkim przeszkadzają bo
        wrzeszczą, brudzą i są głupie.
        Ja na to wszystko patrzę jak przez szybę, bo mam taki felerny charakter, że nie
        lubię spełniać niczyich oczekiwań i mało mnie interesuje, co ludzie powiedzą:))
        Tak że LUZIK!
        • rose2 Re: Julla!!! 27.06.03, 18:22
          Luzik tez mam ale do czasu. Sa pewne granice, jak dla mnie.

          Powodzenia zycze
    • antonina_74 Re: macierzynstwo jako dowartosciowanie sie 27.06.03, 18:31
      an_ni napisała:

      > czy uwazacie ze macierzynstwo dla kobiety to dowartosciowanie sie?

      W zyciu nie myslalam o tym w takich kategoriach :) na pewno sposob na
      dopelnienie - dla mnie zwiazek dwojga (plodnych i zdrowych) ludzi bez dzieci
      jest na swoj sposob niepelny.

      > i czy kobieta bez dzieci czuje sie niedowartosciowana?

      a to juz chyba zalezy od kobiety

      > czy kobiety rodza dzieci zeby poczuc swoja wartosc ? zeby pokazac innym swoja
      > wartosc??

      pewnie nie po to... ale to szybki, wygodny i skuteczny sposob, zwlaszcza w
      pewnych srodowiskach :-) zawsze mozna komus powiedziec "co ty mozesz o tym
      wiedziec skoro nie masz dzieci?"

      > czy inne sfery zycia nie dowartosciowuja kobiety?

      Praca na pewno...
      zwlaszcza satysfakcjonujaca...
      ale wydaje mi sie ze takie juz biologicznie jestesmy ze w pewnym momencie
      czujemy sie moze "niespelnione" jesli nie mamy dziecka - moze to byc w wieku 25
      albo 45 lat. Tak sobie gdybam.
      Antonina
      >
      • dorotka1970 Re: macierzynstwo jako dowartosciowanie sie 28.06.03, 13:04
        antonina_74 napisała:
        >
        > > czy uwazacie ze macierzynstwo dla kobiety to dowartosciowanie sie?
        >
        > W zyciu nie myslalam o tym w takich kategoriach :) na pewno sposob na
        > dopelnienie - dla mnie zwiazek dwojga (plodnych i zdrowych) ludzi bez dzieci
        > jest na swoj sposob niepelny.

        Dlaczego niepelny? Jezeli nie chca...


        --------
        Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
        • antonina_74 Re: macierzynstwo jako dowartosciowanie sie 28.06.03, 18:45
          dorotka1970 napisała:


          > Dlaczego niepelny? Jezeli nie chca...

          Jak mozna nie chciec czegos o czym nie ma sie pojecia? chyba ze tak jak
          trzylatek nie chce marchewki chociaz nie sprobowal...

          A "dla mnie" czyli w mojej opinii taki zwiazek wydaje sie niepelny bo - wydaje
          mi sie ze po jakims czasie bycie we dwoje nie wystarcza jesli nie ma sie z kim
          podzielic uczuciem.
          A.
          >
          >
          > --------
          > Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
          • julla Re: macierzynstwo jako dowartosciowanie sie 28.06.03, 19:13
            antonina_74 napisała:


            taki zwiazek wydaje sie niepelny bo - wydaje
            > mi sie ze po jakims czasie bycie we dwoje nie wystarcza jesli nie ma sie z
            kim
            > podzielic uczuciem.
            > A.
            ***
            To samo pytanie: jak mozna pisać o czymś, o czym się nie pojęcia?
            Dobrze, że uzyłaś sformułowania "wydaje mi się", bardzo na miejscu:))
            • antonina_74 Re: macierzynstwo jako dowartosciowanie sie 28.06.03, 21:34
              julla napisała:


              > To samo pytanie: jak mozna pisać o czymś, o czym się nie pojęcia?
              > Dobrze, że uzyłaś sformułowania "wydaje mi się", bardzo na miejscu:))
              >
              >
              troszke mam pojecie - mysmy tez zdecydowali sie na 1-sze dziecko po paru
              latach :) Miedzy innymi dlatego ze "wydawal sie" nam niepelny bez dziecka.
              wbrew pozorom nie wszyscy w tym kraju ida do oltarza w ciazy...
              A.
          • dorotka1970 Re: macierzynstwo jako dowartosciowanie sie 30.06.03, 09:25
            antonina_74 napisała:

            > Jak mozna nie chciec czegos o czym nie ma sie pojecia? chyba ze tak jak
            > trzylatek nie chce marchewki chociaz nie sprobowal...

            Ja nie chce wielu rzeczy, ktorych nie sprobowalam. I nie mam zamiaru. Ty
            sprobujesz wszystkiego w zyciu, zeby sie przekonac, ze naprawde tego nie
            chcesz? Dla mnie to troche dziwne rozumowanie. I nie porownywalabym checi
            posiadania dzieci to apetytu na marchewke. To chyba nie ten kaliber, nie
            mowiac o odpowiedzialnosci?...

            Jesli chodzi tylko o to, ze TWOJ zwiazek jest niepelny bez dzieci - to szafa
            gra. Ale nie kazdy musi miec taki sam pomysl na zycie. Co powiedz o parze,
            ktora jest ze soba 30 lat, bardzo sie kochaja, razem objezdzaja swiat w okolo
            i nigdy nie chcieli miec potomstwa? Naprawde uwazasz ich zycie za niepelne, bo
            nie powiela standardu?

            Pozdrawiam,
            Dorotka
            --------
            Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
            • julla Re: macierzynstwo jako dowartosciowanie sie 30.06.03, 09:37
              A co się stanie, gdy Wasze dzieci dorosną i odejdą w swoją stronę- znowu
              poczujecie się z mężem _niepełni_?
              Mnie taka motywacja (ona jest dosyc sztandarowa w Polsce) wydaje się troche
              niebezpieczna; często za nią się kryje zbyt wielka ingerencja rodziców w życie
              i osobowość dziecka... Bardziej podoba się "biblijne" podejście do małżeństwa,
              gdzie najważniejszą osoba jest małżonek- z nim masz przeżyć życie najlepiej
              jak się da, a wychowanie dzieci to jedynie ważne zadanie do wykonania, dzieci
              nie należą do nas i odchodzą do swojego życia.
              • an_ni Re: macierzynstwo jako dowartosciowanie sie 30.06.03, 10:13
                zgadzam sie z toba w pelni
                znam takie przypadki przywiazanych dzieci (przez rodzicow) takie troche zyciowe
                kaleki nie potrafia prowadzic wlasnego zycia, ciagle pod presja i okiem rodzicow
                robia wszysto pod ich dyktando pod ich oczekiwania i wartosci
                takie postepowanie rodzicow wynika chyba z bezradnosci ze strachu - najlepiej
                wmowic dziecku ze rodzic to najwazniejsza najswietsza osoba i koniec kropka nie
                masz nikogo innego i nie bedziesz mial wazniejszego od rodzica
                nie ma kompromisu nie ma partnerstwa jest tylko sztywny uklad

            • antonina_74 Re: macierzynstwo jako dowartosciowanie sie 30.06.03, 11:18
              dorotka1970 napisała:

              Co powiedz o parze,
              > ktora jest ze soba 30 lat, bardzo sie kochaja, razem objezdzaja swiat w okolo
              > i nigdy nie chcieli miec potomstwa? Naprawde uwazasz ich zycie za niepelne,
              bo
              > nie powiela standardu?

              Jak czytam o takich parach to natychmiast przypomina mi sie najbardziej chyba
              wstrzasajace wyznanie jakie w zyciu czytalam - wywiad z prof. Łętowską po
              śmierci jej meza. Przyszlo mi wtedy do glowy ze ta kobieta zostala zupelnie
              sama na swiecie, pozbawiona jedynej osoby ktora dawala jej jakiekolwiek oparcie
              i poczucie sensu. I jeszcze - ze po jej smierci cale to wspaniale, bogate zycie
              jakie prowadzila ze swoim mezem, caly bagaz wiedzy, doswiadczen i milosci -
              zostanie zmarnowane, rozplynie sie, jakby nigdy tego nie bylo. Nikt nigdy nie
              wspomni jej z miloscia, niektorzy moze z szacunkiem, ale nikt nie postawi jej
              zdjecia w ramce i nie powie ze mial cudowna mame/babcie/prababcie. Nikt, chyba
              ze jakies muzeum, nie przechowa kolekcji plyt, zdjec, wspomnien.
              No i moze to bardzo kulawe i sentymentalne, ale dlatego tak uwazam - zeby
              zwiazek byl w pelni pelny trzeba go rozwijac dla Kogos.
              I wcale nie chodzi tu o standardy.
              pozdrawiam,
              A.
              • julla Re: macierzynstwo jako dowartosciowanie sie 30.06.03, 11:30
                antonina_74 napisała:


                Nikt nigdy nie
                > wspomni jej z miloscia, niektorzy moze z szacunkiem, ale nikt nie postawi jej
                > zdjecia w ramce i nie powie ze mial cudowna mame/babcie/prababcie. Nikt,
                chyba
                > ze jakies muzeum, nie przechowa kolekcji plyt, zdjec, wspomnien.

                ***
                A może niektórym zwyczajnie na tym nie zależy?
              • dorotka1970 Re: macierzynstwo jako dowartosciowanie sie 30.06.03, 14:30
                antonina_74 napisała:

                > Jak czytam o takich parach to natychmiast przypomina mi sie najbardziej
                chyba
                > wstrzasajace wyznanie jakie w zyciu czytalam - wywiad z prof. Łętowską po
                > śmierci jej meza. Przyszlo mi wtedy do glowy ze ta kobieta zostala zupelnie
                > sama na swiecie, pozbawiona jedynej osoby ktora dawala jej jakiekolwiek
                oparcie
                >
                > i poczucie sensu. I jeszcze - ze po jej smierci cale to wspaniale, bogate
                zycie
                > jakie prowadzila ze swoim mezem, caly bagaz wiedzy, doswiadczen i milosci -
                > zostanie zmarnowane, rozplynie sie, jakby nigdy tego nie bylo. Nikt nigdy
                nie
                > wspomni jej z miloscia, niektorzy moze z szacunkiem, ale nikt nie postawi
                jej
                > zdjecia w ramce i nie powie ze mial cudowna mame/babcie/prababcie. Nikt,
                chyba
                > ze jakies muzeum, nie przechowa kolekcji plyt, zdjec, wspomnien.
                > No i moze to bardzo kulawe i sentymentalne, ale dlatego tak uwazam - zeby
                > zwiazek byl w pelni pelny trzeba go rozwijac dla Kogos.

                Widzisz, gdyby tak logicznie rozpracowac twoja wypowiedz to wynikaloby, ze
                dzieci ma sie z bardzo egoistycznych pobudek. I nie chodzi o to, zeby miec
                kogo kochac, ale zeby nie zostac samym na starosc. Taka chlodna kalkulacja?...
                Dzieci tez nie sa wieczne, a kazda smierc ukochanej osoby, dziecka czy
                przyjaciela zostawia w nas pustke nie do zapelnienia...
                Nie uwazam zadnej milosci za niepelna - ani takiej do dziecka, gdy jest tylko
                jedno z rodzicow, ani takiej do partnera, gdy nie ma dzieci, ani zadnej innej.
                Milosc nie zna wyrachowania, potrzeb i realizacji ambicji. Milosc to po prostu
                milosc, cos niedefiniowalnego, dla czego wlasnie warto zyc. A nazywanie
                milosci innych ludzi niepelna, dlatego ze sa bezdzietni uwazam za przejaw
                arogancji.

                Tym nie mniej pozdrawiam upalnie :-)
                Dorotka
                --------
                Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
                • antonina_74 Re: macierzynstwo jako dowartosciowanie sie 30.06.03, 15:58
                  dorotka1970 napisała:


                  > Widzisz, gdyby tak logicznie rozpracowac twoja wypowiedz to wynikaloby, ze
                  > dzieci ma sie z bardzo egoistycznych pobudek. I nie chodzi o to, zeby miec
                  > kogo kochac, ale zeby nie zostac samym na starosc.

                  ... chodzi o jedno i o drugie - dla mnie :) a u podloza wszystkiego i tak
                  sa "egoistyczne" geny ktore chca sie dalej przekazac...

                  > Dzieci tez nie sa wieczne, a kazda smierc ukochanej osoby, dziecka czy
                  > przyjaciela zostawia w nas pustke nie do zapelnienia...
                  > Nie uwazam zadnej milosci za niepelna - ani takiej do dziecka, gdy jest tylko
                  > jedno z rodzicow, ani takiej do partnera, gdy nie ma dzieci, ani zadnej
                  innej.
                  > Milosc nie zna wyrachowania, potrzeb i realizacji ambicji. Milosc to po
                  prostu
                  > milosc, cos niedefiniowalnego, dla czego wlasnie warto zyc. A nazywanie
                  > milosci innych ludzi niepelna, dlatego ze sa bezdzietni uwazam za przejaw
                  > arogancji.

                  a ja nie nazywalam "milosci" niepelna tylko "zwiazek" :)
                  ale nie zamierzam Cie przekonywac - po to caly czas pisze ze mi sie
                  rzeczy "wydaja" - bo tak naprawde to zadna z nas nigdy nie bedzie do konca
                  obiektywna.
                  A na koniec juz bardzo subiektywnie, kiedy teraz po prawie 4 latach patrze na
                  nasze wspolne zycie przed urodzeniem sie dziecka, to zupelnie nie potrafie
                  sobie wyobrazic jak to bylo mozliwe zeby zyc bez niego - czasami zadajemy sobie
                  z mezem pytanie "co mysmy wlasciwie wtedy robili???".
                  zreszta, sama wiesz :)
                  pozdrawiam tez upalnie,
                  Antonina
                  • dorotka1970 Re: macierzynstwo jako dowartosciowanie sie 30.06.03, 16:43
                    antonina_74 napisała:

                    > A na koniec juz bardzo subiektywnie, kiedy teraz po prawie 4 latach patrze
                    na
                    > nasze wspolne zycie przed urodzeniem sie dziecka, to zupelnie nie potrafie
                    > sobie wyobrazic jak to bylo mozliwe zeby zyc bez niego - czasami zadajemy
                    sobie z mezem pytanie "co mysmy wlasciwie wtedy robili???".

                    No i tu osiagnelysmy tzw. consensus :-))
                    Pozdrawiam upalnie lecz poprysznicowo :-)
                    Dorotka
                    --------
                    Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
                  • Gość: frututu a ja wogole nie chce miec dzieci IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.08.03, 14:15
                    i absolutnie sie nie czuej gorsza czy jakas tam wrecz przeciwnie czuje sie
                    super bo wiem ze to nie dla mnie :)i nie widze w tym sensu zycia:)

                    pozdrawiam:)
    • zalotnica Re: macierzynstwo jako dowartosciowanie sie 28.06.03, 13:22
      an_ni napisała:

      > czy uwazacie ze macierzynstwo dla kobiety to dowartosciowanie sie?
      > i czy kobieta bez dzieci czuje sie niedowartosciowana?
      > czy kobiety rodza dzieci zeby poczuc swoja wartosc ? zeby pokazac innym swoja
      > wartosc??
      > czy inne sfery zycia nie dowartosciowuja kobiety?
      > jakie macie zdanie na ten temat


      Jesli dziecko przychodzi na swiat w pelnej rodzinie i jest bardzo
      oczekiwane przez obojga rodzicow, to jest to cos wspanialego i to
      COS zostaje z nami juz na cale zycie, a jesli kobieta jest do czegos
      ZMUSZANA...to trudno oczekiwac usmiechu na jej ustach...
    • Gość: XX Re: macierzynstwo jako dowartosciowanie sie IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 28.06.03, 16:04
      :-)
    • twe_marzenie Re: macierzynstwo jako dowartosciowanie sie 28.06.03, 17:03
      A czy masz za dużo dzieci i czujesz się przewartościowana?
    • sharon_s Re: macierzynstwo jako dowartosciowanie sie 28.06.03, 18:52
      takie sytuacje w niektorych przypadkach moga sie zdarzyc- kobieta czuje presje
      otoczenia, choc mysle, ze w znakomitej wiekszosci przypadkow, to jest wielkie
      szczescie dla kobiety, no i mezczyzny powiekszenie sie rodziny.
      z drugiej strony jednak presja spoleczna jest ogromna na malzenstwo, dzieci itd.
    • chooligan Tylko po to istniejesz 28.06.03, 20:21
      ale warto - nie każda tak uważa i potem fiksuje
      • an_ni Re: Tylko po to istniejesz 30.06.03, 09:51
        kim jestes facetem czy kobieta?
      • an_ni Re: Tylko po to istniejesz 30.06.03, 09:58
        ok juz wiem
        prosze bardzo oto odpowiedz faceta - skasowal nasze kobiece rozwazania
        zauwazam ze w obecnych czasach wlasnie mezczyzni wmawiaja kobietom ze
        macierzynstwo to ich jedyna wartosc - a to z obawy o nasze inne sukcesy
        kobieta kobiete zrozumie (oczywiscie z podobnego srodowiska) ale facet kasuje
        kobiete wyzwolona / sukcesu wlasnie takimi tekstami
        zenujace i najgorsze ze to kobiety tak wychowuja swioch synow
        • julla Re: Tylko po to istniejesz 30.06.03, 10:05
          Chooligan to taka jednostka z wybitnie "życzeniowo- roszczeniową" postawą wobec
          kobiet. Na dodatek ma chamski sposób wyrażania swoich refleksji.
          Niedawno w gronie kilku facetów (w realu) snułam podobne rozważania nt.
          posiadania lub nie- potomstwa;
          ciekawie i mądrze prawili, naprawdę nie wszyscy faceci to chooligany:))
          Na szczęście!! Bo żyć by się nie dało!!
          • dorotka1970 Re: Tylko po to istniejesz- biedny chooligan 30.06.03, 10:36
            Moze wychowal sie bez matki? Mysle, ze tak czy siak - nalezy mu wspolczuc. W
            koncu jaka go teraz zechce z taka skrzywiona psychika?

            --------
            Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
        • chooligan Re: Tylko po to istniejesz 30.06.03, 11:41
          an_ni napisała:
          > kobiete wyzwolona / sukcesu wlasnie takimi tekstami
          > zenujace i najgorsze ze to kobiety tak wychowuja swioch synow

          Zbliżymy sie do 40-tki to inaczej zaśpiewamy. Chociaż może ty jesteś jakas
          skrzywiona psychicznie - i brakuje ci kilku klocków. To by tłumaczyło.
          • julla Re: Tylko po to istniejesz 30.06.03, 16:18
            Moim zdanie szybciej do wariacji doprowadzi kobietę facet, niż brak faceta.
            Przez dwa lata żyłam sobie w błogim celibacie pomiędzy dwoma małżeństwami
            i aż mi sie łza w oku kręci, jak mi sie przypomni ile ciekawych rzeczy wtedy
            robiłam, ile świata obejrzałam i jaki błogi spokój miałam...Teraz to ciągle
            jakaś kula u nogi!;-)
    • wiktorkaa Re: macierzynstwo jako dowartosciowanie sie 25.08.03, 13:09
      an_ni napisała:

      > czy uwazacie ze macierzynstwo dla kobiety to dowartosciowanie sie?

      ***
      myślę,że to indywidualna sprawa,dla niektórych kobiet może w jakimś sensie jest
      to pewne dowartościowanie.
      ***

      > i czy kobieta bez dzieci czuje sie niedowartosciowana?

      ***
      zawsze znajdzie się ktoś,kto uwaza,ze kobieta bezdzietna jest gorsza od
      tej,która ma dzieci,ale myślę,że nie powinno się wg takich kryteriów kogoś
      oceniać.
      ***
    • anahella niech zgadne - nie masz dzieci?:)))))))))) 29.08.03, 14:28

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka