Dodaj do ulubionych

Problem z miloscia, dlugie

12.08.07, 18:32
Poznalismy sie w kwietniu zeszlego roku i przez prawie rok bylismy ze soba.
Nasz zwiazek od poczatku nie byla latwy. Ja nie mam latwego charakteru i on
tez. Ale jego milosc byla tak duza ze przekonalam sie ze przezwyciezymy
wszystko. Co bylo problemem? Nasza komunikacja. Nie umielismy ze soba
rozmawiac, on chcial miec zawsze racje i ja tez. Takie starcie dwoch silnych
osobowosci. Czesto sie klocilismy i ja wtedy dochodzilam do wniosku ze to nie
ma sensu. On mnie przekonywal ze ma, ze w koncu sie dotrzemy. Ale z czasem
klotnie byly coraz wieksze i jego sila walki malala. Jestesmy doroslymi
ludzmi, ja mam 30 a on 27 lat. Wielokrotnie postanawialismy ze nauczymy sie
rozwiazywac problemy bez klotni, ze bedzie coraz lepiej ale to byly slowa.
Rozstawalismy sie kilkakrotnie, raz na ponad miesiac. Po tym czasie
zaczynalismy sie kontaktowac i znowu ze zaczniemy od nowa, ze chcemy byc
razem. On chcial zebym sie zmienila dla niego, ja podobnie, zeby zmienil pewne
zachowania dla mnie.
Definitywnie rozstalismy sie na poczatku marca, po wielkiej klotni przez
telefon. Po miesiacu odezwalam sie do niego, chcialam porozmawiac, tesknilam,
ale nie chcial ze mna rozmawiac. to byly swieta wielkanocne, byl pod wplywem
alkoholu i nasluchalam sie tylko niemilych rzeczy i ze to wszystko moja wina.
Dalam sobie na spokoj, postanowilam ze wiecej sie nie odezwe.
Jakies 3 tygodnie temu, po ponad 3 miesiacach ilczenia napisal smsa. Napisal
ze zastanawia sie czy to nie byla jego wina i ze mysli o nas czesto. Odpisalam
po kilku dniach, ze dobrze ze sie zastanawia i mysli ze przyda to mu sie na
przyszlosc. Potem pisal ze moze na nasza wspolna przyszlosc. Pisal ze niedlugo
zbliza mu sie urlop i wspomina jak rok temu bylismy nad morzem, ze chcialby to
powtorzyc. Napisalam ze nie chce sie znowu klocic, ze nie wiem na ile sie
zmienilismy , ze jesli bedzie inaczej to porozmawiajmy a jesli ma byc tak samo
jak bylo to zapomnijmy o sobie. Odpisal ze szkoda ze cala wine zwalam na
niego. Ja odpisalam ze sama tez jestem winna i duzo rzeczy przemyslalam, na
pewno w jakims sensie sie zmienilam. Zapytalam sie go w smsie czy nadal mnie
kocha , odwrocil pileczke i zapytal sie o to sammo. W zasadzie na tym sie
skonczylo. Staralam sie byc mila, myslalam ze bedzie to kontynuowal. Czuje ze
nadal mnie kocha, bylam jego pierwsza miloscia, je jego tez kocham ale jak sie
do niego zblizyc? Te smsy byly tydzien temu , do tej pory jest cisza. Wiem ze
od jutra ma ten urlop, wiem rowniez ze nie moge do niego pierwsza napisac.
Zazwczczaj jak po przerwie ja odzywalam sie pierwsza to zle sie to konczylo.
Wiem ze pewnie boi sie powtorki, tego ze znow zaczniemy sie klocic i ze znowu
sie rozstaniemy. Ja tez tego sie boje ale nie umiem przestac o nim myslec,
bardzo go kocham.
Ale czy ta milosc ma racje bytu? A jesli nie zmienilismy sie na tyle zeby ze
soba byc i bedzie kolejne rozstanie? Czy dac czasowi plynac dalej , zapominac
i nie robic nic? Czy walczyc o niego i w jaki sposob?
Obserwuj wątek
    • ag_07 Re: Problem z miloscia, dlugie 12.08.07, 18:34
      ale Was ostatnio dużo na tym forum
      • kaaka123 Re: Problem z miloscia, dlugie 12.08.07, 18:47
        Dawno tu nie pisalam , ale pewnie podobnych historii jest duzo. Ja sobie ze
        swoja nie radze.
        • ag_07 Re: Problem z miloscia, dlugie 12.08.07, 19:04
          poczytaj trochę wątków z wczoraj:) na pewno znajdziesz tam coś dla siebie.
          musisz tylko zdecydować czy chcesz aby Twoje życie dalej tak wyglądało.
          uszy do góry. jutro też jest dzień.
    • kilio Re: Problem z miloscia, dlugie 12.08.07, 19:22
      Milosc po czasie gasnie. Najlepiej nie kontaktowac sie i tkwić w
      postanowieniu. Kiedys wyjdzie slońce. Przeciez nie chcesz zataczać
      ciągle tego samego koła...
      • kaaka123 Re: Problem z miloscia, dlugie 12.08.07, 19:29
        Nie chce zataczac ciagle tego samego kola, to prawda. Ja sama pewnie bym sie juz
        do niego nie odezwala, chociaz tesknilam bardzo. Po tym jak odezwal sie do mnie
        po ponad 3 miesiacach milczenia, zrodzila sie we mnie nadzieja. Ale tak naprawde
        on nic innego nie zrobil oprocz wyslania kilku smsow, nie zadzwonil, nie
        zaproponowal spotkania. Od tygodnia jest cisza. Nie wiem czy chcial tylko
        sprawdzic czy o nim pamietam, czy bede chciala z nim rozmawiac, nie wiem.
        Juz w myslach wyobrazalam sobie jak po tym czasie sie spotykamy, jak rozmawiamy,
        jak wyjasniamy sobie wszystko i obiecujemy ze teraz bedzie dobrze...
        Ale czy moze byc dobrze, jesli juz tyle razy sie probowalo?
        • alpepe Re: Problem z miloscia, dlugie 12.08.07, 20:09
          słonko, to nie ma sensu, bo to jest zwykła szarpanina, a nie jesteście jeszcze
          małżeństwem, nie macie dzieci i wspólnych problemów, myślałaś, jakby wyglądał
          wasz związek, gdyby miał się on przemienić w rodzinę?
          Napisałaś, ze on twoją miłością, ale chciałabyś go zmienić, on ciebie też, to
          bez sensu.
          • kaaka123 Re: Problem z miloscia, dlugie 12.08.07, 20:53
            Gdybysmy byli juz malzentwem to zwiazek pewnie by sie rozpadl. To straszne ale
            takie mysli przechodzily mi przez glowe. W tym cala nadzieja, ze on sie zmienil
            ale nie wiem czy moge na to liczyc, nie wiem czy ludzie sie zmieniaja.
    • paul55 Re: Problem z miloscia, dlugie 12.08.07, 21:30
      Daj se siana.
      • duzezwierze Re: Problem z miloscia, dlugie 13.08.07, 10:03
        Spróbuj - daj sobie czas,np 2 miesiące i obserwuj.Jak historia sie powtórzy,daj
        spokój.
        • kilio Re: Problem z miloscia, dlugie 13.08.07, 15:09
          Tyle, że ona juz którys raz obserwuje jak sytuacja się rozinie i
          zawsze wychodzi z tego takie samo szambo. Mam dokładnie taka sama
          sytuacje. Obecnie modlę się, żeby znalazł sobie kogoś innego i do
          mnie juz nie przychodził i nie zawracał głowy. Jestem przy nim
          miekka i słaba jak konwalia. ALe dość!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka