ingerman
21.08.07, 17:46
Ja znowu o przypadku znajomej. Mnie sie nic nie przytrafia bo jestem
sama - jesli ktoś by sie nad tym zastanawiał.(skrót myślowy)
Otóż znajoma zapytała mnie czy uważam, że jest straszną egoistką,
ponieważ nie ma ochoty jeździć na wypady z nieślubnym mężem i jego
kumplem.
Jej mąż życ bez niego nie może. Gdy ona proponuje wyjazd to zawsze
jest "a możemy zabrać Zbynia?", albo "jasne, to ja tyrknę do Zbynia
czy ma czas"
Nie ma nic przeciwko Zbyniowi (imię umowne), oprócz tego, że on
wciąż się wokół nich szwenda.
Zadumałam się nad ewentualnym homoseksualizmem, ale koleżanka
twierdzi, że to raczej nie to, bo pornosy ogladane przez jej chłopa
są jak najbardziej hetero.
Zgodnie z prawdą powiedziałam jej, że uważam, że ciągłe targanie
Zbynia na trzeciego jest jak dla mnie ciężką przesadą.
Jesli o mnie chodzi to w ciągu tych czterech lat - tak, tak, Zbyniu
jest obecny w życiu mojej znajomej od tylu lat - widziałm się z nimi
wszystkimi może z pięć razy i mam dziwne wrażenie, że Zbyniu wie
jaką ma silną pozycje w tym układzie.
Jest taki, wiecie, pod tytułem "W razie czego to twój luby i tak
stanie po mojej stronie".
Nie spotkałam się, ani nie słyszałam o takiej historii. Znam
przypadki, że matka którejś ze stron jest obecna niemalże w
sypialni, ale kolega?...
Ostatnio to wyszło, gdy koleżanka namawiała swojego lubego
jednodniowy wyjazd do jakiegoś zamku czy gdzie tam i było pełno
przeciwwskazań - a to czasu za bardzo nie ma, bo pasowałoby coś w
mieszkaniu zrobić, a to koszty, bo benzyna droga, a to nie wiadomo
czy rodzice pożyczą samochód. Ok, nie da sie to się nie da. Aliści z
takim samym pomysłem wyszedł Zbyniu - od razu wszystkie przeszkody
znikły - mieszkanie nie zając, benzyna nie złoto, samochód można
wziąć w każdej chwili.
Jak tak tego wszystkiego słucham to czasami czuje ulge, że jestem
sama i nie musze sie stresować Zbyniami.
Ktoś z was spotkał się z takim przypadkiem?