Dodaj do ulubionych

Jaki rodzaj śmierci byście wybrali....

09.07.03, 12:06
..gdybyście się zdecydowali pożegnać z tym "łez padołem"?
Obserwuj wątek
    • defanddumb Re: Jaki rodzaj śmierci byście wybrali.... 09.07.03, 12:07
      seneki
    • dorotka1970 Re: Jaki rodzaj śmierci byście wybrali.... 09.07.03, 12:07
      pajdeczka napisała:

      > ..gdybyście się zdecydowali pożegnać z tym "łez padołem"?

      We snie po super-wygibaskach z mezem :-))

      --------
      Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
      • daffne Re: Jaki rodzaj śmierci byście wybrali.... 09.07.03, 12:12
        Nie mam pojecia :)Ale zawsze twierdzilam , ze przed sama smiercia bede chciala papierosa i faceta do lozka :))))Jak to dostane umre w spokoju :))))))))))))
        Pozdrowionka:)
    • agick Re: Jaki rodzaj śmierci byście wybrali.... 09.07.03, 12:09
      szybki,
      czysty,
      nagły....

      aby nie myśleć za długo nad stanem pożegnania z życiem.
      i żeby nie bolało.
    • Gość: toni Re: Jaki rodzaj śmierci byście wybrali.... IP: *.tvgawex.pl 09.07.03, 12:12
      oj!....nie ..chyba jednak nie.pozdr:)
    • pietro6 Re: Jaki rodzaj śmierci byście wybrali.... 09.07.03, 12:13
      pajdeczka napisała:

      > ..gdybyście się zdecydowali pożegnać z tym "łez padołem"?
      Nie zastanawialam sie nad tym. Wiem jak bym nie chciala umrzec. Zasypanie w
      dole i utopienie.
      A TY bys jak chciala umrzec? Przed komputerem piszac swoje "odlotowe" posty ,
      czy moze w kuchni gotujac golabki i podjadajac?
    • Gość: mario2 Re: Jaki rodzaj śmierci byście wybrali.... IP: *.za.digi.pl 09.07.03, 12:13
      zapicie sie na smierc, zaciupcianie sie na smierc, zloty strzal- gama jest
      szeroka :o)
      • Gość: miziunia Re: Jaki rodzaj śmierci byście wybrali.... IP: *.krapkowice.sdi.tpnet.pl 09.07.03, 12:19
        Duża dawka leków(dla mojego psa też-po co ma cierpieć z powodu mojego
        odejścia?).
        • Gość: mario2 Re: Jaki rodzaj śmierci byście wybrali.... IP: *.za.digi.pl 09.07.03, 12:25
          oj w Krapkowicach to ja sobie przyjemniejsza smierc wyobrazic potrafie :o)
    • crunchips Re: ja to bym wybroł... 09.07.03, 12:18
      pajdeczka napisała:

      > ..gdybyście się zdecydowali pożegnać z tym "łez padołem"?


      ...śmierć w ekstazie, otoczony wianuszkiem kobitek
      wszelkiej maści i rasy, robiących mi dobrze :-)))
      • xbubu Re: ja to bym wybroł... 09.07.03, 12:20
        > ...śmierć w ekstazie, otoczony wianuszkiem kobitek
        > wszelkiej maści i rasy, robiących mi dobrze :-)))

        Znaczy na zawał serca ;->
        • crunchips Re: ja to bym wybroł... 09.07.03, 12:24
          xbubu napisał:

          > > ...śmierć w ekstazie, otoczony wianuszkiem kobitek
          > > wszelkiej maści i rasy, robiących mi dobrze :-)))
          >
          > Znaczy na zawał serca ;->

          prawdopodobnie niewiadomo, ale byćmoże, że tak. chodzi
          krótko mówiąc, aby smierc przyszła szybko z pewną doza
          przyjemności.
          • xbubu Re: ja to bym wybroł... 09.07.03, 12:26
            > aby smierc przyszła szybko
            > z pewną doza przyjemności.

            ok, ale w takich okolicznosciach bym sie raczej nie
            spieszyl umierac :-)
            • crunchips Re: ja to bym wybroł... 09.07.03, 12:43
              xbubu napisał:


              > ok, ale w takich okolicznosciach bym sie raczej nie
              > spieszyl umierac :-)


              ale skoro miałbym wybierać - wybrałbym takie własnie
              okliczności zejscia z tego padołu łez.
      • Gość: noc Re: ja to bym wybroł... IP: *.server.ntl.com 09.07.03, 14:48
        crunchips napisał:

        > pajdeczka napisała:
        >
        > > ..gdybyście się zdecydowali pożegnać z tym "łez padołem"?
        >
        >
        > ...śmierć w ekstazie, otoczony wianuszkiem kobitek
        > wszelkiej maści i rasy, robiących mi dobrze :-)))

        Eee, tak gadasz jak bys wcale nie mial ochoty zegnac sie z tym swiatem ;-)
    • remo29 Re: Jaki rodzaj śmierci byście wybrali.... 09.07.03, 12:25
      Strzał między oczy. Szybko i pewnie.
      Jestem pełen podziwu dla ludzi, którzy np. rzucają się pod pociąg - toż to
      boli! ;)
      • swebe Re: Jaki rodzaj śmierci byście wybrali.... 09.07.03, 12:57
        remo29 napisał:

        > Strzał między oczy. Szybko i pewnie.
        > Jestem pełen podziwu dla ludzi, którzy np. rzucają się pod pociąg - toż to
        > boli! ;)
        a jak boli rodzinę takiego "odważnego" - zastanówcie się czasami jakie bzdety
        wypisujecie...
        • remo29 Re: Jaki rodzaj śmierci byście wybrali.... 09.07.03, 14:51
          > a jak boli rodzinę takiego "odważnego" - zastanówcie się czasami jakie bzdety
          > wypisujecie...

          No rzecz oczywista że to bzdety!
    • koaa Re: Jaki rodzaj śmierci byście wybrali.... 09.07.03, 12:40
      Przez zacałowanie :)))))))
      • mha1 Re: Jaki rodzaj śmierci byście wybrali.... 10.07.03, 12:02
        jakoś mnie to nie dziwi :)
    • soczewica śmierć ze starości n/t 09.07.03, 12:44



    • atlantis75 Chciałbym umrzeć z miłości... 09.07.03, 12:53
      Jeśli muszę i wybrać będę mógł jak odejść
      To przecież dobrze, dobrze o tym wiem
      Chciałbym umrzeć z miłości

      Nie na krześle, nie we śnie
      Nie w spokoju i nie w dzień
      Nie chcę łatwo, nie za sto lat
      Chciałbym umrzeć z miłoćci

      Nie bez bólu i nie w domu
      Nie chcę szybko i nie chcę młodo
      Nie szczęśliwie i wśród bliskich
      Chciałbym umrzeć z miłości

      MYSLOVITZ, z płyty "Korova Milky Bar"
      • pajdeczka Re: Chciałbym umrzeć z miłości... 09.07.03, 13:04
        atlantis75 napisała:

        > Jeśli muszę i wybrać będę mógł jak odejść
        > To przecież dobrze, dobrze o tym wiem
        > Chciałbym umrzeć z miłości
        >
        > Nie na krześle, nie we śnie
        > Nie w spokoju i nie w dzień
        > Nie chcę łatwo, nie za sto lat
        > Chciałbym umrzeć z miłoćci
        >
        > Nie bez bólu i nie w domu
        > Nie chcę szybko i nie chcę młodo
        > Nie szczęśliwie i wśród bliskich
        > Chciałbym umrzeć z miłości
        >
        > MYSLOVITZ, z płyty "Korova Milky Bar"

        :)))))) Mam tę płytę.
      • pajdeczka Zasnąć i się nie obudzić, ale razem z .... 09.07.03, 13:04
        ...synem. Tylko nie wiem, czy mam prawo......
        • Gość: ona Re: Zasnąć i się nie obudzić, ale razem z .... IP: *.polkomtel.com.pl 09.07.03, 13:28
          pajdeczka napisała:

          > ...synem. Tylko nie wiem, czy mam prawo......

          Ja ostatnio miałam taki dół i zastanawiałam się na wyjsciem ostatecznym i tak
          to czułam ,że chciałabym odejść ze swoim dzieckiem bo jak mogłabym go zostawić?
          Ale z drugiej strony czy mogę zabierać mu życie ,teraz gdy dopiero je
          poznaje ,a może jego będzie lepsze niż moje?
          • pajdeczka Re: Zasnąć i się nie obudzić, ale razem z .... 09.07.03, 13:30
            Gość portalu: ona napisał(a):

            >> Ja ostatnio miałam taki dół i zastanawiałam się na wyjsciem ostatecznym i
            tak > to czułam ,że chciałabym odejść ze swoim dzieckiem bo jak mogłabym go
            zostawić?
            >
            > Ale z drugiej strony czy mogę zabierać mu życie ,teraz gdy dopiero je
            > poznaje ,a może jego będzie lepsze niż moje?

            To witaj w klubie...niedoszłych samobójcow:)))
            Lepsze nie może być, ze świadomością, że twoja matka odebrała sobie życie.
            Znam faceta, jest po 50tce, matka popełniła samobójstwo kiedy był nastolatkiem.
            Ciąży mu to do dzisiaj.
            • atlantis75 Pajdeczko... 09.07.03, 13:48
              pajdeczka napisała:

              > Lepsze nie może być, ze świadomością, że twoja matka odebrała sobie życie.
              > Znam faceta, jest po 50tce, matka popełniła samobójstwo kiedy był nastolatkiem.
              > Ciąży mu to do dzisiaj.

              Paj!!! Co też ci do głowy przychodzi? Nie będę ci prawiła
              farmazonów, że dobry psycholog, że pozytywne myślenie - bo
              to sama najlepiej wiesz! Czyli: życie nie jest tak złe jak
              nam się wydaje. Wiem co mówię... dawno temu miałam
              depresję i na nocnym stoliku dwa opakowania silnych
              leków... Nie zrobiłam tego, wtedy uważałam, że z
              tchórzostwa, dziś - dziękuję Aniołowi Stróżowi.
              A tak na marginesie samobójstw matek - nikt nie ma prawa
              podejmować decyzji za innego człowieka w kwestii śmierci.
              Bądźmy szczerzy: lepiej jest żyć niż umrzeć. I to nie
              reguła, że po śmierci (nawet samobójczej) jednego z
              rodziców, dzieci do końca życia się zadręczają. Mam
              znajomego (mąż mojej dobrej koleżanki), którego matka
              odebrała sobie życie gdy miał 11 lat. Pełen życia facet.
              I przykład ironiczny: Michał Wiśniewski. Patrz, jak na
              śmierci ojca i swoim nieszczęśliwym dzieciństwie się
              dorabia...
              • pajdeczka Re: Pajdeczko... 09.07.03, 13:52
                atlantis75 napisała:

                Mam znajomego (mąż mojej dobrej koleżanki), którego matka
                > odebrała sobie życie gdy miał 11 lat. Pełen życia facet.
                > I przykład ironiczny: Michał Wiśniewski. Patrz, jak na
                > śmierci ojca i swoim nieszczęśliwym dzieciństwie się
                > dorabia...

                Bo życ trzeba UMIEĆ, niezależnie od tego, co się przeszło czy przechodzi.
                Tylko nie każdy miał dobrych nauczycieli.....
        • atlantis75 Re: Zasnąć i się nie obudzić, ale razem z .... 09.07.03, 13:33
          pajdeczka napisała:

          > ...synem. Tylko nie wiem, czy mam prawo......


          Zakładając optymistycznie, że syn umrze w wieku 80 lat,
          musiałabyś się nieźle zakonserwować ;) A tak na poważnie,
          ja chciałbym umrzeć w gronie bliskich i kochających osób.
          A tak w ogóle to NIE CHCĘ UMIERAĆ!!!
          • pajdeczka Re: Zasnąć i się nie obudzić, ale razem z .... 09.07.03, 13:43
            atlantis75 napisała:

            > > Zakładając optymistycznie, że syn umrze w wieku 80 lat,
            > musiałabyś się nieźle zakonserwować ;) A tak na poważnie,
            > ja chciałbym umrzeć w gronie bliskich i kochających osób.
            > A tak w ogóle to NIE CHCĘ UMIERAĆ!!!

            A ja zawsze chciałam umierać. Grzeszyłam tymi myślami okrutnie, ale pamiętam,
            że częśto miałam takie myśli. To okropne, bo są ludzie, którzy ogromnie chcą
            żyć, a muszą nieraz w młodości pożegnać się ze światem żywych. Ale co ja na to
            poradzę.
            • atlantis75 Re: Zasnąć i się nie obudzić, ale razem z .... 09.07.03, 13:52
              pajdeczka napisała:

              > To okropne, bo są ludzie, którzy ogromnie chcą
              > żyć, a muszą nieraz w młodości pożegnać się ze światem żywych. Ale co ja na to
              > poradzę.


              Właśnie jestem w trakcie lektury dziennika umierającej na
              raka Tamary Matzke "Czasami wołam w niebo". Cholernie
              dołująca książka :( A jutro mój Dziadek pójdzie do dołu :(
              Nienawidzę pogrzebów, wolałabym, żeby ludzie po prostu
              znikali, a w miejscu zniknięcia (lub obok) wyrosłoby
              drzewo lub piękne kwiaty...
              • pajdeczka Re: Zasnąć i się nie obudzić, ale razem z .... 09.07.03, 14:15
                atlantis75 napisała:

                > >
                > Właśnie jestem w trakcie lektury dziennika umierającej na
                > raka Tamary Matzke "Czasami wołam w niebo". Cholernie
                > dołująca książka :( A jutro mój Dziadek pójdzie do dołu :(
                > Nienawidzę pogrzebów, wolałabym, żeby ludzie po prostu
                > znikali, a w miejscu zniknięcia (lub obok) wyrosłoby
                > drzewo lub piękne kwiaty...

                Kwestia przyzwyczajenia. Byłam już na tylu pogrzebach, że od pewnego czasu
                uważam to za swój obowiązek, bardziej niż pójście na czyjś ślub, bo ślubów
                można mieć kilka, a pogrzeb tylko jeden...:)
                Też jestem po lekturze książki kobiety, która walczyła z rakiem piersi,(nie
                wiem czy jeszcze życje), ale ta lektura akurat mnie nie zdołowała.
              • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: DLACZEGO ? - atlantis75 09.07.03, 14:22
                dlaczego ludzie wolą, aby ich pochować w wybetonowanej/obmurowanej przestrzeni,
                zmiast pozwolić przyrodzie, aby zjednoczyła się z naszymi szczątkami i np.
                wyewoluowała z siebie może kwiat, może drzewo,trawę, pędraczka.



                atlantis75 napisała:
                >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>......................
                > dołująca książka :( A jutro mój Dziadek pójdzie do dołu :(
                > Nienawidzę pogrzebów, wolałabym, żeby ludzie po prostu
                > znikali, a w miejscu zniknięcia (lub obok) wyrosłoby
                > drzewo lub piękne kwiaty...
                • pajdeczka Re: DLACZEGO ? - atlantis75 09.07.03, 14:32
                  p.a.d.a.l.c.o.w.a napisała:

                  >
                  > zmiast pozwolić przyrodzie, aby zjednoczyła się z naszymi szczątkami i np.
                  > wyewoluowała z siebie może kwiat, może drzewo,trawę, pędraczka.
                  >

                  A dlaczego ludzie chcą ładnie w trumnie wyglądać? też smieszne...
                  • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: DLACZEGO ? - atlantis75 09.07.03, 14:35

                    no, nie wszyscy. Ale jeżeli chcą- to chyba dla przeżyć estetycznych(?) zstępnych

                    pajdeczka napisała:

                    > p.a.d.a.l.c.o.w.a napisała:
                    >
                    > >
                    > > zmiast pozwolić przyrodzie, aby zjednoczyła się z naszymi szczątkami i np.
                    >
                    > > wyewoluowała z siebie może kwiat, może drzewo,trawę, pędraczka.
                    > >
                    >
                    > A dlaczego ludzie chcą ładnie w trumnie wyglądać? też smieszne...
                    • pajdeczka Re: DLACZEGO ? - atlantis75 09.07.03, 14:39
                      p.a.d.a.l.c.o.w.a napisała:

                      >
                      > no, nie wszyscy. Ale jeżeli chcą- to chyba dla przeżyć estetycznych(?)
                      zstępnych

                      A mówi się "ze śmiercią jej/mu do twarzy"...To na co ten makijaż?
                      A moja matka to co parę lat wymienia garderobę, którą ma przygotowaną do trumy,
                      wedle najnowszych trendów chce być ubrana.
                      • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: DLACZEGO ? - paj 09.07.03, 14:45
                        a moja Mama, chociaż ponad dwa lata umierała ( taka śmierć na raty ) nic sobie
                        nigdy nie przygotowywała. Czy mogę to poczytywać za jeden z symptomów Jej
                        pełnego do mnie zufania??



                        pajdeczka napisała:

                        > p.a.d.a.l.c.o.w.a napisała:
                        >
                        > >
                        > > no, nie wszyscy. Ale jeżeli chcą- to chyba dla przeżyć estetycznych(?)
                        > zstępnych
                        >
                        > A mówi się "ze śmiercią jej/mu do twarzy"...To na co ten makijaż?
                        > A moja matka to co parę lat wymienia garderobę, którą ma przygotowaną do
                        trumy,
                        >
                        > wedle najnowszych trendów chce być ubrana.
                • atlantis75 Re: DLACZEGO ? - atlantis75 09.07.03, 14:37
                  p.a.d.a.l.c.o.w.a napisała:

                  > dlaczego ludzie wolą, aby ich pochować w wybetonowanej/obmurowanej przestrzeni,
                  >
                  > zmiast pozwolić przyrodzie, aby zjednoczyła się z naszymi szczątkami i np.
                  > wyewoluowała z siebie może kwiat, może drzewo,trawę, pędraczka.


                  Dlaczego? Nie wiem... moja ciotka wybudowała mężowi
                  grobowiec. Jej ciało też tam spocznie, w tej betonowej
                  klatce... Może to błędne przekonanie, że coś z siebie
                  ocalimy, bo nie dosięgną nas robaki?
                  Wolałabym być piękną sosną :)
                  • pajdeczka Re: DLACZEGO ? - atlantis75 09.07.03, 14:50
                    atlantis75 napisała:

                    >
                    > Wolałabym być piękną sosną :)

                    Ja też wolałabym być sosną niż brzozą...:)))
    • mamalgosia Re: Jaki rodzaj śmierci byście wybrali.... 09.07.03, 13:08
      trucizna
      • Gość: mario2 Re: Jaki rodzaj śmierci byście wybrali.... IP: *.za.digi.pl 09.07.03, 13:12
        to przeciez dla ciebie pikus- caly czas strzykasz jadem :o)
        • mamalgosia Re: Jaki rodzaj śmierci byście wybrali.... 09.07.03, 13:16
          Tak uważasz? Sugerujesz, zebym ugryzła się w język?
          • Gość: mario2 Re: Jaki rodzaj śmierci byście wybrali.... IP: *.za.digi.pl 09.07.03, 13:21
            jesli nie potrafisz w tylek... :o)
      • pajdeczka Re: Jaki rodzaj śmierci byście wybrali.... 09.07.03, 13:16
        mamalgosia napisała:

        > trucizna

        Tylko jak ją zdobyć i żeby nie bolało...
    • oka5 Re: Jaki rodzaj śmierci byście wybrali.... 09.07.03, 13:14
      Coś co nie boli. Może duża porcja nasennych?
      • pajdeczka Re: Jaki rodzaj śmierci byście wybrali.... 09.07.03, 13:17
        oka5 napisała:

        > Coś co nie boli. Może duża porcja nasennych?

        A jak wypłuczą i odratują? Zostanie wstyd i moralny kac...
        • dorotka1970 Re: Jaki rodzaj śmierci byście wybrali.... 09.07.03, 13:18
          To ja moze bym wziela karabin i poszla sie utopic. Albo powiesic :-)
          --------
          Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
        • oka5 Re: Jaki rodzaj śmierci byście wybrali.... 09.07.03, 13:24
          pajdeczka napisała:

          > A jak wypłuczą i odratują? Zostanie wstyd i moralny kac...
          Wszystko trzeba robić z głową. Wybrać odpowiedni moment. Zadbać o środki
          naprawdę mocne, w wystarczająco dużej dawce. Wtedy i święty Boże nie
          pomoże... ;-)
          • pajdeczka Re: Jaki rodzaj śmierci byście wybrali.... 09.07.03, 13:28
            oka5 napisała:

            > pajdeczka napisała:
            >
            > > A jak wypłuczą i odratują? Zostanie wstyd i moralny kac...
            > Wszystko trzeba robić z głową. Wybrać odpowiedni moment. Zadbać o środki
            > naprawdę mocne, w wystarczająco dużej dawce. Wtedy i święty Boże nie
            > pomoże... ;-)

            Ale mówią, że złego diabli nie biorą, nie wiadomo więc jaka dawka byłaby
            skuteczna....:))))
    • Gość: mandarynka Re: Jaki rodzaj śmierci byście wybrali.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.03, 13:19
      Zasnąć w jakiś upojnie pachnących kwiatach. podobno niektóre mają wlasiwosci
      usypiania na zawsze.
      strzal w tyl glowy.
      trucizna dozylnie.
    • p.a.d.a.l.c.o.w.a Zastrzelić się z łuku,żeby nie było huku 09.07.03, 13:35
      ;))))))))))))))))))
      • pajdeczka Re: Zastrzelić się z łuku,żeby nie było huku 09.07.03, 13:41
        p.a.d.a.l.c.o.w.a napisała:

        > ;))))))))))))))))))

        Strzelić sobie w czoło czy potylicę?
        • oka5 Re: Zastrzelić się z łuku,żeby nie było huku 09.07.03, 13:48
          pajdeczka napisała:


          > Strzelić sobie w czoło czy potylicę?

          W potylicę będzie bardziej spektakularnie.
          ;-)
          • pajdeczka Re: Zastrzelić się z łuku,żeby nie było huku 09.07.03, 13:49
            oka5 napisała:

            > pajdeczka napisała:
            >
            >
            > > Strzelić sobie w czoło czy potylicę?
            >
            > W potylicę będzie bardziej spektakularnie.
            > ;-)

            Nawet już opracowałam technikę, tylko muszę zakupić cięciwę.
            • p.a.d.a.l.c.o.w.a prosto w serce, of kors..... 09.07.03, 14:12
              bo łuk mi się z sercem kojarzy i amora złotymi strzałami.

              pajdeczka napisała:

              > oka5 napisała:
              >
              > > pajdeczka napisała:
              > >
              > >
              > > > Strzelić sobie w czoło czy potylicę?
              > >
              > > W potylicę będzie bardziej spektakularnie.
              > > ;-)
              >
              > Nawet już opracowałam technikę, tylko muszę zakupić cięciwę.
              • fe_male a nie, bo w nos n/t 09.07.03, 14:19

    • Gość: renia Re: Jaki rodzaj śmierci byście wybrali.... IP: *.ath.spark.net.gr 09.07.03, 14:19
      Ja bym wybrala zycie wieczne. W ogole mi sie nie chce umierac i nigdy nie
      chcialo, nawet w najgorszych chwilach mojego życia nie mialam pragnienia
      schodzic z tego lez padolu. Kocham zycie nieodwzajemniona miloscia. Mysl, ze
      kiedys trzeba bedzie umrzec zasmuca mnie bardzo, tym bardziej, ze biorac
      statystycznie srednia umierania moich przodkow, to nie dozyje piecdziesiatki,
      szkoda....
      • pajdeczka Re: Jaki rodzaj śmierci byście wybrali.... 09.07.03, 14:34
        Gość portalu: renia napisał(a):

        > Ja bym wybrala zycie wieczne. W ogole mi sie nie chce umierac i nigdy nie
        > chcialo, nawet w najgorszych chwilach mojego życia nie mialam pragnienia
        > schodzic z tego lez padolu. Kocham zycie nieodwzajemniona miloscia. Mysl, ze
        > kiedys trzeba bedzie umrzec zasmuca mnie bardzo, tym bardziej, ze biorac
        > statystycznie srednia umierania moich przodkow, to nie dozyje piecdziesiatki,
        > szkoda....

        Dotknęłaś sedna sprawy. Nie jest powiedziane, że też będziesz żyła krótko, ale
        coś w tym jest, że jednak chcesz bardzo żyć. A ja się będę męczyła pewnie
        jeszcze z 30 albo 40 lat.
        • Gość: renia Re: Jaki rodzaj śmierci byście wybrali.... IP: *.ath.spark.net.gr 09.07.03, 14:39
          PAjdeczka, nie jest powiedziane, ale jedyna osoba w mojej rodzinie, po obu
          stronach, ktora przekroczyla siedemdziesiatke byl moj dziadek. Wiekszosc
          schodzi miedzy 45 a 60 rokiem zycia. JAk na jedna rodzine, to bardzo duzo
          tragicznych smierci, a takze smierci dzieci (jedna moja kuzynka ma za soba
          pogrzeby trojki swoich dzieci, cos strasznego), w czasie 10 lat mojego zycia w
          Grecji bylo w mojej rodzinie 12 pogrzebow. Smiec bardziej kocha moja rodzine
          niz my zycie. Probuje sie pocieszac, ze wiekszosc psozla do nieba i sie kiedys
          moze spotkamy na jakims rodzinnym weselisku po drugiej stronie, ale marna to
          pociecha mowiac szczerze. Poza tym linia zycia na mojej lewej dloni jest
          zalamujaco krotka.
          • pajdeczka Reniu 09.07.03, 14:42
            Gość portalu: renia napisał(a):

            >
            Poza tym linia zycia na mojej lewej dloni jest > zalamujaco krotka.

            To ja Cię Reniu szczerze za wszystko przepraszam, co tu powiedziałam złego
            Tobie i o Tobie. Wierzę w linie przeznaczenia na dłoni. Moja jest dość długa, z
            dwoma rozgałęzieniami, zbliżam się właśnie do pierwszego rozgałęzienia i
            strasznie mnie intryguje , co to oznacza?
            • Gość: renia Re: Reniu IP: *.ath.spark.net.gr 09.07.03, 14:47
              No, ale na razie zyje, chwalic Boga i dobrze sie mam, wiec raczej pogadajmy o
              czyms weselszym.

              P,S, Nie masz za co mnie przepraszac. To ja przepraszam. Kiedys bylam na
              pewnym spotkaniu i jedna pani powiedziala, ze powiedziec "przepraszam" to
              jescze nic. Jesli kogos naprawde chcesz przeprosic to popros go o wybaczenie.
              Jest to o wiele trudniejsze, jesli robi sie to szczerze, o czym kazdy moze sie
              sam przekonac przy najblizszej okazji, polecam. Ale nie chce robic tu az tak
              rzewnych scen. Chociaz z wielka ulga przyjelabym od Ciebie szczere wybaczenie.
              • pajdeczka Re: Reniu 09.07.03, 14:51
                Gość portalu: renia napisał(a):

                > No, ale na razie zyje, chwalic Boga i dobrze sie mam, wiec raczej pogadajmy o
                > czyms weselszym.
                >
                > P,S, Nie masz za co mnie przepraszac. To ja przepraszam. Kiedys bylam na
                > pewnym spotkaniu i jedna pani powiedziala, ze powiedziec "przepraszam" to
                > jescze nic. Jesli kogos naprawde chcesz przeprosic to popros go o wybaczenie.
                > Jest to o wiele trudniejsze, jesli robi sie to szczerze, o czym kazdy moze
                sie
                > sam przekonac przy najblizszej okazji, polecam. Ale nie chce robic tu az tak
                > rzewnych scen. Chociaz z wielka ulga przyjelabym od Ciebie szczere
                wybaczenie.

                ja nie lubię patosu i wielkich słow , więc niech stanie na tym, że sobie obie
                wybaczyłyśmy:)))))
                • Gość: renia Re: Reniu IP: *.ath.spark.net.gr 09.07.03, 14:54
                  No milo mi, czego sie napijesz?

                  :))))))
                  • pajdeczka Re: Reniu 09.07.03, 14:58
                    Gość portalu: renia napisał(a):

                    > No milo mi, czego sie napijesz?
                    >
                    > :))))))

                    Ze mnie taki pijak, że sama nie wiem...Może czerwone półsłodkie, greckie...bo
                    greckiego jeszcze nie piłam. Głowa mnie boli, to może po winie przejdzie.
    • Gość: noc Re: Jaki rodzaj śmierci byście wybrali.... IP: *.server.ntl.com 09.07.03, 14:44
      Ja bym chciala umrzec jak bohater!
      • pajdeczka Re: Jaki rodzaj śmierci byście wybrali.... 09.07.03, 14:52
        Gość portalu: noc napisał(a):

        > Ja bym chciala umrzec jak bohater!

        Ale nie Harlekina?
        • Gość: noc Re: Jaki rodzaj śmierci byście wybrali.... IP: *.server.ntl.com 09.07.03, 16:47
          pajdeczka napisała:

          > Gość portalu: noc napisał(a):
          >
          > > Ja bym chciala umrzec jak bohater!
          >
          > Ale nie Harlekina?

          A moze i byc Harlekina! Oby smierc bohaterska byla. Moglabym na przyklad
          lubego wlasna piersia obronic ;-)
    • melinek Przewaznie smierc nas wybiera, 09.07.03, 16:09
      rzadko kiedy my ja.

      Wole zasnac i sie nie budzic.
    • summa Zdecydowanie - szybki! n/t 09.07.03, 16:25

      ----
      Zwycięstwo w dyskusji należy do perkusji.
      St.J.Lec
      • tamagochino1 Re: Zdecydowanie - szybki! n/t 09.07.03, 17:41
        Sus przed rozpędzoną 25tonową ciężarówkę.
    • faveur WEŹTA LUDZISKA WYPIJCIE SE PO GŁĘBSZYM 09.07.03, 17:44
      i zmieńcie temat. Życie jest piekne, a smierc i tak was dopadnie franca jedna
      i tak, nie wywołujta wilka z lasu.
    • Gość: Agata Upadlabym na glowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.03, 18:06
      juz kiedys mi sie dalo (ale nieskutecznie) i polecam - nic nie czuc
      • moniorek1 Jak znudzi mnie zycie ... 09.07.03, 18:25
        to odpale auto w zamknietym garazu.
    • Gość: Daniel Dlaczego myślicie o śmierci?... IP: 80.51.247.* 10.07.03, 00:51
      i dlaczego mówicie o "padole łez". Czy ten cytat z kościelnej pieśni
      pogrzebowej zawsze jest adekwatny do rzeczywistości? Dla pesymistów - tak. Moim
      zdaniem żyjemy na najpiękniejszym ze światów i od nas zależy, czy nasze życie
      też będzie piękne.
      ------------------------------------------------------------------------------
      Moim zdaniem trzeba mieć naprawdę straszne powody, żeby myśleć o samobójstwie.
      Były sytuacje np. w czasie II wojny światowej, że osoba schwytana przez gestapo
      czy NKWD odbierała sobie życie żeby pod wpływem tortur nie wydać innych na
      śmierć. To była tak samo bohaterska śmierć jak pod kulami plutonu egzekucyjnego.
      Ale w dzisiejszych pokojowych czasach (mówię o Polsce) nie ma takich powodów! Z
      każdej sytuacji jest jakieś wyjscie. I nie wolno decydować za kogoś!
      Najgorsza moim zdaniem jest śmierć w wyniku nieuleczalnej choroby (np. rak),
      trwająca miesiącami. Wielu ludzi boi się przestępczości, bandytyzmu, morderców.
      Ale chyba lepiej z dwojga złego paść od kuli niż umierać miesiącami w łóżku.
      Niektóre wasze propozycje też mi się kojarzą z wojną: strzał w tył głowy,
      zagazowanie spalinami. Ale to może przeczulenie...
      ------------------------------------------------------------------------------
      Poruszyliście kwestię pogrzebów i "betonowych klatek". Moim zdaniem pakowanie
      trumien w szczelnie obmurowane "pieczary" jest obrzydliwe, utrudnia rozkład
      ciała i daje pożywkę bakteriom beztlenowym. Zwłoki powinno się spalić albo
      pochować bezpośrednio w ziemi, w trumnie z niezbyt twardego drewna, żeby jak
      najszybciej obróciły się w proch (szczególnie gdy gleba jest wilgotna). W
      gruncie rzeczy trumny mogłyby być nawet z masy wytworzonej ze zmielonej i
      sprasowanej makulatury. A jeśli uważacie że się wygłupiam, to zwracam uwagę, że
      w latach 60. były też trumny gipsowe, z wierzchu pomalowane tak, że udawały
      drewniane. Mojego pradziadka w takiej pochowano i kiedy chciano dokonać
      ekshumacji po kilkunastu latach, okazało się, że ani z trumny, ani ze zwłok nic
      nie pozostało (znaleziono tylko kawałek buta). Mówię to całkiem poważnie.
      • pajdeczka Zastanawia mnie ten but.... 10.07.03, 14:42
        Gość portalu: Daniel napisał(a):
        >
        > w latach 60. były też trumny gipsowe, z wierzchu pomalowane tak, że udawały
        > drewniane. Mojego pradziadka w takiej pochowano i kiedy chciano dokonać
        > ekshumacji po kilkunastu latach, okazało się, że ani z trumny, ani ze zwłok
        nic> nie pozostało (znaleziono tylko kawałek buta). Mówię to całkiem poważnie.

        Dlaczego jeden został zjedzony , a drugi nie?
        • Gość: Daniel Wyjaśniam: niestety pomyliłem fakty IP: 80.51.247.* 11.07.03, 00:21
          Nie wiem dlaczego zachował się fragment jednego buta. Nie wiem, jaka była jego
          jakość, może był łatany - pochodził bowiem nie z lat 60-tych, jak wcześniej
          napisałem (niżej wyjaśniam pomyłkę) - ale z czasów II wojny światowej.
          Ale właśnie sobie uświadomiłem, że palnąłem okropną gafę - pomieszałem pochówki
          że tak powiem (poważnie). Ekshumacja nie dotyczyła pradziadka (zm. 1966) lecz
          brata mojej babci (zm. 1941) i to fragment jego buta znaleziono - po ok. 40
          latach. Natomiast ponowny pogrzeb (symboliczny raczej - ten kawałek buta i
          trochę ziemi z tamtego miejsca) odbył się w grobie mojego pradziadka (a ojca
          babci) zmarłego kilkanaście lat wcześniej i pochowanego w gipsowej trumnie.
          Kiedy rozkopano grób, po trumnie tej i zwłokach nie było najmniejszego śladu.
          • Gość: renia Re: Wyjaśniam: niestety pomyliłem fakty IP: *.ath.spark.net.gr 11.07.03, 09:08
            Może kopano nie w tym grobie co trzeba, albo wczesniej ktos uprowadzil zwloki.
            No bo przeciez kosci chyba potrzebuja wiecej czasu niz 40 lat, zeby ulec
            CALKOWITEMU rozkladowi.
    • Gość: Wonsz Re: Jaki rodzaj śmierci byście wybrali.... IP: *.vf.shawcable.net 10.07.03, 08:14
      Skok w duzy silnik odrzutowy, przy pelnej mocy. Taki od B767 na przyklad, w
      ktorym moge stanac swobodnie we wlocie i jeszcze reke podniesc. Krotki lot,
      chrup i koniec. I nikt o cialo sie nie musi martwic!

      K.
      • kobbieta Re: Jaki rodzaj śmierci byście wybrali.... 11.07.03, 07:22
        ja sie nie boje smierci. Nawet jak bym sie dowiedziala ze mam jeszcze 3 lata
        zycia to bym byla bardzo zadowolona. Wierze tez w zycie pozagrobowe.
        Bym sie do niej przygotowala. Wykorzystala zycie na calego. Jest wtedy zupelnie
        inna perspektywa. Teraz robie wszystko patrzac na przyszle konsekwencje
        (szczegolnie jesli chodzi o oszczednosci).

        Ale najlatwiejsza smierc to upic sie i utonac.
        • Gość: Karolinka Z murzyńskim fiutem w ustach!!! po sam przełyk!!!! IP: *.166.195.213.2127.waw-mec.leased-e.ids.pl 11.07.03, 08:30
          oooo taki finał byłby zajebisty!!!! aż robię się wilgotna na samą myśl....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka