katarina_s
16.09.07, 14:13
Jestem 16 lat po ślubie, dwoje dzieci, miłość, zrozumienie, wsparcie, wspólne
pasje. Żadnych zdrad. Sielanka. 3 lata temu mój mąż poznał w pracy kobietę.
Jest wolna,ładna, inteligentna, utalentowana.Powiedział mi o niej bez żadnych
oporów jak tylko zauważyłam, że często dostaje smsy albo telefony po których
dziwnie się zachowuje, zamyka się w sobie itp. Utrzymywał, że to znajoma, z
którą czasem wypije razem kawę i że ona wie że jest żonaty i nic nie ma między
nimi.
Przystałam na takie wyjaśnienia, bo dotąd nigdy mnie nie oszukiwał. Tym czasem
ta babka pokochała go do szaleństwa, w kółko telefony, listy, prośby o
spotkania, manipulacje. Przycisnęłam go lekko bo już byłam w rozpaczy i
wydawało mi się dziwne, że ona by tak za nim szalała gdyby nic między nimi nie
było. Przyznał się wtedy, że na początku miał taki czas, że czuł się zakochany
w niej także, więc chyba jej dał jakąś nadzieję ale że szybko zrozumiał, że
jestem ważniejsza i dzieci. Zapewnia, że nigdy z nią nie spał. Ale owszem,
jest fascynująca i doskonale się z nią rozumie. Ale już jej nie kocha, bo go
raniła wiele razy i okłamywała, by mieć go chwile przy sobie.
Nie zrobiłam mu ani jednej awantury, nie naciskałam, buczałam i czekałam, że
sam zakończy tę znajomość. Mijają 3 lata, a ona ciągle jest w naszym życiu.
Nie wiem o co chodzi i co mam robić. Spotykają się rzadziej, on zaprzecza że
nie kocha jej i nie romansuje, że wszystko między nimi już się rozpadło. Ale
ja już tracę siły. Moje dzieci zaczynają się domyślać, nadgorliwi rodzice też
już zadają jakieś dziwne pytania.
A on nic nie robi. Kompletnie nic żeby się od niej odciąć na dobre.
Zdecydowałam się ją poznać. Rozmawiałam z nią. Miałam nadzieję że okaże się
jakąś wredną babą, z którą mogłabym walczyć. Ale nie. Jest delikatna, dobra i
zakochana w nim po uszy. Nawet nie umiem o niej źle myśleć. Była szczera do
bólu. Kocha go i nie odejdzie. Nie chce od niego nic, tylko żeby czasem był
przy niej. Potwierdziła, że nigdy się nie przespali i że w ogóle jej na tym
nie zależy. Rozmowę zakończyła tekstem, że dopóki On jej pozwoli, będzie się z
nim spotykać. Żyję w jakiejś paranoi. On nadal wywiązuje się ze wszystkich
obowiązków, dobrze opiekuje się dziećmi, między nami niby też jest lepiej niż
wtedy gdy się nią zachłysnął, ale się z nią nie rozstaje. W dodatku przestał o
niej rozmawiać,kiedyś mówił mi wszystko, teraz omija jej temat, wymiguje się.
Przyjaciółki mi radzą, żebym mu dała ultimatum,postraszyła go, że odejdę. Ale
ja nie mam przekonania do tego. Mąż jest bardzo niezależny i od zawsze nie
poddawał się presji, boję się, że jak będę naciskać to tylko pogorszę
sytuację. Bo wtedy ja stanę się tą zrzędzącą żoną co się czepia niewinnego.
Zdesperowana porozmawiałam nawet z jego najlepszym kumplem licząc, że on może
wiedzieć więcej niż ja. Ale nie wiedział nic i się podśmiewał, że demonizuję
ją. Ale co innego usłyszałam od psychologa. Że to źle że przestał o niej mówić
i stała się tajemnicą. Jak podałam przykłady jego zachowań wobec niej to
skwitował - myślę, że on kocha panią, ale z tamtą jest szczęśliwy. Oniemiałam
bo dla mnie to jest nierozerwalne. Nie wiem, co robić, ile to jeszcze ma
trwać, jak się skończy. Boję się że ta kobieta zrobi sobie krzywdę a wtedy
resztę życia to będzie się ciągnąć za nim,bo będzie wiedział, że to przez
niego. A wtedy przestanie być tym samym człowiekiem. Kocham go chcę mu nadal
ufać, pomóc mu i rodzinie, ale nie wiem jak.