rybak24
23.09.07, 20:15
Pewnie wyolbrzymiam i za dużo mysle zamiast cieszyć sie tym co mam
ale...nie umiem zapomnieć ze on miał kiedyś dziewczynę a własciwie
narzeczoną, którą bardzo kochał. To ona go zostawiła całkiem
niedawno, nieważne z jakich powodów zapewniam jednak, ze z nim jest
wszystko ok. Teraz jesteśmy razem od 2 miesięcy( wczesniej znalismy
sie z pracy, zapewnia mnie ze zawsze mu sie podobałam itp).Doszłam
jednak do wniosku ze jestem "wyjsciem awaryjnym". Zdaję sobie sprawe
ze mnie kocha, pokazuje to na każdym kroku i ja też kocham go ale te
myśli są obsesyjne. Robię sie zazdrosna i niepewna, mam humory. On
wiąze ze mną plany na przyszłosć, już mi niosą suknie z welonem...
Wiem ze drocząc sie z nim w ten sposób ranię go, pewnie zniechęcam
ale nie chce by był pewny ze jestem juz jego i basta. Nie wiem to
chyba zazdrość albo nie umiem byc w związku(tak na poważnie) albo
niedzielna depresja. To moj pierwszy chłopak i kocham go ale...