wielo-kropek
26.09.07, 01:56
Czy kobieta ktora spedza duzo godzin w pracy, pracujac ciezko,
zamknieta w 4 scianach dla firmy czuje sie naprawde wolna? Firma a
raczej jej praca zabiera jej polowe zycia. Pomimo to niektore mowia
(wmawiaja byc moze sobie) ze sie realizuja w zyciu, rozwijaja. Jakie
wiec i na czym polega to ich realizowanie sie czy rozwoj.
Wykonywanie tych samych rzeczy na przestrzeni lat czy zycia jest
monotonia, szczegolnie jesli je sie robi dla kogos za pieniadze.
Monotonia tez moze byc praca kury domowej, nie watpie, ale ta ma
wieksze pole manewru. Nikt jej nie kaze np. gdzie i czy ma kwiaty
zasadzic w ogrodku, lub kiedy je podlac. Moze wyjsc do miasta nie
pytajac nikogo (w pracy takiej mozliwosci raczej nie ma albo jest
malo -pomijam prace dla siebie). Moze miec i zazwyczaj ma lepszego
meza niz karierowiczka w 4 scianach osaczona. Czasem mysle, i pewnie
slusznie, ze kobiety swoja wolnosc widza przez pryzmat pieniedzy,
ale ta, czy taka wolnosc jest zludna. Pieniadze przeciez same nie
przychodza. Tak jak juz napisalem, zabieraja czesc zycia. Zycia
spedzonego, oddanego dla firmy. Czasem tez mysle ze duzo z was tak
naprawde zyje wiecej w "niewoli" niz na wolnosci. Jak ty i w czym
widzis swoja wolnosc o ktora slusznie zreszta sie upominasz czy
dazysz do niej.