Dodaj do ulubionych

Alimenty - droga donikąd

    • Gość: Steczkowska można inaczej IP: 217.33.194.* 15.07.03, 11:02
      czytając wypowiedzi czuję się jakbym z moim byłym mężem była
      wybrykiem natury - roziwodłam sie w 20 minut, z dużymi
      alimentami, które eks płacił skrupulatnie od pierwszej chwili
      rozstania ,jeszcze bez nakazu sądowego; 4-letni syn jest ze mną,
      ale ojciec kontaktuje się z nim kiedy chce, dzwoni prawie
      codziennie, zabiera do siebie (do innego miasta) kiedy może i
      kiedy obaj chcą i nie widze powodu dla którego miałabym tego
      zabronić ;trzeba czasem zagryźć wargi, ale czy nie warto? no cóż
      to nie jest miłe że panienika dla której mąż mnie zostawił
      zajmuje się czasem moim dzieckiem, ale jakąs normalność temu
      maluchowi jestem winna
      nie wyobrażam sobie, jak ojciec mógłby nie dbac o swoje dziecko,
      gdzie rozsądek, że nienawiść i pretensje rodziców krzywdzą
      dziecko?
    • Gość: Yokka Re: Alimenty - droga donikąd IP: *.icpnet.pl 15.07.03, 11:18
      Po pierwsze: alimenty ojciec płaci własnemu dziecku - "krew z krwi!", a nie byłej żonie.
      Po drugie, trzeba być CHUJEM żeby pracować jako informatyk (najlepsze zarobki w kraju!) i nie łożyć na chleb i szkołę dla własnego
      dziecka!!!!!!
      Po trzecie, bycie matką nie oznacza wcale bycia feministką!
      Po czwarte, czy ci ojcowie pomysleli, jak ich dziecku jest przykro kiedy cała klasa jedzie na wycieczkę, a ich dziecko nie - bo mama
      nie ma na rozrywki - z trudem wiąże koniec z końcem???!!!
      Po piąte, już sam brak ojca jest ciężarem ponad siły dla dziecka, ci ojcowie, którzy odeszli - porzucili te bezbronne istoty w tym podłym
      swiecie. Już samym swym odejsciem dosć krzywdy zrobili, ale żeby udawać, że się nie ma - jak się ma fortunę?
      Po szóste: KAŻDY MOŻE BYĆ OJCEM - ALE NIE KAŻDY TATĄ...
      Lenie, obiboki, zwyrodnialcy i cwaniaki, którzy nie potrafią kochać, nie są godni tego, że ich matki urodziły... Chyba, że - no włąsnie,
      chyba, że oni sami nie mieli TATY i dlatego nie mają wzorca do nal
      • Gość: Bazsilna Re: Alimenty - droga donikąd IP: *.daewoo.com.pl / 172.17.28.* 15.07.03, 11:56
        Trzeba być ostatnim skurwysynem, żeby spać na pieniądzach i nie
        płacić alimentów na złość byłej żonie. Tak właśnie jest u
        mnie. "Tatuś" - własna firma, jeździ dobrym samochodem, ma
        własne mieszkanie, wakacje spędza na Kanarach,pełny high life!
        Oczywiście oficjalnie nie ma nic na siebie. I mogą go pocałować
        w d....., i śmieje się z prawa. Świąteczne prezenty uważa za
        partycypację w kosztach utzymania dzieci. I niech mi ktoś powie,
        żeby takiemu zwyrodnialcowi dać dzieci na wychowanie. Takiego
        kutasa posłałabym do kamieniołomów. A takich pseudotatusiów jest
        pełno.
        • Gość: ws Re: Pseudomamusie IP: *.gds.pl 28.07.03, 13:42
          Gość portalu: Bazsilna napisał(a):

          > Trzeba być ostatnim skurwysynem, żeby spać na pieniądzach i nie
          > płacić alimentów na złość byłej żonie. Tak właśnie jest u
          > mnie. "Tatuś" - własna firma, jeździ dobrym samochodem, ma
          > własne mieszkanie, wakacje spędza na Kanarach,pełny high life!
          > Oczywiście oficjalnie nie ma nic na siebie. I mogą go pocałować
          > w d....., i śmieje się z prawa. Świąteczne prezenty uważa za
          > partycypację w kosztach utzymania dzieci. I niech mi ktoś powie,
          > żeby takiemu zwyrodnialcowi dać dzieci na wychowanie. Takiego
          > kutasa posłałabym do kamieniołomów. A takich pseudotatusiów jest
          > pełno.
          Czy ty aby nie jesteś pseudomamusią, która dzięki tylko choremu prawu dostała
          opiękę nad dzieckiem? Coś mi się wydaje, że tatuś twojego dziecka ma założony
          przez ciebie "szlaban" na widywanie się z nim i jest przedstawiany dziecku jako
          coś najgorszego, CO nie powinno żyć na tym świecie.
    • Gość: zz Re: Alimenty - droga donikąd IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 15.07.03, 11:45
      o-jaka nerwowa-patrzcie ją
      a jakbys nazwała moja byłą zone,która przez 12 lat utrzymywała w tajemnicy,ze
      moj syn nie jest moim synem???i teraz okazało się,ze ojcem dziecka jest
      spotkany na wycieczce Turek???a alimenty nadal na niego płacę...bo polskie
      prawo zakłada,ze w małzenstwie to matka mogła tylko sypiac z własnym męzem i
      tylko mąz moze byc ojcem jej dzici-a nie puszczac się na boku
      czyz to nie jest absurd???
    • Gość: doral2 Re: Alimenty - droga donikąd IP: *.man.polbox.pl 15.07.03, 11:59
      W ferworze dyskusji uczestnicy zapomnieli ze matki nie walcza o
      alimenty dla siebie. Walcza o alimenty dla DZIECI!!!!. To dla
      nich sa te nedzne grosze, po to zeby nie byly gorsze od dzieci z
      pelnych rodzin, aby mogly uczestniczyc w zyciu tak jak
      rowiesnicy z mama i tata. Matka nie wydaje tych smiesznych
      pieniedzy na kiecki czy piwo, ale na DZIECI!!!! Na podreczniki,
      wycieczki szkolne, na buty zimowe, na wakacje. I feminizm nie ma
      tu nic do rzeczy. Trudno sie dziwic matce, ze walczy o pieniadze
      na dziecko, trudno sie dziwic ze sady przyznaja opieke nad
      dzieckiem matce, a juz najtrudniej sie dziwic tatusiom, ktorzy
      splodzili i uporczywie uchylaja sie od lozenia na WLASNE
      DZIECKO!!!!! Raczej nie zbankrutuja placac 200 czy 300 zlotych
      miesiecznie na dziecko, a matka raczej nie bedzie plawic sie w
      dostatkach za te pieniadze. To tylko 10 zlotych dziennie,
      dziecko sie chyba nie przeje za 10 zlotych dziennie.
      Jestem oburzona opiniami stwierdzajacymi zachlannosc kobiet.
      Opinie te chyba pisza ci wlasnie, ktorzy albo uchylaja sie
      uporczywie od ich placenia albo dzieci nie maja wcale. Ktos kto
      placi pokiwa tylko glowa z politowania.
      • Gość: macocha Re: Alimenty - droga donikąd IP: *.chello.pl 15.07.03, 12:24
        Mój mąż ma z pierwszego małżeństwa syna ( dziś juz człowiek dorosły). W chwili
        rozwodu powodziło mu sie nienajgorzej i mógł płacić na dziecko ( syn miał
        wówczas 10 lat) wysokie alimenty. Później zmieniła sie sytuacja życiowa
        jego/nasza i jego byłej zony ( której zostawił całe mieszkanie, my dorabialismy
        się od zera, samochód, konto itp) nam powodziło sie gorzej, zwłaszcza gdy
        urodziłam dziecko, jego ex małżonce znacznie lepiej. Była zona systematycznie,
        zatajając prawdziwe dochody wystepowała o podwyższanie alimentów. Sąd
        praktycznie nie wgłębiając się w sytuację finansową spełniał każde jej ądanie.
        W pewnym momencie alimenty stanowiły 60% dochodu męża. Z mojej nędznej pensji i
        pozostałych 40% z trudem wiązaliśmy koniec z końcem. Po maturze syn mężą zaczął
        stawiać wymagania nie do spełnienia- domagał sie świadczeń przewyższających
        miesięczny dochód męża, składał fałszywe zeznania w sądach ( na szczęście
        udowodniliśmy mu, że kłamie), a do tego markował naukę- studiował wiele lat,
        ale niczego nie skończył. Dzis nie mamy z nim kontaktu, nie podlega juz
        szczęśliwie obowiązkowi płacenia alimentów,. My dorobilismy sie tego i owego,
        ale aby sie przed min zabezpieczyc mamy rozdzielność majątkowa i wszystko jest
        moja własnością!
      • Gość: Lilka Re: Alimenty - droga donikąd IP: *.marketingserwis.pl 15.07.03, 12:36
        To zależy od wilkości alimentów. Znam ojca który na dwójke dzieci placi 1800
        pLN ( nie jak piszesz 400 czy 600 w sumie!)- matka zarabia mniej niz kwota
        alimentów.
        Dostała mieszkanie, samochód, ma już nowego partnera (kolejnego). Czy uważasz,
        że wszystkie te pieniadze przenacza na dzieci - nie sądze, zwłaszcza, że przed
        rozprawa o alimenty (matka wbiosła do sądu, pomimo ze ojciec dobrowolnie łożył
        taką kwotę)dzieci chodziły na mnóstwo zajęć dodatkowych. Miesiąc po uzyskaniu
        wyroku nagle zaprzestały korzystać z zajeć dodatkowych.
      • Gość: wielebny Re: Alimenty - droga donikąd IP: *.jota.digi.pl 16.07.03, 02:22
        Gość portalu: doral2 napisał(a):

        > W ferworze dyskusji uczestnicy zapomnieli ze matki nie walcza o
        > alimenty dla siebie. Walcza o alimenty dla DZIECI!!!!.
        Czy ktos w to smie watpic?
        > Matka nie wydaje tych smiesznych pieniedzy na kiecki czy piwo,
        Ja tez nie, a od 5 lat korzystam z tego, co zostawila mi w "spadku" zona.
        Jej przybylo za to wlasnosciowe mieszkanie w pelni wyposazone, trzecia
        zmiana samochodu i pare innych drobiazgow: 2 komputery, 2 telewizory,
        2 wieze, 3 komorki itd.
        I wiesz,co sedzia mowi przyznajac kolejna podwyzke alimentow?
        Ze dzieciom dzieki dobrobytowi mamy jest lepiej, a mnie proponuje bardziej
        sie starac, bo doba ma 24 godziny.
        > ale na DZIECI!!!! Na podreczniki,
        > wycieczki szkolne, na buty zimowe, na wakacje.
        Podreczniki wydaja sie istna zmora, a to zaledwie czesc miesiecznej gazy,
        jaka dostaje ode mnie. W lipcu dostalem dzieci na wakacje, ale alimenty
        przekazalem. I chce wierzyc, ze te pieniadze wyda na wyprawki dla dzieci
        do szkoly. A w kolejnym wniosku o podwyzke podkresli, ze wzrosly u niej
        koszty utrzymania dzieci, m.in. podreczniki, komitet, wycieczki.
        Na wycieczke dziecko pojechalo raz - ja ja finansowalem. Buty najczesciej
        kupuje ja.
        > Jestem oburzona opiniami stwierdzajacymi zachlannosc kobiet.
        > Opinie te chyba pisza ci wlasnie, ktorzy albo uchylaja sie
        > uporczywie od ich placenia albo dzieci nie maja wcale.
        Ja jestem takim wrednym typem uchylajacym sie od placenia.
        Wyslalem zonie przekaz na 1000zl, a alimenty 2 tygodnie pozniej.
        Po dwoch dniach goscilem u siebie komornikow, a po paru dniach
        posypala sie korespondencja.
      • Gość: lola Re: Alimenty - droga donikąd IP: korbank:* / 10.0.0.* 28.07.03, 12:53
        Gość portalu: doral2 napisał(a):

        > W ferworze dyskusji uczestnicy zapomnieli ze matki nie walcza o
        > alimenty dla siebie. Walcza o alimenty dla DZIECI!!!!. To dla
        > nich sa te nedzne grosze, po to zeby nie byly gorsze od dzieci z
        > pelnych rodzin, aby mogly uczestniczyc w zyciu tak jak
        > rowiesnicy z mama i tata.
        >
        z mojego doswiadczenia wynika cos zupełnie odwrotnego: dziecko na które zasadza
        sie alimenty otrzymuje je na podstawie wyroku sądowego, jesli jest uprawnione,
        to co miesiąc otrzyma z FA pieniądze na utrzymanie, bez wzgledu czy ojciec ma z
        czego płacic czy nie. Natomiast dziecko z pełnej rodziny, gdy ojciec traci
        prace zostaje bez srodków do zycia- nie ma pensji - nie ma pieniedzy. To
        własnie dzieci alimentowane mają ten komfort ze im sie nalezy "jak psu
        micha"(bez obrazy), dzieci które nie mają sądownie ustalonych alimentów mają co
        prawda na codzien ojca, ale jego obecnoscią sie nie najedzą.
    • Gość: dext_h Re: Alimenty - droga donikąd IP: *.pinczow.sdi.tpnet.pl 15.07.03, 12:19
      No niestety w sprawie o alimenty oświadczenia mojej żony to
      były dowody w sprawie a moje nie były brane pod uwage bo ja
      jako mezczyzna to w/g prawa pewno kłamczuch musiałbym
      przyprowadzić świadków.A wiadomo jak trudno o świadków kiedy
      się mieszka np. z teściami. A teraz napewno moim dzieciom jest
      gorzej bo prowadzimy osobne gospodarstwa i utrzymanie jest
      drozsze niz gdybyśmy mieszkali razem. W dodatku dzieci
      oskarzają mnie o całe zło które ich dotknęło. Czy warto dawać
      wiare zeznaniom kobiet. Nie wiem ale może by tak ojcom zacząc
      dawać dzieci na wychowanie a od kobiet ściągać alimenty.
      Zobaczylibyśmy jak by się z tego wywiązywały.
    • Gość: przeKOT jestem ojcem który kocha dziecko IP: *.itelligence.pl 15.07.03, 12:19
      Rozwiodłem się. Płaciłem kasę jeszcze zanim mi ją zasądzono.
      Dawałem tyle żeby moje dziecko mogło pozostać w mieście w którym
      mieszkam, jednak popadłem przez to w długi. Była żona z
      dzieckiem wyjechali po 2 latach. Płacę teraz po 400 zł
      miesięcznie a oni mieszkają w Ełku, 500 km ode mnie. Mama mego
      synka straszy mnie, że może mi zabrać do 60 % pensji, mimo iż
      płacę za jej przejazdy kiedy przyjezdza odwiedzic znajomych,
      mimo iz kupuję małemu rózne rzeczy żeby ona nie musiała, mimo iż
      zabieram go tu i tam zeby mały trochę zobaczył. A najlepsze jest
      to, że teraz chce ona bym placil za przedszkole mimo iz ona
      wcale nie idzie do pracy (jest na zasiłku). Dziecko ma 5 lat.
      Mojej obecnej "pani" robila nieziemskie problemy w kwestii
      kontaktu z małym, jednak JEJ obecny facet nocuje u niej,
      przebywa z małym i jakos problemu nie ma.
      Ja życzę jej dobrze, ale dlaczego trafiam na taki zły grunt ?
      Zaznaczę tylko, że kilka lat wstecz, gdy zarabiałem 1400 zł,
      ona żądała ode mnie 1000 zł alimentów.
      Pozdrawiam
      • Gość: macocha Re: jestem ojcem który kocha dziecko IP: *.chello.pl 16.07.03, 14:17
        Nic ująć nic dodać. Mój mąż rozwódł się nim mnie poznał. Jego ex żona związała
        się z kimś dużo wcześniej.Dziecko ( dziś juz dorosłego faceta) wychowywała w
        nienawisci do ojca, do mnie i Bogu ducha winnego naszego syna. Mój mąż był
        dobry tylko do płacenia alimentów ( ciągnęła ile sie dało- vide mój poprzedni
        post).
    • Gość: GBF wstrzymaliśmy wysyłką alimentów - po tym, jak była IP: 212.180.147.* 15.07.03, 12:28
      żona z dziećmi zaczęla rozpowiadać po rodzinie męża, że dzieci
      nie otrzymują pieniędzy ani prezentów.
      Był komornik, ale od tego stało się tak głośno, tak rozbębniła
      ten fakt gdzie się dało, że juz nijak teraz jej opowiadać, że
      nic nie dostaje.
      Chciała o wiele więcej, ale przy tym ośmieszyła sie tylko i o
      mało nie straciła tej swojej opieki i mieszkania u niej dzieci.
      Jeszcze w ostatnim momencie jej adwokat ją ostudził.
      • Gość: hmm Re: wstrzymaliśmy wysyłką alimentów - po tym, jak IP: *.klinikum-wuppertal.de 27.07.03, 22:39
        tylko uwazaj, bo jesli jest wyrok i nie placisz, niezaleznie od przyczyn, to
        mamusia juz moze nasylac komornika, ktory to jednak z luboscia zrobi
    • Gość: Alicja Re: Alimenty - droga donikąd IP: *.med.uib.no 15.07.03, 12:35
      Jest to chyba jeden z najgorecej komentowanych artykulow. To
      chyba dobrze, ale niech na tym sie nie skonczy. Mam taka cicha
      nadzieje, ze opiniotworczy dziennik, jakim jest Wyborcza zajmie
      sie ta sprawa. Przeciez dranstwo tatusiow nie ogranicza sie do
      nieplacenia teraz, ale w przypadku supers.... do roszczen w
      przyszlosci. Moze tak zainteresowac sie "talibskim" prawem
      pozwalajacym tymze tatusiom ubiegac sie o alimenty od dzieci,
      ktore mimo wysilkow "tatusiow" znajduja miejsce w
      spoleczenstwie??? O ile mi wiadomo to alimenty na tatusiow sk-
      synow to nasza polska specjalnosc.
      • Gość: przeKOT Re: Alimenty - droga donikąd IP: *.itelligence.pl 15.07.03, 12:51
        Po pierwsze - piszesz niejasno, i chyba dość obraźliwie.
        Nie powinnaś oceniać wszystkich jednakowo.
        Ja kocham syna, robię dla niego co mogę, a jednak spotykam się z
        kłamstwami, oszczerstwami i wyłudzaniem ze strony mojej byłej
        żony. Czy teraz powinienem ogólnić i powiedzieć że każda kobieta
        jest taka ? Hmm - nie zrobię tego.
        Po prostu ja trafiłem na taką, i teraz muszę z tym jakoś żyć.
        A Tobie zalecam wizytę u psychoterapeuty - żebyś mogła zrzucić z
        siebie ciężar - jak sądzę - poczucia doznanej krzywdy.
        Pozdrawiam - przeKOT
        • Gość: Alicja Re: Alimenty - droga donikąd IP: *.med.uib.no 15.07.03, 13:04
          Zgadzam sie, ze jesli chodzi o epitety, to troche mnie ponioslo, ale to forum
          jest dosc emocjonalne. Moj ojciec nie istnieje dla mnie i nie obchodzi mnie
          czy zyje czy nie. Jestem jednak wsciekla na idiotyczne prawo (bzdura lex sed
          lex), ktore pozwolilo mu w majestacie prawa usilowac wyludzic pieniadze ode
          mnie na podstawie falszywych zeznan. Dzieci wyrosna i wiekszosc z nich nie
          potrzebuje psychoterapeuty, ale obowiazkiem panstwa powinno byc zapewnienie im
          spokojnej doroslosci.
          • Gość: przeKOT Re: Alimenty - droga donikąd IP: *.itelligence.pl 15.07.03, 13:10
            Rozumiem Cię. Mimo iż tego nie doświadczyłem. Po prostu czujesz się oszukana i
            to bez szansy na zmianę, bo przecież nikt czasu nie odwróci. Prawda jest taka,
            że ani w tym, ani w żadnym kraju - rozwody i opieka nad dzieckiem nie są
            idealne. To kwestia łączenia się w pary i współodpowiedzialności. Ja byłem zbyt
            młody - i nie widziałem tego, ze moją żona jest po prostu pusta i próżna.
            Teraz to wiem, lecz będę ponosić tego konsekwencje. Ja, ona, nasze dziecko,
            rodziny... Ciężka sprawa, staram się jednak postępować w tym jak najrozsądniej
            się da. No i staram się nigdy nie dać się ponieść emocjom. Zależy mi na tym by
            moje dziecko było w jak najmniejszym stopniu obciążone "naszą" przeszłością.
            Pozdrawiam Cie - i życzę żeby jednak możliwym stało się przebaczenie Twemu
            ojcu, nawet jeśli to najgorsza świnia.
            To pomaga.
            Coś o tym wiem.
            przeKOT
            • Gość: Alicja Re: Alimenty - droga donikąd IP: *.med.uib.no 15.07.03, 13:22
              Nie mialam zamiaru uogolniac, bo znam tez wspanialych ojcow. Moj kolega zpracy
              wywalczyl wspolna opieke nad trojka dzieci (mieszkaja po tygodniu u matki i u
              ojca), w zwiazku z tym musial kupic dom w poblizu domu swojej eks i strasznie
              sie zadluzyl. Ponownie ozenil sie dopiero po 4 latach, chyba dlatego, ze
              najstarszy syn juz dorasta.
              Co do mnie i mojego ojca to nawet nie jest kwestia chrzescijanskiego
              przebaczenia, to raczej rodzaj odrazy. Sa po prostu rzeczy, ktorych nawet
              szczur laboratoryjny nie zrobi. Mam na mysli komplikowanie zycia doroslemu
              dziecku, ktoremu sie nie pomagalo.
            • Gość: Rafał Re: Alimenty - droga donikąd IP: *.media 15.07.03, 14:00
              Komornicy niech nie narzekają, bo 15% prowizji to olbrzymia suma. Tym bardziej,
              że są to łatwe pieniądze do uzyskania od kogoś, kto pracuje.
            • Gość: feminka Re: Alimenty - droga donikąd IP: 206.120.23.* 15.07.03, 16:13
              Drogo PrzeKOCie,
              jak wiec radzic sobie z 'taka' byla zona? Ja jestem rowniez po
              niezbyt lubianej stronie tej 'nowej', choc moj partner byl juz 2
              lata po rozwodzie. Ma syna i okropna byla zone, ktora wraz z
              cala sowja rodzina i co gorsza rodzicami mojego partnera uwaza,
              ze w tym ukladzie nie ma miejsc dla dzieck ( 8 letniego). Wciaz
              wszyscy wtlaczaja we mnie poczucie winy, ze jestem tam gdzie nie
              moje miejsce, ze 'zabieram' dziecku ojca etc. Ale my oboje
              chcemy sie widywac z dzieckiem troszczyc sie rowniez o to, zeby
              mial godne warunki materialne. Wypowiedzi niektorych kobiet tu w
              forum pod adresem osob w mojej sytuacji mroza mi krew w zylach.

              Gość portalu: przeKOT napisał(a):

              > Rozumiem Cię. Mimo iż tego nie doświadczyłem. Po prostu
              czujesz się oszukana i
              > to bez szansy na zmianę, bo przecież nikt czasu nie odwróci.
              Prawda jest taka,
              > że ani w tym, ani w żadnym kraju - rozwody i opieka nad
              dzieckiem nie są
              > idealne. To kwestia łączenia się w pary i
              współodpowiedzialności. Ja byłem zbyt
              >
              > młody - i nie widziałem tego, ze moją żona jest po prostu
              pusta i próżna.
              > Teraz to wiem, lecz będę ponosić tego konsekwencje. Ja, ona,
              nasze dziecko,
              > rodziny... Ciężka sprawa, staram się jednak postępować w tym
              jak najrozsądniej
              > się da. No i staram się nigdy nie dać się ponieść emocjom.
              Zależy mi na tym by
              > moje dziecko było w jak najmniejszym stopniu obciążone "naszą"
              przeszłością.
              > Pozdrawiam Cie - i życzę żeby jednak możliwym stało się
              przebaczenie Twemu
              > ojcu, nawet jeśli to najgorsza świnia.
              > To pomaga.
              > Coś o tym wiem.
              > przeKOT
    • kamila77 Re: Alimenty - droga donikąd 15.07.03, 13:36
      Nie bardzo rozumiem, dlaczego dyskusja nad artkułem o niewydolności komorników
      zamieniła się w dyskusję o wstrętnych feministkach i biednych tatusiach.
      Mam za sobą trzyletni okres użerania się o jakiekolwiek pieniądze na utrzymanie
      dziecka. Tatuś (a mój mąż, już były na szczęście) ulotnił się, zostawiając mnie
      bez jakichkolwiek środków do życia, zmuszoną do przeprowadzki.
      Przez te trzy lata odwiedzal naszego synka rzadziej niz sporadycznie, (Zdarzyla
      sie u dwuletnia przerwa), nigdy też nie dostałam od niego ani grosza, żadnych
      prezentów dla malego - NIC. Absolutnie nigdy nie utrudniałam mu kontaktów z
      Jakubkiem. Przecież nie będę biegac za nim ze zdejciem malego i wolac "nooo,
      zobacz, jaki fajny". Zreszta i tak nie wiem, gdzie teraz mieszka.
      Co do komornika - swoje dzialania ograniczyl do jednej czynnosci - do wizyty w
      miejscu zameldowania dluznika, gdzie zadowolila go informacja, ze on tam nie
      mieszka. Obecnie od kilku miesiecy byly maz ma zajete wynagrodzenie, ale to
      tylko dlatego, ze samodzielnie ustalilam miejsce jego pracy i te wiadomosc
      przekazalam do komornika.
      Zapewniam was, ze nie jest niczym przyjemnym otrzymywanie alimentow z Funduszy,
      czyli - takze i z waszych podatkow. Niezbyt przyjemnym uczuciem jest takze to,
      kiedy synek oglada stare zdjecie, pokazuje na postac ojca i pyta, kto to jest.
      Prosze mi zatem tu nie wciskac, ze polskie sady ograniczaja ojcom mozliwosci
      ingerowania w wychowanie dziecka. Zazwyczaj ojcowie z radoscia pozbywaja sie
      tego obowiazku. (nie mowie tu tylko na podstawie swojego przykladu)
      • chooligan Re: Alimenty - droga donikąd 15.07.03, 13:44
        kamila77 napisała:

        > dziecka. Tatuś (a mój mąż, już były na szczęście) ulotnił się,
        > zostawiając mnie
        > bez jakichkolwiek środków do życia, zmuszoną do przeprowadzki.

        A dlaczego miał ci zostawiac jakies środki na utrzymanie? Albo jestes dorosła i
        zdolna sama dbać o swoją dupę albo nie - więc po co wiązałaś sie z innym
        człowiekiem i decydowałas na dziecko? Wyszłaś za mąż żeby chłop zarabiał na
        ciebie? Kurwo jebana nie róznisz się od innych bab zdolnych tylko do rodzenia
        (co byle mysz potrafi - nawet częściej niz ty) i juz tego tytułu całe słońce ma
        świecic na twoją dupe? Do roboty kocmołuchu i nie planuj zycia w oparciu o
        wynagrodzenie swojego byłego męża wiedźmo bo to płytka ściażka. Kurwa mać!
        Jeszcze rozumiem jakbyś została z tuzinem dzieciaków ale ty kurwa nie jesteś w
        stanie wychować 1 (słownie: jedno) dziecko? Pluje na ciebie, świnio!
        • Gość: oczko ostrzeżnie dla niepracujących IP: 213.25.31.* 15.07.03, 15:23
          chooligan napisał:

          > A dlaczego miał ci zostawiac jakies środki na utrzymanie? Albo jestes dorosła
          > i zdolna sama dbać o swoją dupę albo nie - więc po co wiązałaś sie z innym
          > człowiekiem i decydowałas na dziecko? Wyszłaś za mąż żeby chłop zarabiał na
          > ciebie? Kurwo jebana nie róznisz się od innych bab zdolnych tylko do rodzenia
          > (co byle mysz potrafi - nawet częściej niz ty) i juz tego tytułu całe słońce
          > ma świecic na twoją dupe? Do roboty kocmołuchu i nie planuj zycia w oparciu o
          > wynagrodzenie swojego byłego męża wiedźmo bo to płytka ściażka. Kurwa mać!
          > Jeszcze rozumiem jakbyś została z tuzinem dzieciaków ale ty kurwa nie jesteś
          > w stanie wychować 1 (słownie: jedno) dziecko? Pluje na ciebie, świnio!

          Powyższy tekst powinien dac do myślenia kobietom, które po urodzeniu dziecka
          decydują się na rezygnację z pracy zawodowej w celu jego wychowania, przez co
          zresztą często w ogóle tracą szansę powrotu na rynek pracy.
        • kamila77 Re: Alimenty - droga donikąd 16.07.03, 10:18
          chooligan napisał:

          >A dlaczego miał ci zostawiac jakies środki na utrzymanie?

          Chociażby po to, zebym przez kilka dni, zanim sobie nie zorganizowalam zycia na
          nowo, miec za co nakarmic dziecko. (Moje konto tez oproznil)
          >Albo jestes dorosła i
          > zdolna sama dbać o swoją dupę albo nie.

          O swoją tak, ale dziecko jakby jest wspólne.

          > Do roboty kocmołuchu i nie planuj zycia w oparciu o
          > wynagrodzenie swojego byłego męża wiedźmo bo to płytka ściażka. Kurwa mać!

          Chłopcze, gdybym robiła tak, jak piszesz, to dawno i dziecko, i ja
          popadalibyśmy z głodu.

          > Jeszcze rozumiem jakbyś została z tuzinem dzieciaków

          Och rzeczywiście, powinnam być wdzięczna, ze mam tylko jedno.
          > ale ty kurwa nie jesteś
          > stanie wychować 1 (słownie: jedno) dziecko?

          Jestem jak najbardziej. Natomiast obustronny finansowy udzial w kosztach
          utrzymania dziecka wydaje mi sie byc konieczny. Tobie nie?

          >Pluje na ciebie, świnio!

          Nie napiszę "vice versa".
      • Gość: wielebny Re: Alimenty - droga donikąd IP: *.jota.digi.pl 16.07.03, 02:55
        kamila77 napisała:

        > Prosze mi zatem tu nie wciskac, ze polskie sady ograniczaja ojcom mozliwosci
        > ingerowania w wychowanie dziecka. Zazwyczaj ojcowie z radoscia pozbywaja sie
        > tego obowiazku. (nie mowie tu tylko na podstawie swojego przykladu)
        Lecz i na moim.
        Moje proby ingerencji w wychowanie skonczyly sie wyrokiem karnym.
    • Gość: And Re: Alimenty - droga donikąd IP: *.lubaczow.sdi.tpnet.pl 15.07.03, 14:04
      Tak, w Polsce ojcowie sa do płacenia i ponoszenia dalszych
      kosztów utrzymannia, matki nie muszą bo one maja opiekę mimo że
      niektóre róznie z niej sie wywiązują. Ojciec ma płacic i
      tyle!!! O wychowaniu nikt nie mówi bo po co? Jest matka polka,
      ona ma zaspokoic potrzeby dziecka, a że zajmuje sie sobą,
      kosmetykami, liftingami itd. to nic. Ja ostatnio po zmianie
      pracy i obniżeniu zarobków o kilkaset zł dostałem te same
      alimenty bo ... nie ponosze dalszych kosztów utrzymania..."
      Ciekawe jak bede ponosił je teraz kiedy nie mam pieniązków!!!
      Przy nastepnej sprawie wysoki sad będzie miał z głowy... bo nie
      bedę kupował dzieciom prezentów, ubrań itd... Teraz sąd uznał że
      nie ponosże ( a ponosiłem na dodatkowe lekcje telefon kom. ) bo
      miedzy grudniem a kwietniem byłem na wypowiedzeniu i chorobowym,
      w ocenie sądu jest to wystarczająca przesłanka żeby odrzucić mój
      pozew. Pozdrawiam wszystkich wykorzystywanych przez instytucje w
      tym instytucję Matki Polki. Jeśli moje kłopoty finansowe wpłyna
      na moja prace to zasilę niedługo budżet komorników.
    • Gość: ll Samotna matka w prorodzinnym kraju IP: *.interkom.pl 15.07.03, 14:29
      Ja rozstałam się z mężem, gdzy corka miała rok. Przez pierwsze
      pół roku w ogóle się z dzieckiem nie widywał, potem kontakt też
      był sporadyczny. Siłą rzeczy mała się bardziej przyzwyczaiła do
      mnie niż do niego.
      Przez cały ten okres utrzymuję córkę sama - starania się o
      wyegzekwowanie alimentów stały się drogą donikąd. Na razie
      finansowo daję sobię radę - przyjmuje dodatkowe zlecenia, ale za
      to więcej wykazuje w picie rocznym - i stąd nie przysługuje mi
      fundusz alimentacyjny. Daję sobię radę do momentu choroby - gdy
      dziecko chorowało i ja siedziałam z nim w szpitalu - żyłyśmy na
      skraju nędzy (jestem zatrudniona wg. reguł szarej strefy), gdy
      miałam wypadek i przez rok nie funkcjonowałyśmy normalnie -
      pomagała nam moja rodzina. Stąd mój wniosek, że nie jest ważna
      kwota, ale skoro w naszym prorodzinnym państwie nie są
      skutecznie egzekwowane alimenty - niech rozszerzona zostanie
      granica ich przyznawania. Tak aby samotne matki, wychowujące
      same dzieci z własnych pensji, nie bały się chorób, szpitalów,
      wypadków i nagłego bezrobocia.
      • Gość: basic Re: Samotna matka w prorodzinnym kraju IP: 217.70.48.* 09.11.03, 14:18
        Mowi Pani o rozszerzeniu dochodu na osobe, aby uzyskac alimenty w momencie, gdy
        panstwo i nasz Rzad planuje likwidacje funduszu alimantacyjnego..o czym tu wiec
        mowic, skoro ograbia sie dzieci w ktorych rodzinach alimenty przysluguja bo
        dochod jest niski...nasza panstwo nie jest pro-rodzinne...wrecz
        przeciwnie..jest anty-rodzinne..po likwidacji funduszu alimentacyjnego nasila
        sie aborcje , oddawanie dzieci do Domow Dziecka, ich porzucanie...a nawet
        samobójstwa samotnych rodzicow i dzieciobojstwa..skutki spoleczne beda
        straszne..jak mozna tego nie dostrzegac??? Bezwzgledny pomysl Rzadu jest hanba
        dla Panstwa polskiego, ktore mialo pelnic funkcje opiekuncza wobec samotnych,
        biednych, bezdomnych...to wszystko mrzonki...puste slowa...bezdusznosc...nasz
        kraj staje sie krajem biedy i strasznym brakiem perspektyw...przerazona samotna
        matka
    • Gość: gosc Alimenty - droga z widokiem IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 15.07.03, 14:32
      to droga z widokiem, tylko niech te wszystkie kobiety otworzą
      oczy i zauważą, że istnieją faceci i im też się opieka nad
      dziećmi należy, jak im tak jest źle to niech oddadzą dzieci swym
      ojcom, bo w większości przypadkach uniemożliwiają im nawet
      widzenia z nimi mimo wielu wyroków nakazujących, a pieniądze
      chcą!!!!!!!! zakłamane babska
      • Gość: Aneta Re: Alimenty - wyżywanie się na byłych męzach IP: *.hajnowka.sdi.tpnet.pl 15.07.03, 14:59
        A co powiecie jak była żona mojego męża na złość jemu ciągle
        podnosi alimenty, nie patrząc że my teraz mamy dwoje małych
        dzieci na utrzymaniu, nie mamy własnego mieszkania tylko
        wynajmujemy, a ona po rozwodzie dostała
        wszystko /dosłownie!/mąż wyszedł z domu tylko ze swoimi
        ciuchami..Mąż ma zasądzone alimenty na córkę z poprzedniego
        związku , płaci regularnie ale przy kazdej sprawie sędzina
        wcale nie bierze pod uwagę ile mąz zarabia , że obecne dzieci
        powinny żyć na tym samym poziomie co i to z pierwszego
        zwiazku.Tylko dąży do ugody tj.podniesienia alimentów chocby o
        50 zł. a przeciez są sytuacje gdzie obniżają ludziom pobory a
        faceci nie idą do sądu żeby obniżyli im zasądzone
        alimenty...Patrzę na to wszystko z drugiej strony niż większąść
        tu piszących - BYŁE ŻONY !! dajcie godnie żyć swoim byłym
        mężom w nowych związkach !! Oni przeważnie zaczynają wszystko
        od zera a wy jesteście ustawione , macie gdzie mieszkać itd.A
        poza tym same nastawiacie dzieci przdeciwko ojcom , że są źli
        chamy , a to w większości przez was się rozwiedli , znaleźli
        sobie nie gderające , nie ciągle wymagające nowe towarzyszki
        życia , a wy po prostu jesteście zazdrosne że was zostawili i
        poprzez alimenty odgryzacie się na nich.Pozwólcie im godnie
        zyć!!!
        • poldek widziały gały co brały 15.07.03, 16:28
          Znajdując sobie małżonka po przejściach należało mieć to na uwadze, że ma już
          dziecko z poprzedniego małżeństwa. Z perspektywy drugiej żony dziecko z
          pierwszego małżeństwa będzie niepotrzebnym obciążeniem budżetu, a wymagania
          jego matki szczytem bezczelności. Nawet może stanowić zagrożenie. A nuż będzie
          próbowało przekonać ojca do powrotu do mamy.
    • Gość: Sfinksowa Re: Dranie i lobuzy -nie ojcowie IP: *.99.62.81.dial.bluewin.ch 15.07.03, 15:06
      co tu duzo mowic ojcowie uchylajacy sie od alimentow to poprostu
      dranie i lobuzy.
      Nie placi to nie powinien miec zadnych praw do dziecka.
      nie chce nudzic wlasnymi doswiadczeniami, ale kobiety -matki
      badzcie ambitniejsze!
      Najpierw walcza kobiety o to by bys samodziene, rownouprawnione,
      a potem zawieszaja sie na szyi tych mezczyzn ktorzy nie sa tego
      warci, drani i lobuzow, Bo co to za mezczyzna , ktory ozegnuje
      sie od wlasnego dziecka i nie wspiera go finansow? to nie
      mezczyzna to smiec nie warty spluniecia.
      Jedyna rozsadna i z sensem( bo przeciez sensem naszego zycia
      jest przekazanie go dalej) inwestycja zyciowa to jest
      inwestycja we wlasne dzieci.
      pozdrawiam serdecznie.
      • Gość: tata Re: Dranie i lobuzy -nie ojcowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.03, 15:14
        inwestycja w dzieci - na 100% cudowna rzecz, ale nie zapominaj ze obowiazek
        ciazy na obu stronach. I kobieta i mezczyzna w rownym stopniu sa odpowiedzialni
        za dziecko. Tylko mezczyzni nie sa na rowni traktowani z kobietami przed sadami.
        Ty siedzisz w szwajcarii i moze nie wiesz, ale tak w polsce jest.
        wiem, ze nienadajacych sie na rodzica ludzi jest wiecej po stroni facetow, ale
        nie mozna powiedziec, ze wszyscy sa zli.
        jest i tak i tak.
        zalozmy, ze facet jest ok pod wzgledem opieki nad dzieckiem, daje kase,
        interesuje sie , spedza czas z dzieckiem. to i tak przed sadem nie ma szans z
        kobieta.
        pozdrawiam
        j
        • Gość: Sfinksowa Re: Dranie i lobuzy -nie ojcowie IP: *.99.62.81.dial.bluewin.ch 15.07.03, 15:32
          O hej, Tata, to my sie znamy?
          Masz racje, ze mezczyzna jest w polskim sadzie, szczegolnie, ale
          i nie tylko w polskim, w pozycji gorszej, moze nie przegranej,
          ale zdecydowanie gorszej.
          To co napisalam to nie na podstawie szwajcarskich doswiadczen a
          tych polskich, z czasow gdy alimentacja dotyczyla mnie jako
          dziecka i pozniej gdy stykalam sie z takim sprawami jako
          aplikant i adwokat.
          podzrawiam.
          acha, moj ojciec na sprawie zaptany , Ile jest pan gotow
          placic? odp. Kazda sume ktora sad zasadzi i tak bede powiekszal.
          To mu walneli najwyzsze alimenty jakie tylko mozna bylo 1/3 jego
          pensji, i placil i zawsze robil mi prezenty. Drogie prezenty.
          Zycie splatalo potem wiele figli, on roznie , nie zawsze mogl
          sie ze zobowiazan wywiazac, ale nadrabial w rozny sposob
          mozliwy, mimo ze zalozyl nowa rodzine. Dwoil sie i troil bym
          nie miala gorzej, i byla jak najmniej pokrzywdzona, nie byla w
          gorszej sytuacji materialnej niz gdybym miala ojca w domu.
          Mezczyzni bywaja rozni. Nawet najwieksi egoisci potafia
          naprawde kochac dzieci.
          pozdrawiam.
          • Gość: tata Re: Dranie i lobuzy -nie ojcowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.03, 15:48
            moj okazal sie jakims skonczonym idiota. jak bylem jeszcze w szkole w liceum
            (14 lat temu) poszedlem z mama do komornika i dostalismy pieniadze z funduszu.
            potem go wsadzili na 1 miesiac do wiezienia bo on nie placil a to jest scigane.
            za wszystko nas obwinil!
            teraz jestem sam ojcem i nie wyobrazam sobie zycia bez mojego synka:)
            w moim zyciu moze stac sie wszytko, ale jego nie zostawie!
            gdyby moja zona robila mi trudnosci z widywaniem go -nie wiem co bym zrobil(?)
            on jest dla mnie zawsze na 1 miejscu.
            nic sie liczy tak jak on,
            gdybym sie rozwiodl z moja zona, to oczywiscie kupowalbym mu wszystko co byloby
            mu potrzebne i dawal jej pieniadze na zycie, ale gdyby ona go zle traktowala wg
            naszego prawa nic nie moglbym zrobic, bo jestem facetem czytaj -tym zlym:)
            dzisiaj rowniez ponosze wiele kosztow (nie chodzi mi o finanse) dla jego dobra,
            nie patrze na siebi tylko kieruje sie nim. bo to ja chcialem aby byl na tym
            swiecie i ja musze go wszystkiego nauczyc, wszystko powiedziec co sam wiem.
            j



    • Gość: brb za darmo umarlo IP: *.99.62.81.dial.bluewin.ch 15.07.03, 15:19
      no tak Ojciec, chcialbys za darmo , miec dziecko. naturalnie je
      alimentowac czyli sie nim opiekowac, dobre sobie.
      Nie,nie, dziecko to nie zabawka, dziecko to inwestycja zyciowa,
      wymaga milosci uczuc i wsparcia finansowego. A Ty chcialbys za
      darmo miec zabawke? za wszystko sie w zyciu placi, za kazda
      przyjemnosc, i nie tylko. Dziecko trzeba finansowac , z wielu
      wielu powodow, ojciec ktory sie od tego miga jest zerem,
      to jednak niezaprzeczalna prawda, ze tylko matki sa zdolne
      niespac po nocach , zacharowac, pracowac 8 godz. i potem w domu
      drugie 8. godzin, tylko matka odda dziecku wszystko - wlasne
      serce pokrajane - na dloni. A Tatsiowie by tylko smietanke
      spijali.
      Nie, taki ojciec co nie finansuje dziecka nie powinien miec
      prawa widzen nawet 2 godz w miesiacu. w ogole. Chyba , ze
      dziecko tego pragnie i samo chce.To zabronic nie mozna.

      Ja sobie Ojciec wyobrazasz swoje "naturalne alimantacje" ?
      bedziesz myl klozet u swojej ex po kupie dziecka? Wanne?
      wykipale mleko na kuchence? prasowal majtki? Jak? konkrety
      ojczulku darmowy. prosze o konkrety co jestes gotow ofiarowac
      dziecku za te chwile szczescia spedzone z dzieckiem.?
      Dzieci to odpowiedzialnosc. takze materialna!
      • Gość: nina Re: za darmo umarlo IP: *.crowley.pl 15.07.03, 15:42
        alimentacja naturalna to nie mycie wanny, tylko kupowanie dziecku potrzebnych
        rzeczy (ubrania, buty, książki), opłacanie konkretnych wydatków (kursy,
        dentysta, wycieczka) a nie dawanie żywej gotówki do dyspozycji mamusi. Ile
        mamuś zgodzi się na takie zaspokajanie wydatków dziecka? (w końcy nie powinno
        miec dla niej znaczenia czy ex da jej pieniądze do ręki czy sam coś za tę kwotę
        opłaci). Niewiele. Dlaczego? Bo lepiej dostać kasę, która w różny sposób
        zostanie wykorzystana, nie zawsze na konkretny cel dziecka
        • Gość: TUR Re: za darmo umarlo IP: *.169.203.62.dial.bluewin.ch 18.07.03, 09:31
          alez placic rachunki, co to za filozofia. i fatyga ?.. rodzicie moga sie sami
          umowic kto placi rachunki, i za co, oczywscie w ramach kwoty zasadzonych
          alimentow.
          taki uklad zdarza sie czesto, niekoniecznie gdy brak zaufania do
          gospodarnosci osoby pobbierajacej alimenty na dziecko. .
          Bledem jest uznawanie iz te sama kwote po rowno powinni wydawac oboje
          rodzicow.
          Kto dba czy dziecko ma goraczke?, kto dba o zoladek, myje po nim , dba o
          higiene jego i otoczenia ? itp itd troska, opieka, w dzien i w nocy, a nie
          tylko w weekend.oraz palcone rachunki.
          i najwazniejsze kto daje, otacza dziecko miloscia.....stale , a nie raz na
          jakis czas.
          pozdrawiam.
          • Gość: nina Re: za darmo umarlo IP: *.crowley.pl 18.07.03, 13:27
            ciekawa jestem ilu ojców którzy sprawują opiekę nad dzieckiem domaga się od
            byłych żon dodatkowej kasy za to, że się opiekują, że dbają o dziecko. Siłą
            rzeczy jest że dziecka nie da się podzielić na pół i zawsze jedna strona będzie
            się nim opiekować częściej niż druga. Ale skoro to takie uciązliwe dla matki,
            że aż oczekuje dodatkowej gratyfikacji za opiekę nad SWOIM równiez dzieckiem to
            może niech opiekę przejmie lepiej ojciec?
            • Gość: Sfinksowa Re: za darmo umarlo IP: *.96.203.62.dial.bluewin.ch 19.07.03, 16:34
              alez Nino, nie zrozumialas, przynajmniej tak mi sie wydaje.
              o ile ja zrozumialam to chodzi o fakt , ze ojciec, ktory nie ma bezposrediej
              opieki , ( zreszta gdyby byl mezem matki tez by finansowo utrzymywal rodzine)
              powienien lozyc pieniadze dlatego wlasnie , ze nie zajmuje sie tak dzieckiem, a
              opieki maatczynej nie da obliczyc. I nie chodzi o to by matka otrzymywala za
              zaplate , lecz by nie musiala dokladac finansowo zbyt wiele, dlatego nie jest
              obciazona obowiazkiem alimentacyjnym.pienieznie.
              Miloscia otaczaja dziecko kochajacy rodzice, i ta milosc takze jest
              niewymierna, na zadna walute.
              pozdrawiam
    • Gość: MArek Miej dzieci ( to sie moze oplacac) IP: *.mercerville-11-12rs.nj.dial-access.att.net 15.07.03, 16:11
      A moze ktos zauwazylby, ze sprawy tego typu, to najczesciej
      sprawy wylacznie o pieniazdze, nie zas o dzieci!To one
      przegrywaja z "prawem" to one sa zakladnikami w sprawach
      rozwodowych i majatkowych zwiazanych z rozwodami. Moze
      ktorykolwiek z sadow polskich,zastanowilby sie nad dobrem
      dziecka nie zas tylko nad kara "grzywny" nakladana dumnie przez
      nieudolne sady. To dobro dzieci powinno wyznaczac wysokosc kary
      za krzywdzenie ich samych, czyli wysokosc alimentow. To miedzy
      innymi stan majatkowy winien stanowic przy przydzielaniu opieki
      nad dzieckiem(ojcu badz matce)To sie podobno nazywa
      rownouprawnienie!Czy owo "rowno" to wlasnie w/w 90% do 10%?
      I jeszcze jedno. Tatusiowie nie zawsze uciekaja, czasem nie moga
      poprostu zniesc obecnosci przemilych,dobrych i
      zyczliwych "mamusiek".

    • Gość: she Nie zasługują na miano ojca... IP: 195.94.208.* 15.07.03, 16:33
      ...osobniki,które uchylają się od łożenia na swoje potomstwo.
      • Gość: gosc2 Re: Nie zasługują na miano ojca...lub miano suki IP: *.mercerville-11-12rs.nj.dial-access.att.net 15.07.03, 16:43
        zas osobniczki jedynie plodzace swe potomstwo w przyrodzie nazwane
        zostaly "sukami".
    • Gość: ref A CO Z PREZERWATYWAMI - ZABRAKŁO wtedy? IP: 212.180.147.* 15.07.03, 16:56
      Ohyda. Kraj katolików. Kraj bezprawia. Kraj durniów, większość
      bez wykształcenia. Żenada. I te sądy. Krew zalewa płacić na to
      podatki.
    • Gość: szczupak zmiana paradygmatu IP: 128.187.28.* 15.07.03, 16:58
      Jesli kobiety chca miec dzieci to niech przed slubem
      zdobeda posag na ich pozniejsze utrzymanie zamiast liczyc
      ze zlapia frajera, ktory bedzie to za nie robil.
    • Gość: aplikant Re: Alimenty - droga donikąd IP: *.kom / 10.104.36.* 15.07.03, 17:40
      Witam!
      Jestem aplikantem komorniczym, który średnio 3 razy w tygodniu
      idzie w z kilkoma sprawami alimentacyjnymi w tzw. teren czyli,
      zeby zrobic ustalenia dotyczące źródła utrzymania, miejsca
      pobytu, składników majątkowych dłużnika. Czytajac powyzszy
      artykuł i zamieszczone opinie nie mogłem powstrzymać sie od
      wyłapania kilku błedów merytorycznych w tekście. I tak autor
      pisząc nieruchomosci miał na myśli ruchomosci, czyli nie
      odróżnia gruntu i budowli na nim posadowionych od rzeczy (np.
      samochodu, telewizora itp), nie jest prawdą ze egzekucja
      alimentów jest zwolniona z opłat- wynosi ona 15% egzekwowanego
      roszczenia, problem jest wszak w jej wyegzekwowaniu. W swojej
      pracy spotykam róznych dłużników alimentacyjnych - od takich ,
      którzy stawiają sie na wezwania i regularnie wpłacają (czasami w
      niepełnej wysokości) alimenty, kierujac się dobrem dziecka lub
      ex-małzonki, do takich , których miejsce pobytu trzeba ustalać
      korzystając z pomocy policji. Jednak z własnej praktyki
      spotkałem się także z takimi przypadkami, które nie są wcale
      rzadkie a mianowicie, kiedy małzonkowie dokonują fikcyjengo
      rozwodu, zona wtedy składa wniosek do komornika o wszczecie
      egzekucji wiedząc, ze dłużnik nie ma legalnej pracy, a
      mieszkajac wspólnie z wierzycielką (czyli zoną) uniknie zajęcia
      ruchomosci przez komornika. I w ten sposób całkowicie zgodnie z
      prawem egzekucja jest bezskuteczna, nie można jej umorzyć, a
      wierzycielce przyznane jest świadczenie z Funduszu
      Alimentacyjnego. I wszyscy są szczęśliwi, a najbardziej ja
      podatnik i obywatel państwa prawa. Informujac Fundusz
      Alimentacyjny o wspólnym prowadzeniu gospodarstwa domowego nie
      spotkałem się z przypadkiem wstrzymania wypłaty swiadczeń przez
      Fundusz.
      Przy całej niechęci do zawodu komornika (skądinąd całkowicie
      zrozumiałej, w końcu nikt nie lubi być podmiotem egzekucji)
      chciałbym zaakcentować, ze egzekucja toczy się na podstawie
      przepisów prawa i nie jest zasadne korzystanie z tzw. "karków" w
      celu ściągnięcia nalezności. Komornik działa na podstawie
      koszmarnej, pełnej błedów i nieścisłości ustawie o komornikach
      sądowych i egzekucji, której kolejne nowelizacje były
      wprowadzane przy minimalnym vacatio legis, tak szybko, że
      programisci piszący programy obsługujace prace kancelarii nie
      nadązali za wprowadzaniem stosownych zmian. Jednak nie znaczy
      to, ze egzekucja alimentów jest całkowicie nieksuteczna - o
      stosowne dane zwróciłbym sie do Krajowej Rady Komorniczej, która
      prowadzi statystykę wpływu i skutecznosci spraw egzekucyjnych.
      Smutną prawdą jest to, ze Polska jest biednym krajem, a z
      pustego i Salomon... Moim zdaniem w obecnej sytuacji
      postulowałbym przeznaczenie znacznej częsci pieniedzy z Funduszu
      Alimentacyjnego (który i tak przechodzi pod władzę samorządów)
      na zasiłki celowe, których koniecznośc przyznania byłaby
      weryfikowana przez opiekę społeczną - ludzi kompetentnych w
      ocenie ludzkiej sytuacji materialnej.Obecna sytuacja jest chora,
      ale nawet mając na względzie dobro wierzycielki, nie zajmę
      dłużnikowi, który utrzymuje się z 600 zł zarobionych na czarno
      na budowie, pieniedzy pozbawiajac go zupełnie zródła utrzymania.
      • chooligan Re: Alimenty - droga donikąd 15.07.03, 18:53
        Chwała Tobie! Wodzu!
      • Gość: siedem Re: Alimenty - droga donikąd IP: 213.216.66.* 16.07.03, 09:07
        Gość portalu: aplikant napisał(a):

        > Witam!
        > Jestem aplikantem komorniczym,

        jestes ********a i tyle. zajmij sie pracą kleszczu

        który średnio 3 razy w tygodniu
        > idzie w z kilkoma sprawami alimentacyjnymi w tzw. teren czyli,
        > zeby zrobic ustalenia dotyczące źródła utrzymania, miejsca
        > pobytu, składników majątkowych dłużnika. Czytajac powyzszy
        > artykuł i zamieszczone opinie nie mogłem powstrzymać sie od
        > wyłapania kilku błedów merytorycznych w tekście. I tak autor
        > pisząc nieruchomosci miał na myśli ruchomosci, czyli nie
        > odróżnia gruntu i budowli na nim posadowionych od rzeczy (np.
        > samochodu, telewizora itp), nie jest prawdą ze egzekucja
        > alimentów jest zwolniona z opłat- wynosi ona 15% egzekwowanego
        > roszczenia, problem jest wszak w jej wyegzekwowaniu. W swojej
        > pracy spotykam róznych dłużników alimentacyjnych - od takich ,
        > którzy stawiają sie na wezwania i regularnie wpłacają (czasami w
        > niepełnej wysokości) alimenty, kierujac się dobrem dziecka lub
        > ex-małzonki, do takich , których miejsce pobytu trzeba ustalać
        > korzystając z pomocy policji. Jednak z własnej praktyki
        > spotkałem się także z takimi przypadkami, które nie są wcale
        > rzadkie a mianowicie, kiedy małzonkowie dokonują fikcyjengo
        > rozwodu, zona wtedy składa wniosek do komornika o wszczecie
        > egzekucji wiedząc, ze dłużnik nie ma legalnej pracy, a
        > mieszkajac wspólnie z wierzycielką (czyli zoną) uniknie zajęcia
        > ruchomosci przez komornika. I w ten sposób całkowicie zgodnie z
        > prawem egzekucja jest bezskuteczna, nie można jej umorzyć, a
        > wierzycielce przyznane jest świadczenie z Funduszu
        > Alimentacyjnego. I wszyscy są szczęśliwi, a najbardziej ja
        > podatnik i obywatel państwa prawa. Informujac Fundusz
        > Alimentacyjny o wspólnym prowadzeniu gospodarstwa domowego nie
        > spotkałem się z przypadkiem wstrzymania wypłaty swiadczeń przez
        > Fundusz.
        > Przy całej niechęci do zawodu komornika (skądinąd całkowicie
        > zrozumiałej, w końcu nikt nie lubi być podmiotem egzekucji)
        > chciałbym zaakcentować, ze egzekucja toczy się na podstawie
        > przepisów prawa i nie jest zasadne korzystanie z tzw. "karków" w
        > celu ściągnięcia nalezności. Komornik działa na podstawie
        > koszmarnej, pełnej błedów i nieścisłości ustawie o komornikach
        > sądowych i egzekucji, której kolejne nowelizacje były
        > wprowadzane przy minimalnym vacatio legis, tak szybko, że
        > programisci piszący programy obsługujace prace kancelarii nie
        > nadązali za wprowadzaniem stosownych zmian. Jednak nie znaczy
        > to, ze egzekucja alimentów jest całkowicie nieksuteczna - o
        > stosowne dane zwróciłbym sie do Krajowej Rady Komorniczej, która
        > prowadzi statystykę wpływu i skutecznosci spraw egzekucyjnych.
        > Smutną prawdą jest to, ze Polska jest biednym krajem, a z
        > pustego i Salomon... Moim zdaniem w obecnej sytuacji
        > postulowałbym przeznaczenie znacznej częsci pieniedzy z Funduszu
        > Alimentacyjnego (który i tak przechodzi pod władzę samorządów)
        > na zasiłki celowe, których koniecznośc przyznania byłaby
        > weryfikowana przez opiekę społeczną - ludzi kompetentnych w
        > ocenie ludzkiej sytuacji materialnej.Obecna sytuacja jest chora,
        > ale nawet mając na względzie dobro wierzycielki, nie zajmę
        > dłużnikowi, który utrzymuje się z 600 zł zarobionych na czarno
        > na budowie, pieniedzy pozbawiajac go zupełnie zródła utrzymania.
      • Gość: basic Re: Alimenty - droga donikąd IP: 217.70.48.* 09.11.03, 14:02
        Szanowny Panie Komorniku!
        Po 1. Taki zawod Pan sobie sam wybral, prosze wiec nie narzekac
        Po 2. Rodziny, ktore wykorzystuja zle przepisy robia to z biedy..a wine za zle
        przepisy ponosi Panstwo i daje im te mozliwosc samo
        Po 3. Pana nieskutecznosc i ludzi w Pana zawodzie jest przerazajaca /10%
        skutecznosc alimentacyjna/..po co sa wyroki, skoro nie potrafi sie ich
        egzekwowac? W praworzadnym kraju nie moze to miec miejsca...a skoro juz ma..to
        po to istnieje fundusz alimentacyjny ...od poczatku bylo takie szlachetne jego
        zalozenie i cel..
        Po 4. Czy moralne i sprawiedliwe jest przeznaczenie funduszu alimentacyjnego
        dla swiadczen socjalnych /sa to przeciez pieniadze wyznaczone przez Sad dla
        dziecka wg. jego koniecznych potrzeb/ gdy wyrok nie jest mozliwy do
        wyegzekwowania ? Czy latanie jeden biedy zubozeniem dzieci funduszu jest
        moralnie zasadne?
        Widze, ze syty nigdy nie zrozumie glodnego...potwierdza sie stare
        powiedzenie...Ten kraj staje sie coraz zimniejeszy i brutalny a znieczulica
        zaczyna ogarniac coraz wieksze rzesze...skoro oszczedza sie na dzieciach i
        niektorzy to popieraja...to oby nigdy nie byli samotnymi rodzicami...czego
        szczerze im zycze...samotna matka
    • Gość: White Eagle Re: Alimenty - droga donikąd IP: *.chello.pl 15.07.03, 20:45
      Jest mi bardzo przykro, ze autor artykułu zasięgnął opinii
      tylko ze strony Centrum Praw Kobiet, zapominając o takich
      organizacjach, jak np Stowarzyszenie Obrony Praw Ojca. Autor
      powinien być bezstronny. Brak opinii ze strony organizacji
      męskich powoduje, że podane w artykule informacje są
      stronnicze. Zapraszam autora do skontaktowania się ze
      Stowarzyszeniem Obrony Praw Ojca.
      Prezes
      Zarządu Głównego
      Stowarzyszenia Obrony Praw Ojca
      Łapaj Krzysztof
      tel.0601206807
      www.zgsopo.z.pl lub www.sopowawa.z.pl
      • Gość: JOSUE Re: Alimenty - droga donikąd IP: *.classcom.pl / 192.168.2.* 15.07.03, 20:57
        100 % brak profesjonalizmu, pisze powołując się tylko na
        zdanie jednej ze stron czyżby zapomniał że istnieje SOPO ?? A
        może nie wiedział? A może mu się nie chciało? Finał tego taki
        że artykuł jest mega stronniczy niczego nie wyjaśnia a
        wprowadza zamęt bo teraz wszyscy myslą jacy to ojcowie źli
        są... a matki jakie dobre Wiadomo różne są sytuacje . W Polsce
        sądy zapomniały że alimenty to nie tylko KASA ale przede
        wszystkim WYCHOWANIE DZIECKA a jak tu syna wychowywać jak się
        go widzi 4 godziny na miesiąć ???????Wzajemna podsycana
        nienawiśc doprowadza do tego że tata musi przychodzić z policją
        żeby zonbaczyć się z synem i już nikt nie zwraca uwagi na dobro
        dziecka . Czy ktoś z was chciałby mieć takie dzieciństwo?
    • Gość: marecki Re: Alimenty - droga donikąd IP: 62.233.169.* 15.07.03, 21:34
      polskie sądy rodzinne to organizacja szowinistyczna nie mająca
      nic wspólnego z dociekaniem prawdy i sprawiedliwością dlatego
      faceci nie mogący liczyć na sprawiedliwą rozprawę uciekają się
      do takich podstępów,dla tych uprzedzonych bab,sędzin nic nie ma
      znaczenia,że to ty słacasz kredyty,opłacasz
      czynsze,raty,żarcie ,one mają swój rozdzielnik i jeżeli tylko
      legalnienie pracujesz dopieprzają ci że żyć się odechciewa,nie
      wierzę ,że faceci nie chcą łożyć na własne dzieci,ja miałem to
      szczęście że stara postanowiła pozwać mnie o alimenty na
      podstawie kłamliwego stwierdzenia że jakoby odmówiłem płacenia
      na dziecko ,w ciągle trwającym związku, mieszkając ze mną i
      dzieckiem pod jednym dachem ,sama nie pracując stwierdziła że
      500 zł ,które daję na dziecko to za mało,rozwód nie był jej na
      rękę więc wzięła adwokata-babę i załatwiła mnie na cacy ,chciała
      1000 zł(ja opłacałem wszystkie rodzinne zobowiązania,robiłem
      zakupy,opłaty,sprawy urzędowe itp.),sąd dopieprzył mi 750 zł
      (zarobki 2600 netto,35000 kredytów wspólnych z żoną ale ona w
      wieku 35 lat pracą się do tego czasu nie skalała),pomimo że
      wykazałem w dziesiątkach stron pism i dowodów że po opłaceniu
      wszystkiego nie zostaje mi nawet na jedzenie i muszę zaciągać
      kolejne kredyty żeby rodzina jakoś funkcjonowała,stara w tym
      czasie gdy ja przykładnie pracowałem
      zabawiała się śmiejąc mi się w twarz,Panowie uważajcie na te
      przebiegłe stworzenia człowiekopodobne zwane babami bo szkoda
      zycia,nie ufajcie im na krok ,a polski
      wymiar"sprawiedliwości "powinni zlikwidować i zacząć budować od
      podstaw).Aktualnie znajduję się na krawądzi
      bankructwa,alkoholizmu,wyczerpania nerwowego ,a ona z uśmiechem
      na twarzy przyjemnie spędza czas w moim mieszkaniu wraz ze
      swoimi przyjaciółmi.I tylko czasami śni mi się jej szyderczy
      uśmieszek.brrr ,panowie weżcie się w garść ,coś trzeba z tym
      zrobić.jakoś dziwnym trafem nie natrafiłem na artykuł
      ubolewający nad losem facetów wydymanych przez własne pseudo
      żony,wszędzie tylko te biedne ,skrzywdzone kobiety .A ludzie w
      to wierzą.
      • olka35 Re: Alimenty - droga donikąd 15.07.03, 21:53
        gdyby ojcom naprawdę zależało na dzieciach-to walczyliby o nie w sądzie-
        włąśnie o opiekę nad nimi.W większosci jednak panowie odchodzący od żon nie
        chcą tego-wygodnie jest im odwiedzać dziecko od święta i zgrywać wtedy
        Mikołaja.Gdbyby ojcom tak samo zależało na WYCHOWYWANIU swoich dzieci to sądy
        nie byłyby takie "stronnicze".A tak -facet odchodzi i jeszcze narzeka,że musi
        coś na dzieco płacić-zenujące.
        • megxx Re: Alimenty - droga donikąd 15.07.03, 22:40
          Są ojcowie, którym na dzieciach zależy, a nie maja możliwości tego robić, są
          tacy, którzy żałują na dziecko, a zwłaszcza jak nie sypiają juz z jego matką.
          Ale są też tacy ojcowie, którzy mogą poświęcić czas i pieniądze dziecku, bo
          mieszkaja razem, a i tak tego nie robią. Żałują zwłaszcza swojego czasu.....
          A co do kobiet, które nie pracują. Mężczyżni często chcą, by kobiety nie
          szukały pracy po urodzeniu dziecka, ale z czasem zapominają o tym i wypominają,
          że nie pracują zawodowo.
    • Gość: trzydziestoparolatek Re: Alimenty - droga donikąd IP: *.nsm.pl 15.07.03, 21:49
      Dla mnie ten artykuł świetny argument za tym by nigdy nie
      posiadać dzieci. Po co ciągnąć zbędny balast związków które już
      nie istnieją. Te wszystkie nerwy, komplikacje i wzajemne
      świństwa w przypadku braku wspólnego dziecka nie miały by
      miejsca. Nie chcemy być razem - nie ma sprawy każdy żyje od
      dziś swoim zyciem. I na swój koszt i odpowiedzialność. Dlatego
      pewnie w swoim życiu preferuję dojrzałe kobiety takie których
      bezwzględny instynkt macieżyński uległ spełnieniu przez innych
      facetów. Ja dziękuje za te, wysoce wątpliwe przyjemności.
    • Gość: jurand Re: Alimenty - droga donikąd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.03, 23:48
      Niestety autor artykułu podjął się tematu trudnego, wywołującego
      ogromne emocje. Dowodem na to są opinie bardzo emocjonalne.
      Autor potraktował temat bardzo powierzchownie. Zastosował
      chwytliwe uogólnienia i doszedł do wniosku, że wszystkiemu winni
      są komornicy i ... cykliści. Dlaczego cykliści ? A dlaczego
      komornicy ? Ponieważ komornicy od tego są aby stosować procedurę
      przewidzianą prawem. Jednakże zabrakło mi opinii środowiska
      zawodowego komorników sądowych, a także środowiska ojców
      poszkodowanych przez prawo. Ponieważ znam nieco problematykę
      egzekucji sądowej uważam, że autor nic nie wie o możliwej do
      zastosowania procedurze. Nie zapytał u źródła w Krajowej Radzie
      Komorników Sądowych w Warszawie o problemy związane z egzekucją
      alimentów. Jedną z zasługujących na zainteresowanie opinii jest
      opinia Luizy-w-ogrodzie, która będąc lub mając kontakt z osobami
      przebywającymi w Australii (o wiele bogatszej od Polski) podała
      przykłady pomocy socjalnej w tym kraju. Wiem że niestety
      komornicy (chociaż obwiniani przez autora o najgorsze czyny
      zaniechania) mają dość ograniczoną możliwość stosowania ustaleń
      kierowanych do instytucji rządowych i samorządowych. A planowana
      zmiana przepisów kpc (informacje na stronach Ministerstwa
      Sprawiedliwości RP patrz zmiana art. 761 kpc) jeszcze bardziej
      ograniczy tę możliwość. W Polsce od 1992 roku w zakresie
      podatkowym, zaś od 1 stycznia 1999r. istnieje obowiązek
      podatkowy i wynikający z obowiązkowego systemu ubezpieczeń
      społecznych rejestracji osób, które LEGALNIE wykonują pracę czy
      też LEGALNIE prowadzą działalność gospodarczą. Cóż prostszego
      niż dać komornikom możliwość szybkich zapytań do instytucji typu
      Urzędy Skarbowe czy ZUS albo Urzędy Administracji Państwowej lub
      Samorządowej o źródła dochodów lub prowadzonych działalności
      gospodarczych ? Kiedy od 1 stycznia 2002r. komornicy sądowi
      uzyskali możliwość zapytań kierowanych do ZUS-u w celu ustalenia
      czy dana osoba o określonym numerze identyfikacji PESEL lub NIP
      została zgłoszona do ubezpieczenia społecznego, skorzystali z
      tego i co się okazało. Zasypali tysiącami zapytań ZUS. A co
      zrobił ZUS, poprzez Ministra Pracy na podstawie delegacji
      ustawowej zostało wydane zarządzenie, w którym Minister Pracy
      polecił udzielać informacji komornikom jedynie w wypadkach
      spełnienia następujących warunków: podanie numeru NIP i PESEL
      oraz zapłacenia opłaty za przeszukanie zbiorów komputerowych ZUS
      w wysokości około 31 zł. Osoby alimentowane są z mocy ustawy
      zwolnione z kosztów sądowych, a to zwolnienie rozciąga się także
      na postępowanie egzekucyjne. Pomijam fakt, że żądanie podania
      jednocześnie numeru NIP i numeru PESEL dłużnika jest warunkiem
      zaporowym. Przecież każdy pracodawca zgłaszając do ubezpieczenia
      społecznego każdego pracownika (czy to zatrudnionego na umowę o
      pracę czy na umowę zlecenie) podaje w formularzu zgłoszeniowym
      oba numery : NIP i PESEL. Zatem każdy średnio rozwinięty program
      komputerowy powinien sobie poradzić z tym problemem. Niestety
      często strony nie znają np. numeru NIP, bo numer PESEL znajdą
      bez trudu w dokumentach aktu urodzenia dziecka. W wypadku opłaty
      mogę zrozumieć te koszty w sprawach innych niż alimentacyjne,
      ale w sprawach o egzekucję alimentów komornik może tylko wezwać
      Prezesa Sądu Rejonowego przy którym działa (jako reprezentanta
      Skarbu Państwa) aby tymczasowo wyłożył zaliczkę na zewnętrzne
      wydatki gotówkowe i kiedy po kilku tygodniach lub miesiącach
      uzyska taką zaliczkę przekaże ją na konto innego podmiotu
      związanego z budżetem czyli do ZUS-u. To samo dotyczy należności
      egzekwowanych na rzecz pracowników od ich pracodawców. Problemy
      związne z egzekucją nie są takie proste jak się wydaje,
      powierzchownie opisującej bardzo poważny problem społeczny,
      autorce. Przykro, że w taki sposób opisał autor bardzo drażliwy
      temat. Posługiwanie się uogólnieniami i cytatami incydentalnie
      występujących - być może - sytuacji nie służą rozwiązywaniu
      problemu. Autor zapomniał, że rząd w poszukiwaniu obniżania
      kosztów zamierza odejść od idei Funduszu Alimentacyjnego i już
      zaczął stosować ograniczenia w przyznawaniu świadczeń z tego
      funduszu, zaś w przyszłym roku być może zlikwiduje ten problem
      włączając świadczenia jako zadania własne samorządów w ramach
      pomocy społecznej i problem dla władz rozwiąże się sam.
      Samorządy nie mają pieniędzy na szkolnictwo i służbę zdrowia i
      trudno oczekiwać że zwiększą nakłady na pomoc społeczną. Wówczas
      drżyjcie komornicy. To wy będziecie odpowiedzialni za to że
      dłużnicy nie wywiązują się ze swoich ustawowych obowiązków.
      Nawet zasypywania przez komorników prokuratur doniesieniami o
      przestępstwie niealimentacji niewiele zmieni. Z praktyki znane
      są wypadki rzadkiego skazywania dłużników uchylających się od
      obowiązku alimentacyjnego. Zresztą gdyby prokuratury zaczęły
      rygorystycznie wypełniać przepisy prawa i kierowały ogromną
      ilość spraw do sądu, to dla skazanych zabrakłoby miejsca w
      więzieniach istniejący, zaś na nowe ... brak środków.
      Myślę, że dobrym pomysłem byłoby połączenie zgłaszania dłużników
      uchylających się od obowiązku alimentacyjnego do organów
      podatkowych, które mają identyfikację podatkową podatników od
      1992 roku. Ich pomoc w zakresie informacji podatkowej oraz ZUS-
      u, który na bieżąco wie o wszystkich zmianach w zakresie zmiany
      pracodawcy przez dłużnika ułatwiłoby możliwość skuteczniejszego
      egzekwowania alimentów zgodnie z prawem. Powiem, że w
      niektówrych krajach Zachodniej Europy komornicy mają możliwość
      elektronicznego dostępu do danych o zameldowaniu wszystkich
      mieszkańców kraju i aby nie utrudniać i formalizować tej
      procedury rozliczają się z właścicielami bazy danych raz w
      miesiącu, na podstawie ilości wejść i ściągniętych danych.
      Jedynie w wypadku osób zwolnionych od kosztów sądowych czy to
      przez są czy też z mocy ustawy koszty te ponosi Skarb Państwa
      (baza adresowa jest własnością Skarbu Państwa). Niestety
      pomarzyć dobra rzecz ... jak mówią słowa jednej z piosenek.
      Wracając do rzecziwistośći już dziś współczuję wierzycielkom i
      wierzycielom alimentacyjnym (panowie bardzo rzadko bywają w
      takiej roli) oraz ... komornikom. Niejedna matka będzie chciała
      zamieszkać w kancelarii komornika, gdyż nie stać ją na czynsz,
      zaś komornik "ten łobuz" "nie chce" (zdaniem wierzycielki)
      egzekwować należnych alimentów.
      Pozdrowienia
      JUrand ze Spychowa
    • Gość: fresh Re: Alimenty - droga donikąd komornicy to nieuki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.03, 08:52
      Az mnie krew zalewa jak słysze te bzdury wypowiadane przez
      niedouczonych komorników. Ze trzeba udowadniac że rzecz jest
      własnością dłużnika, Co za bzdura, komornik wchodzi do
      mieszkania i zajmuje wszystko co sie znajduje w mieszkaniu i
      nadaje do sprzedaży, a to dopiero osoba trzecia, która
      twierdzi,że jakis przedmiot jest jej własnością, np. ta
      prtzysłowiowa konkubina, musi udoiwodnić że tak jest, co musi u
      czynic wytaczajac specjalne powództwo przed sąd (tzw. powództwo
      przeciwegzekucyjne)
      Albo z tym zatrudnieniem na czarno. Gdyby komornicy naprawde
      działali rzetelnie, to w opisanej sytuacji w pierwszej
      kolejności powinni wystąpić do inspekcji pracy, jak by ci
      opisani "koledzy" dostali w plecy grzywną za nielegalne
      zatrudnienie to by inaczej śpiewali, i tatuś może by zaczął coś
      płacić, a i sytuacja komornika była by wtedy zupełnie inna
      (gdyby inspekcja pracy stwierdziła że wykonywane zatrudnienie ma
      cechy zatrudnienia pracowniczego)Ale o czym ja pisze,przecież
      łatwiej i szybciej powiedzieć że się nie da nic udowodnić i nic
      nie robić. Tak jest najprosciej. Gdyby komornicy berdziej się
      przykładali do nauki, to być może egzekucja alimentów wyglądała
      by trochę lepiej, ale czego wymagać od tej bandy ignorantów.
    • Gość: kssk Re: Alimenty - droga donikąd IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 16.07.03, 08:57
      Sprawę o alimenty złożyłam do Prokuratora, odbyła się sprawa w
      Sądzie Karnym, umożono sprawę mimo, że dłużnik alimentów
      skłamał, ze nie posiada pracy i sąd to mu udowodnił. Wydział
      Karny nakazał zapłacić zaległe alimenty i wyznaczył termin do
      dnia dzisiejszego nie otrzymałam pieniędzy a dłużnik stwierdził,
      że Sąd może pocałować go w d..... Ponownie złożyłam doniesienie
      do Sąduw marcu tego roku do dnia dzisiejszego nie odbyła się,
      żadna sprawa. Tłmaczono mi, że Przewodniczący jest na urlopie,
      póżniej usłyszałam, że choruje.Dług sięga kilku tysięcy.
      A Pan Przewodniczący, który ma pracę dzięki podatnikom ma całą
      sprawę w nosie. To się dzieje w Sądzie Rejonowym II wydział
      Karny dla Wrocławia-Fabryczna.Na poprzedniej sprawie Pani Sędzia
      w trakcie sprawy przebierała się bo bardzo się śpieszyła i nie
      wszystko zostało odnotowane jak należy.
      To nie tylko prawo ale przedewszystkim opieszałość pracowników
      Sądu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka