Dodaj do ulubionych

Nie chcę!

07.10.07, 11:42
Jestem z moim partnerem rok, od kilku miesięcy mieszkamy razem w
moim mieszkaniu. Jego rodziców znam tylko z opowieści i telefonów
(np. życzenia noworoczne, jego mama dzwoni do mnie kiedy on nie
odbiera). Zapraszali mnie kilka razy do siebie, ale ja wtedy nie
mogłam (np. zaprosili mnie w środku sesji lub w czasie, gdy moja
siostra przyjechała do Polski z drugiego końca świata na parę dni -
widzę się z nią raz na rok). Przyznam się, że nie pałam wielką
ochotą do takich rodzinnych spędów, gdyż zawsze myślałam, że
pierwsze spotkanie to obiad, kawa i do domu, a oni oczekują, że
przyjedziemy co najmniej na dwa dni. Dla mnie jest to bardzo
krępujące. Nie jesteśmy ani małżeństwem, ani narzeczeństwem, więc
wydaje mi się, że takie kilkudniowe wizyty nie są na miejscu.
Ostatnio mój partner wpadł na pomysł, żeby ich zaprosić do nas, ale
w takim czasie, żeby nie mogli przyjechać (wiem, że to podle brzmi,
miało to być na zasadzie "nie będą mogli, ale będzie im miło").
Zapewniał mnie, że rodzice nie przyjadą, ale oni ku naszemu
zdziwieniu się zgodzili. Głupio mi jest, bo zgodziłam się na tę
propozycję, ale teraz najchętniej bym to odwołała, powtarzam dla
mnie dostatecznie stresujący byłby sam obiad, nie mówiąc już o dwóch
dniach! Nie znam ich, nigdy ich na oczy nie widziałam. Poza tym mój
chłopak długo pracuje, więc miałabym po nich wyjechać, żeby się nie
zgubili. Jestem wściekła, a najgorsze jest to, że nie potrafię tego
ukryć. Nie mam nic przeciwko jego rodzicom, ale pierwsze spotkanie
to moim zdaniem trzy godziny, a nie trzydzieści. Poza tym wpadli na
pomysł, że jak będą jechać to wezmą jeszcze swojego jednego syna, a
może i babcię... Czuję się przymuszana do wejścia w jego rodzinę, a
moim zdaniem na takie rzeczy jeszcze o wiele za wcześnie. Jesteśmy
razem, jest nam dobrze, tak jak jest, może i myślimy o wspólnym
życiu, ale w kategoriach "za kilka lat". Teraz czuję się osaczona :(
Boję się, że jak pozwolę na taką wizytę (tyle ludzi i tyle czasu) to
już się później nie postawię i będziemy traktowani jako miejsce
wycieczek.
Proszę, szczerze mi coś powiedzcie, czy ja jestem jakaś dzika?! Może
to jest normalne, że tak reaguję? Jak wyglądały Wasze pierwsze
spotkania w rodzicami partnerów?
Obserwuj wątek
    • dr.verte Re: Nie chcę! 07.10.07, 11:48

      nie gledz tylko wertuj ksiazke kucharska,musisz zaskoczyc starych
      jakimis wymyslnymi potrawami
    • arszana nie jestes dzika 07.10.07, 11:48
      ja jestem podobna, nie wyobrazam sobie, aby moj niegdys partner
      zostawil mnie sama z obecnoscia swoich rodzicow, ja rowniez nic
      takiego nie proponowalam, bo uwazam, ze to krepujace, sa ludzie,
      ktory uwielbiaja takie sytuacje i traktuja je jako socjologiczny
      fenomen poznawania nowych osobowosci, ja do nich nie naleze..glupio
      wyszlo ze zainicjowaliscie troszke 'podly' podsteo i terat niestety
      zbierzecie za swoje zachowanie konsekwencje, tak sie nie robi, karma
      wraca, to bylo glupie, albo sie zaprasza i przyjmuje albo nie,
      ewentualnie poswiecic sie mozna na obiad badz jeden dzien wizyty,
      ale nie jest to ani Waszym obowiazkiem ani rodzicow, jak pisalas
      zadne z Was malzenstwo czy nawet narzeczenstwo, bylabym na Twoim
      miejscu rownie wsciekla i niezadowolona z obrotu sprawy, ale chyb
      nic sie nie da zrobic... bo co, znow jakis podstep? a swoja droga,
      zapraszajac kogos majac nadzeije ze nie przyjdzie to sczczeniackie i
      niskie bardzo.
      • hrabina_ira Re: nie jestes dzika 07.10.07, 11:54
        Wiem, że to szczeniackie. Ja tego może nie zaproponowałam, ale się
        na to zgodziłam, więc winę ponosimy wspólnie.
        Gdyby to był obiad i tyle, to bym nie robiła problemu, ale oni będą
        spać. Głupia sprawa, bo mieszkamy w małym mieszkaniu, gdzie nawet
        nie mamy zbyt wielu ręczników (tzw. "dorobek"), ani poduszek.
        Przecież ich nie przykryję kocem :/ Wkurza mnie jeszcze branie
        rodziny...
        • pani.misiowa Re: nie jestes dzika 07.10.07, 12:46
          tu akurat powinien sie wlaczyc twoj facet i powiedziec rodzicom, ze
          z przyczyn czysto logistycznych to nie jest dobry pomysl, by
          zabierac dodatkowo dwie osoby
          skoro beda jechac samochodem, to powinni rowniez zabrac ze soba
          poduszki i koldre, o czym rowniez powinien uprzedzic ich twoj partner

          nie wiem, dlaczego nie chcesz poznac rodzicow po roku znajomosci,
          widocznie masz jednak jakis problem
          mogliscie jechac sami do rodzicow, z gory zaznaczajac, ze
          przyjezdzacie na jeden dzien, bez noclegu

          ja rodzicow mojego faceta poznalam na samym poczatku, gdy wlasciwie
          nawet jeszcze nie bylismy para- pojechalismy razem na slub do jego
          rodzinnego miasta i spalismy w jego domu rodzinnym
          pozniej to juz nie bylo problemu
          • hrabina_ira Re: nie jestes dzika 07.10.07, 12:58
            No właśnie mam jakiś problem, ale nie do końca wiem jaki :) Nie
            chciałam od początku się uprzedzać, ale chyba się właśnie
            uprzedziłam i to całkowicie bez powodu. Mam nadzieję, że jak już się
            poznamy to będzie lepiej.
            Teraz sama sobie pluję w brodę, że mogliśmy jechać na ten jeden
            dzień i nie byłoby teraz takiej histerii, która może też nie wynika
            z tego, że przyjeżdżają, tyle, że to pierwsze spotkanie. Boję się
            strasznie, że się sobie nie spodobamy, że będzie drętwo. Ciągle
            obstaję przy swoim, że wizyta trzygodzinna, a trzydziestogodzinna to
            zupełnie inna sprawa. W ogóle to straszna pesymistka jestem :)
            • pani.misiowa Re: nie jestes dzika 07.10.07, 13:04
              masz racje- wizyta 3-godzinna to co innego niz 30- godzinna, ale
              kazda z nich ma swoje plusy i minusy

              a co na to twoj facet? cieszy sie ze rodzina was odwiedzi?
              • hrabina_ira Re: nie jestes dzika 07.10.07, 13:09
                Szczerze mówiąc to chyba nie bardzo, bo miał jechać w przyszły
                weekend na ryby. Byliśmy jednakowo zaskoczeni kiedy rodzice się
                zgodzili przyjechać - mam nauczkę na całe życie, niczego nie
                proponować, kiedy się nie jest pewnym, że można spełnić propozycję.

                Boże, ale jesteśmy egoiści paskudni :))))
                • pani.misiowa Re: nie jestes dzika 07.10.07, 13:11
                  oki, powiedz tylko jak on zareagowal na fakt, ze zamiast dwoch osob
                  przyjada cztery?
                  bo to on wg mnie powinien wytlumaczyc swojej rodzinie ze to nie jest
                  zbyt dobry pomysl

                  • hrabina_ira Re: nie jestes dzika 07.10.07, 13:19
                    Powiedział mi to przez telefon grobowym tonem. Jak się spytałam jak
                    to sobie wyobraża, to powiedział, że może materace... Jak znam życie
                    to w takim układzie ja pójdę na materac, albo jeszcze lepiej do
                    samochodu :)

                    A tak serio, to w poniedziałek porozmawiam z nim, żeby jakoś
                    rozwiązał ten problem. Trzeba zadzwonić i wytłumaczyć, że cztery
                    osoby to jednak nie dwie.
        • cloclo80 Re: nie jestes dzika 07.10.07, 22:40
          Przestań zadawać się z chamstwem. To nie uchodzi miastowej pani,
          żeby żywiła wsiura i jego familie.
        • cloclo80 Re: nie jestes dzika 07.10.07, 22:41
          Chamstwo cie wydoi, chamstwu wszystko się przyda.
          Polskie wsiury mają taką mentalność od wieków.
          Chcesz krowy doić?
    • rosa_de_vratislavia Re: Nie chcę! 07.10.07, 11:54
      hrabina_ira napisała:

      > Jestem z moim partnerem rok, od kilku miesięcy mieszkamy razem w
      > moim mieszkaniu..

      Ja też poznałąm rodziców partnera po roku znajomości. Nawet nie
      mieszkaliśmy jeszcze ze sobą.

      > Ostatnio mój partner wpadł na pomysł, żeby ich zaprosić do nas,
      ale
      > w takim czasie, żeby nie mogli przyjechać (wiem, że to podle brzmi,

      Tak, brzmi podle. OBoje jesteście źle nastawieni do jego rodziców...

      >. Nie znam ich, nigdy ich na oczy nie widziałam. Jestem wściekła, a
      najgorsze jest to, że nie potrafię tego
      > ukryć. Nie mam nic przeciwko jego rodzicom,

      Chyba jednak masz. Oni Cię zapraszali. Odmawiałaś z różnych
      przyczyn,a mogliście wpaść na jeden dzień, bez noclegu...

      ..ja poznałam rodziców partnera, jadąc od razu na kilka dni, bo
      między naszymi miastami byłą odległość kilkuset kilometrów,więc bez
      sensu byłoby pojechać tylko na obiad. Zresztą partner ma prawo
      poświęcić trochę czasu rodzicom, skoro rzadko ich widuje i nie ma
      powodu,żeby się do tego nie miała dostosować.

      > moim zdaniem na takie rzeczy jeszcze o wiele za wcześnie. Jesteśmy
      > razem, jest nam dobrze, tak jak jest, może i myślimy o wspólnym
      > życiu, ale w kategoriach "za kilka lat".

      Ale co złego w poznaniu rodziców? Przeicież to nie zaręczyny! To do
      niczego nie zobowiązuje!

      Teraz czuję się osaczona :(
      > Boję się, że jak pozwolę na taką wizytę (tyle ludzi i tyle czasu)
      to
      > już się później nie postawię i będziemy traktowani jako miejsce
      > wycieczek.

      U nas tak się nie stało, choć rodzice nas odwiedzali. Naprawdę chyba
      ich nie lubisz i jesteś uprzedzona. Skoro Twój ukochany jest dobrym
      człowiekeim, to może i oni są fajni? Przecież ktoś go na takiego
      wychował?

      > Proszę, szczerze mi coś powiedzcie, czy ja jestem jakaś dzika?!
      Może
      > to jest normalne, że tak reaguję?

      Trochę jesteś dzika: to zapraszanie w nadziei,że odmówią to
      hipokryzja. A obawa spędzenia 30 godzin (to nie tak dużo) z
      rodzicami ukochanego też jest chyba przesadzona.
      Być może pomysłz przywiezieniem babci i brata jest hmmmm...niezbyt
      szczęsliwy,ale może oni są tacy "klanowi" i traktują to jako
      naturalne?
      Daj na luz, bądź uśmiechnięta i przetrwaj, unikając faux-pas
      • hrabina_ira Re: Nie chcę! 07.10.07, 11:57
        Ale już jego mama mówi o mnie "synowa", dlatego czuję się
        zobowiązana :(
        • pamparam.pa Re: Nie chcę! 07.10.07, 11:59
          ojej, przecież ona żartuje
          a jak nie: to jej problem jeśli zerwiecie, nie Twój
          • hrabina_ira Re: Nie chcę! 07.10.07, 12:05
            No właśnie to chyba nie jest w kategoriach żartu. Mam wrażenie, że
            oni chcą swojego syna koniecznie ożenić (jest 10 lat ode mnie
            starszy).
            Nie czuję się aż tak dojrzała do takich poważnych, namacalnych
            planów.
            Może macie rację, że jestem przewrażliwiona. Moja mama od swojej
            teściowej dowiedziała się, że jest przybłędą. Nie mamy z nią żadnego
            kontaktu.
            • pamparam.pa Re: Nie chcę! 07.10.07, 12:27
              ale czy reakcja ze strony rodziny, jakakolwiek by nie była, zmieni coś między
              Wami? przecież masz go po swojej stronie...
              • hrabina_ira Re: Nie chcę! 07.10.07, 12:40
                Nie sądzę, żeby coś zmieniła :)
                Pewnie z wymuszonym uśmiechem na ustach zgodzę się na tę wizytę i
                będę bardzo miła. Nie chcę jemu sprawiać przykrości swoim
                nastawieniem
    • pamparam.pa Re: Nie chcę! 07.10.07, 11:57
      teraz to już musisz przełknąć tą żabę.
      pomyśl na pocieszenie, że przynajmniej na Twoim terenie.
      a rozmawiać można też o pogodzie, o tym, że mieszkanie ładne, jak im się jechało
      itp.
      dasz radę

    • mroof Re: Nie chcę! 07.10.07, 12:40
      Ja też jak po raz pierwszy spotkałam rodziców mojego lubego to
      spędziłam z nimi weekend. On jest z innej części Polski i ciężko
      było wpaćś tylko na trochę. Dla mnie to normalne że znam rodziców
      mojego chłopaka - przez to widzę w szerszej perspektywie jego samego.
      Z tego co piszesz nie wynika żeby jego matka była do Ciebie jakoś
      źle nastawiona, ale Ty do niej - owszem. Jesli tak będziesz się do
      nich odnosiła jak przyjadą do was, to pewnie nie wywrzesz jakiegoś
      rewelacyjnego wrażenia.
      Wrzuć na luz, bądź miła, nie zakładaj z góry że są potworami.
      Powiedz że nie macie gdzie położyć babci i brata, wymyśl na obiad
      może nie to co najbardziej wykwintne, (bo skończysz jak bridget
      jones z niebieskimi szparagami) tylko to co ci najlepiej wychodzi,
      idźcie na spacer, pokaż im miasto, zebyście wszyscy mieli jakieś
      zajęcie a nie siedzieli w domu i patrzyli się na siebie, połóż w
      łazience mydełka w kształcie muszelek, pachnący papier toaletowy,
      zetrzyj kurze i zachowuj się jakby przyjechał do Was prezydent - nie
      trzeba go lubić ale trzeba okazywać szacunek a nie fochy.
      I nie zakładaj z góry, że oni przywiozą dla ciebie pierścionek
      zaręczynowy, bo dziewczyna, która zabiera matce synka to i tak
      ciężki temat, a nadęta i obrażona dziewczyna która zabiera matce
      synka, stoi na z góry przegranej pozycji.
    • michunia Re: Nie chcę! 07.10.07, 12:43
      zamiast sie cieszyc, ze chca Cie poznac i ze traktuja Cie
      jak "swoja" to mnozysz problemy, wiesz, jak czesto tesciowie nie
      akceptuja wybranek/wybrankow swoich dzieci?
      myslisz egoistycznie tylko o swojej wygodzie, jak chcesz z kims byc
      to bierzesz go z dobrodziejstwem inwentarza, rodzina nalezy do tego,
      i nie Ty musisz koniecznie decydowac kiedy to nastapi i ile godzin
      bedzie trwalo, ze o elemetarnej goscinnosci nie wspomne,
      gdzie sie chowaja takie roszczeniowe dziewuchy tego nie rozumiem,
      a moze Ty sie czegos boisz, ze zle wypadniesz, ze Cie nie
      zaakceptuja?
      • pani.misiowa Re: Nie chcę! 07.10.07, 12:48
        z calym szacunkiem ale elementarna goscinnosc ma swoje granice, a
        powiedzenie mowi, ze dobry gosc to rzadki gosc
        poza tym rodzice chlopaka chca jeszcze zabrac ze soba dwie osoby w
        ogole nie zastanawiajac sie jak sie pomieszcza
        • michunia Re: Nie chcę! 07.10.07, 12:52
          nie znalam tego powiedzonka, a znajac je zeraz nigdy nie
          zastosowalabym go do swoich rodzicow ani do rodzicow mojego
          chlopaka, bo maja takie same prawa jak moi,
          jesli jada szmat drogi a hrabina chce ich miec na herbatce 3
          godziny to dla mnie jest to brak elementarnej goscinnosci,
          te dwie osoby to tez nie obcy,
          • hrabina_ira Re: Nie chcę! 07.10.07, 13:02
            To ja chciałam jechać do nich na herbatkę na 3 godziny :)
            Według mnie jednak zabieranie dwóch dodatkowych osób (rodzice byli
            zaproszeni, brat i babcia nie) jest nadużywaniem elementarnej
            gościnności. Nigdzie nie powiedziałam, że to obcy, ale głupio
            zabrzmiało jak jego mama powiedziała: "tak, przyjedziemy, ale
            bierzemy jeszcze Tomusia i babcię".
            • pani.misiowa Re: Nie chcę! 07.10.07, 13:10
              no wlasnie, tylko zapomniala spytac czy moga zabrac

              kiedy te odwiedziny?
              • hrabina_ira Re: Nie chcę! 07.10.07, 13:15
                W piątek mają przyjechać, a pojadą w sobotę lub niedzielę.

                Mamy dwa pokoje (niezbyt duże), a w nich dwa łóżka (jedno
                dwuosobowe, a drugie malutkie, bardziej dla jednej osoby niż dwóch).
                Przecież nie będą na podłodze spać, a na ufundowanie hotelu to mnie
                niestety nie stać.
                • pani.misiowa Re: Nie chcę! 07.10.07, 13:20
                  uwazam, ze powinien sie wlaczyc w to twoj facet i powiedziec
                  rodzinie dlaczego nie powinni zabierac ze soba babci i drugiego syna
          • pani.misiowa Re: Nie chcę! 07.10.07, 13:09
            tylko ze oni chca przenocowac
            czy zastanowili sie, jak duze jest meiszkanie? czy zabranie
            dodatkowych dwoch osob nie bedzie problemem jesli chodzi o kwestie
            spania?

            ja tez nie zastosowalabym takiego powiedzenia ani do rodzicow moich
            ani rodzicow mojego narzeczonego
            tylko ze na miejscu rodzicow tego chlopaka zapytalabym, czy zabranie
            babci i syna nie bedzie problemem dla gospodarzy
            autorka pisze ze maja male mieszkanie- wiec domyslam sie ze to
            kawalerka badz dwa pokoje
            jak pomiescic 6 osob nawet w dwoch pokojach? moze nie chce ich klasc
            na podlodze? w koncu nie zna ich i byc moze poczuja sie urazeni
            faktem ze nie ma dla nich recznikow czy poduszki?
            skad ma wiedziec czy jego rodzicom bedzie to przeszkadzac czy nie?
            nie jedzie sie do kogos w odwiedziny cala grupa, gdy zaproszenie
            bylo dla dwoch osob, chyba ze ustalilo sie to z gospodarzami
    • sandrunia87 Re: Nie chcę! 07.10.07, 13:32
      Jak ja Cię rozumiem!! Ja nie przepadam za mamą mojego chłopaka, mówi
      o rzeczach, które mnie nie interesują albo sprasza sobie babki po
      50tce i ciągnie mnie w ich towarzystwo a ja siedze jak jelen wśród
      nich. Na dodatek mój chłopak lubi mnie wciskać w ploty ze swoją
      mamą, bo zobaczył, że dziewczyna jego brata to uwielbia (wysiaduje z
      tą panią pół dnia, przynosi jej kompoty i dyskutuje o srodkach do
      czyszczenia). To zupełnie inni ludzie niż ja - mieszkają w malutkim,
      plotkarskim miasteczku, nie patrzący na wykształcenie, prości, ale
      nie w ten dobry i pozytywny sposób. Achh, wyżaliłam się...bo mi z
      tym bardzo ciężko.
      A na Twoim miejscu, jesli masz taką możliwość wymyśliłabym,
      że MUSZĘ gdzieś wyjechać (w związku z pracą/studiami) i zmyła się do
      rodziców tudzież jakiejś koleżanki a później pogadała z chłopakiem o
      tym, że nie podoba Ci się taka perspektywa i tyle. To nie Twoja
      rodzina i nigdy nią nie będzie. Nawet, gdy wyjdziesz za swojego
      chłopaka to nadal będą obcy ludzie dla Ciebie. I nie zezwalaj na
      gwałty na swoim zdrowiu i psychice!!!hehe:P pozdrawiam:):)
      • pani.misiowa Re: Nie chcę! 07.10.07, 14:03
        tu sie nie zgodze
        niestety, gdy sie poslubi faceta, poniekad wychodzisz rowniez za
        jego rodzine
        jak to sie mowi- przyjmujesz go z calym 'dobrodziejstwem' inwentarza
        dziala to oczywiscie w obie strony

        podam bardzo skrajny przyklad- rodzina alkoholikow
        wychodzac za maz za kogos, kto ma brata/ ojca/ szwagra alkoholika
        bedziesz sila rzeczy uwiklana w te problemy
        nie da rady odciac sie od nich calkowicie
        • sandrunia87 Re: Nie chcę! 07.10.07, 14:31
          To prawda, ze sie nie da... ale jesli od razu takie malzenstwo
          wyprowadzi sie do swojego mieszkania, mozliwie daleko od tej
          rodzinki to nie musi miec z nia wspolnych problemow. Ewentualnie raz
          na jakis czas, bo trzeba sie poswiecic zarowno dla znajomych jak i
          dla rodziny swojego meza/zony.
          Ludzie biorac slub deklaruja stworzenie NOWEJ, oddzielnej
          rodziny a nie wlaczaja sie do cudzej. Nikt nie musi lubiec,
          tolerowac ani przebywac ze swoimi tesciami, chyba ze nie jest
          samodzielny:/ W dupie mam tesciow, licze ze po slubie bede daleko od
          nich. Moga oczywiscie wpadac na kawe, ale moj maz ja zrobi;)No chyba
          ze zdobeda moja sympatie a ja ich.
          • gwenfrewi Re: Nie chcę! 08.10.07, 10:06
            > Ludzie biorac slub deklaruja stworzenie NOWEJ, oddzielnej
            > rodziny a nie wlaczaja sie do cudzej.

            Ale autorka wątku nie chce wziąć ślubu...

            Nikt nie musi lubiec,
            > tolerowac ani przebywac ze swoimi tesciami, chyba ze nie jest
            > samodzielny:/

            To że masz traumatyczne przezycia, nie oznacza że każdy tak ma. Może
            najpierw daj dziewczynie poznać "teściów" a potem, jesli nie
            wyjdzie, ewentualnie możecie założyć grupę wsparcia. Boże, po co z
            góry zakładać że będzie źle!?

      • hrabina_ira Re: Nie chcę! 07.10.07, 15:24
        Sandrunia, poprawiłaś mi humor :) Dziękuję bardzo :) Dyskusja o
        środkach do czyszczenia - super :))))

        Nigdzie nie ukrywałam, że ta wizyta nie jest nam na rękę, mieliśmy
        zupełnie inne plany na ten weekend.
        Jest sposób na "obejście" tej wizyty, ale nie chcę zrobić przykrości
        mojemu chłopakowami, więc pewnie się zgodzę na to wszystko, ale na
        moich warunkach :)
    • koala_tralalala Jak przetrwac? 07.10.07, 14:22
      Przede wszzystkim szczerze Ci wspolczuje. Tez bym byla zalamana taka
      wizja, ale mleko juz sie rozlalo, wiec pozostalo Ci tylk owziac sie
      w garsc :)

      Po pierwsze oni sa najwyraznie BARDZO Ciebie ciekwai i BARDZO chca
      Cie poznac. Z tego co piszesz, chca syna ozenic, wiec masz 95% szans
      na to, ze beda do Ciebie dobrze nastawieni (nie ma nic goszego niz
      mamusia, ktora uwaza dziewczyne chlopaka za swojego najwiekszego
      wroga).

      Po drugie: jak sama zauwazylas, SAMI sie wplataliscie w te wizyte,
      zapraszajac ich i to po nieprzyjeciu ich zaproszenia... Slowem:
      teraz lepiej juz nic nie odkrecac, bo bedzie klops kompletny. No i
      zmobilizuj sie, zeby jednak nie wyczuli, ze sie... zmobilizowalas ;)

      Przyda sie plan, ktory sprawi, ze... czas bedzie plynal szybciej.

      Jesli mieszkacie w duzym miecie, wymylscie pare atrakcji, ktore
      mozna wykonac nawet w czasie ulewy (dlugi spektakl teatralny, jakies
      niezwykle muzeum), to pozwoli ci troche "odetchnac". Jesli Was stac,
      to w niedziele mozecie pojsc do dobrej restauracji na rodzinny obiad
      (sa tanie jak na b.dobra restauracje), bedziesz miala mniej
      gotowania. Jesli mieszkacie w malym miaseczku, to pewno da sie
      wymyslic jakas wycieczke po okolicy, nawet gdyby trzeba bylo
      pozyczyc samochod.

      Zycze powodzenia! I pamietaj, ze kazdy z nas czasem wpakuje sie w
      sytuacje, z ktorej trudno sie wykrecic :)
      • sandrunia87 Re: Jak przetrwac? 07.10.07, 14:33
        koala_tralalala napisała:
        bedziesz miala mniej
        > gotowania.


        Jego starzy, niech on gotuje. Jak dziewczyna to juz musi pelnic role
        kuchty?
      • hrabina_ira Re: Jak przetrwac? 07.10.07, 15:28
        Plan mam już prawie ułożony.
        Mieszkamy w Warszawie, więc spacerek po Starym Mieście, wjazd na
        górę PKiN, Muzeum Powstania Warszawskiego, Muzeum Narodowe, a nawet
        spacer po Łazienkach. Mamy też blisko do kina :)
        Z gotowaniem to ja nie bardzo, a już szczególnie z mięsem, więc
        zrobię ciasto, może jakąś zapiekankę. Chyba zostanie restaurcja.
        Dziękuję za rady i zrozumienie, koalo :)
        • koala_tralalala Re: Jak przetrwac? 07.10.07, 19:16
          Fajnie, ze jestes z Wawy :)

          Jesli chcielibyscie isc do restauracji to polecam:
          -Dom Polski na Francuskiej (niedzielne obiady domowe ok 50-60 zl za
          osobe: obiad trzydaniowy typowo domowy, czyli jesli nie sa wyrobieni
          kulinarnie bedzie OK), lepiej rezerwowac
          -Absynt - kuchnia francuska, w niedziele szwedzki stol bez
          obraniczen ilosciowych, ok. 65 zl za osobe, chyba takze z winem;
          spradz czy to jeszcze aktualne
          -brunche (polaczenie sniadania z obiadem) - nieco drozsze od 70 do
          120 zl, w wielu hotelach, warto, sa danie cieple, zimne, wino, kawa,
          etc
          -w piatkowej Gazecie znajdziesz tez tansze propozycjie ok. 20-30 zl
          za jedzenie bez ograniczen (szwedzki stol).

          Bardzo fajny do zwiedzania jest Palac w Wilanowie (wejscie 20 zl),
          bo albo chodzi sie w grupach z przewodnikiem (w cenie), albo mozna
          poprosic o audioprzewodnika ze sluchawkami dla kazdego (tez w cenie
          biletu). Wizyta trwa ze trzy godziny. W sobote Wilanow jest darmowy!
    • alpepe Re: Nie chcę! 07.10.07, 15:09
      zadanie na najbliższe dni dla twojego chłopaka:
      upewnić się, że jadą we czworo i ostrzec, że nie macie ich gdzie "położyć".
      Niech się goście sami zatroszczą o karimaty i śpiwory, skoro tacy chętni jechać
      (oczywiście chodzi o te nadprogramowe dwie osoby). Zadanie dla was obojga:
      wymyślenie tylu atrakcji w okolicy, by było jak najmniej miejsca na krępującą
      ciszę, na wypadek, gdybyście sobie nie przypadli do gustu, czyli zwiedzanie
      miejscowości, zabytków, przechadzka po parku, ostatecznie można ich zawieźć do
      centrum handlowego, jeśli są z małej miejscowości i są żądni takich atrakcji.
      Poza tym filmy w kinie lub ostatecznie komedia na dvd (rodzinny wieczór), może
      miła knajpka, z której nie wyjdziecie strasznie spłukani, ostatecznie pizza z
      przywozem itp. Zadanie dla Ciebie: zakupy odpowiednich ręczników itp.na
      okoliczność zwiększenia liczby lokatorów (jak brak kasy, to niech chłopak
      szepnie słowo o tym swoim rodzicom, w końcu jak jesteście na dorobku, to jest to
      zrozumiałe). Przemyślenie cateringu ;-), wiem, to niekoniecznie kobieca sprawa,
      ale lepiej, jakbyś miała w zanadrzu jakieś przekąski, słodycze, owoce, alkohole
      ewtl., zrób sobie listę i wybierzcie się na zakupy. Pewnie rodzice coś
      przywiozą, ale i wy musicie mieć w/w. Poza tym zrób sobie harmonogram
      sprzątania, jeśli jego mama jest pedantką i zajrzy w każdy kąt, syn to powinien
      wiedzieć. Sprzątać oczywiście możecie razem, ale na końcu i tak matka chłopaka
      będzie CIEBIE oceniać, nie jego, jego zna. Poza tym zadbaj o swój dobry wygląd i
      dobry humor. To TYLKO weekend. Przejdziesz przez to, choć jest dzika.
      Powodzenia.
      • hrabina_ira Re: Nie chcę! 07.10.07, 15:32
        Jutro porozmawiam poważnie z moim facetem i opracujemy wspólnie plan
        działania. Wyszło jak wyszło, trzeba to przełknąć i podołać sytuacji.
        Dzięki za konkretne rady, alpepe :) masz rację, to tylko weekend :)
        do przeżycia
    • naga_bron Re: Nie chcę! 07.10.07, 15:51
      mieszkacie razem ale nie znacie swoich rodzin???? dziwne jak dla mnie...wg mnie
      kiedy sie o kims powaznie mysli (wspolne mieszkanie raczej do tego prowadzi)
      tonie wyobrazam sobie nie poznac rodziny swojego partnera..przeciez oni sa
      czescia jego a on czescia rodziny..poznajac rodzine wiele sie dowiadujesz o
      partnerze...

      przeciez trzeba bylo powiedziec chlopakowi ze chcesz pojechac do nich na dwie
      trzy godziny a nie dwa dni...przeciez raczej nikt Cie nie ukamieniuje za to ze
      chcesz na poczatku posiedziec tylko na obiedzie..
      • zoofka Re: Nie chcę! 07.10.07, 22:48
        > mieszkacie razem ale nie znacie swoich rodzin????
        Bardzo Cię przepraszam, ale nie rozumiem. Czy mieszkając z kimś należy spełnić
        podstawowe kryteria, z których "znanie swoich rodzin" jest na miejscu number one??
        a na pozostałych pozycjach co? horoby genetyczne w rodzinie? bez przesady.
        Mieszka się raczej z kimś, do kogo ma się zaufanie, kogo się poznało w
        odpowiednim stopniu i z kim chce się przebywać na codzień. To czy znasz jego
        mamusię, tatusia i ciocię nie ma takiego znaczenia, jak Ty to przedstawiłaś.
        A co ma zrobić osoba, której rodzina jest po drugiej stronie globu? nie
        zamieszkasz z nim póki nie uzbierasz na podróż w tamto miejsce?
        albo taka, której partner nie chce przedstawić rodziny bo po prostu sam nie chce
        jej znać?
        mieszkanie ze sobą nie oznacza jednocześnie małżeństwa, a poza tym jeśli się z
        kimś mieszka i poważnie o nim myśli, to z nim wiąże się życie a nie z jego rodziną
        • gwenfrewi Re: Nie chcę! 08.10.07, 09:56
          Wiesz, jak dla mnie to jest parę spraw które warto o drugiej stronie
          wiedzieć. Znając rodzinę mojego faceta, poznaję też jego.
          Dlatego dla mnie byłoby to dziwne gdybym miała faceta i np:
          - nie znała jego rodziców
          - nigdy nie była u niego w domu
          - nie znała przynajmniej niektórych jego znajomych
          - nie wiedziała gdzie pracuje

          żadne z powyższych nie jest jakimś "podstawowym kryterium", ale może
          ci powiedzieć o człowieku więcej niż on sam by ci powiedział.
    • gwenfrewi Coście się tak tej babci uczepiły? 07.10.07, 21:11
      Autorka pisze o tej babci hipotetycznie:

      Poza tym wpadli na
      > pomysł, że jak będą jechać to wezmą jeszcze swojego jednego syna,
      a
      > może i babcię...

      Więc nic nie jest przesądzone. Brat jak jest młody to może spać i w
      wannie. Bez przesady, mi to wygląda na ostrą z góry założoną
      antypatię do rodziny faceta.
      Skoro ze sobą mieszkacie to związek raczej poważny. Nic dziwnego ze
      rodzice chcą cię wreszcie poznać. To normalne że istnieją więzi
      międzyludzkie...
    • kotek1239 Re: Nie chcę! 07.10.07, 22:44
      a dla mnie jestes dzika .. rok czasu jestes z facetem, mieszkacie
      razem- nie wiem dlaczego nie chcesz tak bardzo poznac jego rodziców
    • akkknes Re: Nie chcę! 08.10.07, 10:02
      nie czytalam innych wypowiedzi, ale podoba mi sie, ze nie jestes
      kolejna ofiara faceta, ktora w imie 'milosci' godzi sie na wszystko
      i robi cos wbrew sobie.
    • bitch.with.a.brain Re: Nie chcę! 08.10.07, 12:39
      z pierwszego spotkania z rodzicami mojego partnera pamiętam najbardziej to,że mi
      jakieś głupie babsko parasolka rozdarło rajstopy w autobusie:)
    • modliszka24 Re: Nie chcę! 08.10.07, 13:05
      to powiedz to glosno i wyraznie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka