Dodaj do ulubionych

on - pedant..

16.10.07, 09:03
skrajny pedant..a ona wręcz przeciwnie.Mają szanse sie dogadac? Wbrew pozorom
nie jest łatwo..:/
Obserwuj wątek
    • kr_ka_11 Re: on - pedant.. 16.10.07, 09:19
      lubie porzadek ale zdarza mi sie byc malym balaganiarzem. jak ktos jest
      przesadnie pedantyczny to mnie troche irytuje. mialam kiedys chlopaka ktory
      musial miec majtki poskladane w kosteczke (wczesniej wyprasowane przez mame).
      doprowadzalo mnie to do szalu. przesadny pedantyzm w moim przekonaniu kloci sie
      ze spontanicznoscia - tak bylo w jego przypadku wiec moze zle, ze uogolniam.
      • rasgeea Re: on - pedant.. 16.10.07, 09:21
        ja to w sumie tez raczej bałaganiara jestem:D

        a czy sie dogadają? to zalezy.. od nich, od ich tolerancji,
        kompromisu i siły woli...zalezy jak bardzo się jest pedantem bądź
        nie jest...
      • karka831 Re: on - pedant.. 16.10.07, 09:23
        Zaznaczam,ze on jest skrajnym pedantem...Wydaje mi sie, ze to juz zakrawa o
        chorobe...Klotnie na tym tle sa na porzadku dziennym- bo okruszki na stole, bo
        ciuchy nie poskladane, bo o 22 gdy ona chce spac, jemu zbiera sie na
        odkurzanie...Zwariowac mozna.Macie takie doswiadczenie?Zyjecie w zwiazku z
        pedantem?a moze same takie jestescie?
        • enith Re: on - pedant.. 16.10.07, 09:30
          Tylko niezrównoważony psychicznie człowiek robiłby partnerowi jazdy o nie
          poskładane ubranie albo okruszki na stole. Taki związek to jest dobry co
          najwyżej dla masochistów, zwłaszcza jeśli już są w nim na porządku dziennym
          awantury o "bałagan". Zamiłowanie do porządku to jedno, ale już obsesja na jego
          punkcie to zupełnie inna historia. Wg mnie taki związek nie ma przyszłości,
          chyba, że oboje lubują się w awanturowaniu o bzdety (typu okruszki).
    • funny_game Re: on - pedant.. 16.10.07, 09:26
      Może mają.
      Ja bym się nie dogadała. Przy pedantach mam ochotę palić cygara i strzepywać
      popiół na podłogę albo skakać w ubłoconych kaloszach po pościeli ;)
      • rasgeea Re: on - pedant.. 16.10.07, 09:28
        dokładnie! ja bym nie wytrzymała. Nie dałabym po prostu rady. Jakby
        mi jeszcze o 22 z odkurzaczem wyskoczył (w celu odkurzania) to bym
        go chyba tym samym zabiła.

        Wiesz, mam wrażenie że CIę to ogromnie mećzy... Ty sie lepiej
        zastanów, przemyśl i pogadajcie, bo na dłuższą mętę nie dacie rady...
        • karka831 Re: on - pedant.. 16.10.07, 09:45
          rasgeea napisała:

          >
          >
          > Wiesz, mam wrażenie że CIę to ogromnie mećzy... Ty sie lepiej
          > zastanów, przemyśl i pogadajcie, bo na dłuższą mętę nie dacie rady...

          :)... nie chodzi o mnie tylko o kolezanke..Moj facet jest skrajny,ale raczej w
          druga strone...
          • rasgeea Re: on - pedant.. 16.10.07, 09:48
            karka831 napisała:

            > :)... nie chodzi o mnie tylko o kolezanke..Moj facet jest
            skrajny,ale raczej w
            > druga strone...


            u to przepraszam, to koleżanka musi sie zastanowić i przemysleć:D
            LAe zeby opieprzac za okruszki???? o rany...przesada i to jak jasna
            cholera!!!
    • butterflymk Re: on - pedant.. 16.10.07, 09:27
      zawsze mi sie wydawało że miec takiego faceta to skarb bo on sprzata
      i dba o porządek....
      ale jak koleżanka któa jest fryzjerką i żeby obciąć włosy drugiej
      kolezance musiała to robic w ukryciu przed swoim facetem ( a robiła
      to w łazience więc raczej ok, prawda?! ) żeby ten nie wściekł się...
      to stwierdziłam że raczej pedanctwo jest nie zdrowe i źle słuzy
      związkom... jeśli nie ma kompromisów...albo jeśli sie przesadza na
      maxa..
      • kr_ka_11 Re: on - pedant.. 16.10.07, 09:49
        wiesz... może ten facet ma natręctwa? jego zachowanie jest faktycznie skrajne i
        na jej miejscu dałabym sobie spokój. awantura o okruszki - żenada.
        • rasgeea Re: on - pedant.. 16.10.07, 09:50
          swoją drogą, skoro już razem mieszkają to i tak ją podziwiam ze
          wytrzymałą tak długo (?) Normalnie medal jak nic!
        • monotoniamoja Re: on - pedant.. 16.10.07, 10:00
          Ja mam troche zapedy na maniaka porzadkow, ale bez zagran typu,
          odkurzanie o 22 godzinie.
          Moj obecny facet, z ktorym mieszkam od tego weekendu, jest totalnym
          balaganiarzem (jak idzie spac, po prostu "wychodzi" ze swoich ubran,
          tony okruchow nie tylko na stole :), majtki w lazience, skarpetki
          gdzie popadnie).
          Poprzedni facet, z ktorym bylam ladnych pare lat, nauczyl sie
          minimalnie po sobie sprzatac.Choc tez nie nalezal do pedantow.
          Jeszcze nie wiem, czy z nowym balaganiarzem sie ulozy, ale wiem, ze
          bedzie ciezko. Bo choc nie jest najwazniejsze w zwiazku, czy
          skarpetki sa ladnie poukladane a ubrania sa w koszu na brudna
          bielizne, to minimum konfortu dla obojga, niestety musi byc.
          Nie mecze go sprzataniem, tylko lekko zwracam uwage, zeby nie
          brudzil. Balaganiarze nie sa balaganiarzami, tylko leniami - tyle :))
          Kolezance moze sie udac "zgrac" z pedantem. Wszystko zalezy od
          stopnia "choroby" i od jej balaganiarstwa :)
          • enith Re: on - pedant.. 16.10.07, 10:17
            > Kolezance moze sie udac "zgrac" z pedantem. Wszystko zalezy od
            > stopnia "choroby" i od jej balaganiarstwa :)

            Z pierwszego postu wynika, że "choroba" jest mocno zaawansowana i tu stopień
            bałaganiarstwa dziewczyny nie ma nic do rzeczy. Osobie z obsesją na punkcie
            porządku nie da się dogodzić, a jak widać punktem zapalnym do awantury mogą być
            nawet nie poskładane ubrania. Ty nie odkurzasz o 22, a ja znam parę, gdzie facet
            w środku nocy obudził dziewczynę, bo ta ośmieliła się zostawić w zlewie jedną
            nieumytą szklankę, a która to szklanka nie mogła poczekać do rana na umycie.
            Paranoja.
            • monotoniamoja Re: on - pedant.. 16.10.07, 10:48
              Moze i pedantom nie da sie dogodzic, ale moze uda sie nie za bardzo
              dokuczac.
              Mi sie czasem zdarza wpasc w pedantyczny szal i wszystko sprzatam
              (wiem, skad sie to bierze, nie wysylajcie mnie do psy) :))
              Nie mecze jednak, ze szklana w zlewie, czy okruchy na stole (byle
              nie na podlodze) :))
              Kolezanka albo sie dostosuje do pedanta (troche jak moj byly) albo
              znajdzie sobie innego balaganiarza i bedzie zyc dlugo
              i...szczesliwie :)
        • butterflymk Re: on - pedant.. 16.10.07, 10:12
          tak źle i tak nie dobrze
          jakby przyklejał skarpety śmierdzące do ścian :) tez byłby problem,
          ale jeśli robi awanti o okruszki to tez nie d o wytrzymania..
          ja bym jednak powalczyła, rozmowy, może sa jakies sposoby...
          tak od razu moż sie nie poddawaj...
    • modliszka24 Re: on - pedant.. 16.10.07, 10:02
      nie jest łatwe znam taką pare wiecznie kłótnie
      • irbissa Re: on - pedant.. 16.10.07, 11:20
        gdzie facet
        w środku nocy obudził dziewczynę, bo ta ośmieliła się zostawić w
        zlewie jedną
        nieumytą szklankę, a która to szklanka nie mogła poczekać do rana na
        umycie.

        ale jeśli nie mogła to czemu sam nie umył?

        Wydaje mi się, że jak ktoś jest takim pedantem to Bozia rączki dała -
        niech sprząta. Ale jeżeli partnerce to przeszkadza, to trudno,
        niech szuka innego. W końcu każdy ma jakieś wady, problem w tym, że
        jedne mi pasują a inne doprowadzają do furii;) I tak ma chyba każdy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka