czula_barbarzynka
08.11.07, 00:40
mam tesciowa, wlasciwie to przyszla tesciowa, ktora jest bardzo malo taktowna.
narzuca sie innym, w tym swojemu synowi, a mojemu narzeczonemu, ktory stara
sie to cieprliwie znosic, ale robi sie coraz gorzej. sama robi mi afront za
afrontem - podejrzewam, ze nieswiadomie,
ale jednak bywa szokujaca.
mieszkamy w innych miastach - tesciowa zapowiedziala, a wlasciwie zawiadomila
nas, ze przyjezdzaja z mezem na weekend i beda korzystac z nocelgu u nas. bez
znaczenia jest fakt, ze mieszkanie nalezy do mnie, a nie do jej syna.
w pierwszym odruchu sie zgodzilismy - jak tu nie uzyczyc dachu nad glowa
starszej osobie? :(
ale po chwili namyslu zorientowalismy sie, ze w ten feralny weekend jedziemy w
delegacje i wrocimy zmeczeni, padnieci, zmordowani w sobote w nocy. tesciowie
spiacy na podlodze w naszej kawalerce to masakra.
a tesciowa na to: nie ma problemu, zostawcie nam klucze.
i dalej podtrzymuje decyzje o przyjezdzie, na nasze dalsze sugestie, ze to
niewygodna sytuacja i bedziemy zbyt zmeczeni, aby sie udzielac towarzysko,
informuje nas rzeczowo, ze jej to nie przeszkadza. dodam, ze jest osoba dosc
gadatliwa i na pewno bedzie mowic non stop, organizujac nam zycie.
nasze proby wyperswadowania jej tego szatanskiego planu spelzly na niczym. moj
narzeczony jest w trudnej sytuacji, ale dzielnie trzyma moja strone i
przeprasza za brak obycia matki. mnie to jednak coraz mocniej wkurza - nasz
brak asertywnosci, jej impertynencja.
wczoraj sie poklocilismy w stylu: bo twoja matka zawsze...a twoja matka nigdy.
ja oczywiscie zapowiedzialam, ze jej szklanki herbaty nie podam :P
czy przyjazd tesciowej wart jest takich nerwow?
dziewczyny, poradzcie co robic ;(
najchetniej poslalabym anonim: nie przyjezdzaj i odczep sie od dzieci.
please help - stroskana ;(