ydorius
29.07.03, 15:39
a a a a a a
Moja lewa dłoń uderza miarowo w klawisz "a". Nie ma celu, nie ma po
co. Zmęczona głowa uderza w spację. Wyglądam trochę jak współczesny czciciel
szatana: miarowe uderzenia palcem, miarowe głową. Nie pomaga. W ogóle nic nie
pomaga. W ogóle to nawet nie wiem, na co miałoby pomóc, to, co nie pomaga i
może nawet, skoro już nie pomaga, to nawet lepiej, ze tego nie robi, bo co by
było, gdyby zaczęło pomagać i być może nawet poczułbym się lepiej, gdybym nie
wiedział w czym czułem się gorzej, zanim zaczęło pomagać? Byłoby tylko gorzej
z tego względu, że irracjonalnie robiłoby mi się coraz lepiej. Wraz ze
wzrostem samopoczucia rosłoby także uczucie niepokoju, sączące się coraz
szerszym strumieniem przez całe moje ciało. Rozpocząłby się swoisty wyścig,
co wyjdzie na finisz jako pierwsze: poczucie uspokojenia i wyciszenia po nie
wiadomo jakim stanie, nieznana akuszerka obcej choroby, czy też niepokój z
tym związany, ananalityczny stan wzrastającego strachu przed nieznanym.
Odpuszczam.
l l l l l l l
Moja prawa dłoń uderza miarowo w klawisz "l". Moja zmęczona głowa
uderza w spację. Nie pomaga. I niech nie pomaga.
m,
.y.
----------------------------------
What is home without Plumtree's Potted Meat?
Incomplete.