Dodaj do ulubionych

Pchnął na ścianę

21.11.07, 09:57
Mój chłopak (jesteśmy razem 3 lata i nigdy wcześniej się to nie zdarzyło)
kłócił się ze mną wczoraj. Chciał ostatecznie, żebym wyszła z pokoju, ja
chciałam z nim dłużej porozmawiać, więc mnie wypchnął z niego, tym samym
pchając mnie na ścianę. On jest spokojny raczej, opanowany, nigdy wcześniej
tego nie zrobił. Może to moja wina, bo go sprowokowałam. Mam się bać, czy nic
z tym nie robić? Zerwaliśmy wczoraj, ale to tak boli.
;(
Obserwuj wątek
    • beberebe Re: Pchnął na ścianę 21.11.07, 10:00
      Dobrze że już z nim nie jesteś. Skoro raz Cię pchnął jest duża
      szansa, że kiedyś by to powtórzył
      • zuzialukasza Re: Pchnął na ścianę 21.11.07, 10:06
        Tylko, że przez najbliższe miesiące musimy mieszkać razem.
        A ja go kocham i boję się, że do niego wrócę.
      • cloclo80 Re: Pchnął na ścianę 21.11.07, 10:17
        Równie duża jak to że każdy jej następny facet nie wytrzyma podobnego zachowania.
        • zuzialukasza Re: Pchnął na ścianę 21.11.07, 10:19
          Ale ja mu nic nie zrobiłam, chciałam z nim porozmawiać.
          • cloclo80 Re: Pchnął na ścianę 21.11.07, 10:31
            Facet nie chciał z tobą gadać więc uciekł do swojej nory. A ty zaczęłaś
            wykurzanie go stamtąd. Gość przyparty do muru zareagował agresją. Klasyka.
    • karka831 Re: Pchnął na ścianę 21.11.07, 10:28
      Byliscie pod wplywem alkoholu?
    • minasz Re: Pchnął na ścianę 21.11.07, 10:31
      wyglada to na twoja wine - tak długo go wnerwiałas psychicznie ze juz nie mogł
      inaczej sie zachowac- probował jeszcze sie powstrzymac dlatego chciał zebys
      wyszła a jak nie wyszłas to cie wypchnał- a ze trafiłas w sciane to pewnie przypadek
      powinien koles cie olac bo jestes zołza
      • butterflymk Re: Pchnął na ścianę 21.11.07, 10:32
        raczej powinien ją wypchnąć z balkonu z ostatniego 48 pietra
        a nie na ścianę prawda?!
    • butterflymk Re: Pchnął na ścianę 21.11.07, 10:31
      taaa jasne, on mnie pchnął na ścianę, ale to moja wina ....
      pięknie się nastawiasz...następnym razem pchnie cię nożem ale
      to i tak bedzie twoja wina...
      uwierz mi z ejak raz sobie na to pozwolił
      to będzie coraz odważniejszy...
      uważaj na siebie i spraw sobieporażacz prądem.
      ja na Twoim miejscu bym nie czekała na kolejny raz...
      • minasz Re: Pchnął na ścianę 21.11.07, 10:43
        chyba masz jakies zle doswiadczenia bo dodajesz sobie jakies rzeczy

        a fakty sa takie- ona na niego najezdzała, najezdzała najezdzała i najezdzała,
        on nie mogł sobie z tym poradzic -wiec powiedział zeby wyszła ale ona jak sciana
        dalej na niego najezdza, najezdza i najezdza
        wiec ja wypchnał i zamknał drzwi- pewnie nawet nie wie ze uderzyła sie w sciane
        (z drugiej strony to troche dziwne miec sciane za drzwiami:)
        • butterflymk Re: Pchnął na ścianę 21.11.07, 10:46
          nie wolno uzywac siły i przemocy.
          a dlaczego skoro taki biedny zajeżdżony
          po prostu nie wstał i nie wyszedł?
          tylko musiał ją wypchnąć?
          p.s. to Ty sobie dopowiadasz bo nic nie mówiła autorka o dzrwaich
          tylko ścianie:)
          • minasz Re: Pchnął na ścianę 21.11.07, 10:52
            nie rozumiesz tego co czytasz :)

            "żebym wyszła z pokoju, ja
            chciałam z nim dłużej porozmawiać, więc mnie wypchnął z niego, tym samym
            pchając mnie na ścianę."

            hehehe
            • butterflymk Re: Pchnął na ścianę 21.11.07, 10:54
              oj dobra dobra...
              ja się skupiam na najwazniejszym :D
              a nie jakies drzwi czy cos tam....
              • minasz Re: Pchnął na ścianę 21.11.07, 10:58
                ale to co innego jak sie kogos pchnie na sciane a co innego jak sie kogos
                wypchnie za drzwi i przypadkiem uderzy w jakas wyimaginowana sciane:)
                • butterflymk Re: Pchnął na ścianę 21.11.07, 11:08
                  ogólnie raczej wogóle nie powinno sie ani pchac ani wypychać.
                  a co to za różnica?
    • kamelia04.08.2007 kobieto masz ty instynkt samozachowawczy ? 21.11.07, 10:31
      "On jest spokojny raczej, opanowany, nigdy wcześniej
      > tego nie zrobił. Może to moja wina, bo go sprowokowałam."

      Pięknie, ku.., pięknie.
      Bardzo ładny syndrom ofiary sobie w sobie wyrabisz, jasne, TO TWOJA
      WINA.
      A jak ci za kilka lat (bo wiem, że do niego wrócisz i go
      przeprosisz) powybija zęby i złamie rękę w kłótni, to też powiesz,
      że to twoja wina, bo GO zdenerwowałaś.

      Odejdź od niego, a jak zostaniesz to na własne ryzyko i nie skarż
      się wtedy, że cie mąż boksuje. Bo bedziesz to miała na własne
      życzenie
      • blond-karola1984 Re: kobieto masz ty instynkt samozachowawczy ? 21.11.07, 11:57
        kamelia04.08.2007 ma swieta racje! ja na twoim miejscu zaczełabym
        sie bac...niestety mialam stycznosc z kobietami ktore byly bite
        przez mazow czy partnerow i nie byl to przyjemny widok :( a
        zaczynalo sie wlasnie od takich niby niewiele znaczacych
        popychanek...i wszystkie wmawialy sobie ze to ich wina,ze
        sprokowaly,to smutne. jesli nie chcesz pewnego dnia zobaczyc w
        lustrze posiniaczonego odbicia i miec polamanych rak, zeber lub
        wyladowac w szpitalu ze wstrzasem mozgu to radze ci spieprzaj od
        niego jak najszybciej!!! i nie wmawiaj mi ze musisz z nim
        mieszkac,ja wolalabym mieszkac katem u kogos niz dzielic dom z kims
        takim,moze wroc do rodzicow,popytaj kolezanek czy cie nie
        przechowaja dopoki sama czegos nie znajdziesz. wymysl cos jak
        najszybciej,potraktuj to powaznie
    • listekklonu Re: Pchnął na ścianę 21.11.07, 10:48
      Moim skromnym zdaniem, przegięliście obydwoje. Z jednej strony popychanie
      kogokolwiek to zachowanie niedopuszczalne i zły sygnał, tu się zgadzam. Z
      drugiej - czemu nie wyszłaś, kiedy Cię o to poprosił? Jeśli potrzebował chwili
      samotności to co miał zrobić? Wyskoczyć przez okno?
      • minasz Re: Pchnął na ścianę 21.11.07, 10:54
        on ja nie pchnał na sciane przygłupy
        on ja wypchnał z pokoju czy ktos tu rozumie tekst
        pisany????????????????????????????????
        • butterflymk Re: Pchnął na ścianę 21.11.07, 10:56
          ale to nie ważne gdzie ja pchną tylko że w ogóle to zrobił...
          chodzi o ten moment jak ja złapał za ramiona czy za szyję lub
          cokolwiek i użył siły...
          • minasz Re: Pchnął na ścianę 21.11.07, 11:02
            to moze niech napisze jak wygladało wypchniecie
            no i czy uderzyła w ta sciane czy została pchnieta tylko w jej kierunku
            no i jak to mozliwe ze za drzwiami jest
            sciana???????????????????????????????????????
            • butterflymk Re: Pchnął na ścianę 21.11.07, 11:05
              a no możliwe bo jak jego drzwi wychodzą na korytarz
              to wtedy ściana jest na przeciwko wejsćia do jego pokoju :)
              powinni sie bzyknąc za tymi dzrwiami i rozładowac atmosferę
              pchnięć...
          • magnusg Re: Pchnął na ścianę 21.11.07, 11:18
            No dobra-ale co mial zrobic, zeby go juz nie denerwowala??
            Facet chcial miec spokoj, uciekl do swojego pokoju, a ona koniecznie
            musiala z nim dalej rozmawiac.Nie popieram absolutnie przemocy i
            gdyby ja uderzyl, to bym jej na 100% doradzil, zeby odeszla, ale
            tutaj sytuacja jest troche inna.No chyba, ze on rzucil nia o ta
            sciane z calej sily.Ale jesli ja tylko wypchnal, bo go wnerwiala to
            jeszcze o jakiejs przemocy chyba nie mozna mowic.Powinni o tym
            porozmawiac, ze ona sobie nie zyczy takiego traktowania i byla
            zszokowana, a on ze nie chce byc przez nia denerwowany jak jej daje
            jasno do zrozumienia werbalnie, zeby go na chwile zostawila.
            • julia0001 Re: Pchnął na ścianę 21.11.07, 11:42
              nie ma co wyolbrzymiac problemu, gdyby specjalnie i bez powodu ja
              nie wiem uderzyl czy ew. nia o sciane ;) to fakt przemoc...a tak to
              za bardzo nie rozumiem dziewczyny, i wazne jest o co sie poklocili i
              jakie padly slowa, moze ona uzywala przemocy psychicznej?
              ...wszystko mozna roznie zinterpretowac i nadac rozne, czesto
              nieprawdziwe sensy...
              • minasz Re: Pchnął na ścianę 21.11.07, 11:44
                no własnie z jej wypowiedzi wynika ze to on był ofiara tej kłotni i to on
                powinien odejsc -bo kobieta zneca sie nad nim psychicznie
    • butterflymk Re: Pchnął na ścianę 21.11.07, 11:46
      no tak, absrtachując od tego ze nie miał prawa tknąć Cię
      to Ty tez powinnaś nauczyć sie kontrolowac swoej emocje i nerwy.
      Nie ma nic gorszego dla chłopaka niz narzucająca się i szczekająca
      panienka...
      trochę godności, jak nie chciał z Toba gadac to pogada za chwilę...
      • simon_r Re: Pchnął na ścianę 23.11.07, 00:29
        tiaaa... a co to znaczy nie miał prawa tknąć???
        czasem słowa mogą dotknąć bardziej niż walnięcie w pysk...
        czasem..

        -------------------

        SuDoKu... wciąga :)
    • modliszka24 Re: Pchnął na ścianę 21.11.07, 14:54
      skoro zerwaliscie to juz nie masz sie czego bac
      • zuzialukasza Re: Pchnął na ścianę 21.11.07, 16:45
        Rany, ile postów.
        A więc sprostuję.
        Nie kłóciliśmy się długo - cała sytuacja trwała może 3 minuty. Po prostu
        sprzeczka (których ostatnio mamy mnóstwo). Ja chciałam, żeby ze mną skończył
        rozmawiać, a on że nie ma ochoty, złapał mnie za ramiona i wypchnął, nieumyślnie
        poleciałam na ścianę i uderzyłam dosyć mocno głową i plecami. On to widział,
        załapał mnie za rękę, ale się wyrwałam poszłam do swojego pokoju.
        Nie byłam nachalna, bo jak mówię - sytuacja trwała 3 minuty.
        Wyprowadzić się nie mogę, bo umowa nas obliguje do tego, że będziemy musieli tu
        mieszkać.
        Drobnym szczegółem jest to, że go kocham, chociaż pewnie dla wielu wydawać się
        to może bardzo dziwne. I nie zostaję przy nim dla własnego widzi misia. Nie stać
        mnie, żeby płacić za to mieszkanie czynszu i kolejne, w którym rzekomo miałabym
        zamieszkać, więc nie pozostaje nic innego, jak mieszkać z nim, no i się mimo
        wszystko - bać.
        • minasz Re: Pchnął na ścianę 21.11.07, 16:50
          Chciał ostatecznie, żebym wyszła z pokoju, ja
          chciałam z nim dłużej porozmawiać, więc mnie wypchnął z niego

          Ja chciałam, żeby ze mną skończył
          > rozmawiać, a on że nie ma ochoty, złapał mnie za ramiona i wypchnął, nieumyślni

          sama sobie przeczysz hehe
          • zuzialukasza Re: Pchnął na ścianę 21.11.07, 16:53
            Może źle sformułowałam - chciałam dokończyć rozmowę. Nie używaliśmy przekleństw,
            tonu też nie podnieśliśmy. Nigdy tego nie robimy. Po prostu raptem - w ciszy -
            podszedł do mnie i to zrobił. Jest to dla mnie o tyle dziwne, że nigdy nie
            podniósł na mnie ręki, a teraz z całej siły mnie popchnął.
            • kozborn Re: Pchnął na ścianę 23.11.07, 00:27
              Gdyby popchnął z całej siły, to sorry, mogłabyś wylądować w szpitalu. Wpadłaś
              na ścianę, sama to napisałaś, niechcący. Facet musiał mieć naprawdę dość tej
              rozmowy. Musiał być bardzo wkurzony i raczej skłaniam się ku wersji, że okazał
              opanowanie, a nie jego brak. Potem chciał Ciebie złapać za rękę, tak?
        • gwenfrewi Re: Pchnął na ścianę 21.11.07, 16:59
          Po pierwsze - jak ktoś już wspomniał - nie miał prawa cię tknąć.
          Po drugie - nawet gdyby to była przemoc psychiczna, to nie powinien
          reagować na nią przemocą fizyczną.
          Po trzecie - słowo "prowokowała" to zasłona dymna. jeśli jest
          dorosłym człowiekiem to powinien panować nad swoimi odruchami. Żadna
          prowokacja nie uzasadnia przemocy fizycznej. Vide:
          www.leto.pl/img/temp/33.jpg
          Naprawdę musisz z nim mieszkać? Nie możesz przeprowadzić się do
          rodziców, no nie wiem, znaleźć kąt na trochę? Do kiedy trwa wasza
          umowa? Jesli nie stać cię na osobne mieszkanie zawsze można wynająć
          coś z koleżanką, znaleźć jakieś studenckie lokum.
          Piszesz że nienaumyślnie poleciałaś na ścianę, jednak biorąc pod
          uwagę statystyczną szerokość korytarza musiał nieźle pchnąć żebyś
          tak się przewróciła. Być może - i chciałabym w to wierzyć - to
          jednostkowy przypadek i tyle. Jeśli sytuacja się powtórzy to
          koniecznie idź na obdukcję, jesli bedziesz mieć jakieś ślady.
          W razie czego - tu znajdziesz nformacje: www.neww.org.pl/

          I nieprawdą jest że przemoc to tylko regularne bicie innej osoby,
          tak żeby miała siniaki, ale też takie zachowania które ty opisałaś.
          • zuzialukasza Re: Pchnął na ścianę 21.11.07, 17:15
            Nie mogę się wyprowadzić do rodziców, mieszkają 500 km ode mnie. Znajomym na
            głowę też się nie zwalę, bo musiałabym im płacić, no i płacić za obecne
            mieszkanie, a jak wspominałam, nie stać mnie na to, bo tu wydaję ponad 600 zł.
            Nie wiem czy to była przemoc - rozumiem przekaz tego plakatu z prowokacją, ale
            może to była moja wina? Może - jak niektórzy mówią - mogłam wyjść i nie drążyć
            tematu. Z drugiej strony, nasz przedpokój jest spory i ściany nie leżą od siebie
            w odległości metra od siebie, więc i jego siła musiała być dosyć duża.
            Potem jednak złapał mnie za rękę i chciał do siebie przyciągnąć kiedy zobaczyć
            co zrobił, ale uciekłam do siebie (niestety z płaczem, ale może nie widział, nie
            wiem tego). Jednak on do mnie nie przyszedł. Dziś wyszedł przede mną, więc się
            nie widzieliśmy, nie kontaktowaliśmy się również telefonicznie.
            Nie wiem za bardzo jak zareagować kiedy wróci do domu.
            No i nie ukrywam, że się boję :/

            P.S. Dziękuję za linki, pozdrawiam.
            • zuzialukasza Re: Pchnął na ścianę 21.11.07, 17:19
              Mała poprawka:

              przyciągnąć kiedy zobaczyŁ co zrobił
            • gwenfrewi Re: Pchnął na ścianę 21.11.07, 17:21
              Jeśli przeraził się tego co zrobił to dobrze wróży. No nie wiem,
              może po prostu mu wstyd, dlatego się nie kontaktuje. Według mnie
              teraz jego ruch - powinien przeprosić. Nie zagaduj, nie próbuj
              rozładować sytuacji. Idź do siebie i zajmij się swoimi sprawami,
              prędzej czy później przyjdzie. powinien mieć świadomość że ostro
              przegiął, jeśli uznasz że nic się nie stało to nie będzie miał
              takiej świadomości.
              • zuzialukasza Re: Pchnął na ścianę 21.11.07, 17:33
                Właśnie wrócił do domu - wcześniej niż zwykle.
                A ja siedzę u siebie - zajmuję się swoimi sprawami, nie odzywam. Ale też boję
                się go :(
              • kochamkobiety Re: Pchnął na ścianę 21.11.07, 17:38
                gwenfrewi napisała:

                > Jeśli przeraził się tego co zrobił to dobrze wróży. No nie wiem,
                > może po prostu mu wstyd, dlatego się nie kontaktuje. Według mnie
                > teraz jego ruch - powinien przeprosić. Nie zagaduj, nie próbuj
                > rozładować sytuacji. Idź do siebie i zajmij się swoimi sprawami,
                > prędzej czy później przyjdzie. powinien mieć świadomość że ostro
                > przegiął, jeśli uznasz że nic się nie stało to nie będzie miał
                > takiej świadomości

                A Tobie, to trzeba dać trochę po tyłeczku, żebyś nie była taka
                poważna:) Tam się nic wielkiego nie stało.
                • gwenfrewi Re: Pchnął na ścianę 21.11.07, 18:58
                  Po tyłeczku? Palcacikiem z różowym puszkiem? :-)

                  A Tak na serio - to zależy co tam się stało. Via forum nie bedzie
                  się mieć nigdy pełnego oglądu sytuacji, ale wiesz, z przemocą domową
                  nie ma żartów.
                  • kochamkobiety Re: Pchnął na ścianę 21.11.07, 19:02
                    gwenfrewi napisała:

                    > Po tyłeczku? Palcacikiem z różowym puszkiem? :-)


                    Normalną, męską ręką:)


                    > A Tak na serio - to zależy co tam się stało. Via forum nie bedzie
                    > się mieć nigdy pełnego oglądu sytuacji, ale wiesz, z przemocą
                    domową
                    > nie ma żartów


                    A Ty znowu swoje. Oni muszą jeszcze wiele przejść, żeby było jasne
                    co chcą.
                    • gwenfrewi Re: Pchnął na ścianę 21.11.07, 19:06
                      > Normalną, męską ręką:)

                      Co za perwersja, bij mnie, bij i poniżaj :-)

                      > A Ty znowu swoje. Oni muszą jeszcze wiele przejść, żeby było jasne
                      > co chcą

                      no i dobrze, niech się docierają. byle nie przez spuszczanie sobie
                      łomotu.
    • kochamkobiety Re: Pchnął na ścianę 21.11.07, 17:34
      > Mój chłopak (jesteśmy razem 3 lata i nigdy wcześniej się to nie
      zdarzyło)
      > kłócił się ze mną wczoraj. Chciał ostatecznie, żebym wyszła z
      pokoju, ja
      > chciałam z nim dłużej porozmawiać, więc mnie wypchnął z niego


      Robisz z igły widły. Ludzie się kłócą. Nie jest rzeczą normalną, gdy
      tego ludzie nie robią, tylko w sobie duszą. A poza tym ja znam te
      kobiece uszczypliwości. Czasem się chce taką walnąć. Ja tego nie
      robię ale słowo daję, że czasem ledwo się chamuję.
      • zuzialukasza Re: Pchnął na ścianę 21.11.07, 18:01
        Ale ja mu nic wielkiego nie powiedziałam - poprosiłam, żeby nie bekał w mojej
        obecności. Prosiłam go wiele razy, ale od jakiegoś mies. robi to często (kiedyś
        mu się to nie zdarzało). I wybuchła kłótnia, on się obraził i posunął do tego.
        • kochamkobiety Re: Pchnął na ścianę 21.11.07, 18:10
          zuzialukasza napisała:

          > Ale ja mu nic wielkiego nie powiedziałam - poprosiłam, żeby nie
          bekał


          Złość narazta z czasem. Wystarczy byle co by ją zdetonować. Ja
          jestem przekonany że między Wami coś narastało od dłuższego czasu.
      • kolorowaona Re: Pchnął na ścianę 21.11.07, 18:04
        a czego sie boisz? ze przyjdzie do ciebie i będzie cię bił? chyba
        trochę przesadzasz. faktycznie,chyba nic wielkiego sie nie stało,
        pchnął cię, po chwili sie zreflektował i chciał naprawić błąd. nie
        jestescie juz razem to w czym problem?
        • zuzialukasza Re: Pchnął na ścianę 21.11.07, 18:28
          W tym problem, że on nie chce zerwać, a ja mam kłopot z odejściem od niego, bo
          mamy wspólne mieszkanie.
          Złość narastała do kilku miesięcy. Psuło się między nami. Ale czy oznacza, że
          kiedy narasta złość trzeba sięgać do metod fizycznych?
          • kochamkobiety Re: Pchnął na ścianę 21.11.07, 18:44
            zuzialukasza napisała:

            > W tym problem, że on nie chce zerwać, a ja mam kłopot z odejściem
            od niego, bo
            > mamy wspólne mieszkanie.
            > Złość narastała do kilku miesięcy. Psuło się między nami. Ale czy
            oznacza, że
            > kiedy narasta złość trzeba sięgać do metod fizycznych?


            Wiesz, tak z praktycznego punktu widzenia. Najlepszy sex jest po
            burzy:)
            • zuzialukasza Re: Pchnął na ścianę 21.11.07, 19:05
              Jaka byłam głupia. Wrócił, nie przeprosił, powiedział, że nie ma sensu nasz
              związek i zgadza się na koniec.
              A ja płaczę do poduszki. To tak bardzo boli.
              Dziękuję za wypowiedzi.
              • gwenfrewi Re: Pchnął na ścianę 21.11.07, 19:09
                Jakby mu zalezało to by tak łatwo nie odpuścił. Może szukał
                pretekstu?
                • zuzialukasza Re: Pchnął na ścianę 21.11.07, 19:18
                  Zapytałam czy chce mi cos powiedziec po tym, jak mu napisalam, ze mnie stracil.
                  Powiedzial, ze nie. Zapytalam czy to koniec, powiedzial, ze nie wie, ze nie chce
                  zerwac.
                  Nie wiem czy szukal pretekstu, wiem na pewno, ze innej nie ma.
    • ruda-spinka Re: Pchnął na ścianę 21.11.07, 19:59
      "(...)to moja wina, bo go sprowokowałam" to słowa większości
      maltretowanych kobiet, które twkwią w takich związkach. Nie
      twierdze, ze Twoj od razu taki jeste. Na pewnomusisz omówić sprawe
      jeśli chcesz z nim dalej być. I obserowoać go. JEsli się takie coś
      powtórzy to nie jest dobry znak i wtedy odpuść sobie, bo moze być za
      późno.!
      • ditta.von.teese Re: Pchnął na ścianę 21.11.07, 21:08
        a ja jeszcze zwrocilam uwage na nick autorki; byc moze to bez znaczenia, moze
        przypadek, ale czemu zuzialukasza? tak wyglada jakby zuzia-nalezaca do-lukasza
        ?przedmiot-podmiot?hm....
        • listekklonu Re: Pchnął na ścianę 22.11.07, 01:33
          > a ja jeszcze zwrocilam uwage na nick autorki; byc moze to bez znaczenia, moze
          > przypadek, ale czemu zuzialukasza? tak wyglada jakby zuzia-nalezaca do-lukasza
          > ?przedmiot-podmiot?hm....

          Też na to zwróciłam uwagę. Pomyślałam o tym, że najważniejszą cechą Zuzi jest
          to, że jest dziewczyną Łukasza.
          Nie mówiąc już o tym, że podejrzanie często ze sobą zrywają...
          21.11.07, 09:57
          >Zerwaliśmy wczoraj, ale to tak boli.
          > ;(
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=72303191&a=72303191
          16.11.07, 23:10
          >Zerwaliśmy przed chwilą 3 letni związek.
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=72122313&a=72122313
    • lajton Re: Pchnął na ścianę 22.11.07, 07:59
      Następnym razem uszanuj to, o co Cię prosi.
    • camel_3d moze mial dosc piskliwego glosu.. 22.11.07, 08:38
      i to wcale nie zart. KObiecy podniesiony glos jest tak wkurzajacy dla mezczyzny,
      ze czasem traci panowanie.
      Szczegolnie kiedy kobieta mow do tego w miare wysokim glosem i jeszcze sie
      unosi. CZasme po prostu jest to nie do wytrzymania i jedna metoda jest po prostu
      wyprowadzenie z pokoju..albo zatkanie uszu:)
      • zuzialukasza Re: moze mial dosc piskliwego glosu.. 22.11.07, 20:04
        Zrywamy tak od jakiegoś miesiąca. Potem po prostu robi się lepiej i bez słowa po
        prostu jesteśmy razem. Męcząca sytuacja, domyślam się, że nie tylko dla mnie.
        Nick wybrałam, bo akurat ze mną był w pokoju kiedy zakładałam konto.
        A co do krzyku, czy podniesionego tonu kobiety - facet ma prawo krzyczeć? Wiem,
        że krzykiem nie rozwiązuje się kłopotów, ale nie można mówić, że kobieta nie
        może krzyczeć, bo denerwuje tym mężczyznę.
        I uwierzcie lub nie, Wy też denerwujecie kobiety.
        • kochamkobiety Re: moze mial dosc piskliwego glosu.. 23.11.07, 00:53
          zuzialukasza napisała:

          > Zrywamy tak od jakiegoś miesiąca. Potem po prostu robi się lepiej
          i bez słowa p
          > o
          > prostu jesteśmy razem. Męcząca sytuacja, domyślam się, że nie
          tylko dla mnie.
          > Nick wybrałam, bo akurat ze mną był w pokoju kiedy zakładałam
          konto.
          > A co do krzyku, czy podniesionego tonu kobiety - facet ma prawo
          krzyczeć? Wiem,
          > że krzykiem nie rozwiązuje się kłopotów, ale nie można mówić, że
          kobieta nie
          > może krzyczeć, bo denerwuje tym mężczyznę.
          > I uwierzcie lub nie, Wy też denerwujecie kobiety



          Tak czy owak, albo przestaniesz być uszczypliwa i wrzeszcząca, albo
          poszukacie sobie nowych partnerów. On na pewno myśli o charmonijnym
          związku z fajną laską i ma dosyć Twoich krętactw, które tu na forum
          też wyłażą powoli.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka