Dodaj do ulubionych

czy on się może zmienić?

31.07.03, 15:25
wiem. nie może.
Mam taki problem: Żyję w tzw. konkubinacie. Mam dziecko z poprzedniego
konkubinatu. Tak wyszło, tak się wszystko w moim życiu potoczyło, nie żałuję
ale strasznie chciałabym mieć w końcu spokojny dom, rodzinę, więcej dzieci,
mogłabym nawet wyjść za mąż - jeszcze niegdy nie wyszłam ale myślę, że to
może być fajne, może mieć sens.
Ale jest problem: ON. Konkubent. Mimo dwoch konkubinatów oraz dziecka nie
jestem osobą, która mało sie angazuje albo zmienia mężczyzn i związki jak
rękawiczki. Wprost przeciwnie.
On to moja szkolna miłość, taka z dawnych lat. Zawsze strasznie mi sie
podobał.Mieszkamy razem od ponad roku i jest dobrze. On świetnie się rozumie
z moim dzieckiem, kocha mnie.
Wracam do problemu.
On mówi, że nie chce mieć dzieci, że nie potrafiłby się zdecydować na
dziecko. Chyba chodzi o to, że on boi się odpowiedzialnośći, obowiązków.
Ślubu też raczej nie chce - chociaż to już prędzej, bo on jest wielkim
romantykiem i chce mnie kochać do końca życia. Więc ślub by jakoś przeżył.
Jak wyobraża sobie nasze życie dalej? - moje dziecko z poprzedniego związku
będzie rosło, potem odejdzie z domu, a my będziemy sobie razem bawić się i
podróżować.
Fajnie, co?
Fajnie.
Już z nim nawet o tym nie rozmawiam, nie potrafię mu już powiedzieć jak
bardzo chciałabym mieć więcej dzieci. Jak bardzo chciałabym stworzyć dużą
rodzinę. Dużą rodzinę to on ma własną.
Do tego jeszcze dochodzą takie różne rozrywki typu - piwko, jointy, a
ostatnio ktoś mu np. zaproponował amfetaminę albo kokainę. Czemu nie? -
odpowiada on. Twierdzi, że to drobiazg. Szczęka mi opadła.
No i on jest nie grającym hazardzistą.
A na codzień to miły, inteligentny, spokojny chłopak.
Może od tych jointów.
Wiem, wszyscy mi napiszą - uciekaj gdzie pieprz rośnie.
Tylko, że ja mam teraz spokojny, zwyczajny dom, nawet jeśli ten facet czasem
zaszaleje - to nie dzieje się nic złego. Na ogół jest przyjemnie, wesoło, bo
on jest bardzo wesoły i towarzyski.
A coś mnie tu jednak uwiera, nie wiem co mam dalej robić w tym związku?
Wciąganiem mam się zabawiać?
Z drugiej strony - czy mam to wszystko nagle rozpirzyć, rozwalić, zniszczyć?
Znowu zostać sama i tęsknić za tym facetam, bo przecież jestem w nim
zakochana.
nie wiem co robić dalej.
Obserwuj wątek
    • aguszak Właściwie, to... 31.07.03, 15:39
      ... są trzy drogi rozwoju takie sytuacji:
      1. Jesteś z nim, jesteście szczęśliwi, akceptujecie swoje poglądy na życie i
      dochodzicie do jakiegoś kompromisu i jest, jak w bajce :)
      2. Jesteś z nim, on rozwija swoje "zainteresowania", Ty wyrzekasz się
      wszystkiego, w co wierzysz i o czym marzysz dla miłości do niego i cichutko w
      kąciku przeżywasz dramat :(
      3. Odchodzisz od niego i wyzwalasz się z konieczności sprawdzenia czy dwa
      pierwsze punkty się spełnią w Twoim życiu (?)

      Nikt za Ciebie niestety nie podejmnie decyzji, a ponad to nikt Ci nie powie,
      jak rozwinie się sytuacja w Twoim związku.
      Napiszę Ci tylko jedno: nie tolerowałabym narkotyków w swoim życiu i w życiu
      moich najbliższych - nawet jointów...

      Pozdrowionka :)
      • Gość: Anton E tam jointy IP: *.acn.waw.pl 31.07.03, 17:32
        > Napiszę Ci tylko jedno: nie tolerowałabym narkotyków w swoim życiu i w życiu
        > moich najbliższych - nawet jointów...

        E tam, czy marycha kogo kiedyś ugryzła czy co? Taka paranoja, że nawet
        śmiertelnie chorym nie chcą jej dawać...

        > Nikt za Ciebie niestety nie podejmnie decyzji, a ponad to nikt Ci nie powie,
        > jak rozwinie się sytuacja w Twoim związku.

        A, to już świnto prowda!
    • Gość: none Re: czy on się może zmienić? IP: *.tor.primus.ca 08.08.03, 03:54
      a czy ty mozesz to zniesc jak on sie nie zmieni?
    • Gość: tinez Re: czy on się może zmienić? IP: *.punkt.pl / 10.2.7.* 08.08.03, 06:36
      Chcesz żeby On sie zmienił(pragnienie dzieci), a może Ty spróbuj..??Skoro
      zmiana ma być możliwa i osiągalna dla niego, to czemu nie dla Ciebie..??

      Pozdrawiam
    • rb13 Re: czy on się może zmienić? 08.08.03, 08:43
      ...ale fajne z Was dzieciaki z dzieckiem( troche mi go szkoda). Rozrywkowy
      facet jest fajny do zabawy i kiedyś jego dziecinada wyjdzie na wierzch.
      Powodzenia ! Niestety życie to nie zabawa ... i jeszcze kiedyś zapłaczesz nad
      swoja naiwnością!
      I tak nie uciekniesz...tylko szkoda tych wylanych łez!
    • pajdeczka Re: czy on się może zmienić? 08.08.03, 08:50
      Jasne, że może, ale na gorsze.
      Doswiadczona przez życie.
    • soczewica e tam jointy... 08.08.03, 20:51
      gorzej z tym hazardem (kto wie czy nie wróci?), gorzej z amfetaminą, gorzej z
      kokainą.
      nie chcę ferować, bo nie znam was z bliska, ale czy przypadkiem twój facet
      powoli nie uzależnia się od różnych szitów?
      co tu owijać w bawełnę. sama palę. większosć znajomych popala zresztą - ale co
      innego skręcać jointy, a co innego pchać sobie w dziąsła fetę czy ciągnąć przez
      banknocik z lusterka kokainę.
      być może jest spokojny po jointach ;-) ale to nie jest regułą przecież.
      niepokoją mnie bardziej inne świństwa. osobiście mogę służyć za przykład osoby,
      która nie interesuje się innymi dragonami, ale znam kilka osób dla których
      biały szit stał się bardzo istotną częścią życia :(
      co masz na myśli pytając, czy sie zmieni? jeśli narkopstryki, to raczej nie
      przestanie ich używać, pytanie tylko, jak daleko się posunie w swoich
      eksperymentach.

      soczew
    • tralalumpek Re: czy on się może zmienić? 08.08.03, 21:24
      kiedys, dawno temu byla taka gazeta dla dziewczynek, chyba Filipinka sie to
      nazywalo
      takie artykuly tez chyby tam byly, dziewczynki pisaly redakcja odpowiadala....
    • Gość: Ona Re: czy on się może zmienić? IP: *.chello.pl 08.08.03, 21:56
      Jaki ma sens wchodzenie w zwiazek z kims i jednoczesne liczenie na to ze "on
      sie zmieni" ? Kupuj go takim jaki jest - jesli Ci to odpowiada. Jesli nie ....
      zrezygnuj. Nie licz na to ze sie zmieni, nie zawieszaj swojego zycia w
      oczekiwaniu ze a nuz bedzie inny, bo moze nigdy nie bedzie. A jesli bedzie do
      konca zycia taki jak teraz, to co ?
      Moje doswiadczenia mi mowia ze sie nie zmieni, zbyt wiele musialoby sie
      zmienic...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka