Chorobliwie zazdrosna

30.11.07, 14:01
To jest mój problem i strasznie się z nim męczę. Nie przeszkadzają mi
koleżanki, przyjaciółki ani inne dziewczyny, nawet te które są z nim blisko.
Lubię je a one lubią mnie. Ja nie mogę znieść ładych dziewczyn na ulicy, wiem
że się na nie nie gapi ale kiedy widzę jakąś ''laskę'' zaczyna mnie coś zżerać
od środka. Jestem ładana ale ni piękna. Denerwują mnie teledyski z cycatymi
roznegliżowanymi kobietami, nie mogę na nie patrzeć nawet wtedy kiedy nie ma
go w pokoju, wiem że tak nie wyglądam i nie będę wyglądać. Wiem też że on mnie
kocha i ufam mu. To jakieś chore. Jak się tego pozbyć.
    • kozica111 Re: Chorobliwie zazdrosna 30.11.07, 14:04
      Wydłub sobie oczy?
    • eleni80 Re: Chorobliwie zazdrosna 30.11.07, 14:09
      to męcząca choroba, ja się jej dopiero pozbyłam, gdy rozstałam się z facetem :(
      serio z dnia na dzień jakby klapki mi opadły - wszystkie dziewczyny jakie
      mijałam na ulicy po prostu przestały być "zagrożeniem" - przestało mi się
      wydawać, że są "laskami" które pewnie mój facet pożąda... rozejrzałam się po
      sali aerobiku i nagle ujrzałam bandę dziewczyn, z których każda miała jakieś
      niedociągnięcie.. itd
      spróbuj przestawić myślenie, zanim z tym kimś się rozejdziesz....
    • modliszka24 Re: Chorobliwie zazdrosna 30.11.07, 14:35
      faktycznie chore a jak będziesz się tak gryzła to nic dobrego z tego nie wyjdzie
    • olgagraf Re: Chorobliwie zazdrosna 30.11.07, 14:51
      A czy jemu o tym mówiłaś? Mówiłaś mu, czy tak sama jedna się męczysz? Nie
      chodzi mi o jakieś zdawkowe, żartobliwe powiedzenie mu o tym, tylko o poważną,
      głęboką rozmowę. Jeżeli on potrafi cię wysłuchać i zrozumieć, jeśli faktycznie
      cię kocha i jeśli jesteś dla niego tą naj naj naj, to powinno go obchodzić, co
      się dzieje w twojej głowie (sercu) i powinien poważnie potraktować twoje męki,
      nawet jeśli są absolutnie irracjonalne i bezpodstawne.
      Taka rozmowa pozwoliłaby także tobie lepiej zrozumieć "co on tam ma w środku"
      (on zresztą też mógłby ciebie lepiej zrozumieć). Uważam, że nic tak nie zbliża
      ludzi, jak wspólne pokonanie jakiejś zmory.
Pełna wersja