Dodaj do ulubionych

co zrobić :(?????

03.12.07, 00:06
Pomocy:( Mój problem, z pozoru błahy, jest dla mnie niezmiernie istotny, gdyż
dotyczy całego mojego życia. Otóż chodzi mi o to, że nie mogę się z moim
Narzeczonym porozumieć w sprawie metod zapobiegania ciąży w przyszłości (po
ślubie). Na wstępie chcę podkreślić, że bardzo Go kocham, jesteśmy razem około
4 lata, dobrze się dogadujemy, nigdy się ze sobą nie nudzimy, mamy podobne
aspiracje, pragniemy się o siebie nawzajem troszczyć oraz mieć razem dzieci
(najlepiej 2). Mamy już ustalony termin i bardzo mi na nim zależy, ponieważ
nie mogę się już doczekać.
Mój problem polega na tym, że nie chcę mieć dzieci na studiach, nie chce mieć
ich więcej niż troje oraz nie chcę ich mieć po 40 roku życia (z uwagi na
komplikacje zdrowotne matki i dziecka oraz częste poronienia), oczywiście w
ogóle pragnę mieć dzieci, ale w określonym przedziale wiekowym (25-35 lat
powiedzmy). Mój N również.
Osobiście optuję, aby owe planowanie rozwiązać poprzez stosowanie NMPR
uzupełnionych używaniem prezerwatyw (w tych okresach, gdy dzieci nie chcemy
mieć). Jeśli chodzi o stosowanie hormonalnych metod (pigułka, plastry etc)
oraz stałych (wkłada, spirala etc) to Nas nie interesują. Natomiast, jeśli
chodzi o stosowanie prezerwatyw nie widzę w nich kompletnie nic złego (chodzi
mi o czasowe stosowanie, a nie np przez całe życie)-nikomu nie robię tym
jakiejkolwiek krzywdy. Nie jest to żadna zachcianka, tylko potrzeba,
wynikająca z chęci dobrego zaplanowania swojego, męża oraz potencjalnych
dzieci życia! Uważam, że dobre, jest to, że chcę planować posiadanie potomstwa
w odpowiedniej sytuacji życiowej, gdyż wpływa to pozytywnie na rozwój oraz
zdrowie dzieci oraz rodziców.
Wiem o istnieniu NMPR oraz znam ich zasady działania, jednakże nie budzą one
we mnie zaufania, poprzez to napawają mnie ogromnym stresem. Dodam, że mam
nieregularne cykle, prowadzę nieregularny tryb dobowy (odpada metoda
termiczna, która jest najważniejsza), mój śluz nie jest jednoznaczny, ponadto
mam go zaraz po miesiączce, nie mam bólów owulacyjnych oraz nie wyczuwam
żadnych zmian w twardości szyjki macicy. Pozostaje, więc chyba tylko metoda
badania śluzu, w której łatwo mogę popełnić błąd interpretacyjny. Podam
jeszcze, że logicznym jest, iż kobieta ma największą chęć na zbliżenie właśnie
w dni płodne i na ogół tylko wtedy przeżywa orgazm. W związku z powyższym
stosowanie w moim przypadku samych NMPR byłoby zbyt stresujące i przypuszczam,
że powodowałoby kłótnie. Ponadto uważam, że metoda ta gorzej traktuje kobiety.
Chciałabym w związku z tym uzupełnić NMPR prezerwatywą. Jednakże podobno
Kościół uważa stosowanie prezerwatywy za grzech (ja osobiście nie widzę w tym
nic złego, uważam ponadto, że sprawa jest na tyle intymna, że Kościół powinien
w tej kwestii pozostawić wolny wybór, a nie narzucać z góry, że jedyną słuszną
metodą są NMPR). I w tym jest problem:( Dodam również, że niestety bardzo
często poradnie małżeńskie stosują swego rodzaju propagandę, nie mówiąc o
jakichkolwiek wadach NMPR (łatwość popełnienia błędu interpretacyjnego,
wynikającego ze stresu-który nota bene może być tym spowodowany, przyjmowania
niektórych leków, złego snu, przeziębienia etc, okresu karmienia piersią oraz
okresu menopauzy, która trwa wile lat), które ja uważam za niezwykle istotne.
Mój Narzeczony paradoksalnie w pełni zgadza się z moim punktem widzenia,
aczkolwiek kategorycznie nie zgodził się na stosowanie prezerwatyw, gdyż
miałby niespokojne sumienie. Nie potrafi wytłumaczyć mi dlaczego miałby
niespokojne sumienie albo mówi, że nie mam się wtrącać, bo to jest jego
sumienie. On również nie widzi w prezerwatywach nic złego, jednak uważa, że
może to być grzech i źle by się czuł w konfesjonale, gdyby je miał stosować.
Niby w encyklice oraz w KKK jest napisane, że stosowanie prezerwatywy jest
grzechem, ale tylko pośrednio, gdyż jest ona podpięta do innych metod
antykoncepcji, które mają inne zasady działania.
Jest mi bardzo przykro z tego powodu, że mój przyszły Mąż ma mieć takie
moralne problemy, nie chcę tego. Jednakże on dał mi tylko wybór albo on
niestosujący nigdy prezerwatyw albo zrywamy. Zaproponowałam kompromis, czyli
NPR+prezerwatywa (bo początkowo nie chciałam w ogóle stosować NPR), jednakże
dla Niegonie jest to żaden kompromis. Generalnie jest człowiekiem bardzo
upartym, ale ta sytuacja jest bardzo specyficzna. Nie wiem jak mam Go
przekonać?? Czy mam cierpieć (bo bedę cierpieć poprzez stres i zasady wbrew
mnie) dla Niego?? Dla dobra miłości?? Nie wyobrżam sobie tego! Moim zdaniem
srosowanie samych NPRów powodowałoby tylko kłotnie i ciągłe pretensje. Poza
tym sądze, że NMPR w przypadku, gdy nie chce się mieć dziecka są wręcz
NIENATURALNE-bo nienaturalnym jest się kochać, gdy się nie ma ochoty, a nie
móc jak się ma, ale nie można! Nie wiem co mam zrobić:( Od ponad miesiąca
wciąż płaczę nie wiedząc co zrobić.
Uważam, że Bóg dał nam po to wolną wolę żebyśmy mogli z niej zrobić dobry
użytek, a nie np zachodzić w ciążę z przypadku. Ja np dowiedziałam się po 20
latach, że jestem „wpadką” i było mi bardzo przykro, bo jakby nie patrzeć
oznacza to niechciane dziecko, mimo, że poźniej się je kocha.
Co mam zrobić:(:(:(????

POMOCY

Obserwuj wątek
    • xtrin Re: co zrobić :(????? 03.12.07, 00:25
      Stanowisko KK jest w tej sprawie absolutnie jasne - każda sztuczna antykoncepcja
      jest grzechem i nie powinna być stosowana przez katolików. Każda, w tym i
      prezerwatywy. Możesz się z tym nie zgadzać, może Ci to się nie podobać, może Ci
      to przeszkadzać, ale tak jest. Być katolikiem stosującym się wyłącznie do tych
      zasad, które nam się podobają jest banalnie prosto. Całe wyzwanie w tym, by
      stosować się i do tych, które nam nie odpowiadają. Stanowisko Twojego
      narzeczonego jest godne pochwały.
      Tak więc jeżeli chcesz być prawdziwą katoliczką i chcesz być z tym mężczyzną,
      dla którego wiara i spokój sumienia są tak ważne to musisz zdobyć się na to
      poświęcenie i z prezerwatyw zrezygnować.
      Wiele kobiet z powodzeniem stosuje NMPR.

      A tak z czystej ciekawości - uprawiacie seks przedmałżeński?
      • aisha12345 Re: co zrobić :(????? 03.12.07, 00:33
        Dzieki za opinie! Wiem, że nie powinniśmy sami oceniać czy coś jest grzechem czy
        nim nie jest, jednakże po to mam rozum i sumienie by ocenić czy coś jest
        moralnie złe czy dobre! I zarówno ja oraz mój N nie widzimy kompletnie nic złego
        w stosowaniu (czasowym) prezerwatyw! Uważam, że Koscioł podpiął to do innych
        metody (by się nie rozdrabniać),a przecież prezerwatywy nie powodują np śmierci
        zapłodnionego jajeczka, nie mają działania wczesnoporonnego.
        A na pytanie z ciekawości nie odpowiem, gdyż jest to moja prywatna sprawa, a nie
        tego dotyczy mój problem.
        • xtrin Re: co zrobić :(????? 03.12.07, 00:58
          aisha12345 napisała:
          > Dzieki za opinie! Wiem, że nie powinniśmy sami oceniać
          > czy coś jest grzechem czy nim nie jest, jednakże po to
          > mam rozum i sumienie by ocenić czy coś jest moralnie
          > złe czy dobre! I zarówno ja oraz mój N nie widzimy
          > kompletnie nic złego w stosowaniu (czasowym) prezerwatyw!

          Ależ oczywiście możecie sami sobie w swoich sumieniach ustalać, co jest dobre, a
          co złe. Ale w takim przypadku powinniście ponosić tego konsekwencje. A jedną z
          nich będzie tutaj rezygnacja z pełnego udziału w życiu Kościoła.
          Znam takie osoby, które po ślubie postanowiły jednak korzystać z antykoncepcji
          wbrew stanowisku Kościoła i z tego powodu przestały chodzić do spowiedzi i
          przyjmować komunię. I takie stanowisko również bardzo szanuję, jest uczciwe.
          Jakkolwiek tutaj sytuacja jest nieco bardziej zawiła, bo - zakładam, że z seksem
          czekacie do ślubu - jeżeli postanowicie już teraz używać tych prezerwatyw to nie
          powinniście brać ślubu kościelnego. Byłby on wówczas obłudą, bo wprost
          prowadziłby do grzechu z premedytacją.

          > Uważam, że Koscioł podpiął to do innych metody (by się nie
          > rozdrabniać),a przecież prezerwatywy nie powodują np śmierci
          > zapłodnionego jajeczka, nie mają działania wczesnoporonnego.

          Błędnie uważasz. Oczywiście, metody mające działanie wczesnoporonne są w oczach
          KK najstraszliwsze, ale także te blokujące zapłodnienie są potępiane, jako
          oderwanie stosunku seksualnego od jego prokreacyjnego celu. KK nic tutaj nie
          przeoczył, najlepszym dowodem na to niech będzie dyspensa na używanie
          prezerwatyw, jaką KK daje małżonkom nosicieli HIV - tylko szczególne
          okoliczności mogą pozwolić na używanie gumki. Twoja niewygoda nie jest
          wystarczająco szczególna niestety.

          > A na pytanie z ciekawości nie odpowiem, gdyż jest
          > to moja prywatna sprawa, a nie tego dotyczy mój problem.

          Wybacz, jeżeli było zbyt nachalne. Po prostu ściśle wiąże się to z Twoim
          problemem (j.w.). No i jeżeli z sobą teraz sypiacie to problem antykoncepcji
          jest absurdalny, bo i tak łamiecie zasady KK.
          • d.o.s.i.a Re: co zrobić :(????? 03.12.07, 01:01
            > ale także te blokujące zapłodnienie są potępiane, jako
            > oderwanie stosunku seksualnego od jego prokreacyjnego celu.

            Tak rozumujac nalezaloby przyjac, ze rowniez metoda NPR stosowana w dni
            nieplodne (z premedytacja wszakze wyznaczone) odrywa stosunek seksualny od jego
            prokreacyjnego celu.
            • xtrin Re: co zrobić :(????? 03.12.07, 01:08
              d.o.s.i.a napisała:
              > Tak rozumujac nalezaloby przyjac, ze rowniez metoda NPR
              > stosowana w dni nieplodne (z premedytacja wszakze wyznaczone)
              > odrywa stosunek seksualny od jego prokreacyjnego celu.

              Ależ ja nigdzie nie twierdzę, że stanowisko KK (z którym się w całej
              rozciągłości nie zgadzam) jest spójne i logiczne. Rozwiewam jedynie błędne
              złudzenia aishy.
            • fanaberia84 Re: co zrobić :(????? 03.12.07, 21:24
              d.o.s.i.a napisała:

              > > ale także te blokujące zapłodnienie są potępiane, jako
              > > oderwanie stosunku seksualnego od jego prokreacyjnego celu.
              >
              > Tak rozumujac nalezaloby przyjac, ze rowniez metoda NPR stosowana
              w dni
              > nieplodne (z premedytacja wszakze wyznaczone) odrywa stosunek
              seksualny od jego
              > prokreacyjnego celu.

              Ale to nie my odrywamy, nie my ingerujemy w to, po prostu organizm
              jest w tych dniach niepłodny sam z siebie. Przy sztucznej
              antykoncepcji my jesteśmy sprawcą tego, że stosunek jest niepłodny,
              my powodujemy jego niepłodność.
              • d.o.s.i.a Re: co zrobić :(????? 03.12.07, 21:31
                > Ale to nie my odrywamy, nie my ingerujemy w to, po prostu organizm
                > jest w tych dniach niepłodny sam z siebie. Przy sztucznej
                > antykoncepcji my jesteśmy sprawcą tego, że stosunek jest niepłodny,
                > my powodujemy jego niepłodność.

                A wiec, przy upewnieniu sie, iz dzien jest nieplodny (NPR), nie powinno miec juz
                znaczenia to, ze zalozymy dodatkowo prezerwatywe...? W koncu nie ma ona zadnego
                znaczenia, bo stosunek i tak jest nieplodny, prawda?
        • tezromantyczka Re: co zrobić :(????? 03.12.07, 13:20
          > A na pytanie z ciekawości nie odpowiem, gdyż jest to moja prywatna
          sprawa, a ni
          > e
          > tego dotyczy mój problem.

          Czy uprawiacie. ;-)
      • d.o.s.i.a Re: co zrobić :(????? 03.12.07, 00:35
        Matko jedyna. Skad Ci faceci sie biora? Mam wrazenie czasem, ze jak facet sobie
        cos uwidzi, to ani zdrowym rozsadkiem, ani prosba, ani grozba sie go nie przekona.

        Wspolczuje sytuacji. Jedyne co moge poradzic to zastanow sie, co jest dla Ciebie
        wazniejsze - ten facet, czy osemka wpadkowych dzieci przed 40tka, bez gwarancji,
        ze na osemce sie skonczy... Ciekawa jestem czy on tak ochoczo sie bedzie
        angazowal w ich wychowanie, jak ochoczo odcina sie od prezerwatywy. Moze
        podpytaj go jak bedzie wygladalo Wasze zycie z osemka dzieci i jak on sie bedzie
        nimi zajmowal i jak ma zamiar na nie zarobic. Moze to przemowi mu do rozsadku...?

        Co do zasad KK w tej kwestii sie nie wypowiadam, bo jako niewierzacej trudno mi
        je zrozumiec, a krytykowac nie mam zamiaru. Podejrzewam jednak, ze za pare lat
        prezerwatywa przestanie byc grzechem ;)
        • xtrin Re: co zrobić :(????? 03.12.07, 00:45
          d.o.s.i.a napisała:
          > Co do zasad KK w tej kwestii sie nie wypowiadam,
          > bo jako niewierzacej trudno mi je zrozumiec,
          > a krytykowac nie mam zamiaru. Podejrzewam jednak,
          > ze za pare lat prezerwatywa przestanie byc grzechem ;)

          Takie nadzieje towarzyszą młodym katolikom od kilku dekad. I nic póki co się nie
          zmienia, nie wygląda też na to, by miało się zmienić zbyt szybko.
          Polecam dwie powieści Davida Lodge'a - "British Museum w posadach drży" i "Gdzie
          leży granica". Obydwie opowiadają m.in. o życiu w cieniu "Watykańskiej ruletki".
        • aisha12345 Re: co zrobić :(????? 03.12.07, 00:46
          Dosiu z Toba się w pełni z gadzam!!!!
          Mega LOLem jest to, że nie moga stosować wg KK prezerwatyw nawet pary, w
          których ktoś jest zakażony wirusem HIV-jak zadałam pytanie odnośnie tego, to
          Pani która prowadziła zajęcia z NMPR powidziałą dumnie, że Kosćiół już nad tym
          pracuje!! Absurd! To zanim podpiszą dokumenty minie mnóstwo czasu, pare
          autografów ważnych osób w Watykanie i prezerwatywa w przypadku osoby zakażonej
          wirusem HIV przestaje być grzechem?? No ludzie!!
          Pytała! Mowiłam, że to nie Ty bedziesz rodził, karmił, wychowywał itp, że
          zapewne przyjdziesz dac dzicku buziaka i raz na tydzień bedziesz go usypiał!
          Oczywiście odpowiedzią był uśmieszek. byłą opcja też taka, że niby ja pójde do
          pracy, a mój Narzeczony bedzie wychowywał dzieci, ale wiem, że to jest
          nierealne, poza tym on ma bardzo duże aspiracje zawodowe. Nie chodzi o to, że
          nie kocham dzieci, bo kocham, ale mam dopiero 21 lat i jestem w połowie studiów,
          które mnie bardzo interesują i pragnę je skończyć ze spokojem! Potem moge mieć
          nawet 3! (4 już wolałabym nie)
          Jest mi tak smutno! Cały czas mówi "na ten moment się nie zgodze na stosowanie
          prezerwatyw" to jest dla mnie chore:((((((((
          • d.o.s.i.a Re: co zrobić :(????? 03.12.07, 00:56
            Aisho. Lacze sie z Toba w bolu, bo tak jak ja mam osla faceta, tak i Ty go masz.
            Chociaz moj ma jopla na punkcie czegos innego i dzieki Bogu o seks to nie zahacza.
            Mowisz, ze pytalas o dzieci. A moze lepszym rozwiazeniem byloby wziecie Twego
            lubego do ksiedza, aby zlozyl uroczysta przysiege, ze potomstwo swoje bedzie
            pelna para wychowywal, podcieral im pupy, karmil, bral urlop tacierzynski itp. itd.?
          • arszana aisha.. czy Ty naprawde chcesz tego slubu 03.12.07, 16:41
            czy kazdy powod, ktory masz w sobie na to, aby wstapic teraz w
            zwiazek malzenski jest solidnie przemyslany? masz dopiero 21 lat,
            jeszcze nie pobraliscie sie, a juz widze dosc powazne konflikty
            oczekiwan i ustalen, bo zobacz.. ludzie sie pobieraja chcac stworzyc
            rodzine.. dzieci, wspolny dom, te sprawy.. jesli pobieraja sie
            dlatego ze sie kochaja i chca byc moralnie fair, bo wowczas dopiero
            moga uprawiac seks, to wowczas Wasza sytuacja z konfliktem
            zabezpieczen zupelnie jakby odwraca wszystkie logiczne przeslanki...
    • an-nna Dobrze sie zastanowić 03.12.07, 00:47
      ja też miałam wiele różnych dylematów moralnych KKK nie zastanawia sie tylko na tym, że każda kobieta jest inna i żę nie każda znosi dobrze takie metody i stres rozmawiałąm na ten temat z księdzem nie jednym na wiele pytań nie znalazłąm odpowioedzi a poza tym nauki przedmałżeńskie sa na tyle późno, że kobieta nie jest w stanie przed ślubem nauczyć sie wszytkiego co było by jej potrzebne do skutecznego stosowania NMPR

      masz nieregularny okres idz do ginekologa po tabletki na uregulowanie brane jako lek nie sa grzechem tylko lekiem na Twoja dolegliwość a jednocześnie z nich korzystasz

      choć uważam, żę troche późno powstał Wam ten problem z dogadaniem się w sprawie antykoncepcji skoro macie już ustalony termin to nie jest mały problem bo to Ty bedziesz cierpieć się stresować przyszły mąż powinien też sie zastanowić nad Twoim zdrowem psychicznym albo Wy nad ślubem bo ten problem po ślubie nie zniknie tylko zakończy sie dzidziusiem a jak Ty go nie bedziesz chciałą to szcześluwa mimo ślubu nie bedziesz

      Zdaje sobie sprawe, żę to wszytko trudne ale sama najpierw pdpowiedz sobie na pytanie co jest tak naprwde dla Ciebie ważne


      jak sdecydujesz się na NMPR nie dopuścisz mężą przez najbliższe pół roku puki się nie nauczysz i nie stwierdzisz, żę czujesz sie pewnie później tylko pod koniec cyklu i tak bedziesz trwać o ile to wytrzymasz ale możę mąż nie wytrzyma i zacznie sie zastanawiać co na to poradzić

      ale jeszcze raz późno ten dylemat rostrzygacie ale życze obyś wybraóła jak najlepiej
      • aisha12345 Re: Dobrze sie zastanowić 03.12.07, 00:57
        Dziękuje Ann-no za odpowiedź.

        Wysłałam około 50 maili do księży i brak odzewu, z wyjątkiem jednego, który raz
        odpisał, że prezerwatywa nie jest grzechem (w żadym dokumencie Koscioła nie ma
        info na ten temat) i że NMPR są bardzo zawodne, a potem (mi) po miesiącu odpisał
        ten ksiądz coś zupełnie innego! Inny ksiądz zapytany w konfesjonale po spowiedzi
        czy prezerwatywa jest grzechem, odpowiedział, że TAK, a na pytanie dlczego
        zaczął mnie pytać czy mieszkam ze swym Narzeczonym czy z rodzicami
        (odpowedzaiłam, że z rodzicami), to mnie wygonił z konfesjonału, „bo to sakrament”!
        Ja jestem ciekawa co jest większym grzechem i czy wogole: wpędzanie żony w
        ciągłe stresy i niepokoje czy użycie prezerwatywy?

        Nie ma aż tak bardzo nieregularnych cykli, ale na pewno się wybiore do ginekologa.
        Ale na pewno nie śpię dziennie 8 h i kładę się spać o różnych godzinach.
        To prawda, że pomysł powstał poźno, ślub za niecałe pół roku ma być...:(
        • an-nna Re: Dobrze sie zastanowić 05.12.07, 18:50
          wiesz jak myślałam w dalszym ciągu o Twoim poblemie to chyba bym brałą tabletki antykoncepcyjne bez wiedzy meżą choc to bardzo przykr, że on nie jest w stanie zrozumieć,że Ty też masz swoja psychike i nie każda kobieta jest taka sama i nie każda w tej metodzie jak jest NMPR prezerwatywa byłaby jedyna metda przy jakiej nie musiałą bysś sie truć ale wiem, że neiktóe decyzje tzreba podejmować kosztem innych powodzenia :)

          podtrzymuje,że bez wzgledu na wszytko męża bym dlugo do siebie nie dopuszczała on jako osoba żyjąca według KK powinna to uszanować możesz nie mieć ochoty(zwłaszcza jak nie bedziesz miałą ochoty) i jak bedziesz sie uczyć metody niech czeka
      • d.o.s.i.a Re: Dobrze sie zastanowić 03.12.07, 00:58
        > jak sdecydujesz się na NMPR nie dopuścisz mężą przez najbliższe pół roku puki
        się nie nauczysz i nie stwierdzisz, żę czujesz sie pewnie później tylko pod
        koniec cyklu i tak bedziesz trwać o ile to wytrzymasz ale możę mąż nie wytrzyma
        i zacznie sie zastanawiać co na to poradzić

        I to jest bardzo dobra rada. Brak seksu przez pol roku, a nastepnie raz w
        miesiacu podziala na faceta jak zimny prysznic...
      • tomasz_szymacha Re: Dobrze sie zastanowić 03.12.07, 16:40
        > masz nieregularny okres idz do ginekologa po tabletki na
        > uregulowanie brane jak o lek nie sa grzechem tylko lekiem na
        > Twoja dolegliwość a jednocześnie z nich korzystasz

        UWAGA!!!!!

        Powyższy pogląd skutkował już niejedną skrobanką. Oczywiście jednym
        z ubocznych efektów pigułek antykoncepcyjnych jest
        uregulowanie "okresu", jednakowoż wystarczy choć raz w życiu wziąć
        jakiekolwiek opakowanie doustnego środka antykoncepcyjnego do ręki
        (np. Yasminum), żeby zobaczyć, że stosowanie go w celach stricte
        regulacyjnych RÓŻNI się od zastosowania antykoncepcyjnego (np.
        zaczynasz innego dnia cyklu) i NIE JEST zabezpieczeniem przed ciążą.
        Jeśli ktoś więc w ten sposób chce Boga oszukać (np. arabowie często
        piją alkohol pod stołem
    • d.o.s.i.a Re: co zrobić :(????? 03.12.07, 00:52
      > Podam jeszcze, że logicznym jest, iż kobieta ma największą chęć na zbliżenie
      właśnie w dni płodne i na ogół tylko wtedy przeżywa orgazm.

      Nawet nie wiesz jak bardzo sie mylisz ;)

      A z praktycznych rozwiazan, ktore przyszly mi do glowy - a moze moglibyscie
      uzywac metody naturalnej w polaczeniu z globulkami/filmem plemnikobojczym?
      Zaleta tej metody jest jej kompletna niewyczuwalnosc przez faceta, gdyby sprawy
      stanely ostatecznie na ostrzu noza ;)
      Poza tym sa rozne inne metody sekszenia sie - niekoniecznie musi byc to zawsze
      pelny stosunek... Moze warto tez zainwestowac w przyrzad oceniajacy jakosc sluzu
      oraz testy owulacyjne? Poza tym po pewnym czasie ochota na seks zmniejszy sie
      Wam do jakiegos jednego razu na miesiac, wiec okazji do wpadek bedzie mniej ;)
      • aisha12345 Re: co zrobić :(????? 03.12.07, 01:00
        Dzięki za sugestie, niestety zapomniałam dodać, że różne globulki dopochwowe też
        nie wchodzą w grę (bo "to też grzech" i "są obrzydliwe"), pomysł z przysięga nie
        jest zły, ale ja i tka Mu ufam a pzoa tym nie czuję się jeszcze gotowa na DZIECI!
      • xtrin Re: co zrobić :(????? 03.12.07, 01:01
        d.o.s.i.a napisała:
        > A z praktycznych rozwiazan, ktore przyszly mi do glowy
        > - a moze moglibyscie uzywac metody naturalnej w polaczeniu
        > z globulkami/filmem plemnikobojczym?

        Takie metody także są potępiane przez KK.

        > Zaleta tej metody jest jej kompletna niewyczuwalnosc przez
        > faceta, gdyby sprawy stanely ostatecznie na ostrzu noza ;)

        A oszustwo nie tylko jest niekwestionowanym przez nikogo grzechem, ale i prostą
        drogą do małżeńskich problemów.
        • d.o.s.i.a Re: co zrobić :(????? 03.12.07, 01:04
          Ja tylko praktycznie podpowiadam. Co by zachowac czystosc sumienia faceta. Ale
          juz nie bede ;)
          • xtrin Re: co zrobić :(????? 03.12.07, 01:12
            Najprościej po prostu odejść (przynajmniej częściowo) od Kościoła. Ale jeżeli
            narzeczony aishy jest z nim tak mocno związany to trzeba go przyjmować takim,
            jakim jest, albo odrzucić. A nie oszukiwać.

            Mamy w tym kraju zdecydowany nadmiar "katolików", którzy traktują religię jak
            supermarket - biorą co im się podoba i pasuje, resztę odrzucają. Religia bardzo
            dużo daje, ale i bardzo wiele żąda. I albo powinno się płacić tą cenę w całości,
            albo zrezygnować z części przywilejów.
            • d.o.s.i.a Re: co zrobić :(????? 03.12.07, 01:23
              Wiesz, tylko kazdy z tego supermarketu korzysta na swoj sposob. Dlaczego ktos
              kto wybiera element x ma sie podporzadkowac temu, kto akurat wybral sobie
              element y? Czyja wybiorczosc jest lepsza?
              Nie znam chlopaka zalozycielki watku, ale znam wielu takich wybiorczych
              katolikow - czy naprawde maja oni jakas wyzszosc moralna ponad innymi, tylko
              dlatego, ze wybrali z supermarketu troszke wiecej? Oczywiscie dziwnym trafem to
              czesto sa sprawy antykoncepcji.
              Innymi slowy, czy malzenstwo ma byc zawsze w takim stopniu religijne w jakim
              jest religijna jego najbardziej religijna polowa? Mimo, iz nawet wtedy jest to
              jedynie jakis tam wybor z supermarketu, a nie zupelne oddanie religii? Czy
              rzeczywiscie drugi malzonek ma obowiazek moralny dopasowac sie do wybiorczej
              wiary tego drugiego?
              • xtrin Re: co zrobić :(????? 03.12.07, 01:46
                d.o.s.i.a napisała:
                > Wiesz, tylko kazdy z tego supermarketu korzysta na swoj sposob.
                > Dlaczego ktos kto wybiera element x ma sie podporzadkowac temu,
                > kto akurat wybral sobie element y? Czyja wybiorczosc jest lepsza?

                Żadna.
                KK daje wiele swoim owieczkom - poczucie wspólnoty, jasne zasady pozwalające
                unikać dylematów moralnych, możliwość odkupienia win i przebaczenia. Ale i żąda
                za to pewnej ceny. Jeżeli nie jesteśmy w stanie zapłacić całości tej ceny to nie
                powinniśmy i korzystać z wszystkich dobrodziejstw.

                > Nie znam chlopaka zalozycielki watku, ale znam
                > wielu takich wybiorczych katolikow - czy naprawde
                > maja oni jakas wyzszosc moralna ponad innymi

                Dla mnie tacy są najgorsi. Szanuję tych, którzy religię odrzucili. Szanuję tych,
                którzy przyjmują ją w całości. Szanuję tych, którzy podejmują konsekwencje
                swoich wyborów. Nie szanuję tych, którzy próbują iść na skróty obłudą i
                wybiórczością.

                > Innymi slowy, czy malzenstwo ma byc zawsze
                > w takim stopniu religijne w jakim jest religijna
                > jego najbardziej religijna polowa?

                To jest dobre pytanie. I nie ma na nie dobrej odpowiedzi. Najlepiej jest
                wówczas, gdy małżonkowie są w tych sprawach zgodni, ale tak nie jest zawsze. I
                tu pojawia się problem, bo osoba (prawdziwie) religijna nie może iść na żadne
                kompromisy. Katolik nie może kompromisem przystać na to, że ochrzcimy tylko co
                drugie dziecko.
                W sprawach antykoncepcji można się zastanawiać, czy np. w przypadku małżeństwa
                katolika z ateistką byłoby możliwym, że ona przyjmuje tabletki. W końcu ON nie
                grzeszy. Ale jest w tym jednak pewna obłuda, prawda?

                > Mimo, iz nawet wtedy jest to jedynie jakis tam wybor
                > z supermarketu, a nie zupelne oddanie religii?

                Jeżeli religia jest wybiórcza to nie ma czego szanować. W tym jednak wypadku
                narzeczony najwyraźniej jest religii bardzo oddany, co zdecydowanie należy szanować.
    • kamelia04.08.2007 kobiety: aiska i dosia 03.12.07, 01:19
      po jakiego grzyba zadajecie sie z takimi osobnikami.
      bardzo przepraszam, ale jedej facet zabrani uzywac antykoncepcji
      druga ogniem i mieczem chrystianizuje w zakresie bogatej
      obrzedowości.

      Nie moge zrozumieć, że w XXI wieku, ludzi jak barany robia to co im
      KK każe w kwestii tak intymnej jak zyvie seksualne (antykoncepcja
      sie z tym wiąże). Chyba jest logiczne, że ilośc dzieci trzeba
      planować, a nie tak na hurra.

      Konsekwencje nieskutecznej antykoncepcji bedziesz ponosiła głównie
      ty. Jeśli w tak ważnej kwestii macie tak różne zdanie, to PO CO
      brnąc w ten zwiazek. Chcesz wyjsć za mąż, ale może nie za wszelka
      cenę, ten facet nie jest jedyny na swiecie.
      Zastanow sie...

      Ten tekst sie odnosi tez do dosi. Po co tkwic w związku z facetem -
      betonem-fanatykiem. To, że facet nie bije, nie pije i chodzi do
      pracy, to nie znaczy, że związek małżenski będzie z nim udany.

      Podporzadkowanie mężowi/narzeczonemu tez ma granice. Dobra partnerka
      to taka co umie powiedzieć NIE.
      • d.o.s.i.a Re: kobiety: aiska i dosia 03.12.07, 01:29
        Wiem Kamelio. Ciagle o tym mysle :(
        Jednoczesnie wiem, ze to moj facet mial szczesliwe dziecinstwo i udana,
        kochajaca sie rodzine - nie ja. Rozsadek mi podpowiada, ze pochodzac z takiego
        domu, taki dom sie chce dla swoich dzieci. Jemu to chodzenie do kosciola kojarzy
        sie z rodzina, szczesliwym dziecinstwem. Nie mam powodu podejrzewac, ze facet
        jest skrzywiony psychicznie i zostanie tyranem domowym. Dlatego wcale nie latwo
        podjac decyzje o rozstaniu z powodu problemu, ktory byc moze jest rozdmuchany i
        przeinterpretowany. Wiem, ze teraz cos znowu usprawiedliwiam, ale uwierz mi, moj
        facet wcale ne jest takim fanatykiem, na jakiego tutaj na forum wychodzi.
        Z drugiej strony gdyby mi zabronil uzywac antykoncepcji, to NA PEWNO z takim
        facetem bym nie byla.
        Ale rozpisuje sie w nieswoim watku.
        • xtrin Re: kobiety: aiska i dosia 03.12.07, 01:48
          Twój mężczyzna, Dosiu, jest katolikiem wybiórczym, to zupełnie inna waga
          problemu. Z nim można i należy walczyć, wymuszać na nim kompromisy. Jego
          sumienie nie ucierpi na tym.
          W przypadku aishy jest inaczej, dla jej narzeczonego to kwestia nie przywiązania
          do tradycji, ale wartości, w które szczerze wierzy. I to trzeba szanować.
          • d.o.s.i.a Re: kobiety: aiska i dosia 03.12.07, 13:44
            > W przypadku aishy jest inaczej, dla jej narzeczonego to kwestia
            nie przywiązania do tradycji, ale wartości, w które szczerze wierzy.
            I to trzeba szanować.

            Skad to przekonanie? Z opisu autorki wynika, ze facet jest po
            pierwsze uparty, po drugie rzuca tekstami w stylu "w moje sumienie
            sie nie wtracaj", a globulki sa "obrzydliwe". Podejrzewam, ze ze
            szczera wiara ten Pan moze sie "lekko" rozmijac. Podejrzewac, ze to
            kolejny oszolomek, w stylu mojego...
            Z drugiej strony skoro sam uwaza, ze w jego sumienie nie nalezy sie
            mieszac, dlaczego miesza sie w sumienie swojej dziewczyny? Moze ona
            woli popelniac grzech uzywajac prezerwatywy?
            • xtrin Re: kobiety: aiska i dosia 03.12.07, 14:20
              d.o.s.i.a napisała:
              > Skad to przekonanie?

              Z opisu autorki.

              > Z opisu autorki wynika, ze facet jest po pierwsze uparty

              Wierny swoim zasadom.

              > Podejrzewam, ze ze szczera wiara ten Pan moze sie "lekko" rozmijac.

              A CO Twoim zdaniem ma zrobić osoba, która chce przestrzegać zasad KK?

              > Moze ona woli popelniac grzech uzywajac prezerwatywy?

              To niech sobie używa. Sama :).
              • d.o.s.i.a Re: kobiety: aiska i dosia 03.12.07, 14:39
                > > Moze ona woli popelniac grzech uzywajac prezerwatywy?
                >
                > To niech sobie używa. Sama :).


                Otoz to. Niech uzywaja prezerwatywy, a ewentualny grzech niech
                idzie "na konto" dziewczyny. Nigdzie nie jest powiedziane, ze skoro
                jeden z malzonkow nie chce grzeszyc to drugi nie moze... Niech maz
                je rybe w piatek, zona moze wszakze zjesc schabowego, nie? Jej
                sumienie, jej sprawa. A ona chce uzywac prezerwatywy - on sie
                przeciez nawet nie musi do "tego" dotykac...
                • xtrin Re: kobiety: aiska i dosia 03.12.07, 15:00
                  d.o.s.i.a napisała:
                  > A ona chce uzywac prezerwatywy - on sie
                  > przeciez nawet nie musi do "tego" dotykac...

                  Tzn jak, ona ją w zębach ma trzymać? Nie będzie to specjalnie skuteczne :).
                  • d.o.s.i.a Re: kobiety: aiska i dosia 03.12.07, 15:59
                    No nie. Ona moze zalozyc jemu... Jakby co, to niech on zamknie oczy
                    i udaje, ze nie widzi.
          • tomasz_szymacha Re: kobiety: aiska i dosia 03.12.07, 19:56
            > W przypadku aishy jest inaczej, dla jej narzeczonego to kwestia
            > nie przywiązania do tradycji, ale wartości, w które szczerze
            > wierzy. I to trzeba szanować.

            To tu jest obok wątek o szukaniu faceta z kasą. Jeśli więc gostek
            aishy ma kasę, to mu się sama do łóżka pcha paniena, która chce mieć
            5 dzieci i je sama niańczyć. Więc i problem gumki poniekąd sam z
            siebie się rozwiązuję.

            Właśnie dlatego uważam ortodoksyjnych katolików za niegodnych
            szacunku. Krzywdzą innych w imię Boże (i, jak słusznie piszecie,
            często jest to "Bóg wybiórczy"). I dlatego należy się od nich
            trzymać z daleka. A jeśli już, to zostaje wielokrotnie na tym forum
            przywoływana "laska z połykiem". Tylko czy on się będzie chciał
            rewanżować? Oto jest pytanie.

            Tomek
            • xtrin Re: kobiety: aiska i dosia 03.12.07, 20:06
              tomasz_szymacha napisał:
              > Właśnie dlatego uważam ortodoksyjnych katolików
              > za niegodnych szacunku. Krzywdzą innych w imię Boże

              Jeżeli tylko niczego nie narzucają siłą (krucjaty) bądź prawem (aborcja) to
              wszystko jest w porządku.

              Natomiast co mają do tego kasa i połyk nie pojmuję.
      • xtrin Re: kobiety: aiska i dosia 03.12.07, 01:36
        kamelia04.08.2007 napisała:
        > Nie moge zrozumieć, że w XXI wieku, ludzi jak barany robia
        > to co im KK każe w kwestii tak intymnej jak zyvie seksualne

        Najwyraźniej i w XXI wieku zdarzają się tacy, co cenią sobie czystość sumienia.
        Tacy, którzy cenią to, co daje im religia. A ta religia wymaga pewnych
        poświęceń, m.in. w sferze seksualnej. Należy się albo dostosować, albo
        zrezygnować z religii.
        Ja z religii zrezygnowałam i dobrze mi z tym. Ale bardzo szanuję tych, którzy
        prawdziwie wierzą. Natomiast obrzydzeniem napawają mnie religijni obłudnicy.
        • d.o.s.i.a Re: kobiety: aiska i dosia 03.12.07, 01:49
          A mnie chyba bardziej draznia wlasnie Ci co sobie wybrali z religii jakas jedna
          mala rzecz (byle byla upierdliwa) i uczynili ja centrum calej doktryny. Kojarzy
          mi sie to z takim udawanym heroizmem pt. patrzcie jak sie poswiecam dla religii,
          me serce sie kraje na widok prezerwatywy, chyba bym umarl z zalu jakbym zjadl
          schabowego w piatek, a sumienie by mi spac nie dalo gdybym w Wielki Post poszedl
          na dyskoteke. Takie kleczenie na grochu troche. Tylko w momencie gdy cos takiego
          staje sie elementem uprzykrzania zycia komus innemu i stawiania go przed trudnym
          wyborem, to nie jest juz ok.
          O ile mam zrozumienie dla ludzi, ktorzy np. biora slub katolicki, choc sie
          seksili przed slubem, o tyle boje sie wlasnie takich ostentacyjnych, wybiorczych
          katolikow. Dla mnie to sa wlasnie religijni obludnicy.
          • xtrin Re: kobiety: aiska i dosia 03.12.07, 02:02
            d.o.s.i.a napisała:
            > A mnie chyba bardziej draznia wlasnie Ci co sobie wybrali
            > z religii jakas jedna mala rzecz (byle byla upierdliwa)
            > i uczynili ja centrum calej doktryny. Kojarzy mi sie
            > to z takim udawanym heroizmem pt. patrzcie jak sie poswiecam
            > dla religii, me serce sie kraje na widok prezerwatywy,
            > chyba bym umarl z zalu jakbym zjadl schabowego w piatek,
            > a sumienie by mi spac nie dalo gdybym w Wielki Post poszedl
            > na dyskoteke. Takie kleczenie na grochu troche. Tylko
            > w momencie gdy cos takiego staje sie elementem uprzykrzania
            > zycia komus innemu i stawiania go przed trudnym
            > wyborem, to nie jest juz ok.

            To nie wybiórczość, a ostentacja. Niesmaczna w każdym wykonaniu.
            Znam osoby bardzo głęboko religijne, które nie pójdą się bawić w Wielki Post, bo
            to niezgodne z ich przekonaniami. Mnie to nie pasuje, bo chcę się z nimi
            zabawić, ale trudno, szanuję ich wybór, podziwiam za to, że są spójni, wierni
            sobie i swoim zasadom.

            > O ile mam zrozumienie dla ludzi, ktorzy np. biora
            > slub katolicki, choc sie seksili przed slubem

            A ja nie mam. To chyba najczęstszy przykład religijnej obłudy. Totalne złamanie
            wszelakich zasad religijnych. Wiemy, że nie wolno, wiemy, że grzeszymy, ale
            jednak to robimy, tuż przed ślubem idziemy się wyspowiadać, okazujemy żal za
            grzechy, którego absolutnie nie odczuwamy i obiecujemy poprawę, co akurat łatwe,
            bo już więcej okazji do tego grzechu nie będzie. Grzech z premedytacją, fałszywa
            spowiedź, nieczysty sakrament. Ohyda!
            • szadoka Re: kobiety: aiska i dosia 03.12.07, 13:51
              Ja Ci kobieto szczerze wpolczuje. Masz problem. Z glowa. Tak jak wpolczuje
              kobietom , ktore w imie religii zmuszane sa do noszenia burki. A w imie czego
              pytam?
              Wyobraz sobie "co rok prorok" . Ja w zadne kalendarzyki nie wierze ani troche.
              Przez wiele lat pracowalam w systemie zmianowym ( w tym na noce) jako
              pielegniarka. Z racji wyksztalcenia wiem, ze taki kalendarzyk w takim wypadku
              nie ma ZADNEGO zastosowania. Malo tego jedna (!) zarwana noc w miesiacu burzy
              caly misterny plan. Co nie przeszkadzalo pani katechetce wmawiac mi, ze powinnam
              go sumiennie prowadzic.
              Jestem tez za seksem i mieszkaniem ze soba przed slubem. Mozna wtedy sie
              dowiedziec z jakim cudem bedzie sie mialo doczynienia po slubie.

              A tak z ciekawosci zapytam. Bo rozumiem, ze bardzo religijna jestes. Czy jak maz
              bedzie Cie tlukl po slubie ( czego Ci w zadnym wypadku nie zycze) to bedziesz
              przy nim tkwila w imie zasad KK? Bo przeca rozwod to grzech.
              • xtrin Re: kobiety: aiska i dosia 03.12.07, 14:24
                szadoka napisała:
                > Ja Ci kobieto szczerze wpolczuje. Masz problem. Z glowa.

                A Ty z czytaniem.

                > Tak jak wpolczuje kobietom , ktore w imie
                > religii zmuszane sa do noszenia burki.

                To akurat totalnie nieadekwatne porównanie, bo większość z nich nie ma wyboru,
                musi wyznawać tę jedną, jedyną religię.
                My wybór mamy. Nauczymy się z niego korzystać.

                > Wyobraz sobie "co rok prorok" . Ja w zadne
                > kalendarzyki nie wierze ani troche.

                Ja tam też wolę inne metody, ale znam sporo par, którym NMPR całkiem nieźle
                wychodzi.

                > Jestem tez za seksem i mieszkaniem ze soba przed slubem.

                Ja też. KK nie.

                > Bo rozumiem, ze bardzo religijna jestes.

                Błędnie rozumiesz. Jestem zatwardziałą ateistką.

                > Czy jak maz bedzie Cie tlukl po slubie ( czego Ci w zadnym
                > wypadku nie zycze) to bedziesz przy nim tkwila w imie zasad KK?

                W takich wypadkach KK czasami rozluźnia swoje zasady.
                I proszę, nie porównujmy katowania do prezerwatyw, bo to niesmaczne.
        • kamelia04.08.2007 Re: kobiety: aiska i dosia 03.12.07, 01:51
          ja nie moge zrozumiec co religia/czystość sumienia może mieć do
          antykoncepcji.
          Dlaczego religia nie przyczepi sie do jazdy samochodem, do ogladania
          telewizji itd?

          Dlaczego religia ma wymagać poświęceń tutaj w tym zakresie? jest to
          sposób, by poprzez wywoływanie poczucia winy kierowac czlowiekliem.

          osobiście mnie to ani ziebi, ani grzeje, ja sobie uzywałam przez 8
          lat hormonalnych srodków antykoncepcyjnych. Wartości prezentowane
          przez kk nie przemawiaja do mnie, mam swoje własne reguły moralne i
          żyje w zgodnym, szczęsliwym i trawałym zwiazku małżeńskim (zgodnie
          ze złozona przysiegą)


          idę juz spać, bo jutro musze wstac do pracy
          • xtrin Re: kobiety: aiska i dosia 03.12.07, 01:58
            kamelia04.08.2007 napisała:
            > Dlaczego religia ma wymagać poświęceń tutaj w tym zakresie?

            Odpowiedź na to pytanie zależy od tego, kto odpowiada. Głęboko wierzący odpowie
            zapewne, że seks i miłość są darem Boga, który należy szanować i odpowiednio
            ostrożnie z nim się obchodzić. Czy coś w ten deseń :).
            Jak dla mnie to fiksacja seksualna KK wynika z walki o rząd dusz. Popęd
            seksualny jest najsilniejszą w człowieku siłą i okiełznanie go oznacza władzę
            nad człowiekiem.

            Tyle tylko, że to nijak nie usprawiedliwia wybiórczości religijnej. Chcesz
            wszelakich dobrodziejstw, jakie KK daje? Podporządkuj się mu.
            • kamelia04.08.2007 Re: kobiety: aiska i dosia 03.12.07, 15:58
              xtrin napisała:


              > Tyle tylko, że to nijak nie usprawiedliwia wybiórczości
              religijnej. Chcesz
              > wszelakich dobrodziejstw, jakie KK daje? Podporządkuj się mu.

              Tylko, że ja do tego klubu już nie należę, ani nie pretenduję. Jest
              mi z tym na prawde dobrze :-DD.
              Współczuje tylko tym biedakom, których tam zapisano i którzy tam
              tkwią i usiłują byc bardzo gorliwi (o tym, że tak gorliwośc jest
              bardzo zła to pewnie słyszałaś).

              Teza o ponowaniu nad rządem dusz jest oczywista i nie budzi
              wątpliwości.
          • tezromantyczka Re: kobiety: aiska i dosia 03.12.07, 13:33

            > mam swoje własne reguły moralne i
            > żyje w zgodnym, szczęsliwym i trawałym zwiazku małżeńskim (zgodnie
            > ze złozona przysiegą)
            >
            >
            Czy w trwałym, to powiesz za kilka(naście/dziesiąt) lat. 4 miesiące
            po ślubie każdy związek jest trwały.
            • aisha12345 :( 03.12.07, 13:48
              Zgadzam się w pełni z Kamelią i Dosią!
              Na prawdę źle się czuję Pytam kto tu powinien ustąpić (zakładając, że kompromisu
              nie ma jak twierdzi mój Narzeczony)? Ja aby Go nie dręczyły myśli w
              konfesjonale? Czy on abym mogła żyć bezstresowo, planować powiekszenie rodziny w
              odpowiednim czasie i czuć bezpieczeństwo i spełnienie??
              Nadal nie rozumiem z jakiej paki KK ma mi narzucać JEDYNA SŁUSZNĄ metodę jaką
              jest NMPR! Przecież każda kobieta jest inna! Nota bene zamysł NMPR zapewne
              wymyślili księża, którzy po 1 są facetami, a po 2 żyją w ciągłym celibacie.
              Jakbym była facetem to też bym nie miałą żadnych ALE do NMPR zapewne!
              Dlaczego mam nie brac ślubu kościelnego, skoro obje wierzymy w Boga, i chcemy
              przed Bogiem złożyć przysięgę małżeńską???
              Dlaczego mam się rozstawać i niszczyć Naszą Miłość-oboje bylibyśmy nieszczęsliwi!
              Smutne!
              na prawdę czuję się jak w pokoju bez drzwi i okien!
              • tezromantyczka Re: :( 03.12.07, 13:58

                Albo Ty ustąpisz i się rozmnożycie jak króliki, albo on.

                Uważaj, żeby tej wielkiej miłości nie zniszczyło codzienne zycie.
              • ab03 Re: :( 03.12.07, 14:07
                Ciemnogrodzie ojczyzno moja !

                ---
                Z tomiku poezji: Co ? Gó..!
              • xtrin Re: :( 03.12.07, 14:17
                aisha12345 napisała:
                > Nadal nie rozumiem z jakiej paki KK ma mi
                > narzucać JEDYNA SŁUSZNĄ metodę jaką jest NMPR!

                A w sklepie pytasz jakim prawem narzuca Ci on JEDYNĄ SŁUSZNĄ cenę?

                > Dlaczego mam nie brac ślubu kościelnego, skoro obje wierzymy
                > w Boga, i chcemy przed Bogiem złożyć przysięgę małżeńską???

                To sobie składajcie przed Bogiem. Ale nie w kościele.
              • tomasz_szymacha Re: :( 03.12.07, 20:12
                > Dlaczego mam nie brac ślubu kościelnego, skoro obje wierzymy w
                Boga, i chcemy
                > przed Bogiem złożyć przysięgę małżeńską???

                Widzisz, między wiarą w Boga (np. byciem chrześcijaninem) a
                przynależnością do "wspólnoty katolickiej" (byciem katolikiem, czy
                jakimkolwiek innym -ikiem lub -owcem) jest różnica niebotyczna.
                Większość ludzi w polsce ma w dupie katolicyzm. Niestety w praktyce
                nie ma alternatywy, bo primo w katolicyźmie się wychowali, a
                secundo
                • xtrin Re: :( 03.12.07, 20:36
                  tomasz_szymacha napisał:
                  > Większość ludzi w polsce ma w dupie katolicyzm.
                  > Niestety w praktyce nie ma alternatywy, bo primo
                  > w katolicyźmie się wychowali, a secundo
    • modliszka24 Re: co zrobić :(????? 03.12.07, 14:56
      powiem tylko jedno tyle teraz kobieta ma możliwości decydowania sama o ciąży że
      facet nie musi nic wiedzieć wystarczy dobry lekarz szczera rozmowa i problem z
      głowy
      • szadoka Re: co zrobić :(????? 03.12.07, 15:12
        Dobrze prawisz Modliszko :)))
        Caly czas nie rozumiem dlaczego to autorka watku ma sie podporzadkowac? Przeciez
        udany zwiazek to taki gdzie ludzie znajduja sie gdzies posrodku. Kurna nie
        jestem obiektywna, nie lubie ortodoksow...



        • aisha12345 Re: co zrobić :(????? 03.12.07, 15:50
          Nie wiem co zrobić:( Na pewno nie chcę brac potajemnie tabletek
          antykoncepcyjnych, bo nie o to chodzi, żeby mieć przed męzem tajemnice.
          Straszne jest to, że On mnie rozumie, a ja Go nie! Ale nie ma kompromisu. Nie
          jestem przeciwna posiadaniu dzieci, sama che mieć, ale nie więcej niż 3 i nie
          teraz (nie jestem gotowa fizycznie i duchowo) dlatego tka się wzbraniam przed
          NMPR! śpię czasem 4, a czasem 12 h, uprawiam sporty, nie mam objawów
          owulacyjnych. Na prawdę czarno to widzę... Czarno też widzę, że mój Narzeczony
          się zgodzi, już to wałkujemy ponad 2 miechy! A jednocześnie bardzo Go kocham, a
          on mnie!
          • aisha12345 ? 03.12.07, 16:03
            W ogóle to myślałam, że Kościół ma jednoczyć ludiz i umacniać miłość, a nie
            dzielić!! Mam się rozstawać z moją Miłością życia z powodu głupich kondomów,
            które są tylko wynalazkiem cywilizacji, który bardzo ułatwia życie (w końcu
            okulary, też nosze, bo Bóg mnie obdarował wadą wzroku, a bez nich bym nie widziała).
          • d.o.s.i.a Re: co zrobić :(????? 03.12.07, 16:03
            Coz. Sama miloscia nie nakarmisz osemki dzieci.
            A z facetami jest tak, ze pewne rzeczy nalezy czasem przemilczec, bo
            oni i tak tego nie skumaja. Latwo miec nieustepliwe stanowisko,
            skoro jest sie jedynie, ze sie tak wyraze, dzieciorobem, a
            odpowiedzialnosc spada na kogo innego. Wtedy kazdy jest pobozny i
            wie najlepiej i ach jakze wygodnie dba sie o wlasne sumienie cudzym
            kosztem. W razie czego mozna przeciez powiedziec "to nie moja
            sprawa, to Ty jestes matka, Ty sie martw". Wazne, coby moje sumienie
            czyste bylo.
            • aisha12345 Re: co zrobić :(????? 03.12.07, 16:08
              no właśnie tego się boje, mimo zapewnieć, że wszystko bedzie OK, że nie będzie
              tragedii ajk zajdę w ciążę, że można mieć dziecko an studiach-wziąść rok
              dziekanki i takie tam! Jestem na bardzo ciekawym kierunku studiów na 3 roku,
              który mnie bardzo interesuje i nie chcę sobie na rarazie (nie jestem gotowa)
              mieć dzieci! Ślubu z koleji też nie chcę przekładać, a przesunięcie i tak nie
              rozwiązuje sprawy, bo co ze stosowaniem NMPR w okresie przekwitania! Czy mam
              urodzić chore dziecko?
              • d.o.s.i.a Re: co zrobić :(????? 03.12.07, 16:10
                Aisho. Radze Ci albo postawic mezowi ultimatum, ze owszem niech on
                nie stosuje prezerwatywy, ale Ty zadasz jej stosowania i bierzesz
                ten grzech na siebie. Albo zabezpieczaj sie w tajemnicy przed nim -
                facet czasami dla wlasnego dobra musi wiedziec mniej niz powinien.
                • aisha12345 Re: co zrobić :(????? 03.12.07, 16:14
                  Dzięki, ale niestety On twierdzi, ze skoro zakłada już takie coś, że bedzie ich
                  używał przed ślubem to zakłada grzech i to jest już grzech, którego może uniknąć
                  (rozstając się ze mną nawet) albo nawet, że ślub kościelny będzie nie ważny (lol
                  totalny), i że on to zakłada i wtedy grzeszy i bedzie miał niespokojne sumienie,
                  bedzie musiał się z tego co tydzień spowiadać! Mówie totalny horror! Co do 2
                  opcji, to nie biore jej pod uwagę. Dzięki za wszelkie rady i za poświęcony czas!
                  • d.o.s.i.a Re: co zrobić :(????? 03.12.07, 16:18
                    No ale przeciez to Ty bedziesz grzeszyc, a on nie...
                    Kochana, ja bym za takiego faceta nie wyszla. I Ty sie dobrze
                    zastanow. Jezeli jestescie sobie pisani, to przez taka rzecz sie nie
                    rozstaniecie. Jezeli sie rozstaniecie to znaczy, ze dobrze - masz
                    cale zycie spedzic w strachu przed ciaza, bo jasnie Pan chce miec
                    czyste sumienie i raczek sobie nie ubrudzic? O takim malzenstwie
                    marzysz?
                    • d.o.s.i.a Re: co zrobić :(????? 03.12.07, 16:26
                      Dodam jeszcze tak. Kochajacy facet dla swojej kobiety do piekla by
                      poszedl. Facet, ktoremu zalezy zgodzilby sie popelnic dla niej
                      grzech. Zwlaszcza, ze tak naprawde z tego grzechu bardzo latwo by
                      sie wyspowiadal. Mam nawet waptliwosc, czy bylby to w ogole grzech z
                      jego strony. Grzech popelniony wbrew sobie moim zdaniem nie jest
                      wcale grzechem. Dlatego stosowanie przez niego prezerwatyw ze
                      wzgledu na Ciebie, nie byloby dla niego grzechem. Pogadaj lepiej z
                      ksiedzem.
                      • aisha12345 Re: co zrobić :(????? 03.12.07, 16:31
                        Masz rację cały czas tka sobie to tłumaczę, że jeśli jesteśmy sobie pisani, to
                        się dogadamy (co de facto niestety oznacza, że On mi ustąpi) a jeśli zerwiemy z
                        tego powodu, to nie był to związek warty ślubu!
                        Jeśli chodzi o rozmowy z księdzem, to jest dobry pomysł aczkolwiek, jestem dosyć
                        nieśmiała i szybko się denerwuję, a ta sprawa jest iście specyficzna i intymna i
                        nie jestem w stanie tak z księdzem pogadać. Poza tym jak tu księdzu powedzieć,
                        że ma się największą ochotę na seks w dni płodne 9spojrzy na mnie jak na
                        puszczalską i opieprzy) albo o wychowaniu dzieci-przecież ksiądz to facet! A
                        jeśli chodzi o pisanie maili-to wysłałam już kilkadziesiąt-zero odzewu:( i tak
                        to jest:(
                        • d.o.s.i.a Re: co zrobić :(????? 03.12.07, 16:38
                          Ale po co masz ksiedzu mowic o ochocie na seks?? Zapytaj po prostu,
                          czy Twoj chlopak bedzie popelnial grzech, jesli wbrew wlasnemu
                          sumieniu bedzie uzywal prezerwatywy, dlatego, ze Ty sobie tego
                          zyczysz. Krotkie pytanie, krotka odpowiedz.
                          Niestety, nie licz na to, ze ksiadz rozgrzeszy Ciebie ze stosowania
                          prezerwatywy i nawet tego tematu nie poruszaj. Zapytaj o stanowisko
                          kosciola wobec Twojego chlopaka. Jezeli ksiadz powie, ze Twoj
                          chlopak nie popelni grzechu, dzialajac pod przymusem, to chyba
                          sprawa rozwiazana?
                          • aisha12345 Re: co zrobić :(????? 03.12.07, 16:42
                            Masz racje! Sformułuje pytanie w ten sposób!!! Ale niestety obawiam się
                            odpowedzi, że popełnai grzech (jeśli ustlamy to przed ślubem), albo różnych
                            odpowiedzi od różnych księży. Troche się wstydze o to pytać tak w twarz, więc
                            najwyżej nie powiem tego w formie 1 osobowej.
                        • xtrin Re: co zrobić :(????? 03.12.07, 16:47
                          aisha12345 napisała:
                          > to się dogadamy (co de facto niestety oznacza, że On mi ustąpi)

                          :)
                        • palya Re: co zrobić :(????? 03.12.07, 16:58
                          a moze on wie ze nie ustąpisz i traktuje sprawe antykoncepcji jako
                          wymowke zeby sie z Tobą rozstac?
                          zastanawiaj;ący byl ten tekst o niewaznosci slubu..jakby tylko na to
                          liczyl
                          • xtrin Re: co zrobić :(????? 03.12.07, 16:59
                            palya napisała:
                            > zastanawiaj;ący byl ten tekst o niewaznosci slubu..
                            > jakby tylko na to liczyl

                            Nie widzę większego sensu w szukaniu podstaw do unieważnienia ślubu PRZED jego
                            zawarciem :).
                      • xtrin Re: co zrobić :(????? 03.12.07, 16:47
                        d.o.s.i.a napisała:
                        > Zwlaszcza, ze tak naprawde z tego grzechu
                        > bardzo latwo by sie wyspowiadal.

                        Mhm. Wyrażając żal i obiecując poprawę. Co miesiąc.
                    • tomasz_szymacha Re: co zrobić :(????? 03.12.07, 20:18
                      He, he, he, a ja to mam takiego kumpla, który (tak mówił, ale
                      wyglądało to jednak na poważnie) nie pozwalał swoim dziewczynom
                      stosować antykoncepcji, bo go możliwość "wpadki" rajcowała. Na
                      szczęście jego żona wytłukła mu to bejzbolem z durnego łba. Mają
                      dwójkę dzieci, a on mocno znormalniał przez te 20 lat.

                      Tomek
                  • xtrin Re: co zrobić :(????? 03.12.07, 16:46
                    aisha12345 napisała:
                    > Dzięki, ale niestety On twierdzi, ze skoro zakłada już takie coś,
                    > że bedzie ich używał przed ślubem to zakłada grzech i to jest już
                    > grzech, którego może uniknąć (rozstając się ze mną nawet) albo
                    > nawet, że ślub kościelny będzie nie ważny (lol totalny),

                    No i ma rację. Doceń dziewczyno to, że masz faceta wiernego własnemu sumieniu.
                    To wielki skarb.
                    • d.o.s.i.a Re: co zrobić :(????? 03.12.07, 16:56
                      Prawdziwa milosc jest skora do poswiecen...
    • tomasz_szymacha Re: co zrobić :(????? 03.12.07, 16:49
      Podam
      > jeszcze, że logicznym jest, iż kobieta ma największą chęć na
      zbliżenie właśnie
      > w dni płodne i na ogół tylko wtedy przeżywa orgazm.

      Kobieta przeżywa orgazma ZAWSZE, kiedy tego chce. To, że w dni
      płodne może on być najsilniejszy, najłatwiej osiągalny czy
      najbardziej spontaniczny jest prawdą jedynie wówczas, gdy kobieta
      nie ma nawet podświadomego strachu przed niepożądaną ciążą. A to
      jest możliwe jedynie w wypadku podwiązania jajowodów (ewentualnie
      przy wkładce domacicznej, ale ta przecież może się wysunąć).


      Przy metodach naturalnych to się wyklucza. Pozostają pieszczoty (np
      oralne)
      • arszana a wlasnie.. seks oralny 03.12.07, 16:54
        jakie jest stanowisko w tej sprawie kosciola? moim skromnym
        zdaniem, to czysta rozkosz bez celow prokreacyjnych, wiec
        konsekwentny kosciol rowniez powinien byc przecow... i sprawa sie
        komplikuje, jak to wytlumaczycie.. bo szczerze mowiac, nie wiem.
        • d.o.s.i.a Re: a wlasnie.. seks oralny 03.12.07, 16:58
          Nie jest zabroniona, pod warunkiem, ze stosunek konczy sie
          wytryskiem w pochwie kobiety... Kolejna komplikacja i nielogika KK -
          wszakze, skoro kalendarzyk mowi, ze dzisiaj jestem bezplodna to jaki
          jest sens konczyc w tej sposob, skoro i tak do zaplodnienia nie
          dojdzie???
          • arszana Re: a wlasnie.. seks oralny 03.12.07, 17:03
            ale numer.. nie ja jestem rozwalona, po prostu chce mi sie
            naprzemian smiac i plakac nad wplywem kosciola, dodam
            meganielogicznym, absurdalnym, obludnym i glupim, na osobiste,
            intymne sprawy... wlasciwie to juz slow brak, osobiscie szczerze
            wspolczuje autorce watku, bo na takim fundamencie, gdzie odmienne sa
            oczekiwania i zasady w tak waznej sprawie jak seks, niestety moim
            zdaniem trudno bedzie budowac cos silnego ai nawet silna milosc nie
            pomoze, ale zycze jak najlepiej.
            • aisha12345 Re: a wlasnie.. seks oralny 03.12.07, 17:06
              Uwierz mi, że się z Toba zgadzam w 100%, a co najśmieszniejsze mój Narzeczony
              też! No ale niestety bedzie miał niespokojne sumienie, że popełnia grzech! Mam
              się z nim rozstawac tylko z powodu tych piep*** prezerwatyw:(:(:(???
              • ewik_75 Re: a wlasnie.. seks oralny 04.12.07, 11:08
                Aisha -

                Nie z powodu prezerwatyw, ale z powodu jego braku logiki i
                przedkładania durnych, niespójnych, głupich zasad nad Ciebie, Twoje
                potrzeby i Twój komfort psychiczny.
                Tudzież z powodu gotowości obarczania Cię całkowitą
                odpowiedzialnością i wszystkimi konsekwencjami za takie JEGO decyzje
                i nieliczenie się zupełnie z Tobą. To jest IMHO nieakceptowalne.

                P.S. A co byś powiedziała na założenie sobie w tajemnicy przed nim
                wkładki? OK., oszukujesz go wtedy, ale on też nie jest w stosunku do
                Ciebie fair… A skoro taki z niego "pozorny" katolik, co to mu gumka
                przeszkadza, a seks przedmałżeński już nie - to może on po prostu
                nie chce wiedzieć, że Ty antykoncepcję stosujesz?
                • elektrokapusciocha Re: a wlasnie.. seks oralny 04.12.07, 11:19
                  Bingo, ewik_75.

                  Hipokryta jeden!
          • aisha12345 prokreacja 03.12.07, 17:04
            Właśnie! To jest mega aburd i wkurza mnie to! Przecież stosując NMPR też
            świadomie współżyjesz, w te dni, w które jesteś niepłodna, tak więc zamysł jest
            ten sam-nie mieć dzieci! Różnica jest tylko w środkach!
            • xtrin Re: prokreacja 03.12.07, 17:11
              aisha12345 napisała:
              > Właśnie! To jest mega aburd i wkurza mnie to!

              Świetnie. Teraz masz następujące wyjścia:
              1) Jechać do Watykanu i przedstawić swoje argumenty Papieżowi (pewnie nie
              słyszał ich jeszcze ;)) i nakłonić go do zmiany stanowiska KK.
              2) Szantażem zmusić narzeczonego do wystąpienia przeciwko jego sumieniu i stania
              się religijnym obłudnikiem.
              3) Namówić narzeczonego na rezygnację z pełnego udziału w życiu religijnym,
              czyli przede wszystkim ze spowiedzi, komunii i ślubu kościelnego.
              4) Nauczyć się skutecznie korzystać z NMPR.
              5) Znaleźć sobie innego faceta, któremu nie będzie przeszkadzać wybiórcza
              religijność.

              Wybór należy do Ciebie :).
              • aisha12345 Re: prokreacja 03.12.07, 17:26
                Z tych 5 to najchętniej bym zrobiła to 1, ale wiem że to nie takie hop, nawet
                gdybym przekonała Papieża to zanim by to "zatwierdzili" w dokumentach KK, pewnie
                miałabym z 80 lat! W końcu nawet nie dopuszczają jeszcze stosowania prezerwatyw
                w Afryce gdzie jest mnóstwo ludzi zakażonych wirusem HIV:(
                Szantażować nie chcę, ale namawiać bedę, nie czuję abym namawiała do grzechu.
                jeśli chodzi o NMPr to mój porblem jest taki (opisałam go już na forum NMPR):

                -mam nieregulane cykle
                -śluz pojawia się zaraz po miesiączce i 2 dni przed nawet, zawsze bardzo podobny
                -prowadzę nieregularny tryb dobowy, czasem kładę się spać o 22, czasem o 4
                (śpię od 2 do 12 h)
                - uprawiam sporty
                - nie wyczuwam zmian w szyjce macicy
                - nie mam objawów owulayjnych typu kłocia w brzuchu itp
                - miewam PMSy
                - co 2 miesiączkę mam bardzo bolesną

                Dodam, że mam 21 lat, biorę ślub za pare miesięcy i nie chcę mieć więcej niż 2
                max 3 dzieci, nie przed 25.rokiem życia i nie po 40.
            • d.o.s.i.a Re: prokreacja 03.12.07, 17:12
              Dokladnie!
              Uwazam osobiscie, ze gdyby KK chcial byc konsekwentny powinien
              zabronic jakiejkolwiek metody antykoncepcyjnej - czyli seks ma
              sluzyc tylko i wylacznie prokreacji. Bo kazda metoda stoi w
              niezgodzie z tym pierwotnym zamiarem.

              Niestety nie moze tego zrobic, bo musialby rowniez wymazac
              jakakolwiek wiedze o plodnosci, jaka czlowiek posiadl do tej pory ;)
              Ewentualnie zakazac jej uzywac - tylko w jaki sposob??

              Z drugiej strony, gdzie jest napisane, ze Bog nie dal czlowiekowi
              plodnosci po to, aby ten mogl dowolnie nia kierowac?
          • rezurekcja Re: a wlasnie.. seks oralny 03.12.07, 21:45
            d.o.s.i.a napisała:

            > Nie jest zabroniona, pod warunkiem, ze stosunek konczy sie
            > wytryskiem w pochwie kobiety...

            ejże... cos chyba pomylilas...
      • aisha12345 Re: co zrobić :(????? 03.12.07, 16:59
        Tomaszu jesteś kobieta, że wiesz kiedy i dlaczego przeżywa orgazm? Każda kobieta
        jest przecież inna, nawet jeśli znasz swoją bardzo dobrze (dobrze dla Was jeśli
        tak-gratuluje). Jeśli chodzi o inne pieszczoty np seks oralny, gdy doprowadza
        któregoś z partnerów do orgazmu (bez aktu mającego na celu prokreację) przez KK
        za grzech-co jest wg mnie już mega absurdem, jeszcze większym niż zakazywanie
        używania prezerwatyw! Więc to, też odpada.
        • d.o.s.i.a Re: co zrobić :(????? 03.12.07, 17:05
          Aisho. Tu sie mozesz mylic. Kosciol o ile mi wiadomo nie zakazuje
          miec orgazmow poza stosunkiem (to juz by chyba byla przesada). W
          stosunku tak naprawde chodzi o mozliwosc zaplodnienia. Czyli mozna
          robic wszystko pod warunkiem, ze mezczyzna konczy w kobiecie. NIe
          wyklucza to wiec milosci oralnej u kobiety, zakonczonej nawet
          wieloma orgazmami. Tak przynajmniej mi sie wydaje. Inaczej
          dochodzilibysmy do aburdalnej sytuacji, gdzie kosciol sankcjonuje
          jedynie orgazm doznany w drodze konkretnego rodzaju pieszczot.

          Dla mnie to wszystko jest bez sensu, bo w jaki sposob odbyc akt
          majacy na celu prokreacje, skoro NPR mowi Ci, ze w danym dniu nie
          masz szans zajsc w ciaze??
          • aisha12345 Re: co zrobić :(????? 03.12.07, 17:10
            No właśnie zgadza się, ale nie można wg KK np pieścić się oralnie z zamysłem
            osiągnięcia szczytu, a nie kończąc w drogach rodnych (w dni płodne np żeby nie
            zajść w ciążę)-tożto grzech! masakra!
        • palya Re: co zrobić :(????? 03.12.07, 17:06
          :D w tej chwili baardzo ciesze sie ze nie naleze do grona
          zwolennikow KK..
          przyjemnie jest byc niewierzącym :))
          • aisha12345 Re: co zrobić :(????? 03.12.07, 17:13
            No właśnie, więc oszczerstwem jest jak ludzie związani z KK odpowiadają na
            pytanie "czy przyjemność jest grzechem"- NIEEEEE!!!! Niestety czasem pośrednio
            jest. Dziwne!
        • arszana Aisha czy Ty naprawde z wielkiej milosci 03.12.07, 17:09
          bedziesz potrafila zrezygnowac z wielu spontanicznych,zblizajacych
          dwoje ludzi, cudownych przezyc seksualnych? Z opisu wynika, ze Twoj
          partner jest naprawde uparty i jesli jest szczerym katolikiem, to
          niestety bedziesz to Ty musiala isc na kompromisy, ktore wcale tak
          do konca nie beda dla Ciebie kompromisami, milosc miloscia, ale seks
          i wzajemne oczekiwania w nim to sedno malzenstwa i udanego zwiazku,
          niestety osobiscie przezylam zwiazek z katolikiem, musialam
          rezygnowac z wielu swoich spontanicnych pragnien, bo przed slubem
          nie wolno, jak sie juz dal namowic, to tak okrutnie zalowal, ze
          odechciewalo mi sie i nigdy nie bylo spokojne moje sumienie a na
          pewno moja radosc, bo wciaz myslalam, ciekawe czy znow go ruszy
          nagly powiew grzechu.. rozpadlo sie i na szczescie cale.... ze ja za
          niego nie wyszlam, to sukces za ktory dziekuje opatrznosci.
          • aisha12345 Re: Aisha czy Ty naprawde z wielkiej milosci 03.12.07, 17:14
            Straszne to jest! Tak Kościoł jednoczy ludzi:(
          • palya Re: Aisha czy Ty naprawde z wielkiej milosci 03.12.07, 17:15
            zgadzam sie w 100%
            jesli jest tak jak pisze autorka wątku to oni jeszcze ze sobą nie
            spali (bo stosunek przedmalzenski jest tak samo grzechem jak
            antykoncepcja) wiec jeszcze nie znają sily tej namietności.
            wg mnie jak poznają juz pelnię bycia razem i zaczną czerpac
            przyjemność z seksu to spojrzą na temat lekko inaczej, chba ze
            czerpanie przyjemnosci z seksu jest zabronione..

            a jesli kochaliscie sie juz ze sobą, to wybacz ale brednie w
            stylu 'moje sumienie mi nie pozwala' mozna wsadzic między bajki (ew.
            pornosy)
            pozdr
            • aisha12345 Re: Aisha czy Ty naprawde z wielkiej milosci 03.12.07, 17:18
              Znamy siłe tej namietności, więc pewnie bez żadnego ALE zgadzają się na NPRy
              przed ślubem tylko dziewice. ja nie mam nic do kondomów, tylko mój Narzeczony
              wciąż powtarza, ze bedzie miał niespokojne sumienie, a na pytanie czy wtedy nie
              miał odpowiada, że miał, albo że nie można z góry zakładać, że bedzie się
              grzeszyć (że bedzie się stosować prezerwatywy)
              • palya Re: Aisha czy Ty naprawde z wielkiej milosci 03.12.07, 17:22
                a moze on po prostu woli bez gumki, nie dla ideologi tylko dlatego
                ze lubi bez...i tak bywa
                • aisha12345 Re: Aisha czy Ty naprawde z wielkiej milosci 03.12.07, 17:27
                  To jest zapewne "podpowód", ale głownie chodzi o sumienie!
              • xtrin Re: Aisha czy Ty naprawde z wielkiej milosci 03.12.07, 17:43
                aisha12345 napisała:
                > Znamy siłe tej namietności

                A w takim razie to kopnij go w dupę z tym jego sumieniem :).
            • xtrin Re: Aisha czy Ty naprawde z wielkiej milosci 03.12.07, 17:39
              palya napisała:
              > jesli jest tak jak pisze autorka wątku to oni jeszcze ze sobą
              > nie spali (bo stosunek przedmalzenski jest tak samo grzechem
              > jak antykoncepcja) wiec jeszcze nie znają sily tej namietności.
              > wg mnie jak poznają juz pelnię bycia razem i zaczną czerpac
              > przyjemność z seksu to spojrzą na temat lekko inaczej, chba
              > ze czerpanie przyjemnosci z seksu jest zabronione..

              Jest przecież wiele par, które postępują w zgodzie z wytycznymi KK i jakoś żyją.
              Fakt, wielu się to nie udaje, ale jest to "tylko" trudne, nie jest niemożliwe.
              Wymaga jednak zaangażowania i silnej motywacji obydwu stron. I tutaj jest
              problem. Aisha nie ma owej motywacji. Nic w tym złego, ale należy zastanowić
              się, czy w takim wypadku ten związek ma sens.
        • elektrokapusciocha Re: co zrobić :(????? 03.12.07, 17:15
          Aisha, skoro sama widzisz, jak idiotyczne jest zarzadzenie KK na ten temat, to
          dziwie sie, po prostu tego nie olejesz, nie zaczniesz zyc jak TY chcesz?

          Jak sobie czytam o tym kombinowaniu, jak cos 'zakazanego' zrobic, zeby to nie
          podchodzilo pod 'grzech', to witki mi opadaja! O ludzie!

          Jezeli Twoj narzeczony jest faktycznie takim ideologicznym betonem, to
          przerabane. Poza tym, przedmalzenski seks to tez grzech, czy mezowi to akurat
          nie przeszkadza? Czy jak pod koldra po bozemu, to wielki brat nie widzi? Ech...
          • elektrokapusciocha Re: co zrobić :(????? 03.12.07, 17:19
            Poza tym, z tego wszystkiego wynika, ze to bynajmniej nie 'tylko prezerwatywy'
            sa koscia niezgody w Waszym zwiazku!
            Wyglada na to, ze wasze poglady sie diametralnie roznia, raz to beda
            prezerwatywy, za chwile eutanazja, a na koniec zakaze Ci wyjsc w niedziele do
            sklepu, bo to grzech!
            • aisha12345 Re: co zrobić :(????? 03.12.07, 17:29
              Właśnie chodzi tylko o kondomy o dziwo! W reszcie się zgadzamy w 100%
          • aisha12345 Re: co zrobić :(????? 03.12.07, 17:21
            Ja tego nie rozumie, nie widze w tym nic złego, uważam, ze może nawet zrobili to
            na złość ci, którzy muszą żyć w celibacie, ale mój narzeczony nie chce się do
            prezerwatyw przekonać 9mimo, że sam się ze mną zgadza, że to jest bez sens!)Po
            prostu bedzie miał nieczyste sumienie, jak to określa. Bardzo go kocham! Nie
            wiem czy zamawiać suknie, bo czas leci!!!:(
            • elektrokapusciocha Re: co zrobić :(????? 03.12.07, 17:26
              Aisha, Ty sie lepiej jeszcze przespij z tym zamawianiem sukni.
              Chcesz sobie spieprzyc zycie przez nieskalane sumienie meza? Z wiekiem gosciu na
              pewno jeszcze bardziej zdewocieje, wtedy to juz go tylko szukac posrod tych, co
              tvn od zydow i masonow wyzywali.
              • aisha12345 Re: co zrobić :(????? 03.12.07, 17:31
                Nie wierze, że się nie dogadamy w tej kewstii! Na prawde On jest bardzo mądy i
                kochany i nie jest nawiedzony!
                • elektrokapusciocha Re: co zrobić :(????? 03.12.07, 17:42
                  No to moze sprobuj go przekonac, ze jakis tam ksiadz autorytet odpisal Ci, ze
                  jak sie po seksie ( oczywiscie przy zgaszonym swietle i pod koldra ) w
                  prezerwatywie odmowi piec zdrowasiek i dziesiec ojcze nasz, to wtedy grzech
                  zostaje odpuszczony? :D

                • ewik_75 Re: co zrobić :(????? 04.12.07, 11:01
                  Witaj,

                  Mam inną propozycję.
                  Powiedz meżowi że ok., bez gumek, ale w takim razie będziecie się
                  kochać TYLKO wtedy, kiedy Ty będziesz absolutnie pewna co do tego,
                  że dany dzień jest niepłodny.
                  Biorąc pod uwagę Twoje nieregularne cykle, możliwość popełnienia
                  błędu, szybki i zmienny tryb zycia takich dni za wiele nie będzie… A
                  Ty musisz być _w 100%_ pewna...
                  Zobaczysz, co wtedy powie.

                  I jeszcze jedno - teraz kwestia prezerwatyw, a za rok, dwa, okaże
                  się, że on chce rodziny stricte katolickiej, zgodnej z dawnymi
                  standardami czyli - Ty w domu z dziatkami, on w pracy… Pasuje Ci to?
                  Narzeczony nie jest logiczny, jak sama widzisz… Dla mnie to, co robi
                  podpada już pod "nawiedzenie".

                  A co do tej jego "mądrości" - to chyba patrzysz przez niego przez
                  różowe okulary zauroczenia.. Zdejmij je na chwilę, żeby się nie
                  okazało, ze ta mądrość jest tylko pozorna.
            • an-nna odłożyła bym ślub 05.12.07, 18:55
              szczerze to jest poważny problem i bedzie kosztował Cie dużo stresu jeżeli sie szczerze kochacie to troszke dłuższy czas o niczym nie zaważy ale jeżeli nie bedziecie mieli takie dylematy wciąż to do nieczego dobrego to nie zaprowadzi
    • qw994 Paranoja 03.12.07, 20:26
      Dziewczyno, niczym sie nie przejmuj i rób swoje. Po to żyjemy w XIX
      wieku, żeby korzystać z antykoncepcji, a nie drżeć ze strachu
      każdego miesiąca.
      • xtrin Re: Paranoja 03.12.07, 20:41
        qw994 napisała:
        > Po to żyjemy w XIX wieku, żeby korzystać z antykoncepcji

        Tam u was w XIX wieku to prezerwatywy chyba wciąż z jelit zwierzęcych się robi ;).
        • qw994 Re: Paranoja 03.12.07, 20:43
          Ha ha ha! :) Ale walnęłam :)
          • qw994 Re: Paranoja 03.12.07, 20:44
            To chyba z szoku po przeczytaniu całego wątku :)
    • elektrokapusciocha Re: co zrobić :(????? 04.12.07, 11:17
      Aisha, jezeli pomysl ze zdrowaskami jest zly (wg mnie najlepszy) to moze po
      postaw sprawe tak: nie ma prezerwatywy - nie ma seksu? I nie dlatego, zeby sie
      zemscic, tylko w trosce o siebie i swoja przyszlosc?
      Jezeli dasz sie namowic na seks bez prezerwtywy, licz sie z ciaza.
      A moze sprobujesz przezerwatywy dla kobiet? Kapturka?

      • aisha12345 Re: co zrobić :(????? 04.12.07, 18:55
        dzięki za wszelkie sugestie, niestety nawet nie zgodzi sie na kapturek, globulki
        itp!! nic! a tabletki to juz absolutnie nie! jestem zrozpaczona! Mowilam, ze
        bedzie mega bez sensu klasc sie wieczorem wspolnie do lozka i nie moc sie
        zblizyc, maz bedzie sie dobierał, ja denerwoowała, biła po łapach (tak bywało) i
        tylko kłotne i stres:( Wpadł anwet na pomysł zeby na pooczatku spac w osobnych
        pokojach-dla mnie to jest nienormalne, bo raz strace poczucie bliskosci,, 2
        przyzwyczaimy sie spac samemu! Tak mi smutno! Nie chce traic tej miłosc, bo
        strace sens zycia! A on nadal "na ten moment sie nei mgoe zgodzic na
        prezerwatywy" juz zygam tym:((((((((((((
        • qw994 Re: co zrobić :(????? 04.12.07, 19:01
          Będziecie mieć duuuuużoooo dzieci...
        • an-nna ślub koniecznie poźniej 05.12.07, 18:58
          nie wachaj sie na taka decyzje albo bierz tabletki po kryjomu jak slowo daje ja rozumie wiare ale trzeba nie traktowac kobiety jak przyzad ona tez ma prawo nie czuc sie w czyms dobrze

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka