kalj
10.12.07, 08:29
Witam - zadam tu tylko jedna pytanie co byście zrobili na moim
miejscu i do kobiet jak wy zachowałybyście się w opisanej poniżej
sytuacji. Proszę o jedno nie oceniajcie i nie dywagujcie o
całokształcie bo chcąc dokładniej opisać całą historię, która się
tak zakończyła potrzebowałbym conajmniej 3 kartek a4.
Moja żona miała imprezę firmową, na którą nie chciała iść.
Kategorycznie powiedziała mi, że nie pójdzie. Na kilka dni przed
powiedziała, że pójdzie na godzinę. OK rozumiem bo być tam trzeba
było. Poprosiłem tylko, aby nie piła alkoholu. NIe był to mój kaprys
i sama przyznała, że mam rację i nie będzie piła alkoholu. Moja
prośba nie była formą nacisku, była ona raczej konsekwencją
poprzedniej imprezy firmowej u żony w pracy.
Wszystko było ok - moja żona powiedziała, że nie chce tam iść, ale
pójdzie an godzinę, później mam po nią przyjechać i pójdziemy gdzieś
się pobawić na cały wieczór. Wszystko OK.
Jednak dzień przed - ja miałem może nie tyle pilny wydatek co ważny
dla mnie. Moja żona poprosiła mnie abym poczekał z tym wydatkiem na
moją świateczną premię. OK zgodziłem się. Jakiż szlag mnie trafił,
gdy popołudniu w dzień imprezy firmowej moja żona wydała na fryzjera
60 zł i tipsy 120 zł. Nie jestem skąpcem nie rozliczam jej z kasy,
ale dla mnie tamten wydatek był ważny jej prośba wiązała się właśnie
z tym, że należałoby kasę zatrzymać do kolejnych wpływów. Mój
wydatek wynosił dokładniej 170 zł.
Nie będę ukrywał, żę się wq...m. Bardzo mocno.
Efektem tego wszystko było to, że żona poszła na imprezę nie na
godzinę, ale na początku na 2 h tzn. po około 3 godzinach napisała w
odpowiedzi na mojego sms, że jest bardzo sympatycznie czego się nie
spodziewała, że mnie kocha, że wcale nie pije alkoholu i żebym wpadł
po nią za ok 1h. OK, czyli impreza miała zamiast 1h tylko 3h. OK
spodziewałem się tego nawet wtedy, gdy nie byłem z nią pokłócony.
Przyjeżdżam po nią za tę 1h i..... dostałem białej gorączki. Patrzę
na moją żonę, któa jeszcze godzinę temu pisałą, że wcale nie pije -
jak przechyla kieliszek wódki, nie pierwszy i nie ostatni!!!
Doszło przed budynkiem do scysji bo nie wytrzymałem (moja wina)
opier...m ją, że pisze do mnie, iż nie poje alkoholua w
rzeczywistości piła!!. Odwróciła się na pięcie i poszła do środka. Z
bezsilności w obecności jej i mojego kolegi, który u niej pracuje
rozwaliłem telefon o glebę. Poszedł w drobny mak.
Żona wróciła o 3 nad ranem pijana i powiedziała mi, że piła bo jej
zrobiłem scenę a ja jej mówię, że scenę zrobiłem bo piła wcześniej
chociaż napisałą sms, że wcale nie pije. Powiedziała przepraszam,
ale mnie wkurzyłeś więc się napiłam. A ja do niej mówię to po co
pisałaś sms, że nie pijesz wcale??!! Okłamałaś mnie!!!
Telefonu mi nie szkoda - kupi się - nie mogę zrozumieć jak mogła
okłamać, czy fakt, że pokłóciliśmy się przed wyjściem uprawniał ją
do takiego zachowania??
To chyba na tyle - ja sobie z tym poradzić nie mogę. Teraz, gdy
przyłapałem ją na kłamstwie zastanawiam się ile razy mnie okłamała.
Kiedyś powiedziałem jej za każdym razem, gdy mi coś nie pasuje masz
wytłumaczenie, odnoszę wrażenie, że mnie okłamujesz gdy ci wygodnie.
Powiedziała nigdy cię nie okłamuję. Nie wierzę już jej - nie ufam.