10.12.07, 08:29
Witam - zadam tu tylko jedna pytanie co byście zrobili na moim
miejscu i do kobiet jak wy zachowałybyście się w opisanej poniżej
sytuacji. Proszę o jedno nie oceniajcie i nie dywagujcie o
całokształcie bo chcąc dokładniej opisać całą historię, która się
tak zakończyła potrzebowałbym conajmniej 3 kartek a4.

Moja żona miała imprezę firmową, na którą nie chciała iść.
Kategorycznie powiedziała mi, że nie pójdzie. Na kilka dni przed
powiedziała, że pójdzie na godzinę. OK rozumiem bo być tam trzeba
było. Poprosiłem tylko, aby nie piła alkoholu. NIe był to mój kaprys
i sama przyznała, że mam rację i nie będzie piła alkoholu. Moja
prośba nie była formą nacisku, była ona raczej konsekwencją
poprzedniej imprezy firmowej u żony w pracy.

Wszystko było ok - moja żona powiedziała, że nie chce tam iść, ale
pójdzie an godzinę, później mam po nią przyjechać i pójdziemy gdzieś
się pobawić na cały wieczór. Wszystko OK.

Jednak dzień przed - ja miałem może nie tyle pilny wydatek co ważny
dla mnie. Moja żona poprosiła mnie abym poczekał z tym wydatkiem na
moją świateczną premię. OK zgodziłem się. Jakiż szlag mnie trafił,
gdy popołudniu w dzień imprezy firmowej moja żona wydała na fryzjera
60 zł i tipsy 120 zł. Nie jestem skąpcem nie rozliczam jej z kasy,
ale dla mnie tamten wydatek był ważny jej prośba wiązała się właśnie
z tym, że należałoby kasę zatrzymać do kolejnych wpływów. Mój
wydatek wynosił dokładniej 170 zł.

Nie będę ukrywał, żę się wq...m. Bardzo mocno.

Efektem tego wszystko było to, że żona poszła na imprezę nie na
godzinę, ale na początku na 2 h tzn. po około 3 godzinach napisała w
odpowiedzi na mojego sms, że jest bardzo sympatycznie czego się nie
spodziewała, że mnie kocha, że wcale nie pije alkoholu i żebym wpadł
po nią za ok 1h. OK, czyli impreza miała zamiast 1h tylko 3h. OK
spodziewałem się tego nawet wtedy, gdy nie byłem z nią pokłócony.

Przyjeżdżam po nią za tę 1h i..... dostałem białej gorączki. Patrzę
na moją żonę, któa jeszcze godzinę temu pisałą, że wcale nie pije -
jak przechyla kieliszek wódki, nie pierwszy i nie ostatni!!!

Doszło przed budynkiem do scysji bo nie wytrzymałem (moja wina)
opier...m ją, że pisze do mnie, iż nie poje alkoholua w
rzeczywistości piła!!. Odwróciła się na pięcie i poszła do środka. Z
bezsilności w obecności jej i mojego kolegi, który u niej pracuje
rozwaliłem telefon o glebę. Poszedł w drobny mak.

Żona wróciła o 3 nad ranem pijana i powiedziała mi, że piła bo jej
zrobiłem scenę a ja jej mówię, że scenę zrobiłem bo piła wcześniej
chociaż napisałą sms, że wcale nie pije. Powiedziała przepraszam,
ale mnie wkurzyłeś więc się napiłam. A ja do niej mówię to po co
pisałaś sms, że nie pijesz wcale??!! Okłamałaś mnie!!!

Telefonu mi nie szkoda - kupi się - nie mogę zrozumieć jak mogła
okłamać, czy fakt, że pokłóciliśmy się przed wyjściem uprawniał ją
do takiego zachowania??

To chyba na tyle - ja sobie z tym poradzić nie mogę. Teraz, gdy
przyłapałem ją na kłamstwie zastanawiam się ile razy mnie okłamała.
Kiedyś powiedziałem jej za każdym razem, gdy mi coś nie pasuje masz
wytłumaczenie, odnoszę wrażenie, że mnie okłamujesz gdy ci wygodnie.
Powiedziała nigdy cię nie okłamuję. Nie wierzę już jej - nie ufam.
Obserwuj wątek
    • flemingi Re: sos 10.12.07, 11:16
      Ona ma problem z piciem a Ty jej z tego nie wyleczysz tym ze ja
      bedziesz grzecznie prosil by nie pila. A takze kazdym innym
      sposobem. Obwinia Cie za swoje picie, tak jak wszyscy alkoholicy.
      Jestem kobieta wiec potrafie ja zrozumiec, ze chciala dobrze
      wygladac na imprezie. Nie wiem o jakim wydatku mowisz, ale jesli on
      moze poczekac a impreza nie to rozumiem ze wolala bys to ty sie
      wstrzymal ze swoim zakupem. Mogla tez zmienic zdanie co do dlugosci
      jej pobytu na imprezie, jak sie okazalo fajnie, to mogla chciec
      zostac, to normalne. Problemem jest to ze ona chyba nie za bardzo
      sie Toba przejmuje, Tym ze sie z Toba umowila, ale to juz domysl...
      Nie dziwie sie ze jej nie ufasz, ale rozwalanie budki, nawet pod
      wplywem zlosci to chyba przesada!
      • antybyt Re: sos 10.12.07, 11:35
        jej, to że babka napiła się na imprezie wcale nie znaczy że jest alkoholiczką,
        bez przesady.

        Co do tego że okłamała, to się jej wcale nie dziwie, to dorosła kobieta
        więc jak jej można zabronić np. napić się czegoś mocniejszego w gronie
        przyjaciół? To ty jesteś jej mężem czy tatusiem? Zrozum ona pewnie czuła presję
        i dlatego cię okłamała,ty nie chciałeś żeby tam piła, jak by ci powiedziała
        prawdę to byś pewnie jej haje urządził zanim by poszła i tyle. Na szczerość
        trzeba sobie zasłużyć, taka jest prawda, gdybyś był w porządku wobec niej to na
        pewno by cię nie okłamała, a tak chciała oszczędzić nerwów sobie i tobie...

        Musicie nauczyć się kompromisu, wtedy łatwiej zdobyć sie na szczerość
      • bahmat Re: sos 10.12.07, 14:52
        współczuje męza satrapy ani iśćź na impreze, ani wypić, ani
        posiedziec na spotkaniu, gdzie jeszcze takie fiuciny sie rodza,
        biedne kobiety z takimi pajacami
        • kalj Re: sos 10.12.07, 14:59
          bahmat napisał:

          > współczuje męza satrapy ani iśćź na impreze, ani wypić, ani
          > posiedziec na spotkaniu, gdzie jeszcze takie fiuciny sie rodza,
          > biedne kobiety z takimi pajacami
          -------

          NIe chce ci się czytać całości, ale zdanie własne niekoniecznie
          mądre musisz wypowiedzieć, tym bardziej, że nie znasz człowieka.
          Nie prosiłem też o ocenianie osób, ale sytuacji i postawy w danym
          momencie.

          Gdybyś doczytał/ła ostatni wpis może byś zastanowił/a się nad swoją
          wypowiedzią. Nie pisz aby zaistnieć są bardziej popularne fora.

          pozdrawiam
    • happy_time Re: sos 10.12.07, 11:38
      Twoja zona zaczyna miec problem z alkoholem i powinniście pojsc z tym do
      specjalisty. To ze wydala na fryzjera pieniadze to nic wielkiego. Musiala dobrze
      wygladac na imprezie, a skoro Twoj wydatek mogl poczekac kilka dni to nic sie
      przeciez nie stalo. To, ze postanowila zostac dluzej na imprezie bo jej sie
      spodobalo to tez raczej normalne. Jedyny jej blad to tylko to ze sie upila.
      Jezeli zostala dluzej na imprezie i miala ochote sie napic ze znajomymi to okej.
      Nie musiala tylko pic az tyle. Uwazam, ze skoro nie potrafi sie powstrzymac i
      nie pic alkoholu na imprezie to powinna ograniczyc chodzenie na takie imprezy.
      • wbita_w_jego_cien do flemingi i do autora 10.12.07, 11:44
        tu chyba chodzilo o komorke a nie o budke teelfoniczna, a co do zony
        autora no coz.... nie zazdroszcze, piszesz ze nie pownna pic przez
        ostatnia impreze w pracy <tak zrozumialam> i ona tez uznala ze nie
        powinna pic wiec chyba nie potrafi sie kontrolowac z tym piciem,
        moze to zaczatek problemow tak jak inne pisza. Pozatym wpiera ci ze
        przez ciebie pila co jest kompletna glupota i jej durna wymowka, w
        koncu kobieta jest dorosla a takie ,,pici przez kogos `` to
        dziecinada w stylu na zlosc mamie odmroze sobie uszy .... Nic wiecej
        nie mam do dodania .
    • kitek_maly Re: sos 10.12.07, 12:35
      normalnie jak dzieci ;-)
    • kalj Re: sos 10.12.07, 14:00
      Muszę napisać kilka słow wyjaśnienia - chociaż naprawdę trudno oddać
      całą sytuację tu na forum.

      - po pierwsze rozbiłem swoją komórkę a nie budkę telefoniczną :)

      - po drugie ja jej nie zabroniłem pić tylko poprosiłem, żeby nie
      piła i zgodziła się ze mna i przyznała mi rację - wynikało to z
      sytuacji na ostatniej jej firmowej imprezie - otóż ona pracuje z
      ludźmi dość prostymi - proszę mnie źle nie zrozumieć - są to ludzie
      bez wykształcenia, prości w obyciu, w jedno zdanie potrafią włożyć
      3/4 epitetów - ludzie ci piją po pracy to ich jedna z niewielu
      rozrywek... na ostatniej imprezie ona się upiła a oni niestety
      zaczęli się zachowywać jak "psy", w niewybredny sposób ją
      podrywając. Jest jedyną kobietą w tej firmie, zarządza całością,
      musiałem po nią jechać i siłą zmusić tych pijanych ludzi do
      wypuszczenia jej do domu... więc powód do tego aby nie pić był - ta
      impreza różniła się od poprzedniej tylko tym, że był jej szef
      główny, a więc wszyscy próbowali trzymać się "pionu",

      - nie powinienem rezygnować z wydatku, ponieważ mogę stracić dość
      dużo pieniędzy, ale postanowiłem zaryzykować z racji tego, że ona o
      to poprosiła, ci którzy się na tym znają to wyjaśnię - mam wykonane
      foldery reklamowe, wizytówki, pieczątki i właśnie chciałem
      rejestrować domene i opłacić serwer - wszystko pod konkretną nazwą -
      jeżeli ktoś zarejestruje tę nazwę wszystkie wydatki leżą. Musiałbym
      kombinować inna nazwę domeny. Jak się zapewne domyślacie dziś ją
      zarejestrowałem i opłaciłem.

      - żona nie jest alkoholiczką, nie odmawia alkholu, ale nie pije
      codziennie itp. - jednak napić się mogła ze mna idać potem na "bale"
      ze mną - tylko dlatego, że wkurzyłem się o te włosy i tipsy zrobiła
      mnie w ciula,

      - ale najważniejsze jest to, że wysłała sms, że nie pije a piła.
    • cala_w_kwiatkach Re: sos 10.12.07, 15:05
      kalj napisał:

      Teraz, gdy
      > przyłapałem ją na kłamstwie zastanawiam się ile razy mnie
      okłamała.
      > Kiedyś powiedziałem jej za każdym razem, gdy mi coś nie pasuje
      masz
      > wytłumaczenie, odnoszę wrażenie, że mnie okłamujesz gdy ci
      wygodnie.


      i wlasnie takie rozumowanie mnie wku..a i doprowadzilo do
      zakonczenia mojego zwiazku
      Ty zawsze mowisz zonie prawde? nigdy nie zdarzylo ci sie nagiac
      prawde? to nie znaczy,ze klamie sie na kazdym kroku, kazdy popelnia
      bledy
      grunt aby sie przyznac ze sie sklamalo i zle zrobilo, ale czasem (w
      moim przypadku) nawet to nie pomaga, bo drobne klmastwo jak widac
      zmienia calkowicie rozumowanie faceta - klapki na oczy i koniec z
      zaufaniem, wszedzie widac klamstwo, klamstwo, klamstwo...to chore
      • palya Re: sos 10.12.07, 15:23
        i tu obijamy sie o kwestię zaufania

        masz 2 wyjscia
        1. 'naginac prawde' jak piszesz, ale faktem jest ze to zwykle
        klamstwo, jednak musisz sie liczyc z tym, ze z drugiej strony
        dostaniesz to samo
        2. mowic prawde lub milczec, przeciez q..wa nie musiala nic pisac,
        mogla wcale nie pisac smsa i nie sklamac...

        ja nie czuje potrzeby klamania mojemu mężczyźnie. wiem, ze moge
        powiedziec mu wszystko, a jesli czegos nie chce mowic to milczę i
        juz. takiego samego zachowania oczekuje z jego strony..

        ale jesli odpowiada ci ze dwoje w teorii najblizszych sobie na
        swiecie ludzi klamie sobie i sie oszukuje...to powodzenia, ja w cos
        takiego nie wchodze


        jak najbardziej rozumiem autora wątku, tez bylabym wściekła..
        obawiam sie jednak, ze zona robi ci na złość.. on mnie o cos prosi
        wiec zrobie odwrotnie.. proponuje żonę troche olac, jak zobaczy
        obojętność -zacznie sie bardziej starac..prawda stara jak swiat, ani
        prosbą ani groźbą tu nic nie zdziałasz..
        powodzenia :)
        • kalj Re: sos 11.12.07, 07:15
          Dziękuję payla za zrozumienie.
          Mowic prawde lub milczec, przeciez q..wa nie musiala nic pisac,
          mogla wcale nie pisac smsa i nie sklamac...
          ------------

          Właśnie dokładnie o to chodziło. po co pisała sms, a jeżeli nawet go
          pisała, po co napisała, że cytuję "wcale nie piję".
          Tego nie potrafię zrozumieć.

          Mogłem po nią pojechać, a ona mogła np. powiedzieć - kochanie
          przepraszam np. namawiali mnie i wypiłam parę kieliszków bo nie
          wypadało np. odmówić szefowi itp. No przecież bym zrozumiał.

          Inna sprawa jest taka, ja nigdy nie piję alkoholu na żadnych
          imprezach firmowych, osobiście nie cierpię tych imprez firmowych,
          gdzie nagle jeden z drugim udają, że się bardzo lubią. Ale to inna
          sprawa.

      • figgin1 Re: sos 11.12.07, 14:13
        Znam to skądś. Tyle, że w moim przypadku trudno nawet nazwać to kłamstwem. Otóż
        nie lubię piwa z sokiem. Mówiłam o tym pewnemu osobnikowi. Pewnego dnia jednak
        miałam na nie ochotę, kupiłam sobie a ten idiota wykombinował sobie, że jak
        okłamałam go w takiej sprawie to okłamuję go stale...
    • poprostu_basia Re: sos 11.12.07, 12:40
      rozumiem Twoją złość, jakby nie było okłamała Cię (domyślam się, że wykluczasz
      ironiczne brzmienie słów "wcale nie piję"?). piszesz ze zrozumiałbyś gdyby Ci
      powiedziała że ją namawiali, nie wypadało odmówić itp. ok, ale czy jesteś
      pewien, że ona wię, że Ty byś to zrozumiał?? nie obraź się, ale wydaje mi się,
      że mołbyś mieć do niej o to pretensje (generalnie uzasadnione w obliczu sytuacji
      z poprzedniej imprezy) co oczywiście nie tłumaczy kłamstwa które i tak by się
      wydało jak tylko byś po nią przyjechał... mam pytanie, napisałeś, że ona
      napisała m.in. "wcale nie piję" w odpowiedzi na Twojego smsa-a Ty ją pytałeś czy
      pije??
      co do kasy na fryzjera/domenę wydaje mi się, że postąpiła nieco nie fair prosząc
      Cię żebyś nie wydawał tej kasy ale nie mowiąc Ci na sama chce ją wydać... z
      drugiej strony, gdyby Ci powiedziała, zgodziłbyś się?
      może ona poprostu boi się, że będziesz miał o coś pretensję, że nie
      zaakceptujesz czegoś co ona robi....mam na myśłi głównie tą sytuację z piciem.

      wiesz, ja ma trochę analogiczną sytuacją z moim chłopakiem, tylko ni chodzi o
      picie a o naukę:) On moi np: "niedługo masz egzaminy, może byś się pouczyła" ja
      się z nim zgadzam bo oczywiście sama wiem ze powinnam sie pouczyć i to nie tylko
      trochę. no ale jak już siadam do nauki to: zaczyna się fajny film/zachciewa mi
      się poczytać, pograć na kompie itp. no i w sumie robię coś tam innego. potem moj
      chłopak pyta co robiłam wieczorem(nie mieszkamy razem, ani nawet w jednym
      mieście) no i co ja mam mu powiedzieć?? nigdy Go nie okłąmałam ale coraz
      częściej czuję, że chciałabym powiedzieć "uczyłam się" bo jak się przyznam co
      naprawde robiłąm on bedzie miał (słuszne) pretensje...
      może u Was jest podobnie?
      nie trać od razu zaufania za jedno (głupie) kłamstwo, pogadaj z żoną spokojnie,
      miłym a nie agresywnym tonem i spróbuj się dowiedzieć dlaczego to zrobiła...
      • kalj Re: sos 11.12.07, 13:39
        Ja napisałem do niej sms po 2h imprezy, o której mam przyjechać. W
        odpowiedzi dostałem właśnie takiego sms. Ten sms był tak przyjemny,
        że zeszło ze mnie całkowite napięcie. Napisała, że jest bardzo
        sympatycznie (jest zaskoczona) i żebym wpadł po nią za 1h - ze kocha
        mnie i wcale nie pije. Czegoż więcej mogłem chcieć?? Było OK. I
        teraz sobie wyobraźcie, was w podobnej sytuacji gdy przyjechaliście
        po godzinie i widzicie jak żona/mąż pije wódkę. Mnie trafił taki
        szlag, że z nerwów rozwaliłem telefon (coś jakby ten telefon był
        winien ten sms na tym telefonie - to nie przypadek, że to telefon
        poleciał to miało związek z tym sms-em poprostu chciałem rzucić w
        rzeczywistości tym sms jej prosto w twarz a nie telefonem w ziemie).
        POprostu no poprostu trafił mnie taki rzadko spotykany szlag można
        powiedzieć działałem w afekcie.

        Ja żonie niczego nie odmawiam - nie narzekamy na jakiś tam brak
        kasy - mamy poprostu dużo wydatków, i czasem trzeba się zastanowić,
        który wydatek jest ważniejszy, ale nie musimy z niczego rezygnować.
        Jedzenia nie brakuje, na ubrania nie brakuje na rozrywke także nie.
        Można było zarówno iśc do fryzjera jak i kupić tę domenę. Ale ona
        poprostu poprosiła, abym się z tym wstrzymał.

        Szczerze mówiąc od kilku dni ona próbuje wszystko naprawić, ja dla
        świętego spokoju "udaję", że jest OK, ale nie jest. Kiedy się do
        mnei uśmiecha zastanawiam się czy to wyrachowanie czy szczery
        uśmiech.
        No bo ja nie wiem nie potrafię zrozumieć, jak można powiedzieć, że
        czegoś się nie robi bliskiej osobie a jednak to się robi.

        Ty nie mieszkasz z nim, nie dzielisz wspólnego gopodarstwa nie
        musisz jeszcze związku opierać na pełnym zaufaniu. A jak ja mam
        żonie zaufać teraz, np. przy kontakcie z moim kontem bankowym?? Mamy
        trzy - wspólne i każdy swoje.

        Ja np. nie zajmuję się swoją kasą nie sprawdzam stanu konta wiem, że
        mają tam być pieniądze i koniec. A teraz zacząłem wchodzić na konto
        i patrzeć jakie są wykonywane operacje. Czasami zdarza się, że
        pożyczamy kasę jej mamie a mojej teściowej. Ale zawsze pytała się
        mnie czy może wysłać kasę. Teraz zastanawiam się czy gdy nie
        pozwalałem to czy rzeczywiście nie wysłała. Bo parę razy były prośby
        w sytuacjach gdy ja nie pozwoliłem wysłać jej mamie kasy z różnych
        powodów i niby to akceptowała i było OK. Ale nigdy też nie
        sprawdzałem tego, czy rzeczywiście dotrzymywała ustaleń. Teraz
        zamierzam to robić. Jedno jedyne kłamstwo potrafi wiele zniszczyć.
        Ja brzydzę się kłamstwem, mój szef powiedział mi kiedyś - za
        pierwszym razem gdy powiedział mi pan, że pieprzę głupoty wkurzyłem
        się, za drugim nie zareagowałem, a za trzecim doceniłem to, że umie
        pan powiedzieć prawdę prosto w oczy w taki sposób jak pan o tym
        myśli. Wiecie co - ktoś inny powie o mnie Cham, a ja wtedy byłem z
        siebie dumny.
    • eevita Re: sos 11.12.07, 13:47
      Bardzo wspólczuję.
      Naprawdę współczuję Twojej zonie. To musi być jakas święta
      kobieta,że z Tobą wytrzymuje.. Naprawdę żałujesz jej pieniędzy na
      fryzjera i tipsy??. I jaki jestes czepliwy z tym piciem..Była pijana
      jak po nia pojechałes? Nie była przecież..
      Żeby mieć tylko takie problemy..
      A, gdzies tu jest wątek o skąpcach, muszę Cie tam
      dopisac..koniecznie:))
      • kalj Re: sos 11.12.07, 13:56
        Naprawdę współczuję Twojej zonie. To musi być jakas święta
        kobieta,że z Tobą wytrzymuje.. Naprawdę żałujesz jej pieniędzy na
        fryzjera i tipsy??. I jaki jestes czepliwy z tym piciem..Była pijana
        jak po nia pojechałes? Nie była przecież..

        Była pijana - albo inaczej wstawiona - a o tym skąpstwie to pominę
        wątek bo albo nie doczytałaś wszystkiego albo celowo widzisz tylko
        te tipsy i fryzjera.

        Wybraź sobie, że Twój mąz prosi cię kochanie nie kupuj sobie tej
        ładnej bluzki poczekaj do następnego tygodnia jak będą nowe wpływy,
        a sa na drugi dzień przynosi nową zdobycz np. z allegro i z dumą ci
        pokazuje, że sobie kupił. To taki przykład dla ciebie bo punkt
        widzenia zależy od punktu siedzenia.

        Nie jestem skąpcem, jak pisałem wyżej już nie limituję żadnych
        wydatków, nawet nie zaglądałem do tej pory na konto, baaa, czesto
        wyrażałem zgodę na pożyczenia na wieczne oddanie pieniędzy jej mamie.

        Jak możesz wogóle tak płytko podchodzić do tego co napisałem. czy to
        złośliwość, czy może poprostu lubisz oceniać innych nie znając ich.
        Bo przecież po tym co tu napisałem, nie jesteś wstanie powiedzieć
        jakim człowiekiem jesteś. Przecież ja tylko poruszam temat kłamstwa
        a cała ta otoczka jest opisana w naprawde skrótowy sposób.
    • mary_an Re: sos 11.12.07, 13:53
      Czy jestes bardzo zazdrosny o zone? I dlatego nie podoba ci sie, ze
      sie dobrze bawila z kolegami z pracy i chciala zadbac o swoj wyglad?
      Ja mysle, ze to do niczego dobrego nie doprowadzi, sama widze, ze z
      moim chlopakiem jest podobnie - ja chce sie tylko pobawic, a on
      przez swoja zazdrosc zmusza mnie do klamania i krecenia. Po kazdej
      imprezie, na ktorej ze mna nie byl musze mu opowiadac, ze bylo
      beznadziejnie i wczesnie wrocilam do domu i nic nie pilam i nie
      rozmawialam z zadnymi mezczyznami. Wlasciwie to bylo strasznie nudno
      i po godzinie wrocilam do domu. Dobrze, ze nie mieszkamy razem i nie
      moze tego weryfikowac :)))
      Wolalabym, zeby byly zdrowe uklady, ja mu moge opowiedziec jak
      dobrze sie bawilam, on moze mi powiedziec, jak fajnie bylo na jego
      imprezie. Ale niestety to dziala u nas tylko w jedna strone, wiec
      dla swietego spokoju zawsze musze kreciec. I to mi sie wcale a wcale
      nie podoba :(
      • kalj Re: sos 11.12.07, 14:02
        Przepraszam, że to tak ujmę.

        Cześć osób wypowiadających się - patrzy na to co ja napisałem przez
        pryzmat swojego związku, ale związku najczęściej na odległość.
        Uwierzcie mi to są całkowicie inne relacje, inne podejście do wielu
        spraw.

        Wybacz przeczytaj wątek o jej pijanych kolegach, przeczytaj o tym,
        że musiałem użyć siły aby ją zabrać z miejsca imprezy bo jej
        pijani "koledzy" byli agresywni wobec mnie, bo jej pijani koledzy
        probowali ją obmacywać, niby z nią tańczyć itp, aż uciekła do WC i
        zadzwoniła po mnie i swojego szefa. A ci jej "koledzy" z pracy to są
        starsi średnio od niej o 15-20 lat.

        O co mam być zazdrosny - że się świetnie bawiła? Ostatnio dwa m-ce
        temu była na spotkaniu klasowym - wróciła po dwóch dniach bo
        spotkali się w górach, Była szczęśliwa, zadowolona i wspaniale się
        bawiła, no i o co miałem być zazdrosny. No powiedz mi proszę.
        • strawberryfield Re: sos 11.12.07, 16:03
          ale ja czegos nie rozumiem.
          czemu jej nie zaufasz? za takie drobne klamstwo?
          czy ty nigdy nie klamiesz?
          ja bym sie nie przejmowala ta sytuacja w ogole.
          po co? zyj dalej.
          a to, ze sie napila na imprezce pracowej nie znaczy, ze ma problem z
          alko. moze jest po prostu typem imprezowiczki?
        • mary_an Re: sos 11.12.07, 16:29
          Nie mam zwiazku na odleglosc, nie mam tez slubu i nie mieszkam z
          moim chlopakiem, ale to by wiele nie zmienilo. Chodzi o to, ze jest
          taka mozliwosc, ze ona nie chciala powiedziec prawdy (ze pila
          alkohol i chciala dluzej zostac) bo bala sie twojej reakcji. A tak
          nie powinno byc, jesli to jest jedna impreza na pol roku. Rozumiem,
          jakby codziennie sie zapijala, byla alkoholiczka, miala z tym
          problemy, miala jakies przejscia z kolegami w pracy itp.

          Ja raz na miesiac ide na taka impreze, gdzie sie duzo pije i tanczy
          na stole do bialego rana, nawet, jesli rzeczywiscie wtedy duzo
          wypije nie robi jeszcze ze mnie alkoholiczki, ale mojemu chlopakowi
          juz nie moge o tym powiedziec, nawet jesli on mi opowie o swojej
          imprezie, ktora dokladnie tak samo wygladala.

          A ze koledzy agresywni to juz inna sprawa, ona nie ma nic do tego,
          to nie jej wina. Moze chciala sie troche wyszalec, nie widze w tym
          nic zlego.
          • forumowy_nick Re: sos 12.12.07, 10:28
            Autor wątku ma problem nie tylko z żoną ale i z wami tutaj.

            Nie wiem ile masz lat - ale chyba jesteś facetem "starej daty". Ja
            też. Czytając Twoje wypowiedzi odnoszę wrażenie, że dla ciebie
            uścisk dłoni jest tak samo ważny jak umowa na papierze, dlatego
            przywiązujesz taką wagę do obietnic. Pewnie już zauważyłeś, że nowe
            pokolenie nie przywiązuje takiej wagi do pewnych zachowań.
            Wielokrotnie już przekonałem się, że w dzisiejszych czasach uścisk
            dłoni nic nie znaczy, że obietnica to tylko często puste słowa.
            Jeżeli jednak obcy ludzie łamią obietnice to można przeżyć, ale
            jeżeli bliska nam osoba nie umie dotrzymać obietnicy i umowy wobec
            nas to jest źle.

            Jak najbardziej rozumiem autora wątku. Dla was małe kłamstwo jest
            niczym, dla niego (tak uważam) a także dla mnie kłamstwo to tak
            jakbyście złamały zapisy jakiejkolwiek umowy. A tłumaczenie, że
            napiała się na złość autorowi jest żałosne i u mnie pojawia się
            pytanie do czego jest taka osoba jeszcze zdolna, skoro przy drobnej
            kłótni czy ostrzejszej wymianie zdań robi drugiej "bliskiej" osobie
            na złość.

            I na koniec zwracam uwagę, że autor wątku napisał, że ci ludzie się
            do niej jawnie dobierali, obmacując ją, że ona wołała go na pomoc i
            dlatego po nią przyjechał. Przynajmniej ja tak to zrozumiałem.

            I teraz klou - czy wam drogie panie pasowałoby towarzystwo, które po
            wypiciu dobiera się do was, czy nawet będąc zmuszoną tam iść
            piłybyście i nie bały się, że znów sytuacja się powtórzy??

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka