Dodaj do ulubionych

czyje to będzie dziecko???

IP: miech:* / 192.168.11.* 09.08.03, 18:34
rady teściowej, bo o niej tu będzie w stylu:posłodź herbatę dla dobra dziecka
jeszcze zdzierżę,ale wczoraj... powiedzcie proszę,czy niepotrzebnie się
wkurzam(=przesadzam),czy mam rację.Nie powiem mężowi,że tak mnie to wkurzyło,
bo to i tak nic nie da, a tylko rozzłości się na mnie,że coś na nią mówię.
Otóż: teściowa pyta:"jak tam NASZE dziecko?" Ja na to:"dziękuję, dobrze, ale
to NASZE dziecko, a mamy wnuczek" "ale będzie w nim cząstka mojej osoby" .I
tak pierdu pierdu przez kilka minut, ja zaczynam kipieć, w końcu
teściowa:"Przestań tak mówić!!! To będzie takie samo moje jak twoje dziecko!".
Wk... się dokumentnie.Jeszcze dzisiaj bierze mnie złość jak sobie to
przypomnę. Przesadzam? Ale poczułam się jakby chciała mi zabrać moje dziecko.
Jeszcze go nie ma na Świecie, a ona już sobie rości do niego jakieś prawa.




Obserwuj wątek
    • snow.white Ojej... 09.08.03, 19:01
      ...rozumiem,ze takie gadanie strasznie Cie zlosci-ale nie mozesz sie
      denerwowac,Twoja malenstwo tego nie lubi...

      A Twoj maz nie moze ze swoja mama pogadac??niech jej powie,ze takim gadaniem to
      ona najbardziej dziecku szkodzi-bo Cie denerwuje!moze sie cieszyc,ze bedzie
      babcia,ale niech pamieta,ze babcia,to babcia-nie rodzice...

      pozdrawiam i zycze powodzenia!! :)) zdrowego,slicznego dzidziusia :)
    • Gość: tangerines Re: czyje to będzie dziecko??? IP: *.pop.e-wro.net.pl 09.08.03, 19:08
      Szczególnie ten cukier mu dobrze zrobi :-) No niestety ja się boję, bo mam
      zamiar wychowywać dziecko do 1 roku bez produktów mącznych np. biszkopcików.
      A i potem nie mam zamiaru dawać mu słodyczy codziennie. Mnie wk.. to, że
      wszyscy idąc do dziecka kupują mu słodycze i cytrusy - sam niezdrowy syf. Jest
      też zwyczaj napychania dzieci jedzeniem, żeby były grube i potem całe życiw w
      kompleksach tak jak ja. Jak się samemu wychowuje dziecko to można jakoś to
      opanować a jak się komuś daje na pól dnia do pilnowania to nie wiadomo co mu
      tam pchają.
      Na razie planujemy dopiero bobasa ale już widzę gadanie: jadz za dwoje, pi
      bawarkę i inne. Po urodzeniu nie wpuszczam do domu nikogo na więcej niż
      godzinę, żadnego kąpania i dobrych rad. Szczerze powiedziawszy mam w nosie
      fochy i inne takie bo najważniejsze jest zdrowie dziecka i moje, również
      psychiczne.
      Współczuję i rozumiem. Na razie możesz to zignorować, ale jak się urodzi to
      bądź stanowcza. Ja juz powoli przyzwyczajam rodzinę.
      • Gość: lola Re: czyje to będzie dziecko??? IP: korbank:* / 10.0.0.* 10.08.03, 09:48
        Gość portalu: tangerines napisał(a):

        > Szczególnie ten cukier mu dobrze zrobi :-) No niestety ja się boję, bo mam
        > zamiar wychowywać dziecko do 1 roku bez produktów mącznych np. biszkopcików.
        > A i potem nie mam zamiaru dawać mu słodyczy codziennie. Mnie wk.. to, że
        > wszyscy idąc do dziecka kupują mu słodycze i cytrusy - sam niezdrowy syf.
        Jest
        > też zwyczaj napychania dzieci jedzeniem, żeby były grube i potem całe życiw w
        > kompleksach tak jak ja. Jak się samemu wychowuje dziecko to można jakoś to
        > opanować a jak się komuś daje na pól dnia do pilnowania to nie wiadomo co mu
        > tam pchają.
        > Na razie planujemy dopiero bobasa ale już widzę gadanie: jadz za dwoje, pi
        > bawarkę i inne. Po urodzeniu nie wpuszczam do domu nikogo na więcej niż
        > godzinę, żadnego kąpania i dobrych rad. Szczerze powiedziawszy mam w nosie
        > fochy i inne takie bo najważniejsze jest zdrowie dziecka i moje, również
        > psychiczne.
        > Współczuję i rozumiem. Na razie możesz to zignorować, ale jak się urodzi to
        > bądź stanowcza. Ja juz powoli przyzwyczajam rodzinę.


        Wiesz, dopiero ci bedzie przykro jak twoje dziecko i jego zdrowie beda
        ignorowac, jeszcze nikt nic nie powiedział a ty juz wiesz lepiej. Uciekaj na
        bezludną wyspe, razem ze swoim dzieckiem, i zyjcie tam sobie sami i dla siebie.
        • Gość: Aisza Re: czyje to będzie dziecko??? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 10.08.03, 10:54
          Alez Ciebie Lolu to ...jędza (nie mylić z jendzą). Piszesz do młodej, jeszcze
          niezbyt pewnie poruszającej się w swojej roli mężatki, w zaawansowanej ciąży,
          a chlapiesz taką zośliwościa, jakby Ci ona co złego uczyniła. Ta trudno jest Ci
          zrozumieć jej niepokoje, irytacje itp.? Gratuluję poczucia wszechwiedzy i
          łatowści w wydawaniu wyroków - ale taktu to masz tyle, co ..słonica w składzie
          porcelany
          A
          • Gość: lola Re: czyje to będzie dziecko??? IP: korbank:* / 10.0.0.* 10.08.03, 13:25
            Gość portalu: Aisza napisał(a):

            > Alez Ciebie Lolu to ...jędza (nie mylić z jendzą). Piszesz do młodej, jeszcze
            > niezbyt pewnie poruszającej się w swojej roli mężatki, w zaawansowanej
            ciąży,
            > a chlapiesz taką zośliwościa, jakby Ci ona co złego uczyniła. Ta trudno jest
            Ci
            >
            > zrozumieć jej niepokoje, irytacje itp.? Gratuluję poczucia wszechwiedzy i
            > łatowści w wydawaniu wyroków - ale taktu to masz tyle, co ..słonica w
            składzie
            > porcelany
            > A
            Wiesz co, pisze tak specjalnie, zeby zaakcentowac to co mnie sie nie podoba.
            Ta niepewna mezatka wywarła na mnie zupełnie inne wrazenie, naprawde.rozumiem ,
            ze jak jest w ciazy to nalezy jej przytaknac czy jak?A czy ona miała odrobine
            taktu awanturujac sie ze starsza osoba, bo nazwała jej dziecko "nasze"?Sama
            pisze, ze sie wscieka, kipi itd, z takiego powodu takie sensacje, doprawdy
            kraina łagodnosci z tej przyszłej mamy. Zarzut ze syn opiekuje sie matka - czy
            tak mysli ktos o dobrym sercu?Pomysl o tej przyszłej babci.
            Masz racje, jestem jedza, ale jakos w zyciu osobistym wrogów raczej nie
            posiadam, a zwłaszcza w rodzinie, gdzie nawet gdy stosunki są napięte,staram
            sie łagodzic sytuacje, sama mam apodyktyczną tesciowa, ale ja wrecz nalegam na
            kontakty z dzieckiem, a nie awanturuje sie ze zbyt sie nim zajmuje. Paranoja
            normalnie.Ale- zwracam honor, moze to wina hormonów...
            • bizka Re: czyje to będzie dziecko??? 10.08.03, 15:37
              ty lola albo nie masz teściowej, albo sama jesteś starą teściową.Nie rozumiesz,
              że to co powiedziała to tylko przykład jej zaborczości. Takich tym podobnych
              zdań jest wiele i gdyby to była jedyna taka sytuacja to bym to zlekceważyła.
              A pomagać mi przy dziecku nie bedzie bo jest na to za stara i zwyczajnie nie
              miała by na to siły. Z jednym masz rację: chciałabym być tak ważna dla mojego
              dziecka jak ona dla męża.Tylko że to wyszło na dobre tylko jej.Czy można więc
              być tak zaborczym dla własnego dziecka?
              • Gość: lola Re: czyje to będzie dziecko??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.03, 16:45
                bizka napisała:

                > ty lola albo nie masz teściowej, albo sama jesteś starą teściową.

                Nie czytałąs moich wypowiedzi. Oczywiscie ze mam tesciowa i to taką o
                wyjatkowo mocnym charakterze.
                Nie rozumiesz,
                >
                > że to co powiedziała to tylko przykład jej zaborczości.
                Z Twojego postu wynika ze strasznie wkurzyło cie okreslenie "nasze dziecko"
                oraz ten cukier.U mnie tego typu "gadanie" tesciowej przeszło by nie
                zauwazone, a ciebie widac wkurza cała tesciowa, co by nie powiedziała to zle-
                wyjasnij mi logicznie co złego jest w "naszym dziecku"- rozumiem ze powinna
                powiedziec - co słychac u waszego dziecka, czy tak?

                Takich tym podobnych
                > zdań jest wiele i gdyby to była jedyna taka sytuacja to bym to zlekceważyła.
                No, tego w twoim poscie nie ma , a ja nie jestem jasnowidzem.
                > A pomagać mi przy dziecku nie bedzie bo jest na to za stara i zwyczajnie nie
                > miała by na to siły.

                Nie wiem ile ma lat, ale moja tesciowa została babcia majac ich 70- i naprawde
                nie jest na zajmowanie sie wnuczka za stara.

                Z jednym masz rację: chciałabym być tak ważna dla mojego
                > dziecka jak ona dla męża.Tylko że to wyszło na dobre tylko jej.Czy można
                więc
                > być tak zaborczym dla własnego dziecka?

                Ale ty nie piszesz o zaborczosci jej wobec męża tylko o nienarodzonym jeszcze
                dziecku, jeszcze nie wiesz co bedzie, a juz uwazasz ze bedzie źle.
                W takim razie co zamierzasz? Schowasz dziecko głeboko czy bedziesz zamykac je
                na klucz?
    • niedzwiedziczka Re: czyje to będzie dziecko??? 09.08.03, 19:17
      Jeśli tylko możecie, to wyprowadźcie się! Jeśli nie, to
      porozmawiaj z mężem: musi stanąć po Twojej stronie,
      inaczej ciągle będziesz słyszała "dobre rady". Mas rację,
      że upierasz się, że to TWOJE dziecko przede wszsystkim, a
      dopiero potem teściowej. Życzę Ci powodzenia i nie pozwól
      "zawładnąć" teściowej dzieckiem. Moja mama też próbowała
      przejąć kontrolę nad dzieckiem ale na szczęście się
      wyprowadziliśmy.
      • koklusz Re: czyje to będzie dziecko??? 09.08.03, 19:20
        Jak masz starego maminsynka to masz przechlapane , nigdy się nie zmieni.Albo
        się wyprowadzicie,albo za rok,dwa rozwód.
    • aiszaa ojej :-((((((((( 09.08.03, 19:20
      współczuję Ci
      Powtarzaj sobie, że tylko TY i nikt inny, jest (i będzie) najlepsza matką dla
      Twojego dziecka i najwazniejszą osobą na świecie
      a babcię stopniowo, ale stanowczo odsuwaj na bezpieczny dystans
      Więcej pewności siebie!
      Nie bój się męża - on sie dostosuje, jeśli będziesz stanowcza i ...kompetentna
      Jesli zaczniesz okazywac więcej pewności siebie, mąż i teściowa zaczną
      traktowac Cię z wiekszym szacunkiem.
      Bądż tylko konsekwentnie niezależna (jenoczesnie protekcjonalnie miła)
      Nie podporządkowuj sie jej, chocby za cene utraty świętego spokoju.
      PS. Mam nadzieję, że nie mieszkacie razem z tesciową
      Ja mieszkam już od 14 lat o jeszcze jakieś 2-3 pomieszkam. Mogłabym napisać
      książkę pt. "Tesciowa w zyciu człowieka". Wiem, że bywaja miłe, wspaniałe,
      lepsze od rodzonych matek. Niestety moja jest całkiem jak ..z dowcipów.
      A
      • bizka Re: ojej :-((((((((( 09.08.03, 19:29
        Rozśmieszyłaś mnie tym tytułem :"Teściowa w życiu...". Na szczęście nie
        mieszkamy razem, ale mąż jest z nią bardzo związany emocjonalnie. To nie jest
        zła kobieta, tylko bardzo...zaborcza emocjonalnie.Tak bym to określiła.
        • aiszaa Re: ojej :-((((((((( 09.08.03, 19:37
          ..to jeszcze gorzej :-)
          bo gdyby była po prostu zła, to Twoj mąz nie miałby poczucia winy, że jest
          wobec niej nielojany, a tako to musisz ..dyplomatycznie kombinować, żeby nie
          wyszło na to, że "mama jest dobra i pomocna, a ty tego nie doceniasz, bo jesteś
          np. egoistka, wdenotą itp"
          Bywajcie u siebie jak najrzadziej...żeby nie była na bieżąco ("znowu gotujesz
          mielone, juz trzeci raz w tym miesiącu", "a po co wam kolejny ręcznik, nie
          macie na co wydawać pieniędzy" itd.)
          A jak wrócisz do domu po porodzie, to pamiętaj,żeby nie babcia, nie połozna,
          nie koleżanka, ale TWÓJ MĄŻ wykąpał Maluszka. Najlepiej jak ogłosicie, że
          pierwsze kilka godzin musicie być tylko w trójkę, a odwiedziny dopiero np. od
          20.00
          Moja mama się obraziła, ale my przezylismy tzw. pełnię rodzicielstwa juz w
          pierwszych dniach zycia naszego dziecka. Polecam :-)
          A
          • Gość: bizka Re: ojej :-((((((((( IP: miech:* / 192.168.11.* 09.08.03, 19:50
            dzięki za rady, ale ja nie mam tyle odwagi. Mąż gdyby miał wybierać miedzy nami
            dwiema wybrałby matkę( w zasadzie na naszym starcie ją wybrał.To ja musiałam
            przeprowadzić się na drugi koniec Polski a nie on, bo "nie mógł zostawić mamy
            samej"). Jak widzisz jestem raczej na straconej pozycji...
            • aiszaa Re: ojej :-((((((((( 09.08.03, 20:09
              nieprawda!
              nie poddawaj się - z biegiem czasu staniesz sie dla niego byc może
              najważniejsza, ale to wymaga czasu i mądrości
              Nigdy nie mów męzowi wprost o swoich negatywnych uczuciach wobec tesciowej (to
              go boli i zmusza do stawania w jej obronie)
              Kiedy tylko możesz świadcz jej uprzejmości - te na które Cię stać (np. częstuj
              smakołykami, pytaj o zdrowie, pomagaj w babskich sprawach - nawet narzucaj się -
              chodzi o to, żeby miała Cie czasem dosyć, ale nie mogła się o nic przyczepić,
              a Ty żebyś czuła się , że jestes wobec niej w porządku.
              Wyraxnie wyznacz granice jej "intruzji" i konsekwentnie broń dostepu do spraw,
              których twoim zdaniem nie powinna sie tykać (np. odżywianie dziecka, wasze
              zycie towarzyskie, itd. - to co jest rzeczywiście ważnie dla Ciebie i męża).
              Jednoczesnie ustal te sfery, do których teściowa może wkraczać.
              Pamiętaj, że nie możeszz z taką samą siłą bronić np. swojego prawa do
              decydowania o wystroju mmieszkania jak np. jakis błahostek. Zadręczysz się, a
              inni zaczna uważac Cie za histeryczkę.
              I nigdy nie rezygnuj. Naturalna koleja rzeczy jest to, że dorośli ludzie
              odchodzą od rodziców i zakładaja własne (ważniejesze!!!) rodziny. A jesli nie
              dojda do tego przekonania, że to jest takie wazne, to ich związki moga nie
              przetrwać.
              Życze Ci sukcesów, cudownych doświadczeń macierzyństwa i odwagi w tworzeniu
              własnej rodziny
              :-)
              A
              • Gość: qwq przesadzasz IP: *.dip.t-dialin.net 09.08.03, 20:16
                pewnie ze jestes w ciazy i twoje dziecko, ale nie badz taka wrazliwe.tesciowa
                poprostu tak cieszy sie na wnuczka...czym ty sobie glowe zawracasz?
            • Gość: lola Re: ojej :-((((((((( IP: korbank:* / 10.0.0.* 10.08.03, 09:57
              Gość portalu: bizka napisał(a):

              > dzięki za rady, ale ja nie mam tyle odwagi. Mąż gdyby miał wybierać miedzy
              nami
              >
              > dwiema wybrałby matkę( w zasadzie na naszym starcie ją wybrał.To ja musiałam
              > przeprowadzić się na drugi koniec Polski a nie on, bo "nie mógł zostawić mamy
              > samej"). Jak widzisz jestem raczej na straconej pozycji...

              wiesz, gratuluje tej pani syna, obys ty takiego samego urodziła, kiedys tez
              bedziesz stara i opieka bedzie ci potrzebna.
    • takie_zycie tesciowa i tesciowa 09.08.03, 20:29
      ja mam cudowna tesciową, naprawdę. Pod wieloma wzgledami rozumiem się z nia
      lepiej niz z moją rodzoną. Często staje po mojej stronie gdy idzie o mojego.
      Jednak kiedy byłam w ciązy...normalnie jakby diabel w nia wstapił. Byłam bardzo
      nerwowa (sytuacja ogolna, hormony, zagrozona ciąza), znalazłam się w szpitalu
      na dwa tygodnie. Tesciowie odwiedzili mnie (przyjechali 200 kilosów)...zeby
      tesciowa mogla mnie zbesztac, ze jestem nerwowa, a to szkodzi dziecku. Tesc
      lapidarnie okreslił jej zachowanie: Słuchaj M., ty jej przeciez teraz mówisz-
      tylko sie k...a nie denerwuj! W rezultacie po dwoch godzinach wizyty byłam
      wykonczona i miałam dosc co najmniej do konca ciązy.
      Potem było coraz lepiej: ciągłe pouczanie (sama ma troje dzieci, w duzych
      odstępach, moj jest najstarszy)- jedz więcej (nie przybierałam na wadze), jedz
      to, jedz tamto. Żarłam jak dzika, ale zamiast słodyczy, które uwielbiam,
      zamiast ciastek jadłam owoce (pełnia lata). Oprocz tego normalne posiłki trochę
      bogatsze w mieso. W sumie przybrałam 10 kilo. Dla tesciowej to było
      zdecydowanie za mało. Dziecko urodziło sie malutkie ale silne, i po miesiącu
      przegoniło rowiesnikow (teraz jest największe w przedszkolu). Karmiłam piersia
      6 miesięcy, ale znow nie tak jak nalezało ("po co tak czesto! a moj syn to byl
      taki zarłok ze caly dzien sie domagal, zobaczysz nic nie bedziesz mogla
      zrobic!"). Jak przyjechali nas kiedys odwiedzic słuchałam gadania caly dzien,
      oczywiscie o jej dzieciach i metodach zywieniowo- wychowawczych, nawet mnie do
      słowa nie dopusciła. Zresztą, i tak nie chciało mi się gadac, miałam deprechę,
      ona mnie dobijała.Zeby było smieszniej, przyjechali w czworke ,i musiałam
      jeszcze ich obsłużyc, choc dzieciak nie dawał mi wyjsc do kuchni. Jak
      wyjechali, strasznie sie zaliła mojemu męzowi przez telefon, jaka byłam niemiła
      i w ogole "co się dziewczynie porobilo".
      O tym, ze wiedziala, ze cos ze mna sie dzieje, dowiedziałam się duzo
      pózniej.Pogadałysmy dopiero po wieeeelu miesiącach niewidzenia, tak miałam jej
      dosc. Okazało się, ze sama tez przechodziła depresję poporodową i mojemu
      doradzała co ma robic (zresztą chwała jej za to), ale mnie w tamtym momencie
      zdawała sie nie rozumiec. dzisiaj dogadujemy sie znowu swietnie i w następnej
      ciązy nie dam juz sobie dmuchac w kasze.

      pozdrawiam i trzymam kciuki, zebys była mądrzejsza ode mnie i potrafiła sie
      postawic :)
    • Gość: aska 95 Re: czyje to będzie dziecko??? IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 10.08.03, 08:28
      Boże, jakaś Ty bezdennie głupia.Teściowa normalnie pyta, bo jeśli należysz do
      rodziny, to będzie to wasze wszystkich dziecko.Jeśli wam się w życiu coś
      przydarzy, to kto się nim ma zająć - państwo? A później komu je będziesz
      zostawiać na przechowanie - kosmitom?
      Najgorzej, jak niedojrzałe emocjonalnie i nieasertywne cipy wychodzą za mąż.
      Biedni ci faceci z takimi idiotkami
    • Gość: lola Re: czyje to będzie dziecko??? IP: korbank:* / 10.0.0.* 10.08.03, 09:45
      Gość portalu: bizka napisał(a):

      > rady teściowej, bo o niej tu będzie w stylu:posłodź herbatę dla dobra dziecka
      > jeszcze zdzierżę,ale wczoraj... powiedzcie proszę,czy niepotrzebnie się
      > wkurzam(=przesadzam),czy mam rację.Nie powiem mężowi,że tak mnie to wkurzyło,
      > bo to i tak nic nie da, a tylko rozzłości się na mnie,że coś na nią mówię.
      > Otóż: teściowa pyta:"jak tam NASZE dziecko?" Ja na to:"dziękuję, dobrze, ale
      > to NASZE dziecko, a mamy wnuczek" "ale będzie w nim cząstka mojej osoby" .I
      > tak pierdu pierdu przez kilka minut, ja zaczynam kipieć, w końcu
      > teściowa:"Przestań tak mówić!!! To będzie takie samo moje jak twoje dziecko!".
      > Wk... się dokumentnie.Jeszcze dzisiaj bierze mnie złość jak sobie to
      > przypomnę. Przesadzam? Ale poczułam się jakby chciała mi zabrać moje dziecko.
      > Jeszcze go nie ma na Świecie, a ona już sobie rości do niego jakieś prawa.


      Wiesz co, bardzo widac tesciowej nie lubisz. Chciałabys moze zeby nie
      interesowała sie tym dzieckiem, bo jest TWOJE?No i co z tego ze tak
      powiedziała, moja tesciowa kocha moją córke nad zycie, mówi do niej MÓJ SKARBIE
      KOCHANIE, MOJE TY DZIECKO NAJSŁODSZE, i mnie to bardzo cieszy, bo taka babcia
      to skarb. Takze udziela rad, czasem ma inne zdanie, ale ja to rozumiem, ale
      swoje zrobie,zawsze tez jej powtarzam ze wnuczka podobna do niej bardzo, choc
      niewiele w tym prawdy, ale ją to tak cieszy, ze i ja mam radosc,i dlatego nasze
      stosunki sa super. A znam wiele babc ograniczających sie do godzinnych
      odwiedzin raz na 3 miesiące, zero pomocy, zero zainteresowania, jakas zabawka z
      kiosku na odczep sie. Moze taki model by ci pasował bo to TWOJE PRZECIEZ
      DZIECKO. Postapiłas głupio i egoistycznie, bo to dziecko to tak jak
      powiedziała, jej czastka. Ty masz wielki problem z akceptacją tesciowej skoro
      robisz drake z takiego powodu, jak troska o dziecko RODZINY.
      >
      >
      >
      >
    • Gość: lola Re: czyje to będzie dziecko??? IP: korbank:* / 10.0.0.* 10.08.03, 10:05
      Do wiekszosci tu sie wypowiadających-zmykajcie czym predzej ze swoim
      potomstwem, jak najdalej od babć, wychowujcie sobie same SWOJE DZIECI, a jak
      juz padniecie na pysk przygniecione problemami z nimi, to abyscie sie nie
      wazyły zawracac głowe babciom- a im radze by trzymały sie od takich synowych Z
      DALEKA. Same jestescie jeszcze dziecmi z takim podejsciem.I zycze wam aby wasze
      przyszłe tesciowe dokładnie tak was traktowały gdy waszym synom urodza sie
      dzieci.
      • Gość: Kan_z_oz Re: czyje to będzie dziecko??? IP: *.mega.tmns.net.au 10.08.03, 10:38
        Bizka napisala;
        Mąż gdyby miał wybierać miedzy nami
        dwiema wybrałby matkę( w zasadzie na naszym starcie ją wybrał.To ja musiałam
        przeprowadzić się na drugi koniec Polski a nie on, bo "nie mógł zostawić mamy
        samej"). Jak widzisz jestem raczej na straconej pozycji...
        Mysle, ze odpowiedzi na swoje pytanie udzielilas sobie sama. Zaakceptowalas
        ta sytuacje na poczatku, ze tesciowa bedzie czestym "gosciem" w waszym zyciu.
        Zaborcza tesciowa martwi sie o "opakowanie" dla dziecka, czy dba tez o ciebie?
        Zycze powodzenia, moze to naprawde dobra kobieta jak napisalas.
        Z moja tesciowa nigdy nie mialam problemow; 16 lat, natomiast ogromne z moja
        wlasna zaborcza matka. Jakkolwiek kocham, to do tej pory nie rozgryzlam o co
        jej chodzilo. Wiele razy klarowala mojemu staremu na temat jaka jestem
        beznadziejna zona etc.
        Uwazaj na zaborczych ludzi, to rodzaj choroby.
        Pozdrawiam
    • blabona Re: czyje to będzie dziecko??? 10.08.03, 10:28
      hej bizka!:-)
      rozumiem Cię-że możesz czuć się osaczona opieką tesciowej-tym bardziej ze
      jesteś teraz w ciąży i jestes przewrażliwiona:-)
      To Twoje dziecko:-) kazdy o tym wie:-) a teściowa to babcia będzie-i też
      napewno o tym wie:-)
      zobaczysz,że jeszcze będziesz jej dziękować za pomoc przy dziecku-zwłaszcza w
      pierwszych tygodniach po porodzie.
      Tylko musisz sama wyznaczyć granice tej pomocy-napewno to potrafisz.
      Pozdrawiam Cię i życzę duzo radości z Twojego dziecka
    • soczewica bizka, nie daj się! 10.08.03, 10:31
      to będzie Twoje dziecko, Twoje i męża. bez wątpienia jest w nim kawałek i
      teściowej, i teścia, i rodziców, i nawet jakiś fragment pitekantropa też się
      zaplącze.
      nie pozwól dyrygować sobą - ciężko poradzić, bo każdy zrobiłby co innego na
      twoim miejscu; rozumiem, że czujesz się osaczona, ale pomocne wydaje się
      zrozumienie i teściowej: cieszy się że przybędzie rodziny, chociaż może nie
      zdaje sobie sprawy, że to co robi to zgałaskiwanie kota na śmierć.
      wydaje mi się, że jej intencje nie są złe, ona już kocha twoje nienarodzone!
      ale to nie znaczy że z tytułu jej dobrej woli masz pozwolić jej wejść sobie na
      głowę (na brzuch :-D).
      postaraj sie nie traktować jako "przegranej pozycji" tego, że musiałaś
      rpzeprowadzić sie do teściowej; miło byłoby mieć takiego syna, prawda?
      równocześnie faktycznie ciężko pogodzić się z tym żeby teściowa rpzeprowadzała
      własne koncepcje wychowawcze bo to wprowadza chaos i robi krzywdę głównie
      dziecku (babunia obroni, da cukierka, powie że mam niedobra...brrrr)
      za komputera mogę sobie teoretyzować jedynie, co też czynię:
      - postaraj sie ją polubić
      - powiedz jej otwarcie i stanowczo: to moje dziecko, moje życie i chociaż mam w
      nim uczestniczy, nie może go zdominować!

      a do tych pań które wyzywają bizkę od głupich cip: takiej synowej nie życzę
      żadnej kobiecie, bo jeśli zmieni front przypadkiem, może być gorzej.
      i jeszcze: babcia to babcia a nie matka - czy cała admiracja teściowej nie
      wynika z tego, że widzicie ją jako darmową siłę roboczą przy dziecku (przy tym
      niewielką ceną wydaje się przecież nadmierna ingerencja w wychowanie, he he.)
      to zadaniem matki jest wychować dziecko - a tutaj od razu o padaniu na pysk
      przy tej katordze?
      a założenie żeby pozwolić teściowej wejść sobie na głowę tylko w imię tego że
      być może rodzicom przydarzy się nagła śmierć i kto wtedy progeniturę wychowa?
      jest głupie.

      soczew
    • Gość: Lena Re: czyje to będzie dziecko??? IP: 80.48.96.* 10.08.03, 11:03
      W wychowaniu większości ludzi brakuje asertywności. Bardzo to jest widoczne w
      polskich rodzinach. Nie martwienie się na zapas co bedzie jak będzie ale
      mówienie w odpowiednim czasie tego co się czuje albo myśli - tego ludziom
      brakuje. Złym nastawieniem często asekurujemy się przed złym traktowaniem przez
      innych. Do tego polska babcia często jak już w czymś pomaga to od razu żąda
      dozgonnej wdzięczności i ma patent na nieomylność. To nie tędy droga. Gdyby
      ktoś sąsiadce popilnował od czasu do czasu dzicko nie uważałby, że może mieszać
      się w jej rodzinne sprawy a w sprawy syna/córki może. Takie specyficzne błędne
      koło.
      Po 12 latach zamieszkiwania za Oceanem przyjechała kuzynka mojego męża w
      odwiedziny do swojej matki. Jej matka była tam u niej 3-4 razy i zawsze
      rozstawały sie skonfliktowane choć na zewnątrz tego nie ujawniały. Po rozmowie
      z kuzynką widzę powód konfliktu - brak rozmów. Pierwszy raz ciocia pojechała do
      córki 10 lat temu gdy córka udodziła pierwsze dziecko. I asystowała swojej
      córce cały czas, gdy tylko młoda mama brała dziecko na ręce. Nawet w nocy
      słyszała, że wnuczek płacze i wchodziła do sypialni młodych by być obecna przy
      karmieniu piersią. Przy tym zawsze czule mówiła do maluszka pieszczotliwymi
      słowami. Młodzi byli poirytowani bo dla nich karmienie dziecka mogło być
      przeżyciem bliskim, intymnym a nie było dzieki obecności babci. Próby
      zasugerowania babci by sie wysypiała spełzały na niczym ale konflikt podskórny
      tak narósł, że ciotka wyjechała po 4 miesiącach /a miała być tam 6/. Po jej
      wyjeździe okazało się, że dziecko nie chce jeść, płacze i dopiero dobry lekarz
      po długiej rozmowie doszedł, że dziecko ręce matki i jedzenie musi kojarzyć z
      głosem babci i tego mu brakuje. Gdy kuzynka po dwóch latach urodziła następne
      dziecko, swojej matki do siebie nie zaprosiła i ciocia poczuła sie urażona.
      Urazę chowa do dziś i jedna i druga wiedząc niewiele o wzajemnych urazach.
      Ciotka pewnie chciała dobrze i nawet nie ma pojęcia, że to co jej zdaniem jest
      dobre nie jest dobre zdaniem jej córki, może takie wspieranie córki uważała za
      konieczność. Czemu nie rozmawiają ? Bo w tej rodzinie się nie rozmawia. A w
      której się rozmawia?
      • Gość: Asia Re: czyje to będzie dziecko??? IP: *.a2000.nl 10.08.03, 13:45
        Nie mam jeszcze swojego dziecka, wiec pisze zupelnie teoretycznie co mysle.
        Tesciowe nie musza byc straszne. To tak jak druga mama. Na pewno kobieta ma
        wieksze doswiadczenie niz Ty i warto czasami wysluchac co ma do powiedzenia.
        Dobre sluchanie polega na tym zeby jednym uchem wpuszczac drugim wypuszczac, a
        co trzeba to sobie zatrzymac.
        To, ze babcia mowi, ze to bedzie wasze wspolne dziecko, to nie bierz tego tak
        do siebie. Jezli to jej pierwsze wnucze, to na pewno podwojnie sie cieszy.
        Oczywiscie nie pozwol tez zeby weszla Wam w zycie z butami.
        Ale tez nie jest dobrze, jezeli zupelnie nie zajmuje sie dzieckiem. Mojej
        kolezanki mama poza wpychaniem dziecku jedzenia, nigdy sie nim nie zajmowala.
        Zawsze jak on chcial isc do babci, to ona narzekala, ze ma cos do zrobienia a
        on jej przeszkadza (mieszkali razem). Nigdy nie poszla z dzieckiem na spacer,
        nie chciala z nim zostawac, nie potrafila go uspic.
        Natomiast jej byla tesciowa nie interesuje sie dzieckie w ogole, nawet nie
        zadzwoni i nie zapyta sie o zdrowie dziecka.

    • Gość: lola Re: czyje to będzie dziecko??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.03, 16:48
      Gość portalu: bizka napisał(a):

      > rady teściowej, bo o niej tu będzie w stylu:posłodź herbatę dla dobra
      dziecka
      > jeszcze zdzierżę,ale wczoraj... powiedzcie proszę,czy niepotrzebnie się
      > wkurzam(=przesadzam),czy mam rację.
      No własnie pytasz wiec odpowiadam: przesadzasz, ale ty bys wolała zeby wszyscy
      ci przytakneli, to po co w ogóle pytasz?

      Nie powiem mężowi,że tak mnie to wkurzyło,
      > bo to i tak nic nie da, a tylko rozzłości się na mnie,że coś na nią mówię.
      > Otóż: teściowa pyta:"jak tam NASZE dziecko?" Ja na to:"dziękuję, dobrze, ale
      > to NASZE dziecko, a mamy wnuczek" "ale będzie w nim cząstka mojej osoby" .I
      > tak pierdu pierdu przez kilka minut, ja zaczynam kipieć, w końcu
      > teściowa:"Przestań tak mówić!!! To będzie takie samo moje jak twoje
      dziecko!".
      > Wk... się dokumentnie.Jeszcze dzisiaj bierze mnie złość jak sobie to
      > przypomnę. Przesadzam? Ale poczułam się jakby chciała mi zabrać moje
      dziecko.
      > Jeszcze go nie ma na Świecie, a ona już sobie rości do niego jakieś prawa.
      >
      >
      >
      >
      • mojanoga Re: czyje to będzie dziecko??? 11.08.03, 12:54
        Mój facet też jest bardzo emocjonalnie związany z mamusią-codziennie wizyta,dla
        mamusi trzeba zrobić to,załatwić tamto,bo mamusia nie lubi wychodzić z domu
        (nawet na spacer!).
        Po jakimś czasie miałam dość,tak mi obrzydził swoja matkę,że rzygać mi się
        chciało na wspomnienie o niej.Najgoresz było to,że to bardzo dobra kobieta
        tylko przyzwyczajona przez męża i syna,że tylko ona się liczy i wokół niej
        świat sie kręci.
        Bardzo mi zależy na dobrych stosunkach z teściową-w sumie nie ona zawiniła
        tylko nadgorliwy synek.
        Po decydującej rozmowie-pojechał wytłumaczyć wszystko mamie.Okazało się,że nie
        ma problemu-ona chciała dobrze(codzienne obiadki i kolacje miały nas odciążyć)
        i nie zdawała sobie sprawy jak mnie to denerwuje.
        Teraz widzimy się dwa-trzy razy w tygodniu na kolacji,jest zawsze pod ręką
        telefon i można pogadać z mamą,życie ma lepszy smak:)
        Ja po prostu byłam zazdrosna o męża-byłam zawsze na drugim miejscu.Od czasu
        jego rozmowy z mamą zrozumiałam,że jestem dla niego najważniejsza i nie muszę
        czuć sie zagrożona.W sumie wszyscy na tym zyskaliśmy.

        Nie dziwi mnie zdenerwowanie kobiety w ciąży,która nie może być pewna uczuć
        swojego męża(napisałaś,że na pewno przegrasz z jego matką-dla mnie taka
        świadomość byłaby równoznaczna z końcem związku).Nie dość,że teściowa włada
        sercem Twojego męża to jeszcze chce zacząć rządzić Twoim dzieckiem-czujesz sie
        po prostu zagrożona.
        Mam nadzieję,że uda Ci się wybrnąć z tej niewesołej sytuacji.Powodzenia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka