Dodaj do ulubionych

7 lat w związku....dzisiaj koniec :((((

04.01.08, 21:37
Wiem że może pomyliłem fora (bo jestem facetem) ale mam potrzebę wyżalenia sie
Wam bo mam takiego doła, że ledwo doczołgałem się do komputera :(. Zacznę od
tego że jestem młody i może powiecie że w tym wieku to nie w głowie takie
rzeczy...ale...Byłem w poważnym związku od ostatniej klasy liceum (7 lat), nie
liczę krótkich epizodów w liceum. To było 7 cudownych lat, oboje zdecydowani
spędzić resztę życia razem , zaręczony w zeszłym roku, w tym roku zaplanowany
ślub na sierpień...Przez te 7 lat radziliśmy sobie z wieloma problemami, nidgy
nie rozstaliśmy się. Od 2 miesięcy zaczęło być coś nie tak...problemy w pracy
u narzeczonej a u mnie zmiana pracy, rozwód siostry narzeczonej, rzadsze
spotykanie się i telefony. Oczywiście zaprzeczała gdy mówiłem że coś jest nie
tak aż do dzisiejszego dnia gdy oświadczyła mi że nie chce w tak młodym wieku
ustatkować się tylko chce jeszcze skorzystać z życia, spróbować z kimś innym,
że chyba nasza miłość wygasła :*((( nie raz mieliśmy jakieś problemy ale
wspólnie je rozwiązywaliśmy i szczerze zawsze rozmawialiśmy. Dzisiaj
stwierdziła że może z nią jest coś nie tak i żebym się nie obwiniał bo to ona
chce to wszystko przemyśleć. Może to jest śmieszne co tu piszę ale uwierzcie
mi że mi to bardzo pomaga... nigdy nie byłem w takiej sytuacji bo to była moja
jedyna prawdziwa miłość ze wspólnymi planami... często wchodzę na to forum i
przyznam szczerze że często czytałem różne rady bardziej "doświadczonych" osób
oraz wiele problemów życia codziennego i zawsze myślałem że mnie ta sytuacja
nie będzie dotyczyć, że trafiłem w prawdziwą miłość :( wiem że napiszecie, że
byłem naiwny, że młody to jeszcze dużo przede mną, ale uwierzcie mi że po 7
latach w związku koniec jest cholernie bolesny :((((
Obserwuj wątek
    • lowca_anielic Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 04.01.08, 21:42
      o cholera, masz konkurencje.
      no to trzeba szybko dzialac, albo babka odleci do cieplych krajow

    • eleni80 Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 04.01.08, 21:42
      a ja myślę, że jeszcze będziecie razem ;)
      • lilith.b Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 04.01.08, 21:53
        No ja tez myslę, że ktoś inny mógł sie pojawić na horyzoncie. Nie wiem co
        doradzić, bo nie znam dziewczyny.
        Może faktycznie potrzebuje trochę przerwy? Na prawdę nie wiem.
        • dr_juna Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 04.01.08, 22:13
          Oczywiście o tym pomyślałem na pierwszym miejscu bo po 7 latach trudno nagle tak
          zmienić diametralnie decyzję (albo się mylę). Od momentu kiedy zaczęło się coś
          nie tak, przyznam że próbowałem wybadać czy jest ten trzeci ale nie mogłem
          znaleźć żadnego śladu albo ukrywała to doskonale. Rozmawialiśmy dzisiaj długo,
          powiedziała że potrzebuje jeszcze czasu żeby to wszystko przemysleć - daliśmy
          sobie miesiąc ale nie daje sobie wielkich nadziei albo w tym momencie nie umiem
          pozytywnie myśleć :(((
          • eleni80 Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 04.01.08, 22:17
            może gdy to sobie przemyśli to wróci do Ciebie - pytanie brzmi co wtedy zrobisz...
            Ja byłam w podobnej sytuacji, chłopak chciał sobie wszystko przemyśleć, po 5
            latach, gdy już przemyślał i chciał wrócić, to ja go odepchnęłam, teraz bardzo
            żałuję.
            • kalina81 Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 04.01.08, 22:22
              myślał pięć lat????
              • eleni80 Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 04.01.08, 22:47
                ;DDDDDD kurcze, ale napisałam zdanie ;P
                po 5 latach związku
            • dr_juna Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 04.01.08, 22:27
              Boję się właśnie tego i nie wiem czy to rozsądnie dawać sobie miesiąc do
              namysłu... z drugiej strony nie wiem czy przez miesiąc z doła wyjdę :((( w głębi
              serca liczę na to że wróci ale czarne myśli latają po głowie... Była dla mnie
              całym życiem, wiem że może przez to zatraciłem jakąś czujność ale taki jestem....
    • diabel-tasmasnki [...] 04.01.08, 22:35
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
      • diabel-tasmasnki które paragrafy prawa lub regulaminu łamał 05.01.08, 12:20
        mój post?

    • widokzmarsa Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 05.01.08, 01:14
      miłość trwa do 7 lat, gdy miłość i namiętność wygasa trzeba też używać rozumu
      albo się rozstać. Ponoć tyle też trwa wymiana komórek w ciele człowieka, w mózgu
      też.
      • dr_juna Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 05.01.08, 08:00
        No widzisz u mnie chyba to trwa dłużej bo mojej strony absolutnie nic nie
        wygasło więc wciąż mam nadzieję że wróci do mnie... zaczynam myśleć co źle
        robiłem, w którym momencie mogłem zareagować...
        • lowca_anielic koniec? nie. to dopiero poczatek! 05.01.08, 09:35
          bardzo dobrze ze myslisz. po pierwsze skoro "pani" powiedziala,
          ze "moze z nia jest cos nie tak" - to jest alarm czerwony 3 stopnia.
          nie bede sie teraz rozwlekle rozpisywal, musisz mi uwierzyc na
          slowo ale to oznacza poczucie winy i ZDRADE

          kolejna sprawa, to z twojej strony moze i nie wygaslo, ale z jej
          chwilowo tak. pojawil sie jej na horyzoncie SAMIEC, lepszy od
          ciebie, z lepszymi walorami fizycznymi i kobicie majtki spadly,
          mowe jej odebralo, rozum wpadl w wibracje a rece same sie pchaja do
          rozporka tego faceta. po takiej rozpisce juz wiesz co sie tam
          szykuje

          ona bedzie do niego dojezdzac autobusem, twoim samochodem, taksowka
          i nie masz zadnych szans tego przerwac, chyba ze samca znajdziesz i
          obijesz mu ryj albo lepiej uda ci sie byc lepszym od niego w lozku.
          i musisz miec przynajmiej jedna szanse aby tego dowiesc, a moze byc
          trudno zaciagnac ja z powrotem. swojej winy szukaj tylko w zakresie
          seksu. pomysl co ona od ciebie chciala w chwilach najlepszego
          uniesienia. moze zle ja calowales? moze za krotko piesciles jej
          szyje? moze trzeba bylo ja masowac po plecach? drapac w glowe?
          laskotac? rusz glowa porzadnie, bo to sytuacja z kategorii trudnych

          co ten facet robi z nia takiego, ze kobita wziela od ciebie miesiac
          urlopu z mozliwoscia przedluzenia?
          • dr_juna Re: koniec? nie. to dopiero poczatek! 05.01.08, 09:51
            Jeżeli to "tylko" zdrada? będzie chciała wrócić? lowca - od długiego czasu
            obracamy sie w kręgu tych samych znajomych, od momentu gdy zaczęło się coś psuć
            starałem się być czujny jeśli chodzi o tego trzeciego. Z seksem to prawda - nie
            układało nam się od jakiegoś czasu, w pewnym momencie seks przestał być dla niej
            przyjemnością a stał się katorgą mimo że starałem się na wszelkie sposoby (może
            nie potrafiłem odkryć tego najważniejszego... - teraz tak się zaczynam
            obwiniać). Lampka mi się zapaliła jak mi powiedziała wczoraj że może spróbować
            seks z kimś innym i sprawdzić czy tylko ze mną jest jej źle w łóżku czy to jest
            jej problem wewnętrzny. Tylko ja będę naiwnie czekał aż się sama przekona i
            zdecyduje a czas płynie...
            • lowca_anielic Re: koniec? nie. to dopiero poczatek! 05.01.08, 10:20
              oj, to jest alarm 4 stopnia. alarm!

              chlopie, ty jestes porzadnym facetem, to widac ze sposobu
              wypowiedzi. zapomnij o niej. naprawde. stracisz ja tak czy inaczej.
              bedziesz sie obwinial i bedzie ci jej brakowac przez kolejne
              dziesiec lat.

              O zwiazek warto walczyc, ale tylko pod warunkiem, ze seks jest
              zupelnie OK, zwlaszcza na poczatku. Zywe kontakty, pelne orgazmow
              po 5 razy na noc. Jezeli seks byl kiepski, to juz ja straciles i
              nie masz co zalowac. szukaj kolejnej

              nie gniewaj sie na mnie za to co powiem, ale ty nie masz
              doswiadczenia. Nie wiesz jeszcze jak moze byc z ta wlasciwa kobieta.
              mozliwe, ze bedziesz szukac kolejne 5 lat. Ale jak ja znajdziesz,
              to oszalejesz ze szczescia. To jest specjalne uczucie.
              Ja tak mialem. Chodzilem na zajecia po dwoch godzinach snu, nie
              widzialem tablicy, spoznialem sie na stolowke, bo myslalem tylko o
              NIEJ. Caly czas. Inne kobiety byly jak cienie. Po prostu nie
              istnialy. Mogly sobie do mnie gadac, tylki wypinac, a ja mialem
              przed oczami tylko te jedna jedyna.

              Jezeli tak nie miales, to znaczy, ze to nie bylo to.
            • rezurekcja standardowo 05.01.08, 23:37
              jesli miedzy ludzmi sie nie uklada w kwestiach zyciowych, to i w
              lozku sie nie uklada.
              Z drugiej strony sporo sie teraz mowi o tym, ze mlodzi ludzie
              chca sie "probowac" z roznymi partnerami. Moze twojej narzeczonej
              na tym tle odbilo?
              Kiedy sie czyta rozne gazety i czasopisma, trudno nie odniesc
              wrazenia, ze najwazniejszy w zyciu jest seks. I ze czesta zmiana
              partnerow nie jest zla. A to bujda i fotomontaz. Ale wiekszosc
              daje sie nabrac i potem są dramaty zyciowe.
              Jest tez i to, ze w waszym zyciu nastapily rozne zmiany (rozwody,
              zmiany w pracy) a to tez sie odbija na wzajemnych relacjach.
              Ze za mloda jest? Na co?
              Eh...
        • cala_w_kwiatkach Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 09.01.08, 19:31
          jestem w bardzo podobnej sytuacji do Ciebie
          tez dlugoletni zwiazek, blisko realizacji powaznych zyciowych planow
          i lipa...zaczelo sie psuc, on ma wiecej watpliwosci niz ja, on
          stwierdzil, ze lepiej abysmy byli osobno przez najblizsze pare
          miesiecy i nawet kontaktu nie utrzymujemu zadnego i z dnia na dzien
          coraz czarniej to widze, ale jest tak jak on chce - ma czas do
          namyslu, moze to i lepiej, moze rozsadnie wszytsko przemysli i
          podejmie wlasciwa decyzje
          boli jak cholera

          do milosci nikog nie zmusisz...
          lepiej byc szczerym niz udawac ze jest ok
          trzymaj sie kolego!
    • green_land Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 05.01.08, 09:56
      Każda chciałaby mieć faceta, który po 7 latach kocha równie mocno.
      Wiesz, ja jej się nawet nie dziwię, bo wiem, że czasami odbija się
      czkawką zawieranie związku w młodym wieku. Pojawiają sie dzieci,
      obowiązki... i nagle kobieta stwierdza, że coś ją ominęło, czegoś
      nie zasmakowała i zaczyna tego szukać.
      Moja znajoma ma 35 lat, "odchowane" już dzieci i rok temu zniknęła z
      domu z o 15 lat młodszym tapicerem:/ To częstsze przypadki,niż
      myślimy, nistety:/

      Nie wiem, jak się potoczy Twoja historia. Bardzo możliwe, że po
      jakimś czasie Twoja ukochana stwierdzi, że jednak "tylko Ty", i
      wróci. Ale czy Ty będziesz jeszcze czekał? Możliwe. Tylko, że nie
      masz gwarancji, że jednak wróci. Ona też tego nie może powiedzieć.
      Więc jaka rada? Spróbować ratować związek, ale nie na siłę. Wygląda
      jednak na to, że ona nie zmieni zdania, więc przyjmij jej decyzję do
      wiadomości i postaraj się ułożyć sobie życie bez niej. Czy się uda,
      czy nie, zobaczysz. Ale wiedz jedno - doświadczenia życiowe,
      szczególnie te najbardziej bolesne są - o ironio - bezcenne...
      • dr_juna Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 05.01.08, 10:22
        Stwierdziła że mogłaby mi nie mówić tego i brnąć dalej a po ślubie zdradzić więc
        wolała to teraz mi powiedzieć. Doceniam to że zrobiła to teraz, przed ślubem i
        bez dzieci ale nie jest to nawet małą pozytywną iskrą dla mnie w tym momencie :(
        cały czas liczę na to że odpocznie, może zatęskni i wróci ale nie wiem czy będę
        potrafił dalej z Nią być, bojąc się że jakakolwiek kłótnia w przyszłości będzie
        skutkować definitywnym rozstaniem...
      • flemingi Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 05.01.08, 12:45
        W pełni popieram. Rozstania zawsze bolą, ale ja sobie zawsze mówię, tak miało
        być, tak jest lepiej, bo to co na siłę i tak nie wyjdzie. Jeśli ona już wątpi, i
        tak miałoby być zawsze, byłbyś szczęśliwy?
        Trzymaj się, najgorszy jest pierwszy tydzień, miesiąc, potem znów zaświeci słońce.
    • diabel-tasmasnki Powinieneś się cieszyć 05.01.08, 12:24
      piszesz że byliście ze sobą przez 7 lat od ostatniej klasy liceum - a to oznacza
      że przez 7 lat ruchałeś młodą dupcie, a gdy z młodej dupci zrobiła sie stara
      dupa ona wyświadczyła ci przysługę i sama sie zmyła. Idealna sytuacja teraz
      możesz poszukać kolejnej młodej dupci do ru..ia.
      • dr_juna Re: Powinieneś się cieszyć 05.01.08, 12:35
        Dzięki za radę diabel ale ru..ie to nie wszystko. Jak masz ułożone życie, ślub
        i dzieci za chwilę i chcesz z ta osobą spędzić całe życie z MIŁOŚCI to nie myśli
        się w takiej kategorii (ru... każdą młodą i zmieniać jak sobie poru...)
        • lowca_anielic Re: Powinieneś się cieszyć 05.01.08, 12:38
          ja sie z nim troche zgadzam, ale to bylo niedelikatnie powiedziane
          kazde rozstanie to jest szok dla kochajacej polowki
          lacze sie z toba w bolu
          • dr_juna Re: Powinieneś się cieszyć 05.01.08, 12:43
            Dzięki za Wasze wypowiedzi i zrozumienie. Każda jest dla mnie cenna i pomocna.
            Najgorsze to nie wiem ile czasu jest potrzebne żeby przestać o tym myśleć i
            wrócić na ziemię...zresztą tak naprawdę nie wiem gdzie nawaliłem :(
            • qlimatyzator Re: Powinieneś się cieszyć 05.01.08, 17:15
              zachowuj sie jak facet i nie biadol, jak chciała to niech idzie - może kiedyś
              przemyśli co straciła.
              mam dla Ciebie ciekawostkę kobiet jest na świecie więcej niż facetów - więc na
              pewno kogoś sobie znajdziesz!!

              ps piosenka www.youtube.com/watch?v=Cy0xy51Ls8M
              • eleni80 Re: Powinieneś się cieszyć 05.01.08, 18:07
                ta nadwyżka, to są te po 70-ce ;P
                • diabel-tasmasnki Re: Powinieneś się cieszyć 05.01.08, 18:21
                  słuszna uwaga. Co z tego że kobiet jest wiecej niż facetów skoro większość
                  facetów chce cycatej ruchliwej dwudziestolatki :P
                  • eleni80 Re: Powinieneś się cieszyć 05.01.08, 19:34
                    czyli nie należysz do większości, bo sam chcesz nastolatkę :P
                    • diabel-tasmasnki Re: Powinieneś się cieszyć 06.01.08, 18:33
                      no jakby była ruchliwa i mała miseczkę D to nawet mogła by mieć nieco ponad 20.
                      :) Niestety życie jest takie ze sie bierze co jest.
        • diabel-tasmasnki Re: Powinieneś się cieszyć 05.01.08, 18:22
          dorośnij koleś.
          • green_land Re: Powinieneś się cieszyć 05.01.08, 18:56
            diabel-tasmasnki napisał:
            > dorośnij koleś.

            Dorasta się do bardzo wielu rzeczy, Ty też musisz dorosnąć, bo za
            bardzo trąci naiwną złośliwością.



            • diabel-tasmasnki Re: Powinieneś się cieszyć 06.01.08, 18:35
              złośliwością ? 8-? moja rada dla tego gostka była objawem życzliwości.
    • cloclo80 Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 05.01.08, 18:57
      Po takim czasie rzeczywiście można się znudzić.
      • ansag Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 05.01.08, 19:12
        Czyli wg Ciebie, każdy związek powinien kończyć się po około 7 latach?
    • edzia1033 Re: wiesz jak to jest?? 05.01.08, 22:52
      wydaje mi sie, żę rozumiem tę dziewczyne...byłam ze swoim narzeczonym trzy lata, to i tak długo..kilka dni przed moja 18-tka zaczelismy chodzic. taka była zakochana, ślub chciałam brać jak najszybciej. Kochałam go, a przynajmniej tak mi sie wydawało, w zeszłym roku w sierpniu miał być ślub..zerwałam na 2 miesiace przed ślubem, a juz wszystko było przygotowane, sukienka, sala, orkiestra. Wszyscy sie dziwili, że taka młoda a slub?? powinnam zaczekac, ale ja byłam taka zakochana. Teraz z biegiem czasu wydaje mi sie, że chciałam brac ten ślub bo chciałam sie wystroic w piekna suknie ślubna i byc piekna. Tylko dla sukienki?? To nienormalne, nie dojrzałe....Dlatego, że......gdy zaczyna sie zwiazek, gdzie kobieta jest bardzo młoda, to nie porzetrwa to. Męzczyzni szybciej dorastaja do takiej decyzji, szybciej chcą sie ustatkowac, a kobieta po jakims czasie, długich rozterkach zdjaje sobie sprawe ze wcale nie cche slubu, jest zamłoda, chce sie wyszalec....ja tak chciałam, ja to sobie uswiadomiłam i dlatego zerwałam. I tak długo wytrzymała. Nawet nie chce wiedziec w jakm jestes stanie, mój były to płakał i wył mi na kolanach, to był straszny widok, do tej pory jak sobie przypomne to mi az zły sie kreca, tak mi go szkoda było
      • dr_juna Re: wiesz jak to jest?? 05.01.08, 23:21
        Edzia tak prawdę mówiąc dla mnie nawet te 7 lat to się wydaje że krótko, tak
        szybko mi czas leciał. O tym też rozmawialiśmy że może popełniliśmy błąd i
        powinniśmy sobie dać spokój dużo wcześniej. Nie mogę tego zrozumieć że teraz
        chce poszaleć, być sama a za parę lat jak stwierdzi że potrzebuje stabilności to
        okaże się że jest problem, nie ma odpowiedniej osoby i wizja starej panny. Nie
        wstydzę się łez tym bardziej jak wiedziałem że to jest osoba z którą chcę
        spędzić życie...
    • male_piwo Urzekła mnie Twoja historia... 06.01.08, 00:13
      Więc napiszę ci radę...

      Kiedyś byłem w podobnej sytuacji, może i staż nie tak długi, ale też
      potrzebowała czasu na przemyślenia...

      I wiesz co, wtedy to ja przeszedłem do kontrataku i powiedziałem, że to koniec.
      Nie powiem, męczyłem się miesiąc cały, zagryzając zęby. Pamiętaj tylko, że
      niepewność jest gorsza od tej pustki, którą dziś czujesz i tylko przedłuża Twoją
      agonię.

      Po 3 miesiącach od tych wydarzeń zaręczyłem się, oczywiście nie z tą która
      potrzebowała namysłu... wtedy moja była zdała sobie sprawę, że to nie tak miało
      być i w sumie to cały czas chciałaby być ze mną, tylko że mnie to już mało
      interesowało.

      Także radzę ci, dać maksymalnego IGNORA swojej dziewczynie(telefony,smsy,maile),
      inaczej
      a) będzie tobą manipulować
      b) z dalszego "my" nic nie będzie
      c) nie będziesz miał kiedyś satysfakcji, że nie musiałeś żebrać o miłość

      życze słusznych wyborów
      • dr_juna Re: Urzekła mnie Twoja historia... 06.01.08, 09:12
        Może to jest jakaś metoda ale na dzień dzisiejszy chyba nie dam rady tego
        zrobić. Wydaje mi się że czułbym się jeszcze gorzej...
        • kamyk-zielony Re: Urzekła mnie Twoja historia... 06.01.08, 10:01
          Daj jej ten m-c, i tak chyba nie masz wyboru. Winy w sobie nie szukaj, bo jej tam nie znajdziesz. Nie zgadzam się z "doświadczonymi" przedmówcami, że w grę wchodzi inny facet, dziewczyna nie zna innego życia poza tym z Tobą i chce szukać, nadgonić lata, gdy jej koleżanki biegały od dyskoteki do dyskoteki, umawiały się, zrywały, przeżywały kolejne romanse a ona miałe CIEBIE i nie działo się nic - tak przynajmniej ona to teraz odbiera. Uwierz, to minie. W długoletnie, głębokie związki wpisane są kryzysy. Nic nie jest jeszcze stracone.
          • dr_juna Re: Urzekła mnie Twoja historia... 06.01.08, 11:25
            kamyk-zielony dzięki za ten optymistyczny post. Też próbuję sobie to tak
            tłumaczyć i tak naprawdę zakładam tylko tą opcję, bo z rozmowy naszej
            wywnioskowałem podobnie jak Ty napisałeś. Wiem że wiele osób twierdzi że jakby
            wróciła to nie będzie to samo, że nie zaufa mi już na 100 %, kiedyś może znowu
            poczuje się "uwiązana" i zrobi to samo ale przechodziliśmy bardzo poważne
            kryzysy i zawsze robiliśmy wszystko żeby było jak najlepiej, walczyliśmy o
            siebie. Niektórzy piszą żebym zapomniał, ignorował ale wiem że jest to osoba z
            silnym charakterem, potrzebująca ciągłej adoracji i takie działania mogłyby
            przynieść odwrotny skutek. Ok, dam jej ten miesiąc odpoczynku, przemyśleń,
            spojrzenia wgłąb serca ale nie chce poddawać się bez walki. Inna sprawa o której
            Wam nie wspomniałem to powiedziała że w razie jakbyśmy się rozeszli to chciałaby
            żebym został jej najlepszym przyjacielem :/ czy ktoś był w takiej sytuacji?? nie
            wiem czy potrafiłbym bo chyba zawsze patrzyłbym przez pryzmat miłości :(
            • twins_aaaster Re: Urzekła mnie Twoja historia... 07.01.08, 14:28
              Powiem Ci cos, naprawde szczerze. Jesli kobieta mowi, zebyscie zostali
              przyjaciolmi to znaczy tyle samo, co nie podniecasz jej, nie krecisz ja jako
              facet. Wiem, ze odbiera sie to tak samo jak kastracje, ale przykro mi, taka jest
              prawda. Jesli chcesz wyjsc z godnoscia, powiedz jej, ze Ty nie chcesz byc jej
              przyjacielem, daj jej do zrozumienia, ze jej przyjazn nie jest Ci do niczego
              potrzebna. Badz facetem. Jesli zobaczy, ze naprawde moze Cie stracic masz
              wieksze szanse, ze wroci, bo ona tak naprawde zabladzila, nie wie czego do konca
              chce. Ale zdecydowanie nie chce stracic Ciebie, zostawia sobie u Ciebie cieply
              kacik, wie, ze zawsze moze wrocic, ma gwarancje. Zabierz jej to! . Wiesz, nawet
              jesli teraz wroci, nie bedzie miedzy Wami dobrze, ona czuje sie przy Tobie zbyt
              pewnie. Pokaz jej, ze tak nie jest. Wiem, ze to wymaga odwagi i mocnych nerwow,
              ale jesli nie chcesz sie do konca zycia meczyc, zrob tak jak mowie.

              A jesli nie wroci? Chlopie, zyj dla siebie, tylko i wylacznie dla siebie. Ty
              masz byc ze soba samym szczesliwy, nie masz sie poswiecac dla kogos, bo tak
              bedziesz mial w kazdym kolejnym zwiazku z kobieta o mocnym charakterze. Uwierz
              mi. Odkurz swoje dawno zapomniane pasje, zacznij cwiczyc, dbac o siebie,
              zobaczysz jakie zycie moze byc piekne w pojedynke. A jak juz odzyskasz siebie,
              wroci ten czarujacy z mlodosci usmiech poznasz kobiete z ktora przezyjesz
              jeszcze wieksza milosc, prawdziwa. Pamietaj taki bagaz doswiadczen czyni Cie
              naprawde idealnym partnerem dla kobiet.

              Jeszcze mi podziekujesz.

              Pozdrawiam
      • figgin1 Re: Urzekła mnie Twoja historia... 06.01.08, 10:12
        Gratuluję stary. Zaręczyny trzy miechy po rozstaniu z byłą... Nono.
    • summerlove Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 06.01.08, 11:57
      Moim zdaniem ona wszystko przemyśli, dojdzie do wniosku że nie
      wytrzyma bez Ciebie i do Ciebie wróci. Daj jej czas.
    • modliszka24 Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 06.01.08, 18:06
      w takiej sytuacji jest bardzo ciężko komuś radzić ty tylko ty sam musisz to
      przejść ale uwierz mądry ktoś powiedział że wszystko przejdzie a jak rozchodzą
      się po 30 latach też boli czy to rok czy siedem czy trzydzieści ból jest
      jednakowy pocierpisz ale zobaczysz będzie dobrze lepiej teraz
      • ramirez85 Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 06.01.08, 19:09
        Oj stary... nawet nie wiesz jak bardzo dobrze Cię rozumiem... Jestem właśnie w indentycznej sytuacji :/ Nie martw się co by się nie działo damy radę, trzymaj się!
        • dr_juna Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 06.01.08, 19:25
          Nie chcesz opisać tutaj Swojej sytuacji? Mi to bardzo pomogły wszystkie rady
          Forumowiczów. Napisz chociaż jak sobie radzisz...może i mi to pomoże :/
          • ramirez85 Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 06.01.08, 19:52
            Hm... sam wiesz jak jest :/ jak chcesz pogadać to wysłałem Ci nr gg.
            • agatbeatt Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 06.01.08, 19:55
              Wiesz..przeczytałam te wszystkie posty od początku do końca i chyba wiem jaka
              była najbardziej prawdopodobna przyczyna tego ze to ma taki finał , w zasadzie
              jest kilka przyczyn , a najlepsze jest to ze to prawdopodobnie nie Twoja wina
              ale jak chcesz pogadac to chyba nie przez forum
              • dr_juna Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 06.01.08, 20:51
                Agatbeatt odezwij sie proszę do mnie na gg 5960433. Może rozmowa z Tobą trochę
                mi pomoże :/
                • raohszana Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 06.01.08, 22:04
                  Zastanawia mnie cos - wydajesz sie człowiekiem bardzo kontaktowym,
                  formułujesz mysli całkiem jasno. I chyba nie ma z Toba problemu
                  pogadac na rozne tematy - wiec czemu ona wczesniej nic nie
                  powiedziała? Czemu nie mowiła, jak jej sie cos nie podobało?
                  Skutkiem tego teraz Ty szukasz winy w sobie [ a nie sadze, zebys
                  swiadomie jej cos zrobił ] i sie zadreczasz.
                  Tak mi sie zdaje, ze jej sie wrazen zachciało, a nie mysli, ile
                  przez to straci.
                  • dr_juna Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 06.01.08, 23:07
                    Bo myślała że sam się domyśle. Też jej się zapytałem dlaczego nic mi nie
                    powiedziała (zawsze sobie szczerze wyjaśnialismy wszystko) to taka była
                    odpowiedź właśnie. I teraz sobie myślę dlaczego nie byłem bardziej stanowczy
                    żeby to sobie wspólnie wytłumaczyć kiedy miała już wątpliwości. Nie wiem
                    dlaczego a teraz to ja myslę że najwięcej straciłem. Mam nadzieję chociaż że
                    sama też naprawdę przemyśli...
                    • raohszana Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 06.01.08, 23:08
                      Ze sam sie domyślisz? O rany, ale kobita wykoncypowała... Przecież
                      Ty nie jasnowidz jesteś, to skad masz wiedzieć?
                      Słuchaj, jak dla mnie to Ty za bardzo siebie obwiniasz, a ja
                      niewinną czynisz - a co to, jezyka babie w gebie brakło, zeby Ci
                      powiedziec?
                      • dr_juna Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 07.01.08, 17:50
                        Czasami jej mówiłem że ma mi mówić prosto i konkretnie jak facetowi :) ale ona
                        powiedziała że powinienem sam zauważyć i postarać sie coś zmienić :/
                        • raohszana Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 07.01.08, 17:59
                          Sam widzisz - ona nie wie czego chce i zada niemozliwego do Ciebie.

                          Jej, moze ja przyjde do Ciebie z młotkiem i z głowy wybije? :P

                          A serio - wkurzaja mnie tak stawiajace sprawe kobiety.
                          • dr_juna Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 07.01.08, 18:23
                            Raohszana szkoda młotka na moją głowę ;) tak serio to z jednej strony jestem zły
                            że mi nie powiedziała tego wprost (wcześniej) a z drugiej że jakbym chociaż
                            trochę zrozumiał o co jej chodzi (wiem...znowu sie obwiniam :) to mógłbym to
                            zmienić. Chociaż jak kobieta myśli że chce spróbować z kimś innym (bo nigdy
                            wcześniej nie była) to nie wiem czy jest coś co zmieni jej zdanie...albo ja nie
                            potrafię wymyśleć tego czegoś.
                            • raohszana Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 07.01.08, 18:31
                              Nie ma takiej rzeczy - jak sie zaprze, to nie przetłumaczysz, ona
                              juz wybrała. A jak sie okaze on zły - to bedzie skamlać u Ciebie i
                              przepraszac i kajac sie, zebys ja przyjał. A jak przyjmiesz - to
                              kwestia czasu - kiedy ebdzie nastepny 'trudny czas' i zastanawianie
                              sie i kombinacje - a moze inny lepszy? :)
                              • dr_juna Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 07.01.08, 18:50
                                Czyli tak naprawdę jest tylko jedno wyjście teraz? wiem, zakładam to co mówisz
                                ale nie chcę przyjąć (albo się boję) tego do wiadomości :/
                                • raohszana Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 07.01.08, 19:00
                                  Wyjsce jest jedno jedyne - ona Ci juz powiedziała jasno i wyraźnie,
                                  ze ma Cie gdzies - a ten 'miesiac' to tylko taka przykrywka.
                                  • dr_juna Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 07.01.08, 19:09
                                    A nie mogę zakładać że jak spróbuje z kimś innym i stwierdzi że jednak ze mną
                                    było lepiej to nie będzie miała już później chęci odejścia?
                                    • raohszana Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 07.01.08, 19:12
                                      Oczywiscie, ze nie. Jak raz pojdzie i Ty ja potem przyjmiesz -
                                      bedzie wiedziałą, ze cokolwiek zrobi Ty i tak sie zawsze podłozysz i
                                      zrobisz co bedzie chciała. A to sie ąłdniejszy znajdzie, a to
                                      bogatszy, a to bedzie miał inne niz Ty zainteresowanie. Raz Cie
                                      pusciła w trabe, zrobi i drugi.
                                      • dr_juna Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 07.01.08, 19:27
                                        Rozumiem to ale zawsze istnieje takie ryzyko, moze nauczy sie czegoś na cale
                                        życie....ech..chyba jestem naiwny i w ten sposób to sobie tłumaczę :/
                                        • raohszana Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 07.01.08, 19:45
                                          Cóz, wiele lat byliscie razem i trudno sie bedzie przestawic. Ale
                                          dasz rade, najgorszych puerwsze pare dni.
    • ela.buu Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 07.01.08, 20:01
      Nie zazdroszcze ale jestem podobna do niej i ja wrocilam do mojego juz wtedy
      meza on mnie przyjol i dal mi czas pomoglo
      teraz juz nie zauwazam innych mezczyzn jako partnerow
      Nie bylo to latwe doswiadczenie ani dla mnie ani dla niego ale tak naprawde
      potrzebne Nie wiem jak postapi twoja partberka wiesz z sexem dla przygody jest
      tak ze moze cie kreic to ze jest inny nie musi byc lepszy od ciebie sama innosc
      niektore juz wystarczajaco kreci
      A co do bycia przyjacielem to jesli potrafisz badz nim ale umawiaj sie z
      kobietami kochaj je uprawiaj sex z innymi nie warto byc przyjacielem i wzdychac
      do niem
      nie umiem pocieszyc
      • dr_juna Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 07.01.08, 20:15
        Tak naprawdę Ela.buu to na to teraz liczę, nie wiem jak będzie później, z
        czasem. W sumie przez te 7 lat bylo nam na tyle dobrze ze nie wiem czy inna
        kobieta byłaby w stanie odejsc tylko dla przezycia "przygody".
        Co do bycia przyjacielem po związku to nie wiem czy potrafię bo nigdy nie byłem
        w takiej sytuacji, na razie sobie tego nie wyobrazam...
        • ela.buu Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 07.01.08, 20:18
          niestety kobiety chca widzec jak jest z kimj innym przed slubem bo wola to bo
          wiedza ze tak beda mniec mniejsz wyzuty sumienia niz jak zdradza po slubie
          dokladnie z tego samego powodu
          • dr_juna Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 07.01.08, 20:21
            I dokladnie to samo uslyszalem od niej :/ chyba jedyny plus tego wszystkiego.
            • ela.buu Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 07.01.08, 20:41
              Jesli to samo uslyszales od niej to niestety mozasz tylko czekac i nie masz
              zadnej gwarancji ze wruci ale napewno chciala za ciebie wyjsc i sama sie
              pogubila ale to nie jest takie proste wydostac sie z tej pulapki bo tak naprawde
              to media mowia mlodym kobieta ze z jednym to nudno ze warto miec kilku przed
              slubem i wystarczy ze dziewczyna jest podatna i sama w to uwierzyla A rozwod
              siostry z ktora jest blisko jeszcz sie do tego przyczynil bo moze i u siostry
              nie bylo juz excytacji w lozku i powiedzila jej ze zaluje ze nie probowala przed
              slubem i w polaczeniu z informacjami medialnymi masz juz odpowiedz przynajmniej
              teoretycznie co jest w jej glowie pozdrawiam
      • rezurekcja a ja odradzam 07.01.08, 21:47
        ela.buu napisała:

        > ale umawiaj sie z
        > kobietami kochaj je uprawiaj sex z innymi

        Oj, nie rob tego. Konsekwencje sa raczej latwe do przewidzenia, a w
        dobie aids takie postepowanie jest co najmniej glupie.
        Konsekwencje zreszta moga byc nie tylko zdrowotne, takze zyciowe...

        Ja odradzam.
        Zachowaj wiernosc.
        • ela.buu Re: a ja odradzam 08.01.08, 17:38
          rada spozniona bo juz wrocilam do wiernosci
    • adid-aska Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 08.01.08, 17:47
      Ostatnia klasa liceum to młody wiekna rozpoczynanie powaznego
      zwiazku. Ona sie po prostu nie zdążyła wyszaleć! Tak jak Ty ledwo
      doczołgałes sie do kompa, tak ona nie długo zatęskni i będzie sie
      czołgała do Ciebie,abyś pozwolił wrócić. Rzuciła Cie na pare
      miesiecy, wybawi sie, wyszaleje z innymi i bedzie miala swiadomosc
      tego ze moze wrocic. Nie pozwól na to...
      • dr_juna Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 08.01.08, 18:30
        Ja wiem że łatwo mówić "nie wracaj" ale wciąż mi na niej bardzo zależy. Nie
        biorę pod uwagę parę miesięcy tylko jeden miesiąc tak jak ustaliliśmy. Po prostu
        ustaliliśmy że się zdeklaruje po tym czasie mając tylko 2 wyjścia. Powoli godzę
        się z tym co się stało, staram sie nie myśleć o tym, zajmować się pracą itd. Jak
        ją znam to po tym okresie powinna zdecydować bo sama wyszła z propozycją takiego
        terminu więc ufam że głęboko się zastanowi i przemyśli. Tak naprawdę wiele osób
        mi pomogło z tą sytuacją, rodzina, znajomi, Wy Drodzy Forumowicze, codziennie
        czytam tutaj wątki innych osób, które są w podobnej sytuacji i wiem jedno na
        pewno: nie będę czekał dłużej na jej decyzję bo wiem że będę się cholernie
        męczył, przeżywał i wspominał :/ Nie czekam po to żeby spróbowała z kimś innym
        (abstrahując że to zbyt krótki czas na sprawdzenie tego) ale żeby spojrzała
        wgłąb serca i przeanalizowała cały nasz związek. Oczekuję tego chociaż nie mam
        raczej możliwości sprawdzenia tego.
        • adid-aska Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 08.01.08, 20:09
          W zasadzie, to każdy ma prawo do tego aby zbłądzić. Zaręczyny to
          poważna decyzja, może ona po prostu nie potrafiła ogarnąć tego, że
          te 7lat tak szybko minęło i czeka Was wspólna przyszłość... Zagubiła
          się, nie koniecznie wynika to z tego ze ma kogoś innego... hmm
          wątpie w to. Może lepiej, że to stało sie teraz niż gdybyście
          zawarli ślub? Sam napisałeś, że sie nie rozstawaliście, więc to jest
          próba dla Was obojga! Czy możecie bez siebie żyć, czy nie...
          Szczerze, to wydaje mi się, ze ona wróci... Zbyt pochopnie ją
          oceniłam... Jezeli sie zagubila,to ten miesiac nie tylko dla Ciebie
          jest ciezki lecz dla niej tez!! Uwierz, jej tez jest ciezko...
          Głeboko w Ciebie wierze i w to, że wszystko sie poukłada. Po tym m-
          cu bedzie lepiej, ja wierze ze wróci i ten zwiazek sie umocni! 3maj
          sie!
          • dr_juna Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 08.01.08, 23:38
            Adid-aska dzięki za te słowa otuchy!!! naprawdę pomagają i nastrajają
            optymistycznie :) oby tak było...
          • madziululka82 bedzie dobrze 09.01.08, 13:03
            madry facet z ciebie cholernie
            ja wie mze bedziecie razem ..to tyko próba któą musicie
            przetrwac.uwierz ze bedzie dobrze a bedzie
            zaskakuj ja czesciej .kobieto mtego brakuje.
            kupuj kwiaty i rób drobne prezenty ..pokaz ze ci zalezy ..bedzie
            dobrze.
            • dr_juna Re: bedzie dobrze 09.01.08, 17:04
              Dzięki Madziululka82 za te miłe słowa :) Wiem że jak wróci to może być inaczej
              niż przedtem ale na pewno będę robił wszystko żeby drugi raz się nie powtorzyl...
        • cala_w_kwiatkach Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 09.01.08, 19:52
          eh dobrze sie Ciebie czyta, wydajesz sie bardzo rozsadny i
          uczuciowy; taki facet to skarb, byle trafil na kobiete, ktora to
          potrafi docenic
          chyba kazdy ma predzej czy pozniej watpliwosci, moze to i dobrze,
          pomagaja zweryfikowac nasze oczekiwania
          • dr_juna Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 09.01.08, 20:00
            Dziękuję Wam za te miłe słowa! Bardzo podbudowują i pozwalają mi przetrwać to
            wszystko w miarę dobrym nastroju i z nadziejami na przyszłość. Staram się być
            taki żeby kobieta czuła się najważniejsza, nie miała żadnych wątpliwości i
            problemów ale niestety...są rzeczy niespodziewane, nieprzewidywalne...
            • cala_w_kwiatkach Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 09.01.08, 20:06
              oj sa, ja tez myslalam ze sie staram wystarczajaco, ze jest wszytsko
              w najlepszym porzadku a tu nagle wielkie bum i okazalo sie ze cos
              nie gra, nie pasuje:/
              najgrosze jest to, ze nie potrafie tego racjonalnie wytlumaczyc
              miala byc sielanka a jest dramat, niby oboje kochamy i chcemy dobrze
              a wycodzi zupelnie odwrotnie:/
              najbardziej doluje mnie brak kontaktu z nim, nie odpowiada na moje
              sms - choc obiecalam sobie ze nic juz nie napisze, to jednak
              wyslalam - chcialabym aby napisal cokolwiek, nawet cos negatywnego,
              bo obojetnosc i niepewnosc mnie zabija:(
              mam tyle pytan, tyle do powiedzenia a moge tylko czekac, czuje ze
              warto, ale nie chce sie rozczarowac
              napisz prosze, czy Wy utrzymujecie jakikolwiek kontakt?sms,mail,gg?

              pzdr
              • elphina Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 09.01.08, 20:18
                cala_w_kwiatkach zobacz @
              • dr_juna Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 09.01.08, 20:26
                Cala_w_kwiatkach, czuję się tak samo jak Ty ale nie utrzymuję teraz żadnego
                kontaktu z Nią. Tak ustaliliśmy i nie chcę się odzywać żeby mogła spokojnie
                przemysleć to. Mysle czasami czy może nie wysłać jej jakiegos bukietu róż (ale
                bez podpisu bo i tak by wiedziała) ale napewno żadnych smsow, tel, maili itd.
                Chcę żeby zateskniła jak byśmy byli miesiąc bez kontaktu. Mam nadzieję że się
                odezwie w przeciągu miesiąca, jak nie to sam się odezwę (ale teraz nie). Powiem
                Ci ze z czasem jest trudno, tęskni się ale raczej to już nie jest dół (muszę
                funkcjonować w miarę dobrze bo zaczynam nową pracę) choć czasami sobie myślę,
                jestem ciekawy w jakim jest stanie, co robi, gdzie chodzi. Myslałem też żeby
                spotkać się z naszą przyjaciółką (zawsze dużo czasu z nią spędzaliśmy) i
                podpytać się ale wiem że by jej powiedziała o naszym spotkaniu i moich
                pytaniach. Własnie co myslicie o takim spotkaniu (nawet gdy by jej powiedziała o
                co pytałem, o czym rozmawialismy)? warto?
    • adid-aska Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 09.01.08, 18:07
      Tak to już jest, że w życiu cały czas pięknie być nie może,,, Dzięki
      tej rozłące zmienisz spotrzeżenia do pewnych spraw i zauważysz
      rzeczy, których dotąd mogłes nie widzieć. Może ona chce spradzić
      Ciebie przy okazji (?) Dlatego ten czas jest też czasem dla Ciebie,
      masz teraz dużo czasu aby zostać z tym SAM NA SAM i przemyśleć
      wszystko dogłebnie. Tylko nie szukaj problemu w sobie... taki bieg
      wydarzeń... Wszytsko bedzie oki:)
    • raohszana Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 09.01.08, 20:31
      Mnie to jedno zastanawia - jak ktos mi robi swinstwo, to ja sie mu
      nie podkładam potem. Ale ludzie sa dziwni...
    • jakub_234 Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 09.01.08, 20:32
      juna...nie warzne, czy to 7 czy 10 czy 2 lata. Kazde rozstanie od
      prawdziwej milosci boli. Ale tak to juz jest z kobietami i ich
      praca :/ Pojawia sie jakies "ciacho" na horyzoncie i one juz maja
      metlik w glowie. Bo ten ktos ich w pewny sposob intryguje. Ide o
      zaklad, ze Twoja rowniez poznala kogos nowego w pracy. I dlatego
      zaczely sie problemy z zadszymi kontaktami.
      • jakub_234 Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 09.01.08, 20:43
        sluchaj sie adid-aski. Ten ktos naprawde dobrze prawi. Ja mialem
        identyczna stytuacje co ty! Pokochalem kobiete. Nasze wspolne zycie
        do byla bajka i poezja. Mysle, ze wszyscy nam zazdroscili. Jej
        kolezanki mowily - Boze jak ja bym chciala aby to moj facet mi tak
        robil. Moi koledzy - Ale Ci zazdroszcze! Nie musze mowic chyba o
        moich planach na przyszlosc z ta dziewczyna.
        I nagle jej praca:
        Zaczela pracowac (jej pierwsza)
        i wszystko sie zmienilo. Zaczela wychodzic czesciej ze swoimi nowymi
        przyjaciolmi na imprezy czesciej niz ze mna. Zaczelo
        sie "chachmencenie". I nagle nieuniknione rozstanie.
        Potem jeszcze wielu rzeczy sobie wzbranialem, aby to uratowac. Wiele
        razy dawalem jej "ostatnia szase". Chcicla powrotu, ale na swoich
        warunkach.

        Z tego juna co napisales jestes podobny w tym do mnie. Ale zaufaj mi
        bo chce ci poradzic jak przyjacielowi z dobrego serca.
        Daj jej odejsc i nie zawracaj. Bedziesz tego zalowal jak ja do
        dzisiaj, ze wogole dalem jej jakas szanse.
        Pozdrawiam Jakub.
        • dr_juna Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 09.01.08, 21:45
          I tu mam dylemat. Z jednej strony nie chce sie odzywac i poczekam do konca
          stycznia a z drugiej strony gdybym wiedział co ona robi (patrz ---> spotyka sie
          z kims ---> szkoda mojego czasu) podjąłbym decyzję. W sumie z Twojej wypowiedzi
          wynika tylko jedno rozwiązanie więc i tak nie ma znaczenia co będzie bo i tak
          mam jej dac odejsc. Na razie nic nie chce robic bo i tak musimy sie spotkac
          chocby z racji zwrotu niektorych rzeczy :/
          • adid-aska Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 09.01.08, 22:46
            sPOTKAĆ sie z Waszą przyjaciólka? Według mnie to duże ryzyko...
            Zawsze gdy pojawia sie 3 osoba, to zaczyna sie psuć. Wiadomo,
            przyjaciolka chce dobrze... ale jak w gre wchodzą uczucia to już nie
            jest takie jasne. Mimo dobrych chęci,które bedzie miala moze wiecej
            namieszac i to nieświadomie. Obie są inne, np. powiesz cos
            przyjaciolce (wiadomo, ze ona przekaze to JEJ) Skąd wiesz ze Ona tak
            samo to zrozumie?? Skoro macie mieć tą przerwe to niech już jest.
            Przyjaciółka to łącznik w tych sprawach, a ttak być nie powinno.
            Wiem, jest cholernie ciężko... oboje tej osobie ufacie... Ale
            spotykając sie z przyjaciółką, równie dobrze mogłbys sie spotkac z
            NIą... bO TO CO SIE MÓWI W 4 OCZY JEST WAŻNIEJSZE NIŻ ZA
            POŚREDNICTWEM KOGOŚ... Wybór należy do Ciebie...
            • dr_juna Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 09.01.08, 23:03
              Adid-aska masz rację. Czasami myślałem czy sie nie spotkać ale faktycznie
              mogłaby coś inaczej zrozumiec i miałbym jeszcze większy problem. Ok, zero
              kontaktu i pośredników :), czekam...
              • szaro_niebieska Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 10.01.08, 15:02
                Mialam dokladnie taka sama sytuacje - lecz bylam po drugiej stronie - to ja
                zostawilam chlopaka na miesiac po 4 latach bycia razem. Dlaczego to zrobilam? Bo
                zaczela sie w nasze zycie wkradac rutyna, bo poznalam kogos kto byl diametralnie
                inny od mojego chlopaka, i sie zakochalam po prostu.... moze dlatego ze
                flirtowanie z nim to bylo wyzwanie, moze dlatego ze byl tak nieosiagalny, moze
                dlatego ze teraz ja musialam sie starac. Moj chlopak chyba jest do Ciebie
                podobny tzw "facet idealny", i chyba wlasnie w tym sek, ze jak kobieta jest
                zanadto rozpieszczana to niestety w pewnym momencie czuje sie wrecz oblepiona,
                zduszona ta miloscia doskonala i szuka przygod... ehh wiem jestesmy okropne...

                Koniec koncow obiekt westchnien mnie odepchnal a ja skruszona uswiadomilam sobie
                ile znaczy dla mnie moj chlopak.

                Jedno wiem na pewno, ona na pewno kogos poznala i teraz ma watpliwosci, jedne co
                zrobila w porzadku - to to ze nie udaje ze jest jak zawsze, lecz postawila
                sprawe jasno - ze potrzebuje czasu na oddech.

                Co z tego wyniknie? Nie wiem, zalezy od tego czy jej sie z tym drugim ulozy
                (glowe dam ze jest ten drugi), zalezy czy bedziesz potrafil o nia walczyc.

                Ja tez mowilam mojemu zebysmy sie nie kontaktowali, a on byla na tyle uparty ze
                bombardowal mnie codziennie na skypie cudownymi textami. Ja sie wkurzalam ze nie
                daje mi spokoju i mnie ciagle "meczy" ale w glebi ducha dalo mi do zrozumienia
                jak on mnie bardzo kocha i jak o mnie walczy na przekor wszystkim moim wrednym
                zachowaniom.

                I znow jestesmy razem. Jednak wiem ze gdyby tamten mnie chcial - bylabym z tym
                drugim.. niestety. Niestety w takim ukladzie wszystko zalezy od osoby - moze ona
                chcialby Cie zobaczyc w innym swietle, moze zadziala na nia informacja ze np
                ktos Cie widzial z jakas inna dziewczyna - moze wtedy bedzie zazdrosna, a moze
                wtedy odpusci zupelnie, a moze wlasnie chce zebys nie dawal jej spokoju jak
                napisalam wczesniej.

                Musisz sam zdecydowac- bo ja znasz najlepiej.

                Jednoco wiem, to zrob wszystko co w Twojej mocy zeby wrocila, walcz, nawet jak
                bedzie Cie odpychac - tak zebys potem mial swiadomosc tego ze zrobiles WSZYSTKO
                co bylo mozna zrobic i zebys sie nie zastanawial "co by bylo gdybym zadzwonil",
                a kwiaty to super pomysl - na pewno nie zaszkodza :)

                I pamietaj ze jej tez jest ciezko, meczy sie, placze, nie moze spac, nie umie
                sie zdecydowac. No i na pewno sie nie przyzna ze jest ktos inny. Nigdy.
                • ramirez85 Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 10.01.08, 15:21
                  Zgadza się... jesteście okropne :/ coś o tym wiemy doktorze juna, prawda? :/
                  • katarzyna-szymanska Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 10.01.08, 22:24
                    nie do końca zgadzam sie w wypowiedziami forumowiczów, sama byłam w
                    nieco podobnej sytuacji, nie trać wiary! mój związek zakończył sie
                    po ponad dwóch latach, to co przeżywałam było najgorszym
                    doświadczeniem w moim zyciu. bolało potwornie, ale na szczęście był
                    to dla mnie okres zmian, praca, towarzystwo itp więc troche
                    uwolniłam sie od tych myśli. po kilku miesiącach związałam sie z
                    innym facetem, trwało to ok. trzech miesięcy po czym sie
                    rozstaliśmy. wtedy odezwał sie mój były... dzis znów jestesmy razem,
                    trzymaj za nas kciuki :) wierzę głęboko, że i Tobie jeszcze się
                    uda!!!
                    • andrzejc1974 Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 11.01.08, 12:17
                      Powiem Ci bracie coś. Wróci do Ciebie szybciej niz myślisz. Moja
                      żena gdy bylismy narzeczeństwem powiedziała pewnego dnia ( to była
                      sobota) że musim sie rozstać bo nie jest pewna co czuje do mnie i
                      chce spróbować z kims innym zeby miec porównanie. I wiesz co?
                      zadzwoniła na drugi dzień że jednak nie może beze mnie żyć i
                      poprosila o spotkanie . Koniec taki że jestesmy małżeństwem. Także
                      głowa do góry będziecie razem.
                • dr_juna Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 11.01.08, 21:46
                  Szaro_niebieska, jak znam swoją narzeczoną to ona woli raczej spokój przez ten
                  czas niż gdybym się "przypominał". Jeżeli ona męczyła sie przez ostatni miesiąc
                  to nie wydaje mi się żeby odzywając się do niej teraz przyniosło pozytywny efekt
                  :/ chociaż jak napisałem miałem ochotę jakoś "przypomnieć" się ale jednak uważam
                  że powinna zatęsknić i odezwać sie kiedy będzie gotowa (oczywiście do pewnego
                  czasu). Co do AndrzejaC to byłbym szczęsliwy gdyby odezwała się szybko ale
                  minęło już trochę czasu i tak naprawdę nie wiem czy spotyka się z kimś czy nie.
                  • adid-aska Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 12.01.08, 00:10
                    Każdy przypadek jest inny...W grę wchodzą uczucia, więc nie ma co
                    porównywać z innymi związkami... Zerwała z Toba, lecz powiedziała
                    żebyście miesiąc poczekali... nno wiec skoro tak, to jej decyzja
                    byla bardzo dobrze przemyslana i skoro sie nie odzywa to widać jest
                    konsekwenta w słowach. Gdy wróci do Ciebie, to bedzie plus dla
                    niej...bo bedzie to oznaczało, że jest pewna tego co robi!:) Dobrze,
                    ze sie nie odzywa. To jest meczarnia dla Ciebie i dla niej, ale
                    gdybyście mieli kontakt a nie byli razem to byłoby jeszcze gorzej...
                    bo wtedy szanse na bycie razem diametralnie zmniejszyłyby się. Skoro
                    sie nie odzywa to bardzo dobrze świadczy! Nie rzuciła słow na wiatr.
                    Gorzej bybyło gdyby 3mała z Toba normalny kontakt, z racji tej że
                    potrzebuje Cie, ale nie jako faceta!Gdy wróci bedziesz mial
                    przynajmniej pewność, że nie wróciła z przyzwyczajenia lecz z
                    miłości!:)
    • adid-aska Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 13.01.08, 18:52
      Co u Ciebie??? Jak sie 3masz?? Macie kontakt, odezwała sie??
      • dr_juna Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 13.01.08, 19:17
        hej wszystkim, miałem służbowy wyjazd bez netu :( dlatego nie pisalem. Czas
        jakos leci, czuje sie lepiej niz przedtem chociaz dzisiaj w związku z
        "Orkiestrą..." wracają wspomnienia :/ (zawsze co roku chodziliśmy razem). Nie
        odezwala sie niestety ale jeszcze ma czas... pozdrawiam Was wszystkich!
        • dr_juna Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 16.01.08, 18:48
          Witam Was wszystkich i od razu dziękuję za wszystkie Wasze komentarze (jakie nie
          były) ale niestety nie ma happy endu :(((( moja byla narzeczona odezwala sie
          dzisiaj do mnie i oznajmila ze jednak nie chce wracac chociaz tez jest jej
          ciężko i nie chce marnować mojego i swojego życia :((( argumenty takie jak
          wczesniej... oczywiscie mnie przepraszala (co to znaczy w stosunku do 7 lat??!!)
          i stwierdzila ze ma swiadomość że nikogo nie znajdzie i będzie sama do końca
          życia ale jak nie spróbuje to się nie dowie... dziękuję Wam że jakość
          podtrzymywaliście mnie na duchu i dzięki Wam przeżyłem ten okres.
          • kawitator Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 16.01.08, 19:12
            stwierdzila ze ma swiadomość że nikogo nie znajdzie i będzie sama do końca
            > życia
            Pierdoły !!! Ona nie musi szukać Ona już ma!. Kobitka odchodzi jak ma już zabezpieczonego następnego płatnika
            Idź na wódkę i daj sobie z nią spokój.
            Mówiąc w ten sposób do ciebie pokazuje że ma cię za idiotę misia pysia i chce się pokazać w dobrym świetle Nie wierzysz Zlecenie do agencji detektywistycznej i będziesz wiedział Będzie bolało uprzedzam ale może poboli i przejdzie szybciej.
          • timbunia Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 19.01.08, 03:22
            dr_juna napisała:

            > Witam Was wszystkich i od razu dziękuję za wszystkie Wasze
            komentarze (jakie ni
            > e
            > były) ale niestety nie ma happy endu :(((( moja byla narzeczona
            odezwala sie
            > dzisiaj do mnie i oznajmila ze jednak nie chce wracac chociaz tez
            jest jej
            > ciężko i nie chce marnować mojego i swojego życia :((( argumenty
            takie jak
            > wczesniej... oczywiscie mnie przepraszala (co to znaczy w stosunku
            do 7 lat??!!
            > )
            > i stwierdzila ze ma swiadomość że nikogo nie znajdzie i będzie
            sama do końca
            > życia ale jak nie spróbuje to się nie dowie... dziękuję Wam że
            jakość
            > podtrzymywaliście mnie na duchu i dzięki Wam przeżyłem ten okres.


            Mój były tez tak mówił - i co dziś widze jego uśmiechnięte zdjęcia z
            żoną w ciąży.... zdjęcia są z okresu raptem 7 miesiecy po
            rozstaniu... ciaża 4 -5 miesięczna. przypadek wątpie...
    • czas_leczy_rany Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 17.01.08, 22:33
      Przykro mi, wiem co przezywasz,przezywam teraz to samo, chlopak zostawil mnie po 5 latach, 5 zmarnowanych dla niego latach, na koniec mi powiedzial ze h....j go obchodzi jak sie czuje i zebym sobie wbila do swojego pustego lba ze to koniec.I to sa naprawde bardzo lajtowe teksty w jego wykonaniu ale nie chce mi sie o nich pisac bo cenzura nie pozwala.NIe odzywa sie od tamtej pory juz dobrych pare dni...........
      NO w kazdym razie widac ze jestes bardzo fajny chlopak i napewno zaslugujesz na porzadna dziewczyne, jeszcze taka znajdziesz, i pamietaj nie zebraj o milosc nigdy i nikogo, ja tak zrobilam i teraz czuje sie jak mniej niz zero.
      • cala_w_kwiatkach Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 17.01.08, 22:37
        to powinnas odetchnac z ulga ze juz masz z glowy tego palanta a nie
        czuc sie jak zero
        • czas_leczy_rany Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 17.01.08, 22:43
          A wiesz, ja sie bardzo od niego uzaleznilam,i w duzo rzeczy uwierzylam co mi
          mowil ze juz takiego jak on to nie znajde,ze nikt mi tyle czasu nie poswieci,ze
          nikt nie zrobi dla mnie tyle co on a ze wogole inny to by mi w zeby zaj..bal za
          moj charakter.NO glupia to ja jestem musze przyznac ze tykle rzeczy uslyszalam a
          jeszcze o cos prosilam.
        • ramirez85 Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 18.01.08, 15:22
          Trzymaj sie stary.
    • edziawu Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 18.01.08, 13:10
      Też byłam w takiej sytuacji, po ponad 6 latach narzeczony
      stwierdził, że musi zmienić swoje życie, musi wszystko przemyśleć i
      potrzebuje czasu, ... potem okazało się, że w pracy
      poznał "przyjaciółkę". Przygotuj się, że niedługo zobaczysz ją z
      kims innym. Pomyśl teraz o sobie, postaraj się znaleźć jakieś
      sprawiające ci przyjemność zajęcia. Dla mnie to był bardzo trudny
      okres, na szczęście - miałam przyjaciół.
      Pozdrawiam cię
      • passion.fruit Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 18.01.08, 14:32
        cala_w_kwiatach- pisanie, że "ciesz się, że masz spokój z tym palantem", jest
        chyba jednak nadużyciem, bo jednak 7 lat coś ich łączyło.Faktycznie,pewnie
        dziewczyna zgłupiała, ale kto wie, może nagle zrozumiała, że to co miała do tej
        pory, to nie to, czego szuka w związku, i tej sytuacji prędzej, czy później by
        się rozpadło.
        Oczywiście, okropna historia. Ale w tej sytuacji TYLKO czas może pomóc.
        Nie zapomni się z dnia na dzien, nie przestanie się myśleć z dnia na dzień.
        Niestety.
        W każdym razie, na podstawie twoich postów, myślę, że jesteś fantastycznym
        facetem, i jestem przekonana, że historia w końcu znajdzie swój happy end!
        Nie raz się już w życiu przekonałam ,że nie ma tego złego, co by na dobre nie
        wyszło. Gdzieś tam jest dla każdego jakiś plan:)
        Także postaraj się na nowo uwierzyć w siebie, i zobaczysz, że wszystko się poukłada!
        • cala_w_kwiatkach Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 18.01.08, 21:21
          ale moj post byl do 'czas_leczy_rany'
        • dr_juna Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 18.01.08, 23:20
          passion fruit dziękuję za komplement :) powiem Wam szczerze, że jak patrzę teraz
          na mój związek z boku to faktycznie to mogła być szkoła życia dla mnie :)
          nauczylem się wielu rzeczy i zawsze kobieta byla na pierwszym miejscu w mojej
          hierarchii.
          Powiem Wam ze jeszcze sie nie spotkalismy tylko na razie dzwoni i informuje mnie
          ciągle że nic z tego nie będzie i podjęła już tą ostateczną decyzję. Już
          pogodziłem sie z myslą że ją straciłem ale prawdę mówiąc teraz widzę ile rzeczy
          robiłem bez wzajemności i tak naprawdę to ona rządziła moim życiem...
          Ciężko mi było bo ją kocham (kochałem...) ale ta miłość umiera we mnie śmiercią
          naturalną wraz z płynącym czasem a tym bardziej gdy ona mi powiedziała ostatnio
          że dłuższy czas była ze mną z LITOŚCI (!!!). Rozstaję się na zawsze... ktoś
          powiedział że drugi raz nie wchodzi się do tej samej rzeki...definitywny koniec,
          nie chcę już słuchać powodów rozstania, ile ona robiła dla mnie a ja nic w
          zamian, jak jej było źle ze mną itd. NAdszedł czas żeby uporzątkować swoje
          życie, pozamiatać po sobie, zacząć od nowa i znaleźć cudowną i naprawdę
          kochającą kobietę! Bolesna lekcja życia ale myślę że dzięki niej będę silniejszą
          osobą :)
          Przelałem na tym forum część mojego życia i osobistych problemów. Jeszcze raz
          Wam dziękuję za wszystkie wypowiedzi, które bardzo mi pomogły przejść przez to
          wszystko i mimo że tak naprawdę się nie znamy, jesteśmy anonimowi, potrafiliście
          i mieliście chęć wsparcia i pomocy innej osobie... Wasze nicki zapisałem ;)
          • timbunia Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 19.01.08, 03:24
            trzymaj się - jedynie moge powiedzieć, ze wiem co czujesz.
            • elphina Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 19.01.08, 08:56
              Jestem teraz w podobnej sytuacji i trzymam się całkiem dobrze-Ty też
              dasz radę :))
          • passion.fruit Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 19.01.08, 23:31
            cala_w_kwiatach- jeśli coś pokręciłam, to przepraszam!
            dr_juna: tak trzymaj:). jestem pewna, że kiedyś spojrzysz na to zupełnie inaczej
            (na co choćby wskazują i obecne przemyślenia) i być może okaże się, że może być
            znacznie lepiej:).Oby!:)
    • dr_juna Re: 7 lat w związku....dzisiaj koniec :(((( 20.01.08, 22:29
      Po ostatniej rozmowie swój związek mogę określić jednym zdaniem: Z miłości do
      nienawiści. Niesamowite jak człowiek może się zmienić w tak krótkim
      czasie...rozmowa ze strony byłej narzeczonej jest agresywna i pełna nienawiści,
      nie da dojść do słowa ale jednocześnie prawie płacze że jest jej z tym ciężko i
      męczy ją ta sytuacja. Już nic nie rozumiem i się pogubiłem w tym wszystkim.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka