Dodaj do ulubionych

gdy partner jest niepłodny...

11.08.03, 20:10
co byście zrobiły, gdybyście się dowiedziały, że Wasz mężczyzna, z którym
planowałyście przyszłość, jest niepłodny?
w dodatku on o tym wiedział od wielu lat, a nie powiedział Wam o tym nigdy
wcześniej, przez cały czas żyłyście w nieświadomości i mimo, że nieraz
wynikał temat przyszłego dziecka, on nie powiedział ani słowa, że tego
dziecka nie będzie.
ba, przez cały ten czas stosowaliście antykoncepcję, tak jakby faktycznie
było czemu zapobiegać.
co byście zrobiły...
Obserwuj wątek
    • moniorek1 Re: gdy partner jest niepłodny... 11.08.03, 21:21
      Olalabym go!! Nie ze wzgledu na ulomnosc, tylko za klamstwo. Od poczatku
      znajomosci nie dal ci wyboru. Poprostu takich rzeczy sie nie zataja, wtedy
      druga osoba albo to zaakceptuje ,albo ma szanse odejsc poki zwiazek nie zdazyl
      sie przerodzic w nic powazniejszego.
      • zly_kwiat Re: gdy partner jest niepłodny... 11.08.03, 23:35
        jesli jest fajny gosc zyj sabie z nim a dzieciaka czy tez kilka ja ci machne za
        drobna odplatnoscia 3`000zl /1 szt
        • jackie.brown Re: gdy partner jest niepłodny... 11.08.03, 23:37
          mysle, ze to nie jest zla propozycja.autorko watku rozejrzyj sie za malymi
          stawkami, ewentualnie gratis.
      • myszka77 Re: gdy partner jest niepłodny... 12.08.03, 15:41
        moniorek1 napisała:

        > Olalabym go!! Nie ze wzgledu na ulomnosc, tylko za klamstwo.

        no właśnie, nie o ułomność chodzi, a o kłamstwo.

        Od poczatku
        > znajomosci nie dal ci wyboru. Poprostu takich rzeczy sie nie zataja, wtedy
        > druga osoba albo to zaakceptuje ,albo ma szanse odejsc poki zwiazek nie
        zdazyl
        > sie przerodzic w nic powazniejszego.

        gdybym wiedziała o tym od razu, a przynajmniej dosyć wcześnie, nie byłoby
        dalszego ciągu naszej znajomości, a tak...
        • mike_mike Re: gdy partner jest niepłodny... 12.08.03, 16:51
          myszka77 napisała:

          > moniorek1 napisała:
          >
          > > Olalabym go!! Nie ze wzgledu na ulomnosc, tylko za klamstwo.
          >
          > no właśnie, nie o ułomność chodzi, a o kłamstwo.
          >
          > Od poczatku
          > > znajomosci nie dal ci wyboru. Poprostu takich rzeczy sie nie zataja, wtedy
          >
          > > druga osoba albo to zaakceptuje ,albo ma szanse odejsc poki zwiazek nie
          > zdazyl
          > > sie przerodzic w nic powazniejszego.
          >
          > gdybym wiedziała o tym od razu, a przynajmniej dosyć wcześnie, nie byłoby
          > dalszego ciągu naszej znajomości, a tak...

          Nie tyle kłamstwo, co przemilczenie - zapewne o to mu własnie chodziło - nie
          chciał Cię stracić - czy to można potępiać?

    • nawiedzona_baba Re: gdy partner jest niepłodny... 11.08.03, 23:39
      no cóż,
      miałabym pretensję o wydaną kasę na pigułki ...
      • Gość: kwiat2003 Re: gdy partner jest niepłodny... IP: 212.122.206.* 11.08.03, 23:50
        po pierwsze jeśli jesteś w związku zalegalizowanym to ukrywanie niepłodności
        jest podstawą do unieważnienia związku (prawo kanoniczne również o tym mowi)
        po drugie czy to kłamstwo nie rzutuje na Twoje zaufanie do partnera
        po trzecie nawet jeśli zaufanie jednak masz to na ile ważne jest dla Ciebie
        posiadanie dziecka i czy bierzesz pod uwagę adopcję
        po czwarte dlaczego Twój partner ukrył przed Tobą swoją nieplodność...może
        bardzo bał sie odrzucenia co w maleńkim stopniu mogłoby go usprawiedliwić
        po piąte czy nadal chcesz z nim być
        masz niełatwy orzech do zgryzienia
        facet postawil Cię przed faktem dokonanym, nie wiem czy potrafiłbym mu zaufać
        to troszkę jak zdrada
        pozdrawiam
        myślę że jedynym sposobem będzie długa otwarta rozmowa bez tego ani rusz
        • myszka77 Re: gdy partner jest niepłodny... 12.08.03, 15:46
          Gość portalu: kwiat2003 napisał(a):

          > po pierwsze jeśli jesteś w związku zalegalizowanym to ukrywanie niepłodności
          > jest podstawą do unieważnienia związku (prawo kanoniczne również o tym mowi)

          nie, nie jesteśmy małżeństwem.

          > po drugie czy to kłamstwo nie rzutuje na Twoje zaufanie do partnera

          rzutuje i to bardzo.

          > po trzecie nawet jeśli zaufanie jednak masz to na ile ważne jest dla Ciebie
          > posiadanie dziecka i czy bierzesz pod uwagę adopcję

          jest bardzo ważne, ale o adopcji nigdy nie myślałam nawet przez chwilę, zawsze
          byłam przekonana, że będę mieć własne dziecko, więc ciężko mi powiedzieć. na
          dzień dzisiejszy - nie.

          > po czwarte dlaczego Twój partner ukrył przed Tobą swoją nieplodność...może
          > bardzo bał sie odrzucenia co w maleńkim stopniu mogłoby go usprawiedliwić

          to na pewno.

          > po piąte czy nadal chcesz z nim być

          chyba tak. chyba... ale nie wiem co będzie...


          > facet postawil Cię przed faktem dokonanym, nie wiem czy potrafiłbym mu zaufać

          tego się obawiam, że utratu zaufania odbudować się nie da.


          > myślę że jedynym sposobem będzie długa otwarta rozmowa bez tego ani rusz

          dziś nas to czeka. zobaczymy...
          • mike_mike Re: gdy partner jest niepłodny... 12.08.03, 16:53
            myszka77 napisała:

            > Gość portalu: kwiat2003 napisał(a):
            >
            > > po pierwsze jeśli jesteś w związku zalegalizowanym to ukrywanie niepłodnoś
            > ci
            > > jest podstawą do unieważnienia związku (prawo kanoniczne również o tym mow
            > i)
            >
            > nie, nie jesteśmy małżeństwem.
            >
            > > po drugie czy to kłamstwo nie rzutuje na Twoje zaufanie do partnera
            >
            > rzutuje i to bardzo.
            >
            > > po trzecie nawet jeśli zaufanie jednak masz to na ile ważne jest dla Ciebi
            > e
            > > posiadanie dziecka i czy bierzesz pod uwagę adopcję
            >
            > jest bardzo ważne, ale o adopcji nigdy nie myślałam nawet przez chwilę,
            zawsze
            > byłam przekonana, że będę mieć własne dziecko, więc ciężko mi powiedzieć. na
            > dzień dzisiejszy - nie.
            >

            W zależności od rodzaju niepłodności partnera, można spróbować in-vitro, ale
            jeśli tak to musicie się spieszyć, zanim nowy kodeks etyki lekarskiej nie
            wejdzie w życie...
            • myszka77 Re: gdy partner jest niepłodny... 12.08.03, 17:05
              mike_mike napisał:


              >
              > W zależności od rodzaju niepłodności partnera, można spróbować in-vitro, ale
              > jeśli tak to musicie się spieszyć, zanim nowy kodeks etyki lekarskiej nie
              > wejdzie w życie...


              jesli nowy kodeks przejdzie, to już chyba tylko pozostanie się zastrzelić.
              nie stać nas na leczenie za granicą ;-(((
              a jeszcze pare dni temu nie interesował mnie ten temat. myslałam tylko, że
              znowu katoliccy idioci próbują ludziom utrudnić życie, ale do głowy by mi nie
              przyszło, że może to dotknąć także mnie osobiście...
              • mike_mike Re: gdy partner jest niepłodny... 13.08.03, 10:36
                myszka77 napisała:

                > mike_mike napisał:
                >
                >
                > >
                > > W zależności od rodzaju niepłodności partnera, można spróbować in-vitro, a
                > le
                > > jeśli tak to musicie się spieszyć, zanim nowy kodeks etyki lekarskiej nie
                > > wejdzie w życie...
                >
                >
                > jesli nowy kodeks przejdzie, to już chyba tylko pozostanie się zastrzelić.
                > nie stać nas na leczenie za granicą ;-(((
                > a jeszcze pare dni temu nie interesował mnie ten temat. myslałam tylko, że
                > znowu katoliccy idioci próbują ludziom utrudnić życie, ale do głowy by mi nie
                > przyszło, że może to dotknąć także mnie osobiście...

                Wiesz co, trudno jest mi wczuć się w kobiecy punkt widzenia, ale ja bym po
                prostu adoptował jakieś dziecko na Waszym miejscu...
                • myszka77 Re: gdy partner jest niepłodny... 13.08.03, 18:43
                  mike_mike napisał:


                  > Wiesz co, trudno jest mi wczuć się w kobiecy punkt widzenia, ale ja bym po
                  > prostu adoptował jakieś dziecko na Waszym miejscu...

                  adopcja, przynajmniej dziś, jest dla mnie zupełną fikcją.
                  a kobiecy punkt widzenia ;) polega na tym, że chcę mieć swoje maleństwo w
                  brzuszku, czuć jego ruchy, sama je urodzić i być z nim od pierwszej chwili jego
                  życia.
                  • mike_mike Re: gdy partner jest niepłodny... 14.08.03, 10:34
                    myszka77 napisała:

                    > mike_mike napisał:
                    >
                    >
                    > > Wiesz co, trudno jest mi wczuć się w kobiecy punkt widzenia, ale ja bym po
                    >
                    > > prostu adoptował jakieś dziecko na Waszym miejscu...
                    >
                    > adopcja, przynajmniej dziś, jest dla mnie zupełną fikcją.
                    > a kobiecy punkt widzenia ;) polega na tym, że chcę mieć swoje maleństwo w
                    > brzuszku, czuć jego ruchy, sama je urodzić i być z nim od pierwszej chwili
                    jego


                    No własnie, i to jest problem...
    • default Re: gdy partner jest niepłodny... 12.08.03, 08:27
      Witaj,
      miałam to samo, raczej prawie to samo, bo ja akurat dzieci nie chciałam mieć.
      Ale przez dłuższy czas niepotrzebnie trułam się tabletkami antykoncepcyjnymi, a
      ponieważ jakoś mi nie służyły, to wreszcie mi powiedział, że nie muszę ich
      brać. Dla mężczyzny to okropny wsytd i stres przyznać się do niepłodności.
      Zapewne ten Twój masę razy przymierzał się do tego, ale nie mogło mu przez
      gardło przejść. No bo jakże - przyznać się otwarcie ukochanej kobiecie, że jest
      się "niepełnowartościowym" facetem?
      Jeśli się kochacie i ogólnie Wasz związek jest w porządku, to nie podejmuj
      pochopnie decyzji o zerwaniu. A czy on chce dzieci? Czy jego niepłodność jest
      taka 100%? Na ogół to jest tak z tą niepłodnością, że mężczyzna produkuje
      plemniki, ale mało i mało żywotne, jednak są metody, aby i takiego mało
      ruchliwego delikwenta ułapić i w odpowiednie miejsce "zasadzić". Nie
      próbowaliście się czegoś na ten temat dowiedzieć?
      • myszka77 Re: gdy partner jest niepłodny... 12.08.03, 16:02
        default napisała:

        > Witaj,
        > miałam to samo, raczej prawie to samo, bo ja akurat dzieci nie chciałam mieć.
        > Ale przez dłuższy czas niepotrzebnie trułam się tabletkami antykoncepcyjnymi,
        > a ponieważ jakoś mi nie służyły, to wreszcie mi powiedział, że nie muszę ich
        > brać.

        boshe! to identycznie jak u mnie. brałm pigułki, nie słuzyły mi, marudziłam, że
        nie chcę dłużej i w końcu mi powiedział, że nie muszę.

        > Dla mężczyzny to okropny wsytd i stres przyznać się do niepłodności.

        nie dziwię się, też by mi było niewesoło powiedzieć o tym komuś kogo bardzo
        kocham.

        >> Zapewne ten Twój masę razy przymierzał się do tego, ale nie mogło mu przez
        > gardło przejść.


        podobno tak było...

        > No bo jakże - przyznać się otwarcie ukochanej kobiecie, że jest
        > się "niepełnowartościowym" facetem?

        poniekąd to rozumiem, ale usprawiedliwić nie mogę. to nie jest sprawa, która
        dotyczy tylko Jego, to bym przebolała, ale tu przecież chodzi o coś, co
        bezpośrednio dotyka równiez mnie i to jeszcze w tak ważnej sprawie. a on dobrze
        wiedział, że chcę mieć w przyszłości dzieci...


        > Jeśli się kochacie i ogólnie Wasz związek jest w porządku, to nie podejmuj
        > pochopnie decyzji o zerwaniu.

        kochamy się, dlatego jest mi tak ciężko. prawde mówiąc wczoraj byłam wkurwiona
        na maksa i poleciało wiele nieprzyjemnych słów, ale dziś widze już, że chyba
        nie mogłabym żyć bez niego.

        A czy on chce dzieci?

        chce.

        Czy jego niepłodność jest
        > taka 100%?

        na 100% nie, ale szanse sa nikłe.

        > Nie próbowaliście się czegoś na ten temat dowiedzieć?

        on nigdy wcześniej nie. przyjął ten fakt i pogodził się z nim.
        natomiast ja nie zamierzam tego tak zostawić, będziemy szukać info i działać.
      • mike_mike Re: gdy partner jest niepłodny... 12.08.03, 16:54
        default napisała:

        > Witaj,
        > miałam to samo, raczej prawie to samo, bo ja akurat dzieci nie chciałam mieć.
        > Ale przez dłuższy czas niepotrzebnie trułam się tabletkami antykoncepcyjnymi,
        a
        >
        > ponieważ jakoś mi nie służyły, to wreszcie mi powiedział, że nie muszę ich
        > brać. Dla mężczyzny to okropny wsytd i stres przyznać się do niepłodności.

        E, tam, wstyd. Żaden. Ale świadomy mężczyzna wie, że mówiąc kobiecie o tej
        przypadłości, na 95% (w początkowym okresie związku) straci ją. A potem trudno
        jest przyznać się do nieuczciwości...



        • Gość: olifka moja rada IP: *.eeft.com 12.08.03, 17:18
          Witaj.
          Moj maz mnie nie oklamywal bo poprostu nie wiedzial o swojej chorobie. Razem
          walczylismy o dziecko i wygralismy. Obecnie jestem w 7 miesiacu ciazy dzieki
          metodzie Invitro. Jesli chodzi o lecznie nieplodnosci to metody sa rozne w
          zaleznosci od rodzaju choroby. Czasami wystarczaja zwykle hormony np.
          Clostrilbegyd albo inseminacja. Jesli chodzi o sytuacje w ktorej maz by zatail
          przedemna fakt o swojej bezplodnosci to pewnie bym mu zrobila (napewno) dzika
          awanture. Jednak skoro zdecydowalam sie z nim byc i miec z nim dziecko to po
          tej awanturze (po ochlonieciu) zaczelabym sie rozgladac za lekarzem i tyle.
          pamietaj facet mogl sie czuc malowartosciowy gdyz mezczyzni maja na tym punkcie
          bzika i dlatego nic ci nie mowil. Oczywiscie mozesz go olac ale nie masz
          pewnosci, iz nastepny partner tez bedzie zdrowy. W dzisiejszych czasach
          statystyki sa okrutne. Co czwarta para w Polsce nie moze miec potomstwa z jej
          lub jego powodu. Jest jeszcze cos takiego jak nieplodnosc wtorna tzn dzis
          mozesz miec dzieci a jutro nie. Ty tez mozesz sie znalezc w takiej sytuacji, ze
          facet bedzie sie zastanawial czy z toba zostac czy nie z powodu twojego
          zdrowia. Jesli sie zdecydujesz na leczenie to wejdz na strone www.nasz-
          bocian.pl Tam dostaniesz podstawowe informacje na temat klinik, metod leczenia
          i badan. z doswiadczenia jako ta ososba ktora wygrala odradzam ci inwestowac w
          malo znane a tansze kliniki. szkoda kasy i zdrowia. idz albo do Novum albo
          Ivimedu w Warszawie albo Gamety w Lodzi. te kliniki sa na krajowej czolowce. A -
          jest jeszcze Bialystok. Zastanow sie powaznie nad tym czy kochasz swojego
          partnera tak mocno by mu wybaczyc i z nim walczyc. zapewniam cie ze walka
          bedzie dluga i wyboista. Bedziecie przechodzili kryzysy i upokorzenia. Nie wiem
          jak sie potoczy wasz los ale ja moge powiedziec o moim malzenstwie ze walka nas
          do siebie zblizyla. Po czterech latach kochamy sie mocniej i doroslej niz w
          dniu w ktorym zawieralismy slub. Powodzenia i sily.
          • frisky2 Re: moja rada 12.08.03, 17:27
            Przesada z tym bzikiem facetow na punkcie wlasnej bezplodnosci. Nie widze w tym
            niczego wstydliwego. Po prostu zdarza sie.
            Facet postapil jednak zle, zatajajac to. Niezaleznie z jakich przyczyn. Choc
            nie chce go potepiac, nie wiem jak bym sie sam zachowal.
            Ale zastanawia mnie tez twoje podejscie: piszesz, ze jakbys wiedziala od
            poczatku, ze on jest bezplodny, to byscie juz nie byli razem. Wiec co sie dla
            kobiety liczy? Partner zyciowy czy dziecko?
            • ja_nek Re: moja rada 12.08.03, 22:31
              Mężczyzna woli zaryzykować nadszarpnięcie zaufania niż utratę kobiety.
              Wiadomo, że jak ktoś kocha, to może przełknie. Jak nie kocha, to łatwiej
              odejdzie.

              Pozdrawiam
              janek
              • myszka77 Re: moja rada 13.08.03, 18:44
                ja_nek napisał:

                > Mężczyzna woli zaryzykować nadszarpnięcie zaufania niż utratę kobiety.
                > Wiadomo, że jak ktoś kocha, to może przełknie. Jak nie kocha, to łatwiej
                > odejdzie.
                >
                > Pozdrawiam
                > janek

                dzięki za męski punkt widzenia ;))
            • Gość: olifka Re: moja rada IP: *.eeft.com 13.08.03, 08:52
              Nie wiem komu zadales to pytanie. Jesli chodzi o mnie to dla mnie wazna byla
              rodzina czyli ja, maz i ew dziecko. Bralam pod uwage adopcje w przypadku gdyby
              leczenie sie nie udalo.
              • rose2 Re: moja rada 13.08.03, 09:34
                Tak szczerze to uwazam iz informowanie nowo poznanej kobiety czy mezczyzny o
                fakcie bycia nieplodnym, jest wysoce niewskazane. W zasadzie to nigdy nie
                wiadomo do czego taki zwiazek moze doprowadzic, moze do dwoch spotkan, a moze
                do malzenstwa. Nie jestescie jeszcze malzenstwem wiec uwazam, ze nie jest z
                niego az tak wielki klamca. Rozni faceci podchodza do tych spraw inaczej wiec
                jeden moze miec bzika, a drugi nie. Skad wiesz ile przykrosci go spotkalo z
                tego powodu, moze juz kiedys stracil przez to kobiete. Osobiscie, nie
                chcialabym rozpoczynac zwiazku od takiej informacji bo patrzylabym na to tylko
                pod jednym katem.
                Moze bym sie zdenerwowala gdyby mi to powiedzial pozniej, ale tak jak olifka
                napisala, szybko bym zaczela rozgladac sie za dobrym lekarzem.
                • myszka77 Re: moja rada 13.08.03, 18:50
                  rose2 napisała:

                  > Tak szczerze to uwazam iz informowanie nowo poznanej kobiety czy mezczyzny o
                  > fakcie bycia nieplodnym, jest wysoce niewskazane.


                  to akurat oczywiste. byłabym w głębokim szoku, gdyby nowo poznany mężczyzna
                  przedstawił się słowami "cześć, mam na imię Józek, nie mogę mieć dzieci" ;)))
                  natomiast tu mowa jest o sytuacji, gdy dwoje ludzi żyje razem od ponad dwóch
                  lat i ich plany na przyszłość są WSPÓLNE.

                  W zasadzie to nigdy nie
                  > wiadomo do czego taki zwiazek moze doprowadzic, moze do dwoch spotkan, a moze
                  > do malzenstwa.

                  jak wyżej.


                  Skad wiesz ile przykrosci go spotkalo z
                  > tego powodu, moze juz kiedys stracil przez to kobiete.


                  to akurat nie miało miejsca. pytałam go - jego ex też nie wiedziała.


                  Osobiscie, nie
                  > chcialabym rozpoczynac zwiazku od takiej informacji bo patrzylabym na to
                  tylko
                  > pod jednym katem.


                  rozpoczynać - na pewno nie, ale my nie jesteśmy na etapie rozpoczynania.
                  • rose2 Re: moja rada 14.08.03, 09:49
                    W tym roku mija 5 lat mojego zwiazku, no i gdyby sie okazalo ze On przede mna
                    ukrywal fakt o nieplodnosci, nie zmieniloby to nic a nic. Jedynya rzecza jakiej
                    bym wymygala to wyjasnienia dlaczego tak dlugo czekal. Jasne, ze plany wazna
                    rzecz ale trzeba byc "flexible" jak to sie mowi, ja latwo rezygnuje ze starych
                    planow na rzecz nowych...Zycie mnie nauczylo, ze nie powinnam rysowac
                    szczegolowych planow na przyszlosc, aby nie doswiadczac zbyt wielu rozczarowan.
          • mike_mike Re: moja rada 13.08.03, 10:38
            Gość portalu: olifka napisał(a):

            > Witaj.
            > Moj maz mnie nie oklamywal bo poprostu nie wiedzial o swojej chorobie. Razem
            > walczylismy o dziecko i wygralismy. Obecnie jestem w 7 miesiacu ciazy dzieki
            > metodzie Invitro. Jesli chodzi o lecznie nieplodnosci to metody sa rozne w
            > zaleznosci od rodzaju choroby. Czasami wystarczaja zwykle hormony np.
            > Clostrilbegyd albo inseminacja. Jesli chodzi o sytuacje w ktorej maz by
            zatail
            > przedemna fakt o swojej bezplodnosci to pewnie bym mu zrobila (napewno) dzika
            > awanture. Jednak skoro zdecydowalam sie z nim byc i miec z nim dziecko to po
            > tej awanturze (po ochlonieciu) zaczelabym sie rozgladac za lekarzem i tyle.
            > pamietaj facet mogl sie czuc malowartosciowy gdyz mezczyzni maja na tym
            punkcie
            >
            > bzika

            Dlaczego Wy kobiety myślicie, że my mężczyźni mamy na tym punkcie bzika? To
            bzdura.


            • rose2 Re: moja rada 13.08.03, 11:12
              Dlaczego? Poczytaj posty na bocianie lub na forum gazety o nieplodnosci i
              zobaczysz jak kobiety opisuja podejscie swoich partnerow do badania nasienia.
              Nie mowie, ze wszyscy faceci maja bzika, ale na pewno czesc i to spora czesc.
            • Gość: olifka Re: moja rada IP: *.eeft.com 13.08.03, 14:16
              >
              > Dlaczego Wy kobiety myślicie, że my mężczyźni mamy na tym punkcie bzika? To
              > bzdura.
              >
              >
              Przepraszam.
              Nie chcialam nikogo obrazac ale z doswiadczenia wiem (ze swojego i swoich
              znajomych) iz jak sprawa dotyka bezposrednio mezczyzne to nagle staje sie to
              jego priorytetem. Wramach przynaleznosci do stowarzyszenia znam niestety wielu
              mezczyzn nieplodnych i z tego co sie orientuje to zaden z nich nie polecial w
              podskokach na dupy i nie chwalil sie na prawo i lewo swoja choroba. Wielu
              mezczyzn musi dlugo ze soba walczyc by moc powiedziec "jestem nieplodny".
              Czesto jest tak, ze kobiety stajac w obronie mezczyzn mowia i zachowuja sie tak
              jakby to one byly chore. Jakos latwiej jest im sie z tym pogodzic. sama to
              przechodzilam.
    • mamalgosia Re: gdy partner jest niepłodny... 14.08.03, 11:31
      To znacz, ze wiedział i nie powiedział? Rozumiem, ze było mu trudno: bo na
      takie zwierzenia najpierw jest za wcześnie (bo przecież nie mówi tego wszystkim
      poznanym dziewczynom), a potem nagle robi się za późno i nie wiadomo, jak z
      tego wybrnąć.
      Ale jeśli długo byłabym z kimś takim i byłyby okazje do takich rozmów, a on
      mimo to nie skorzystał, to musielibyśmy się rozstać. Bo tak naprawdę to nie
      wiadomo , co on jeszcze ukrywa
      • rose2 Re: gdy partner jest niepłodny... 14.08.03, 11:48
        mamalgosia napisała:

        > Ale jeśli długo byłabym z kimś takim i byłyby okazje do takich rozmów, a on
        > mimo to nie skorzystał, to musielibyśmy się rozstać. Bo tak naprawdę to nie
        > wiadomo , co on jeszcze ukrywa

        Teoria spiskowa? :o))
        Dobra okazja do wyznania czegos? Hmm nigdy nie jestesmy wstanie stwierdzic, czy
        druga osoba tez uwaza to za dobra okazje. Szczegolnie to wyznania faktu
        nieplodnosci kochanej kobiecie. Czy naprawde wymygacie od swoich partnerow
        pelnej spowiedzi co bylo przed? Ja nie chce wiedziec czy moj partner mial 1, 10
        czy 100 kobiet. Nie interesuje mnie czy byl chory na swinke, rozyczke czy
        koklusz. Nie musze znac drzewa genealogicznego, to przyjdzie z czasem. Dwa lata
        to bardzo malo i uwazam, ze nic zlego sie nie stalo. Zle by sie stalo gdybyscie
        sie juz starali o dzidzie, ty bys sie tam czyms szprycowala, robila bolesne
        badania, a on nic. Wtedy to by bylo przegiecie.
        • mamalgosia Re: gdy partner jest niepłodny... 14.08.03, 13:41
          To, że Ty nie chcesz czegoś wiedzieć o Twoim partnerze, to zupełnie inna
          sprawa. Załozycielka wątku najwyraźniej jednak ma żal, ze nie wiedziała
          • rose2 Re: gdy partner jest niepłodny... 14.08.03, 13:52
            Autorka ma zal, oczywiscie to normalne, tez bym miala. Ale naprawde nie jest to
            powod do rozstania, nawet zastanawiania sie nad taka opcja. Zastanowic sie
            mozna nad tym dlaczego dopiero po dwoch latach zdobyl sie na odwage. Ludzie sa
            mniej lub bardziej ufni. Nie oczekujmy od ludzi reakcji podobnych do naszych,
            to podstawowy blad.
            Zakladajac, ze poznali sie dwa lata temu, to ile tak naprawde sa razem? Ja
            pierwszych spotkan nie licze, bo wtedy nic nie wiadomo.
            • Gość: aly Re: gdy partner jest niepłodny... IP: 62.121.128.* 14.08.03, 13:55
              ale czy w ciagu +,- 2 lat nigdy nie rozmawiali o dzieciach, macierzynstwie,
              itd. nie bawili sie w plany? i on ani slowa na ten temat ? :(
              • rose2 Re: jak moglo byc, z palca wyssane... 14.08.03, 14:11
                Moge sie oczywiscie mylic i nie chce nikogo urazic, ale nasuwa mi sie pewna
                sytuacja.
                Sa rozne kobiety i dla kazdej macierzynstwo ma inny wymiar. Pamietam, ze na
                studiach mialam kolezanke, ktora torpedowala swego chlopaka planami o
                dzieciach. On sie nie odzywal wiec Ona przyjela swe plany jako wspolne. Zawsze
                sie dziwilam takim metodom, ale coz kazdy jest inny. Takze jest roznica
                pomiedzy naszymi planami (Ja) a naszymi (My). Jakos czesto widze iz ludzie
                troche myla te pojecia. Takze wyobrazmy sobie sytuacje gdy kobieta glosno
                planuje, za dwoje (czy mezczyzna wszystko jedno) a druga osoba jest bardziej
                bierna wiec nie mowi nic. Jest roznica pomiedzy nie mowieniem, a mowieniem
                nieprawdy. Oni mogli miec plany lub tez ona mogla miec plany a on z obawy przed
                utrata jej nie powiedzial nic, co zostalo odebrane jako "TAK". Nikt z nas tutaj
                nie jest zdolny do oceny sytuacji, mozemy sobie gdybac. Ale nie badzmy
                egocentryczni.
      • mike_mike Re: gdy partner jest niepłodny... 14.08.03, 11:50
        mamalgosia napisała:

        > Ale jeśli długo byłabym z kimś takim i byłyby okazje do takich rozmów, a on
        > mimo to nie skorzystał, to musielibyśmy się rozstać. Bo tak naprawdę to nie
        > wiadomo , co on jeszcze ukrywa

        Dokładnie, za rok przyzna, że jest kobietą...
        • ja_nek Re: gdy partner jest niepłodny... 14.08.03, 13:19
          Rose2, dwa lata to bardzo dużo i wystarczajaco, aby o tym powiedzieć.
          Bo to dotyczy także kobiety, a nie tylko jego samego.

          Pozdrawiam
          janek
          • mamalgosia Re: gdy partner jest niepłodny... 14.08.03, 13:42
            Też tak uważam, w ciągu takiego czasu na pewno była okazja do poruszenia tego
            tematu
            • rose2 Re: gdy partner jest niepłodny... 14.08.03, 13:58
              Aby podac wam przyklad z zycia wziety, to ja poznalam znajomych mojego mena
              dopiero po roku. Mame owszem poznalam wczesniej, ale duza czesc rodziny duzo
              duzo pozniej. Jest jeszcze wiele rzeczy o ktorych nie wiem, no i co z tego? A
              tak na marginesie to przez te dwa lata, autorka watku mieszkala ze swoim
              chlopakiem, czy tylko chodzili na randki?
              • mamalgosia Re: gdy partner jest niepłodny... 14.08.03, 14:03
                To trzeba z kims zamieszkac przed slubem, zeby go poznać????
                • mike_mike Re: gdy partner jest niepłodny... 14.08.03, 14:12
                  mamalgosia napisała:

                  > To trzeba z kims zamieszkac przed slubem, zeby go poznać????

                  Tak lepiej, bo jak zamieszkacie razem po ślubie, to możecie oboje się zdziwić.
                  Jak dowiesz się dwa dni poslubie, że Twój nowopoślubiony szcza po desce, chodzi
                  po mieszkaniu w gaciach, w wannie hoduje mech, brudne skarpety składuje na
                  stole w kuchni, to wiara, że go sobie wychowasz, wystarczy Ci nie na długo.
                  Albo się z tym pogodzisz i będziesz po nim zapieprzać, albo odejdziesz - a
                  rozwód to trudna i kosztowna sprawa....
                  • rose2 Re: gdy partner jest niepłodny... 14.08.03, 14:15
                    Tak jak mike uwazam, ze tak lepiej. Wlasnie wtedy ludzie staja sie sobie
                    naprawde bliscy i wowczas latwiej wyznawac sobie rozne "tajemnice".
                    • mike_mike Re: gdy partner jest niepłodny... 14.08.03, 14:18
                      rose2 napisała:

                      > Tak jak mike uwazam, ze tak lepiej. Wlasnie wtedy ludzie staja sie sobie
                      > naprawde bliscy i wowczas latwiej wyznawac sobie rozne "tajemnice".
                      >

                      Co lepiej - zamieszkać dopiero po ślubie, czy przed? Lepiej poznać partnera,
                      zanim podejmie się nieodwracalne kroki...
                      • rose2 Re: gdy partner jest niepłodny... 14.08.03, 14:19
                        przed :o)
                        • mike_mike Re: gdy partner jest niepłodny... 14.08.03, 14:22
                          rose2 napisała:

                          > przed :o)

                          Znaczy się zgadzamy ze sobą.
                          Z resztą dla mężczyzny też tak jest lepiej. Kobiety również różne się
                          trafiają...
                          • rose2 Re: gdy partner jest niepłodny... 14.08.03, 14:39
                            zgadza sie kobiety sa rozne, rozniste.
                            Sa tez takie ktore planuja za dwojga, bez zapytania "co o tym sadzisz
                            kochanie"...
                            Sa tez panowie co wogole nie sluchaja... No i jak tacy zamieszkaja razem to
                            porazka :o))
                            • mike_mike Re: gdy partner jest niepłodny... 14.08.03, 14:40
                              rose2 napisała:

                              > zgadza sie kobiety sa rozne, rozniste.
                              > Sa tez takie ktore planuja za dwojga, bez zapytania "co o tym sadzisz
                              > kochanie"...
                              > Sa tez panowie co wogole nie sluchaja... No i jak tacy zamieszkaja razem to
                              > porazka :o))

                              Dokładnie.
        • mamalgosia Re: gdy partner jest niepłodny... 14.08.03, 13:42
          jaka to różnica, skoro tak jest niepłodny:))))
    • rezolutny_wlodek Polecam siebie 14.08.03, 17:21
      Jak pragniesz dziecka to ja moge ci je zafundowac z wielka
      przyjemnoscia. Przyjemnosc bedzie obopolna.
    • Gość: agix Re: gdy partner jest niepłodny... IP: 217.96.10.* 03.02.04, 09:26
      hmmm... gdybym go naprawdę kochała, to bym go nie zostawiła, bo chyba o to
      pytasz...
      ale gdyby faktycznie sam o tym wczesniej wiedział, a mnie oszukał, no cóż -
      chyba zjazd!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka