olka-0306
07.01.08, 09:12
Od liceum przyjaźniłam się z pewną dziewczyną, zawsze była to chyba troszkę
dziwna przyjaźń, mianowicie ona zawsze była dość egoistyczna, zawsze robiła
wszystko tak żeby dla niej było jak najlepiej ale mimo wszystko przyjaźń
trwałą, po maturze ja poszłam na studia ona zrobiła sobie rok przerwy po czym
poszła dokładnie na ten sam kierunek do tej samej szkoły. Ona zawsze lepiej
się uczyła i już w liceum zawsze było tak że kiedy ja dostałam lepszą ocenę
ona leciała do nauczyciela z kartkówką czy nie doliczy jeszcze jej pół punktu
żeby mogła mieć wyższą ocenę a teraz na studiach oczywiście pytanie co miałaś
z tego bo ja to itp. W sumie po szkole średniej ona się zmieniła na lepsze
juzż nie byłą zapatrzona tak tylko na siebie, poznała fajnego faceta i troszkę
dzięki niemu nastąpiła ta zmiana, choć może po prostu rzadziej się
widywałyśmy. W czerwcu miałam urodziny zaprosiłam ją i jeszcze jedną
przyjaciółkę z chłopakami na pizzę (ja płaciłam za wszystko) poszliśmy w 6 my
z chłopakami, pochwaliła się nam że dostałą 200 zł podwyżki uciszyłam się bo
wiedziałam że została w pracy doceniona ja zarabiałam gorzej ale jakoś nie
robiłam problemu z zapłaceniem za pizze dla 6 osób. Ona miała urodziny 3
tygodnie po mnie i na moich oświadczyła że na nie będzie robiła urodzinowego
grilla bo nie ma gdzie. Po jakichś dwóch tygodniach oznajmiła że jednak grill
się odbędzie ale po sesji. Minęło kilka tygodni i napisała mi smsa że w
najbliższą sobotę robi tego grilla, odpisałam że nie daję jej 10% pewności że
będziemy bo miałam chorego ojca w szpitalu ale grzecznościowo zapytałam czy
mamy coś przynieść i ona mi odpisała żebyśmy sobie przynieśli kiełbasę i
alkohol, mnie w tym momencie opadły ręce, nie chodzi o kasę bo wydanie 20 zł
nie jest ciążące ale poczułam sie co najmniej dziwnie tym bardziej że dopiero
co chwaliła się że dostała podwyżkę. Później było tylko gorzej, ja niemal
codziennie jeździłam do ojca do szpitala, leżał w innym mieście, ona ciągle
pisała kiedy do niej przyjdę odpisywałam jej że po pracy jeżdżę od razu do
szpitala i wracając ok. 20 nie mam siły jeszcze gdziekolwiek iść ale ona nie
rozumiała i ciągle pisała żebym przyszła aż w końcu wybuchłam i napisałam jej
że skoro ona nie rozumie że ja nie mam ani siły ani ochoty się z nią widzieć
to już jej problem (mniej więcej tak wyglądał ten sms) pokłóciłyśmy sie i
kilka dni się nie odzywała.