07.01.08, 09:12
Od liceum przyjaźniłam się z pewną dziewczyną, zawsze była to chyba troszkę
dziwna przyjaźń, mianowicie ona zawsze była dość egoistyczna, zawsze robiła
wszystko tak żeby dla niej było jak najlepiej ale mimo wszystko przyjaźń
trwałą, po maturze ja poszłam na studia ona zrobiła sobie rok przerwy po czym
poszła dokładnie na ten sam kierunek do tej samej szkoły. Ona zawsze lepiej
się uczyła i już w liceum zawsze było tak że kiedy ja dostałam lepszą ocenę
ona leciała do nauczyciela z kartkówką czy nie doliczy jeszcze jej pół punktu
żeby mogła mieć wyższą ocenę a teraz na studiach oczywiście pytanie co miałaś
z tego bo ja to itp. W sumie po szkole średniej ona się zmieniła na lepsze
juzż nie byłą zapatrzona tak tylko na siebie, poznała fajnego faceta i troszkę
dzięki niemu nastąpiła ta zmiana, choć może po prostu rzadziej się
widywałyśmy. W czerwcu miałam urodziny zaprosiłam ją i jeszcze jedną
przyjaciółkę z chłopakami na pizzę (ja płaciłam za wszystko) poszliśmy w 6 my
z chłopakami, pochwaliła się nam że dostałą 200 zł podwyżki uciszyłam się bo
wiedziałam że została w pracy doceniona ja zarabiałam gorzej ale jakoś nie
robiłam problemu z zapłaceniem za pizze dla 6 osób. Ona miała urodziny 3
tygodnie po mnie i na moich oświadczyła że na nie będzie robiła urodzinowego
grilla bo nie ma gdzie. Po jakichś dwóch tygodniach oznajmiła że jednak grill
się odbędzie ale po sesji. Minęło kilka tygodni i napisała mi smsa że w
najbliższą sobotę robi tego grilla, odpisałam że nie daję jej 10% pewności że
będziemy bo miałam chorego ojca w szpitalu ale grzecznościowo zapytałam czy
mamy coś przynieść i ona mi odpisała żebyśmy sobie przynieśli kiełbasę i
alkohol, mnie w tym momencie opadły ręce, nie chodzi o kasę bo wydanie 20 zł
nie jest ciążące ale poczułam sie co najmniej dziwnie tym bardziej że dopiero
co chwaliła się że dostała podwyżkę. Później było tylko gorzej, ja niemal
codziennie jeździłam do ojca do szpitala, leżał w innym mieście, ona ciągle
pisała kiedy do niej przyjdę odpisywałam jej że po pracy jeżdżę od razu do
szpitala i wracając ok. 20 nie mam siły jeszcze gdziekolwiek iść ale ona nie
rozumiała i ciągle pisała żebym przyszła aż w końcu wybuchłam i napisałam jej
że skoro ona nie rozumie że ja nie mam ani siły ani ochoty się z nią widzieć
to już jej problem (mniej więcej tak wyglądał ten sms) pokłóciłyśmy sie i
kilka dni się nie odzywała.
Obserwuj wątek
    • olka-0306 Re: przyjazn 07.01.08, 09:16
      Po jakimś czasie odpisała czy nadal się na nią
      gniewam i wtedy zrozumiałam że nie zależy mi na tej przyjaźni skoro ona nie
      rozumie co ja przeżywam w tej chwili, zresztą mój chłopak zawsze się dziwił że
      kiedy mieliśmy inne plany niż oni kiedy nas zapraszali na jakieś wyjście ja
      się jej tłumaczyłam jakbym robiła coś złego. W końcu doszło do spotkania ona
      mi powiedziała że nie chce żeby tak było, że chce sie spotykać dalej ja jej
      szczerze powiedziałam że nie mam ochoty ale że pomyślę o tym. Teraz od czasu
      do czasu się widujemy ale szczerze mówiąc nie zależy mi na tym i tak się
      zastanawiam czy może przesadziłam ale tak naprawdę nie brakuje mi tych
      spotkań, wolę poczytać książkę niż się z nią widzieć. Może ja jestem jakaś
      zimna? i nie zasługuję na przyjaźń?
      • olka-0306 Re: przyjazn 07.01.08, 12:07
        niepokojący brak odzewu;)
        • joda28 Re: przyjazn 07.01.08, 12:12
          Skoro spojrzałaś już w głąb siebie i doszłaś do wniosku,że nie
          zależy Ci na spotkaniach,znajomości,przyjaźni to niech tak
          zostanie.trudno oceniać,ale po tym co napisałaś wnioskuję,ze ciężko
          mówić tu o przyjaźni,raczej o długotrwałej znajomości.
          • olka-0306 Re: przyjazn 07.01.08, 12:27
            Najbardziej mnie dziwi to że tak łatwo, bezboleśnie właściwie się to skończylo,
            dla mnie.
            • karka831 Re: przyjazn 07.01.08, 12:33
              Lepsze to niż nieszczerze podtrzymywana przyjazn. U mnie skonczylo sie po 14
              latach. Tez bez wiekszych emocji, choc przez pierwsze lata bylysmy jak siostry.
              Potem nasze drogi zupelnie sie rozeszly (inny sposob i poglad na zycie, nowe
              osoby w naszym zyciu), ale mimo wszystko to podtrzymalysmy. Jednak po jakims
              czasie sie wypalilo.(jak w zwiazku).Tak juz bywa...
              • olka-0306 Re: przyjazn 07.01.08, 12:40
                Tylko tak jakoś smutno ale nie dlatego że koniec tylko dlatego że tak jakoś
                bezboleśnie się to odbyło.
                • karka831 Re: przyjazn 07.01.08, 13:10
                  Mi było smutno przez sentyment do tego co było dawniej(14 lat wspomnień). Jednak
                  ludzie się zmieniają. Życie.
                  • olka-0306 Re: przyjazn 07.01.08, 13:17
                    No my tez ok. 10 lat się przyjaźniłyśmy, ona nadal utzymuje kontakt, pisze ssy
                    itp. ale mnie się jakoś nie chce.
                    • karka831 Re: przyjazn 07.01.08, 13:19
                      Widzisz, ja bylam z tej samej strony co Twoja "przyjaciolka"...To ja pisalam,
                      zabiegalam, prosilam o rozmowe. A ona nic. Nie ma sensu sie do niczego
                      zmuszac-tak chyba stwierdzila i teraz wiem,ze dobrze sie stalo.
                      • olka-0306 Re: przyjazn 07.01.08, 13:30
                        Ale czy Ty pisałąś jej co drugi dzień pisałąś o spotkaniu z wyrzutami "kiedy w
                        koncu do mnie przyjdziesz?" wiedząc że jej ojciec leży w szpitalu? albo
                        przychodzi do Ciebie i pierwsze co mówi to za ile kupiła sobie nową bluzkę i co
                        dostała z zaliczenia i z pytaniem "a Ty co z tego miałaś?". Może ja jestem
                        przewrażliwiona albo rozdrażniona ale na samą myśl zaczynam się wkurzać.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka