Dodaj do ulubionych

gdzie sie konczy partnerstwo a zaczyna sponsoring?

19.08.03, 11:45
duskusje zaczela pewna mloda dama, ktora na watku pt. moj narzeczony wyrazila
zal, ze jej narzeczony nie wydaje na nia pieniedzy i nie kupuje jej
odpowiednich prezentow, mimo, ze niezle mu sie powodzi. poniewaz watek ma
ponad 100 postow, mam nadzieje, ze bedziemy nasza dyskusje kontynuowac tutaj,
a takze ze sprobujemy ustalic co jest sponsoringiem a co nie jest. gdzie jest
wiec granica?
Obserwuj wątek
    • wiktorkaa Re: gdzie sie konczy partnerstwo a zaczyna sponso 19.08.03, 11:48
      amor_latino napisał:

      > duskusje zaczela pewna mloda dama, ktora na watku pt. moj narzeczony wyrazila
      > zal, ze jej narzeczony nie wydaje na nia pieniedzy i nie kupuje jej
      > odpowiednich prezentow, mimo, ze niezle mu sie powodzi.


      ***
      jakbyś uważnie wczytał się w tekst autorki w/w wątku to doczytał/abyś,że
      autorka nie 'żaliła' się,że facet nie kupuje jej rzeczy,bo tu nie chodzi o
      kupowanie nie wiadomo czego tylko o to ze od czasu do czasu można coś podarować
      ukochanej osobie,prawda?
      • amor_latino nieprawda 19.08.03, 11:50
        nieprawda. przytaczam cytat choc mialem nadzieje, ze jej postu juz nie
        beddziemy rozdrapywac i ze skupimy sia na teorii sponsoringu.
        ....jest skąpy. Poza tym jest naprawdę cudowny i nie wyobrażam sobie życia
        bez niego, ale...
        Ma 35 lat, zarabia świetnie i ...nigdy nic mi nie kupuje. Kwiaty dostaję
        tylko po kilkakrotnej prośbie ("Kup mi kwiatka, proszę") i zawsze dostaję 1
        szt. Nie przypominam sobie zebym cokolwiek od niego dostała w prezencie.
        Naprawdę!!!!!!!!!!! Ah,przypominam sobie: na moje urodziny bardzo chcialam
        dostać rolki a dostałam rękawiczki na rower.... Niedawno byliśmy razem w
        górach i nie wydal na mnie ani złotówki! Powiedział "To moze każdy płaci za
        siebie, Ok?" Często wyjeżdża i nigdy nie przywiezie mi nawet drobiazgu...
        Jeśli chodzi o zakupy dla siebie samego, to w tej kwestii nie ma oporów...
        Nie chciałabym, żeby to zabrzmiało jak zrzędzenie chciwej panienki, na prawdę
        go kocham i wiem,że on mnie też, jest nam razem cudownie, ale to,że nigdy nie
        pomyślał ,zeby sprawić mi jakąś przyjemność jest dla mnie raczej przykre.
        Chciałabym z nim o tym jakoś porozmawiać,ale co mam powiedzieć,zeby nie
        wyszło głupio???
        Starałam się delikatnie dać mu to do zrozumienia, po pierwsze:sama coś dając
        (bo ja ubóstwiam robić prezenty!, i choć zarabiam jakieś 4xmniej niż on nie
        mam przed tym jakiś oporów )a po drugie: mówiąc:"Widziałam śliczną
        bluzkę"...On zawsze odpowiada"Kupimy...", ale to znaczy nigdy...
        Jeszcze raz podkreślam,że nie uważam tego za jakiś wielki problem, po protu
        mi to troche "uwiera".No i smutno mi......
        Jakies rady? jak rozmawiac?



        wiktorkaa napisała:

        > amor_latino napisał:
        >
        > > duskusje zaczela pewna mloda dama, ktora na watku pt. moj narzeczony wyraz
        > ila
        > > zal, ze jej narzeczony nie wydaje na nia pieniedzy i nie kupuje jej
        > > odpowiednich prezentow, mimo, ze niezle mu sie powodzi.
        >
        >
        > ***
        > jakbyś uważnie wczytał się w tekst autorki w/w wątku to doczytał/abyś,że
        > autorka nie 'żaliła' się,że facet nie kupuje jej rzeczy,bo tu nie chodzi o
        > kupowanie nie wiadomo czego tylko o to ze od czasu do czasu można coś
        podarować
        >
        > ukochanej osobie,prawda?
        >
    • aise gucio 19.08.03, 11:50
      sponsoring zaczyna sie od 2500 zlotych. nie wiedziales?
      ;-)
      • amor_latino aise 19.08.03, 11:51
        no popatrz. nie wiedzialem. gluptas ze mnie.:)

        aise napisała:

        > sponsoring zaczyna sie od 2500 zlotych. nie wiedziales?
        > ;-)
        • aise a te dane 19.08.03, 11:55
          pochodza tez z jakiegos watku, zeby nie bylo watpliwosci.

          jesli zgubilam gdzies jakies zero (na przyklad 25000 a nie 2500) to prosze o
          wybaczenie - jestem w szoku pourlopowym
          • Gość: aly Re: a te dane IP: 62.121.128.* 19.08.03, 12:06
            aise napisała:

            > jesli zgubilam gdzies jakies zero (na przyklad 25000 a nie 2500) to prosze o
            > wybaczenie - jestem w szoku pourlopowym


            ..no wlasnie..bo cos malo mi sie wydawalo.. 2,5 tysiaka?? a co za to mozna
            kupic.. waciki?? .. ;)))
    • kwik Re: gdzie sie konczy partnerstwo a zaczyna sponso 19.08.03, 12:04
      partnerstwo konczy sie tam, gdzie (i kiedy) pojawia sie mysl o sponsoringu.
      (i moze rozpoczac sie od przyslowiowego wdowiego grosza).

      :)


      • Gość: -- Re: gdzie sie konczy partnerstwo a zaczyna sponso IP: *.dip.t-dialin.net 19.08.03, 12:09
        jesli facet nie chce nic kupywac to nie! ja bym nie prosila..ani nie robila
        zadnych podchodow!
      • amor_latino no wlasnie! 19.08.03, 12:11
        swieta prawda. moim zdaniem sponsoring zaczyna sie wtedy, kiedy oczekiwania
        partnera nabieraja wymiaru finansowego. wszystko jedno, czy oczekuje, ze kupi
        merca czy postawi szampana w klubie.

        ps. sory, ze sie tak dzisiaj garbie ale mnie jasna krew...


        kwik napisała:

        > partnerstwo konczy sie tam, gdzie (i kiedy) pojawia sie mysl o sponsoringu.
        > (i moze rozpoczac sie od przyslowiowego wdowiego grosza).
        >
        > :)
        >
        >
        • Gość: aly Re: no wlasnie! IP: 62.121.128.* 19.08.03, 12:18
          amor_latino napisał:

          > swieta prawda. moim zdaniem sponsoring zaczyna sie wtedy, kiedy oczekiwania
          > partnera nabieraja wymiaru finansowego. wszystko jedno, czy oczekuje, ze kupi
          > merca czy postawi szampana w klubie.

          rozmowa moich kolegow w pracy:
          "twoja kobieta wypije 3 piwa i jeszcze sie trzyma na nogach?? tos ty zglupial.
          na jednej randce wydajesz 50 zl! w co ty inwestujesz? ja juz sie
          nauczylem/rozwodnik/ -jak najmniej inwestowac a korzystac z okazji jak sie
          tylko da.."
          hyhy
    • diab.lica proponuje 19.08.03, 12:11
      ustalic liste :)
      na poczatek dane ze wspomnianego watku.

      ze sposoringiem mamy do czynienia gdy:
      1) mezczyzna kupuje kobiecie mieszkanie
      2) mezczyzna daje kobiecie samochod
      2) kobieta daje mezczyznie T-shirt
      4) kobieta kupuje mezczyznie skarpetki

      sponsoringiem nie jest:
      1) kupowanie kobiecie ciuchow
      2) kupowanie kobiecie rolek

      nie wiem tylko jak zakwalifikowac rekawiczki na rower.
      czy zalezy to od tego czy obdarowana nimi kobieta ow rower posiada?
      • kwik Re: proponuje 19.08.03, 12:13
        nie, nie, to zalezy od tego, czy rekawiczki sa z palcami czy bez.
        • diab.lica Re: proponuje 19.08.03, 12:21
          kwik napisała:

          > nie, nie, to zalezy od tego, czy rekawiczki sa z palcami czy bez.

          rekawiczki musza byc zawsze z palcami.
          facet ktory poskapi na palce to skenra.
          • amor_latino Re: proponuje 19.08.03, 12:23
            zaraz sknera... a moze on chce zachowac bezposredni kontakt z konczynami
            partnerki? ach wy materialistki:)

            diab.lica napisała:

            > kwik napisała:
            >
            > > nie, nie, to zalezy od tego, czy rekawiczki sa z palcami czy bez.
            >
            > rekawiczki musza byc zawsze z palcami.
            > facet ktory poskapi na palce to skenra.
            • kwik Re: proponuje 19.08.03, 12:24
              palce trzeba sobie dokupic. i to sie nazywa partnerstwo.
              :P

              • amor_latino Re: proponuje 19.08.03, 12:27
                w zadnym razie nie mozna kupowac palcow dla niego bo to bedzie sponsoring.

                kwik napisała:

                > palce trzeba sobie dokupic. i to sie nazywa partnerstwo.
                > :P
                >
                • kwik Re: proponuje 19.08.03, 12:32
                  oczywiscie. ukryty i bardzo wyrafinowany. mozna nawet podciagnac pod sabotaz
                  albo grozbe monopolu.
                  • amor_latino Re: proponuje 19.08.03, 12:35
                    naturalnie. dasz mu palec o on od razu cala reke wezmie.:)

                    kwik napisała:

                    > oczywiscie. ukryty i bardzo wyrafinowany. mozna nawet podciagnac pod sabotaz
                    > albo grozbe monopolu.
                    • kwik Re: proponuje 19.08.03, 12:39
                      a nie nie, moj drogi. to juz nadaje sie do 997. do dzialu "rekonstrukcja
                      zdarzen"
                      :P
                      • amor_latino Re: proponuje 19.08.03, 12:43
                        nie bede polemizowal :PPPPPPPPPPPPPPPPP

                        kwik napisała:

                        > a nie nie, moj drogi. to juz nadaje sie do 997. do dzialu "rekonstrukcja
                        > zdarzen"
                        > :P
                        • kwik Re: proponuje 19.08.03, 12:49
                          bardzo dobrze. moze wreszcie sciagna ten program z ramowki, bo mlodziez sie
                          demoralizuje, panie.
              • diab.lica Re: proponuje 19.08.03, 12:27
                otoz to.
                mysle ze trudno o bardziej precyzyjna definicje partnerstwa.
                • kwik Re: proponuje 19.08.03, 12:33
                  jestem doswiadczona. wraz z partnerem zakupilismy zestaw do badmingtona (kazdy
                  po rakietce i komplecie lotek. oczywiscie roznokolorowych).
                  • diab.lica Re: proponuje 19.08.03, 12:46
                    szczesciara z ciebie.
                    moj sie na badmingtona nie dal naciagnac.
                    mawia, ze najlepszy jest jogging bo nic nie kosztuje.
                    • kwik Re: proponuje 19.08.03, 12:48
                      no nie bardzo. szczerze mowiac to on mnie naciagnal.
                      jogging kosztuje duzo. czasu. i naderwanych sciegien nie wroci nic...

                      :P
      • amor_latino Re: proponuje 19.08.03, 12:15
        :)))
        tak tak! po telefonicznych konsultacjach z pewnym ekspertem w tej dziedzinie,
        podaje, ze w chwili obecnej sponsoring kwalifikowany w warszawie to minimum
        3,000 miesiecznie (ale bez prawa wylacznosci) a sponsoring niekwalifikowany to
        przynajmniej 2 x zaproszenie na kolacje do modnej restauracji, potem klub i te
        pe, plus 2 razy wizyta w galerii centrum - sklep z bielizna i jakis markowy z
        ciuchami. poza tym obowiazkowo dostawa perfum. nie wiem tylko jak z tymi
        rolkami.

        diab.lica napisała:

        > ustalic liste :)
        > na poczatek dane ze wspomnianego watku.
        >
        > ze sposoringiem mamy do czynienia gdy:
        > 1) mezczyzna kupuje kobiecie mieszkanie
        > 2) mezczyzna daje kobiecie samochod
        > 2) kobieta daje mezczyznie T-shirt
        > 4) kobieta kupuje mezczyznie skarpetki
        >
        > sponsoringiem nie jest:
        > 1) kupowanie kobiecie ciuchow
        > 2) kupowanie kobiecie rolek
        >
        > nie wiem tylko jak zakwalifikowac rekawiczki na rower.
        > czy zalezy to od tego czy obdarowana nimi kobieta ow rower posiada?
        • kwik Re: proponuje 19.08.03, 12:18
          rolki to nie sponsoring. to inwestycja (i troska o kondycje :P
          • amor_latino Re: proponuje 19.08.03, 12:21
            no tak, jakby sie blizej przyjrzec "nartom w alpach" to to tez jest przeciez
            inwestycja w rozwoj psychofizyczny...


            kwik napisała:

            > rolki to nie sponsoring. to inwestycja (i troska o kondycje :P
            • Gość: mietka Re: proponuje IP: *.gliwice.pik-net.pl 19.08.03, 12:34
              A wczasy w "Bugari" to co?
            • rose2 Re: zanim zaczniesz przeliczac 19.08.03, 12:38
              zastanow sie nad soba do czego to prowadzi. Marzenia kobiety o rolkach sa fee,
              trzeba jej kupic rekawiczki (najprawdopodobniej niepotrzebne), a jak sie nie
              podoba to znaczy sie ona jest dziwka. Oj, pewnie marzenia kobiet sa niewazne, w
              zasadzie to ona nie powinna miec zadnych potrzeb czy marzen, jak nie ma na to
              kasy to nie ma o czym marzyc... Ha ha! Przykladowo dziewczyna ma jakies powazne
              wydatki (nie nasz interes jakie), jej men zarabia 4x tyle co ona nie ma
              problemow finansowych, w weekendy chodzi na rolki. Jego dziewczyna nie ma
              rolek, nie moze z nim pojsc na rolki (a mogliby spedzic czas razem). Na razie
              nie moze sobie pozwolic, ale chcialaby je miec aby razem pojezdzic. Ale z niej
              kurwa, nie?
              Sponsoring zaczyna sie tam gdzie facet utrzymuje kobiete od A do Z, a ich
              wspolne zycie to prezenty i sex.
              • amor_latino Re: zanim zaczniesz przeliczac 19.08.03, 12:40
                > Sponsoring zaczyna sie tam gdzie facet utrzymuje kobiete od A do Z, a ich
                > wspolne zycie to prezenty i sex.

                a nieprawda. bo niektore maja kilku sponsorow, i jeden utrzymuje taka panne od
                a do f, drugi od g do p, trzeci od p do r (student) a czwarty od s do zet.
                • kwik Re: zanim zaczniesz przeliczac 19.08.03, 12:55
                  w dodatku żeruje na rodzicach i znajomych (potrzeby na ą, ę, ó, ć i reszta).
                • rose2 Re: zanim zaczniesz przeliczac 19.08.03, 13:20
                  Dlaczego amorze gdy brak Tobie argumentacji przyczepiasz sie do pierdol i
                  probujesz obrocic dyskusje w glupkowate zarciki.
                  Jesli jestes taki drobiazgowy to:
                  Sponsoring zaczyna sie wtedy gdy faceCI utrzymuja kobiete od A do Z, a ich
                  wspolne zycie to prezenty i sex.
                  • amor_latino Re: zanim zaczniesz przeliczac 19.08.03, 14:50
                    mylisz sie. mnie nie brakuje argumentow, tylko uwazam, ze ten ping-pong z toba
                    stracil juz sens gdyz z nieznanych mi przyczyn - mozes po przejsciach? -
                    starasz sie na sile usprawiedliwic pazernosc kobiet, uznajac, ze maja do
                    tych "materialnych dowodow uczuc" pelne prawa, a jak facet nie okazuje uczuc to
                    skapiec jakis jest albo inny bydlak. moze juz lepiej obrocic to w zart niz
                    dalej brnac w takie rozwazanie, bo zbrzydzenie ogarnia coraz wieksze. pewni
                    faceci staraja sie omijac kobiety bez klasy wielkim lukiem. w internecie tez.
                    sciaskam,
                    g
                    • rose2 Re: zanim zaczniesz przeliczac 19.08.03, 15:04
                      "Stacil sens" znaczy sie nie masz zadnych argumentow i teraz starasz sie
                      zmienic sens wypowiedzi. Po pierwsze nie jestem kobieta po przejsciach i ciesze
                      sie z tego powodu. Po drugie nie mialam przejsc bo moze omijalam szerokim
                      lukiem amorow_latino.
                      Zakladasz, kobiety oczekujace *CZEGOS* od mezczyzny sa pazerne. Ciekawostka.

                      Powodzenia w zyciu prywatnym, oby tak dalej
                      • gero1 o różnicach między sponsoringiem a partnerstwem 19.08.03, 15:06
                        Różnic jest wiele jak między Nomym i Starym Sączem. Sponsoring na ten przykład
                        zwolniony jest z VATu a partnerstwo nie koniecznie. Partnerstwo bardziej
                        zobowiązuję niż z czegokolwiek zwalnia. Partnerstwo to taka symbioza. Symbioza
                        to zjawisko w przyrodzie powszechne. Pokazują czasem na Dyscovery, np. mała
                        rybka I rekin zyją sobie w symbiozie. Jedno je to co drugie złowi. Na ludzi to
                        się nie zawsze przekłada. Bo taki np. rekin finansowy może życ w symbiozie
                        czyli w partnerstwie chyba tylko z salonową lwicą. W przyrodzie rzecz nie do
                        pomyślenia. Poza tym rekin finansowy nadaje się chyba bardzie j na sponsora?
                        Przynajmniej ma warunki. Chociaż warunki to nie wszystko, jak przekonuje autor
                        wątku o małych facetach. Swoją drogą to narobiło się tych kurdupli…
                      • amor_latino Re: zanim zaczniesz przeliczac 19.08.03, 15:08
                        moglbym ci napisac, ze rozmowa stracila sens z innych powodow niz brak
                        argumentow ale mi sie nie chce. moglbym ci tez napisac, ze nie
                        napisalem "kobiety oczekujace CZEGOS" tylko oczekujace "materialnych dowodow
                        uczuc" ale pisanie do ciebie stracilo juz sens...

                        rose2 napisała:

                        > "Stacil sens" znaczy sie nie masz zadnych argumentow i teraz starasz sie
                        > zmienic sens wypowiedzi. Po pierwsze nie jestem kobieta po przejsciach i
                        ciesze
                        >
                        > sie z tego powodu. Po drugie nie mialam przejsc bo moze omijalam szerokim
                        > lukiem amorow_latino.
                        > Zakladasz, kobiety oczekujace *CZEGOS* od mezczyzny sa pazerne. Ciekawostka.
                        >
                        > Powodzenia w zyciu prywatnym, oby tak dalej
                        • rose2 Re: zanim zaczniesz przeliczac 19.08.03, 15:46
                          No widzisz a ja napisalam *Czegos* nie raz i nie dwa, do tego przypominam ze
                          *czegos* jak najbardziej moze miec wymiar materialny, tak jak kwiatek w
                          rocznice poznania (oh jak fajnie pamietal, ja tez pamietalam mam dla ciebie
                          niespodzianke) tak troche glupio gdy jedna strona zawsze pamieta, a druga nie.
                          W razie gdy facet nie lubi tego typu historyjek, mozna przeciez o tym
                          powiedziec, czyz nie? Przeciez sa narzeczenstwem.
              • atmen Re: zanim zaczniesz przeliczac 19.08.03, 21:55
                > dziewczyna ma jakies powazne wydatki (nie nasz interes jakie), jej men
                zarabia 4x tyle co ona nie ma problemow finansowych, w weekendy chodzi na
                rolki. Jego dziewczyna nie ma rolek, nie moze z nim pojsc na rolki (a mogliby
                spedzic czas razem). Na razie nie moze sobie pozwolic, ale chcialaby je miec
                aby razem pojezdzic. Ale z niej kurwa, nie?

                nigdy w życiu w podobnej sytuacji nie przyszłoby mi do głowy mu powiedzieć,
                żeby mi te rolki kupił (albo mu to sugerować)!! To może niech oni pójdą razem
                na spacer zamiast on sam na rolki?? A jeśli kupi jej rolki to SUPER, ale bez
                jej aluzji, co to za radocha przecież...
        • Gość: kgoa Re: proponuje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.03, 15:16
          :)))
          wiec szukam sponsora... moze byc takie niekwalifikowany czy jak mu tam!!!
          hehe!!!
    • Gość: aly Re: gdzie sie konczy partnerstwo a zaczyna sponso IP: 62.121.128.* 19.08.03, 12:44
      To jeszcze jedna historyjka :
      Znajoma na gg poznala chlopaka /ok30tki../ –postanowili się spotkac w celach
      zapoznawczych – propozycja z jego strony aby pojsc do kina , zgodzila się –
      zakladajac oczywiście placenie pol na pol . Z jego strony padly hasla : „bo on
      tam i tam ma znajomosci, i on funduje kino, i tak w ogole to ma swoje
      mieszkanie itd.” W miedzyczasie Znajoma się rozmyslila co do spotkania z nim
      a ze był natarczywy to żeby nie zostawic mu zludzen przeprosila i powiedziala
      ze wrocila do swojego bylego. Na to niedoszly Nowy Znajomy zbluzgal ja z
      lekka a na koniec laskawie stwierdzil: „ale wiesz , do kina isc nadal możemy .
      ale każdy placi za siebie! W cudza kobiete nie będę inwestowal!”
      taakkk – to bylby sponsoring! :)) perspektywa zmarnowanych 15,00 zl
      zainwestowanych nie w swoja kobiete ...straszne.. ale ten cenny gest-może nadal
      z nim isc do kina!! ;)))

      • kwik Re: gdzie sie konczy partnerstwo a zaczyna sponso 19.08.03, 12:53
        zle to rozegral. od samego poczatku. powinien zaprosic na bezplatna projekcje
        pod chmurka (chyba nie sciagna taksy klimatycznej?).
        • Gość: aly Re: gdzie sie konczy partnerstwo a zaczyna sponso IP: 62.121.128.* 19.08.03, 12:56
          acha, i jeszcze dlugo na gg przysylal jej dramatyczne
          hasla "NACIĄGACZKAAA...NACIĄGAAACZKAA.."
          na kino go bezczelna chciala naciagnac!
    • Gość: Gal Re: gdzie sie konczy partnerstwo a zaczyna sponso IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 19.08.03, 13:25
      Wygląda na to, że na FK jak w małżeństwie, kłótnie zazwyczaj wybuchają o
      kasę:))

      A co do tematu: Chyba źle postawione pytanie.
      Sponsoring jest inną formą prostytucji i nie ma co odnosić tego terminu do
      zachowań większości kobiet. A to, że lubimy dostawać prezenty (nie mówię o ich
      wartości) jest raczej typowe dla większości ludzi (nie kobiet) i nie oznacza
      automatycznie prostytuowania się.

      Dawanie prezentów, szczególnie przez kochaną osobę, odczytujemy jako wyraz jej
      zainteresowania swoją osobą i pamięci o sobie, a więc pośrednio jako wyraz
      miłości do nas. I o to chyba większości kobiet chodzi. Bardziej kobietom niż
      mężczyznom, bo kobietom zazwyczaj bardziej zależy na ciągłym potwierdzaniu
      miłości partnera. Jeżeli jednak oczekujemy na prezent w sposób demonstracyjny,
      domagamy się go, stawiamy żądania co do jego wartości, to nie ma co się
      dziwić, że u partnera (SZCZEGÓLNIE jeżeli zarabia od nas dużo lepiej) zaczyna
      budzić to podejrzliwość co do czystości naszych intencji i w końcu odruch
      obronny - "Nie będę jej nic kupował, bo jej chyba zależy tylko na mojej
      kasie". Oczekiwanie, że prezent zakochanego faceta będzie miał określoną
      wartość pieniężną nie najlepiej świadczy o oczekującej.

      Ergo. Nie domagajmy się prezentów i dawajmy "dowody pamięci". I nie czepiajmy
      się innych, że nie są idealni.

      Pzdr.
      Gal

      PS. Zdziwiło mnie to, z jaką łatwością te same osoby które pisały o złych
      doświadczeniach z partnerami (były wykorzystywane finansowo i wobec tego
      postanowiły nic nie dawać/darować w następnych związkach) oceniały chłopaka "W
      Kropce", że to skąpiec. Czy on nie mógł (35lat) mieć złych doświadczeń z
      przeszłości z wykorzystującymi go finansowo panienkami? Może spotkał którąś z
      Was "po przemianie", obsypał prezentami i dostał figę w zamian?
      :)
      Gal

      • rose2 Re: gdzie sie konczy partnerstwo a zaczyna sponso 19.08.03, 13:34
        Dlatego wlasnie autorka tamtego watku powinna sie zastanowic nad tym dlaczego
        jej narzeczony zachowuje sie tak a nie inaczej. Widocznie zaczelo ja to
        zastanawiac, wiec napisala anonimowo na tym forum. Ma to swe plusy i minusy nie
        powiem, mozna sie wsciec.
        Jesli dziewczyna jest zakochana to nie rozumie dlaczego jej facet moze
        postrzegac ja jako "naciagaczke", przeciez zamierzaja spedzic razem reszte
        zycia. Tak wiec potrzebny jest dialog i szczerosc. Moze faktycznie facet ma
        jakies przejscia, ale przeciez nie kazda kobieta to kurwa, ze tak powiem. Moim
        zdaniem ona martwi sie o to, ze jej facet o nia nie dba, nie mysli czy moze
        nawet nie kocha. Ludzie roznie odbieraja takie zachowanie. A moze facet
        faktycznie ma przyslowiowego weza w kieszeni, jesli tak to jej nie zazdroszcze.
        • Gość: Gal Re: gdzie sie konczy partnerstwo a zaczyna sponso IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 19.08.03, 13:43
          rose2 napisała:

          > Dlatego wlasnie autorka tamtego watku powinna sie zastanowic nad tym
          dlaczego
          > jej narzeczony zachowuje sie tak a nie inaczej. Widocznie zaczelo ja to
          > zastanawiac, wiec napisala anonimowo na tym forum. Ma to swe plusy i minusy
          nie
          >
          > powiem, mozna sie wsciec.
          > Jesli dziewczyna jest zakochana to nie rozumie dlaczego jej facet moze
          > postrzegac ja jako "naciagaczke", przeciez zamierzaja spedzic razem reszte
          > zycia. Tak wiec potrzebny jest dialog i szczerosc. Moze faktycznie facet ma
          > jakies przejscia, ale przeciez nie kazda kobieta to kurwa, ze tak powiem.
          Moim
          > zdaniem ona martwi sie o to, ze jej facet o nia nie dba, nie mysli czy moze
          > nawet nie kocha. Ludzie roznie odbieraja takie zachowanie. A moze facet
          > faktycznie ma przyslowiowego weza w kieszeni, jesli tak to jej nie
          zazdroszcze.

          Przeczytałaś w moim poście to, co chciałaś w nim zobaczyć. Tak jest zazwyczaj:)

          Równie dobrze jak nad nim, autorka wątku powinna się zastanowić nad sobą - czy
          to okazywane oczekiwanie na prezenty nie jest przyczyną jego reakcji.

          Gal
          • rose2 Re: gdzie sie konczy partnerstwo a zaczyna sponso 19.08.03, 13:53
            Gość portalu: Gal napisał(a):

            Dlatego tez napisalam:

            > > Dlatego wlasnie autorka tamtego watku powinna sie zastanowic nad tym
            > dlaczego
            > > jej narzeczony zachowuje sie tak a nie inaczej. Widocznie zaczelo ja to
            > > zastanawiac, wiec napisala anonimowo na tym forum.

            Mozna w to wliczyc, pytanie do narzeczonego: Czy moze uwazasz ze ja za bardzo
            domagam sie prezentow?
            Zastanawiam sie takze po jakim czasie W Kropce zaczela rzucac aluzje, moze po
            kilku latach *NICZEGO*. Na problem mozna patrzyc pod roznym katem.
      • straw-berry Re: gdzie sie konczy partnerstwo a zaczyna sponso 19.08.03, 13:53
        Gość portalu: Gal napisał(a):


        > PS. Zdziwiło mnie to, z jaką łatwością te same osoby które pisały o złych
        > doświadczeniach z partnerami (były wykorzystywane finansowo i wobec tego
        > postanowiły nic nie dawać/darować w następnych związkach) oceniały
        chłopaka "W
        > Kropce", że to skąpiec. Czy on nie mógł (35lat) mieć złych doświadczeń z
        > przeszłości z wykorzystującymi go finansowo panienkami? Może spotkał którąś z
        > Was "po przemianie", obsypał prezentami i dostał figę w zamian?

        kolego, jesli do mnie pijesz do mijamy się w interpretacjach, mnie najbardziej
        niestosowne (delikatnie mówiąc) w zachowaniu się narzeczonego W kropce z
        wiadomego wątku wydaje się to, że on sam bierze bez oporów (ona pisze, że daje
        mu różne drobiazgi, nie mam powodu podejrzewać, że kłamie) i nie odwzajemnia
        tego, ani nie stawia sprawy jasno "nie dajemy sobie prezentów.", to jest
        przykład pasożytnictwa. dziwnym trafem zdaniem niektórych takie zachowanie
        jest o.k. , natomiast niezgota na to nie jest o.k. i gdzie tu hipokryzja?
        >
        >
        • straw-berry dopisek 19.08.03, 13:58


          > Gość portalu: Gal napisał(a):
          >
          >
          > > PS. Zdziwiło mnie to, z jaką łatwością te same osoby które pisały o złych
          > > doświadczeniach z partnerami (były wykorzystywane finansowo i wobec tego
          > > postanowiły nic nie dawać/darować w następnych związkach) oceniały
          > chłopaka "W
          > > Kropce", że to skąpiec. Czy on nie mógł (35lat) mieć złych doświadczeń z
          > > przeszłości z wykorzystującymi go finansowo panienkami? Może spotkał którą
          > ś z
          > > Was "po przemianie", obsypał prezentami i dostał figę w zamian?

          jeszcze jedno, możesz wyjaśnić co rozumiesz pod określeniem "którąś z was po
          przemianie", na prawde nie rozumiem
          • gal_ja Re: dopisek 19.08.03, 14:51
            straw-berry napisała:

            > jeszcze jedno, możesz wyjaśnić co rozumiesz pod określeniem "którąś z was po
            > przemianie", na prawde nie rozumiem

            Koleżanko:)) Natychmiast wyjaśniam: Opisywałaś, jak wyzyskujący Cię faceci
            spowodowali zmianę Twojego nastawienia do mężczyzn i postępowania wobec nich -
            to "przemiana" - z naiwnej, ufnej i serce na dłoni mającej owieczki w
            niezależną, i niedającą sobie w kaszę dmuchać kobietę z oczyma szeroko
            rozwartymi.:) Ponieważ nie byłaś jedyną która opisała tego typu historię,
            dlatego "któraś z Was". Naprawdę mam nadzieję, że teraz jasne.:)

            A odpowiadając na Twój poprzedni post, koleżanko:
            Nie pisałem do Ciebie lecz do Was wszystkich, których posty można by
            sprowadzić do stwierdzenia "Mężczyżni to świnie". A jest to rewers medalu z
            napisem "Kobiety to kurwy".

            Dyskusja w wątku "W kropce" przebiegała pomiędzy tymi dwoma biegunami i
            przykro mi, ale Ty na jednym z tych biegunów siedziałaś.

            Pzdr.
            Gal
            • straw-berry Re: dopisek 19.08.03, 15:22
              a ten dalej swoje, nie zrozumiemy się to pewne, odpisuje tylko kurtyuazyjnie
              gal_ja napisał:

              > straw-berry napisała:
              >
              > > jeszcze jedno, możesz wyjaśnić co rozumiesz pod określeniem "którąś z was
              > po
              > > przemianie", na prawde nie rozumiem
              >
              > Koleżanko:)) Natychmiast wyjaśniam: Opisywałaś, jak wyzyskujący Cię faceci
              > spowodowali zmianę Twojego nastawienia do mężczyzn i postępowania wobec nich -

              1. nie wysyzkujący faceci, tylko jeden cwaniak. obesrwuję natomiast dookoła
              mnóstwo podobnych przypadków, przykładowo niedawno słyszałam niezły tekst z ust
              kolegów "nie szukamy dziewczyn tylko mieszkań z wkładką" i jak babcie kocham
              realizują to credo w praktyce - dla nich to zaden wstyd, nikt ich dziwkami, z
              tego powodu nie nazywa. jak się takie coś ogląda dookoła to człowiek zaczyna
              być ostrożny

              > to "przemiana" - z naiwnej, ufnej i serce na dłoni mającej owieczki w
              > niezależną, i niedającą sobie w kaszę dmuchać kobietę z oczyma szeroko
              > rozwartymi.:)

              2. po co ten sarkazm z owieczkami?

              >Ponieważ nie byłaś jedyną która opisała tego typu historię,
              > dlatego "któraś z Was". Naprawdę mam nadzieję, że teraz jasne.:)

              3. Co któraś z was? bo nie rozumiem. niby któraś "nas" dała się jakiemuś
              naiwnemu z sercem na dłoni, ufnemu jak owieczka *zasponsorować* (eufemizm
              brzmiał "obsypać prezentami") i on w związku z tym przeszedł konwersje z tej
              owieczki w sępa, tak? można wiedzieć na jakiej podstawie zrówniujesz
              ostrożniość wynikającą z dążenia do obrony przez wykorzystywaniem z chęcią
              wykorzystania kogoś innego? dlaczego stawiasz znak równości między
              stwierdzeniami: "nie pozwolę się wykorzystywać finansowo" i "chcę wykorzystywać
              finansowo innych"? to są *zupełnie* rózne rzeczy. Poza tym pozwole sobie
              zauważyć, że jasno stwierdziłam, iż zawsze sama płace wszystkie rachunki, tym
              bardziej nie rozumiem owego "wy" skierowanego do mnie.

              > A odpowiadając na Twój poprzedni post, koleżanko:
              > Nie pisałem do Ciebie lecz do Was wszystkich,

              4. czyli jednak pijesz do mnie

              >których posty można by
              > sprowadzić do stwierdzenia "Mężczyżni to świnie". A jest to rewers medalu z
              > napisem "Kobiety to kurwy".

              5. świnia, to troche lepiej niż kurwa, nie uważasz?
              skoro twoje myślenie oscyluje jedynie wokół dwóch biegunów, pozostaje tylko
              współczuć, wybacz ale nie umiem pisać tak prosto zebyś zrozumiał

              > Dyskusja w wątku "W kropce" przebiegała pomiędzy tymi dwoma biegunami i
              > przykro mi, ale Ty na jednym z tych biegunów siedziałaś.

              6. "przykro" i znowu ta fałszywa grzeczność
              każdy widzi w tekście, który czyta to, co chce, nie mam dla ciebie okularów i
              bede udawała, że mi przykro z tego powodu, wręcz przeciwnie lata mi to i
              powiewa
              interesującym zajęciem jest jednak śledzić tok myślenia innych ludzi, im
              bardziej absurdalny, tym ciekawszy
              • rose2 Re: dopisek 19.08.03, 16:00
                problemem niektorych panow jest niedostrzeganie pewnych sczczegolow, a wiec
                Twoja "ostroznosc" jest odbierana jako "wykorzystywanie", ale sie ubawilam.
              • gal_ja Jak kurtuazja, to kurtuazja :))) 19.08.03, 16:10
                straw-berry napisała:

                > 1. nie wysyzkujący faceci, tylko jeden cwaniak.

                I z jednego przypadku wyciągnęłaś wnioski ogólne?


                > obesrwuję natomiast dookoła
                > mnóstwo podobnych przypadków, przykładowo niedawno słyszałam niezły tekst z
                ust
                >
                > kolegów "nie szukamy dziewczyn tylko mieszkań z wkładką" i jak babcie
                kocham
                > realizują to credo w praktyce - dla nich to zaden wstyd, nikt ich dziwkami,
                z
                > tego powodu nie nazywa. jak się takie coś ogląda dookoła to człowiek zaczyna
                > być ostrożny

                Aaa, jeszcze koledzy... Wiesz, ja mam różnych kolegów i takich jak opisani
                wyżej - również, ale to wyjątki - jak prostytuujące się kobiety. Jeżeli w
                Twoim towarzystwie stanowią większość - zmień towarzystwo.



                > 2. po co ten sarkazm z owieczkami?

                Bo całkiem poważnie o Twojej przemianie nie da się pisać.



                > 3. Co któraś z was? bo nie rozumiem. niby któraś "nas" dała się jakiemuś
                > naiwnemu z sercem na dłoni, ufnemu jak owieczka *zasponsorować* (eufemizm
                > brzmiał "obsypać prezentami") i on w związku z tym przeszedł konwersje z tej
                > owieczki w sępa, tak? można wiedzieć na jakiej podstawie zrówniujesz
                > ostrożniość wynikającą z dążenia do obrony przez wykorzystywaniem z chęcią
                > wykorzystania kogoś innego? dlaczego stawiasz znak równości między
                > stwierdzeniami: "nie pozwolę się wykorzystywać finansowo" i "chcę
                wykorzystywać
                > finansowo innych"? to są *zupełnie* rózne rzeczy. Poza tym pozwole sobie
                > zauważyć, że jasno stwierdziłam, iż zawsze sama płace wszystkie rachunki,
                tym
                > bardziej nie rozumiem owego "wy" skierowanego do mnie.


                OK. Jeżeli stosujesz zasadę "symetrii" - nie mam nic do Ciebie. Pisałem
                zresztą już o tym we "właściwym" wątku. A, jak już wspomniałem, nie pisałem do
                Ciebie a raczej do "Was". Gdybym chciał się odnieść do Twojego wpisu -
                zrobiłbym to pod nim i bezpośrednio. Uznajmy, że Ciebie ta część nie dotyczyła.

                >
                > 4. czyli jednak pijesz do mnie

                J/w.

                >
                > 5. świnia, to troche lepiej niż kurwa, nie uważasz?

                Hmm Jak by Ci to wytłumaczyć, żeby było prosto... Niekoniecznie lepiej. W
                ogóle nie o określenie (słowo) tu chodziło a o podejście do dyskusji. I to nie
                moje...


                > skoro twoje myślenie oscyluje jedynie wokół dwóch biegunów, pozostaje tylko
                > współczuć, wybacz ale nie umiem pisać tak prosto zebyś zrozumiał

                Tego chyba nie muszę komentować. Jendza kiedyś propagowała na tym
                forum "czytanie ze zrozumieniem". Jak widać bez skutku.


                > 6. "przykro" i znowu ta fałszywa grzeczność

                Grzeczność to grzeczność. Pomaga ludziom funkcjonować w społeczeństwie,


                > każdy widzi w tekście, który czyta to, co chce,

                Cieszę się, że tak Ci moje wpisy w pamięć zapadły.



                >nie mam dla ciebie okularów
                >i
                > bede udawała, że mi przykro z tego powodu, wręcz przeciwnie lata mi to i
                > powiewa
                > interesującym zajęciem jest jednak śledzić tok myślenia innych ludzi, im
                > bardziej absurdalny, tym ciekawszy

                Im bardziej absurdalny tym nudniejszy niestety.


                Pzdr.
                Gal
        • Gość: kobieta Re: gdzie sie konczy partnerstwo a zaczyna sponso IP: 195.94.203.* 19.08.03, 14:42
          Tu nie chodzi o sponsoring. W niektórych rodzinach naturalne jest, że wzajemnie
          kupuje sie prezenty. Rodzice kupują prezenty dziecom, dzieci rodzicom. Mąż
          żonie, a żona mężowi itp. Czy widząc ładny drobiazg, nigdy nie pomyśleliście o
          bliskiej osobie i nie kupiliście go tylko po to, żeby sprawić jej przyjemność???
          CZY TO TEŻ JEST SPONSORING?? Nie, chodzi o okazanie, że się o kimś pamięta, że
          krtoś jest ważny. Brakuje odrobiny romantyzmu i dobrego, ciepłego wychowania.
          A swoją drogą, kobiety, matki pamiętajmy, żeby tak wychowywać swoje dzieci,
          żeby inne kobiety nie pisały na forum, że jej chłopak nie okazuje czułości itp.
          TO SIĘ WYNOSI Z DOMU!!!!
          • amor_latino Re: gdzie sie konczy partnerstwo a zaczyna sponso 19.08.03, 14:59
            - misiu, widzialam w benettonie taka ladna bluzeczke.... nie masz ochoty
            zobaczyc jak ja przymierzam. zblizaja sie moje urodziny... -
            to jest wlasnie kliniczny przyklad takiego zawoalowanego sponsoringu. wiele
            wyksztalconych mlodych kobiet z wielkich miast tak sie zachowuje, i nawet
            chwala sie kolezankom jakie to z nich specjalistki w wyciskaniu misia, ale w
            rzeczywistosci zostaja wczesniej czy pozniej same, bo z takiej pazernej postawy
            ciezko jest sie wyleczyc, a faceci zmykaja gdzie pieprz rosnie, albo gdzie
            pieprzowka.

            Gość portalu: kobieta napisał(a):

            > Tu nie chodzi o sponsoring. W niektórych rodzinach naturalne jest, że
            wzajemnie
            >
            > kupuje sie prezenty. Rodzice kupują prezenty dziecom, dzieci rodzicom. Mąż
            > żonie, a żona mężowi itp. Czy widząc ładny drobiazg, nigdy nie pomyśleliście
            o
            > bliskiej osobie i nie kupiliście go tylko po to, żeby sprawić jej
            przyjemność??
            > ?
            > CZY TO TEŻ JEST SPONSORING?? Nie, chodzi o okazanie, że się o kimś pamięta,
            że
            > krtoś jest ważny. Brakuje odrobiny romantyzmu i dobrego, ciepłego
            wychowania.
            > A swoją drogą, kobiety, matki pamiętajmy, żeby tak wychowywać swoje dzieci,
            > żeby inne kobiety nie pisały na forum, że jej chłopak nie okazuje czułości
            itp.
            >
            > TO SIĘ WYNOSI Z DOMU!!!!
            • rose2 Re: gdzie sie konczy partnerstwo a zaczyna sponso 19.08.03, 15:12
              Tworzymy nowe fakty????
              Kto powiedzial "kupimy"???
              W Kropce napisala:
              "Widziałam śliczną
              bluzkę"...On zawsze odpowiada"Kupimy..."

              Dlaczego odpowiada "kupimy", dlaczego nie powie "nie kupimy bo...", czy to sa
              zabwy w kotka i myszke? To takie dziecinne mowi "kupimy" bo dziewczyna nie raz
              mu kupila mu koszule, po co gierki? Mozna przeciez powiedziec NIE, wtedy ona
              nastepnym razem zamiast jemu koszule kupi sobie bluzke, proste!
              • kwik Re: gdzie sie konczy partnerstwo a zaczyna sponso 19.08.03, 15:14
                to niech sobie kupi bluzke zamiast koszuli dla niego, zamiast dywagowac w necie
                i informowac o tym pol swiata.

                ide kupic se dropsy. podziele sie, o!.
                pozdrawiam
              • kwik Re: gdzie sie konczy partnerstwo a zaczyna sponso 19.08.03, 15:15
                > Dlaczego odpowiada "kupimy", dlaczego nie powie "nie kupimy bo...", czy to sa
                > zabwy w kotka i myszke? To takie dziecinne mowi "kupimy" bo dziewczyna nie
                raz
                > mu kupila mu koszule, po co gierki?


                gierki nie maja znamion przymusu. grasz w to, co chcesz.
              • diab.lica Re: gdzie sie konczy partnerstwo a zaczyna sponso 19.08.03, 15:30
                > Kto powiedzial "kupimy"???

                a kto powiedzial pierwszy 'widzialam sliczna bluzke'?
                • rose2 Re: gdzie sie konczy partnerstwo a zaczyna sponso 19.08.03, 15:37
                  Powim tak, odpowiedz mojego faceta na "widzialam sliczna bluzke" bylaby "to
                  sobie ja kup", potraficie zauwazyc roznice?
                  • diab.lica Re: gdzie sie konczy partnerstwo a zaczyna sponso 19.08.03, 15:42
                    > Powim tak, odpowiedz mojego faceta na "widzialam sliczna bluzke" bylaby "to
                    > sobie ja kup", potraficie zauwazyc roznice?

                    przyznaje ze sie zgubilam.
                    gdyby facet kropki powiedzial 'to ja sobie kup' to juz nie bylby skapcem?
                    czemu jej po prostu sobie sama nie kupila?
                    • rose2 Re: gdzie sie konczy partnerstwo a zaczyna sponso 19.08.03, 15:57
                      Moze bylby a moze nie, moze taka odpowiedz dalaby podstawy do dalszej dyskusji
                      w tym temcie. "Kupimy" tez mi odpowiedz, dziewczyna ma na tyle taktu, ze sie
                      nie bedzie dopominala, bo po co. A on dalej sobie rzepke skrobie. To tak jak w
                      Kasi i Tomku, gdy Kasia chciala kupic sweter (bo jej sie podobal i chciala
                      pozyczac, moze jak i te rekawiczki). Tylko teraz mamy odwrotna sytuacje.
                      • diab.lica Re: gdzie sie konczy partnerstwo a zaczyna sponso 19.08.03, 16:08
                        juzusicku, znowu te rekawiczki...
                        naprawde myslisz, ze ona nie ma roweru i on je kupil zeby pozyczac?
                        nie wiem o jakiej Kasi i Tomku mowisz. chyba dlatego ze nie mamy telewizora :)
                        papa.
                        • rose2 Re: gdzie sie konczy partnerstwo a zaczyna sponso 19.08.03, 16:16
                          dlaczego rekawiczki, bo sie wiele ludzi przyczepilo do rekawiczek, ze jej sie
                          nie podobalo, a moze nie byly jej potrzebne. Czy to tak trudno zrozumiec?
                          Szkoda ze nie piszesz do amora jezusizku znowu ta bluzka... Jakis kacik
                          wzajemnej adoracji? Tak jak straw-berry napisala, jak dla mnie to gosciu nie
                          ustalil zadnych zasad odnosnie prezentow, bierze rowno co mu daja, a on figa z
                          makiem...Gdyby byly zasady nie byloby zalow.
            • straw-berry Re: gdzie sie konczy partnerstwo a zaczyna sponso 19.08.03, 15:29
              amor_latino napisał:

              > - misiu, widzialam w benettonie taka ladna bluzeczke.... nie masz ochoty
              > zobaczyc jak ja przymierzam. zblizaja sie moje urodziny... -
              > to jest wlasnie kliniczny przyklad takiego zawoalowanego sponsoringu. wiele
              > wyksztalconych mlodych kobiet z wielkich miast tak sie zachowuje, i nawet
              > chwala sie kolezankom jakie to z nich specjalistki w wyciskaniu misia, ale w
              > rzeczywistosci zostaja wczesniej czy pozniej same, bo z takiej pazernej
              postawy

              parafrazując: myszko, widziałem w media markt taka fajna klawiatura
              bezprzewodowa......nie masz ochoty zobaczyć jak sie fajnie na niej pisze.
              zbliżają się moje urodziny....- to jest właśnie....no co to jest? może ktoś to
              nazwie
              • amor_latino Re: gdzie sie konczy partnerstwo a zaczyna sponso 19.08.03, 15:37
                nazywam - chamstwo, bezczelnosc, proba wyludzenia dobra materialnego.

                straw-berry napisała:

                > amor_latino napisał:
                >
                > > - misiu, widzialam w benettonie taka ladna bluzeczke.... nie masz ochoty
                > > zobaczyc jak ja przymierzam. zblizaja sie moje urodziny... -
                > > to jest wlasnie kliniczny przyklad takiego zawoalowanego sponsoringu. wiel
                > e
                > > wyksztalconych mlodych kobiet z wielkich miast tak sie zachowuje, i nawet
                > > chwala sie kolezankom jakie to z nich specjalistki w wyciskaniu misia, ale
                > w
                > > rzeczywistosci zostaja wczesniej czy pozniej same, bo z takiej pazernej
                > postawy
                >
                > parafrazując: myszko, widziałem w media markt taka fajna klawiatura
                > bezprzewodowa......nie masz ochoty zobaczyć jak sie fajnie na niej pisze.
                > zbliżają się moje urodziny....- to jest właśnie....no co to jest? może ktoś
                to
                > nazwie
    • suzume prawdopodobnie 19.08.03, 15:58
      gdzieś w okolicach pomidorówki, mi amor :ppp
      • amor_latino siwety duch... 19.08.03, 16:05
        czy to najmilejsza czy tez mam pomrocznosc jasna?


        suzume napisała:

        > gdzieś w okolicach pomidorówki, mi amor :ppp
        • suzume omamy i przywidzenia 19.08.03, 16:13
          a wszystko z nadmiaru mołdawskiej produkcji eksportowej...
          • amor_latino Re: omamy i przywidzenia 19.08.03, 16:15
            zamiast "pomidorowki" od razu moglas napisac, ze sponsoring sie zaczyna miedzy
            ustami a brzegiem pucharu;)))))


            suzume napisała:

            > a wszystko z nadmiaru mołdawskiej produkcji eksportowej...
            • suzume to miałby niezwykla 19.08.03, 16:20
              dłuuugi początek
              • amor_latino i tak zle i tak niedobrze 19.08.03, 16:22
                zdaje sie, ze prawdziwego mezczyzne poznaje sie po koncu a nie po poczatku.

                suzume napisała:

                > dłuuugi początek
                • suzume prawdziwego mężczyznę 19.08.03, 16:28
                  poznaje się w beczce soli
                  • amor_latino strasznie to romantyczne;) 19.08.03, 16:31
                    dobrze jest tez szukac w kopie lat:)

                    suzume napisała:

                    > poznaje się w beczce soli
                    • suzume albo 19.08.03, 16:33
                      w stogu igieł...
                      • amor_latino czyzbys? 19.08.03, 16:39
                        wstyddzila sie napisac "w stogu siana?":)))) swoja droga, to z dzisiejszej
                        dyskusji wynika, ze prawdziwego mezczyzne nie poznaje sie w biedzie;)

                        suzume napisała:

                        > w stogu igieł...
                        • Gość: perfidna Re: czyzbys? IP: duprx* / 172.25.126.* 19.08.03, 16:43
                          a wiecie golabki co to jest email? No wlasnie jak nie wiecie to moge wam
                          wytlumaczyc
                          pa
                          • amor_latino perfi 19.08.03, 16:47
                            my nie umiemy gruchac emailem;( u nas to jest takie chemicznie spontaniczne

                            Gość portalu: perfidna napisał(a):

                            > a wiecie golabki co to jest email? No wlasnie jak nie wiecie to moge wam
                            > wytlumaczyc
                            > pa
                            • Gość: perfidna Re: perfi IP: duprx* / 172.25.126.* 19.08.03, 16:50
                              a moze pogruchajcie telefonicznie, no chyba ze oszczedzacie na rachunkach (???)
                              Oboje :o)) Bo przeciez to tez rodzaj sponsorowania jakby nie patrzec
                              • amor_latino Re: perfi 19.08.03, 16:54
                                to moze smsy? zawsze taniej wychodzi i tez niezle mozna pogruchac?

                                Gość portalu: perfidna napisał(a):

                                > a moze pogruchajcie telefonicznie, no chyba ze oszczedzacie na rachunkach
                                (???)
                                >
                                > Oboje :o)) Bo przeciez to tez rodzaj sponsorowania jakby nie patrzec
                                • Gość: perfidna Re: perfi IP: duprx* / 172.25.126.* 19.08.03, 17:01
                                  a co bedzie jak ona na Twoje 20 smsow wysle tylko 5? Pomyslisz, ze to ze jest
                                  pazerna?
                                  • amor_latino Re: perfi 19.08.03, 17:04
                                    pomysle, ze rozmiar nie ma znaczenia:)
                                    • Gość: perfidna Re: perfi IP: duprx* / 172.25.126.* 19.08.03, 17:18
                                      a gdyby ona milczala, znaczy 0 smsow? Domagalbys sie odpowiedzi?
                                      • amor_latino widzisz... 19.08.03, 17:23
                                        milczenie jest git. najmilejsza ciagle milczy a ja sie nieczego nie domagam.
                                        slyszysz su? moze bys potwierdzila?:)))))))))))))))


                                        Gość portalu: perfidna napisał(a):

                                        > a gdyby ona milczala, znaczy 0 smsow? Domagalbys sie odpowiedzi?
                                        • Gość: perfidna Re: widzisz... IP: duprx* / 172.25.126.* 19.08.03, 17:27
                                          ba, ale teraz milczy przez internet nie przez smsy, chcialam poruszyc wodze
                                          wyobrazni
                                          • amor_latino no niestety... 19.08.03, 17:30
                                            wyobraznie lepiej trzymac na wodzy bo sie moze wymknac spod kontroli. poza tym
                                            milczenie jest zlotem i w tym sensie jest bardziej cenne od jakistam rolek czy
                                            bluzki.
                                            g



                                            Gość portalu: perfidna napisał(a):

                                            > ba, ale teraz milczy przez internet nie przez smsy, chcialam poruszyc wodze
                                            > wyobrazni
                                            • Gość: perfidna Re: no niestety... IP: duprx* / 172.25.126.* 19.08.03, 17:39
                                              niestety ale wyobraznia jest czescia nas samych, boje sie ludzi bez wyobrazni
                                              tylko dlatego ze zazwyczaj tacy maja tylko jeden "wlasciwy" punkt widzenia.
                                              Gdyby ludzie byli pozbawieni wyobrazni dalej siedzieliby w jaskiniach, a mnie
                                              swiat sie podoba taki jaki jest teraz.
                                              Milczeniem nie rozwiazuje sie problemow, milczeniem tworzy sie nieporozumienia.
                                              • amor_latino Re: no niestety... 19.08.03, 17:43
                                                reszta jest milczeniem. milego wieczoru ;)

                                                Gość portalu: perfidna napisał(a):

                                                > niestety ale wyobraznia jest czescia nas samych, boje sie ludzi bez wyobrazni
                                                > tylko dlatego ze zazwyczaj tacy maja tylko jeden "wlasciwy" punkt widzenia.
                                                > Gdyby ludzie byli pozbawieni wyobrazni dalej siedzieliby w jaskiniach, a mnie
                                                > swiat sie podoba taki jaki jest teraz.
                                                > Milczeniem nie rozwiazuje sie problemow, milczeniem tworzy sie
                                                nieporozumienia.
                                                >
                                        • suzume Re: widzisz... 19.08.03, 23:08
                                          amor_latino napisał:

                                          > milczenie jest git. najmilejsza ciagle milczy a ja sie nieczego nie domagam.
                                          > slyszysz su? moze bys potwierdzila?:)))))))))))))))

                                          może bym potwierdziła, ale nie chciałam przerywać perfi gruchania ;)
                        • suzume Re: czyzbys? 19.08.03, 23:11
                          amor_latino napisał:

                          > wstyddzila sie napisac "w stogu siana?":))))

                          no jak ktoś szuka mężczyzny w stogu siana, zamiast wykorzystać okoliczności
                          przyrody...

                          > swoja droga, to z dzisiejszej
                          > dyskusji wynika, ze prawdziwego mezczyzne nie poznaje sie w biedzie;)

                          bieda? nie ma takiego miasta... jest lądek zdrój ;)
    • jackie.brown sponsoring zaczyna sie wtedy, kiedy 19.08.03, 21:58
      konczy sie partnerstwo, czyli wtedy kiedy laska nic nie czuje do faceta.
    • Gość: jendza Palce do rekawiczek... IP: *.w81-50.abo.wanadoo.fr 19.08.03, 22:16
      to ona powinna dorobic na drutach, o!

      Ona by sie wykazala partnerstwem, on by sie
      ucieszyl, ze kobieta gospodarna jest i inwestowac
      w nia warto...

      Polecam, mile Panie... :))
      Poza tym robienie na drutach bardzo dobrze wplywa
      na napiete nerwy, co - zdaje sie -
      poniektorym tu by sie nad wyraz przydalo...
      Ot, chocby Truskaweczce...

      Pozdrawia nieustajaco
      jendza zmaterializowana oraz anty-kobieca, he, he...
      Ps
      A w domku przy wlasnym mezczyznie najlepiej...
      chodzic nago po prostu - i po co te bluzki...?
      Dobrego wieczoru:))
      j
      • Gość: M :) IP: 213.216.74.* 19.08.03, 22:40
        wszyscy ktorzy tak przeklinaja - kropke -mam wrazenie, nie robia swoim
        partnerow prezentow, sami ich nie dostaja :).Cos jak LPR-tylko odnosnie
        drobiazgow dawanych sobie nawzajem.
        Oczywiscie kazda kobieta stara sie udowodnic jak to nie lubi kwiatow, bluzek
        etc etc..a facet-bedzie nazywal babke ktora chciala by od swojego ukochanego
        cos dostac "k.." itp ;)
        Ogolnie super. Rechot na sali.A ja dla mnei to hipokryzja..albo..
        NO wlasnie.Prawdopodobnie panie, ktora sie wypowiadaja anty "sponsoring" (w
        cudzysłowie, bo przeciez kupno kwiatka ukochanej -tak nie mozna nazwac). nigdy
        ni emial problemów z otrzymywaniem kwiatow etc..a przeciez bogacz biednego nie
        zrozumie.
        Ps=moim zdaniem chodzi o pamiec..o swiadomosc. "wow, pomyślał o mnie.kocha
        mnie". Ja tak mam jak zerwie mi kwiatka, kupi czekolade etc.. To mile.
        po prostu.bez zbednej filozofii.
        A ja mu kupie "pilke nozna", albo piwo -guinessa..drobiazgi, ktore
        swiadcza "pamietam".
        • Gość: jendza Czemu nie LPR? Znaczy, generalnie rzecz ujmujac... IP: *.w81-50.abo.wanadoo.fr 19.08.03, 23:20
          trzeba uporzadkowac od poczatku.
          Forum to forum, zarty to zarty, a zycie to zycie.
          Jak autorka watku o mezczyznie, ktory nie daje prezentow,
          wyobraza sobie bycie we dwoje?
          Co jest dla niej wazne, a co najwazniejsze?
          Jesli chodzi jej rzeczywiscie tylko o te prezenty -
          to racje ma Gucio, mowiac o sponsoringu,
          a jesli ta sprawa z prezentami dotyczy w istocie glebszych relacji
          zwiazku, jako swoisty papierek lakmusowy wykazujacy, ze cos jednak
          nie gra... - to klociloby sie to ze stwierdzeniem
          samej bezposrednio zainteresowanej, ze poza tym aspektem finansowym wszystko
          jest w porzadku (czy jakos tak...).
          Bo nie jest.

          Moim zdaniem, zaznaczam: moim zdaniem, bycie we dwoje
          to jest ofiarowywanie sie sobie nawzajem.
          Prezentem moze byc poranny usmiech po prostu, kawa podana
          do lozka, moze byc tez kwiatek oczywiscie, rolki, samochod...
          i nie wiem jeszcze co.
          NIe rzecz w tym, ile to kosztuje, rzecz w tym, czy rzeczywiscie
          'prezent' jest darem serca - dla serca... A oczywiscie to drugie
          serce powinno znac wage tego daru... i wlasciwie go przyjac...
          W takiej 'idealnej' parze wszelkie dobre energie powinny sobie swobodnie
          przeplywac miedzy osobami..., laczac partnerow dodatkowo jeszcze mocniej
          i pozwalajac na
          BUDOWANIE WSPOLNOTY. Od fundamentow. A pieniadze, jako srodek (nie cel),
          tez jakos wspoltworza fizykalny wymiar zycia ludzkiego...
          NIe wydaje mi sie, by para, gdzie on skapi, a ona czeka, ze cos
          jej jednak skapnie, byla para z szansami na dobra przyszlosc...
          Bo wyglada na to, ze wartosc materialna przedmiotow oni OBOJE cenia
          wyzej, niz fakt, ze ze soba sa...
          Bo oni raczej sie 'maja', niz 'sa'ze soba...

          Nasze wspolne bycie budowalismy przez wiele lat, rozmawiajac o wszystkim.
          O sprawach finansowych rowniez.
          Po paru latach malzenstwa nadal dostaje rozyczki cudne,
          sniadanie do lozka czesto bardzo...
          Nie wyobrazam sobie, by mezczyzna, z ktorym jestem, zaproponowal mi
          podzial kosztow na przyklad wspolnych wakacji w trakcie wyjazdu lub po -
          stawiajac mnie uprzednio przed faktem dokonanym...
          Jesli naprawde jestesmy razem, to RAZEM wybieramy, gdzie jedziemy,
          i jak ten wyjazd oplacamy.
          Kwestia finansow to tylko JEDNA z plaszczyzn zwiazku, wcale nie najwazniejsza.
          Choc nader czesto bardzo ZNAMIENNA!
          Trzeba ja tylko uporzadkowac.
          Umowic sie na przyklad co do partycypowania w kosztach PRZED WYJAZDEM,
          stawiajac sprawy w sposob jasny.
          Kazdy z nas ma wady, a taka wada jest na przyklad skapstwo.
          Ktoz mi powie, ze jestem skapa, ale z miloscia, tak by mi pomoc, a nie dokopac,
          jesli nie moj partner?
          Moze wiec wystarczy posadzic tego nieszczesnika na krzeselku
          i wylozyc, gdzie tkwi problem?
          ALbo inaczej - nie zgodzic sie na wspolna wycieczke, knajpe i nie wiem
          jeszcze, co - podajac rzeczywisty powod, czyli brak gotowki?
          To tez sposob, na rozpoczecie ROZMOWY...
          Czymze bowiem jestesmy, jesli nie rozmowa?

          A jak chodzi o ten nieszczesny 'sponsoring' -
          czy wiecie, drogie Forumowiczki, ze prostytucja
          w malzenstwie jest zjawiskiem opracowanym naukowo?
          Bo jesli ktos zmienia stan cywilny, by zapewnic
          sobie lepszy status/pieniadze/okreslone inne dobra...
          w zamian za stale uslugi seksualne, to czymze to jest,
          jesli nie prostytucja?
          Tyle tylko, ze zawoalowana...

          Pozdrawia smetnie
          jendza

          • gal_ja Re: Czemu nie LPR? Znaczy, generalnie rzecz ujmuj 19.08.03, 23:48
            Gość portalu: jendza napisał(a):

            >
            > A jak chodzi o ten nieszczesny 'sponsoring' -
            > czy wiecie, drogie Forumowiczki, ze prostytucja
            > w malzenstwie jest zjawiskiem opracowanym naukowo?
            > Bo jesli ktos zmienia stan cywilny, by zapewnic
            > sobie lepszy status/pieniadze/okreslone inne dobra...
            > w zamian za stale uslugi seksualne, to czymze to jest,
            > jesli nie prostytucja?
            > Tyle tylko, ze zawoalowana...

            Jendza! T.y m.n.i.e d.o.b.i.j.a.s.z. Kobiety nie są takie.

            >
            > Pozdrawia smetnie
            > jendza
            >

            Pozdrawia tragicznie,
            Gal
            • jendza1 Galu, no to 'na druga nozke', he, he... 20.08.03, 06:16
              Ja przeciez nie twierdze, ze w malzenstwie moga
              sie prostytuowac tylko kobiety...

              I to dopiero mnie dobilo, swego czasu...

              Pozdrawiam terminalnie
              Wysciski serdeczne slac:)
              j.
          • Gość: Margaret Re: Czemu nie LPR? Znaczy, generalnie rzecz ujmuj IP: *.swic.dialup.inetia.pl 20.08.03, 00:00
            Gość portalu: jendza napisał(a):

            > Tyle tylko, ze zawoalowana...
            >
            > Pozdrawia smetnie
            > jendza



            Nie bede cytowala :).Powiem ze oczywiscie,zgadzam sie. Tylko ze ja wlasnie tak
            odebralam post "w kropce"..tzn nie jako "oczekiwanie"autorki az"Cos
            skapnie"..tylko raczej jako rozczarowanie..ze facet..hmm...coz- nie ma
            wyczucia?.. Ze o niej nie mysli?.Moge powiedziec, ze ciezko jest twkic w
            zwiazku gdy facet nie potrafi nawet milego sms-a wyslac na urodziny, zrobic
            kawy, zaproponowac cos, czy kupic czekolady-bo wie ze uwielbiasz.. (czekolada
            nie jest droga, wiec nie o finanse chodzi , tylko o pamiec :)}.
            Co do finansow-zgadzam sie, to wspolna sprawa, nie tylko kobiety , nie tylko
            faceta.
    • suzume gustavo 19.08.03, 23:15
      a może jej tylko było przykro i smutno, trutniu jeden?
      a Tobie to się od razu kojarzy. fe ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka