Dodaj do ulubionych

Wasza wypowiedź ...

02.02.08, 01:58
proszę Was o wypowiedzenie Waszych opinii odnośnie niżej przedstawionej
sytuacji. Z góry dziękuje
Żona dobrze wychowana, bez nałogów, spokojna, wykształcona, miła, oddana,
wierna, dbająca o dom, wykonująca własne obowiązki: sprzątanie, gotowanie,
pranie, prasowanie, zakupy, wynoszenie śmieci, znoszenie drewna do kominka aby
w domu było ciepło, pomagająca mężowi w jego pracy, pomaga mężowi w jego
edukacji ponieważ jeszcze się uczy itp. Męża jedyny domowy obowiązek (według
niego) praca i dawanie na utrzymanie. Żona od marca również będzie miała
pracę. Niby wszystko wydaje się w porządku ... ale jest te małe „ale”. Mąż
ostatnimi czasy ma tzw. „napady szału” z byle powodu. Po alkoholu zrobił się
agresywny. Z żoną niegdzie nie chce wychodzić, jeśli już to oddzielnie. Żonie
trudno pojąc czemu tak się dzieje, ponieważ trudno w to uwierzyć ale przed
ślubem było zupełnie inaczej, mieszkali z sobą i nie było żadnych oznak że
„czar” pryśnie. Są dni kiedy jest naprawdę dobrze, mąż okazuje czułość w
stosunku do żony. A są też dni kiedy mąż okazuje swoje negatywne nastawienie
do żony, tak jakby była jego wrogiem. Ubliża ... później przeprasza i znów
jest dobrze ale do czasu. Dziś np. żona rano zrobiła śniadanie, wspólna kawka,
mąż chciał kanapki-żona zrobiła, mąż zażyczył sobie kopytka na obiad-żona
zrobiła, razem oglądali film, podczas którego mąż się tulił a żona głaskała go
po głowie tak jak lubi. Wieczorem padła propozycja wyjścia męża na piwo, a gdy
żona odezwała się ze z chęcią by z nim poszła, to mąż z tekstem „masz siedzieć
w domu idę sam z kumplem”. Ok., żona nie dochodziła się-a niech idzie.
Wyszykował się, buty na nogach i nagle telefon – okazuje się że kolega nie
może z nim iść bo musi gdzieś jechać. Mąż wpada w złość, którą sobie wyżywa na
żonie, krzyczy, wyzywa od franc. Zabiera się i wychodzi, żona widząc że coś
się z mężem dzieje wychodzi za nim. Spotykają się przed domem i nagle
szokująca reakcja męża „przegięłaś, do domu! Teraz pożałujesz”. Obydwoje
wchodzą do domu, mąż idąc po schodach krzyczy i ubliża żonie która idzie po
schodach tuż za nim, wygraża jej że źle skończy. Żona spokojnie pyta co się
stało, bo przecież jeszcze nie dawno wspólnie się śmiali a tu nagle taka
zmiana jego zachowania. Nagle mąż odwraca się chwyta ją za kurtkę i mocno
przyciska o ścianę, mówiąc „nie sprzeciwiaj się”. Odchodzi. Żona mówi żeby się
uspokoił bo nie ma powodu aby tak się do niej odnosił, wtedy mąż znów łapie
żonę za kurtkę w okolicy gardła, przyciska do ściany i mówi „zamknij ryja”.
Siadł przed komputer i wyjął piwa (8 piw) zaczął pić i ubliżać, że to jest
jego życie i będzie robił sobie co mu się podoba. Zaczął wygrażać, że któregoś
dnia sypnie żonie w ryj-bo sama się o to prosi (tak on uważa). Mówi że żałuje
że się z nią ożenił. Żona odpuszcza, bo widzi że mąż już ma wypite więc uważa,
że skoro jest w takim stanie to nie warto z nim rozmawiać, bo jedynie może
sprawa się zaostrzyć. Mąż ewidentnie próbuję żonę sprowokować do kłótni mówiąc
przeróżne nie miłe rzeczy, że ma „spie..ć” że sra na nią i wali go to co
będzie z nimi ... aż wreszcie mówi że ma zamiar złożyć pozew o rozwód. Jako
przyczynę podał taki powód „żona się stawia” czyli jak ubliża żonie to ona na
to ostro reaguje a zdaniem męża powinna zachować milczenie i przyjmować słowa
pogardy z pokorą, czyli według męża żona powinna być uległa. SZOK! Przecież
nigdy taki nie był, przed ślubem brzydkiego słowa do niej nie powiedział.
Drugi powód dla którego chce złożyć pozew to fakt, że ostatnio zanikło
współżycie między nim a żoną. Tylko że ! .... współżycie nie zanikło dlatego,
że żona nie chce ale dlatego, że żona nie może przez jakiś czas z przyczyn
zdrowotnych – jest leczona ginekologicznie, bo ma powikłania po wymrażaniu
nadżerki, nawet 9 dni spędziła w szpitalu. Zaczął wygrażac że skoro żona mu
„nie daje” to będzie chodził na kurw.. Po wypiciu większej ilości piw zaczął
coraz to boleśniejsze słowa mówić, typu „dopiero od 2 lat sypiam TYLKO z
Tobą, zdradzałem Cię przed ślubem”
Obserwuj wątek
    • magda8887 dodatkowa wypowiedź 02.02.08, 02:08
      dodam, że mąż tak nagle wyskoczył z hasłem "rozwód". Szok! dla żony bo ona sama
      dobrze wie, że żadnych powodów mężowi nie dała do rozwodu. Są sobą tyle lat i
      ona nigdy mu nie naubliżała, zawsze była wierna, szczera, dbająca o męża i dom.
      Tyle cierpliwości w niej, tyle już zniosła a mimo to jest dalej z nim. A
      przecież ostatnio jak widzieliśmy się ze znajomymi to chwalił się mną, że ma
      taką dobrą żonę, że jest szczęśliwy, nawet klękał w barze i wyznawał jej miłość.
      A dziś? wystrzelił z rozwodem. Paranoja!
      • shics Re: dodatkowa wypowiedź 02.02.08, 03:25
        Szybciutko przygotuj papiery rozwodowe i daj mu podpisać przy świadkach, aby cię
        nie pobił. I zrób to zanim on zmieni zdanie.
        No Ty chyba nie rozważasz jakiś terapii czy innych głupot?
        • trusia29 Re: dodatkowa wypowiedź 02.02.08, 22:02
          shics napisał:

          > Szybciutko przygotuj papiery rozwodowe i daj mu podpisać przy
          świadkach, aby ci
          > ę
          > nie pobił. I zrób to zanim on zmieni zdanie.


          Niby jakie papiery rozwodowe masz na myśli? to nie amerykańki serial
          przeciez....
      • rozczochrany_jelonek Re: dodatkowa wypowiedź 02.02.08, 07:50
        > A dziś? wystrzelił z rozwodem.

        masz szanse ciekawiej ułożyć sobie życie, jak długo to wytrzymasz ?
        • magda8887 Re: dodatkowa wypowiedź 02.02.08, 08:46
          najgorsze jest to że o cała tą zaistniałą sytuację obwinia tylko mnie. Swoich
          błędów nie widzi, wręcz przeciwnie tłumaczy, że to ja go do wszystkiego
          sprowokowałam. A ja przecież nigdy mu nie naubliżałam nawet w kłótniach, a on za
          to ubliża kiedy tylko mu się podoba, nie szczędząc mocnych słów. Mieszkamy z
          teściami, teściowa widzi co się dzieje, próbowała z nim porozmawiać to odwinął
          kota ogonem i powiedział, że ja robie z siebie ofiarę gdy tak naprawdę on jest
          ofiarą, uważa że mam go za nic itd. A to przecież bzdura.
          Póki co on na razie pracuje, ja dopiero od marca ale niestety będzie to tylko
          umowa na czas krótki - więc póki co on daje na utrzymanie, a ja w takim wypadku
          wzięłam wszystkie obowiązki domowe na siebie, mało tego pomagam mu w prowadzeniu
          jego własnej działalności tzn.zajmuje się sprawami papierkowymi, sprzątam mu
          codziennie lokal w którym mieści się jego praca - także jak rano idzie do pracy
          ma czyściutko. A on? Wczoraj po kłótni jaką zgotował, zabrał wszystkie
          pieniądze, które były odłożone i gdzieś schował - powiedział, że to są jego
          pieniądze, a mi nawet złotówki nie da.
          • cioccolato_bianco Re: dodatkowa wypowiedź 02.02.08, 08:48
            dziewczyno, pakuj rzeczy u uciekaj jak najdalej. tu nie ma na co
            czekac!
          • selica Re: dodatkowa wypowiedź 02.02.08, 09:06
            To jest jakiś horror, co opisujesz. Facet jest niezrównoważony
            psychicznie (albo jest narkomanem). Rozumiem, że to, że mu we
            wszystkim usługujesz, spełniasz zachcianki, zgadzasz się na wszystko
            i wykonujesz polecenia, wynika z tego, że go kochasz, a poza tym
            jesteś uprzejma z natury, ale nie możesz pozawalać na to, żeby Twój
            mąż tak Cię traktował. Nie jesteś żoną ze Stepford. Nie daj sobie
            wmówić, że cała wina leży po Twojej stronie i nie daj się przez
            niego zastraszyć. Twój mąż ma silniejszy charakter od Ciebie i dąży
            do całkowitego podporządkowania (co mu się już, hmmm... calkiem
            nieźle udało). Muisz mieć kogoś, kto Ci pomoże, bo skoro on reaguje
            agresywnie, możesz się znaleźć w niebezpieczeństwie. Na Twoim
            miejscu nie liczyłabym na to, że on Cię przeprosi i wszystko będzie
            dobrze. Agresja to olbrzymi problem, podobnie skołonność do
            poniżania i deprecjonowania czyjejś wartośći. Stłamsi Cię ten facet
            i w pewnym momencie ockniesz się z myślą, że dałaś mu wszystko, a
            zostałaś z niczym. I nie myśl, że jak będziesz dla niego taka dobra,
            to on przejrzy na oczy i się zmieni. To niestety tak nie działa.
            Zastanów się nad tym wszystkim. Niełatwo jest odejść, ale czasem to
            najlepsze rozwiązanie.

            Trzymaj się.
            • magda8887 selica 02.02.08, 10:30
              > Rozumiem, że to, że mu we wszystkim usługujesz, spełniasz zachcianki, >
              zgadzasz się na wszystko i wykonujesz polecenia, wynika z tego, że go > kochasz,
              nie we wszystkim mu usługuję, tylko w granicach rozsądku ... ale wiele rzeczy
              dla niego robię. Na wszystko się nie zgadza i tu jest sęk ... bo jego nagle
              zaczęło wkurzać to że czasem potrafię powiedzieć NIE. Wtedy wpada w szał, mówi
              że mam być posłuszna i mam się nie sprzeciwiać bo pożałuję.

              > Nie daj sobie wmówić, że cała wina leży po Twojej stronie i nie daj > się
              przez niego zastraszyć.
              Nie boję się go, wczoraj jak mnie złapał za kurtkę i przycisnął do ściany
              pokazałam mu, że się go nie boję. Nawet powiedziałam "co uderzysz mnie, to zrób
              to, a wtedy Ty pożałujesz bo od razu pójdę na policję i obdukcję, nie podaruję
              Ci tego", zaczął się śmiać. Powiedział, że sama proszę się o to aby mi
              wpierdzielił.

              > Twój mąż ma silniejszy charakter od Ciebie i dąży
              > do całkowitego podporządkowania (co mu się już, hmmm... calkiem
              > nieźle udało).
              To prawda ma silniejszy charakter. Kiedyś było tak, że jak mieliśmy jakiś
              problem to rozmawialiśmy a teraz tak nie ma. On wtedy wychodzi z domu nie mówiąc
              dokąd i najczęściej wraca pijany i kontynuuje wcześniejszą awanturę, tylko już
              bardziej agresywnie. A mamie swojej (mieszkamy z nią) powiedział, że to ja
              próbuję sobie go podporządkować, a tak naprawdę to on próbuje mnie ... a
              przecież nie o to chodzi w małżeństwie aby jedno podporządkowało sobie drugiego.

              > Muisz mieć kogoś, kto Ci pomoże, bo skoro on reaguje
              > agresywnie, możesz się znaleźć w niebezpieczeństwie.
              Nie mam nikogo takiego.

              > Stłamsi Cię ten facet i w pewnym momencie ockniesz się z myślą, że > dałaś mu
              wszystko, a zostałaś z niczym.
              Już teraz czuję się podobnie do tego co piszesz ... bo tak dokładnie jest, że
              dałam mu wszystko ... oddałam 9 moich lat, przez które byłam mu wierna, oddana,
              szczera itd. a teraz tak mi odpłaca. Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy.
              Jak braliśmy ślub mieliśmy tyle planów a dziś? ... kładę się spać nie widząc co
              będzie jutro, czy będzie spokój i mąż miły a czy kolejny raz wywoła sprzeczkę o
              byle co, czy dziś będzie mnie nazywał "kochaną żonką" a czy "francą i chadrą"

              • wbita_w_jego_cien Re: selica 02.02.08, 10:38
                Moje pierwsze slowa to ,,ja pie..`` jak mozna z kims takim byc,
                Wiem ze takiego go nie znalas przed slbuem zmienil sie ale ja po
                takiej akcji spakowala bym sie i wyniosla, poczekala jakis czas
                ochlonela, przemyslala pare spraw a potem pozew o rozwod. Magda
                wspolczuje ci ale nie pozwol sobie wchodzic na glowe, bo nast razem
                przeczytamy watek pt,,maz mnie bije``. Tu widze zanosi sie na meza
                ala Pan i Wladca ;/;/.
                • wbita_w_jego_cien Kobieta kochajaca za bardzo... smutne nt 02.02.08, 10:40
                • magda8887 Re:odp 02.02.08, 11:29
                  Dziś mi się zapytał co dalej z naszym małżeństwem bo jemu jest ciężko ze mną, że
                  męczy się ze mną. Wczoraj mówił o tym, że wniesie pozew o rozwód, dziś póki co
                  nie mówił jeszcze o tym. Spytałam go czemu jest taki agresywny i na jakiej
                  podstawie uważa że jest mu ze mną ciężko, przecież ma wszystko co do szczęścia
                  potrzeba: dom, własna działalność która przynosi dobre dochody, kochająca żona,
                  która dba o dom i niego, która wykonuje wszystkie obowiązki domowe, mało tego
                  pomaga jemu w prowadzeniu działalności (tak jak pisałam wcześniej zajmuję się
                  sprawami papierkowymi, on nie musi się martwic o ZUS i Urząd Skarbowy i o to aby
                  opłaty były robione na bieżąco w terminie, nie musi się martwic o rozliczenia -
                  bo o to wszystko dbam ja, jeszcze na koniec jego pracy sprzątam mu w lokalu).
                  A wiecie co mu przeszkadza, to że jak chce iść na piwo to, że ja mu czasem
                  zabraniam ... ale tyle razy mówiłam mu, że nie mam nic przeciwko temu aby
                  wychodził z kolegami od czasu do czasu na piwo, że mi chodzi o to aby chodził z
                  "prawdziwymi" kolegami a nie takimi którzy buntują go przeciwko mnie i przeciwko
                  jego ojcu ... bo byłam świadkiem tego jak kumpel buntował go. Powiedział mu, że
                  ciężko mi gdy on wychodzi na piwo, ponieważ dla mnie to ogromny stres ...
                  dlaczego? ... a no dlatego, że zanim wychodzi z domu to mówi że idzie na piwko
                  góra 5 - że nie opije się i że wróci np o 22ej i pójdzie spokojnie spać, a jak
                  coś to jest pod telefonem bo zabiera z sobą i mogę w każdej chwili zadzwonić, a
                  jak będzie chciał posiedzieć w barze dłużej to da mi znać. Tak to wygląda w
                  teorii a w praktyce jest zupełnie inaczej. Jak tylko przekroczy próg domu -
                  wszytko staje się nie ważne, jego słowa już idą w nicość, bo:
                  1. wraca późno w nocy ok 2ej (mimo że sam mówił że wróci np. o 22ej)
                  2. nie ma z nim kontaktu ( a przecież wychodząc z domu mówił, że bierze telefon
                  i jak coś to będziemy w kontakcie, a tu ani on nie zadzwoni uprzedzić ze jednak
                  wróci o wiele później bo nawet 3 godziny później, ani ja nie mogę się dodzwonić
                  bo albo telefon ma wyłączony albo nie odbiera)
                  3. wraca pijany (a mówił że sie nie upije)
                  4. po powrocie wpada w szał, wyzywa mnie, ubliża, grozi, potrafił zejść do
                  rodziców i wyzywać ojca, nawet podniósł na niego rękę (a mówił że jak wróci to
                  będzie spokój)

                  I tak jest praktycznie za każdym razem jak sobie wyjdzie na piwo, więc nic
                  dziwnego że takie jego wyskoki na niby te 1 góra 5 piw wzbudzają we mnie
                  niepokój. Za każdym razem jak chciał wyjść to mówił że tym razem będzie inaczej,
                  że wie że źle robił i że teraz dotrzyma słowa. Wyjdzie tylko z domu i już
                  zmiana. Ponownie robi to co wyżej wypisałam w punktach. I tak było wiele razy,
                  więc nic dziwnego, że jak powie mi że idzie na piwo a ja wyrażę swoją niechęć i
                  wtedy on wpada w szał, bo jak śmiem się sprzeciwić. I to mu właśnie we mnie
                  przeszkadza, oskarża mnie że go węzie w domu - co za bzdura. Tyle razy mu
                  tłumaczyłam o co tak naprawdę chodzi, że gdyby robił tak jak ustaliliśmy
                  wspólnie to ja bym nie miała nic przeciwko jego wyjściom na piwo. I on na tej
                  podstawie stwierdził, że sie ze mną męczy i użera ... i z tego powodu myśli o
                  tym aby się ze mną rozwieść. To jest paranoja bo na to wygląda że jego zdaniem
                  łatwiej i lepiej się rozwieść aniżeli dotrzymać słowa jakie dał, czyli uważa że
                  łatwej i lepiej się rozwieść aniżeli wrócić z tego piwka do domu grzecznym i w
                  rozsądnej godzinie a nie późno w nocy.
                  A dodam że zdarzyły się takie przypadki że wyszedł z domu na te piwko i w nocy
                  po 2ej dostałam telefon i musiałam iść odbierać go i samochód z policji bo sobie
                  z kumplami po pijaku jeździł (kumpel był za kierownicą) ale sie wstydu najadłam
                  przed policjantami - spisywali moje dane. Dwa razy zdążyło się że wyszedł na
                  piwo i mówił że wróci koło 23ej, a ale o tej godzinie to dzwonił narąbany jak
                  świnia z tekstem że będzie się bił i wracał o 2ej w nocy poobijany, krew cieknie
                  z nosa, podrapany, a o ubraniach nie wspomnę. Ma już 2 koszule podarte i
                  spodnie. I on się dziwi, że zaczęłam sprzeciwiać się jego takim wypadom.
                  Ja już chyba wariuję, powiedzcie czy ten mój sprzeciw odnośnie jego wypadom na
                  piwo jest normalną reakcją a czy przesadzam, bo ja już mam jeden mętlik w głowie
                  i ciągle słyszę że to moja wina.
                  • bupu Re:odp 02.02.08, 14:59
                    Normalną reakcją jest rozwód jak najszybciej się da. Facet ma problemy z piciem,
                    jest wobec ciebie chamski i agresywny, na co jeszcze czekasz kobieto? Na to ze
                    światłość niebieska na niego spłynie i cudownie go odmieni? Czy na ten pierwszy
                    raz kiedy on przestanie grozić i wreszcie spuści Ci ten łomot? Ten związek jest
                    chory od stóp do głów.
          • figgin1 Re: dodatkowa wypowiedź 02.02.08, 15:43
            magda8887 napisała:
            A ja przecież nigdy mu nie naubliżałam nawet w kłótniach, a on z
            > a
            > to ubliża kiedy tylko mu się podoba

            No i już masz swój pierwszy błąd.
      • a_nuta Re: dodatkowa wypowiedź 02.02.08, 16:48
        Mąz jest agresywnym alkoholikiem,zona ma syndrom ofiary-jak sie
        dłuzej pozastanawia todojdzie do wniosku ,ze to i tak jej wina-wiec
        niech sie nie zastanawia "co sie biednemu Misiowi" stało tylko wieje
        jak najszybciej
    • listekklonu Uciekaj jak najszybciej! 02.02.08, 11:09
      I nie pozwalaj następnemu facetowi, żeby Ci tak wchodził na głowę.
    • pigwaa Re: Wasza wypowiedź ... 02.02.08, 11:20
      Ustawiłaś się na pozycji ofiary. Robisz wszystko, żeby JEMU było
      dobrze! A czy zrobiłaś coś żeby TOBIE było dobrze? Czy on robi
      cokolwiek, zeby Tobie BYŁO dobrze? On tylko bierze, ty za dużo
      dajesz, tak nie można.
      Obawaim się, ze z nim będzie trudno. JAk już kotoś napisał:
      pozwoliłaś sobie wejść na głowę.
      • magda8887 pigwaa 02.02.08, 11:35
        > A czy zrobiłaś coś żeby TOBIE było dobrze?
        Myślałam że nasz ślub będzie dla nas obojga czymś dobrym, że nadal będzie tam z
        sobą dobrze jak przed ślubem

        > Czy on robi cokolwiek, zeby Tobie BYŁO dobrze?
        on uważa że robi wszystko aby mi było dobrze, że sie stara ale ja nawalam, że to
        ja nie dbam o niego, że go nie lubię, że go olewam itd. On uważa że choćby to że
        utrzymuje nas to i tak wiele, że robi mi tym dobrze że daje kasę na utrzymanie
        ... ale przecież tak jak pisałam ja mu pomagam w jego pracy (robię dodatkowo za
        jego księgową i sprzątaczkę). Co z tego że mówi że daje na utrzymanie, jak
        często mnie rozlicza, jak idę na zakupy to później chce abym oddała mu resztę, a
        jak się wkurzy o byle co to chowa wszystkie pieniądze a wtedy czuję się jakby
        miał mnie za złodziejkę.

        > On tylko bierze, ty za dużo dajesz, tak nie można.
        bo ja wychodzę z założenia że jeśli jest już małżeństwo to trzeba dawać jak
        najwięcej od siebie.
        • bupu Re: pigwaa 02.02.08, 15:03
          Tylko wiesz, to powinno działać w dwie strony, a wam się zrobił układ
          jednostronny: Ty tyrasz, dbasz i usługujesz, a pan i władca robi sobie z Ciebie
          kozła ofiarnego odpowiedzialnego za wszelkie nieszczęścia we wszechświecie
          (notabene piękny i klasyczny przykład tego jak działa osobowość alkoholika-to
          cały świat się sprzysiagł przeciw niemu i kłody pod nogi mu rzuca, a on biedny
          za uciśnioną niewinność robi).
          • magda8887 Re: bupu 02.02.08, 15:47
            > Tylko wiesz, to powinno działać w dwie strony, a wam się zrobił układ
            > jednostronny: Ty tyrasz, dbasz i usługujesz, a pan i władca robi > sobie z
            Ciebie kozła ofiarnego odpowiedzialnego za wszelkie > nieszczęścia we
            wszechświecie
            Dokładnie jest tak jak piszesz ... bo obowiązki są rozłożone w taki sposób, że ja:
            1. gotuję
            2. sprzątam
            3. piorę
            4. prasuję
            5. robię zakupy
            6. wstaje rano i robię mu śniadanie + wspólna kawka
            7. wynoszę śmieci
            8. znoszę drewno do kominka aby było w domu ciepło
            9. prowadzę mu księgowość
            10. załatwiam jego sprawy z ZUS i Urzędem Skarbowym
            11. sprzątam mu lokal, w którym pracuje
            12. to ja chodzę z rachunkami do opłat
            13. pomagam mu w pisaniu prac zaliczeniowych
            14. jestem łącznikiem między nim a jego ojcem, bo mieszkamy z jego rodzicami i
            mąż nie rozmawia bezpośrednio z ojcem a ojciec z nim, tylko za pośrednictwem mnie

            Męża obowiązki, które wykonuje:
            1. pracuje
            2. daje na życie
            i TYLE!
            ale do punktu nr 2 dodam taką informację, że na żywności bardzo dużo
            oszczędzamy, ponieważ 2 razy do roku mój tato zapełnia nam cała zamrażarkę
            świeżą wiejską wędliną i mięsem na obiady. Tato 2 razy do roku bije świnię więc
            wędliny i mięsa mamy dużo i nie potrzeba nam kupować dodatkowo, jedynie co to
            parówki. Ziemniaków i jajek również nie kupujemy bo tato prowadzi gospodarstwo i
            zawsze dostajemy. Tak więc jakby nie było to można powiedzieć, że z mojej strony
            również dokładam się do tego "dawania na życie". Także według męża to ma tylko
            dwa powyższe obowiązki ale za to dużo praw sobie rości. A mi powiedział że mam
            jedne prawo "zachować milczenie". A on się tak chełpi że utrzymuje dom i żonę,
            według niego to bardzo dużo. I przy każdej kłótni mówi że zapie.. na cały dom
            a ja jestem leń.
            • triss_merigold6 Zrób jemu i sobie uprzejmość 02.02.08, 16:05
              Skoro czuje się pokrzywdzony nadmiarem obowiązków zrób mu tę
              uprzejmość i kopnij go w dupę. Naprawdę można mieć fajny związaek
              bez konieczności stawania sie szmatą do podłogi dla pana.
              Jesteś ofiarą idealną, po prostu idealną. Wymarzona partnerka dla
              alkoholika/ćpuna/innego śmiecia. Myslałaś o terapii?
              • magda8887 Re:triss_merigold6 02.02.08, 16:21
                > Myslałaś o terapii?
                tak, kilkakrotnie mu proponowałam, za każdym razem odmawia. Bo jak mu
                zaproponowałam wizytę u psychologa to zdenerwował się o to, że ja robię z niego
                wariata, bo jego zdaniem do psychologów chodzą tylko psychicznie chorzy ... więc
                mu zaproponowałam, że pójdziemy na wspólną terapię - też odmówił, mówiąc że może
                kiedyś
                • triss_merigold6 O swojej terapii pomyśl 02.02.08, 17:05
                  Może na terapii ustalisz jaki jest powód dla którego dajesz robić z
                  siebie szmatę i podnóżek. Wspólna terapia jest wam doskonale zbędna.
                • figgin1 Re:triss_merigold6 02.02.08, 18:37
                  O terapii dla siebie madziu. To, co pozwalasz ze sobą robić to nie jest
                  normalne. To, że zamiast dać nogę dawno temu usługujesz dziadowi nie jest normalne.
    • krakoma Re: Wasza wypowiedź ... 02.02.08, 11:22
      znajdz stala prace, usamodzielnij sie
      wnies pozew o rozwod
      i zacznij zyc normalnie



    • palya Re: Wasza wypowiedź ... 02.02.08, 11:28
      zacznij przygotowania do rozwodu. zbieraj dowody, ze zle cie
      traktuje, najlepiej nagrania, jak cie wyzywa i poniza. bo jak ma
      taki charakterek to przy rozwodzie tez bedzie robil problem...

      aha.. ja bym zwiewala od razu...rozwod i koniec, zadnych 'wiecej nei
      bede' czy 'teraz juz bedzie dobrze'

      trzymaj sie dzielnie!
      • magda8887 palya 02.02.08, 14:09
        > zacznij przygotowania do rozwodu. zbieraj dowody, ze zle cie
        > traktuje, najlepiej nagrania, jak cie wyzywa i poniza. bo jak ma
        > taki charakterek to przy rozwodzie tez bedzie robil problem...

        tak właśnie pomyślałam, że kupię sobie mały dyktafon i jak następnym razem
        wywoła awanturę to nagram go ... bo wiem, że jak przyjdzie co do czego to
        wszystko odwinie kota ogonem ... już teraz żali się swojej mamie, że to ja
        jestem zła a on taki dobry, tak się stara a ja mam go za nic, czuje że chce go
        wziąć pod buta itd. wymyśla przeróżności aby cała winę zwalić na mnie, że to on
        jest ofiara a ja jego oprawcą.
        Jedno nagranie mam na telefonie, któregoś razu jak wrócił pijany i mi ubliżał to
        go nagrałam na komórkę ale trochę nie wyraźnie słychać. Teraz kupię mały dyktafon
        • marzeka1 Re: palya 02.02.08, 14:16
          Ty się w Ziobrę nie baw, a zwiewaj od pana, póki mozesz...
        • alpepe Re: palya 02.02.08, 14:29
          występuj o rozwód jak najszybciej, nie macie dzieci, nie ma przeszkód żadnych,
          on nie ma silnego charakteru, a właśnie słaby, a poza tym ma problem z
          alkoholem. Uciekaj, w imię czego masz dać sobą pomiatać?
          Masz kochać. Na pierwszym miejscu siebie, potem jego. Pamiętaj o tym.
        • selica Re: palya 02.02.08, 14:35
          Nie daj się poniżać. Pozbawianie Cię pieniędzy, rozliczanie z
          zakupów zmierza do pozbawienia Cię godności. To, że jesteś zależna
          od niego finansowo stanowi w jego ręku kartę przetargową, której on,
          jak widać, nie waha się używać. Nie szanuje Cię ten człowiek i
          uważa, że może sobie pozwolić na wszystko Twoim kosztem. Według mnie
          to ewidentny przykład znęcania się psychicznego. To też rodzaj
          przemocy, nawet gorszy od przemocy fizycznej, bo zostawia ślady,
          które bardzo trudno się zacierają. Bądź świadoma tego, że jego
          zachowanie będzie postępować, a on krok po kroku będzie się posuwał
          coraz dalej. Jeśli nie zaczniesz się bronić on odbierze Ci całą
          siłę, energię, radość życia... Nie możesz na to pozwolić.
          Jeśli nie stać Cię na radykalne cięcie, spróbuj metody małych
          kroczków - praca, znajomi. Nie bądź z tym sama.
          Trzymam za Ciebie kciuki :)
        • staraaglupia Magda! 02.02.08, 14:41
          Czy przyszlo ci kiedykolwiek do glowy ze twoj facet jest
          alkoholikiem? Dla mnie jako osoby walczacej z tym okropnym nalogiem
          sprawa jest oczywista. Jego wpadanie w szal gdy planowane pijanstwo
          nie wypala, totalna agresja po wypiciu, niedotrzymywanie obietnic o
          ilosci wypitego alkoholu, nie wracanie na noc i niemoeznosc
          skontaktowania sie z nim gdy chleje z kumplami to typowe niestety
          objawy uzaleznienie. Co najgorsze i pewnie najbardziej typowe dla
          uzaleznienie to to ze alkoholik szuka ktora moze obwinic za swoje
          kleski i zle samopoczucie (a ciagly kac to straszne uczucie i
          powoduje choelerna depresje). Zapomnij wiec o rozgrzeszaniu sie.
          Moze poczytak troche o alkoholizmie, moze sie myle. Moze lepiej mu
          na razie nie sugerowac bo jesli diagnoza jest prawidlowa, twoj
          malzonek wpadnie w szal. Pozdrawiam.
          • magda8887 Re: Magda! 02.02.08, 15:21
            > Czy przyszlo ci kiedykolwiek do glowy ze twoj facet jest
            > alkoholikiem?
            nigdy tak o nim nie myślałam, ponieważ pił od czasu do czasu, czyli okazjonalnie
            i zawsze po spożyciu zachowywał się spokojnie. Nigdy nie było tak, że jak jakaś
            impreza nie doszła do skutku to on się wściekał. A teraz, wszystko się zmieniło.
            Jak wypije to wpada często w szał, agresję. Gdy tylko pojawi się okazja wyjścia
            z kumplem na piwo to jest w stanie na rzęsach stanąć aby tylko wyjść, jest w
            stanie mi naubliżać byle by wyjść. Nawet sam z siebie naobiecuje, że wróci
            wcześnie i nie opije się, jak coś to jest pod telefonem itd. A jak tylko wyjdzie
            to te słowa są już nic nie ważne. Przychodzi kiedy mu się podoba, pijany. Dosyć,
            że nie dotrzymał słowa, że się nie upije, że wróci wcześnie i że będzie spokojny
            po powrocie to jeszcze robi awantury w nocy. Jakby było mu mało, że zrobił sobie
            totalną samowolkę to jeszcze musi zbesztać do końca.
            Ostatnio zastanawiałam się właśnie nad tym czy on czasem nie ma problemu z
            alkoholem. Dodam, że mój teść kiedyś był alkoholikiem, tak więc mój mąż jest DDA
            • staraaglupia Re: Magda! 02.02.08, 15:34
              Wejdz na forum Uzaleznienia. Znajdziesz wiele podobnych historii jak
              twoja. Poczytaj o wspoluzaleznieniu, mozliwe ze to juz ciebie
              dotyczy. Alkoholizm to choroba postapujaca, u innych szybciej u
              innych wolniej, ale picie zawsze sie pogarsza, nie polepsza.
              Najpierw kilka piwek w sobote, za chwile piwo na kaca. Nie mozna
              nigdy zauwazyc granicy kiedy wpada sie w nalog. Musisz sie ratowac.
              Nie lituj sie nad nim. Nie licz na jego matke, ona
              najprawdopodobniej nie stanie po twojej stronie. Czy kiedykolwiek
              skonfrontowala picie sego meza? Czy znosila picie i bicie bo to
              normalne? Twoj malzonek moze stac sie nieobliczalny, alkohol robi
              straszne dziury w mozgu. On ma niesamowity komfort picia - dwie
              kobiety w domu, posprzatane, ugotowane, nic tylko chlac. Spieprzaj
              gdzie pieprz rosnie babo, nie marnuj zycia. On musi uswiadomic sobie
              do czego doprowadzil. Jesli wybierze alkohol, bedzie musial znalezc
              sobie inna ofiare. Strasznie mi ciebie zal. Ja winilam matke o
              wszystko. Alkoholicy sa strasznie przebiegli. Nie pomagaj mu, pomoz
              sobie dziewczyno.
              • magda8887 Re:staraagłupia 02.02.08, 16:15
                > Nie licz na jego matke,ona najprawdopodobniej nie stanie po twojej > stronie.
                teściowa wie co sie dzieje, bo przecież mieszkamy pod jednym dachem i nie da sie
                sprawy ukryć. Ona różnie się wypowiada, raz stoi po mojej stronie, a raz stoi po
                środku. A ostatnio jak powiedziałam jej co jej synek wyprawia to usłyszałam
                tylko "z Twojej opowieści wychodzi na to, że TY go widocznie nie lubisz" albo
                pyta "nie dodajesz sobie czasem?" albo "jedynie modlitwa Ci pomoże" .........
                ręce opadają!!

                > Czy kiedykolwiek skonfrontowala picie sego meza? Czy znosila picie > i bicie
                bo to normalne?
                teściowa opowiadała mi nie raz jak wyglądało jej życie jak jej mąż był
                alkoholikiem. Z jej wypowiedzi wychodzi, że puściła sobie ten problem bokiem,
                nie przejmowała sie tym co mąż robi tylko zajęła się dziećmi. A teraz radzi mi
                abym ja zacisnęła zęby i przeczekała ten kryzys mówiąc "dotrzecie się" albo "nie
                reaguj na jego zaczepki, groźby i wyzwiska" a najlepszy pomysł jej był taki abym
                zaszła w ciążę a wtedy zajmę się dzieckiem i przekonam się że wtedy to co będzie
                robił mój mąż stanie mi się obojętne.
                • staraaglupia Re:staraagłupia 02.02.08, 16:29
                  Taaak, sluchaj tesciowej. Najlepiej se gebe ciaza zamknac. Co za
                  zacofanie. Zajmiesz sie dzieckiem, nie bedziesz miala czasu nawet
                  zauwazyc ze maz ci po gebie leje.
    • poprostu_basia Re: Wasza wypowiedź ... 02.02.08, 15:28
      faktycznie może być alkoholikiem... no ale zapewne się wścieknie jak
      mu to powiesz
      moja propozycja: kup sobie ten dyktafon, nagraj jak sie umawiacie ze
      wróci o 22, że nie upije sie itd. potem nagraj go jak Ci robi
      awanture po pijaku. jak wróci pobity, obszarpany itp zrób mu
      zdjęcie. zrób tak kilka razy, a potem zgraj to wszystko na płytę,
      zapakuj ładnie i zostaw mu w widocznym miejscu jak prezent(tylko w
      dniu kiedy nie jest pijany)
      inna sprawa to, że osoby które wypełniają papierki, zajmują się
      rozliczeniami itp zazwyczaj otrzymują za to pensję. sprzątaczki też.
      spróbuj mu to przetłumaczyć i może jakąś umowę spisac czy coś?
      • magda8887 Re: poprostu_basia 02.02.08, 16:05
        > faktycznie może być alkoholikiem... no ale zapewne się wścieknie jak
        > mu to powiesz
        powiedziałam mu o tym ale nie wkurzył się spokojnie wypierał się tego, że nie ma
        problemu z alkoholem. Wkurzył sie dopiero wtedy kiedy spytałam go czy może coś
        bierze, np. pali trawkę albo coś z tych rzeczy ... wtedy wpadł w szał, zaczął
        krzyczeć, używać wulgaryzmów, krzyczał na mnie że robię z niego ćpuna i ze nie
        mam prawa go o coś takiego oskarżać, że pożałuję tego itd. A ja tylko grzecznie
        spytałam, bo już sama nie rozumie co jest przyczyną tego jego agresji, sama
        zachodzę się w głowie o co chodzi, co się dzieje, ponieważ w jednej chwili
        nazywa mnie "kochaną żonką" a po chwili ni stąd ni zowąd "francą" "chadrą" i
        ubolewa że ma taką okropną żonę.

        > inna sprawa to, że osoby które wypełniają papierki, zajmują się
        > rozliczeniami itp zazwyczaj otrzymują za to pensję. sprzątaczki > też.
        spróbuj mu to przetłumaczyć i może jakąś umowę spisac czy coś?
        nie ma mowy o żadnej umowie, nie z nim takie "numery". W zeszłym roku w grudniu
        chciałam sobie kupić nowe spodnie i sweterek to powiedział, że jak będę mu
        pomagać w jego pracy (w formie sprzątaczki) to mi będzie płacił 50 zł dniówki
        ale zaznaczył że tylko przez tydzień będzie płacił. Zarobiłam sobie parę
        "groszy" i kupiłam co mi było potrzeba ... ale cóż jak kilka dni później
        wypomniał mi że śmiałam wziąć kasę za to że mu pomagałam ... ale przecież to był
        jego pomysł
        • triss_merigold6 Nieznajomość prawa szkodzi 02.02.08, 16:10
          Polecam lekturę KRiO. Jesli nie macie rozdzielności małżeńskiej
          zawartej notarialnie to dochody z wyjątkiem dochodów z praw
          autorskich i pokrewnych, darowizn, spadków i nagród są WSPÓLNE.
          Jeśli facet nie daje Ci na życie wówczas możesz złożyć do sądu
          wniosek o ustanowienie obowiązku alimantacyjnego na Ciebie.
          • magda8887 Re: Nieznajomość prawa szkodzi 02.02.08, 16:27
            > Jesli nie macie rozdzielności małżeńskiej
            > zawartej notarialnie to dochody z wyjątkiem dochodów z praw
            > autorskich i pokrewnych, darowizn, spadków i nagród są WSPÓLNE.

            nie mamy rozdzielności. Póki co to on tylko pracuje i uważa, że zarobione przez
            niego pieniądze są TYLKO jego i może robić z nimi co tylko mu się podoba, beż
            żadnej wcześniejszej konsultacji ze mną ... że w każdym momencie może je zabrać
            z naszej "domowej skrytki" i schować do innej o której będzie wiedział tylko on
            (kilka razy już tak zrobił - jak się zdenerwował o coś na mnie). A jak mu
            powiedziałam, że teraz nie ma "Twoje" "Moje" tylko są nasze wspólne pieniądze to
            mnie wyśmiał, mówiąc abym innego jelenia sobie znalazła bo on moim jeleniem nie
            będzie. Tak jak wspomniałam mąż prowadzi własną działalność i nie ma stałej
            pensji - czyli różne ma utargi, czasem jak go zapytam ile dziś zarobił to wpada
            w złość, mówiąc że go rozliczam
            • rosa_de_vratislavia Re: Nieznajomość prawa szkodzi 02.02.08, 16:33
              magda8887 napisała:

              > > Jesli nie macie rozdzielności małżeńskiej
              > > zawartej notarialnie to dochody z wyjątkiem dochodów z praw
              > > autorskich i pokrewnych, darowizn, spadków i nagród są WSPÓLNE.
              >

              > nie mamy rozdzielności. Póki co to on tylko pracuje

              Cięzko Tobie coś wytłumaczyć...sama przecież piszesz,że prowadzisz
              wszelkie rozliczenia, rachunki etc....tylko pewnie pod niczym się
              nie podpisujesz, śladu nie ma?

              Nieważne, co ten pan mówi - ważne jest to, co jest.
              A jest jak pisze Triss - majątek jest wspólny.
              Naprawdę masz mentalność niewolnicy - narzekasz,że cięzko pracujesz,
              narzekasz na "złego pana", noszenie drew do kominka, wydzielanie
              pieniędzy na życie, poniżanie I NIC NIE ROBISZ.
              Zacznij od złożenia pozwu o alimenty. Do tego nie jest potrzebny
              rozwód. Te pieniądze Ci się należą.
              Tylko nie strasz męża teksatmi "bo złożę pozew", tylko go złóż.
              I przestań robić z siebie cierpiętnicę. Zdrowe małżeństwo NIE
              polega na poświęcaniu się, dominacji jednej strony nad drugą,
              walce...
              • magda8887 Re: rosa_de_vratislavia 03.02.08, 16:23
                > Cięzko Tobie coś wytłumaczyć...sama przecież piszesz,że prowadzisz
                > wszelkie rozliczenia, rachunki etc....tylko pewnie pod niczym się
                > nie podpisujesz, śladu nie ma?
                Dokładnie pod niczym się nie podpisuję, tylko właściciel firmy czyli mąż.

    • figgin1 Re: Wasza wypowiedź ... 02.02.08, 15:41
      Żona to idiotka, która na własne życzenie siedzi w głupiej sytuacji. Niby
      wcześniej było słodko? Z chłopem, który tyle że zarabia? I obarcza kobietę
      wszystkim? Na miejscu bohaterki reportażu już dawnoi temu pogoniłabym dziada z domu.
    • trocineczka Re: Wasza wypowiedź ... 02.02.08, 15:56
      Dla mnie sprawa jest prosta: zona wnosi o rozwod. I to jak najszybciej.
      No chyba, ze ma ciagoty masochistyczne i lubi kiedy sie nia pomiata, okazuje
      brak jakiegokolwiek szacunku, lubi wieczne hustawki nastrojow, i za cudowny
      uwaza ten strach "w jakim on jest dzisiaj humorze"..
    • triss_merigold6 Pozwól, że wyrażę zdumienie 02.02.08, 15:59
      Dlaczego młoda, niegłupia i pracowita kobieta tkwi w związku z
      toksycznym śmieciem? Za dużo masz kasy i chcesz dać protetykowi jak
      śluby Ci zęby powybija w pijackim amoku?
      Ty do pracy a panu kopa. Nawet go nie informuj wcześniej o zamiarze
      odejścia, bo Cię spierze na 100% tylko spakuj i wyprowadź. Aha i
      zapisz się do poradni dla współuzaleznionych, masz w domu rasowego,
      pełnoobjawowego alkoholika. Nie, on się nie zmieni, że uprzedzę
      Twoje pytanie. I nie ma sensu z nim rozmawiać. A że ślub wzięliście?
      Shit happens, rozwody są dla ludzi.
    • staraaglupia Re: Wasza wypowiedź ... 02.02.08, 16:12
      I jeszcze jedno. Jest takie powiedzenie, ktore pewnie brzmi okrutnie
      ale sporo w nim prawdy. Ludzie sa traktowani tak jak sobie na to
      pozwalaja. Gosc ci sra na glowe bo mu na to pozwalasz. Mnie w domu
      uczono ze zawsze mam byc niezalezna. Edukacja, praca, hobby. Zawsze
      pracowalam. On wie ze ci moze nawrzucac bo zyjesz w domu jego
      rodzicow, nie mozesz sama sie utrzymac. Latwy lup. Naprawde bycie w
      zwiazku to nie obowiazek i nie jedyny plan na zycie. Ludzie czesto
      pozostaja w okrutnych zwiazkach bo boja sie samotnosci. A one nie
      musi byc wcale taka zla.
    • burza4 Re: Wasza wypowiedź ... 02.02.08, 16:14
      mi po lekturze całego wątku nasuwa się jedna myśl: ten facet cię nie
      cierpi, pogardza tobą. Czasem nad tym panuje, i wówczas jest miły -
      ale to nie jest jego prawdziwe "ja". Nie ma w nim ani promila chęci
      zadbania o to, żebyś nie odeszła, żeby między wami było dobrze.
      Wręcz przeciwnie. O czym to świadczy według ciebie? bo dla mnie to
      sygnał, że facet chce się od ciebie uwolnić. Jemu nie chodzi o to,
      żebyś się podporządkowała - bo jak widać na załączonym obrazku -
      twoja bierność jeszcze bardziej go mierzi i irytuje.

      Manipuluje nie tylko tobą, ale i otoczeniem. On nie chce sam
      występować o rozwód - bo nie ma się o co przyczepić. Prowokuje
      ciebie, gnojąc cię i traktując jak szmatę - żebyś to ty z takim
      wnioskiem wystąpiła.

      jak dla mnie - nie dość że facet ma problem z alkoholem, to do tego
      mam wrażenie, że kogoś ma (nie wierzę w wyjścia z kumplami na całe
      noce, jest nieuchwytny, nie odbiera telefonów). Wg mnie ma jakieś
      drugie życie, kobietę, na której mu zależy - i być może jego agresja
      wynika stąd, że miota się z podjęciem decyzji o odejściu.

      Prawdopodobnie z zewnątrz wyglądacie na bardzo fajne małżeństwo - i
      o jego prawdziwym obliczu nikt nie wie? bardzo łatwo wykreuje
      obraz "miała wszystko, w d..e się poprzewracało z dobrobytu i mnie
      zostawiła". I on zostanie w oczach znajmomych czysty jak łza, a ty
      wyjdziesz na sukę.
    • seth.destructor Re: Wasza wypowiedź ... 02.02.08, 16:31
      1. Zwyczajna naiwność. Zachowanie godowe przed ślubem żona odbierała
      jako normalne. Wszystkie kobiety się na to łapią. Potem zdziwione.
      On zawsze był taki, tylko na czas podrywu się przystosowywał.
      2. Żona powinna iść na kurs samoobrony i przywalić mu w ryja, jak
      mówi, że żona nie jest uległa, to niech zobaczy, jak wygląda
      PRAWDZIWA nieuległość...
      • rosa_de_vratislavia Re: Wasza wypowiedź ... 02.02.08, 16:35
        seth.destructor napisał:

        > 2. Żona powinna iść na kurs samoobrony i przywalić mu w ryja, jak
        > mówi, że żona nie jest uległa, to niech zobaczy, jak wygląda
        > PRAWDZIWA nieuległość...

        Urocza rada...małżeństwo to nie ring, gdzie obie strony piorą się po
        ryju i zdobywają w ten sposób pozycję dominującą.
        W takim przypadku, jak opisany, najlepszy jest rozwód.
      • triss_merigold6 Ekstra rada 02.02.08, 17:07
        I niunia wyląduje na OIOM-ie. Kursy samoobrony to nie nauka boksu
        dla kur domowych. A jak facet cwany to z siniakiem pierwszy poleci
        na obdukcję.
    • maiwlys Re: Wasza wypowiedź ... 02.02.08, 18:00
      Czasami jak slysze o takich historiach to trudno mi uwierzyc, ze
      takich ludzi jak twoj maz ziemia nosi!!!

      Jedyne madre co powidzial to slowo rozwod. Pewnie nie bedzie ci
      łatwo a nam łatwo jest radzic, bo nie jestesmy w twojej skorze, ale
      to jedyne rozsadne wyjscie. Naprawde. Gdyby na mnie facet choc raz
      reke podniosl to bylby to definitywny koniec.
    • esquisse Re: Wasza wypowiedź ... 02.02.08, 19:00
      im blizej konca postu tym bardziej sie dziwie tej twojej cierpliwosci, to nic
      dobrego, tylko jakas chora uleglosc rzeczywiscie. Nie wytrzymałabym na twoim
      miejscu a ty chyba bardziej wierzysz w jego klekanie na kolanach niz ponizanie.
      Ten człowiek wyglada na kompletnie niezrownowazonego i naprawde, nie tłumacz go
      alkoholem
      • magda8887 Re: esquisse 03.02.08, 16:28
        > Ten człowiek wyglada na kompletnie niezrownowazonego i naprawde, nie > tłumacz
        go alkoholem
        Nie tłumaczę go alkoholem ... to raczej on jak się opije i zrobi awanturę to
        później winę zwala na alkohol, a ja mu wtedy mówię że to nie jest żaden powód,
        bo nawet po wypiciu nie ma prawa tak mnie traktować, a jak już tak uparcie zwala
        winę na ten alkohol, to wtedy dodaję "to w takim razie nie pij"
    • ewik_75 czego się wstydzisz? 02.02.08, 21:06
      czemu pierwsze dwa posty napisałaśw trzeciej osobie?
      Jesteś ofiarą -to nie powód, żeby się wstydzić. Za to on - powinien.
    • cloclo80 Re: Wasza wypowiedź ... 02.02.08, 21:51
      Narkotyki, albo choroba psychiczna. Trudno to inaczej wytłumaczyć. Marsz do
      adwokata.
    • faq Re: Wasza wypowiedź ... 02.02.08, 22:05
      Korzystaj z jego checi rozwodu poki czas! nie analizuj, nie zastanawiaj sie
      dostalas cudowna szanse od losu na ucieczke z chorego ukladu. Zniknij z jego
      zycia zanim Ci przylozy z piesci lub otwartej i zanim stwierdzi, ze jednak
      fajnie jest miec sluzbe za darmo.
    • trusia29 Przecież to nie pierwszy raz 02.02.08, 22:10
      Magda, ja pamiętam twoj watek na forum dla mlodych mężatek sierpnia
      bodajże, przeciez to się ciagnie od dawna. Nie wiem po co w tym
      tkwiwsz nadal... Poszłaś do psychologa jak ci radzono?
      • magda8887 Re: trusia29 03.02.08, 16:30
        dobrze mnie pamiętasz. U psychologa nie byłam ani ja ani on. Od bardzo dawna
        namawiam go na wspólną terapię.
        • trusia29 Re: trusia29 03.02.08, 19:32
          To idz sama dziewczyno, żadna wspólna terapia juz wiele tu nie
          pomoże, ty się ratuj, zostaw tego debila. Psycholog pomoże ci sie z
          tego wyrwać.
    • cala_w_kwiatkach Re: Wasza wypowiedź ... 02.02.08, 23:36
      uciekaj od niego zanim cie wykonczy psychicznie lub pobije
      moze jak ciebie mu zabraknie to sie opamieta
      ale nie liczylabym na poprawe, on jest alkoholikiem,
      nie pakowac sie dalej w to bagno
      doswiadczenia z dziecinstwa rozjasniaja mi umysl w takich
      sytuacjach - gdybym ja miala takiego partnera wiedzialabym co robic-
      nie pakowac sie dalej w to bagno
    • poprostu_basia Re: Wasza wypowiedź ... 03.02.08, 00:45
      kurcze, ciężko ot tak poradzić "rozwiedź się"... ale powinnas
      rozważyć taka opcję i wiesz, słuszna rada żeby złożyć wniosek o
      alimenty - przynbajmniej bedziesz miała jakąś kasę i szanse na
      samodzielność bo domyślam się , że teraz nie masz gdzie uciec...
      pamiętaj, zbieraj dowody, nagrania jak Cię traktuje, jak się do
      Ciebie zwraca. spróbuj pogadać z teściami czy w razie czego zeznają
      w sądzie na Twoją korzyść?
      on jest chyba niezły manipulator więc musisz się dobrze przygotować
      zanim wystąpisz o rozwód, inaczej możesz mieć problemy
      3maj się dzielnie.

      acha, i faktycznie zgłoś się na terapię dla współuzależnionych
      pozdrawiam
      • magda8887 Re: poprostu_basia 03.02.08, 16:32
        > spróbuj pogadać z teściami czy w razie czego zeznają
        > w sądzie na Twoją korzyść?
        Nie zrobią tego. Teściowa wie co jest grane i jak sprawa wygląda, ale czasem
        pytam mnie z niedowierzaniem czy czasem sobie czegoś do tej "historyjki" nie
        dodaję.
    • klapoucha1 na co ty jeszcze czekasz? 03.02.08, 13:34
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=73243820&v=2&s=0
      ile jeszcze razy będziesz nas prosić o wypowiedź?
    • magda8887 Re: braun_f 03.02.08, 16:33
      > moze zle mu te zusy placisz i mu nerw puscil,
      > przepros go ladnie i uchyl szlafroka z wieczora
      > zobaczysz, ze mis zamruczy
      bardzo zabawne.
      • triss_merigold6 Mam pytanie 03.02.08, 17:17
        O co Ci właściwie chodzi?
        Chcesz pogłaskania i użalenia się nad Twoim ciężkim losem?
        Rozwodu?
        Chcesz, żeby pan się zmienił? Nie zmieni się, cudów nie ma.
        Dodajesz coraz to nowe szczegóły, które oględnie mówiąc świadczą, że
        jestem totalnie pozbawiona ambicji i woli i całkowicie bez sensu
        usługujesz facetowi, ktory Cię nie znosi.
        • magda8887 Re: triss_merigold6 03.02.08, 22:58
          > O co Ci właściwie chodzi?
          > Chcesz pogłaskania i użalenia się nad Twoim ciężkim losem?
          przede wszystkim chciałam się anonimowo wygadać
          • dzioucha_z_lasu Re: triss_merigold6 04.02.08, 01:53
            magda8887 napisała:

            > > O co Ci właściwie chodzi?
            > > Chcesz pogłaskania i użalenia się nad Twoim ciężkim losem?
            > przede wszystkim chciałam się anonimowo wygadać

            A po co? Skoro nie masz zamiaru niczego z tym zrobić? Ile jeszcze
            wpisów potrzebujesz, żeby zobaczyć, co się z twoim życiem dzieje?
            Jeśli ci to odpowiada - to po co się żalisz? A jeśli nie odpowiada -
            to czemu nie posłuchasz rad i nie zmienisz swojej sytuacji?
            No na prawdę.... " On pije bije mnie ubliża nie daje pieniędzy nie
            pozwala iść do pracy ma inne kobiety (wpisz dowolne inne rozkosze
            tego związku) ale ja go przecież kocham i on mnie na pewno też tylko
            taki nerwowy się zrobił bo przecież przed ślubem to mi kwiatki
            przynosił i obiecywał nieustające szczęście więc skoro pije, bije
            etc. to na pewno moja wina niech ktoś mnie pożałuje a ja idę
            ugotować mu obiadek"
            Czy ty sama przeczytałaś to co napisałaś?
            • magda8887 Re: dzioucha_z_lasu 04.02.08, 19:22
              > On pije bije mnie ubliża nie daje pieniędzy nie
              > pozwala iść do pracy ma inne kobiety (wpisz dowolne inne rozkosze
              > tego związku)
              kobiety innej nie ma - jestem pewna tego na 100% a do pracy to jak najbardziej
              chce abym poszła
              • dzioucha_z_lasu Re: dzioucha_z_lasu 04.02.08, 19:57
                Super, nie ma innej - to co tam że obraża, pije i szarpie.... Oj
                dziewczyno, skąd się takie ofiary biorą...?

    • mmaupa Re: Wasza wypowiedź ... 03.02.08, 18:10
      Co ty w nim widzisz???
    • na_pustyni Re: Wasza wypowiedź ... 03.02.08, 19:17
      Najpierw zastanów się, po co to piszesz? Napisałaś raz, ludzie Ci szczerze
      doradzili i dalej pytasz o to samo. Pewnie Ci to pomaga, ale jeśli chcesz
      terapii, to może idźcie razem na małżeńską. Tylko nie sądzę, żeby Twój pan i
      władca raczył się zgodzić. Więc może lepiej go spróbuj olać. Zobaczysz, że jak
      tylko kopniesz go w tyłek, przyleci z podkulonym ogonem. Tylko czy to coś zmieni?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka