magda8887
02.02.08, 01:58
proszę Was o wypowiedzenie Waszych opinii odnośnie niżej przedstawionej
sytuacji. Z góry dziękuje
Żona dobrze wychowana, bez nałogów, spokojna, wykształcona, miła, oddana,
wierna, dbająca o dom, wykonująca własne obowiązki: sprzątanie, gotowanie,
pranie, prasowanie, zakupy, wynoszenie śmieci, znoszenie drewna do kominka aby
w domu było ciepło, pomagająca mężowi w jego pracy, pomaga mężowi w jego
edukacji ponieważ jeszcze się uczy itp. Męża jedyny domowy obowiązek (według
niego) praca i dawanie na utrzymanie. Żona od marca również będzie miała
pracę. Niby wszystko wydaje się w porządku ... ale jest te małe „ale”. Mąż
ostatnimi czasy ma tzw. „napady szału” z byle powodu. Po alkoholu zrobił się
agresywny. Z żoną niegdzie nie chce wychodzić, jeśli już to oddzielnie. Żonie
trudno pojąc czemu tak się dzieje, ponieważ trudno w to uwierzyć ale przed
ślubem było zupełnie inaczej, mieszkali z sobą i nie było żadnych oznak że
„czar” pryśnie. Są dni kiedy jest naprawdę dobrze, mąż okazuje czułość w
stosunku do żony. A są też dni kiedy mąż okazuje swoje negatywne nastawienie
do żony, tak jakby była jego wrogiem. Ubliża ... później przeprasza i znów
jest dobrze ale do czasu. Dziś np. żona rano zrobiła śniadanie, wspólna kawka,
mąż chciał kanapki-żona zrobiła, mąż zażyczył sobie kopytka na obiad-żona
zrobiła, razem oglądali film, podczas którego mąż się tulił a żona głaskała go
po głowie tak jak lubi. Wieczorem padła propozycja wyjścia męża na piwo, a gdy
żona odezwała się ze z chęcią by z nim poszła, to mąż z tekstem „masz siedzieć
w domu idę sam z kumplem”. Ok., żona nie dochodziła się-a niech idzie.
Wyszykował się, buty na nogach i nagle telefon – okazuje się że kolega nie
może z nim iść bo musi gdzieś jechać. Mąż wpada w złość, którą sobie wyżywa na
żonie, krzyczy, wyzywa od franc. Zabiera się i wychodzi, żona widząc że coś
się z mężem dzieje wychodzi za nim. Spotykają się przed domem i nagle
szokująca reakcja męża „przegięłaś, do domu! Teraz pożałujesz”. Obydwoje
wchodzą do domu, mąż idąc po schodach krzyczy i ubliża żonie która idzie po
schodach tuż za nim, wygraża jej że źle skończy. Żona spokojnie pyta co się
stało, bo przecież jeszcze nie dawno wspólnie się śmiali a tu nagle taka
zmiana jego zachowania. Nagle mąż odwraca się chwyta ją za kurtkę i mocno
przyciska o ścianę, mówiąc „nie sprzeciwiaj się”. Odchodzi. Żona mówi żeby się
uspokoił bo nie ma powodu aby tak się do niej odnosił, wtedy mąż znów łapie
żonę za kurtkę w okolicy gardła, przyciska do ściany i mówi „zamknij ryja”.
Siadł przed komputer i wyjął piwa (8 piw) zaczął pić i ubliżać, że to jest
jego życie i będzie robił sobie co mu się podoba. Zaczął wygrażać, że któregoś
dnia sypnie żonie w ryj-bo sama się o to prosi (tak on uważa). Mówi że żałuje
że się z nią ożenił. Żona odpuszcza, bo widzi że mąż już ma wypite więc uważa,
że skoro jest w takim stanie to nie warto z nim rozmawiać, bo jedynie może
sprawa się zaostrzyć. Mąż ewidentnie próbuję żonę sprowokować do kłótni mówiąc
przeróżne nie miłe rzeczy, że ma „spie..ć” że sra na nią i wali go to co
będzie z nimi ... aż wreszcie mówi że ma zamiar złożyć pozew o rozwód. Jako
przyczynę podał taki powód „żona się stawia” czyli jak ubliża żonie to ona na
to ostro reaguje a zdaniem męża powinna zachować milczenie i przyjmować słowa
pogardy z pokorą, czyli według męża żona powinna być uległa. SZOK! Przecież
nigdy taki nie był, przed ślubem brzydkiego słowa do niej nie powiedział.
Drugi powód dla którego chce złożyć pozew to fakt, że ostatnio zanikło
współżycie między nim a żoną. Tylko że ! .... współżycie nie zanikło dlatego,
że żona nie chce ale dlatego, że żona nie może przez jakiś czas z przyczyn
zdrowotnych – jest leczona ginekologicznie, bo ma powikłania po wymrażaniu
nadżerki, nawet 9 dni spędziła w szpitalu. Zaczął wygrażac że skoro żona mu
„nie daje” to będzie chodził na kurw.. Po wypiciu większej ilości piw zaczął
coraz to boleśniejsze słowa mówić, typu „dopiero od 2 lat sypiam TYLKO z
Tobą, zdradzałem Cię przed ślubem”