vampireqq
11.02.08, 18:35
Otoz, postanowilam sie komus wygadac, a ze nie chce nikomu realnemu wiec postanowilam zrobic to w internecie,
Sprawa wyglada tak:
Piatek wieczor jestem z narzeczonym w sklepie, on wklada na tasme prezerwatywy ( my ich nigdy nie uzywamy) placimy za nie, ale pytam sie po co on sa skoro nam nie potrzebne, on odpowiada ze dla kolegi bo kolega wstydzi sie kupic w takim razie ja zaczynam litanie jaki kolega jest nie dojrzaly, wtedy narzeczony stwierdza ze to nie dla kolegi tylko dla nas, ja sie powoli wsciekam, a on ciagle robi sobie ze mnie ŻARTY ( podkreslam ze nie podejrzewam tu zadnej zdrady ) wchodzimy do domu ( piatek wieczór ) i od tego momentu nie gadamy ze soba, pomimo ze sie widujemy.
Problem polega nie w tym ze kupil te przeklete prezerwatywy, ani ze chcial sobie zrobic głupi zart,
problem jest w tym:
- ze zaczal ze mna zartowac
- ze od piatku wieczor nie podjał ze mna zadnej rozmowy prob wyjasnienia swojego glupiego zartu, a ja ciagle czekam ( stwierdzilam, ze czas najwyzszy, aby to on z raz podjal ze mna trudna rozmowe, a nie ciagle ja to zaczynam czy jestem winna czy nie winna )
- sms jest po jego powrocie tylko jeden " dobranoc "
A ja chcialam zobaczyc czy moge na nim polegac :( Z pozoru ten moj problem jest głupi, ale to wlasnie chodzi o to jak ON sie zachowuje teraz, niby probuje ze mna gadac, ale co z tego kiedy ja chce wyjasnien! i mam dosc podawania mu na tacy swoich uczuc
A WY kobietki tez macie takie glupie problemy .. ? :(
Dodam, że w sierpniu miał byc ślub...