agatkatka
01.04.08, 20:23
Właśnie odbyłam rozmowę z moją mamą, ktora niezwykle dziwi się
mojemu związkowi, ja mam inne zdanie niż ona, ale chcę pozna Wasze
opinie. A jeżeli nie wiadomo o co chodzi....to wiadomo, że chodzi o
kasę, a raczej o podział kosztów.
Jestem w związku od kilku miesięcy, od trzech mieszkamy razem.
Obydwoje pracujemy, jesteśmy przed trzydziestką. On był dotychczas
samotny, bez zobowiązań, ja mam dziecko z popzedniego związku.
On mieszka u mnie, opłatami dzielimy się równo po pół, kasa na
jedzenie też na pół i tyle.
Wiadomo, mnie jest ciężej, mam dziecko, non stop jakieś wydatki. On
zarabia trochę więcej i odkłada kasę.
Moja matka twierdzi, ze jak byłam sama, to lepiej sobie radziłam
finansowo, a teraz pożyczam, od niej i od niego. Fakt, ale często
wychodzimy gdzieś, jeździmy, kino, teatr - wszystko na pół.
Ona uważa, że on powinien mi normalnie dokładac pieniądze, tak jak
było wcześneij, z exem - kasa była wspólna (ale to był mąż).
Ja chcę by samodzielna, nie chcę by od nikogo zależna, ale jedno
mnie dobiło. Ma rację, że odechciewa się chodzic gdziekolwiek,
wyjeżdżac, jakk wiem, ze długi mi rosną. Stwierdziła nawet, ze skoro
żyjemy jak obcy ludzie, jak koleżanka z kolegą, to on powinien
płacic mi pieniadze, za wynajem:)
Co o tym wszystkim myślicie? Mnie matka zawsze potrafi skutecznie
wyprowadzi z równowagi, więc jestem skołowana i zła.