Dodaj do ulubionych

uciąć to czy pozowlić żeby sam zakonczył

10.04.08, 11:06
Długo się zastanawiałam czy założyć ten wątek,ale może poradzicie mi
co zrobić. Jedetm z moim partnerem ponad 7 lat, w zeszłym roku
przechodziliśmy powazny kryzys, zrobiliśmy sobie separację. I kiedy
wydawało mi się że zaczyna się między nami ukłądać okazało się że ma
laskę na boku. Cała sprawa wyszła na jaw i kazałam mu wtedy znikac z
mojego życia. Dzwonił, wystawał pod moim domem, nie reagowałam. W
końcu zgodziłam się na rozmowę, porozmawialismy na spokojnie.
Opowiedział o całej swoje znajomości z tą osobą, o swoich uczuciach
i odczuciach, oczywiście powiedział że postara się zrobić wszystko
żebym mu wybaczyła. Powiedział że dopiero teraz zrozumiał jaki bła
zrobił i dopiero kiedy odwróciłam się od niego, dotarło do niego że
jestem dla niego ważna. Rozmowa w sumie chyba typowa w takiej
sytuacji, tak mi się przynajmniej wydaje. Trzymam go na dystans bo
nie wiem jak się sytacja dalej rozwinie. Ja wiem co powinnam zrobić -
kopnąć go w dupę i zapomnieć, tylko po 1) to nie jest tak łatwo po
7 latach zrobić, a po 2) zależy mi na nim i wiem że jestem głupia
ale wierze że faktycznie zrozumiał i teraz mnie docenił. Niestey nie
mam pewności czy na pewno definitywnie zakończył znajomość z tamtą
panienką i biję się z myślami czy się z nią nie spotkać i nie
pogadać. W ten sposób wyjaśniłaby, całą sytuację i miała jasność.
Dlaczego się zastanawiam nad spotkaniem z nią? Ponieważ nie wiem czy
on sobie na wszelki wypadek nie zostawił jakiejś furtki awaryjnej do
niej i nie wiem jak to rozegrał, a poniewaz to trochę trwało to tym
bardziej zastanawiam się nad spotkaniem. Mam nadzieję że za bardzo
nie nagmatwałam w tej opowieści.
Obserwuj wątek
    • nemi24 Re: uciąć to czy pozowlić żeby sam zakonczył 10.04.08, 11:12
      On cie nie kocha, skoro zdradził.
      A ze wrócil, to tylko dlatego, bo, nie jestes taka zla i pewnie
      dobrze mu z tobą. Ale nie kocha cie. Probowal znalezc inną, lepsza.
      A jak nie znalazl to wraca do ciebie i sciemnia zes ty ta najlepsza.
      RZyg mu łbe, zero litosci. Spieprzył ci tyle lat zycia.
      Nie kocha cie. Tylko jeste dobrym materialem na kochaną, wierną
      zone, gospodynie..matke jego dzieci....
      • widokzmarsa Re: uciąć to czy pozowlić żeby sam zakonczył 10.04.08, 12:27
        you stupid woman
    • kora3 Daj sobie spokój z tym związkiem 10.04.08, 11:17
      i z tym facetem .. wiem, brutalnie to brzmi,ale to najlepsza rada.
      Nie ma sensu ciągnać tego przez następne 7 lat, naoprawde...
      Nie masz już do niego zaufania i slusznie i nie da sie go
      odbudować ...
      Takie mam zdanie
    • ansag Re: uciąć to czy pozowlić żeby sam zakonczył 10.04.08, 11:21
      Zaraz wszystkie dziewczyny powiedzą Ci, żeby go rzucić - to najpopularniejsza
      porada na tym forum :)

      Co ja o tym myślę? Hm. Sama powiedziałaś, że w zeszłym roku przechodziliście
      kryzys i odseparowaliście się od siebie - nie dziwię się, że zaczął kogoś
      szukać. Może chciał klin klinem? Był na Ciebie za coś wściekły i chciał zrobić
      Ci na złość? Wiem, że to może dziecinne, ale przecież tak się zdarza.
      Domyślam się, że bardzo Ci ciężko, na dodatek po 7 latach - mi jest cholernie
      ciężko tylko po 3, a co dopiero 2,5 raza więcej.
      Może jednak daj mu szansę?

      W ogóle na początek powiedz mu o swoich wątpliwościach. On dobrze wie, że
      poważnie naruszył zaufanie w waszym związku, więc powinien to zrozumieć. Może
      niech Ci jakoś udowodni, że zerwał z nią wszystkie kontakty itp.?
      Wiesz, jeśli on nadal z nią nie przestał, to na pewno są przygotowani na Twój
      "nalot" na nią i mają jedną wspólną wersję... Nie sądzisz?
      • navy_night Re: uciąć to czy pozowlić żeby sam zakonczył 10.04.08, 11:34
        Podzieliłam sie z nim moimi wątpliwościami i powiedział że to
        wszystko rozumie. Wie że zniszczył moje zaufanie, ale w momencie
        kiedy miezy nami nie było najlepiej trafiła się panienka, która go
        doskonale zrozumiała i wykorzystał tą okazję. Rozmowa jaką
        przeprowadziliśmy była wydaje mi sie ż enaprawdę szczera i dużo
        między nami wyjasniła. Przede wszytskim opowiedział o całej
        znajomości z tą osobą i nie próbował siebie wybielić. Wiem że
        zaufanie trudno jest odbudować. Ale może faktycznie potrzebował
        takiej konfrontacji żeby zrozumieć co jest ważne. Tylko tak jak
        mowie zastanawiam sie czy nie spotakć sie z tą laską. Przeciez
        równie dobrze może być że ona widzi w nim wielką miłość (a sądząc po
        wiadomościach jakie do mnie docierały to zawrócił jej w głowie)
        powinnam w twarz jej powiedzieć że wróciliśmy do siebie i palnujemy
        wspólne życie. Tylko czy wtedy nie wyjdę na zranioną byłą
        dziweczynę, któa chce odebrać jej miłośc? Głupie te moje rozważania,
        ale mądrze chcę to rozegrać. To ja mam wyjść z tego zwyciesko i z
        twarzą i mam zamiar walczyć o ten związek.
        • kora3 Re: uciąć to czy pozowlić żeby sam zakonczył 10.04.08, 11:55
          navy_night napisała:

          > Tylko tak jak
          > mowie zastanawiam sie czy nie spotakć sie z tą laską. Przeciez
          > równie dobrze może być że ona widzi w nim wielką miłość (a sądząc
          po
          > wiadomościach jakie do mnie docierały to zawrócił jej w głowie)
          > powinnam w twarz jej powiedzieć że wróciliśmy do siebie i
          palnujemy
          > wspólne życie. Tylko czy wtedy nie wyjdę na zranioną byłą
          > dziweczynę, któa chce odebrać jej miłośc? Głupie te moje
          rozważania,
          > ale mądrze chcę to rozegrać. To ja mam wyjść z tego zwyciesko i z
          > twarzą i mam zamiar walczyć o ten związek.


          Skoro chcesz walczyć to walcz, ale ja tu czegoś nie rozumiem ...
          Albo faktycznie uznajesz, ze odbyliście szczerą rozmowę i facet wie
          czego chce, albo jak przypuszczam po prostu nie masz do niego
          zaufania, mimo tej "szczerej" rozmowy ...

          Nie gniewaj się, mam za sobą próbe ratownia zwiazku po podobnej
          sytuacji i wierz mi - każdy facet ci powie, ze było mu źle, panna
          się nawinęla, potem ajkoś to poszło, nie chce sie odczepić ...bla
          bla bla ....

          Prawda jest taka, ze ta dziwczyna nie am tu nic do rzeczy :) Mowiąc
          brutalnie - faceci nie sa takimi altruistami, jak niektóre kobiety -
          jesli naparwde zależy mu na zwiazku z Tobą, to powiedział
          panne "Słuchaj, tak się zdarzyło, to była pomyłka sorry. Nie mozemy
          sie spotykać, bo ja juz nie chce" - słowa moga być inne, ale sens
          ten sam :)
          I choćby panna na uszach, rzesach i włosach łonowych stawała, jeśli
          chce być z Tobą , da sobie z nią spokój ...
          Nie wierz w zyciu w żadne takie teksty o niedawaniu spokoju przez
          kogos tam itepe, owszem zdarza się,z e kobiety sie narzucają
          facetom,, ale jeślion nie chce się spotykać, szybko sobie poradzi z
          czyms takim powtarzając swoje do znudzenia , w skrajnym przypadku
          nie odbierajac tel. itepe.

          Wg mnie tak naprawde chcesz się z tą laską spotkać, raz z ciekawosci
          jaka jest:) a dwa dlatego, ze jednak mimo eklarowanej szczerosci nie
          wierzysz, ze miedzy nią i nim wszystko się skońzcyło i chcesz przez
          konfrontacje to sparwzdic...

          Z twarzą to trudno z takiej sytuacji wyyjsc, powiem ci szczerze, zcy
          bedziesz go obserwować baczniej, czy faktycznie zechcesz pogadać z
          dziewczyną - i tak bedziesz się zcuła upokorzona, a jeszcze nie
          widomo, jak ona sie zachowa...no, ale Twoja sparwa.. wiekszym
          problemem jest to, ze nie ufasz partnerowi nadal i obawiam sie,z e
          już nie zaufasz ...Pytanie, zcy chcesz sopezdić byc moze reszte
          życia grzebiąc w jego komórce, kieszeniaxch i panikując,z e przy
          kazdej klotni, czy nieporozumieniu popjawi się jakaś dobzre
          rozumiejąca go kolezanka ?
          • navy_night Re: uciąć to czy pozwolić żeby sam zakonczył 10.04.08, 12:09
            Pewnie że kieruje mną ciekawość żeby spotkać sie z tą "drugą", tym
            bardziej że trochę o niej wiem i w tym na pewno mam nad nią
            przewagę. Wiem jedno jak nie pilnujesz chłopaka to niestety ale taki
            skoki w bok się zdarzają. Mimo całej tej sytuacji mam jeszcze trochę
            dystansu do tego co było i chcę o to walczyć. Nie ma związków
            idealnych, i sama nie znam też facetów którzy nigdy nie wykorzystali
            jakiejś nadarzającej się okazji. Spotykając się z nią mogę jej
            wyłożyć kawę na ławę i tyle. Tylko sama nie wiem czy mam tyle siły
            żeby sie z nią spotkać i przeprowadzić taką rozmowę.
            • kora3 Re: uciąć to czy pozwolić żeby sam zakonczył 10.04.08, 12:29
              navy_night napisała:

              > Pewnie że kieruje mną ciekawość żeby spotkać sie z tą "drugą", tym
              > bardziej że trochę o niej wiem i w tym na pewno mam nad nią
              > przewagę.

              Hmmmm niepokoi mnie Tój sposób myslenia, a także, wybacz,
              naiwność ...
              Jszcze raz proszę - zrozum mnie dobrze i nie pogniewaj się ok?

              Po pierwsze to niestety, albo stety :) nie wiesz ile i co ona o
              Tobie wie ...
              Niektórzy facei lubia się "wyzalac" na byłe i aktualne przezd "nowym
              towarem", wiec.....
              Nie bądz taka pewna tej swojej "przewagi", bo moze Cię to zgubić :(

              Dwa, ze podkreślam jeszcze raz - to nie panna jest tutaj centralną
              postacia, na jej miejscu moglby być ktokolwiek babcia klozetowa,
              albo Pameka anderson :) - rzecz w tym, ze TOBIE jej osoba nie daje
              spokoju:(


              Wiem jedno jak nie pilnujesz chłopaka to niestety ale taki
              > skoki w bok się zdarzają.

              Pozwolę sobie mieć nieco inne zdanie :)
              "Pilnować" to należy psa, a z zclowiekiem to jest tak, ze choćbyś
              nie wiem jak pilnowała kogokolwiek - nie upilnujesz, jesli sam się
              nie upilnuje :)
              Zresztą, wybacz, ale w życiu nie chcialabym być w zwiazku
              pilnowana :) - pomijam już fakt, ze sama też nigdy nie pilnowałabym
              oraz fakt, iż to po rostu w normalnym życiu niewykonalne ...
              Bo co? Bedziesdz kolesia śledziła? zalożysz mu podsluch na tela,
              sledzący programik w kompie, gps-em bedziesz śledziłą trase jego
              samochodu, nachodziłą go w pracy, bo moze jest tam jakaś kumpela co
              na niego poleci? Życia ci nie starczyloby i nie warto ...


              Mimo całej tej sytuacji mam jeszcze trochę
              > dystansu do tego co było i chcę o to walczyć.

              Nie bardzo rozumiem sens tego zdania.. Do czego masz dystans? Do
              waszej przeszłosci? Do tego co się wydarzyło podczas "separacji"?

              Do tej ostatniej sprawy nie masz dystansu, bo Cię ona męczy jak
              diabli i to nie zarzuut, bo i też trudno ci sie zdiwić ..
              Walczyć mozesz, jesli masz pzrekonanie, ze jest o co.. Rzecz w tym,
              ze z tego co opisujesz na te chwilkę nie ma PO CO walczyć - facet
              zadeklarował, ze chce być z Tobą, odbyliscie szczerą wg Ciebie i
              budujaca rozmowe i ejśli jest sens nad czyms pracować to nad waszym
              dalszym zwiazkiem, a nie nad walką z tym co było w przerwie i wg
              słow faceta się zakończyło ...

              Nie ma związków
              > idealnych, i sama nie znam też facetów którzy nigdy nie
              wykorzystali
              > jakiejś nadarzającej się okazji.

              Typowe myślenie babek:"Ona mu do łożka włazła", "Nie umei sie od
              niej opezdic, ale mnie kocha", "On jest taki zagubiony, a ona taka
              natarczywa" - zdiewzcyno, faceci są rożni, tak samo jak kobiety ...
              Mądry facet (jako i kobieta) nie opowiada swojej dzeiwczynie o byłyh
              i tych w przerwie, a zachowuje sie tak, by podejrzeń nie budzić :)
              Facet to nie zweizrak, ani maszyna do seksu, to istota zcasem :)
              myślaca i jesli wykorzystuje nawet jakąs sytuację, o ile sam jej nie
              prowokuje, to za to odpowiada ...
              Tamta dziewczyna nie ma nic do sparwy - miałaby, gdyby to byla Twoja
              znajoma, czy Wasza i wyrywałą zajętego przez ciebie goscia. Ale i
              tak pretensje powinnaś mieć wówczas do swojego faceta, a nie do
              kolezanki, bo chyba wiekszej lojaklnosci oczekujesz od partnera, niz
              od pierwszej lepszej znajomej ?:)


              Spotykając się z nią mogę jej
              > wyłożyć kawę na ławę i tyle.

              OK, ale PO CO?
              Skoro masz zaufanie do swojego faceta, zakończył tamtą znajomośc,
              dziewczyna mu sie nie narzuca, mzoe i już zapomniala ze sie z nim
              spotykała to jaki sens jej coś wykladać :) Gdyby was nachodziła,
              zaczepiala, to ON powinien jej wyłożyć co jesgt grane...
              Ale w tej sytuacji, nie ma zcego ...


              Tylko sama nie wiem czy mam tyle siły
              > żeby sie z nią spotkać i przeprowadzić taką rozmowę.

              Wiesz, ja po prostui nie wkiem jaką ...
              Kiedyś moja znajoma króciutko spotykala się z facetem, który jak się
              okazało miał kogos na stałe, ale ta kobieta była za granicą, na
              stypendium. Kolezanka nie raktowala znajomosci powaznie, ot
              zwyczajne spotkania, kiedy sie dowiedziała, ze facet nie ejst wolny,
              jak deklarował, sama zakońzcya znajomosc, na spokonjno i bez
              wymówek, bo w sumie jej nie zależało na nim ...

              Po jakims pół roku napisała do niej na maila jego narzeczona ...
              spotkały sie .. kolezanka szczerze zdziwiona byla, bo jak pisałam,
              sparwa spzred półrozca, nic powaznego ... Okazało się,z e facet
              znika, lawirujke, a narzeczonej ktoś doniósł, ze jak była za granicą
              spotykal się z moja kumpelą .,..
              Czegoś to nauczyło narzeczona, bo ko.ezanka potraktowała ją
              normalnie, natomiast mimo,z e na początku nie wierzyła, ze nic juz
              ich nie lączy, rychło przekionała się, ze nafrzeczony ma kolejn ą
              bratnia duszę...
    • kotkaaaa Re: uciąć to czy pozowlić żeby sam zakonczył 10.04.08, 12:04
      nie bardzo rozumiem dlaczego masz watpliwosci
      czy facet musi zgnoic te druga, zebys uwierzyla w to, ze chce byc z
      toba? nie wystawalby pod twoim oknem, gdyby myslal o tamtej to raz,
      dwa nie ma powodu zeby sie z tamta w nieprzyjemnej atmosferze
      rozstawal, to ona jest przegrana, po co dobijac lezacego?
      • kora3 Re: uciąć to czy pozowlić żeby sam zakonczył 10.04.08, 12:09
        kotkaaaa napisała:

        > nie bardzo rozumiem dlaczego masz watpliwosci
        > czy facet musi zgnoic te druga, zebys uwierzyla w to, ze chce byc
        z
        > toba?

        No to fakt, tyle, ze wątkodawczyni nie chce nikogo gnoić, po prostu
        nie wie, jak jest naprawde:)

        nie wystawalby pod twoim oknem, gdyby myslal o tamtej to raz,
        > dwa

        Hmmmm ...tu moge powiedzieć, ze niekoniecznie znasz ten typ faceta,
        którym omawiany gosc, moze być :)

        nie ma powodu zeby sie z tamta w nieprzyjemnej atmosferze

        zgadzam się - jak na razie nic nie wiadomo, by owa dziewczyna
        zrobiła cosik złego ...

        , to ona jest przegrana, po co dobijac lezacego?

        Czyzby? zaraz przegrana? Bóg razcy wiedzieć jak ona traktowala te
        znajomosc, moze lightowo?:)
        • navy_night Re: uciąć to czy pozowlić żeby sam zakonczył 10.04.08, 12:18
          Ja przede wszystkim to taką rozmową czy spotkaniem chciałabym
          zaznaczyć swoje terytorium. A wiem że dla niej to nie była tylko
          chwilowa znajomość, wiedziała o naszym kryzysie i starała się zająć
          moje miejsce. Nie chcę kopać leżącego, bo nie o to chodzi. Tak jak
          mówię chyba przede wszystkim chodzi mi o wyraźne zaznaczenie "mojego
          terytorium" bez zadnych niedomówień
          • polla.k Re: uciąć to czy pozowlić żeby sam zakonczył 10.04.08, 12:20
            A powiesz mu o tym?
          • kotkaaaa Re: uciąć to czy pozowlić żeby sam zakonczył 10.04.08, 12:35
            spotykajac sie z nia podnosisz range ich znajomosci, a tego chyba
            nie chcesz? daj facetowi zielone swiatlo i zaufaj mu na tym etapie,
            poki co nie oszukal cie, prawda?
          • kora3 Re: uciąć to czy pozowlić żeby sam zakonczył 10.04.08, 12:36
            navy_night napisała:

            > Ja przede wszystkim to taką rozmową czy spotkaniem chciałabym
            > zaznaczyć swoje terytorium.

            :) Pzrepraszam, ale Ty naiwna jestes po prostu:(
            Chcialabyś co? Popędzic jej kota od swojego faceta, tak?
            Popedzaj, tyle, ze nie jej, a jemu:) Bo naprawde jeśli on nie zechce
            tej panny, czy nie znajdzie sobie innej sam żadna na siłę go nie
            zmusi, zeby Cię z nią zdradzał, czy zostawil dla nniej, pojmijze to
            wreszcie ...
            Jeśli facet jest taki, ze szuka to nie bedzie tej, bedzie inna :(

            A wiem że dla niej to nie była tylko
            > chwilowa znajomość, wiedziała o naszym kryzysie i starała się
            zająć
            > moje miejsce.

            Acha .. no tak, przyszła i powiedziala do niego "hce zając miejsce
            twojej zdiewczyny" a on na to "Wykluczone, to tylko jej miejsce", a
            ona "Ale ja nalegam, jeśli nie zastrzelę Cie jak psa" i przystawią
            mu magnum do glowy .. w sytuacji realnego zagrozenia życia uległ i
            tearz nie mzoe się od niej odczepić ...jassssne :)


            Nie chcę kopać leżącego, bo nie o to chodzi. Tak jak
            > mówię chyba przede wszystkim chodzi mi o wyraźne
            zaznaczenie "mojego
            > terytorium" bez zadnych niedomówień

            A to on zostawil jakies niedomówienia, tak ?
            No najwyraźniej, skoro rzebna je wyjasniać osobiscie
            • 5justi Re: uciąć to czy pozowlić żeby sam zakonczył 29.08.13, 20:30
              kora jesteś the best !!!

              dobrze prawisz ale niestety laska wogóle cię nie kuma... a szkoda
    • polla.k Re: uciąć to czy pozowlić żeby sam zakonczył 10.04.08, 12:18
      spotkanie z tą drugą to ostatnia rzecz, którą powinnaś zrobić. Albo
      chcesz dac mu szansę, albo za jego plecami sprawdzać jego
      prowadomówność.Jedno nijak ma się do drugiego.
      • navy_night Re: uciąć to czy pozowlić żeby sam zakonczył 10.04.08, 12:24
        Masz rację że takie spotkanie byłoby za jego plecami, co więcej wiem
        że pewnie by się o to wkurzyl. Ale tak jak mówię żeby odbudowac moje
        zaufanie potrzeba trochę czasu. a taka konfrontacja może mnie samej
        by pomogła zweryfikowac jego prawdomówność. Chociaż wiem że skoro
        zaczynamy dbać o ciebie nawzajem to bez takich numerów. Dlatego cały
        czas biję z myślami.
        • polla.k Re: uciąć to czy pozowlić żeby sam zakonczył 10.04.08, 12:27
          wiem, że mam rację :) A poważnie, zaznaczanie terytorium...to trochę
          niepoważne. Pomyśl, czy Ty chciałabys znaleźć się na miejscu tej
          drugiej. To nie tylko ona zawiniła, nie pchałaby sie z butami, gdyby
          nie otworzył jej drzwi.
          • navy_night Re: uciąć to czy pozowlić żeby sam zakonczył 10.04.08, 12:34
            Wiem że znowu masz rację ;) Wina przede wszytskim jet po stronie
            mojego chłopaka. Ale wiem niestety też że ona czuła się wygrana w
            tej sytuacji. Zresztą ja nie należę do osób które urządzają jakies
            pyskówki bo to nie mój poziom. Na razie cały czas patrzę na
            zachowanie mojego chłopaka i widzę że stara sie jak może żeby
            pokazać mi że mu zależy. Tylko niestety obawiam sie jednej rzeczy:
            żeby tamta nie usiłowała ponownie zakręcić sie wokół niego.
            • kora3 Re: uciąć to czy pozowlić żeby sam zakonczył 10.04.08, 12:42
              navy_night napisała:

              > Wiem że znowu masz rację ;) Wina przede wszytskim jet po stronie
              > mojego chłopaka. Ale wiem niestety też że ona czuła się wygrana w
              > tej sytuacji.

              Wygrana, przegrana - ile wy macie lat ?

              Tylko niestety obawiam sie jednej rzeczy:
              > żeby tamta nie usiłowała ponownie zakręcić sie wokół niego.

              No i zakreci się, a on podobno tylko Ciebie kocha i zrozumial swój
              bład - zatem zakreci sie i nic nie wykreci, a jesliwykreci to dalej
              koniecznie walcz do upadlego, zeby być na 2 tyg. "wygraną w tej
              sytuacji"
              • doloresa Re: uciąć to czy pozowlić żeby sam zakonczył 10.04.08, 13:01
                U moich przyjaciół sytuacja była podobna.
                Romans zaczął się, kiedy małeństwo przezywało kryzys. Pojawiła się
                dziewczyna, która pocieszał, rozumiała i tym podobne duperele, a
                ponadto była totalnie zapatrzona w faceta, bo jeszcze nie zdążyła
                poznać wszystkich jego wad ;) Byli ze sobą rok, a kolejny rok trwało
                wyzwalanie się mojego przyjaciela i jego żony z cienia tego
                romansu...Od tego czasu minęło kilka lat, a oni nadal są razem.

                Możliwe jest wspólne życie po zdradzie. Tylko nie każdy sobie z taką
                sytuacją poradzi. Moja przyjaciółka to silna kobieta. Mówi mi, że
                nigdy nie będzie miała do męża pełnego zaufania, ale nauczyła się z
                tym żyć. Niemniej jednak codziennie walczy ze sobą, żeby nie
                sprawdzać mu poczty i komórki, nie kontrolować zawsze i
                wszędzie...Żeby nie zwariować po prostu. Jest jej bardzo ciężko,
                mimo że między nią a mężem układa się teraz lepiej niż przed tą całą
                aferą.

                Widzisz, wszystko zależy od Twojej osobowości. Ja wiem, że zdrada
                byłaby końcem. Ja bym nie potrafiła z tym żyć, nie mogłabym żyć z
                człowiekiem, który zawiódł moje zaufanie w taki podły sposób. Mimo
                świadomości, że ten człowiek mnie nadal kocha i ja nadal kocham
                jego...

                • navy_night Re: uciąć to czy pozowlić żeby sam zakonczył 10.04.08, 13:09
                  Mnie się wydaje że cała ta sytuacja pozwoliła zarówno mnie jak i
                  jemu zrozumieć pewne rzeczy i mimo tych wszystkich przejść dajemy
                  sobie szansę. On pewne rzeczy zrozumiał, ja też parę rzeczy
                  zrozumiałam. Tylko właśnie pojawia się problem zaufania. Nigdy nie
                  będę w stanie bezgranicznie zaufać, ale nie mogę żyć w cieniu
                  podejrzeń i wiem że muszę sobie z tym poradzić. Może trochę naiwne
                  to moje podejście, ale mimo wszystko wierzę że się uda.
                  Najwazniejsze żeby jego skrucha była szczera i tyle
                  • doloresa Re: uciąć to czy pozowlić żeby sam zakonczył 10.04.08, 13:18
                    >Tylko właśnie pojawia się problem zaufania. Nigdy nie
                    będę w stanie bezgranicznie zaufać, ale nie mogę żyć w cieniu
                    podejrzeń<

                    Życzę Wam wszystkiego najlepszego. Zauważ jednak, że w powyższym
                    zdaniu jest sprzeczność - z jednej strony doskonale zdajesz sobie
                    sprawę, że między Wami nie będzie już tak, jak wcześniej, że nie
                    będziesz w stanie całkowicie zaufać, że będziesz odtąd żyć w
                    mniejszym czy większym cieniu podejrzeń, a z drugiej piszesz, że w
                    ten sposób żyć nie dasz rady.

                    Zastanów się nad tym wszystkim. Ja wierzę, że oboje coś wynieśliście
                    z tej sytuacji, ale to może nie wystarczyć...
                    Ja od pewnego czasu żyję w takim cieniu podejrzeń. Wierzę, że mój
                    mąż mnie nie zdradza, ale koło niego kręci się pewna panna, z którą
                    on utrzymuje zażyłe kontakty i to nie daje mi spokoju. Czasami to aż
                    zżera mnie od środka...Mimo najlepszych chęci wiem, że gdyby
                    rzeczywiście doszło do zdrady, to musiałby być koniec. Po prostu
                    podejrzenia doprowadziłyby mnie do szaleństwa...
                    Ale może Ty jesteś silniejsza. I tego Ci życzę.

                  • kora3 No i jeśli uwazasz ze warto 10.04.08, 13:19
                    to wszystko jest ok .. tylko po jakie licho chcesz się spotykać z
                    tamtą przelotna dziewczyną, zaznaczać coś?

                    Postanowiłaś mu zaufać? OK!
                    Stara się facet? Jeszcze barzdiej OK
                    To w czym masz problem z tamtą dziewczyną ?
                    • doloresa Re: No i jeśli uwazasz ze warto 10.04.08, 13:27
                      Popieram. Od dziewczyny trzymaj się z daleka!
                      Bo co, jeżeli uznasz, że jest ładna/ sympatyczna/ inteligentna/
                      zabawna...?
                      Poczujesz się jeszcze gorzej.
                      A i tak przecież najważniejsze jest to, co myśli i czuje Twój facet!
                      Ona jest w tym całym układzie postacią zdecydowanie drugoplanową.
                      • kora3 Re: No i jeśli uwazasz ze warto 10.04.08, 13:33
                        doloresa napisała:

                        > Popieram.
                        > A i tak przecież najważniejsze jest to, co myśli i czuje Twój
                        facet!
                        > Ona jest w tym całym układzie postacią zdecydowanie drugoplanową.

                        No dokladnie!
                        Wszystko jedno jaka jest ta dziewczyna, co mysli, co zrobi, czy
                        zależy jej na faceckie, czy spróbuje go odzyskać, czy nie - to od
                        niego zalezy czy zechce (chce?) z nią rozmawiac, spotykac się, do
                        niej wracać ...
                        "zaznaczając swe terytorium" poprzez spotykanie się z nia i
                        klarowanie jej ze teraz znów są razem wątkodawczyni podówjnie sie
                        ośmieszy, a jesli tamta panna gosciem zainterwesowana nadal, to
                        jeszcze da do myślenia :)
                        No, bo skoro laska się spotyka, tumaczy, ze teraz "towar " jej, to
                        znaczy, ze nie czuje się pewnie jako "władczyni towaru" i na wszelki
                        wypadek goni konkurencję niepena , czy towar nie zechce przejśc sam
                        w inne łapki :)
                        • navy_night Re: No i jeśli uwazasz ze warto 10.04.08, 13:41
                          Masz sporo racji wtym co piszesz, faktycznie może poczuć że coś jest
                          na rzeczy skoro się chcę z nią spotkać. Może faktycznie sobie
                          pomyśli że czuję się niepewnie. Sama nie wiem
                          • kora3 Re: No i jeśli uwazasz ze warto 10.04.08, 13:55
                            navy_night napisała:

                            > Masz sporo racji wtym co piszesz, faktycznie może poczuć że coś
                            jest
                            > na rzeczy skoro się chcę z nią spotkać. Może faktycznie sobie
                            > pomyśli że czuję się niepewnie. Sama nie wiem


                            na pewno sobie pomyśli, o ile nie ma w głowie siana.. ale sytuacja
                            wyglada inaczej niz mi się wydawało, odpowiedziałam ci ponizej
                • kora3 hmmmm 10.04.08, 13:17
                  mam dkladnie tak samo, jak Ty ...
                  Twoją przyjaciółke nie wiem, czy podziwiać , czy jej współczuc ...
                  zapewne miała powody, by ratować swoje małzeństwo... AJ nie
                  chciałabym żyć tak,z e ciągle walcze z sobą ...

                  Kochałam faceta z którym definitywnie się rozstałam wlasnie po
                  kryzysie i pocieszycielce :), on mnie też - staral się,
                  ale ...powiedzialm mu po prostu "Kocham Cię, ale nie chce tak zyć",
                  rozstaliśmy się, teraz jesteśmy znajomymi, a ja :) no cóż, nie
                  jestem sama i nie piolnuję swego faceta, nie tylko dlatego, ze to
                  nierealne przy naszej pracy oi trybie życia, ale przede wszystkim
                  dlatego, ze ...po co?:)
            • cat4 Re: uciąć to czy pozowlić żeby sam zakonczył 30.08.13, 14:42
              "Ale wiem niestety też że ona czuła się wygrana w tej sytuacji."

              Bo Twoj facet o takie jej samopoczucie zadbal.


              Kora - dobrze napisane - zgadzam sie w 100%!

              Niestety taki jest mechanizm, ze w takiej sytuacji kobieta wini druga kobiete bardziej niz swojego faceta...

    • aire1 Re: uciąć to czy pozowlić żeby sam zakonczył 10.04.08, 13:07
      Ja nie rozumiem, to co ty sobie wyobrażałaś? Albo się nie separujemy
      i jesteśmy sobie wierni, albo się separujemy i każdy żyje własnym
      życiem. Skoro juz dajecie sobie przestrzeń na zastanowienie sie nad
      waszym związkiem, to jest to doskonały moment na randki z innymi
      ludźmi. Wtedy dopiero moźna się przekonac czego tak naprawdę chcemy.
      Twój chłopak zachował się normalnie i zdrowo, trzeba było samej się
      lepiej zakręcić i znaleźć towarzystwo.
      • doloresa Re: uciąć to czy pozowlić żeby sam zakonczył 10.04.08, 13:23
        Hmmm, mnie się wydaje, że to zależy, jak się zdefiniuje taką
        separację...
        Ja kiedyś po 4-letnim związku ustaliłam z facetem, że dajemy sobie
        trochę oddechu, żeby przemyśleć, do czego zmierza ta znajomość.
        Separacja dla mnie oznaczała brak telefonów i brak spotkań,
        żeby 'przewietrzyć umysł'. Zrozumiałam, że nadal chcę z nim być, i
        to bardzo. On jednak naszą separację uznał za okazję do złapania
        sobie nowej panienki. I nasz związek definitywnie się wtedy
        zakończył...
        • kora3 Re: uciąć to czy pozowlić żeby sam zakonczył 10.04.08, 13:27
          i bardzo dobrze, ze się zakończył na tym etaopie dolores
          • doloresa Re: uciąć to czy pozowlić żeby sam zakonczył 10.04.08, 13:40
            Pewnie, ze dobrze - dzięki temu mogłam później spotkać mojego męża i
            żyć z nim długo i szczęśliwie :D
            • kora3 Re: uciąć to czy pozowlić żeby sam zakonczył 10.04.08, 13:41
              doloresa napisała:

              > Pewnie, ze dobrze - dzięki temu mogłam później spotkać mojego męża
              i
              > żyć z nim długo i szczęśliwie :D


              na przyklad :)
    • kora3 A co w ogóle znaczy tytuł watku? 10.04.08, 13:26
      Co masz uciąć, albo pozwolić, zeby sam zakońzcył? Pytam bo nie do
      końca zrozumiałam sytuację chyba ...

      Byliście parą i pzrechodziliscie kryzys, postanowiliście sie rozstac
      i tak się stalo, podczas przerwy w waszym zwiazku facet miał kogoś,
      jednak postanowił Cię odzyskać, jego starania skłoniły Cię do
      rozważenia takiej opcji i wyszło cio na "tak" - czy ja dobrze
      pojęłam chronologie zdarzeń?

      Tytuł watku sugeruje, ze jest cos do "uciecia" - zcy to jest
      znajomosc, romas, nie wiem chodzenie stereo z tamtą dzieczyną?

      Jak mi się wydaje, facet zadejklarowal, ze tamtą znajomość już
      zakońzcył? Przynajmniej w sensie spotykania się sam na sam
      celem "wyjaśniania sprawy" co jest zbędne wiecej niz raz :)
      Skoro zakońzcył to nie ma czego ani samej "ucinać", ani
      jemu "pozwoalać skońzcyć", nie?

      A jeśli nie zakońzcył, no to ...
      • navy_night Re: A co w ogóle znaczy tytuł watku? 10.04.08, 13:38
        no faktycznie może średni tytuł tego mojego watku. Wiec może
        sprecyzuję, mój chłopak chce być ze mną i się zdeklarował, ale jak
        go zapytalam czy wszytsko jest skonczone z tamtą osobą to powiedział
        że jest w trakcie kończenia tej znajomości, ale ostatecznie tego nie
        uciął. Mnie się wydaje że brakuje mu odwagi żeby ostatecznie
        zakończyć tamtą znajomość. Stąd mówiłam we wcześniejszych postach o
        zaznaczeniu terytorium. Jedna rzecz faktycznie nie daje mi spokoju,
        że nie pali za sobą mostu, ale może to tylko moja paranoja. Skoro
        widzę jak stara się żeby między nami się ułożyło i może faktycznie
        jestem przewrażliwiona w tym momencie.
        • doloresa Re: A co w ogóle znaczy tytuł watku? 10.04.08, 13:44
          Ajajaj, uwarzaj w takim razie!
          Jak już pisałam wcześniej, mój przyjaciel 'kończył' swój romans
          przez 1,5 roku...!
          Zawsze coś stało na przeszkodzie, żeby ostatecznie zakończyć tę
          znajomość.

          To nie jest paranoja. Nie jesteś przewrażliwiona. Twoje pragnienie
          bezpieczeństwa i stabilizacji jest jak najbardziej na miejscu,
          dziewczyno! Musisz postawić sprawę jasno i tego się potem trzymać:
          chcesz być ze mną, muszisz DEFINITYWNIE zakonczyć znajomość z tą
          kobietą. Koniec kropka.
        • kora3 jesteś bardzo, bardzo naiwna - wybacz :( 10.04.08, 13:54
          naprawde nie pogniewaj się, ale tak myslę ...
          Nie ma dziewczyno czegos takiego jak "trakt (proces jak rozumiem:)
          zakończania znajomosci" z kims z kim się nie chce być ...
          Ludzie zakońzcają długoletnie malżeństwa z dziećmi, czesto małymi
          raz na zawsze, a cóż dopiero mówić o znajomosci z panną ...
          Jeśli nie zakończył, to NIE CHCE ZAKOŃCZYC! rozumiesz?

          navy_night napisała:

          mój chłopak chce być ze mną i się zdeklarował, ale jak
          > go zapytalam czy wszytsko jest skonczone z tamtą osobą to
          powiedział
          > że jest w trakcie kończenia tej znajomości, ale ostatecznie tego
          nie
          > uciął.

          BArdzom ciekawa jakież powody podał :) hehehehe


          >Mnie się wydaje że brakuje mu odwagi żeby ostatecznie
          > zakończyć tamtą znajomość.

          Że co?

          Wybacz, ale przeczytaj co Ty napisalaś :(
          Odwagi mu brakuje? a czemu???:)
          Czy to córka szefa mafii? Jego szefowa i wywali go z roboty?
          Promotorka jego pracy magisterskiej moze?:), a moze to płatna
          zabóczyni i zagrozila mu pozbawieniem życia?

          Ocknij się imoceń realnie sytuację .. facet gra na dwa fronty- tam
          sobie nie zamyka drzwi, bo moze sie akurat znów znudzi waszym
          zwiazkiem, albo się pokłóócicie, ale co mu szkodzi "pobyć" troche z
          Toba?
          Sama pozwalasz na taką sytuację i godzisz się na nią...a arzcej nie
          godzuisz, ale nie masz chyba odwagi TY zerwać definitywnie z tym
          facetem, albo chociaż powiedzieć mu o co chodzi ...

          >Stąd mówiłam we wcześniejszych postach o
          > zaznaczeniu terytorium.

          Nie masz żadnego terytorium, a panna Cie moze tylko wyśmiac ... bo
          to załosne iśc do niej i tłumaczyć, czy prosić, zeby zostawila
          chłopa w spokoju ...ON CHCE sie z nią spotykać, gdyby nie chcial
          zakończenie tematu w dobrym styulu - kwiaty i zcekoladki na
          zakończenie znajomosci - zajeloby mu godzinę w kawiarni ..


          Jedna rzecz faktycznie nie daje mi spokoju,
          > że nie pali za sobą mostu, ale może to tylko moja paranoja.
          Nie to nie Twoja paranoja, to fakt :(


          Skoro
          > widzę jak stara się żeby między nami się ułożyło i może faktycznie
          > jestem przewrażliwiona w tym momencie.

          Stara się? A to dosc zdiwne, bo ja zrozumialam jasno powiedzialaś
          mu, ze ozcekujesz zakońzcenioa tamtej znajiomosci? Nie zakońzcył, a
          wiec jego starania zmierzaja tylko ku ponownemu uzależnienniu cię od
          niego i tego chorego zwiazku :(
          Jak niby się stara? A moze on sie norm,alnie pokłocił z tamta, albo
          jest zazdrosny i "za GTwoim przewodem" pokazuje jej "Widzisz, zawsze
          mogę don niej wrócić" ?
          Jeśli wierzysz, ze on chce zakończyc, ale nie moze , ale przy tym
          bardzo mu na tobie zależy to niestety jesteś barzdo nauiwna - mówię
          to bez zlośliwosci i z zalem :( i dla Twego dobra,...

          Jedyunym mozliwym sposobem "walki" o ten zwiazek jest pokazanie
          facetowii drzwi z powodu podwójnehj gry - wóz albo przewóz skoro tak
          Ci zależy- albo zakończy tamto, albo fora ze dwora i zobazcysz co
          się stanie, aczkolwiek wg mojej oceny nie ma juz o co walczyć...
    • edwarddyp Jestem tym mężczyzną 10.04.08, 16:50
      A raczej takim właśnie mężczyzną z opisanej historii

      Bez względu na to jakie gromy sie tu zaraz posypią na wstrętnych facetów opisze
      ci jak to wygląda z męskiej perspektywy

      Rok temu zaczęło coś się psuć w naszym z związku z X. Wynikało to trochę z
      faktu,że ona zaczęła studia w innym mieście, widywaliśmy sie rzadko, a też po
      części dlatego ze minęło to przysłowiowe 7 lat.

      Słowo kryzys tłumaczy tutaj wszystko bez wgłębiania się w szczegóły.

      Pod koniec roku na jaiejś imprezii moja dziewczyna sie upila i zachowywała sie
      dość żenująco. Myślę że wyszła z niej wtedy jakaś frustracja. Zaczęła mnie
      obśmieąć wraz z przyjaciółkami na forum publicznym. Wyszedłem. Ona wybiegła za
      mną i zaczęła mi robić wyrzuty jakim jestem wstrętny i niedojrzały. Że o nią nie
      dbam, zbyt rzadko przyjeżdżam itp . Na koniec uderzyła mnie w twarz. Ślad po tym
      uderzeniu pozstała do dzisiaj (oczywiscie w sensie metaforycznym).

      Miesiąc później powiedziała mi ze sie rozstajemy. Przyjąłem to nawet z "ulgą".
      Gdzieś tam w środku wiedizałem, że to na pewno nie koniec bo łaczyła nas
      wspaniał przeszłość. Miałem świadomość tego , że jeszcze sie spotkamy. Jedyne co
      poczułem to to, że w końcu teraz jestem wolny od tych wszystkich problemów i
      nieporzumien, które zamykaja sie w słowie kryzys. Mam teraz tylko własne
      problemy na głowie. Praca, nauka, dom a potem piwko , kino i co chce tylko.
      Wolność !!!

      No i oczywiście spotkałem przypadkowo dziewczynę. Pierw sobie myślałem, że to
      będzie taka podlotka na przetrwanie trudnego okresu. Niestety okazało się, że
      mnie pociąga. Bardziej niż się spodziewałem. Przewróciła mi w głowie na amen.

      Czemu ? Czy jestem jakimś żałosnym typem, który nawet nie umie przeżyć żałoby?
      Być może. Ja jednak myślę , że po tym całym kryzysie poczułem sie znowu
      mężczyzną. Ogień w spodniach, żar w oczach, skrzydła przyprawione. Wiosenna
      miłość. Przyjemnie , nieprawdaż?

      Nie zwierzałem sie mojej nowo poznanej dizewwczynie jak to tamta była , jak sie
      nie rozumieliśmy. Wydaje mi sie że to sie da wyczuć. Po prostu jakoś to chyba
      czujecie od mężczyzn, że coś się tam za nimi ciągnie.

      Po 4 miesiącach pojawiła sie moja była dziewczyna i przypuściła szturm. Dała mi
      jasno do zrozumienia, że chce byśmy do siebie wrócili.

      Jaki to był dla mnie wybór. Z jednej strony nowo poznana piękność ,do której
      czuję gilgotki, z drugiej dobrze znana osoba, z którą ogromnie wiele przeżyłem -
      przyjaciel.

      No i zdecydowałem sie wrócić. Kobiety często mówią, że mężczyźni wybierają
      stabilizację i dlatego wracają do żon itp. Ja myślę że my wybieramy pewien
      rodzaj przyjaźni. Z czasem w długim związku zamiera namiętność, ale masz cały
      czas świadomość tego, że ta osoba jest ci towarzyszem. Długo działaliście razem,
      coś załatwialiście . To coś jak kumpel tylko w żeńskiej wersji.

      Może to dość fałszywe. Ale wtedy po raz pierwszy zacząłem sie zastanawiać nad
      pojęciem miłości. Tej otrąbionej na wszystkie strony "prawdziwej
      chrześcijańskiej miłości". I wyszło mi na to , że taka miłość zobowiązuje mnie,
      abym był lojalny wobec starej znajomej wiec do niej wróciłem.

      Żyjemy razem. Pomagamy sobie. Ona jest wyraźnie szczęśliwa. Ma związek i
      bezpieczeństwo. Śpimy ze sobą akurat tyle żeby nie rodziła sie frustracja.
      Sprzątamy ogródek, naprawimy cieknące krany pomagam jej finansowo. etc

      A co z "przelotną" znajomością?

      Otóż nie daje mi spać. Nie mogę przestać o niej myśleć. Są takie dni kiedy siła
      się powstrzymuje żeby do niej nie pojechać. Jakiś czas za plecami dziewczyny
      rozmawiałem z nią na gg. Kiedy jest ładny dzień wyobrażam sobie że spędzam go z
      nią. Nie potrafię zatrzymać tego naporu myśli i uczuć. To jest efekt zakochania.

      Minęło już tak pół roku. Przypuszczam, że za jakiś rok zduszę w sobie wszelką
      tęsknotę za tamtą dziewczyną. Jestem przerażony faktem , że postąpiłem tak
      "dojrzale" i tym, że być może ta historia ustawiła mnie raz na zawsze po stronie
      starych i mądrych ludzi, kiedy tak przyjemnie jest być młodym i głupim.

      Jestem lojalny i jestem kłamcą równocześnie.

      Nie łudź się, że tak po prostu da sie coś zakończyć. Można to zrobić, ale
      pytanie czy warto ?

      Ja nie znam odpowiedzi
      • kora3 postąpioleś dojrzale? 10.04.08, 16:59
        nie wydaje mi się ...
        Postępujesz tak, zeby ci było wygodnie - wróciłes do "starej"
        dziewczyny, bo masz pewny grunt, znasz zasady itede. , ale
        tej "przejsciowej" też mącisz nadal w głowie...

        Człowiek dojrzały podejmuje decyzje i jest konsekwentny, a nie jak
        male dziecko chce mieć wszystko :)

        nawiasem mówiąc, nieźle się to zapowiada, skoro jesteś z dziewczyną
        z wygodnictwa, wiesz, zeby to jeszcze była żona i mielibyscie
        wspólną firmę i z 3 dzieci tobym rozumiała, ze nie chcesz tego
        rozwalać, ale jeśli ktoś jest z wygodnictwa z dziewczyną, jeszcze w
        dodatku robi ja w balona to jest wg mnie mega niedojzrały, sorry ..
        • edwarddyp Re: postąpioleś dojrzale? 10.04.08, 18:12
          poza tym nie obie nikogo w balona

          Zupełnie swiadomie dusze w sobie uczucie do tej przelotnej znajomosci, żeby móc
          nadal byc ze swoja dziewczyną na tych starych i owszem wygodnych zasadach
          • kora3 Re: postąpioleś dojrzale? 10.04.08, 18:18
            edwarddyp napisał:

            > poza tym nie obie nikogo w balona

            poza czym przepraszam?:)
            >
            > Zupełnie swiadomie dusze w sobie uczucie do tej przelotnej
            znajomosci, żeby móc
            > nadal byc ze swoja dziewczyną na tych starych i owszem wygodnych
            zasadach

            ciekawie dusisz :) nawijając z panną i kombinuijąc jak do niej się
            zerwać ...
            • edwarddyp Re: postąpioleś dojrzale? 10.04.08, 18:38
              Tego nie napisałem w historii

              Ale od kilku mieisęcy przerwałem kontakt na gg, co oczywiście nie znacyz że nie
              mam na niego ochoty

              to miałem na mysli piszać że dusze to uczucie

              Ale naprawdę nie wiem czy psotępuję dobrze ?

              Moze ty wiesz ?
              • kora3 Re: postąpioleś dojrzale? 10.04.08, 18:42
                edwarddyp napisał:

                > Tego nie napisałem w historii
                >
                > Ale od kilku mieisęcy przerwałem kontakt na gg, co oczywiście nie
                znacyz że nie
                > mam na niego ochoty
                >
                > to miałem na mysli piszać że dusze to uczucie

                acha
                >
                > Ale naprawdę nie wiem czy psotępuję dobrze ?
                >
                > Moze ty wiesz ?


                ja ? niby skąd mam wiedzieć? ty powinieneś wiedzieć czego chcesz :)

                mogę Ci tylko tyle powiedzieć, ze nie umiałabym żyć na pół gwizdka,
                a Ty tak teraz zyjesz, a co gorsze, wg mnie i sam to przyznajesz
                też, nie masz zadnych dramatycznych powodów do tego, ot zyjesz tak,
                bo tak Ci wygodnie ...
                Ztrób jak chcesz, moim zdaniem Twój zwiazek ze "starą" dziewczyną
                jest bez przyszłości, aler moze się mylę, sam musisz podjąć decyzje
                co dalej ..
      • carolla8 Re: Jestem tym mężczyzną 10.04.08, 17:44
        a nie sądzisz że wykorzystałeś tą nieświadomą dziewczynę?

        Nic nie piszesz o tym czy z nią zerwałeś (skoro siłą sie powstrzymywać żeby do
        niej nie przyjechać), ale chyba nie skoro piszesz nią na GG.

        Czy ona wie że do byłej wróciłeś? Nic nie piszesz o niej..

        Jak na mój gust, ani to etyczne, ani dojrzałe. Po prostu wygodne.
        Jak na mój gust to ona jest poszkodowana w tym wszystkim.

        Szkopuł w tym i zapewne dla Ciebie to teraz problem, bo sie zakochałeś. I musisz
        sie męczyć. Tak to już jest że coś za coś.
        • edwarddyp Re: Jestem tym mężczyzną 10.04.08, 18:09
          Oczywiście, że ona wie że wróciłem do dawnej dziewczyny


          Nie pisze tej histori po to aby tu udowadniać jaki jestem święty i dojrzały - bo
          jeszcze nie rozgryzłem co to naprawdę znaczy

          Chce tylko uświadomić tej która założyla ten wątek, że "wyznaczanie terytorium",
          "kończenie czegoś raz na zawsze" w takich sytuacjach nic nic nie znaczy

          to tyle wysoki sądzie
          • carolla8 Re: Jestem tym mężczyzną 10.04.08, 18:25
            dla niektórych zakończenie relacji to zakończenie. Koniec to koniec- choć serce
            krwawi, boli i wyrwać się chce.

            Niestety życie nie jest proste i bywa że zakochujemy "dodatkowo" w kimś, ale
            właśnie etyka i moralnośc polega na tym aby dokonac wyboru.
            I nie kontaktować sie na GG.

            Nie chcę tu moralizować, ani Ciebie oceniać bo nie siedzę w Twoim sercu, ale
            pomyśl też o tych 2 dziewczynach i sobie.
          • navy_night Re: Jestem tym mężczyzną 11.04.08, 09:59
            Dużo racji w tym co piszesz. Mnie się wydaje że czasami ciężko po
            prostu jest się zdecydować i potrzeba nam jakiegoś kopniaka żeby
            docenić to co mamy. Może jestem naiwna w tym moim pojmowaniu. Ale
            zawsze ktoś musi być trochę mądrzejszy i schowac swoją dumę do
            kieszeni. Zresztą moze zabrzmi to dziwnie,a le mimo wszytsko wydaje
            mi się, że taki romans na boku, pozwala dojrzeć do pewnych decyzji.
            wiem że moje wypowiedzi tutaj czasami same sobie przeczą, ale mam
            taki mętlik myśli w głowie. Wczoraj znowu przeprowadziłam rozmowę i
            on nadal twierdzi że chce być ze mną i chce żeby między nami się
            ułożyło. Ale pewne rzeczy są jeszcze niezakończone i musi to
            wszytsko wyjaśnic.
            • kora3 Bajeczki dla .... 11.04.08, 10:44
              navy_night napisała:

              Zresztą moze zabrzmi to dziwnie,a le mimo wszytsko wydaje
              > mi się, że taki romans na boku, pozwala dojrzeć do pewnych
              decyzji.

              Romans na boku droga Navy to ma miejsce wówczas, gdy sie z kims jest
              normalnie i robi się mu rogi modlac sie, by sie oficjalny partner
              nie dowiedział ...
              Twój chłoppak aktualnie "chodzi", czyb jest z dwoma kobietami na
              raz - fajnie ma ...

              Wczoraj znowu przeprowadziłam rozmowę i
              > on nadal twierdzi że chce być ze mną i chce żeby między nami się
              > ułożyło.

              Ależ juz się ułozyło, przynajmniej jemu, ma dwie kobitki, obie teraz
              bedą się starać, zeby "wygrać" z tą drugą, a chłop bedzie z tego
              korzystał... najgorsze, ze ten facet wcale nie ejst cwany, tylko
              baby są takie gupie :(


              Ale pewne rzeczy są jeszcze niezakończone i musi to
              > wszytsko wyjaśnic.

              Bzura, bzdura, bzdura - to stara spiewka wiesz? Nie wiem ile masz
              lat, ale już powinnaś przynajmniej ze słyszenia znac te
              piosneczkę ...
              Swoją drogą - myslalam, że na to apią sie głownie zakochane kochanki
              zonatych facetów, które bezskutecznie czekaja, żeby "on zostawił
              zone", gdy tylko: ona sie pozbiera, dzieci pozdają matury, żona
              pzrejdzie badania i okaze sie,, ze nie ejst jednak chora na raka, on
              bedzie mógł o tym powiedzieć córce na studiach, syn się ożeni, zona
              wyjdzie z depresji poporodowej i tym podobne głupoty, którymi tacy
              kolesie karmia te głupie baby...A goscie w tym czasie dbają o
              rodzine i chuchają ,zeby sie żona io niczym nie dowiezdiaa ...

              z pzrerazeniem stweirdzam, ze nawet nie trzeba byc żonatym, by mieć
              taki komfort, bo wymowka w postaci umierającej żony i szlocających
              dzieci niektrym juz nawet nie ejst potrzebna ...
              Straszne ...
              A jakie to "rzeczy są jeszcze nie dokończone"? Zapytalaś? co to jest
              to "wszystko co trzeba wyjasnic"?


              Zanimm odpowiewsz, albo zapytasz jego to rzucę ci moze kilka
              propozycji, żebyś ewentualnie nei byla zaskoczona:
              1. Ona sie tak bardzo we mnie zakochalą, ze mówi, ze sie zabije,
              jesli ja zostawie, muszę z nią pobyć, aż jej to przejdzie
              2. Ona nie ma okresu, moze jest w ciąży:( Kocham Cię, ale nie mogę
              jej teraz zostawic, musze z nią poczekać, a z sytuacja sie
              wyjaśni ...
              3.Ma teraz mauure (egzaminy) , tak Cię kocham, ale nie chjce, zeby
              przeze mnie zawalila rok, jak zda powiem jej, że odchodzę...
              4. Jej rodzice się rozwodza, jeśli tearz ja zostawię zupłenie sie
              zaamie, zrozum kochanie ...
              5. Ostatnio źle się czuła, podejrzeają u niej białaczkę, robi
              badania, jak moge tearz powiedzieć jej ,z e to koniec, sama powiedz
              najdroższa, byłbym ostatnim dranmiem ..
              6. Msze ja na to przyugotowac, to takie trudne, po co ja ten bład
              popełniłem....kochana , badx wyrzumiała ...
              7. Najdrozsza to takie straszne i atkei.. nie oge o tym mowić,
              zaufaj mi, kocham Cię, ale muszę spróbować to załatwić sam.. nawet
              nie pytaj, po ptrostu mi ufaj ...

              Padla któraś z tych bajezcek ? Czy wymyślił inną ?:)
              • edwarddyp Re: Bajeczki dla .... 11.04.08, 11:03
                Hej koleznako koro

                Przemawia przez ciebie jakiś żeński odpowiednik mizoginizmu - nie wiem co to
                jest. Wściekły feminizm ?

                Uważasz, że skoro facet jest w dwuznacznej sytuacji to juz bezwzględnie znaczy
                że jest draniem i na dodatek cynicznym

                Czy ty sobie wyobrażasz, że mężczyźni nie mają uczuć i tylko sie wiążą z
                kobietami dla wygody ?

                Otóż wcale tak nie jest

                Facet ma rozterkę i już. Nie jest to w porządku sytuacja , ale ile na tym forum
                jest wątków p.t. "nie układa nam się , myślę o innym", "Zimno w łóżku, mam
                ochotę na sąsiada"

                Jakoś w takich przypadkach okazujecie dziwne zrozumienie kobiet na rozdrożu . A
                jak chodzi o mężczyzn to przychodiz ci do głowy jedynie to że są zimni i wyrachowani

                Nie mówię , że koleżance Navy uda sie zatrzymać tego mężczyznę, nie mówie ,że
                będzie łatwo i przyjemnie ale twoje oskarżenia w jego kierunku są ponizej pasa
                • kora3 Re: Bajeczki dla .... 11.04.08, 11:18
                  edwarddyp napisał:

                  > Hej koleznako koro

                  juz awansowalam na "kolezankę"?:)
                  >
                  > Przemawia przez ciebie jakiś żeński odpowiednik mizoginizmu - nie
                  wiem co to
                  > jest. Wściekły feminizm ?

                  Nie :) Troszkę wiecej niż 20 katek kolego :)
                  Takich historyjek jak ta o biednym kolesiu, który nie moze odejksc
                  od tametem bo (dowolna nawet najgłupsza wymówka) wysłuchałam w
                  życiu mnóstwo od wielu dziewczyn i kobiet ...
                  Zaskoczę Cię być moze, ale wcale nie winie za to facetów:) Jeśli
                  ktoś jest durny, to inni to wykorzystują - takie niestety jest
                  życie :(
                  Jesli dajesz się robić w balona - bedzeisz robiony ...
                  Faceci są madzrejsi na tym polu i w atkie głupoty nie wierza:)
                  Nawet gdy kochają na zabój:)
                  Uprzedzając Twoje pytanie ewentualne - nie sama nie byłam w takiej
                  sytuacji, nie byłam niczyja kochanką, ani też nie chciałam "ratować"
                  zwiazku po zdradzie ...


                  >
                  > Uważasz, że skoro facet jest w dwuznacznej sytuacji to juz
                  bezwzględnie znaczy
                  > że jest draniem i na dodatek cynicznym

                  Co to znaczy w "dwuznacznej sytuacji"?
                  >
                  > Czy ty sobie wyobrażasz, że mężczyźni nie mają uczuć i tylko sie
                  wiążą z
                  > kobietami dla wygody ?

                  Hmmm no poniekąd Ty sam o siobie tak przyznaleś ...
                  Natomiast z całym szacunkiem kolego:) mam wrazenie graniczace z
                  pewnoscią, ze znam wiecej facetów niż ty kobiet - jako znajiomych,
                  czy przyjaciół, 10 lat swojego zycia spędziłam ucząc sie wyłączne z
                  facetami, tak sie zlożyło ...
                  Nigdzie nie pisze,z e nie mają uczuć, pisze tylko o tym, jak głuopie
                  sa niektóre kobiety...

                  >
                  > Facet ma rozterkę i już. Nie jest to w porządku sytuacja , ale ile
                  na tym forum
                  > jest wątków p.t. "nie układa nam się , myślę o innym", "Zimno w
                  łóżku, mam
                  > ochotę na sąsiada"

                  Racja, facet ma rozterke, zgadzam się, ale czy nie uwazasz,z e w
                  zaistnmialej sytuacji, gdy z wątkodawczynią był tak długi zcas, nim
                  w przerwie ioch związku spotkał kogos innego, wypadałoby powiedzieć
                  zwyczajnie "Posłuchaj, nie wiem co czuję, jestem rozdarty. Chce być
                  z Tobą, ale jednoczesnie coś do niej czuję" - na przyklad...

                  To jest uczciwe postawienie sparwy, dziewczyna moze się zastanowić,
                  czy w tej sytuacji ona nadal chce "powalczyć" o ten zwiazek,
                  przeczekac sytuację, zcy też stwierdza, ze definitywnie zrywa i
                  przestaje się łudzić. Mowienie,ze sie chce z kims być, ale "tam
                  musze coś dokończyc" jest cynicznym wykorzystywaniem cudzego
                  zaangażowania, zeby zyskac na czasie, nie uwazasz?

                  >
                  > Jakoś w takich przypadkach okazujecie dziwne zrozumienie kobiet na
                  rozdrożu . A
                  > jak chodzi o mężczyzn to przychodiz ci do głowy jedynie to że są
                  zimni i wyrach
                  > owani
                  nie mów do mnie "okazujecie" bo ja nie jwestem tu z rodzina, piszę
                  sama pod samodzielnym nickiem, co piszę do kobiet na rozdrożu -
                  mozesz sobie poczytać...

                  > Nie mówię , że koleżance Navy uda sie zatrzymać tego mężczyznę,
                  nie mówie ,że
                  > będzie łatwo i przyjemnie ale twoje oskarżenia w jego kierunku są
                  ponizej pasa

                  Oskarżenia? To są fakty, a nponizej pasa moze sie jedynie wydawać
                  komuś fakt ich obnażenia :)

                  Tak, to sa fakty - faceci tak sciemniaja dziewczyna, a te idiotki
                  (niektóre) się na takie tanie teksty łapia - mozesz wierzyć, albo
                  nie ...
                  Skoro facet ootrzebuje zcasu na przemyslenie sparwy, powinien
                  powiedzieć o tym Navy i nie manipulować nia, a pozwolić jej takze
                  mieć jakieś zdanie w temacie ich związku ..
                  • edwarddyp Re: Bajeczki dla .... 11.04.08, 11:38
                    A więc koleżanko koro

                    >Hmmm no poniekąd Ty sam o siobie tak przyznaleś ...<

                    O to mi własnie chodzi.Zrozumiałaś z moej wypowiedzi że jestem ze dawną
                    dziewczyną dla wygody

                    A tak nie jest . Pewnie wygodniej i przyjemniej (przez jakis czas zapewne)
                    byłoby mi czując motyle w brzuchu z nowo poznaną

                    Wracam do dawnej dziewczyny gdyż czuję zobowiązanie. Zobowiązanie które wynika
                    ze wspólnej przeszłości, przyjaźnie, wątków w naszym zeyciu, które nie maiły
                    szansy sie zawiązać z nową

                    Jeżlei jest więc sznas na uratowanie przyjaźni to ją podejmuje . Wygodne to
                    wcale nie jest ani dl aniej ani dla mnie anie zapwne dla tej trzeciej

                    Czy tak się powinno robić ? Nie wiem . Wiem, że nie jest to wygodne ani latwe
                    • kora3 Re: Bajeczki dla .... 11.04.08, 11:46
                      edwarddyp napisał:

                      > A więc koleżanko koro

                      :)
                      >
                      > >Hmmm no poniekąd Ty sam o siobie tak przyznaleś ...<
                      >
                      > O to mi własnie chodzi.Zrozumiałaś z moej wypowiedzi że jestem ze
                      dawną
                      > dziewczyną dla wygody

                      a Ty tak nie przyznales?

                      >
                      > A tak nie jest . Pewnie wygodniej i przyjemniej (przez jakis czas
                      zapewne)
                      > byłoby mi czując motyle w brzuchu z nowo poznaną

                      ale?
                      >
                      > Wracam do dawnej dziewczyny gdyż czuję zobowiązanie. Zobowiązanie
                      które wynika
                      > ze wspólnej przeszłości, przyjaźnie, wątków w naszym zeyciu, które
                      nie maiły
                      > szansy sie zawiązać z nową

                      inaczej jakos to przedstawialeś wczen\sniej ... nawet było o seksie,
                      ze tylko go tyle, by nie było frustracji:)

                      >
                      > Jeżlei jest więc sznas na uratowanie przyjaźni to ją podejmuje

                      Dobry zcłowieku - co ty mi tu teraz opowiafdasz?:) Nie dość, ze jest
                      to razcej spzreczne z tym, cos pisal sam wczesniej, to jeszcze mi tu
                      z przyjaxnią wyjeżdzasz...
                      JAsne, przyjaźń w zwiazku ejst niezbędna, zeby był - ale mój mily, z
                      przyjacielem czlowiek jest szzcery, nie okłamuje go, takze w kwestii
                      swych uczuc...{Powiedziałeś swojej "starej" dziewczynie,z e masz
                      motyle, ze pisałeś z "nowa" na gg, kiedy już don niej wrocileś? Że
                      byłbyś zsczesliwy mogac sprzdzać zcas , który spedzasz z nią z tamtą?


                      . Wygodne to
                      > wcale nie jest ani dl aniej ani dla mnie

                      To po co to w ogole ciągnac skoro jest tak do .....

                      anie zapwne dla tej trzeciej

                      trudno powuiedzieć, mzoe to już olala, a pogaduszki na gg traktuje
                      sportowo ?:)

                      >
                      > Czy tak się powinno robić ? Nie wiem . Wiem, że nie jest to
                      wygodne ani latwe

                      Tak, zapewne i zcynisz to z przyjaźni i obowiązku - daruj sobie ...
                      Sadzisz, ze Twoja dziewczyna chce, by ktos był z nia z OBOWIAZKU?
                      • edwarddyp Re: Bajeczki dla .... 11.04.08, 11:57
                        No to czym jest miłość jak nie rodzajem obowiązku ?

                        Zakochanie tym sie różni od miłości, że nic nie kosztuje, żadnego poświęcenia .
                        Dlatego jest takie przyjemne

                        >inaczej jakos to przedstawialeś wczen\sniej ... nawet było o seksie,
                        > ze tylko go tyle, by nie było frustracji:)<

                        No bo takie są fakty. Przypuszczam ze zawsze tak jest gdy ludzie do siebie
                        wracją w takiej sytuacji. Piszę szczerze, żeby Navy uświadomić, że to nie jest
                        łatwe a nie żeby sie wybielać

                        Z czas to mini i wróci do normalnego trybu jakiegoś . Ale to nie jest łatwy czas

                        Nie dość, ze jest
                        > to razcej spzreczne z tym, cos pisal sam wczesniej, to jeszcze mi tu
                        > z przyjaxnią wyjeżdzasz... {Powiedziałeś swojej "starej" dziewczynie,z e masz
                        > motyle, ze pisałeś z "nowa" na gg, kiedy już don niej wrocileś?

                        Oczywiście, ze jej powiedziałem, że w międzyczasie poznałem kogoś . Te rozmowy
                        oczywiście ukrywałem

                        Tak to właśnie jest. Wobec jednej osoby czujesz zobowiązanie opieki a do drugiej
                        pociąg, który trudno powstrzymać.

                        Po raz kolejny podkreślam, że nie opisuję tej historii po to żeby się wybielić
                        tylko żeby uświadomić Navy jak to najpewniej będzie wyglądało w jej przypadku


                        • kora3 Koszmar... 11.04.08, 12:16
                          edwarddyp napisał:

                          > No to czym jest miłość jak nie rodzajem obowiązku ?

                          Komplilacją szaleńśtwa, rozsadku, oddania i egoizmu, zapachu,
                          blasku, cienia ....
                          Jesli jest tylko rodzajem obowiazku to .....kaplica .
                          >
                          > Zakochanie tym sie różni od miłości, że nic nie kosztuje, żadnego
                          poświęcenia .
                          > Dlatego jest takie przyjemne

                          Przyjemne? Sam piszesz, ze bardzo cierpisz bez tej drugiej ...

                          >
                          Przypuszczam ze zawsze tak jest gdy ludzie do siebie
                          > wracją w takiej sytuacji.

                          Nie mój drogi ...
                          Sądzac z tego co piszesz, jeszcze młodzi z Was ludzie, nawet bardzo
                          mlodzi .. Jeś.i w takim wieku jest się w "zwiazku" pozbawionym
                          namiętnosci, partnerka jest "żeńskim kumoplem", a miloscią nazywa
                          sie cieżko znoszone poczucie obowiazku to jest z Wami, albo tyko z
                          Tobą coś nie tak - bez złośliwosci ...

                          >
                          > Z czas to mini i wróci do normalnego trybu jakiegoś . Ale to nie
                          jest łatwy cza
                          > s

                          A skad wiesz,z e minie? Jeśli miedzy Tobą a Twoją dziewczyna nie ma
                          chemii teraz to skad pewnosc, ze się pojawi? A mzoe weźmiecie slub i
                          do końca aktywnosci seksualnej bedziecie odwalali "obowiazek" akurat
                          tyle, zeby mieć standardową liczbe dzieci, które jako i siebie
                          bedziecie "obowiązkowo" kochać?
                          Przecież to straszna perspektywa człowieku...
                          Na takie zwiazki z przyjaźni, czysto takie decyduja się starsze
                          osoby, niektóre zresztą tylko, takie, które owdowialy, nei chcą na
                          starosc zostać same i jakoś chcą miło i z przyjacielem spędzić
                          jesień życia, a nie młodzi ludzie u progu tegoż ..


                          >
                          > Oczywiście, ze jej powiedziałem, że w międzyczasie poznałem
                          kogoś . Te rozmowy
                          > oczywiście ukrywałem
                          >Czyli nic jej nie powiedziałeś :)
                          Ja zadałam konkretne pytania, czyś powiedział co jest z Tobą grane,
                          a nie czyu jej powiedzialęś, ze poznaleś kogoś ...
                          Takie powiezdenie jak ty to jest w stylu "powiedziałeś mamusi, co
                          sies talo KAziu", "powiedziałem, że byłem w sklepie", "A ze to bylo
                          w nocy i byles tam z łomem?" , "O to mamusia nie puytała" :)

                          > Tak to właśnie jest. Wobec jednej osoby czujesz zobowiązanie
                          opieki a do drugie
                          > j
                          > pociąg, który trudno powstrzymać.

                          No to trzeba wybfrać stary, ale innym tez zostawic prawo wyboru ...

                          Ty swojej dziewczynie nie zpostawiles - nie powiedziałeś jej, ze
                          jesteś zakocchany w innej, szlajesz za nia, a z tą jesteś tylko z
                          poczucia obowiązku - moze ona sobie wmawia, ze ją kochasz? Moze nie
                          chcialąby być z kims, kto jest z nia tylko z obowiazku, poczucia
                          koniecznosci opieki? Pomyslaleś o tym?

                          > Po raz kolejny podkreślam, że nie opisuję tej historii po to żeby
                          się wybielić
                          > tylko żeby uświadomić Navy jak to najpewniej będzie wyglądało w
                          jej przypadku

                          Moze i dobrze, Navy moze wybiefrze dzięki temu własciwie i zerqwie
                          te znajomosc, bo któz by chcial takiego koszmaru, jakim ty
                          pzredstawiasz Wasze życie :(?
                          • edwarddyp Re: Koszmar... 11.04.08, 14:24
                            Dojrzała koleżanko koro

                            >Komplilacją szaleńśtwa, rozsadku, oddania i egoizmu, zapachu,
                            blasku, cienia ....
                            Jesli jest tylko rodzajem obowiazku to .....kaplica .<

                            O ile mi wiadomo to małżeństwo - czyli najbardziej zaawansowana forma zwiazku
                            dwojga ludzi jest umową

                            umowa to stosunek zobowiązaniaowy - małżonkowie przyjmują na siebie obowiązki

                            Z czesem kompilacja syztskich powyższych elementów ulega zmianie. Nie są
                            widoczen . zostają obowiazki a ich wypełnianie jest powszechnie uwazane za
                            prwidłowe wypełnianie funkcji społecznej

                            • kora3 Re: Koszmar... 11.04.08, 14:34
                              edwarddyp napisał:

                              > Dojrzała koleżanko koro
                              >
                              >tak?:)

                              >
                              > O ile mi wiadomo to małżeństwo - czyli najbardziej zaawansowana
                              forma zwiazku
                              > dwojga ludzi jest umową

                              owszem, i ?

                              >
                              > umowa to stosunek zobowiązaniaowy - małżonkowie przyjmują na
                              siebie obowiązki

                              a i owszem, ale mają i prawa:)

                              zobowiązuja się uczynić wszystko, aby ich małżeństwo było zgodne,
                              szzczęśliwe i trwałe - wszystko co w ich mocy - miłosc nie jest
                              zcymś co mozemy sobie narzucić, a bycie z kims kto trwa przy nas
                              tylko z obowiazku trudno nazwac szzcesciem ..

                              >
                              > Z czesem kompilacja syztskich powyższych elementów ulega zmianie.
                              Nie są
                              > widoczen .

                              Mylisz się, każdy związek ewoluuje, ale nie tak, ze zanika w nim
                              wszystko i pozostaje tyklko smutny obowiazek, jesli tak jest to nie
                              jest to zwiazek :(


                              zostają obowiazki a ich wypełnianie jest powszechnie uwazane za
                              > prwidłowe wypełnianie funkcji społecznej

                              :) dobrze się czujesz?
                              Bracie to nie praca licenjacka jakaś z socjologii - to życie ... NA
                              zycie skąłdaja się amleńskie i wielkie sprawy, taki żywot polegający
                              tylko na "prawidłowym wypelnianiu funkcji społeczenej" jest nie do
                              zniesienia.
                              A nawiązując do umowy jaka jest małzeństwo w senmsie cywilno-prawnym
                              to przypominam Ci, ze umowa ta jest mozliwa do rozwiazania, a wiec
                              nawet kodeksy biorą pod uwagę:) że moe ludziom nie wystarczać w
                              zyciu tylko wypełnianie funkcji społecznej w zwiazku ..
                              • 5justi Re: Koszmar... 29.08.13, 21:00
                                Kora ponownie muszę ci napisać, że chyba nie ma sensu niektórym doradzać.
                                ja czuję każde twoje słowo i z każdym jednym się zgadzam.
                                Jednak widzę, że są takie gatunki ludzi, które myślą i czują totalnie inaczej i wierzą w różne bajki i widzą pewne rzeczy totalnie odwrotnie...
                                cóż ich sprawa....
                                autorka wątku chce cierpliwie czekać na "rozjaśnienie sprawy" oraz "zaznaczać terytorium" - proszę bardzo..... oby tylko nie pojawiła się jakaś czwarta....
                • claudel6 Re: Bajeczki dla .... 11.04.08, 14:14
                  sluchaj, edwarddyp, bardzo mnie poruszyla Twoja historia. podziwiam Cie za taka
                  decyzje (tak, moim zdaniem dojrzala) i rownoczesnie uwazam, ze popelniles blad.
                  powinienes byc z tamta dziewczyna. z tamta druga dziewczyna. moglabym Ci pisac
                  tu dlugo dlaczego, ale Ty sam wiesz. a jesli tego nie wiesz teraz, bedziesz
                  wiedzial za kilka lat. tylko wtedy bedzie juz za pozno.
                  • edwarddyp Re: Bajeczki dla .... 29.08.13, 18:16
                    Miałaś rację.

                    Żałuję.

                    Niech to będzie dla innych przestrogą.
              • navy_night Re: Bajeczki dla .... 11.04.08, 11:24
                Bajeczki nie było. Tu chodzi o powiązania biznesowe, musi zakończyć
                interes i się rozliczyć. To akurat byłam w stanie sprawdzić i zgadza
                się. Mnie martwi to że widze że chce zostawić po sobie dobre
                wrażenie. i to mi tak naprawde się nie podoba. Chociaż dawno się
                nauczyłam ze nic nie jest tylko czarne i białe, niestety jest
                jeszcze szary. To co mi przeszkadza i co mi się nie podoba to , to
                że ma nadal z nią kontakt. Usłyszałam tekst: że przestał z
                okłamywaniem mnie i tego już nie chce, ale niestety to nie jest
                teraz takie łatwe. Powiedziałam mu żeby się zastanowił co jest dla
                niego ważniejsze: ja czy interesy. Usłyszałam że ja, ale duzo ma
                zainwestowane w ten biznes i że wie że to trudne dla mnie ale musze
                mu zaufac.
                Wiem że najlepiej byłoby go skreślic z mojego życia, ale każdy
                zasługuje żeby dac mu szansę.
                Tak wiem , że jestem naiwna, ale wierze ze sie zmienil
                • kora3 Re: Bajeczki dla .... 11.04.08, 11:34
                  navy_night napisała:

                  > Bajeczki nie było. Tu chodzi o powiązania biznesowe, musi
                  zakończyć
                  > interes i się rozliczyć.

                  nie bardzo rozumiem :) nie mozna się z kims rozliczyć nie bedąc
                  chłopakiem tego kogoś? Zadziwiające .. ale faktycznie ta bajezcka
                  nie jest tak oklepana ...coraz barzdiej lubię tego goscia :)
                  Faktycznie się stara ..


                  Mnie martwi to że widze że chce zostawić po sobie dobre
                  > wrażenie. i to mi tak naprawde się nie podoba.

                  To akurat nic złego Navy...Postaw sie w takiej sytuacji - to Ty w
                  przerwie kogoś poznałaś, założmy to miły facet, było wam ok -
                  zdecydowalaś ię wrócić do eksa. Czy w tej sytuacji powinnąs goscia
                  zgnoić? Wyzwać? Wyslać mu kopię listu miłosnego do eksa, czy filmik
                  z łożkowymi igraszkami ? No nie ...
                  Nie ma żadnego powodu, by gnoił te panne, a Ciebie martwi coś
                  innego - pozostawienie dobrego wrazenia nie wymaga tygiodni
                  na "zakończanie" - grzecznie i na temat mówi się "Wybacz, tak wyszło
                  to byla pomyłka, przykro mi". Nie zostawia żony z 3 dzieci, tylko
                  dziewczynę, z którą mial przelotny zwiazek w pzrerwie waszego,
                  prawda?

                  . To co mi przeszkadza i co mi się nie podoba to , to
                  > że ma nadal z nią kontakt. Usłyszałam tekst: że przestał z
                  > okłamywaniem mnie i tego już nie chce, ale niestety to nie jest
                  > teraz takie łatwe. Powiedziałam mu żeby się zastanowił co jest dla
                  > niego ważniejsze: ja czy interesy. Usłyszałam że ja, ale duzo ma
                  > zainwestowane w ten biznes i że wie że to trudne dla mnie ale
                  musze
                  > mu zaufac.

                  heheheheheheheheherheheherhehe uwielbniam Twojego faceta :) jest
                  taki standardowy :)

                  > Wiem że najlepiej byłoby go skreślic z mojego życia, ale każdy
                  > zasługuje żeby dac mu szansę.
                  > Tak wiem , że jestem naiwna, ale wierze ze sie zmienil

                  To wierz ...Niektórzy wierza, ze wygrają w Totka ...
                  • 5justi Re: Bajeczki dla .... 29.08.13, 21:09
                    kora3 napisała:
                    "Zadziwiające .. ale faktycznie ta bajezcka
                    nie jest tak oklepana ...coraz barzdiej lubię tego goscia :)
                    Faktycznie się stara .. "


                    hahahahahaha też zaczynam się dobrze bawić :)
                • maly.jasio bajki, bajkami... 29.08.13, 21:52
                  ale lata leca...
                  zamelduj sie, gdy dorobilas sie trojaczkow.
                  i z kim.
      • a.part Re: Jestem tym mężczyzną 10.04.08, 18:24
        nie nie zajefajnie jesteś z jedną marzysz o drugiej - gratuluję dojrzałości
    • carolla8 Re: uciąć to czy pozowlić żeby sam zakonczył 10.04.08, 17:47
      Sama musisz sobie odpowiedzieć czy bedziesz umiała żyć tak jak było przedtem.
      CZy będziesz miała zaufanie, czy nie.
    • disa Re: uciąć to czy pozowlić żeby sam zakonczył 11.04.08, 10:01
      zasługujesz na kogos lepszego
    • modliszka24 Re: uciąć to czy pozowlić żeby sam zakonczył 11.04.08, 10:27
      Czasem trzeba dać szanse ,człowiek błądzi Spotkaj się z nią i pogadaj będziesz
      wiedziała na czym stoisz
      • wya18 Re: uciąć to czy pozowlić żeby sam zakonczył 12.04.08, 17:26
        ja jestem w podobnej sytuacji.Dosc tragocznie roztalam sie
        ze wsoim narzeczonym.Nie chcial mnie znac nie chcial z ebym do
        niego dzwonila.w tym tygodniu podjal odwazna decycje ze mnie
        odwiedzi.Przyjechal powiedzial mi ze sie zakochal,przykro mu
        ale nie bylam jego polowka w zyciu.Na koniec mi powiedzial-
        'wiesz naprawde mi sie ulozylo',czylam sie jakby mi ktos
        wlozyl wielka szpile w serce.Powiedzialam mu ze ma do mnie
        inie dzwonic nie pisac,zero kontaktow.Dzwonil ju na drugi dzien
        ze on sobie wyobraza do mnie nie zadzwonic.dzwonil nawet
        wczoaraj ze mu sie portfel zepsul i czy mam paragon bo chce
        reklamowac.Nie wiem co mu jest?Albo ja mowie nie wyrznie albo on
        powinien sie leczyc?Do tego wkraczaja moi rodzice bo tak dluzej byc
        nie moze.Ja musze sobie zaczac ukladac zycie a on caly czas
        przypomina mi o sobie.
        • kora3 Ludzie tak miewają ... 12.04.08, 20:25
          Z jednej strony - facet jest uczciwy - przyjechal i powiedzial co i
          jak ...
          Z drugiej - przerazil się swej decyzji i teraz zachowuje się
          irracjonalnie ...
          Mój eks facet jeszcze :() hehe ma takie jazdy - jesteśmmy znajomymi,
          z racjio pracy dosc czesto się spotykamy, ale prywatnie też i czasem
          go tak najdzie , a to już dobrych pare lat uplyneło ...
          Poza tym jestok, zawsze mogę na niego liczyć, dobry z niego kumpel i
          na piwko i do pogadania - niestety lubi powracać do dawnych zcasów,
          a ja uwazam, ze to bezsens ...
          Z byłym juz narzeczonym sprawe postaraj się rozegrać bez rodziców,
          to tylko nakreca sytuacje ...
          Powiedz mu wproast "Słuchaj, prosi.łeś mnie wczesniej o zero
          kontaktu i ja to uszanopwałam. Teraz ja Cię proszę o to samo ...
          trudno mi, a w momencie kiedy dzwonisz, kontaktujesz się, jest mi
          jeszcze trudniej. Byliśmy blisko, czesc mojego świata sie zawaliła,
          muszę sie pozbierac, odbudowac ją sobie. Daj mi na arzie spokój,
          skontaktujemy sie później, ok?"
    • mariuszg2 jest ból-tnij. jest rozkosz-pozwól skonczyć n/t 29.08.13, 20:08
      • maly.jasio the show never ends... 29.08.13, 21:54
        the snow too...

        daj dziewczeciu jeszcze jedna szanse.
        • mariuszg2 Re: the show never ends... 29.08.13, 21:56
          maly.jasio napisał:

          > daj dziewczeciu jeszcze jedna szanse.

          jak by chciała to bym dał ;)
    • mila2712 Re: uciąć to czy pozowlić żeby sam zakonczył 29.08.13, 21:55
      i znowu odgrzewane kotlety
      • mariuszg2 Re: uciąć to czy pozowlić żeby sam zakonczył 29.08.13, 21:57
        keczupem je...keczupem....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka