protozoa
07.05.08, 07:10
Mam koleżankę- jeszcze z lat przedszkolnych. Fajna, sympatyczna. Od
zawsze niepunktualna ( umawiała się na 16 przychodziła o 20),
niesolidna ( miała coś załatwic, zapominała), w związku z tym
traktowałam ja z przymrużeniem oka.
Koleżanka przez wiele lat nie potrafiła ułozyc sobie życia, w końcu
związała się z mało ciekawym facetem ( pewnie z brak laku, bo była
dobrze po 30 urodzinach). Dość szybko urodziło im sie dziecko ( dzis
dziewczynka jest w przedszkolu). Niestety, moja koleżanka nie
zmieniła zachowaia po urodzinach małej. Wszystko jest ważniejsze niż
dziecko. W przedszkolu jest pierwsza , wychodzi ostatnia. Nie była
ani razu w tetrze, w ZOO. W dni wolne od pracy je byle co bo matce
nie chce sie gotować. Jest alergiczką, ale mama nie reaguje, ze
ojcec pali w jej obecności. Nie wylicze ile razy w roku choruje -
nie przesadzę jesli napiszę, że nie ma miesiąca bez wiekszj czy
mniejszej infekcji. Niedoleczona chodzi doprzedszkola, bo nie ma sie
kto nia zająć ( ojciec pracuje dorywczo, wiec teoretycznie mógłby,
ale nie chce, matka nie lubi wiec podrzuca mała schorowanej babci,
która sama wymaga opieki). Dziewczynka jak na 6 latke jest słabo
rozwinięta, gruba ( zatuczona słodyczami, bo to najłatwiej),
śmiesznie ubrana. Nielubiana przez kolezanki i zakompleksiona. Od
niedawna także niegrzeczna, usiłująca zwrócić na sibie uwagę. Do
tego wszystkiego nosi jeszcze bardzo rzadkie, pretensjonalne imię.
Dziesiatki razy rozmawiałam z kolezanką - bez skutku, żal mi
dziecka. Dziewczyny - czy to jest normalne? Może wiecie jak
potrząsnąć koleżanką? Jak pomóc małej?
P.S. Rodzice też zyja ze soba jak pies z kotem.