Dodaj do ulubionych

Odleglosc...

IP: *.who.vectranet.pl / 10.6.2.* 12.09.03, 11:00
no wiec....co sadzicie o zwiazkach na odleglosc?Jest para i dzieli ich na
codzien jakies 500km,widza sie ze 2 razy w miesiacu...jak myslicie czy taki
zwiazek jest w stanie przetrwac ...???czy tez nie ma wiekszych szans???
Obserwuj wątek
    • wiktorkaa Re: Odleglosc... 12.09.03, 11:05
      Gość portalu: czarnabiala napisał(a):

      > no wiec....co sadzicie o zwiazkach na odleglosc?Jest para i dzieli ich na
      > codzien jakies 500km,widza sie ze 2 razy w miesiacu...jak myslicie czy taki
      > zwiazek jest w stanie przetrwac ...???czy tez nie ma wiekszych szans???

      Na dłuższa metę nie ma szans,wiem co piszę.
      • betty-bt Re: Odleglosc... 12.09.03, 11:07
        wiktorkaa napisała:


        >wiem co piszę.

        polemizowalabym...
        • wiktorkaa Re: Odleglosc... 12.09.03, 11:08
          betty-bt napisała:

          > wiktorkaa napisała:
          >
          >
          > >wiem co piszę.
          >
          > polemizowalabym...

          prosze bardzo.
          • Gość: melmire Re: Odleglosc... IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 12.09.03, 11:17
            Ja tez moge??
            :)
            Zwiazek na odleglosc na dluzsza mete moim zdaniem nie ma szans, chyba ze w
            bardzo specjalnych przypadkach gdy obu partnerom wlasnie taki zwiazek
            odpowiada - sa razem ale osobno. Natomiast trzeba by ustalic ile to czasu
            ta "dluzsza meta" - moj zwiazek przetrwal na odleglosc ponad rok, a teraz
            trwa kolejne dwa lata, ale juz razem, mimo ze wymagalo to "poswiecen",
            przeprowadzki itp.
            • wiktorkaa Re: Odleglosc... 12.09.03, 11:19
              Gość portalu: melmire napisał(a):

              > Ja tez moge??
              > :)
              > Zwiazek na odleglosc na dluzsza mete moim zdaniem nie ma szans, chyba ze w
              > bardzo specjalnych przypadkach gdy obu partnerom wlasnie taki zwiazek
              > odpowiada - sa razem ale osobno. Natomiast trzeba by ustalic ile to czasu
              > ta "dluzsza meta" - moj zwiazek przetrwal na odleglosc ponad rok, a teraz
              > trwa kolejne dwa lata, ale juz razem, mimo ze wymagalo to "poswiecen",
              > przeprowadzki itp.

              Rok czy dwa - ok!Ale na dłuższy czas nie ma szans,wiem z bliskiej obserwacji.
              • Gość: czarnabiala Re: Odleglosc... IP: *.who.vectranet.pl / 10.6.2.* 12.09.03, 11:26
                ok...jest tak przeszlo rok trwa ten zwiazek,ale do cholery nic nie idzie do
                przodu;-[moze dobrze by bylo poprostu zrobic wiekszy krok do przodu...sama nie
                wiem-wspulne mieszkanie??nie chcialabym konczyc takiego zwiazku,ale jak tu
                przetrwac??
                • wiktorkaa Re: Odleglosc... 12.09.03, 11:36
                  Gość portalu: czarnabiala napisał(a):

                  moze dobrze by bylo poprostu zrobic wiekszy krok do przodu...sama nie
                  > wiem-wspulne mieszkanie??nie chcialabym konczyc takiego zwiazku,ale jak tu
                  > przetrwac??

                  uważam,że wspólne zamieszkanie to dobry pomysł
                  • Gość: czarnabiala Re: Odleglosc... IP: *.who.vectranet.pl / 10.6.2.* 12.09.03, 12:18
                    on niby chce zamieszkac razem,ale zawsze cos...np.praca....i ciagle pytania
                    czy damy sobie rade ?moze poprostu nie chce,moze sie boi ze potem bede chciala
                    jeszcze wiecej...slubu....normalnie sie gubie w swoich myslach.Wiem ,ze jest
                    wiele par tak samo zyjacych na odleglosc...ale ja juz tak nie chce...
                    • wiktorkaa Re: Odleglosc... 12.09.03, 12:34
                      Gość portalu: czarnabiala napisał(a):

                      > on niby chce zamieszkac razem,ale zawsze cos...np.praca....i ciagle pytania
                      > czy damy sobie rade ?moze poprostu nie chce,moze sie boi ze potem bede
                      chciala
                      > jeszcze wiecej...slubu....normalnie sie gubie w swoich myslach.Wiem ,ze jest
                      > wiele par tak samo zyjacych na odleglosc...ale ja juz tak nie chce...

                      Rozumiem Cię,zgadzam się,że jest wiele par żyjących jednak na odleglłość,ale
                      czy to ma jakiś większy sens-takie zycie?Tak jak pisałam,rok czy dwa można
                      przeżyć,ale co to za związek,który istnieje raz na miesiąc,gdy dwoje ludzi się
                      wtedy spotyka?To na pewno bardzo trudne dla Ciebie,ale musisz się na coś
                      zdecydować,może idź za wewnętrznym głosem,co Ci mówi,a może za głosem...serca...
                      Wierzę,że jednak wszystko się ułoży,:-)
              • Gość: Kasia Re: Odleglosc... IP: *.acn.pl 12.09.03, 12:03
                Moi ZNAJOMI BYLI DALEKO OD SIEBIE PRZEZ 5 LAT I TO W CZASACH LICEALNYCH. tERAZ
                ONA PRZYJECHAŁA DO pOLSKI I TU STUDIUJE. mIESZKAJĄ RAZEM, WIĘC WIDZĘ, ZE JEDNAK
                JEST TAKA MOŻLIWOŚĆ.
                • wiktorkaa Re: Odleglosc... 12.09.03, 12:09
                  Gość portalu: Kasia napisał(a):

                  > Moi ZNAJOMI BYLI DALEKO OD SIEBIE PRZEZ 5 LAT I TO W CZASACH LICEALNYCH.
                  tERAZ
                  > ONA PRZYJECHAŁA DO pOLSKI I TU STUDIUJE. mIESZKAJĄ RAZEM, WIĘC WIDZĘ, ZE
                  JEDNAK
                  >
                  > JEST TAKA MOŻLIWOŚĆ.

                  Ok,ja w zasadzie mam na myśli małżeństwo,które z różnych powodów musi mieszkać
                  osobno,i wg mnie taki związek na dłuższa metę nie ma szans na
                  przetrwanie,milość licealna to nie małżeństwo.
      • aphoper1 Re: Odleglosc... 12.09.03, 18:42
        Sprawa zalezy od wielu czynnikow. Mysle, ze jednym z wazniejszych jest to, na
        jak dlugo jest taka sytuacja. Jesli jest perspektywa zmieny na lepsze w mozliwym
        do okreslenia czasie, to niezle. My z moim Mezem kilka pierwszych lat naszej
        znajomosci byli para na odleglosc (wowczas bylam jeszcze w LO), ale na studia
        przyjechalam specjalnie do jego miasta, no i tu sie po 3 latach pobralismy.
        Wazny jest tez Wasz wiek, charakter...
        Powodzenia!
        a.
    • julla Re: Odleglosc... 12.09.03, 11:06
      Bardzo lubię takie wątki:((
      Jesli naprawdę pragniesz podywagować na temat "czy taki związek ma sznase
      prztrwać" to podaj trochę więcej danych np. jest nam razem wesoło lub smutno
      itp. a nie tylko jaka odległość między wami.
      Odległość to rzecz względna i zmienna.
      • Gość: punkgirl Re: Odleglosc... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.09.03, 13:45
        julla, zgadzam sie w 100%. wazne sa stosunki miedzy tymi osobami, czy sa tej
        samej narodowosci, itd.
        znam to niestety z autopsji, ponad 2 lata w takim zawieszeniu pomiedzy jednym
        krajem a drugim, balansowanie na krawedzi obledu gdy chcesz zobaczyc sie nim, a
        on jest ponad 600km od ciebie. aktualnie mam poczatki depresji, bulimii i wiele
        watpliwosci czy postepuje drozsadnie, a czas nieublaganie leci...
    • fitit Re: Odleglosc... 12.09.03, 11:12
      Są tacy co by dopłacili aby mieć tak dobrze.
    • Gość: samiba Re: Odleglosc... IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 12.09.03, 15:12
      Powiem tak - jest taka możliwość, o ile obie strony chcą tego. Ja jestem w
      takim związku już 3 lata. Jak na razie dość szczęśliwie, nie mówiąc, o pewnych
      problemach czasowych (wątek pracoholik). Ale jeśli tylko dwie osoby chcą, nie
      ma przeszkód... Tylko muszą chcieć, a to z tym jest problem...
    • madzius Re: Odleglosc... 12.09.03, 16:40
      Mnie od mojego ukochanego dzieli 200km. Widzimy sie raz w miesiacu.Tak juz jest
      od poltora roku. Za trzy miesiace wracam do Polski, wiec bedzie gorzej. W
      najblizszym czasie mam zamiar studiowac i nie wracac do Holandii. On nie
      znajdzie pracy w Polsce. Jednak nie martwie sie. Jesli nasza milosc jest silna
      bedziemy razem pomimo wszystko, jesli nie -pozostana mile wspomnienia...
      • rose2 Re: Zalezy czy chcesz aby przetrwal 12.09.03, 16:44
        Moj trwa juz 5 lat, raz blizej, raz dalej. Rok mieszkalismy razem, no ale teraz
        znow na odleglosc, takie zycie.
    • madzius Re: Odleglosc... 12.09.03, 16:47
      Poznalam w Holandii uchodzce z Sierra Leone. Tam teraz jest wojna domowa. W
      Gujanie mieszka jego zona z dwojka dzieci. Nie widzieli sie od trzech lat.Nie
      moze wrocic do swojego kraju ze wzgledu na przesladowania. Zona nie moze
      przyjechac do Holandii bo ma azyl w Gujanie. Moze w przyszlym roku bedzie
      lepiej bo on dostanie paszport holenderski i wtedy beda mogli razem tu
      mieszkac.
      Straszne, co?
    • Gość: sto kobiet Re: Odleglosc... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 12.09.03, 16:52
      Zgadzam sie, ze to w ogole nie ma znaczenia jaka ta odleglosc jest - 600 km czy
      1200 km. Z wlasnego doswiadczenia wiem, ze powodzenie takiego zwiazku zalezy od
      tego jak te dwie osoby sie rozumieja nawzajem i czy maja wspolne (takie same)
      pragnienia. Mojego meza poznalam w Hiszpanii - bylismy na wakacjach - ja z
      Polski on z Wielkiej Brytanii (jest Kanadyjczykiem a przez dwa lata studiowal w
      GB). Latalismy do siebie co 3-4 miesiace przez ponad rok, potem zrobilo sie
      trudniej, bo musial wrocic do Kanady. My wiedzielismy, ze chcemy byc razem,
      zamieszkac i wziac slub. Nie wiedzielismy tylko kiedy i wjakich okolicznosciach.
      Od roku jestem mezatka i to ja zdecydowalam sie na emigracje z bardzo
      racjonalnych przyczyn - proces imigracyjny w Kanadzie trwa krocej niz w Polsce,
      ja mowie po angielsku a on slabo po polsku, w koncu - ja z moim zawodem latwiej
      moge znalezc prace gdziekolwiek niz on w Polsce (prawnik...) Wiele par nie
      rozmawia o przyszlosci i ich zwiazek tak trwa w niebycie, bo komus jest latwiej,
      ktos sie boi zmian itd itd. A to duzy blad...
    • kurczak1976 Re: Odleglosc... 12.09.03, 16:57
      Mnie dzielilo 1200 km i co z tego, teraz juz rok jestesmy razem
    • pulcheriaa Re: Odleglosc... 15.09.03, 09:11
      Czy związek na odległość może przetrwać? Czasami głownie dzięki temu. Mój trwał
      o 3 lata długo. Mniej więcej po 2 latach płomiennych maili i sporadycznych (ok
      3 razy na m-c, nie licząc świąt i urlopów )spotkań mój ówczesny narzeczony
      znalazł pracę w moim rodzinnym mieście, kupił mieszkanie..Jednak dopiero, kiedy
      był na miejscu mogłam tak naprawdę przekonać się co jest dla niego ważne, jakim
      jest człowiekiem. Wiem, że od początku "bycia razem" czynił starania, by być ze
      mną. Wiele razy niesprawiedliwie oceniając dąsałam się, że nie stara się
      dostatecznie, że życie osobno jest do d.. etc. Kiedy bajka stała się faktem, a
      on był juz przy mnie, życie dopisało inne zakończenie : walka o byt w nowym
      mieście, w nowym miejscu pracy (a pracę miał b.dobrą) zepchnęło nasz związek na
      boczne tory. Były też inne rzeczy nie do zaakceptowania.Dopiero wówczas
      przekonałam się, że nie chce z tym człowiekiem spędzić reszty swojego życia. W
      normalnych warunkach widziałabym o tym dużo wczesniej..Ale to tylko moja
      historia i moja nauka. Życzę Wam jak najlepiej!!
    • Gość: antifog Re: Odleglosc... IP: *.pool.mediaWays.net 15.09.03, 09:30
      500km to nie jest daleko
      my bylismy od siebie o 1200km oddaleni,przyznam ze ciezko bylo ale sie oplacalo.
      jestesmy juz 4 lata razem

      pozdrawiam i zycze powodzenia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka