znowuwzyciuminiewyszlo
15.05.08, 11:36
Witam ponownie!
Jakis czas temu zaproponowalam dyskusje na temat portertu polskiego emigranta,
dzis chcialam zachecic do rozmowy na temat pokrewny - jak nas widza tubylcy.
Watek zainspirowany jest wydarzeniem, ktorego bylam swiadkiem i co do ktorego
chcialabym Was prosic o rade.
Otoz, kilka dni temu wybralam sie z moim lubym do pierwszej w Belfascie
restauracji polskiej. Dowiedzialam sie o niej od promotora, ktory przeczytal
informacje na jej temat w popularnej tutejszej gazecie.
Po pewnym czasie bladzenia po nieznanych nam okolicach znalezlismy knajpe i
doznalismy szoku. Wypunktuje problemy:
1. w witrynie siedzial wlasciciel z keyboardem i wygrywal jednym palcem
'kaczuszki' i hity pokrewne (sam repertuar zabijal, do tego fakt ze chlop sie
mylil i nie trzymal rytmu byl dodatkowa tortura);
2.lokal obskurny, styl - komuno wroc (nawet nie zainwestowal w tabliczki WC
albo toilet, napis nad dzrwiami nasmarowany byl mazakiem na obdartej kartce)
3. menu - nie najlepiej przetlumaczone na angielski nazwy potraw, do tego
4. pojawiaja sie w nim z uporem maniaka okreslenia 'irish' przy niektorych
potrawach (sam pan wlasciciel rowniez utrzymuje, ze przychodza do niego
Irlandczycy).
Problem w tym, ze knajpa znajduje sie w sercu dzielnicy brytyjskiej, niebzyt
zamoznej i napewno nie najbezpieczniejszej w Belfascie. Dookola wisza
unionjacki (czyli flagi brytyjskie) a na murach malunki zamaskowanych panow,
rowniez pod powiewajacymi flagami. Chyba kazdy z Was pamieta, ze nie tak dawno
Belfast byl miastem gdzie wybuchaly bomby i ludzie zabijali sie na tle
narodowosciowym. Dodam ze na mocy amnestii wielu tych badziorow chodzi po
ulicach i mieszka w takich wlasnie dzielnicach (lub analogicznych irlandzikich
w innych czesciach mista). Oczywiscie znakomiyta wiekszosc ludzi nie ma
wiekszego problemu z tym, ze blednie odgadnie sie ich narodowosc. Ale nalezy
pametac, ze niktorzy moga wykazac na tym tle spora drazliwosc, ktora moze sie
licho skonczyc.
Kolejna sprawa - po powrocie do domu obejrzelismy strone restauracji w
internecie. I rece nam opadly. Znowu wypunktuje:
1. wersja polska ma bledy ortograficzne (ale pal licho);
2. werscja angielska powstala z polskiej poprzez wrzucenie do automatycznego
translatora, bo nie widze innego wytlumaczenia tego belkotu;
3. wstawienie screenshota z map google z wielkim kolkiem 'to tutaj' to rowniez
troche wstyd;
4. znowu - Irlandczycy, irlandzkie sniadania, itp.
5. menu jeszcze bardziej niechlujne niz to w knajpie
Przeraza nas, ze taki wizerunek Polaka moze byc ksztaltowany przez takie
miescje. Zastanawiamy sie, czy nie zainterweniowac subtelnie. O ile mamy
nadzieje, ze facet nie obrazi sie, jesli porzadnie przetlumaczymy mu strone,
zmieniajac 'Irish community' na 'Belfast community' (od razu inna rozmowa), a
irlnadzkie sniadania na Ulster brekfast, ale pozostaje jeszcze kwestia
keyboarda i kaczuszek. Mnie to naprawde boli, ze ktos moze pomyslec, ze tak
wyglada Polska. Doradzcie, porozmawiac z nim, czy machnac reka?
No i dzielcie sie swoimi spostrzezeniami na temat 'jak nas widza'!