Dodaj do ulubionych

Przyjaciółka...?

17.05.08, 16:55
Witam!
Przydarzyła mi się niezbyt przyjemna sytuacja:dziewczyna z mojej
pracy,którą uważałam za przyjacółkę od serca(zresztą wszyscy nas za
takie mieli)za 4 tygodnie wychodzi za mąż.Z tego,co wiem ,goście są
już zaproszeni,przygotowania idą pełną parą.Sęk w tym,że do tej pory
zaproszenia ani nawet wzmianki o nim nie dostałam.Wszyscy w firmie
pytają,czy mam już kreację,zazdroszczą zbliżającego się weseliska
(ponoć na 200 osób,w pięknym ośrodku).Mnie natomiast jest "łyso",bo
nie wiem,co odpowiadać,a przecież nie wypada dopytywać się o
zaproszenie.
Kurczę,byłam pewna,że to przyjazń,ale teraz mam wątpliwości.Bo
jeśli nie zostanę zaproszona,to jak traktować tę znajomość?
Być może to żaden problem,ale mnie jest przykro...
Obserwuj wątek
    • li_lah Re: Przyjaciółka...? 17.05.08, 16:58
      hmm w takim razie to nie przyjaciolka.. a moze ona wychodzi za twojgo ex?
      • dziunia35 Re: Przyjaciółka...? 17.05.08, 17:04
        No właśnie nie!Nigdy nie dałam jej żadnych powodów do zazdrości o
        narzeczonego,znamy się z nią już sporo lat.Naprawdę,czuję się jakby
        mnie ktoś pod zimny kubeł wsadził.Gryzę sie tą sprawą,ale głupio mi
        spytać:"Hej,a co ze mną?"
        Pozdrawiam!
        • li_lah Re: Przyjaciółka...? 17.05.08, 17:14
          jesli Cie nie zaprosi( amoim zdaniem jest na to stanowczo juz za pozno) bo
          zaprasza sie sporo wczesniej a nie 4 tyg przed), to odetnij ja od siebie i
          koniec z przyjaznią.
          • nexstartelescope Re: Przyjaciółka...? 17.05.08, 18:15
            Hmmm...:/ rzeczywiscie glupia sprawa. Nawet, jesli ona nie uwaza Was
            za przyjaciolki, to jednak z postu wynika, ze dobre sie znacie i
            jestes jej bliska kolezanka z pracy, wypadaloby zaprosic. Mowisz, ze
            to nie mala uroczystosc dla najblizszych, tylko porzadne weselicho -
            tym bardziej sie dziwie, czemu nie wystarczylo miejsca dla Ciebie...
            Mysle, ze na kolejny komentarz znajomych wystarczy odpowiedziec -
            nie mam kiecki, bo nie jestem zaproszona, nigdzie sie nie wybieram,
            to im zamknie usta. To tej dziewczynie powinno byc wtedy glupio, nie
            Tobie, i jesli znajomi beda plotkowac, to raczej o jej braku taktu.
            Wyluzuj i sie nie przejmuj. Rozumiem, ze nie jest Ci przyjemnie z ta
            sytuacja, ale nie ma w tym Twojej winy.
            • dziunia35 Re: Przyjaciółka...? 17.05.08, 23:45
              Dzięki za pocieszenie!
              Nie liczę juz na zaproszenie,tylko szkoda tych
              lat "razem".Ech,dziwny jest ten świat...
              • 1asiazielinska Re: Przyjaciółka...? 18.05.08, 02:05
                hehe zbieg okolicznosci...myslalam ze juz nikt niema takich
                proablemow;)Wiesz w ta sobote moja kolezanka wyszla za maz, znalam
                ja kupe lat i do tego jak jeszcze mieszkalam w polsce to zapraszalam
                na imprezki u mnie w domu.Bylo mi starsznie przykro ze mnie nie
                zaprosila...jako jedynej z calego starego towarzystwa, bo to ze
                przebywam za granica nic nie zmienia przeciez bo i tak czesto jestem
                w pOlsce, ahhh dokladnie to samo napisalam do znajonej ktora byla
                na tym weselu i zachwalalala---dziwny jest ten swiat....a
                czlowiekaowi az jakos przykro,,ale wiesz ja sie ucze zapominac o
                takich ludziach...jeszcze mi nie wyszko bo nadal siedzi w umysle
    • fabrizio_meoni Re: Przyjaciółka...? 18.05.08, 03:32
      Nic się nie martw. To jest właśnie dobry test na tzw "przyjaźń". Miałem wiele
      tego typu przypadków. Ludzie są fałszywi. Trzeba umieć poznać tych dobrych. Ale
      życia na to mało i siły...
    • becikowe5 Re: Przyjaciółka...? 18.05.08, 10:01
      Wynika z tego, że dla niej byłaś tylko koleżanką z pracy.

      Moja (była) "przyjaciółka" (????) jest 3 lata po ślubie i nadal nie znam jej
      męża. Zresztą nie tylko ja. A znamy sie ponad 20 lat.
      Po prostu kiedyś podobno stwierdziła i przekazała innej koleżance że nie
      zamierza poznawać jej ze swoim narzeczonym bo się o niego boi, żeby czasem nikt
      jego jej nie odbił.
      ziewczyna grubo po 30-tce.



      • dziunia35 do becikowe5 19.05.08, 23:55
        ...doskonale to ujęłaś-byłam,jestem tylko koleżanką z pracy-tak to
        teraz widzę...
        Co do koleżanki-nadal sympatyczna,zagaduje itd., z tym,że temat
        wesela skrzętnie omija.Nie wiem,o co jej biega i właściwie nie
        próbuję dociekać.
        Wybaczcie to przytruwanie-dawno nikt mi tak nie "dowalił"...
        Dziękuję za Wasze posty!
    • michal_powolny12 Re: Przyjaciółka...? 20.05.08, 00:03
      Przepraszam ale co takiego się stało? Można być osobą bardzo ważną
      dla kogoś i nie być zaproszonym na wesele. Powodów może być tysiące.
      Nie ma co się dziwić i kręcić nosem. Są zdarzenia w życiu które dla
      ludzi którzy nie siedzą w drugim człowieku są kompletnie
      niezrozumiałe ale uzasadniają określone decyzje.
      • summerwine Re: Przyjaciółka...? 20.05.08, 14:13
        Sa ludzie ktorzy oddzielaja te 2 sprawy mam na mysli sfere prywatna i zawodowa.
        Mnie kolezanka z pracy nie zaprosila na wieczor panienski, a myslalam ze
        zaprosi, ale nie martwi mnie to w gruncie rzeczy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka