temesy
01.06.08, 21:08
Usunełam sie z jego życia na zawsze. Nie rozbije rodziny.
Ale..kocham go. Zostało tylko coś...co nie daje mi spać. Coś o czym
czytałam wiele razy, na forach..artykułach...Niektorzy potępiają
zdradzających, romansujacych..Wyzywacie ich od drani, gnojków,
egoistów..Ktorzy nie kochają ani żon ani kochanek..A ja na początku
myslalam, że on jest zlym czlowiekiem. Mimo to ..go
kocham!!!!!!!!!!!!!!I wiecie co jest najgorsze? Ja wiem, ze żona
jest z nim szczesliwa. I ja gdybym mogla z nim byc bylabym bez
zastanowienia, bez mrugnięcia okiem. CHCIALABYM BYC JEGO ZONĄ.
Moglby miec zdradzac, przymykalabym oko. Ale bylby moj:( Bylby zemną
na codzień, dalabym mu dzieci, dumna bym byla, ze jestem matką jego
dzieci. Bylby moim męzem. Moglby mnie zdradzac. To nie istotne, bo
męzowie nie odchodzą. Bylby moj:(Wiem, ze on umie dać szczescie
swojej zonie, dałby i mnie.
A teraz powiecie, ze jestem glupia, wysmiejecie mnie, bo to cham,
klamca i zdrajca. Tak? To powiedzcie czemu mimo tego jaki jest ja
chcialabym zeby ze mną byl...Dlaczego