21.06.08, 20:13
Jędrek ma 30 lat i jest odpowiedzialnym, ambitnym , pracowitym
człowiekiem. Obecnie ma bardzo duzo obowiązków, są pewne kłopoty, z
którymi musi się sam uporać. Dużo czasu ostatnie poł roku
spędzalismy razem z racji zawodowej ( współpraca w zakresie pewnego
zadania). Inicjował kontakty,prawił komplemnty, adorował, chociaż
nigdy nie był nazbyt wylewny. Pojawił sie pewien problem -
zakochałam się, a najgorsze ze w nieodpowienim czasie. On był
zafascynowany mną ,ale nie zakochał się tak to wygląda według mnie (
a ja tak). Nie chciałam pokochać, ponieważ wiele nas
dzieli.Starałam się trzymać moje emocje na wodzy, ale nie udało się,
to źle .Głupia jestem,teraz płaczę.I wiem, że głupia jest moja
miłość. Jestem oddana, ciepła i zgodna, wyrozumiała. Czekam,
tęsknie, nie żądam, nie stawiam warunków,a najpewniej powinnam.
Kiedy jestesmy tacy idealni i tak szukają w nas wad. On we mnie tez,
tak czuję. On zawsze to on inicjuje spotkania, wtedy kiedy ma czas,
mozliwość przyjazdu do mojej miejscowości.Ostatnio ma kilka
problemów. Odsunął się tłumacząc to kłopotami, ale tez przestał mi
prawic komplementy, zabiegać, ostatnio czuję się jakbym się nawet
trochę narzucała. Nie mogę stale tłumaczyć go tym, że ma bardzo
duzo spraw, obowiązków. Zapytałam go o to , odpowiedział ze mam mu
dać trochę czasu.Tak bardzo potrzebuję ciepła, bliskości, adoracji,
ale nie chce o to prosić. Tez mi sie pojawiło kilka problemów ,
chciałabym wsparcia, ale go nie dostaję . Napomykalam o tym jemu,
ale on albo nie słyszy co mówię, albo ma to gdzieś. Napisałam mu,ze
przepraszam ze się chyba narzucam,odpowiedzial "całuskiem". Nie chcę
się narzucac, prosić o miłośc. O nic nie chce prosić.Ale co ja mam
robic?Dodam, że spotykamy się przynajmniej raz w tygodniu,
rozmawiamy,
przytulamy się, całujemy. Tylko,że kilka tygodni jest trochę
inaczej. Jest nieobecny , małomówny, zamyslony, nastawiony na siebie
i swoje kłopoty . Powiedział kilka dni temu, że się nic nie
zmieniło, ale ja czuję coś całkiem innego.Jakby był obok. On wie, że
mnie zależy,nie dlatego ze to mówię ale ,że to czuje (tak
powiedział). Mam dwadzieścia kilka lat, a nie radzę sobię z tym
wszystkim .


Obserwuj wątek
    • kalina-123 Re: co robic 21.06.08, 20:47
      Joasiu, jesteś na kolanach, a to bardzo męcząca pozycja. Zrozum to i zmień. I
      uwierz, łagodność, wyrozumiałość nic nie dają. Naprawdę! Widocznie oboje chcecie
      czegoś innego. szkoda czasu.
      • joanka.5 Re: co robic 21.06.08, 20:51
        Zdaję sobie sprawę z tego, że jestem na straconej pozycji, a
        powinnam być "zołzą" ...
    • ksieni_smutnego_pierdofonu Re: co robic 21.06.08, 22:26
      odpowiedziałabym, ale nie chce mi się czytać, za długie.
    • irygatorr Re: co robic 21.06.08, 22:29
      skrócić opowiadanie
      • mnop2 Re: co robic 21.06.08, 22:30
        nie wymandrzajcie się, bo już autorce odpowiedziano, że jest na
        kolanach
      • ksieni_smutnego_pierdofonu Re: co robic 21.06.08, 22:31
        nie odgapiaj - każdy to może stwierdzić samodzielnie, że odgapiasz, wystarczy
        porównać daty oraz godziny wpisów: mojego oraz twego. a teraz przeproś i na kolana!
        • mnop2 Re: co robic 21.06.08, 22:34
          nie odgapiaj besczelnie, kolana są moje!
          • ksieni_smutnego_pierdofonu Re: co robic 21.06.08, 22:34
            cholera, mnop, to telepejszyn być musiała! s tymi kolanami, normalne ciary po
            grzbiecie!
            • mnop2 Re: co robic 21.06.08, 22:40
              normalnie oczadziałam, ej co nie
              • ksieni_smutnego_pierdofonu Re: co robic 21.06.08, 22:43
                nooom

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka