Dodaj do ulubionych

Jestem przerażona

25.06.08, 10:56

Jestem przerażona tym co tu przeczytałam.

Skoro matki ot tak sobie, bez emocji mordują własne dzieci, to myślę
że w tym momencie należałoby usprawiedliwić wszystkich pomysłodawców
wszelkich obozów zagłady, morderców seryjnych, zabójczynie
niemowląt, małych dzieci i innych podobnych.


Bardzo współczuję kobietom które muszą wybierać między aborcją a
życiem dziecka które wiadomo że będzie bardzo chore.
Rozumię że to szalenie trudna decyzja.
Nie wyobrażam sobie co czuje matka patrząca na bardzo chore dziecko
które np. funkcjonuje "jako roślina"(przepraszam za to określenie
poprostu inaczej nie potrafię określić tego stanu)i do tego cierpi
ból fizyczny.
Jestem w stanie zrozumieć że w takim przypadku matka chce ulżyć
cierpieniom dziecka i wybiera mniejsze zło.

Jeżeli chodzo o resztę morderczyń to mam nadzieję ,że

WYRZUTY SUMIENIA NIE DAJĄ WAM SPOKOJNIE ŻYĆ A WIDOK KOBIET Z
WÓZKAMI CIĄGLE WAM PRZYPOMINA O TYM CO ZROBIŁYŚCIE.

A i mam pytanie do tych co nazywają się katoliczkami:
Po tym co zrobiłyście potraficie wejść do kościoła?
Chodzicie do spowiedzi czy schowałyście głowe w piasek?
Obserwuj wątek
    • katja_24 Re: Jestem przerażona 25.06.08, 11:01
      A przyszlo ci do glowy, ze ktos usunal ciaze, bo W OGOLE nie chce
      miec dzieci? taka osoba pewnie tez do konca zycia bedzie zalewac sie
      lzami na widok niemowlaka w wozku?
    • pindakaas Re: Jestem przerażona 25.06.08, 11:06
      A moze przesladujac kobiety po aborcji zajmij sie dziecmi ,ktore juz sa na
      swiecie i potrzebuja pomocy. Rozejrzyj sie i nie udawaj,ze za sciana nie
      slyszych placzu dziecka maltretowanego...
      Nie popieram aborcji jako srodka antykoncepcyjnego. Kobieta-kazda kobieta ma
      prawo do siebie i do wlasnych przekonan i nie Twoja sprawa kto ,gdzie i po co...
      Ja jestem przerazona dziecmi w beczkach, dziecmi topionymi w rzekach,
      przepalanymi petami...to mnie przeraza bardziej niz czyjas decyzja o usunieciu
      ciazy.
      • exotique Re: Jestem przerażona 25.06.08, 11:41
        nic dodac, nic ujac.
        • junona1 Re: Jestem przerażona 25.06.08, 12:21
          "A przyszlo ci do glowy, ze ktos usunal ciaze, bo W OGOLE nie chce
          miec dzieci? taka osoba pewnie tez do konca zycia bedzie zalewac sie
          lzami na widok niemowlaka w wozku?"

          To niech stosuje antykoncepcje. A gdy ta zawiedzie niech pomyśli o
          adopcji.
          Tylko że łatwiej usunąć niż dziecko urodzić, no i szybciej po
          kłopocie, no nie?
          Albo jak nie chce mieć dzieci to niech nie współżyje.

          A te co mówią że nie chcą mieć dzieci wmawiają to sobie. Żeby to
          udowodnić całemu światu wymyślają tysiące tematów zastępczych że
          niby absorbująca praca, nauka, dom , podróże...... i wciągają się w
          to by o myśleniu o dziecku nie było czasu. Zagłuszają naturalną
          potrzebę.
          Jak nie teraz to później przyjdzie taki czas że będą dziecka chciały.
          I wtedy dzieciaki w wózkach przypomną to co zrobiła.


          Moja siostra krzyczy że nie chce mieć dzieci. I to jest wersja
          oficjalna dla wszystkich.
          Ale gdy rozmawiam z nią bez świadków to przyznaje że może i by się
          skusiła ale a to chyba nie ten facet, a to niby mieszkanie za
          małe......
          • katja_24 Re: Jestem przerażona 25.06.08, 13:16
            Wyobraz sobie, ze antykoncepcja zawodzi. Na temat adopcji pisalam
            kilka razy na ronych foarch, ale napisze raz jeszcze.
            Po 1. Nie mam zamiaru niszczyc sobie ciala i zycia po to, zeby
            urodzic dziecko dla kogos innego. Jesli mialabym sie tak meczyc, to
            jedynie dla siebie.
            Po2. Juz widze te tlumy, ktore ustawiaja sie w kolejce, zeby tylko
            wziac jakas slodka "dzidzie"

            Dlaczego uwazasz, ze wmawiam sobie, ze nie chce miec dzieci? Bo nie
            mozesz pojac, ze ktos tych dzieci po prostu nie lubi?
            I nie szukaj przyczyn mojej decyzji, bo sie rozczarujesz: mam
            kochajacego faceta, skonczone studia i prace. Mam tez gdzie
            mieszkac.
            • junona1 Katja_24 25.06.08, 15:30
              "Po 1. Nie mam zamiaru niszczyc sobie ciala i zycia po to, zeby
              urodzic dziecko dla kogos innego. Jesli mialabym sie tak meczyc, to
              jedynie dla siebie.
              Po2. Juz widze te tlumy, ktore ustawiaja sie w kolejce, zeby tylko
              wziac jakas slodka "dzidzie"


              Wiesz co ,Katja, jeżeli masz 25 lat to ja doskonale rozumię Twój tok
              myślenia..

              Ciekawe, co?

              Miałam identyczne zdanie jak Ty ale do czasu. To świadczy tylko o
              jednym: jeszcze nie dojrzałaś do macierzyństwa.
              Autentycznie niemal z dnia na dzień poprostu zmieniłam zdanie, nagle
              poczułam że dojrzałam do macierzyństwa.
              Wczesniej nigdy nie chciałam mieć dzieci! Nie pozwalałam im sie do
              siebie zbliżyć na metr.
              Z tego powodu rozleciał się mój wieloletni związek.

              Zwyczajnie z dnia na dzień zmieniłam zdanie.
              I nie zdziw sie jak i Ciebie to najprawdopodobniej dopadnie.
              Spotkasz koleżanki pchające wózki a one będą gadały o dzieciach, a
              może zostaniesz kiedyś matką chrzestną... i zatęsknisz za dotykiem
              małej rączki.

              "Po 1. Nie mam zamiaru niszczyc sobie ciala i zycia po to, zeby
              urodzic dziecko dla kogos innego. Jesli mialabym sie tak meczyc, to
              jedynie dla siebie.
              Po2. Juz widze te tlumy, ktore ustawiaja sie w kolejce, zeby tylko
              wziac jakas slodka "dzidzie"


              Myślałam tak samo, no jakbym siebie słyszała sprzed lat.
              A takie myślenie świadczy o wielkim egoiźmie z Twojej strony.
              Co Ty mówisz- lepiej zabić dziecko niż trochę sie dla niego
              poświęcić i dać mu szansę zobaczenie tego świata?
              Jeżeli tak dbasz o ciało to po ciąży wrócisz do figury sprzed ciąży
              migiem.
              To wcale nie jest trudne.

              A jeżeli tak bardzo booisz sie ciąży i jesteś absolutnie pewna że
              nigdy dzieci mieć nie zechcesz i wolisz je zabić zamiast przytyć na
              chwilę to może zwyczajnie się wysterylizuj?
              To tak samo nielegalne jak skrobanka na życzenie a również
              załatwialne.
              • katja_24 Re: Katja_24 25.06.08, 17:43
                W zasadzie mam 26 lat, wiec prawie zgadlas ;)
                Nie wykluczam, ze kiedys zmienie zdanie, ale na chwile obecna mam
                takie, a nie inne podejscie...
                Zostanie matka chrzestna mi nie grozi, bo nie mam bierzmowania.
                Dla Ciebi moje zachowanie moze byc egoistyczne, ale to nie zmienia
                fakty, ze dokladnie tak mysle. Sporo wysilku kosztuje mnie to, zeby
                jakos wygladac i nie mam zamiaru poswiecac sie dla kogos, kto
                realnie nie istnieje.
                O sterylizacji pomysle okolo 35 roku zycia, na razie daje sobie czas
                na podjecie konkretnej decyzji.
                Ciesze sie, ze mnie chociaz czesciowo rozumiesz :)
              • frigg Re: Katja_24 26.06.08, 15:37
                junona1 napisała:
                > Myślałam tak samo, no jakbym siebie słyszała sprzed lat.
                > A takie myślenie świadczy o wielkim egoiźmie z Twojej strony.
                > Co Ty mówisz- lepiej zabić dziecko niż trochę sie dla niego
                > poświęcić i dać mu szansę zobaczenie tego świata?
                > Jeżeli tak dbasz o ciało to po ciąży wrócisz do figury sprzed ciąży
                > migiem.
                > To wcale nie jest trudne.

                Zwłaszcza jeżeli nie urodzi się zdrowe. Ale rozumiem, że dla prolajfowców jakość
                życia nie jest istotna. I znów - i kto tu mówi o egoizmie. Byłoby cudownie
                gdybyście z równym zacięciem bronili życia już istniejącego, udzielali się w
                fundacjach dla niepełnosprawnych dzieci itp. Zamiast bić pianę na forach.
                Figura to pryszcz, ale komplikacje zdrowotne matki, potencjalna utrata pracy,
                czy zawalenie nauki to już chyba cięższy kaliber.
                • katja_24 Re: Katja_24 26.06.08, 17:47
                  Zdrowie to inna kwestia. Zwlaszcza zdrowie psychiczne, bo nikt mie
                  powie, ze bede kwitnaca i pelna radosci noszac niechciana ciaze.
                • fioletowamalpa jakość życia... 26.06.08, 19:46
                  nie masz pewności nigdy jakie urodzi się dziecko. usg moze
                  wskazywać, że wszystko jest OK, a potem okazuje się, ze zaraża sie
                  bakterią i nie rozwija się jak inne dzieci.. no cóż. pogarsza się
                  twoja "jakość życia", więc co? oddajesz dziecko? no nie. jakoś już
                  trudniej.
                  nie mieszajmy przykładów skrajnych. czym innym jest zagrożenie życia
                  matki, czym innym pogorszenie się warunków życiowych, bo dochodzi
                  jedna buzia do wykarmienia..
                  • frigg Re: jakość życia... 26.06.08, 20:15
                    mówię o chorym dziecku w kontekście adopcji i "możliwości zobaczenia
                    świata". Dlaczego nie ma nagonki na kobiety, które mimo obciążeń
                    genetycznych decydują się rodzić dzieci, które będą w poważnym
                    stopniu upośledzone i zdane na czyjąś łaskę-niełaskę, kiedy wielka
                    dawczyni życia kopnia łaskawie w kalendarz? Jeżeli to nie jest
                    egoizm to nie wiem co nim jest.

                    Co do pogorszenia warunków - nie mam na myśli dodatkowej twarzy do
                    wykarmienia, ale utratę środków do życia chociażby albo zdolność do
                    wykonywania pracy.
                    • fioletowamalpa Re: jakość życia... 27.06.08, 08:25
                      no dobrze i co wtedy? co jak bedziesz miala dziecko i stracisz
                      prace. albo zachorujesz. albo ono zachoruje i bedziesz musiala
                      zrezygnowac z pracy, zeby sie nim zajmowac.. oddasz je komukolwiek??
                      chyba naprawde nie wiesz co to znaczy miec troche mniej i byc
                      szczesliwą.. w mojej najblizszej rodzinie byla osoba sparalizowana
                      przez wiele lat. malzonek opiekowal sie nia, zajmowal dziecmi. jakos
                      sobie radzili. dzieci skonczyly studia, maja swoje rodziny. a
                      urodzily sie kiedy juz bylo wiadomo, ze za chwile nastapi paraliz..
                      zle zrobila, ze ich nie usunela??
                      • frigg Re: jakość życia... 27.06.08, 12:05
                        a ja myślałam, że my tu rozmawiamy o aborcji, a nie o tym, co by było gdyby w
                        gębie wyrosły grzyby.
                        Masz taki przykład w rodzinie - i co z tego? Wszyscy mają żyć według tego samego
                        modelu? Różni ludzie, różne subtelności sytuacji, psychiki.
                        Ja dokonałam wyboru - mimo tego, że jestem właśnie w trakcie ciąży, która
                        powoduje u mnie komplikacje zdrowotne i zawodowe. Zdecydowałam się urodzić, ale
                        gdybym była sama, gdybym nie wiedziała, że mój partner mi nie pomoże kiedy będę
                        siedzieć w domu bez świadczeń, to mój wybór byłby myślę zgoła inny. Nie widzisz
                        różnicy między mieć mniej, a nie mieć nic? Nie urodziłabym dziecka, gdybym nie
                        miała środków na utrzymanie siebie i jego, trudno to pojąć?
                        • fioletowamalpa Re: jakość życia... 27.06.08, 12:45
                          nie nie wszyscy maja życ według tego samego modelu, ale nie zgadzam
                          sie z argumentem, że skoro pogorszy się mój standard życia to mam
                          prawo decydować o czyimś byc albo nie być. i tyle.
                          przykład podałam po to, żeby pokazac, ze mozna, ze bywa cholernie
                          trudno, ale to nie znaczy, ze sie nie da i, że trzeba od razu
                          podejmowac radykalne kroki.
                          poza tym, droga frigg, nigdy nie jest tak, ze sytuacja jest
                          niezmienna. raz jest lepiej raz gorzej, w zyciu..
                          • frigg Re: jakość życia... 27.06.08, 13:05
                            nie wiem czy się wyrażam niejasno, czy co? Ja mówię o braku środków do życia, a
                            Ty o "pogorszeniu standardu" cały czas. Ja nie mówię o tym, że w tym, czy
                            przyszłym roku nie pojadę na wakacje, ale o braku pieniędzy na kredyty, opłaty i
                            podstawowe środki życia.
                            Tak droga małpo, kiedyś było lepiej, teraz jest zdecydowanie gorzej - i nie
                            widzę szans na poprawę.
                            • fioletowamalpa Re: jakość życia... 27.06.08, 13:12
                              przykro mi. ale nigdy nie jest tak, ze nie ma wyjścia z trudnych
                              sytuacji. kwestia decyzji i wyborów. jestem przekonana, że zawsze
                              można znaleźć pomoc, tylko trzeba jej szukać. też nie bywało lekko.
                              miałam 0 na koncie i zaległe czynsze do zapłacenia. udało się to
                              zmienić. czego i Tobie życzę.
                              • frigg Re: jakość życia... 27.06.08, 13:17
                                tak, ja też miałam, ale brałam wtedy odpowiedzialność tylko i wyłącznie za
                                siebie. Jeżeli nie zjadłam obiadu nic się nie stało, nawet może lepiej :> Ale
                                nie wyobrażam sobie wychowywać dziecka w takich warunkach.
                          • frigg Re: jakość życia... 27.06.08, 13:13
                            fioletowamalpa napisał:
                            > nie nie wszyscy maja życ według tego samego modelu, ale nie zgadzam
                            > sie z argumentem, że skoro pogorszy się mój standard życia to mam
                            > prawo decydować o czyimś byc albo nie być. i tyle.

                            podstawą mojej egzystencji jest decydowanie o własnym "być czy nie być" - potem
                            mogę zajmować się innymi i brać za nich odpowiedzialność.
            • skp110 Re: Jestem przerażona 26.06.08, 01:10
              > Po 1. Nie mam zamiaru niszczyc sobie ciala i zycia po to, zeby
              > urodzic dziecko dla kogos innego.

              I jeszcze strach przed tym że powstanie związek emocjonalny z
              dzieckiem.

              > I nie szukaj przyczyn mojej decyzji, bo sie rozczarujesz: mam
              > kochajacego faceta, skonczone studia i prace. Mam tez gdzie
              > mieszkac.
              Można zapytać kochający mężczyzna czy używający ciebie mężczyzna,
              albo używany przez ciebie mężczyzna.
              Skończone studia nie świadczą o niczym więcej niż o zdaniu
              kilkunastu czy kilkudziesięciu egzaminów, na pewno nieświadczą o
              czyjeś dobroci czy prawidłowym rozwoju emocjonalnym, dlatego nie ma
              ich tu co przywoływać.
              • katja_24 Re: Jestem przerażona 26.06.08, 11:26
                Odpusc sobie zabawe w domoroslego psychologa.
          • figgin1 Re: Jestem przerażona 27.06.08, 09:44
            junona1 napisała:
            >
            > A te co mówią że nie chcą mieć dzieci wmawiają to sobie.

            Tak, ty wiesz lepiej...
          • malineczka-live Re: Jestem przerażona 02.08.08, 09:46
            junona1 napisała:
            e co mówią że nie chcą mieć dzieci wmawiają to sobie. Żeby to
            > udowodnić całemu światu wymyślają tysiące tematów zastępczych że
            > niby absorbująca praca, nauka, dom , podróże...... i wciągają się w
            > to by o myśleniu o dziecku nie było czasu. Zagłuszają naturalną
            > potrzebę.

            NBo, już wiemy o co chodzi. Junono1, nikt ci nie zabrania kończyć studia,
            podróżować, prowadzić ciekawe zycie... Zamiast pluć jqdem zacznij się
            realizować, trudne nie znaczy niemożliwe.
        • junona1 Re: Jestem przerażona 25.06.08, 12:45
          "A moze przesladujac kobiety po aborcji zajmij sie dziecmi ,ktore
          juz sa na
          swiecie i potrzebuja pomocy. Rozejrzyj sie i nie udawaj,ze za sciana
          nie
          slyszych placzu dziecka maltretowanego..."

          Mam na płacz dziecka słuch wyostrzony i słucham, nie udaje że nie
          słyszę, a Ty tak robisz?
          Ilu maltretowanym dzieciom pomogłaś skoro tak często płacz dziecka
          maltretowanego słyszysz, a może udajesz że nie słyszysz?

          "Nie popieram aborcji jako srodka antykoncepcyjnego. Kobieta-kazda
          kobieta ma
          prawo do siebie i do wlasnych przekonan i nie Twoja sprawa
          kto ,gdzie i po co..."

          Z tym się z Toba akurat zgadzam. Nie wnikam w też w to kto, gdzie i
          po co....To mnie nie obchodzi.Obchodzi mnie to że takie fakty wogóle
          mają miejsce.

          "Ja jestem przerazona dziecmi w beczkach, dziecmi topionymi w
          rzekach,
          przepalanymi petami...to mnie przeraza bardziej niz czyjas decyzja o
          usunieciu
          ciazy"

          No tak o dzieciach w beczkach, topionych, gwałconych mówi się głośno
          i często to znajdują się ludzie współczujący, broniący.
          O dzieciach rozrywanych na kawałki których krzyku nie da sie usłyszeć
          nie mówi się np w kolejce po chleb, czy na przystanku. A skoro sie
          nie mówi, krzyku ich nie słychać to właściwie i nie ma kogo być żal?

          Jest mi bardzo przykro zarówno z powodów dzieci w beczkach, bitych
          itd. jak i tych które są wyrywane spod serc ich matek na ich
          życzenie.

          A może niektórzy sądzą że skoro dziecko w ich brzuchu jest małe to
          mało je boli wyrywanie nóżek ?
          To tak jak rozgniatanie dzdzownicy, jest mała i nie krzyczy to
          pewnie jej to wisi czy ją rozgnieciemy?


          • pindakaas Junona 25.06.08, 13:03
            6 lat temu pomoglam dwojce malych dzieci mieszkajacych pietro wyzej. Ich
            mama-moja kolezanka od lat, naduzywala alkoholu. Karmilam, opiekowalam sie
            dzieci jak tylko moglam gdy Ona byla w transie...Miarka sie przebrala gdy
            najmlodsza dziewczynke zamknela w malym pokoju z psem wilczurem. Owa
            dziewczynka(1,5 roku) przez kilka godzin jadla odchody tego psa...wyobrazasz
            sobie? Wezwalam policje, opieke spoleczna i pogotowie po tym jak stukajac
            pukajac do tego domu nikt nie chcial mi ich otworzyc.
            Wynikiem mojej interwencji jest to,ze coreczki tej kobiety od lat sa w domach
            zastepczych-jedna nawet wystepowala w tv , w programie dla dzieci, wiec chyba
            dobrze zrobilam coo?
            • junona1 pindakaas 25.06.08, 15:48
              Myślę że możesz być z siebie bardzo dumna.
              Sąsiadka wrażeń Ci dostarczyła ale przede wszystkim swoim biednym
              dzieciakom. Postąpiłaś jak należy.
              Sądzę że po takich przejściach gdy słyszysz płacz dziecka to Ci
              ciśnienie automatycznie podskakuje.

              Nie mam podobnych przeżyć na koncie i obym mieć nie musiała ale i
              tak na płacz cudzuch dzieci wyostrza mi słuch.
              Gdy coś będę podejrzewać napewno zareaguję.

              Acha, doczytałam... przykro mi z powodu Waszego dziecka.
              • pindakaas Re: pindakaas 26.06.08, 09:44
                Powiem Ci,ze najlepiej w takich momentach nie sluchac nikogo i nawet po "cichu"
                dzwonic gdzie nalezy. Wszyscy mysla,ze to nie ich sprawa a nie daj Boze jak
                zadzwnisz to zdrajca Cie nazwa lub tez kapusiem...To nie jest tak. My dorosli
                potrafimy sie bronic, gdy Nas ktos chce bic mozemy uciekac a male dziecko
                nie-niestety.
                Ta mala dziewczynka (1,5 roku) nawet chodzic nie umiala,nie zachowywala sie jak
                normalne dziecko-byla przestraszona i mimo iz miala mame to miala poczatki
                choroby sierocej. Jej mama byla moja kolezanka od zawsze ale w pewnym momencie
                powiedzialam stop ilez mozna wychowywac cudze dzieci i nasluchiwac czy im sie
                krzywda nie dzieje...
                Trzeba reagowac, dzwonic, podchodzic na ulicy do matki ktora wyzywa lub bije
                publiczne swoje dziecko i zwracac uwage, zawstydzac a w drastycznych momentach
                odebrac dziecko i dzownic na policje-innego sposobu nie ma...przez to mozna
                uniknac kolejnej tragedii-ech swiat poprzewracal sie do gory nogami.
                Caluski
          • twojafantazja Re: Jestem przerażona 25.06.08, 14:22
            Oj,znowu mój ulubiony temat:wyrywanie nóżek i ręczuszek :lol:
          • figgin1 Re: Jestem przerażona 27.06.08, 09:51
            junona1 napisała:
            >
            > A może niektórzy sądzą że skoro dziecko w ich brzuchu jest małe to
            > mało je boli wyrywanie nóżek ?

            Nie, myślę, że jak coś nie ma\ systemu nerwowego, to wcale nie boli.
    • fioletowamalpa a ja jestem przerażona 25.06.08, 12:03
      ze życzysz innym żeby cierpieli do końca życia..
      pewnie jesteś katoliczką, skoro tu wywołujesz temat spowiedzi..
      jesteś bezduszną osobą, która tylko na pozór jest pro-life. gdyby
      mozna bylo to przywróciłabyś pewnie karę śmierci, żeby karać, karać,
      karać! nie przyszło Ci do głowy, żeby wybaczyc??
      • junona1 Re: a ja jestem przerażona 25.06.08, 12:57
        "pewnie jesteś katoliczką, skoro tu wywołujesz temat spowiedzi..
        > jesteś bezduszną osobą, która tylko na pozór jest pro-life. gdyby
        > mozna bylo to przywróciłabyś pewnie karę śmierci, żeby karać,
        karać,"

        Nie jestem za karaniem tych osób bo sumienie prędzej czy później
        samo tę sprawę załatwi.

        A Ty nie uważasz że przestępców trzeba karać za ich czyny?
        Wątpię czy kara śmierci śmierci jest odpowiednia dla morderców. Co
        to za kara co uwalnia od wyrzutów sumienia?

        "> karać! nie przyszło Ci do głowy, żeby wybaczyc??"

        Wybaczyć można komuś kto zabija niechcąco,nieświadomie bo był np.
        jakiś wypadek. Ale komuś kto planuje swoje czyny, człowiekowi
        rozumnemu???

        Nie jestem przesadną katoliczką, do kościoła rzadko chodzę.



        • fioletowamalpa Re: a ja jestem przerażona 25.06.08, 13:22
          nie, Junono, potępiasz w czambuł wszystkie kobiety dokonujące
          aborcji. nie zastanawiasz się dlaczego to zrobiły, co było motywem,
          czy żałują, czy cierpią.
          wybacza się każdemu kto dostrzega, że popełnił zło, kto żałuje, kto
          wie, że zrobił źle. wybaczyć można nawet temu, kto jest butny i nie
          rozumie błędu. kwestia chęci.
          karać - tak, jestem za karaniem przestepców. prawo jednak zezwala na
          dokonanie aborcji i w świetle prawa nei jest ona przestępstwem w
          pewnych okolicznosciach. więc nie może byc mowy o karze.
          sumienie - zajmij sie swoim. nie moralizuj. bo zamiast otwarcie
          dyskutować i wzajemnie się słuchać, zamykasz sie i rzucasz kamorami
          na oślep.
          poczytaj teksty etyków, filozofów, może nawet biblię, a może
          zmienisz swoje podejście. potępiasz osoby, zamiast czynów. a to
          wielka różnica.
          • junona1 Re: a ja jestem przerażona 25.06.08, 15:02
            :Junono, potępiasz w czambuł wszystkie kobiety dokonujące
            > aborcji.
            "nie zastanawiasz się dlaczego to zrobiły, co było motywem,
            > czy żałują, czy cierpią."
            potępiasz osoby, zamiast czynów. a to
            > wielka różnica.:

            Kiedy facet gwałci niemowlaka mam sie zastanawiać co on czuje,
            dlaczego to zrobił i mu wybaczyć?
            Kiedy ojciec rzuca dzieciakiem o podłoge tez mam dumać nad powodami
            tego i mu wybaczyć?

            To jedno morderstwo jest lepsze od drugiego?
            Ja nie widze różnicy.
            Dla mnie i to śmierć i to śmierć.
            Co mordercy da moje wybaczenie? Poczuje się lepiej> A może poczuje
            sie rozgrzeszony z tego co zrobił? To może być zachętą do dalszego
            czynienia żle bo skoro tak łatwo spłynęło.

            Dla takich czynów nie ma wybaczenia.

            Jak napisałam na początku wątku dopuszczam dokonanie aborcji w
            rzadkich wyjątkowych sytuacjach.I tym kobietom bardzo współczuję,
            żal mi ich.
            Jakie ma znaczenie że napiszę tu że tym wyjątkom wybaczam?
            Ale sądzę że znacznie częściej kobiety zwyczajnie nadużywają tej
            furtki prawnej albo robią to pokątnie.
            I to właśnie potępiam.

            A moje sumienie jest spokojne spokojniutkie, sypiam jak niemowlak.


            • exotique Re: a ja jestem przerażona 26.06.08, 11:46
              Junona, przeciez nie Ty jestes od oceniania. Jako wierzaca, powinnas
              wiedziec, ze jedyny sad dla katolikow to sad ostateczny. A jedno z
              przykazan mowi, by szanowac blizniego swego.
              • junona1 Re: a ja jestem przerażona 27.06.08, 15:58
                No a dlaczego mam nie oceniać innych?
                Myślisz że inni tego nie robią?
                Nie widzę w tym nic złego.
                Forum jest też od tego by wypowiadać na nim swoje zdanie na dany
                temat i ja to zrobiłam.
    • exotique Re: Jestem przerażona 28.07.08, 01:23
      > A i mam pytanie do tych co nazywają się katoliczkami:
      > Po tym co zrobiłyście potraficie wejść do kościoła?
      > Chodzicie do spowiedzi czy schowałyście głowe w piasek?

      A czemu mialyby nie wchodzic? Mozna nawet rozgrzeszenie dostac przy spowiedzi.
      Wiec w czym problem?
      • envi Re: Jestem przerażona 01.08.08, 20:08
        przeciez kilku tygodniowa zygota to nie jest dziecko. Ja nie rozumiem tego toku
        myslowego Polakow, wszedzie na swiecie aborcja jest dozwolona i nikt nie gada
        bzdetow o 'zabijaniu dzieci nienarodzonych' bo wszedzie jest przynajmniej
        biologia w szkole i nikt nie gada sredniowiecznych bzdetow o kilku tygodniowej
        zygocie nazywajac ja dzieckiem. Poza tym co z tego ze sie usunie jedna ciaze? To
        wcale nie oznacza ze za kilka lat jak sie bedzie chcialo miec dziecko sie nie
        zajdzie w druga. Ciesze sie ze nie mieszkam w katolandzie i takich bzdetow nie
        musze sluchac.
    • dziewczynazbagien Re: Jestem przerażona 02.08.08, 00:38
      Jestem przerażona Twoja głupotą:-)a to z kościołem było dobre, czy po czymś
      takim odważyłybyście pójść do kościoła??!!!!!!coś Ty ogień piekielny by je
      pochłonął od razu:-) nie zdołały by przekroczy progu hehe
      • dziewczynazbagien Re: Jestem przerażona 02.08.08, 00:41
        i jeszcze jedno....raczej nie chodzą do spowiedzi....upssss
        • oliwija Re: Jestem przerażona 03.08.08, 17:20
          dziewczynazbagien napisała:

          > i jeszcze jedno....raczej nie chodzą do spowiedzi....upssss

          bez spowiedzi można zyc... zapewniam cie
      • oliwija Re: Jestem przerażona 03.08.08, 17:20
        dziewczynazbagien napisała:

        > Jestem przerażona Twoja głupotą:-)a to z kościołem było dobre, czy
        po czymś
        > takim odważyłybyście pójść do kościoła??!!!!!!coś Ty ogień
        piekielny by je
        > pochłonął od razu:-) nie zdołały by przekroczy progu hehe


        a masz swiadomość ze kosciól i jegozasady wymyślili ludzie? a masz
        świadomośc ze są ludzie ktorzy niewierzą... ogień piekielny? a co
        yto takiego? wymyslili go ludzie tak jak i niebo Boga....
        • patrycja855 Re: Jestem przerażona 03.08.08, 22:37
          > a masz swiadomość ze kosciól i jegozasady wymyślili ludzie? a masz
          > świadomośc ze są ludzie ktorzy niewierzą... ogień piekielny? a co
          > yto takiego? wymyslili go ludzie tak jak i niebo Boga....
          A masz świadomość że możesz się mylić? To są sprawy których nie
          jesteś w stanie udowodnić, możesz pisać i zaklinać że nie ma piekła,
          ale jeżeli jest piekło to nie ty zadecydujesz kto tam trafi. Możesz
          tu wypisywać i wymądrzać się na różne tematy, ale są to twoje
          wymysły
    • xtrin Re: Jestem przerażona 05.08.08, 13:51
      junona1 napisała:
      > Skoro matki ot tak sobie, bez emocji mordują własne dzieci

      Zapewne obiło Ci się kiedyś o uszy, że nie dla wszystkich ludzi na świecie
      usunięcie z macicy kilkutygodniowego, calowego płodu jest morderstwem. Nie
      musisz oczywiście podzielać tego stanowiska, nie musisz nawet go rozumieć.
      Musisz przyjąć do akceptującej wiadomości, że takowe istnieje.
    • zofjawu Re: Jestem przerażona 11.08.08, 15:46
      A ja myślę, że troszkę rozmijacie się w argumentacji.
      Jak dla mnie oczywiste są przypadki, kiedy usunięcie ciąży jest
      dopuszczalne. Do takich sytuacji należy m.in. nieulaczalna choroba
      dziecka, lub fakt, że ciąża jest wynikiem gwałtu.
      Każda kobieta ma prawo do aborcji w takim wypadku i NIKT nie ma
      najmniejszego prawa jej tego zabronić.
      Niemniej uważam, że usuwanie ciąży z kaprysu powinno być zabronione
      tak jak w tej chwili. Nie dlatego, że trzeba dać dziecku możliwość
      oglądania świata, albo z innych patetycznych powodów. Powód jest
      bowiem bardzo prosty. Seks jest zabawą dla ludzi dorosłych.
      Podejmując decyzję, że chcemu go uprawiać musimy brać pod uwagę
      ewentualne konsekwencje. Żadna antykoncepcja nie jest w 100% pewna i
      musimy mieć tego świadomość. Jeżeli chcemy mieć 100% pewności, że
      nie będziemy mieli dziecka to, naprawdę...musimy zrezygnować z seksu.
      Nie mówię, że każdy seks ma kończyć się ciążą. Mówię, że podejmując
      decyzję o seksie musimy mieć na uwadze nawet te konsekwencje,
      których wolelibyśmy uniknąć.
      Dla wyjaśnienia: nie jestem katoliczką, nie mam dzieci, nie planuję,
      stosuję antykoncepcję. Ale gdyby zawiodła jestem gotowa wziąc
      odpowiedzialność za moje decyzje.
      Po tym można rozpoznać człowieka dorosłego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka