Problematyczna przyjaciółka

01.07.08, 19:56
Mam problem. Od lat mam przyjaciółkę (albo też b.dobrą koleżankę)
która jednak ma wady, które uwypuklają się z wiekiem i nawet mimo
jej zalet- staje się nie do zniesienia. Cenię sobie tę znajomość bo
Marta ma wiele zalet ale coraz częściej czuję się zmęczona jej
zachowaniem. W czym rzecz:

- Rozmowy z nią polegają na wysłuchiwaniu esejów na jej temat ( że
jest najlepsza w pracy, albo że praca jest beznadziejna tylko ona
super)

- nie można powiedziec jej, że ma się inne zdanie na jakiś temat bo
zaraz cię obrazi waląc że pewnie niedoczytałaś skoro nie wiesz ( i
tak jest ZAWSZE, nawet w tematach o których z racji zawodu wiem
więcej o niebo)

- zawsze trzeba się spotkać w miejscu w jakim ona chce i robić to co
ona chce ( bo to jest np. bardziej modne lub "tam chodzą ludzie
kulturalni"-cytat)

- zawsze jej zycie jest super (chociaż jest normalne, zwykłe), a
moje pełne błędów które ona mi powie jak mam naprawić

- pożycza rzeczy i kasę i nie oddaje - nigdy ( a jak się kilka razy
ostro upomniałam po miesiącach proszenia to sie obraziła i walnęła
mi pieniądze na podłogę- okazało się że miała)

- jak sie jej po takich akcjach nie chce pożyczyć to dzwoni
codziennie i prosi do upadłego

- nie możesz się wykazac jakąkolwiek niewiedzą w jakimkolwiek
temacie bo zaraz będzie: " no wiesz! nie czytałaś???!! "

- na spotkaniach z nią 80% czasu zajmują opowieści o niej, a mnie
może uda się co nieco wtrącić, ale i tak mija to niezauważone

Nie myślcie że jestem wredną krową i kogos oczerniam. Zalezy mi
bardzo na tej znajomości bo Marta jest lojalną przyjaciólką i
inteligentną osobą. Ale już nie mogę. Nie wiem co mam zrobić żeby
przestała zachowywac się jak udzielna księżna.

Ostatnio zmieniła pracę i zapytałam czym ta firma się zajmuje (
nazwa nic mi nie mówiła) to nie zdażyłam zdania skończyć i już
usłyszałam że powinnam się wstydzić bo " każdy to wie". A jak jej
powiedziałam żeby nie podnosiła głosu bo sobie nie życzę to rzuciła
mi słuchawką .

po 2 miesiącach zadzwoniła z zastrzezonego numeru ( inaczej bym nie
odebrała chyba) i zapytała bez zdania "przepraszam" kiedy się
spotkamy. No zamurowało mnie.

Co ja mam robić?





    • golfstrom Re: Problematyczna przyjaciółka 01.07.08, 20:03
      Inteligentna, powiadasz...

      A na czym polega jej lojalność jako przyjaciółki? Bo to co opisujesz
      to jest przeciwieństwo lojalności.
      • ranita_08 Re: Problematyczna przyjaciółka 01.07.08, 20:07
        Wiesz kiedy miałam przykre chwile w zyciu nie zastanawiała się ani
        minuty nad swoim czasem tylko była u mnie od razu. W krytycznych
        chwilach potrafi się poświęcić i pomóc przyjacielowi. Na prawdę.

        Ale jak kryzys minie to wraca to swoich nawyków.

        poza tym można na niej polegać. Zawsze będzie stała po twojej
        stronie. Nie zaleznie od sytuacji.
        • funny_game Re: Problematyczna przyjaciółka 01.07.08, 20:09
          No!
          I kochasz ją mimo wad, a nie za zalety :>
          Proszę wziąć karteczkę i napisać to 1000 razy. Nie w wordzie kopiuj-wklej, o nie :)
          • ranita_08 Re: Problematyczna przyjaciółka 01.07.08, 20:13
            Wiesz co:-) chyba nie do końca bo ciężko jest wytrzymać z takim
            człowiekiem na codzień. a przyjaźń to nie tylko te chwile złe, ale
            codzienność.
            • funny_game Re: Problematyczna przyjaciółka 01.07.08, 20:17
              Może ona jest "trudna". Nie znam, nie wiem, za mało danych, ale więcej nie chcę.
              Jeśli jest, a mimo tego jakoś z nią do tej pory wytrzymywałaś, to chwała Ci za to.
              Qrdemol! A dlaczego z nią nie pogadasz? Na piwo z nią!
              • ranita_08 Re: Problematyczna przyjaciółka 01.07.08, 20:25
                Jest trudna i miała b. trudne dziecinstwo. tyle.

                Pogadac się nie da- próbowałam to się skonczyło awanturą ( bo
                śmiałam powiedzieć że coś chyba robi nie tak)
                • mgibson Z opisu wnioskuję że MUSISZ z nią pogadać 03.07.08, 08:33
                  Z opisu wnioskuję że MUSISZ z nią pogadać o tym co źle robi, nawet kosztem
                  wielkiej awantury. Ty pewnie jesteś z typu "do rany przyłóż", przyjaciółka
                  wydaje się być bardzo egocentryczna i wykorzystuje twoją "słabość". Przyjaźń
                  powinna opierać się na kompromisach (jak każdy związek międzyludzki) - ona musi
                  to sobie uświadomić.
                  • ranita_08 Re: Z opisu wnioskuję że MUSISZ z nią pogadać 03.07.08, 09:29
                    Nie ma sensu......pisałam już o tym "dlaczego" w kilku postach
                    tutaj.

                    Szkoda sobie posuć nerwy. Nie wiem czy ja jestem "do rany przyłóż" ,
                    też mam wady i wiem, że są rzeczy, którymi ludzi denerwuję czasem,
                    ale nie zdarzyło mi się chyba czuć się najwazniejszą- zawsze- w
                    każdym towarzystwie.
      • funny_game Re: Problematyczna przyjaciółka 01.07.08, 20:08
        A na czym polega lojalność autorki wątku, skoro pisze:
        "mimo zalet" i nie wymienia ani jednej, wylewając z siebie żale, jadąc wadą za
        wadą? :)
        Ach, nie czepiam się, ale jak można kogoś lubić i widzieć w nim ciocię samo zło?
        Jednak się czepiam...
        • ranita_08 Re: Problematyczna przyjaciółka 01.07.08, 20:11
          Wiem, trudno to zrozumieć. Ale żebym mogła odpowiedziec na to
          pytanie to musiałabym tu esej napisać, a chciałam skupić się na tym
          co mnie męczy. Gdybym chciała ją tylko oczernić to nie pisałabym
          anonimowo na forum. Jej nic od tego nie będzie przecież.

          Potrafi być lojalna. W sensie takim, że zawsze będzie gdy jej
          potrzebujesz, nie zostawi cie w potrzebie, nawet najbardziej
          przykrej, zawsze bedzie stac po twojej stronie w stosunku do
          innych. - to są jej zalety.

          Problem w tym że ja zaczynam mieć dośc wad.

          • funny_game Re: Problematyczna przyjaciółka 01.07.08, 20:15
            Ok, już przeczytałam powyżej :)
            A to nie jest przejściowe? My z moimi dwiema wariatkami jak mieszkałyśmy razem,
            to czasem na noże i pończochy szło i z knajpy się potrafiłyśmy turlać obrażone
            na ament każda po innej stronie ulicy i bywałyśmy sobą zmęczone i widziałyśmy
            się czarno-biało... Mogę wymieniać i wymieniać.
            Ale to było zawsze chwilowe. Po 5 minutach jest tęsknota i nawet wad brakuje :)
            • ranita_08 Re: Problematyczna przyjaciółka 01.07.08, 20:21
              :-((( no właśnie nie. Mam też innych przyjaciół. Czasami sie
              posprzeczamy i mamy siebie dość, ale każda z nas czuje się
              pełnowartościowym członkiem grupy nawte jak mamy siebie dość.

              A z Martą jets inaczej. Ona zawsze wszystkich krytykuje i poucza. O
              swoich czasami głupich wpadkach opowiada jak o sukcesach,a twoje
              uwypukli jak najmocniej- tak jest już z 10 lat........

              za dużo bym musiała pisać zeby opisać wszystko.

              Jak to znosiłam i się nie odzywałam- w imię znajomości, to było ok.
              ale ostatnio (pisałam o tym w poście) jak powiedziałam jej żeby nie
              obrażała mnie do telefonu bo nie znam jakiejśc tam firmy to mi
              walnęła słuchawką. Ot tak.


              Problem jest prosty: Marta ma zawsze rację , a jak jej
              powiesz "nie", to jest albo awantura albo obraza
              • li13 Re: Problematyczna przyjaciółka 02.07.08, 21:49
                Czy Ty pytasz o rade, czy po prostu chcesz sie po prostu wyzalic?
                Moze ja mam calkiem innych przyjaciol (mowie o przyjaciolach, nie
                znajomych) ale nikt z nich sie tak nie zachowuje. Moze sie nie znam,
                ale to co opisujesz to jest w moim przekonaniu dosc dalkeie od
                przyjazni. Zresta jak Cie ktos wnerwia non stop to po co utrzymywac
                z nim kontakty? Czy to czemus sluzy? Pozdr.
                • ranita_08 Re: Problematyczna przyjaciółka 02.07.08, 22:30
                  Nie, nie chodzi mi o wyżalenie sie. Zależało mi bardziej na
                  obiektywniej ocenie ludzi postronnych. Po kilkunastu latach
                  znajomosci traci się obiektywizm.
                  • li13 Re: Problematyczna przyjaciółka 03.07.08, 00:53
                    Rozumiem. Ja natomiast mysle ze jezeli po kilkunastu latach
                    znajomosci ktos kogo Ty uwazasz za rpzyjaciela zachowuje sie w
                    sposob przez Ciebie opisany to moim zdaniem to nie jest przyjazn. Ja
                    bym sobie dala spokoj. Jak sie dobrze rozejrzysz to tylu fajnych
                    ludzi dookola mozna znalezc, czemu sie zdawac na kontakty z kims tak
                    sfrustrowanym, toksycznym ;-) Pozdr. ;-)
                    • ranita_08 Re: Problematyczna przyjaciółka 03.07.08, 09:26
                      Wiem, że są:-)) Mam innych znajomych , przyjaciół i kumpli. I z nimi
                      raz jest cudownie raz nie bardzo ale jest fajnie:-)

                      I nikt z nich nie wymaga posłuchu absolutnego. W sumie, tak mi teraz
                      przyszło na myśl, że gdybym żyła w 15 wieku to postępowanie Marty
                      nazwałabym chyba despotyzmem:-)
            • golfstrom Re: Problematyczna przyjaciółka 01.07.08, 20:22
              Może to jest kwestia osobowości. Jedni emocjonalny diabelski młyn
              uznają za istotę związków z ludźmi, inni tego nie wytrzymują.

              Przyjaźń przyjaźnią, ale wykorzystywać się dać nie można.
              • ranita_08 Re: Problematyczna przyjaciółka 01.07.08, 20:24
                wiesz ja jestem osobą bardzo energiczną i tez nie mam wody we krwi.
                I nie o "emocjonalny młyn" chodzi.

                Marta po prostu musi być zawsze ważniejsza od ciebie, lepsza,
                mądrzejsza, mieć lepszą pracę, fajniejszego faceta.

                Nawte jeśli tak nie jest i po prostu kłamie (co się zdarzalo) ona po
                prostu musi błyszczeć bez zdania sprzeciwu
                • golfstrom Re: Problematyczna przyjaciółka 01.07.08, 20:30
                  No, i to właśnie jest moim zdaniem brak lojalności.

                  Też znam osobę, która potrafi pomagać w kryzysowych sytuacjach, bo
                  dzięki temu czuje się lepiej. A jak super się potem słucha, jak
                  obgaduje tych 'niedorobionych', co sobie sami nie potrafią poradzić.

                  Choc nie twierdzę, że to ostatnie praktykuje również Twoja koleżanka.
                  • ranita_08 Re: Problematyczna przyjaciółka 01.07.08, 20:35
                    Praktykuje, bo jej ulubionym tematem jest wyszukiwanie porażek w
                    zyciu osób które żyją lepiej od niej.

                    może inaczej. Nie sa to jej przyjaciele, ale znajomi. Chociaz o jej
                    najbliższej przyjaciółce też usłyszałam wiele "ciekawostek" których
                    chyba tamta dziewczyna by mi nie chciała mówić.

                    ale u niej to wszytsko jest poprawianiem sobie nastroju. Bo ona tak
                    na prawdę nie odnosi, przynajmniej na razie, jakiś ogromnych
                    sukcesów.
      • agoolec1 Re: Problematyczna przyjaciółka 02.07.08, 11:04
        Olać ją przez wielkie "O"!!!
    • shine69 Re: Problematyczna przyjaciółka 01.07.08, 20:05
      nie do końca rozumiem, dlaczego nazywasz ją lojalną przyjaciółką...
      • ranita_08 Re: Problematyczna przyjaciółka 01.07.08, 20:09
        Potrafi się sprawdzić w trudnej sytuacji. Ale własnie zaczynam się
        zastanawiac czy to jest przyjaźń. Ja już nie wiem. Tyle lat
        razem.....ale kiedys , jak byłyśmy mlodsze łatwiej się było dogadać,
        a teraz ona się robi coraz bardziej ostra w swoich wadach a ja coraz
        mniej mam ochotę to znosić ( pewnie moj charakter też się zmienia)
        • sundry Re: Problematyczna przyjaciółka 01.07.08, 20:17
          Ludzie się zmieniają,przyjaźnie też się kończą,może warto przemyśleć,czy chcesz
          mieć taką przyjaciółkę.
          • ranita_08 Re: Problematyczna przyjaciółka 01.07.08, 20:22
            Dlatego chyba napisałam tego posta. Od kilku tygodni udaję że mnie
            nie ma i nie dlatego że jetsem na nią zła. Po prostu wiem jak by
            wyglądalo nasze kolejne spotkanie i nie mam na nie ochoty.

            Boję się ze mi nie przejdzie. Serio:-(
            • astra21 Re: Problematyczna przyjaciółka 01.07.08, 20:43
              Skądś to znam, ona bierze nie dając nic w zamian, być może jest przy Tobie w
              trudnych momentach bo cię potrzebuje by potem dowartościować się Twoim kosztem(
              patrz- dogryzanie).Trudne dzieciństwo?-czy w jej rodzinie był alkohol bo twój
              opis pasuje do osoby z syndromem dda (dorosłe dzieci alkoholików).
              • ranita_08 Re: Problematyczna przyjaciółka 01.07.08, 21:19

                Tak, wychowywała ją para alkoholików.

                Wiesz w sumie nie wiem czy można to nazwać przyjażnią. Od jakiegos
                czasu widujemy sie coraz rzadziej. Nie mam ochoty na te spotkania bo
                one nic nie wnoszą. I zawsze muszę wysłuchiwać o niej.

                Czasami mnie przeraża bo widzi w innych same wady. Jeszcze nie
                słyszałam żeby o kimś powiedziała coś dobrego. No -chyba że o
                facetach którzy się jej podobają.

                nie mozna z nia normalnie pogadać o problemach, pracy, znajomych itp
                bo zaraz na fali tego wypływa ona.....
                • astra21 Re: Problematyczna przyjaciółka 02.07.08, 14:46
                  Więc jest DDA. musi iść na terapie. Tylko to ją uleczy ona nie zdaje sobie
                  sprawy że cię krzywdzi.Tutaj jest opis dda.
                  DDA ma wyuczone wzorce samozachowawcze, współuzależnienia na wielką skalę. DDA
                  jest przyzwyczajone do chaosu, lęku i niepewności, nie cierpi harmonii, ciągle
                  tworzy zamieszanie.

                  DDA przejawia się jako kat albo jako ofiara. Ciągle prowokuje, aby mu dołożyć i
                  zaatakować. Jeśli jednak ktoś nie ulega tej prowokacji, zmienia front i wtedy
                  dopiero pokazuje, na co go stać. DDA jest nieprzewidywalne zachowawczo i
                  emocjonalnie - nigdy nie wiadomo, co zrobi.

                  DDA jest ciągle czujne i wytwarza dystans do innych ludzi. Im bardziej zniechęci
                  do siebie bliskie osoby, tym czuje się bezpieczniej.

                  DDA wie, że nie ma żadnych reguł w kontakcie z bliskimi, co przenosi się na
                  późniejsze związki, gdzie liczy się tyrania i przewaga sił. W domu DDA ludzie
                  sobie nawzajem przeszkadzają. Jak nie zrobi zadymy, to nie jest sobą
                  • ranita_08 Re: Problematyczna przyjaciółka 02.07.08, 18:22
                    Matko kochana......w szoku jestem. Wszystko się zgadza, prócz
                    jednego: niechęci do zmian. Marta jest dokładnie przeciwna tej
                    tezie. Potrafi z dnia na dzień:

                    a) zakończyć związek
                    b) wyjechać za granicę i poinformować o tym dopiero po miesiącu od
                    wyjazdu (i zostac tam 3 lata)
                    c) tak samo nagle wrócić ( bo tam rzuciła pracę nagle i już)

                    d) itp itd...

                    ale generalnie wszystko inne jak ulał.....idealnie pasuje, tylko ja
                    nie umiałam tego tak fachowo powiedzieć
                    • nienill Re: Problematyczna przyjaciółka 02.07.08, 19:41
                      ranita_08 napisała:

                      > a) zakończyć związek
                      > b) wyjechać za granicę i poinformować o tym dopiero po miesiącu od
                      > wyjazdu (i zostac tam 3 lata)
                      > c) tak samo nagle wrócić ( bo tam rzuciła pracę nagle i już)
                      >
                      > d) itp itd...
                      bo kluczem jest tutaj nie to co dana osoba konkretnie robi, ale sam
                      fakt popadania przez nią we wszelkiego rodzaju skrajnosci
                      • ranita_08 Re: Problematyczna przyjaciółka 02.07.08, 21:01
                        no i to jest chyba strzał w 10
    • zofijia Re: Problematyczna przyjaciółka 01.07.08, 20:48
      kurcze blade, albo motyla noga - toż to nie jest przyjaciółka, wcale a wcale:(
      jakby tak komentować punkt po punkcie (zakładając, że jest dokładnie tak jak
      przedstawiasz), to:
      - narcyz
      - egocentryczka
      - wygodnicka
      - domorosła psycholog
      - pasożyt
      - naciągaczka - w dodatku bez skrupułów
      - kopalnia wiedzy wszelakiej, popartej głównie pewnością siebie

      A już bywanie (niby w celu pogaduszek we dwie), obowiązkowe! w miejscach gdzie,
      znajdują się wg jej mniemania tzw. kulturalni i obyci, to żenadaaaaaaaaaaaa

      ranita, daruj sobie, prawdziwych przyjaciół Ci życzę

      • ranita_08 Re: Problematyczna przyjaciółka 01.07.08, 21:26
        Niestety. To co napisałam to sama prawda. Jakoś z innymi znajomymi
        potrafimy gadac godzinami i nie zgadzać się nawet w wielu tematach a
        i tak jest fajnie. Czegos się mozna dowiedzieć, posmiać itp.

        Jej zycie nie jest pasmem sukcesów (jak chyba nikogo) ale nie możesz
        jej powiedzieć o jakimś swoim, nawte małym sukcesie, bo zaraz
        znajdzie w nim wady.

        Przykład? zapisalam się na zajecia w weekendy. Cieszyłam się że
        zdobędę trochę wiedzy i może bedzie mi w zyciu lepiej, to usłyszałam
        że jasne fajnie ale.......ale bez sensu bo musze siedzieć i zakuwać
        zamiast się bawić.

        Zawsze podetnie skrzydła:-(
        • mgibson Czy jesteś z nią z litości? Chyba tak... 03.07.08, 09:22
          • ranita_08 Re: Czy jesteś z nią z litości? Chyba tak... 03.07.08, 09:24
            nazwałabym to raczej przyzwyczajeniem.
    • migrena74 Re: Problematyczna przyjaciółka 01.07.08, 20:51
      Tez mialam podobna "przyjaciolke". Po 15 latach znajomosci zerwala ja bo nie
      chcialam jej pozyczyc rzeczy dla mnie cennej (byla z tych co przetrzymywala
      rzeczy w nieskonczonosc).

      I wiesz co? Ulzylo mi. Wydaje mi sie, ze nie ma co tracic naszego cennego czasu
      dla ludzi, z ktorymi nie czujemy sie do konca dobrze.

      Nie czujesz sie moze za bardzo zobowiazana jej "lojalnoscia"? Moze ona nie
      pomaga Ci ze wzgledu na Ciebie a dlatego, ze ona czuje sie przez to lepsza.
      • ranita_08 Re: Problematyczna przyjaciółka 01.07.08, 21:38
        Kurcze może masz rację. Czuję się jakoś zobowiązana. Chociaz nie
        powinnam. Byłam z nia w takich samych tarapatach i dzielnie
        słuchalam. Zawsze. Tak jak ona.

        Ja po prostu jej nie rozumiem. Na prawdę. Mam innych przyjaciół.
        Różnych. Żadne z nas nie jest ideałem. Każdy mnie z czymś tam wkurzy
        czasami i ja ich też wkurzam. Normalka.

        ale wiem, że ci ludzie są ok. Mają wady i zalety. Problemy i
        skucesy. Tak jak ja. I można z nimi pogadac.

        A Marta w każdym widzi interes. Przynajmniej ja tak czuję. bez sensu
        zebym wymieniała tutaj teraz przykłady bo 1 to za mało a 100 to bez
        sensu. ale tak jest.

        Jak ma ochotę pogadac albo coś chce to dzwoni. Ale jak ma urodziny i
        idzie z kilkoma ( chyba wybranymi) znajomymi do knajpy i ona to
        funduje to sie później dowiaduję że to "nie było kochanie planowane,
        spontanicznie wyszlo..." jasne....





        • zofijia Re: Problematyczna przyjaciółka 01.07.08, 21:45
          Naprawdę pisz razem; wiem, że nie w temacie i nie gniewaj się, tylko po prostu
          zapamiętaj.
          A tę laskę olej, nie warto się męczyć. Szkoda prądu. Przyjaciele powinni życzyć
          sobie nawzajem dobrze, umieć wytknąć błędy też - ale nie po to aby Cię zdołować,
          raczej motywować pozytywnie.
          • ranita_08 Re: Problematyczna przyjaciółka 01.07.08, 22:04
            jak się czasami zagonię to i byk się trafi:-)

            wiem, chyba podświadomie tak czuję ale szkoda mi tych lat.
    • sabriel Re: Problematyczna przyjaciółka 01.07.08, 21:34
      Nie rozumiem po co się katujesz tą znajomością,gdzie tutaj jest przyjaźń? Ta
      dziewczyna to zapatrzona w siebie egoistka.
      Jesli chodzi o mnie to:
      - z pierwszą "przyjaciółką" zerwałam znajomość bo pożyczyłam jej kasę, a ona
      przez blisko rok unikała jak ognia ze mną kontaktów jakby mnie nie znała.
      -z drugą "przyjaciółką" skończyłam po 15 latach -gdy miała problemy i mnie
      potrzebowała to ja stałam obok i jej pomagałam, a gdy to ja jej potrzebowałam to
      okazało się, że mnie olała i zostałam sama.
      • ranita_08 Re: Problematyczna przyjaciółka 01.07.08, 21:42
        taka też miałam. Teraz jest tylko znajomą.

        I może masz rację. może to przyzwyczajenie a nie przyjaźń. Po to
        właśnie zaczełam to na forum, żeby obiektywnie spojzec na to
        • zoofka Re: Problematyczna przyjaciółka 01.07.08, 23:49
          wiecie co? ja na to z innej strony popatrzę.

          Też miałam taką "przyjaciółkę". I jej wady uwypuklały mi się z biegiem czasu
          coraz mocniej, aż wreszcie zerwałam definitywnie tę znajomość. Dużo by tu gadać
          i pisać - wiem że radziłybyście mi to samo, gdybym żaliła się wam na forum.

          Dodam, że byłam sama w wielkim mieście, ona za mną przyjechała, a po rozpadzie
          naszej znajomości bliski został mi teraz tylko mąż poznany w trakcie rozpadu
          naszej kobiecej przyjaźni.

          Znałyśmy się od urodzenia praktycznie. I pomimo tego, że ona bardzo mnie
          skrzywdziła, potwornie cierpię bez naszej przyjaźni. Ale też wiem, że nie ma
          powrotu,
          Mieszkamy w jedniej miejscowości, z dala od naszej miejscowości macierzystej, ja
          wyszłam za mąż i ona nie była przy tym obecna. Ona wychodzi za mąż w sierpniu i
          ja nie będę przy tym obecna. BOLI :(

          może zastanów się, czy naprawdę chcesz utraty przyjaźni. Wady każdy ma.
          Przyjaciela nie każdy :(
          • andrewwwww Re: Problematyczna przyjaciółka 02.07.08, 00:33
            ...aż muszę coś napisać, jak czytam takie historie.

            Kobiety mówią, że "faceci to to świnie", a mężczyźni, że "baby są głupie". Od
            zawsze uważam, iż nie można tak ludzi szufladkować, bo w większości przypadków
            nie jest to prawdą, ale naprawdę jak się czyta niektóre historie to ręce
            opadają....i wtedy świetnie takie przysłowia pasują. Właśnie m.in. przez takie
            zachowania niektórych pań powstało wspomniane przysłowie odnośnie kobiet.

            Wybacz, że tak napiszę, ale naprawdę powinnaś się strzelić w czymś w głowę, by
            choć przez chwilę spojrzeć na tą wasza "przyjaźń" obiektywnie. Piszesz, że
            koleżanka ma wiele zalet, a wad wymieniasz tyle, że ręce opadają. Te zalety
            które wspomniałaś np. to że staje po twojej stronie, to wcale nie jest oznaka
            przyjaźni. Stając w grupie po Twojej stronie, to tak jakbyście wy dwie
            zwyciężały w tym sporze! Ją to rajcuje, bo to jej kolejne zwycięstwo, kolejny
            sukces, kolejny raz jest lepsza. Znam taki osobiście przypadek jak ten, który wy
            prezentujecie i powiem Ci po co jesteś jej potrzebna.
            Nikt inny nie da rady wysłuchać tego jej zrzędzenia. Ona jest tym ideałem, a Ty
            jesteś do niej jedynie marną przystawką. Ona będzie rozsiewać czar, jakaż to ona
            nie jest wspaniała, jakże ona na wszystkim się zna, jakaś to ona jest
            idealna.....a ty???? Ciebie ma by komuś się stale chwalić i go krytykować. Można
            krytykować obcych, powiedzieć im coś idiotycznego, ale oni są o tyle mądrzejsi,
            że ze Królową więcej gadać nie będą. Ty jak zbity pies, którego 100 razy
            kopniesz to i tak do niej wrócisz. Kogoś stałego przed kim może imponować jej
            też potrzeba....od tego ma Ciebie. Masz pecha, że swojego czasu swoją przyjaźń
            skierowałaś na nią. Rozumiem, że ciężko Ci jako temu bitemu psu odejść, bo
            jednak sporo czasu z nią spędziłaś (dokładnie zmarnowałaś), ale pamiętaj, że to
            Ty dajesz sobą pomiatać, choć tego typu jak ona nie da się przestawić.

            Wybacz, że tak brutalnie napisane, ale lepiej brutalnie, ale szczerze, by to do
            Ciebie trafiło....
            • ranita_08 Re: Problematyczna przyjaciółka 02.07.08, 08:12
              Masz chyba rację. To co napisałaś to nie jest w sumie brutalne
              tylko "prosto z mostu".

              Ja zwyczajnie starałam się być tolerancyjna, ale chyba wszystko
              powinno mieć swoje granice.
          • ranita_08 Re: Problematyczna przyjaciółka 02.07.08, 08:08
            ale czy przyjacielem można nazwać kogoś, kto cię nie szanuje? Bo
            chyba tak, w skrócie , mogłabym opisać jak się czuję w jej
            towarzystwie.

            Przyjaciel to chyba ktoś przy kim czujesz się dobrze. Nie ma ludzi
            idealnych, pewnie że nie, właściwie w każdej z moich przyjaciółek
            (mam ich trzy) znalazłabym kilka wkurzających rzeczy- a one we mnie?
            Tyle samo.

            A z Martą zawsze jest tak samo- nie mogę miec innego poglądu na
            cokolwiek, lubić czego innego, albo też inaczej spędzać czasu bo
            zaraz jest się skrytykowanym.

            Nie można jej zwrócić uwagi, że robi mi -lub komuś innemy, przykrość
            bo od razu awantura, że to moja wina (lub tego kogoś)

            Ja po prostu nie umiem już z nią rozmawiać. Kazda rozmowa to tyrada
            Marty ( wychwalająca ją, pouczająca mnie lubkrytykująca kogoś)
            • mozambique Re: Problematyczna przyjaciółka 02.07.08, 11:00
              i dalej upracie nazywasz ją przyjaciółką ???
              jak widac to pojecie sie całkowicie zdewaluowało

              to cos miedzy wami to NIE JEST przyjaźń, jesecie po po prostu
              kumpleami do wspólnego spedzania czasu
    • speedymika troszke inaczej 02.07.08, 08:45
      ktos tu juz wyzej napisal o syndromie DDA. i slusznie. tez go rozpoznalam juz w
      pierwszym poscie, a wymienienie zalety tylko mnie utwierdzilo w pewnosci.
      rozpoznalam bo widze siebie - tez DDA. i dbardzo podobnie sie
      zachowywalam/zachowuje.
      zawsze glownie ja gadam, zawsze zauwazam nie tylko plusy ale i minusy (chodzi mi
      o ten przyklad z komentowaniem np, wekendowych zajec), latwo sie obrazam, nie
      znosze krytyki - ale sama krytykuje innych.
      ale to nie jest do konca tak ze ja taka zimna i wyrachowana jestem.
      z tego powyzej zdalam sobie sprawe dopiero jak wlasnie taka moja psiapsiola mi
      to powiedziala. oczywiscie na poczatku bylam urazona. ale pozniej ktoregos dnia
      przypadkiem wyczytalam na forum o problemie DDA. to byl przelom i zrozumialam
      pretensje do mnie moich znajomych. z czasem przemyslalam i przyznalam im racje,
      szczegolnie ze to samo powiedzial mi o mnie maz. zaczelam tez pracowac nad soba
      i podobno efekty juz w duzej mierze widac.
      naprawde jestem oddana przyjaciolom, interesuja mnie ich sprawy i martwie sie
      ich problemami tak samo albo i bardziej niz swoimi. po prostu nie potrafie tego
      okazywac i zachowuje sie nie wiedziec czemu odwrotnie do moich intencji.
      od kiedy poczytalam o DDA, oraz zaczelam sie nad soba zastanawiac, oczywiscie
      udaje mi sie wiele z tych rzczy unikac i duzo juz sie zmienilo, co rowniez
      przyznaje moj maz. ale to nie jest proste.
      i ciagle czuje i wiem ze zachowuje sie nie do konca jak powinnam wzgledem innych
      (tylko ze zazwyczaj po fakcie to do mnie dociera jak analizuje) - to dodatkowo
      powoduje u mnie zla samoocene, co wywoluje mechanizm ze staram sie to ukryc pod
      fasada pewnosci siebie i nonszalancji - i znowu cos robie nie tak jak trzeba.
      to naprawde trudne dla mnie i mysle ze Twoja przyjaciolka moze tez sobie zdawac
      sprawe, tylko nie umie z nikim o tym pogadac, tak jak ja bardzo dlugo nie
      umialam, a dopiero po rozmowie i spokojnym zastanowaieniu sie nad tym co sie o
      sobie uslyszalo, mozna zaczac nad soba pracowac.
      jesli masz dosyc to sobie odpusc ale moze jednak sprobuj jej dac szanse, czy np
      probowalas jej podrzucac materialy o DDA? o tym jakie maja problemy ze soba?
      moze to jej otworzy oczy jak i mi pomoglo kiedys.

      pozdrawiam
      • ranita_08 Re: troszke inaczej 02.07.08, 14:28
        oj nie ma takiej możliwości. Jej rodziców nie można
        nazwać "alkoholikami" przy niej bo dopiero będzie niestety problem.
        Tego tematu - o ile zauwazyłam- lepiej w ogóle unikać.

        Marta wstydzi się rodziców ( nigdy nie zapraszała do siebie do domu
        jak mieszkała z nimi lub sporadycznie- jak miała pewność ze są
        trzeźwi), ale kiedy tylko jakoś wypłynął temat rodziców to od razu
        wszyscy słyszeliśmy ile to jej rodzice zarabiają, albo że właśnie
        zamierzają kupić super auto . Okazywało się to kompletną bzdurą, ale
        nigdy jej tego nie wypominałam.
        • speedymika Re: troszke inaczej 02.07.08, 14:55
          czyli jeszcze dluga droga przed nia - a Ty masz do wyboru albo trwac przy osobie
          ktora jednak uwazasz za przyjaciolke, i probowac jej jakos pomoc -tak jak moja
          przyjaciolka mi.
          albo zostawic ja w cholere z jej pokrecona psychika i problemami.
          • nienill Re: troszke inaczej 02.07.08, 15:44
            speedymika napisała:

            > albo zostawic ja w cholere z jej pokrecona psychika i problemami.
            ja w tym momencie powiedzialabym o tym dda (i wyraznie zaznaczyla
            jak te jej cehcy wplywaja na ciebie, gdy sie z nia kontaktujesz).
            jesli sie wscieknie na samym poczatku, ale potem zacznie sie nad
            soba zastanawiac to mozna przy niej trwac i ją wspierac.
            jesli obrazi sie na amen to trudno. problem sam sie rozwiaze.
            widocznie jej na tobie (i twoim komforcie psychicznym. o godnosci
            nie wspominam, no bo przecież ona co chwile cie najzwyczajniej w
            swiecie obraża, a ty "udajesz, ze desz pada" gdy na ciebie pluje.)
            nie zalezy, a wiec i ty nie masz wobec niej zadnych zobowiazan.
            • ranita_08 Boję się jej pomóc 02.07.08, 18:41
              Hm logicznie mysląc byłoby to rozwiązanie najmądrzejsze i
              najbardziej fair. Po prostu szczerość. Jednak w przypadku Marty jest
              to ryzykowne bardzo, dlaczego:

              1. tak jak pisałam nie można otwarcie nazwać jej
              rodziny "alkoholową" bo człowiek naraża się na bardzo niegrzeczną (
              delikatnie mówiąc) reakcję.

              2. nawet jakbym już wydusiła to jej tyradzie nie byłoby końca
              ponieważ byłyby krzyki, obrażanie mnie i mojej rodziny ( mam
              normalną rodzinkę, ale nie idealną) a na to nie mam ochoty

              3. w akcie zemsty ( Marta jest b. mściwa) przypuszczam, że
              zostałabym obsmarowana naokoło (albo moja rodzina- tak w rewanzu że
              smiałam wytykac coś jej rodzinie)

              dodam, że Marta potrafi dobierać wyszukane tematy aby kogoś
              zabolało.

              Nie miałam okazji przetrenowac tego na sobie, ale byłam swiadkiem
              wielokrotnie. Marta jest do tego skorpionem...i to typowym:-)))

              Wiem, piszę prawie jak o jakiejść czarownicy ale nie to mam na
              myśli. Chodzi mi o to, że Marta jest tak zamknięta w sobie ze swoimi
              problemami, że broni do nich dostępu po trupach.

              Raz tylko widziałam jak plakała- jak miała robic imprezę w domu,
              przyszlismy a matka lezała na dywanie kompletnie pijana- w
              przedpokoju.

              Ale i to jej przeszło w 10 minut i poszliśmy po prostu na miasto.
              nie było już nigdy tematu.

              chciałabym jej jakoś pomóc, ale prawdę mówiąc boję się że mogłabym
              za wysoką cenę zapłacić. Jak dotąd ludzie którzy nas otaczają- nasi
              wspólni znajomi, wolą odsunąc się od niej niż się odezwać. Nie chcą
              się narażac na atak niekontrolowanego gniewu. Każdy. I to chyba z
              tych samych powodów co ja.


              • nienill Re: Boję się jej pomóc 02.07.08, 19:36
                ranita_08 napisała:

                > Hm logicznie mysląc byłoby to rozwiązanie najmądrzejsze i
                > najbardziej fair. Po prostu szczerość. Jednak w przypadku Marty
                jest
                > to ryzykowne bardzo, dlaczego:
                >
                > 1. tak jak pisałam nie można otwarcie nazwać jej
                > rodziny "alkoholową" bo człowiek naraża się na bardzo niegrzeczną
                (
                > delikatnie mówiąc) reakcję.
                >
                > 2. nawet jakbym już wydusiła to jej tyradzie nie byłoby końca
                > ponieważ byłyby krzyki, obrażanie mnie i mojej rodziny ( mam
                > normalną rodzinkę, ale nie idealną) a na to nie mam ochoty
                nie musisz jej tego w twarz mowic. mozesz napisac list

                > 3. w akcie zemsty ( Marta jest b. mściwa) przypuszczam, że
                > zostałabym obsmarowana naokoło (albo moja rodzina- tak w rewanzu
                że
                > smiałam wytykac coś jej rodzinie)
                >
                > dodam, że Marta potrafi dobierać wyszukane tematy aby kogoś
                > zabolało.
                normalka. jak kazde dda

                i dlatego masz wlasnie swiete prawo odciac sie od niej bez slowa
                wytlumaczenia (albo zwyczajnie sklamac, udac, ze cos ci zrobila,
                cokolwiek...)

                jesli naprawde sie boisz, to zwyczajnie zerwij kontakt.

                nie amsz obowiazku ratowac jej wlasnym kosztem

                > wspólni znajomi, wolą odsunąc się od niej niż się odezwać. Nie
                chcą
                > się narażac na atak niekontrolowanego gniewu.
                no bo moze są zdrowisci od ciebie (i prosze nie gniewaj sie , że to
                pisze). osoba, która siebie szanuje nie wytrzymalaby tak dlugo z
                tego rodzaju "przyjaciolką"

                ale to fajnie, ze masz teraz watpliwosci i rozmyslesz nad ta
                znajomoscia
                to znaczy, że jednak caly czas dojrzewasz i madrzejesz :)

                • ranita_08 Re: Boję się jej pomóc 02.07.08, 20:03
                  :-)))))))) chyba madrzeję.

                  I dlatego właśnie od ponad miesiąca sie nie kontaktujemy. Ja nie
                  dzownię bo mi sie zwyczajnie nie chce, a ona pewnie o cos tam jest
                  zła.

                  i chyba tak juz niech zostanie

                  bez pretensji
                  • mozambique Re: Boję się jej pomóc 03.07.08, 09:33
                    ranita , ty sie jej najzwyczajniej w swiecei boisz !!!!

                    w dodatku jestes troche emocjonalnie przez nią szantazowana
                    i dobrze ci z tym ?

                    nie moge wydedukowac na jakiej podsatwie nazywasz ją przyjaciółką ?,
                    mylisz psiapsiółstwo z przyjaźnią ?
                    • ranita_08 Re: Boję się jej pomóc 04.07.08, 20:58
                      Nie:-) przecież to nie żaden potwór. Powiedziałabym, że raczej jej
                      sposób bycia mnie męczy. Aż doszlo do tego, że nie chce mi się już
                      znia gadać, na jakikolwiek temat.

                      Zaczęłam się tylko zastanawiać co z tymi latami znajomości. Ale nie
                      da sie już chyba tego uratować. zdarza sie
        • winifred Re: troszke inaczej 02.07.08, 22:08
          ranita_08 napisała:

          > oj nie ma takiej możliwości. Jej rodziców nie można
          > nazwać "alkoholikami" przy niej bo dopiero będzie niestety problem.
          > Tego tematu - o ile zauwazyłam- lepiej w ogóle unikać.
          >

          > ale kiedy tylko jakoś wypłynął temat rodziców to od razu
          > wszyscy słyszeliśmy ile to jej rodzice zarabiają, albo że właśnie
          > zamierzają kupić super auto .


          pamiętam moją koleżankę z dzieciństwa, problemem w jej domu było znęcanie się ojca nad rodziną (ja wychowywałam się tylko z mamą, wtedy myślałam, ze robi to specjalnie żeby pokazać swoją wyższośc nade mną bo ona ma takiego cudownego tatusia, a ja nie mam go wclae, i dlatego jest lepsza) a M. zawsze wychwalała zalety swojego ojca nad życie, jaki jest wspaniały, co jej kupi, jak ją kocha, że zabierze ich nad morze, i tam pokaże jej statki i kupi jej psa, itp, itd. nigdy w życiu nie usłyszałam ani jednego słowa skargi na tego potwora!
          to chyba normalne, trochę tak przez zaprzeczenie dzieci robią, może dorośli też jesli to długoletnie problemy.
          • ranita_08 czasami życie tworzy ludzi nie do zaakceptowania 02.07.08, 22:53
            Pewnie mas rację. Ale zdaje mi się że czasami zycie czyni nas
            osobami niemożliwymi do zaakceptowania przez innych. Marta chyba
            własnie taka jest.

            Jej zycie i problemy ja taką uczyniły ale ja chyba nie mam siły. już
            mam dość.

          • nienill Re: troszke inaczej 03.07.08, 05:18
            winifred napisała:
            trochę tak przez zaprzeczenie dzieci robią, może dorośli te
            > ż jesli to długoletnie problemy.

            dlatego wlasnie to jest jednak bardzo przykra i trudna sytuacja
            ale pewnych rzeczy sie nie zmieni chocby czlowiek stanal na glowie.
            czsami pozostaje tylko zajac sie soba, a innych i ich zycie olac
            • ranita_08 Re: troszke inaczej 03.07.08, 09:22
              Chyba tak. Jeżeli ona sama nie zada sobie pytania dlaczego wokół
              niej nie ma praktycznie nikogo ( bo tak rzeczywiście jest) to
              refleksja nigdy nie przyjdzie.

              chociaż, może ona tego wcale nie potrzebuje.
              • nienill Re: troszke inaczej 03.07.08, 19:18
                ranita_08 napisała:

                > chociaż, może ona tego wcale nie potrzebuje.
                potrzebuje i to bardzo
                • ranita_08 Re: troszke inaczej 04.07.08, 15:03
                  Możliwe. Nie chcę jednak uświadamiać jej tego moim kosztem. Nie
                  jestem pewna reakcji, a jeśli byłaby taka jak możnaby przewidzieć,
                  to lepiej sobie odpóścić.

                  Jesli będzie chciała, to sama przemyśli swoje życie. Każdy tak
                  czasami musi zrobić.
    • free_beautiful Re: Problematyczna przyjaciółka 02.07.08, 09:11
      Miałam podobną (nie taką samą) sytuację i sama się wyjaśniła... Moja
      koleżanka miała inną wadę: ciągle narzekała, ale lubiłam się z nią
      spotykać, bo zawsze miała czas. Skoro TY spotykasz się nadal z
      koleżanką to znaczy, że jest dla Ciebie ważna.
      Moja sytuacja się zmieniła, bo stałam się otwarta na inne znajomości
      i poznaam wartościową koleżankę, z którą obie możemy wymienić zdanie
      i nie jest pesymistką. Spotykam się nadal z tamtą koleżanką, ale
      dopiero teraz zauważam jak warto było zmienić otoczenie.
      Pozdrawiam
      • ranita_08 Re: Problematyczna przyjaciółka 02.07.08, 14:23
        no właśnie od jakiegoś czasu już się nie spotykam. Nie mam na to
        ochoty, bez zadnego innego powodu
    • lucerka Re: Problematyczna przyjaciółka 02.07.08, 09:19
      ydaje mi sie, ze twoja przyjaciolka ma po prostu kompleksy. teksty o lepszej
      pracy i facecie i innych super rzeczach, ktore twoja przyjacolka ciagle
      podkresla po prostu bym zignorowala. wlaczylabym przytakiwaczke i probowala
      zmienic temat.
      jesli chodzi o kase: u mnie jest zelazna zasada - nie pozyczam komus i nie
      pozyczam od innych.
      • ranita_08 Re: Problematyczna przyjaciółka 02.07.08, 14:53
        Teraz też wprowadziłam taką zasadę. Ale niewiele to pomaga. To
        znaczy kasy już nie pożyczam (ani rzeczy) ale jest to horror.
        Przykład:

        Marta przyszła kiedyś do mnie i chciała pozyczyć większą sumę
        (kilkaset zł). Wiedziała że miałam wypłatę (miałam zawsze tego
        samego dnia miesiąca)i kiedy jej odmówiłam usłyszałam:

        -" jutro ci oddam" - nie ufałam jej ale wolałam nie zaczynać
        dyskusji że nie oddaje bo by było nie miło, więc powiedziałam, że
        mam powazne wydatki.

        Marta: " ale kiedy? musisz teraz kupować? ja ci jutro oddam"

        I tak potrafi męczyć z godzinę. Żadne argumety nie docierają bo
        ona "odda jutro" a ja i tak wiem że z jutra zrobi się za kilka
        miesięcy jak zawsze.

        I po co to piszę? Poniewaz nie rozumiem jak można nie łapać, że ktoś
        odmawia nie dlatego że nie ma, ale dlatego że nie chce ci czegoś
        pozyczyć bo nigdy nie oddajesz.


    • 10iwonka10 Re: Problematyczna przyjaciółka 02.07.08, 09:34
      Moja kuzynka jest tez troche taka.Ona mieszka w USA ja w UK wiec
      nasz kontakt jest glownie telefoniczny. Wiem ze w kryzysie ona
      zawsze mi pomoze nie odwroci sie. Ale wlasnie jka dzwoni to chyba
      90% czasu ona mowi o sobie....mam wrazenie ze jej nie interesuje co
      ja mam do powiedzenia...i wlasnie takie wtraca czasem ' to ty nie
      wiesz???!!!!' doprowadza mnie to do bialej goraczki. A w dodatku ma
      pretensje ze ja rzadko dzwonie zawsz ona - Ale po co mam dzwonic
      wysluchiwac jej monologow? To nie jest konwersacja ale prawie
      monolog.
      • ranita_08 Re: Problematyczna przyjaciółka 02.07.08, 14:54
        oj zgadza się i chyba nawet nie prawie, bo ja tylko potakuję,
        dłuższym lub krótszym zdaniem:-(
    • allspice Re: Problematyczna przyjaciółka 02.07.08, 15:01
      a raczej toksyczna przyjaciółka:); wyrazy ubolewania...
    • siunciaa Re: Problematyczna przyjaciółka 02.07.08, 15:06
      Słuchaj, ona nie jest chyba twoją przyjaciółką? Znam takie typy i
      nie mam przyjemności z nimi przebywać, jeśli cię to męczy to i ty
      tak zrób, bo najwyraźniej cię wykorzystuje kiedy jej wygodnie.
    • freexy Re: Problematyczna przyjaciółka 02.07.08, 15:41
      Hmm, a nie dopuszczasz możliwości, że Ty również mogłaś się bardzo
      zmienić w ostatnim czasie? Skoro przyjaźniłyście się tyle czasu, to
      chyba było to coś prawdziwego - zawyczaj jak ktoś nam "nie pasuje"
      (a nie musimy z nim utrzymywać kontaktów z innych powodów), to
      znajomośc albo szybko się kończy, albo wogóle nie przechodzi w stan
      przyjaźni. Może, oprócz zwalania całej winy na swoją koleżankę,
      pomyśl też czy Ty sama jesteś tą samą osobą co kilka lat temu - może
      to jest klucz do wzajemnego zrozumienia.
      Piszę to dlatego, że sama mam przyjaciółkę, która również bardzo się
      zmienia ostatnio (raczej w drugą stronę niż ta przedstawiona w Twoim
      poście)i bardzo mnie boli, że kiedyś mogłyśmy godzinami gadać o
      niczym i o wszystkim, a teraz to się zmieniło. Przez pewien czas
      dużo się w moim życiu działo (fajnych i niefajnych rzeczy), chciałam
      się z Nią dzielić zarówno tymi dobrymi jak i gorszymi rzeczami (od
      tego w końcu sa przyjaciele...), a miałam narastające wrażenie, że
      to co mam do opowiedzenia ją nudzi/drażni/wkurza/frustruje/i nie-
      wiem-co-jeszcze. W końcu też mi zarzuciła, że za dużo mówię o sobie -
      tylko że chyba nie chce pamiętać, że ja w chwilach, gdy miała doła
      lub była super szczęśliwa godzinami i dniami lub wręcz tygodniami
      słuchałam, słuchałam i słuchałam... To jest właśnie przyjaźń.
      A tak naprawdę lojalność i możliwość liczenia na siebie są bardzo
      ważne - jeśli masz taką osobę, to dbaj o tą relacje - nieczęsto się
      zdarza.
      A co do pożyczania, to inna sprawa - bez komentarza, ale w sumie
      myślę, że da się rozwiązać "pokojowo" - może jakaś rozmowa, tak po
      prostu, a nie kiedy jest już kłopot?
      • ranita_08 Re: Problematyczna przyjaciółka 02.07.08, 19:04
        wiesz na pewno ludzie się zmieniają. To normalne z wiekiem. Problem
        wlaśnie w tym że Marta się nie zmieniła. Cały czas jest tak samo
        przykra jak była i wymaga bezwzgledej akceptacji.

        Inni ludzie normalnie znoszą krytykę, ja też. nie mówie, że mnie nie
        wkurza czasem, nie mowie, że zawsze sie zgadzam, ale przemyślę. Nie
        tylko ja.

        wiadomo, jak miałam 18 lat to inaczej to widziałam. Ale teraz jestem
        doroslym czlowiekiem, zbliżającym się do 30tki i nie mam już ochoty
        na taki brak szacunku- zupełnie bez przyczyny. Bo- z ręką na sercu
        ( :-)) nigdy jej nic złego nie zrobiłam.

    • winifred Lojalna??? 02.07.08, 21:58
      "" Marta jest lojalną przyjaciólką i inteligentną osobą""

      przepraszam, ale nie wiem w czym przejawia się jej inteligencja a już na pewno nie widzę jej lojalności!!!!

      Moja Przyjaciółka to taka "z którą można konie kraść", do śmiechu i do łez, ktoś kto mnie rozumie i słucha kiedy muszę się wygadać i wyżalić. a że i ona jest straszna "papla", to i ja słucham kiedy jej coś leży na wątrobie.
      Moja przyjaciółka, to osoba która dzwoni do mnie o 20 wieczorem (obie byłyśmy wtedy "słomiane wdowy") i mówi: "dzieci już śpią a ja chętnie bym pogadała, czy możesz przyjechać?..." i kończymy gadanie "o wszystkim i o niczym" o 3.50 rano!
      to ona częstuje mnie obiadem kiedy mam cięzki dzień, mąż w delegacji - mówi "przyjedź, no przecież nie opłaca ci się gotować dla jednej osoby", albo ja w drodze do niej kupuję pieluszki dla jej maluszka, kiedy jest chory i nie zostawi go w domu z gorączką.

      Moja Przyjaciółka to osoba do której mam pełne zaufanie, i co najważniejsze, nie ważne jak często się spotykamy (mamy swoje życie, rodziny, prace - nie zawsze jest czas na wizyty), zawsze czuję się jakbyśmy widziały się wczoraj.

      Ranita, czy możesz powiedzieć to samo o tej Marcie?
      z tego co piszesz JEJ potrzeby są najważniejsze, tylko ONA zawsze ma rację , a ty JEJ jesteś potrzebna po to żeby ONA mogła wypaść na twoim tle lepiej! czyba nie warto mieć dla niej tyle cierpliwości co ty, i skończyć ten dziwny układ. ONA nie potrzebuje przyjaciela przecież - w końcu jest taka wspaniała. jak na mój gust to Cię nieźle wykorzystuje, jak cos jej trzeba to dzwoni, pożycza kasę, a potem jak coś to rzuca słuchawką i jesteś jej niepotrzebna! ty ją szanujesz, a ona ciebie wcale! lepiej żebyś zakończyła to raz i definitywnie, nie sądzę zeby się zmieniła po rozmowie od serca, bo ona postrzega waszą "przyjaźń"... jednokierunkowo - to ty musisz jej wysłuchiwać, ty musisz pożyczać kasę "na wieczne nieoddanie", to na tobie można się wyżywać "że śmiesz czegoś nie wiedzieć", to ona stawia warunki, a jak nie to "obraza majestatu". dla mnie to nie jest przyjaźń.

      życzę Ci przyjaciółki od serca, żeby nie liczyły się zasoby portfela, wykształcenie, żeby liczył się szacunek dla drugiej osoby!
      pozdrawiam.
      • ranita_08 Re: Lojalna??? 02.07.08, 22:25
        Właśnie po to chciałam pogadać na forum, z obiektywnymi ludźmi żeby
        jakoś wspomoc decyzję i zobaczyć co mysla osoby które nas nie znają.
        Mnie samej trudno było zdecydować.

        ale teraz, dzięki wam już wiem co zrobię. koniec. Tak w życiu bywa.
        dzięki za rady:-))
    • krociech Re: Problematyczna przyjaciółka 03.07.08, 08:12
      >bo Marta jest lojalną przyjaciólką
      zdefiniuj lojalny

      > i inteligentną osobą.
      inteligentnym wampirem energetycznym

      Kiedy następnym razem zadzwoni, zbuduj pełne zdania, mówiąc do niej, a nie pisząc na forum - widzę, że nie masz problemu z budowaniem pełnych zdań. Twoja przyjaciółka bardzo mi przypomina moich rodziców, z którymi łączy mnie trzydziestoletnia zażyłość - zapewniam Cię, tacy ludzie nigdy się nie zmieniają, dopóki nie zostaną całkowicie sami albo nie zachorują na złośliwy nowotwór - wcześniej tylko udają zmianę, żeby po skończeniu udawania móc lepiej manipulować - także nie męcz się więcej, koleżanko.
      • aniamaciej2 Re: Problematyczna przyjaciółka 03.07.08, 09:06
        Bardzo podobnie postępowała moja przyjaciółka. "ja, ja, ja" - tak
        zaczynało sie niemal każde jej zdanie. I podobne odczucia miałam w
        stosunku do niej co ty.
        Przyjaźn zerwała ona - obrażając sie, że przez kilka tygodni nie
        miałam czasu na kontakt z nią, np sms-em (a mieszkałałyśmy 300 km od
        siebie). NIe rozumiała, że ja w tym czasie straciłam pracę, szukałam
        nowej, pomagałam ojcu w otwarciu nowego interesu itp. Napisalam
        wreszcie sma, potem ona odpisała z wyrzutami i na drugiego sms-a
        mojego (o tym ,że jest mi przykro że nie zrozumiała mopjej sytuacji)
        nie odpowiedziała.
        Potem znajmość z nią ciążyła mojej dobrej koleżance ;) Ale jakoś ich
        kontakt też osłabł...
        Ciekawe co u niej słychac...
        Nawet nie ma jej na naszej klasie co bym sie dowiedziala. Przez
        wzgląd na starą znajomość...
        • ranita_08 Re: Problematyczna przyjaciółka 03.07.08, 09:20
          ;-) no jakoś cię rozumiem. Marta też się obraża nawet jak ona coś
          palnie niemądrego.

          Między nami też osłabło i chyba tak już zostanie. Jakoś po prostu
          nie tęsknię za nią.
    • 10iwonka10 Re: Problematyczna przyjaciółka 03.07.08, 09:35
      Ja mysle ze z niektorych przyjazni chyab sie wyrasta ( z niektorych
      bo sa tez takie na cale zycie).
      Ja mialam tez taka kolezanke z ktora przyjaznilam sie w szkole
      sredniej na studiach po studiach....i w ktoryms momencie
      uswiadomilam sobie ze to ja z reguly dzwonilam, przychodzilam do
      niej. Jak przestalam to ona zaczela miec do mnie pretensje ze nie
      utrzymuje z nia kontaktu .A czy to tylko moj obowiazek? Przyjazn jak
      malzenstwo obydwie strony powinny sie starac.
      • ranita_08 Re: Problematyczna przyjaciółka 03.07.08, 09:51
        Dokładnie tak. Marta co prawda sama ma inicjatywę, ale żyruje w inny
        sposób.

        W każdym razie chyba to jest racja, że pewne znajomości z wiekiem
        umierają śmiercią naturalną. I nie ma sensu na siłę czegos kleić,
        walczyć i zmuszać siebie i może tę drugą osobę do zmian.
        • 10iwonka10 Re: Problematyczna przyjaciółka 03.07.08, 11:33
          Nie ma sensu tak na sile. Wiesz najlepiej nie zrywac kontaktow
          drastycznie ale je powoli oslabic ......
          • ranita_08 Re: Problematyczna przyjaciółka 03.07.08, 19:09
            One są już od jakiegoś czasu maksymalnie osłabione. A teraz po
            koljenym spotkaniu ( w stylu opisanym powyżej) po prostu jak pomyśle
            że miałabym zadzwonić czy napisać chocby smsa to mi sie zwyczajnie
            nie chce.

            Nie jets tak, że jestem zła na nią o coś co się teraz stało czy chcę
            jej dac cos do zrozumienia. Zwyczajnie nie mam ochoty. I to już trwa
            jakis miesiąc.
            • 10iwonka10 Re: Problematyczna przyjaciółka 03.07.08, 21:15
              I tak masz lepiej w moim przypadku to rodzina i czuje sie troche
              winna ale prawde mowiac to ja jak ty wcale nie mam ochoty zmuszam
              sie aby zazdwonic.

              • ranita_08 Re: Problematyczna przyjaciółka 03.07.08, 21:20
                No w przypadku rodziny to jest to zdecydowanie gorsze połozenie. Mam
                nadzieje ze chociaż mieszkacie daleko od siebie i nie musić "wpadac
                na chwilę po pracy" albo " na niedzielę na obiadek".

                Jeszcze tak to idzie znieść
    • winakara Re: Problematyczna przyjaciółka 03.07.08, 10:05
      hehe, jakbym czytała o swojej teściowej, tylko, że ona nie ma zalet
      • ranita_08 Re: Problematyczna przyjaciółka 03.07.08, 19:11
        :-)))) a twój mąż to wytrzymywał jako jej syn? Kurcze wspolczuje. Z
        przyjaźni można się wyratować , ale jak sie ma kogoś takiego w
        rodzinie to kiepsko
Inne wątki na temat:
Pełna wersja