Dodaj do ulubionych

i jak mam polubic siebie....

04.07.08, 13:34
Wczoraj poszłam do sklepu i zobaczyłam swoje odbicie w wystawie. Potem naszła
mnie refleksja a propos mojego charakteru, niektórych zachowań, przeszło na
wygląd, urodę, styl ubierania się..... i co?
Doszło do tgo że się znienawidziłam w ciągu 15 minut.
Dlaczego musze tyle ważyć? Dlaczego mam taki typ urody? DLaczego mam ciągle
podkrążone oczy? Dlaczego nie znam sie na modzie i nie potrafie dobrze ubrać,
uczesać, o malowaniu nie wspomnę?
I dlaczego jestem tak chorobliwie zazdrosna i nieufna?
Wiecie, że potrafię sama siebie okłamywać? Zgrywam przed sobą, że mnie nie
obchodzi, dlaczego mój facet dzwonił rano do koleżanki z pracy i po 3 minutach
robię zadymę.
A foch to moje drugie imię.
Jak mijam lustro i widze w nim siebie to tak jakbym patrzyła na znienawidzoną
znajomą.
Można to jakos zmienić? Nie koniecznie operacyjnie ingerując w resztki mojego
sponiewieranego mózgu?....
Jak mam to wszystko zmienić i polubić siebie?....
Obserwuj wątek
    • kr_ka_11 Re: i jak mam polubic siebie.... 04.07.08, 13:50
      tlumaczac sobie, ze jak dalejsz bedziesz sie tak zachowywac to stracisz to co
      dla Ciebie cenne i bedziesz i jeszcze bardziej sie nie nawidziec. nie szukaj
      problemow tam gdzie ich nie ma. skoro facet z Toba jest to widocznie cos w Tobie
      widzi a jak mu bedziesz robila jazdy z byle powodu to moze dac noge. idz do
      kosmetyczki, wybierz sie z kolezanka na zakupy, nie zachowuj sie tak jakby nie
      bylo dla Ciebie ratunku bo jestem wrecz pewna, ze fajna z ciebie dziewczyna a
      wkrecasz sobie jazdy.
      • coyotegirl1 Re: i jak mam polubic siebie.... 04.07.08, 14:00
        dokładnie. I to tez jest kolejny powód, żeby siebie nie lubić. Bo sie wkręcam.
        A co do zakupów... zwyczajnie - nie mam czasu. Do fryzjera szłam ostatnio 3
        miesiące, tak mam poukładany grafik, że zero czasu. Kosmetyczka? Od jednej
        wizyty nic sie nie zmieni, na wiecej - patrz wyżej.
        Czy jestem fajna? Trza by znajomków popytac ale nie widzę, żeby mnie unikali,
        czyli coś w tym musi być.
        Widzisz, ja jestem takimtypem kobietki, że zakupy i fryzjerzy nie poprawiaja mi
        nastroju. Prędzej czteropak piwa, cos do chrupania i film. Albo wypad nad morze
        z dala od wszystkiego. A najbardziej to jazda samochodem przy dobrej muzyce po
        dłuugiej, nie zakorkowanej drodze ...
        A może u mnie się właśnie PMS w ten sposób objawia?...
        Nie wiem, ale ta złośc na mój wygląd i zachowania długo już narasta.
        A jak to zmienić, skoro już mam swiadomośc, że jestem jędzą ale to i tak nie
        wpływa na doożenie starań do miany charakteru?>....
        • kr_ka_11 Re: i jak mam polubic siebie.... 04.07.08, 14:16
          skoro Twoj wyglad psuje Ci samopoczucie a wizyta u fryzjera go nie poprawia to
          proponuje zmienic fryzjera (bo jak sa efekty to wierz mi, ze kobiecie od razu
          lepiej). nie mozesz patrzec na siebie tak krytycznie i tyle. mowisz ze masz
          znajomych, wiec musisz byc lubiana - nie psuj tego. masz chlopaka, wiec musisz
          mu sie podobac tego tez nie psuj. ja wiem, ze to moze brzmiec trywialnie ale
          mysl pozytywnie. nie wierze, ze nie masz w sobie nic co bys uwazala za ladne.
          nie mow, ze na zakupy nie masz czasu bo ostatecznie sa weekendy a wyprawa z
          kolezanka tez powinna byc przyjemna jak znajdziecie cos w czym bedziesz
          wygladala fajnie (mozesz polaczyc to z kinem ;)). ja tez nie jestem typem
          pindrzalskiej ale jak czuje sie malo atrakcyjnie to szybko staram sie cos z tym
          tematem zrobic. nie ma brzydkich kobiet, sa ewentualnie nie zadbane, naprawde.
          i nie badz przesadnie zazdrosna, bo to zabija zwiazek.
          • coyotegirl1 Re: i jak mam polubic siebie.... 04.07.08, 14:29
            wiem wiem, masz pełną rację.
            Ale wiesz że jak sie idzie do fryzjera, to musisz wiedziec czego chcesz, a jak
            się zdam na jego pomysł, to moge potem żałować :))
            I na prawdę nie mam takich koleżanke, do łażenia po sklepach :(
            nie znosze tego tłumu w galeriach, jak mam tam iść cos kupić do obiadu to
            dostaję spazmów, łażą babska jak krowy po łące, idzie do przodu za chwile
            zawraca, wpada na mnie i znowu idzie w drugą stronę <wnerw>
            Co do tej zazdrości to owszem, jestem zazdrosna, ale on już wie, że czasem musze
            pogmerać. Juz nawet sie z tego śmieje, jak zaczynam to mnie przytula i zaczynamy
            sie śmiać ZE MNIE oboje :))
            Ale ja tez nie chcę, żeby mnie takie rzeczy dotykały. Jakaś zazdrość. Co to
            jest. A to pewnie dlatego, że xle sie czuje w swojej skórze.
            masz rację, chyba wyolbrzymiam, ale jak pomyslę, że mam chodzic po sklepach,
            szukac i przymierzać i niczego nie wybrać.....
            jestem ciżękim, beznadziejmym przypadkiem, to tez wiem.....
      • justysia508 Re: i jak mam polubic siebie.... 08.07.08, 09:21
        ja też mam czasami takie spostrzeżenia ale idę do sklepu , kupi ę
        sobie jakiś nowy ciuch, następnie idę do fryzjera i kosmetyczki i
        już mi lepiej. Nie zalamuj takich jak ty jestnas dużo.pPowodzenia
    • conena Re: i jak mam polubic siebie.... 04.07.08, 13:54
      kiedyś oglądałam albo czytałam w gazecie COŚ, to było wieki temu, nie pamiętam
      co to było, o kim, dlaczego. ale była tam opisana jedna babka, która też
      zamartwiała się wiecznie podkrążonymi oczami. i jeden reżyser powiedział, że ona
      ma piękną twarz, bo ma naturalne balkoniki. zapadło mi to w pamięć i od tej pory
      cienie pod oczami to balkoniki.

      zazdrość i nieufność to JEDYNE cechy Twego charakteru? aj dont boliw yt;)
    • leni6 Re: i jak mam polubic siebie.... 04.07.08, 13:58
      Użalanie sie nad sobą jeszcze nikomu nie pomogło. Nie podobasz się sobie to zrób
      coś z tym. Za dużo ważysz to schudnij. Typu urody nie zmienisz, ale każdy może
      wyglądać dobrze, gdy sie o to postara. Na podkrążone oczy też są sposoby. Z
      fryzura pomoże fryzjer, z ubiorem i makijażem dobra koleżanka. Da sie - tylko
      trzeba chcieć i włożyć w to trochę wysiłku.
      • coyotegirl1 Re: i jak mam polubic siebie.... 04.07.08, 14:05
        a co poużalac też się nie mogę??
        Buuuuuu ...
        No dobra, wracając do tematu - a dacie wiarę, że nie mam takich koleżanek, z
        którymi sie po sklepach lata? Poważnie. Nigdy nie brałam udziału w nalotach na
        wyprzedaże, ogólnie moje koleżanki to może sztuk 4 do 5 takich z którymi skocze
        na drinka i poplotkuję. ALe zakupy, fryzjerzy.... to odrębny temat, w którym nie
        miałam swojego udziału.
        Ubieram się najczęściej w jeansy, buty na obcasie i bluzki z ładnym dekoldem.
        Nie lubie sukienek, spódnice tylko w fasonie sportowym.
        Żadne bizuterie oprócz kolczyków i obrączki.
        Są takie typy kobiet, prawda? I ja do takich należę..
        Może niestety?.......
        • kr_ka_11 Re: i jak mam polubic siebie.... 04.07.08, 14:27
          ja tez nie lubie sukienek - oprocz takich za kolano ze sportowa nutka (ostatnio
          kupilam sliczna w epsricie - wiazana na szyi :P), nie lubie butow na obcasie ale
          musialam sie troche przekonac. nie wazne czy nosisz sukienki czy spodnie,
          szpilki czy japonki jak czujesz sie swobodnie i jestes z siebie zadowolona to
          automatycznie jestes piekniejsza. jak marudzisz i masz mine jakbys za
          przeproszeniem miala g.. pod nosem to jak masz sie sobie podobac. zacznij od
          siebie, bo masz z soba problem a jestem w stanie sie zalozyc ze nie masz powodu.
          • coyotegirl1 Re: i jak mam polubic siebie.... 04.07.08, 14:32
            tak jest, kwestia nastawienia.
            Wiesz jak to jest. Wstajesz rano, włosy nie ułozyły sie tak jak chciałam, pranie
            nie wyschło wiec musiałam założyć cokolwiek, miałam kupic sobie buty ale
            wyskoczył inny wydatek i jak to pred okresem obwód ciała 3 razy większy..
            musze przeczekac ten "okres" to może wszystko wróci do normy i znowu sie zaczne
            sobie podobac...
            Tak jakby mnie ktos zaczarował i zamiast różowych okularów mam krzywe zwierciadło...
            • kr_ka_11 Re: i jak mam polubic siebie.... 04.07.08, 14:37
              jak masz problem z dotkliwym pms to porozmawiaj z ginekologiem. przy dobrze
              dobranej antykoncepcji ten problem praktycznie znika. jak nie antykoncepcja to
              sa jakies scpecyfiki lagodzace objawy rozdraznienia i nastrojow depresyjnych
              przed okresem. pomoz sobie a nie doluj dodatkowo (zlaszcza, ze od nikogo z
              zewnatrz nie masz takich sygnalow ktore moglyby byc dla Ciebie przykre - a i
              faceta masz bardzo fajnego z tego co piszesz).
              • coyotegirl1 Re: i jak mam polubic siebie.... 04.07.08, 14:39
                nooo niestety. trzeba znowu iśc do gina.. :-/
                Brr, faktycznie jakies hormonki by sie przydały, bo anty mam juz spiralkę.
                Brałam dłuższy czas interferon i troche mi to psyche zniszczyło..
                teraz po 6 latach skutki uboczne sa co raz częściej widoczne....
    • nekomimimode Re: i jak mam polubic siebie.... 04.07.08, 14:31
      <przytula>
      ale uroda i ciuchy to naprawde nie jest najważniejsze tak naprawdę
      • coyotegirl1 Re: i jak mam polubic siebie.... 04.07.08, 14:33
        :>
        wiem że to zewnętrzna powłoczka, ale jak w chrakterze też się nie potrafię
        dopatrzec piękna?.. to co wtedy?...
        A od czegos musze zacząc...
    • staryigruby Kojocie :)... 04.07.08, 14:49
      > Dlaczego musze tyle ważyć
      Poczytaj o metodzie Montignac, pomyśl co jesz, co kupujesz. bez
      słodyczy tez przeżyjesz, przynajmniej ogranicz !

      >Dlaczego mam taki typ urody?
      Każdy jakiś ma - starasz się niwelować braki, a podkreślać atuty?
      Jeżeli sięnie starasz, to sorry, ale za Ciebie nikt palcem nie
      kiwnie...

      >DLaczego mam ciągle podkrążone oczy?
      Rozbiłas badania podstawowe? Może masz delikatną skórę? Może taka
      Twoja uroda...nie wiem, zle chyba wtedy są przeciwwskazania do
      makijażu pogłębiającego cienie pod oczami.
      A jaka dieta, tryb życia? Ile sypiasz?

      >Dlaczego nie znam sie na modzie i nie potrafie dobrze ubrać,
      uczesać, o malowaniu nie wspomnę?
      A czytasz? A oglądasz katalogi, internet, rozmawiasz z kims bardziej
      obeznanym o zasadach makijażu? Znasz swój typ skóry?

      > Jak mam to wszystko zmienić i polubić siebie?....

      Polubić detale, małe szczegóły, mozne strony...na pewno są. A nad
      słabymi mocno pracować, kwestie charakterologiczne również.
      Skoro wiesz, ze reagujesz gniewnie lub histerycznie, to staraj się
      świadomie sama sie uspokajać na zasadzie..."OK, chwila moment - na
      spokojnie się zastanowię, co z tym zrobić, ale na razie nie podejmę
      decyzji...." To pomaga. bardzo rzadko trzeba decydować dziś, już
      natychmiast...:)
      Pozdr.


      • szonik1 Re: Kojocie :)... 04.07.08, 14:55
        Ja też mam podkrążone i też słyszałam o tej dziewczynie z "balkonikami"przy
        oczach. Co do wagi: nie chciałabyś zacząć uprawiać jakiegos sportu?Albo zrobić
        listy CO mogłabyś zmienić BEZ wielkich wyrzeczeń?
        • staryigruby Re: Kojocie :)... 04.07.08, 14:59
          Własnie, w tym rzecz, że większość z tych spraw to wynik
          olewania..., takiej niedbałości w detalach. Mam wrażenie, że Kojot
          nie przywiązuje do tego uwagi i raz na jakis czas nachodzi ją
          refleksja, ze jest beznadziejna - podczas, gdy diabeł siedzi w
          szczegółach i trzeba sie o nie postarać.
          Wyobrazam sobie szok u znajomych, jakby Kojot się pokazał w nowym
          ciuchu typu letnia sukienka, coś luźnego na lato, nowy fryz, jakiś
          delikatny makijaż. Ładne buty i usmiech na buzi....:)
          Wszystkie meskie kojoty w okolicy zaczną węszyć nerwowo, a
          zdesperowane wyć, że one chcą taką kojotkę zachęcić do wizyty w ich
          norze ;)))
          • coyotegirl1 Re: Kojocie :)... 04.07.08, 15:07
            No łaadnie :)))
            Tak tak taka ekstremalna metamorfoza :))
            Co do usmiechu to ten akurat nie zadziwiłby. Jestem zodiakalnym lwem. W
            towrzystwie przeważnie gram pierwsze skrzypce i tryskam humorem. W pracy jak
            wchodzę do biura albo na koniec pracy zawsze witają mnie "cześć" z usmiechem na
            buzi. Wiem, ze mnie lubią, bo zawsze jak poprosze o pomoc to pomagają z
            uśmiechem i wyraźną chęcią.
            Nie narzekam tez na powodzenie u facetów, widzę czasem jak na mnie patrzą,
            chcoaciaż staram się nie zwarcać na nich uwagi. W końcu to samce - kojoty, a ja
            mam jednego w domu na własnośc :)))
            Ostatnio byłam na weselu. Wiadomo, sukienka, obcas, fryzura..
            może jak ja sięmęczyłam... Włosów ni można za często dotknąc, bo sie zburzą,
            sukienka lekko dopasowana, ciągle na wciągniętym brzuchu :)) w butac nie do
            końca umiałam sie poruszac i wisiałam mojemu facetow na ramieniu, POdjeść sobie
            nie mogłam, bo zaraz sukienka pęknie.. MAsakra :)))
            Wersja MNIE na export - nie dla mnie :)))
        • coyotegirl1 Re: Kojocie :)... 04.07.08, 15:00
          szonik1 napisała:

          > Ja też mam podkrążone i też słyszałam o tej dziewczynie z "balkonikami"przy
          > oczach. Co do wagi: nie chciałabyś zacząć uprawiać jakiegos sportu?Albo zrobić
          > listy CO mogłabyś zmienić BEZ wielkich wyrzeczeń?

          Ja w zasadzie nie mam balkoników, mam po prostu podkrążone często (nie zawsze)
          oczy. W dzieciństwie miałam problemy z nerkami, 6 lat temu dostawałam
          interferon. No a poza tym nie mam juz 20 lat :)))
        • i.see.you.baby Re: Kojocie :)... 08.07.08, 13:34
          'Co do wagi: nie chciałabyś zacząć uprawiać jakiegos sportu?'

          kochani, bez obrazy, ale kazdy kto probowal zrzucic kiedys choc troche kg wie,
          ze sam sport nie pomaga prawie nigdy. efekty daje odpowiednia dieta, w
          polaczeniu ze sportem efekt murowany. rozsmieszaja mnie te rady: 'zacznij
          uprawiac sport', tak jakby nadwaga wynikala wylacznie z lenistwa.
      • coyotegirl1 Re: Kojocie :)... 04.07.08, 14:59
        staryigruby napisał:

        bez
        > słodyczy tez przeżyjesz, przynajmniej ogranicz !
        W ogóle nie jadam słodyczy. Nie cierpię :)
        >

        > Każdy jakiś ma - starasz się niwelować braki, a podkreślać atuty?
        A które to sa te atuty? ;)

        > Rozbiłas badania podstawowe? Może masz delikatną skórę? Może taka
        > Twoja uroda...nie wiem, zle chyba wtedy są przeciwwskazania do
        > makijażu pogłębiającego cienie pod oczami.
        > A jaka dieta, tryb życia? Ile sypiasz?

        jesli chodzi o makijaz, to tylko tusz do rzęs. nie umiem uzywac żadncyh cieni.
        Dieta bogata w warzywa (uwiebiam), sypiam ok 6-7 godzin (kłade si w granicach 23)


        > >Dlaczego nie znam sie na modzie i nie potrafie dobrze ubrać,
        > uczesać, o malowaniu nie wspomnę?
        > A czytasz? A oglądasz katalogi, internet, rozmawiasz z kims bardziej
        > obeznanym o zasadach makijażu? Znasz swój typ skóry?

        Hi hi, moja mama jest cenioną krawcową od 30 lat, ale to, w co by mnie ubierała
        i w czym mi dobrze według niej mi sie po prostu nie podoba. Może nie moge się
        pogodzić z tym że mam 30 lat a nie 40, bo na tyle wygladam sama sobie w tych
        "modnych ciuszkach"

        >
        > > Jak mam to wszystko zmienić i polubić siebie?....
        >
        > Polubić detale, małe szczegóły, mozne strony...na pewno są. A nad
        > słabymi mocno pracować, kwestie charakterologiczne również.
        > Skoro wiesz, ze reagujesz gniewnie lub histerycznie, to staraj się
        > świadomie sama sie uspokajać na zasadzie..."OK, chwila moment - na
        > spokojnie się zastanowię, co z tym zrobić, ale na razie nie podejmę
        > decyzji...." To pomaga. bardzo rzadko trzeba decydować dziś, już
        > natychmiast...:)
        > Pozdr.

        Fajna super porada i na pewno dołoże starań, żeby sie powstrzymywac od
        komentarzy na gorąco, chociaż bedzie to bardzo trudne. należę do osób, które
        załatwiają wszystko od ręki, nie lubie odwlekać :)
        Jak tak czytam to wydaje mi sie to proste i oczywiste.
        Ale "na zywo" zapominam co miałam robić, że miałam wziąć te 3 oddechy itd i
        robię po swojemu :-/
        • staryigruby Re: Kojocie :)... 04.07.08, 15:06
          Fajnie, :)

          na wszystko masz gotową odpowiedź. To zacznuj myslec po nowemu !

          Jako facio powiem ci tyle, ze baaardzo dużo zależy od ubioru i
          makijażu i jakiejś takiej....schludności, nawet nie trzeba być
          elegancką. Wystarczy, jesli widac, ze kobieta myśli w co się ubiera
          i jak maluje. Sorki, ale dzinsy i bluzka....OK ale nie ZAWSZE !
          Odmiana, odmiana i po trzykroć ...odmiana :). Tobie zrobi dobrze - w
          pierwszej kolejności.
          Idź do jakiejś kumpeli, kup jakieś kredki do oczu, czy coś takiego i
          poeksperymentuj...
          Nie znam sie na technologi, ale widziałem w telewizorni takie
          programy w których z każdej przecietnej dziewczyny, jakich pełno
          robili całkiem atrakcyjną laskę :). Czyli - można ! :)
          • coyotegirl1 Re: Kojocie :)... 04.07.08, 15:09
            :P:P
            Zaczyna mi brakować argumentów na moją biedotę :)))
            Hmm a jak tak nagle się odmienię, to mój facet nie bedzie zazdrosny i nie
            nabierze podejrzeń?... Co, "staruszku".. ;)))
            • kr_ka_11 Re: Kojocie :)... 07.07.08, 11:06
              wiesz co.. kredka do oczu nie koniecznie (ja osobiscie sama tez nie maluje oczu
              niczym poza tuszem chyba ze na jakies wyjscie)nie kazdemu kreska pasuje. na
              buzie oprocz kremu cos koniecznie by sie przyadlo. wtedy cienie pod oczami sila
              rzeczy beda mniejsze a jak nie lubisz mocnego makijazu to kup sobie jakis krem
              koloryzujacy, vichy lumineuse, albo oligo 25 (bardzo fajny rozswietlajacy
              efekt). buzka po nich jest taka promienna i ma wyrównany koloryt. sam tusz to
              troszke jednak malo a ten kremik o ktorym pisze ma jakies tam witaminy i stan
              cery naprawde znaczcaca sie poprawia (ja juz uzywam 4 lata). jest leciutki,
              skora oddycha i jest wygladzona, pomysl o tym.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka