mahadeva
13.07.08, 20:27
Poniewaz przechodzi mi depresja i chce wyjsc z niej jak najszybciej
i wole cos robic niz siedziec sama w domu, zreszta lubie, gdy cos
sie dzieje, postanowilam zaczac jezdzic konno. Dzis byl moj pierwszy
(teraz) raz i odbylam lekcje razem z dziewczynka, na oko 10 lat.
Rodzice byli w moim wieku, moze kilka lat starsi, przy kosci.
Ogladali osiagniecia corki, choc tata z brzuchem sporo tez gapil sie
na mnie (normalne u zontych z brzuchem). Dziwnie sie czulam :)
Piszczalam jak dziecko, gadalam z koniem, tamta dziewczynka
wykonywala polecenia instruktora w milczeniu. Chorobcia, w moim
wieku chyba powinnam byc gruba, jak ci rodzice i patrzec, jak moje
dziecko sie dobrze bawi, a nie sama sie bawic jak dziecko :)
Oczywiscie upraszczam, moze oni tez sie dobrze bawia, ale chocby w
tamtej chwili to ich corka podskakiwala na siodle pieknego konia, a
nie oni. Nie wiem zreszta, czy jakikolwiek kon unioslby brzuch
tatusia :) No wiec codziennie moge odczuc, ze jestem inna... To juz
nie pisze, szczegolnie, ze jestem w szoku, bo dzis pierwszy raz
zlapala mnie policja za przekroczenie predkosci, a jechalam wolno,
bo jadlam (105 km/h), ciekawe, co by mnie zrobili, gdyby widzieli
mnie normalnie, bo rzadko schodze ponizej 120, po prostu wolniej
jezdzic nie ma sensu... Prosze o nie wpisywanie zazdroszczacych mi
podejscia do zycia osob o malym rozumku, nie bede wymieniac z
nazwiska.