nelly87
23.07.08, 13:52
Mam 21 lat. Od prawie 3 lat jestem w zwiazku ze starszym o rok
facetem. Jest nam ze soba dobrze, on bardzo mnie kocha, planujemy
wspolna przyszlosc.
Jakis czas temu poznalam 15 lat starszego faceta, dobrze
wyksztalcony i bogaty. Ale przede wszystkim: inteligentny, wrazliwy,
romantyczny, odpowiedzialny. Mielismy mnostwo tematow do rozmow,
czulam ze nadajemy na tych samych falach, mialam wrazenie, ze znam
go od zawsze. On od poczatku wiedzial, ze mam faceta i twierdzil, ze
nie rozbija zwiazkow, ale przyznaje bez bicia-chyba dawalam mu
komunikaty tzw. przyzwalajace. Spotykalismy sie, dzwonil do mnie,
powiem brzydko, "jak na sraczke", duuuzo smsowalismy, byly spotkania
w kawiarni itd. Potrafilismy rozmawiac ze soba godzinami, a i tak
bylo nam malo. Opowiadal mi o swoim zyciu, o podrozach, ktore
uwielbia, o swoich poprzednich zwiazkach. Wzbudzil we mnie ogromne
zaufanie, nie mialam przed nim tajemnic, opowiadalam o
najintymniejszych szczegolach mojego zycia. Byl kilka razy u mnie w
domu, na herbacie, sluchalismy wtedy muzyki, gadalismy, smialismy
sie, a i milczenie nie bylo krepujace. Mojej mamie nie podobaly sie
nasze spotkania, wiadomo-roznica wieku no i moja rodzina
jest "zakochana" w moim obecnym chlopaku. Powiedzialam o tym mojemu
przyjacielowi, ze mama nie popiera naszych spotkan, ze nie mozemy
sie juz widywac. On nie chcial tego przyjac, dzwonil, mowil, ze
jestem dorosla, zebym sluchala siebie itd. , ze uszanuje kazda moja
decyzje, pod warunkiem ze bedzie naprawde MOJA. Nie powiedzial tego
nigdy wprost, ale czulam ze chce deklaracji z mojej strony, czy moze
liczyc na cos powazniejszego, kiedys gdy zartowalismy powiedzial, ze
chce miec ze mna dziecko. Nigdy nie powiedzialam mu: Sluchaj, nie
mozemy byc razem, chce zostac z moim chloapkiem. Ale on jest bardzo
inteligentny i nie musialy padac takie slowa, zaczal sie wycofywac.
najgorsze jest to, ze poprzez moja siostre(pracuja razem) wiem, co
sie dzieje w jego zyciu. Wiem, ze poznal kogos, ze byli razem na
wakacjach. Gdy dzwoni do siostry w sprawach zawodowych, pozdrawia
mnie, pyta jak mi sie uklada z chlopakiem itd. ale ja wiem, ze to
juz nic nie znaczy. Najgorsze jest to, ze na dniach ma nas
odwiedzic, by omowic z siostra jakies plany zawowodowe, podobno
powiedzial cos w stylu : Iwona zaparzy pewnie jakas dobra kawke(wie,
ze jestem pasjonatka kaw i herbat). Nie wiem, czy powinnam byc w
domu, kiedy on tu przyjedzie. Z jednej strony chcialabym go
zobaczyc, a z drugiej boje sie ze porazi mnie jego radosc zycia,
wynikajaca z nowego zwiazku. Juz teraz caly czas o nim mysle, o tym
ze ja moglabym byc na miejscu Jej. To trwa krotko, nie wiem czy
bedzie z tego cos powaznego, ale to nie ma wiekszego znaczenia. Moja
decyzja byla glosem rozsadku, a serce krwawi.... Wiem, ze jedno
spojrzenie w jego czarne jak wegiel oczy i wszystko by wrocilo...
Jeszcze nie tak dawno proponowal mi wakacje na Korsyce, tylko my,
upalne noce i wino... Najzabawniejsze jest to, ze na poziomie
fizycznym nic sie miedzy nami nie wydarzylo, nawet sie nie
calowalismy a ja i tak mam wrazenie ze tak wiele nas laczylo. Wiem,
ze bardzo mu zalezalo, ale tak bardzo boje sie sie stawic czola
faktowi, ze dla niego to wszystko juz nic nie znaczy... Kocham
mojego faceta, dlaczego wiec wciaz mysle o NIM? Myslalam, ze tak
jest tylko na filmach...