tygrysio_misio
24.07.08, 13:07
otoz mam takiego samca na karku: Jest bardzo niedomyslny i bardzo czesto
rozkojarzony, chodzimy po mmiescie i on widzi wszytsko tylko nie mnie,
siedzimy na gg i on moze robic wszytsko a do mnie odzywac sie co kilka minut
ja natomiast jestem glupia i naiwna i skupiam na nim 100% mojej uwagi zawsze i
wszedzie...nawet na meczach nie moge sie skupic jak jest przy mnie daleko
gdzies (w znaczeniu,ze nie dotyka mnie przynajmniej 30% swojego ciala)
tak wiec wczoraj on ogladal sobie filmiki na youtubie, gral w gre pilkarska
(oboje mamy na punkcie pilki hopla tyle,ze ja nie zajmuje sie glupimi
nierealnymi grami)
potem powiedzial,ze idzie spac...i nie zwracal uwagi na to,ze mowie "nie idz"
i w tym momencie sama siebie zaskoczylam,bo sie strasznie wqrzylam...chyba
potrzebowalam troche zainteresowania z mojej strony, albo nie umialam go
zdobyc..wiec kiedy czekalam tak na ta chwile kiedy bede ja i tylko ja i sie
nie doczekalam poprostu wybuchlam zloscia
wiem,ze to glupie...bo tak naprawde poza egoistycznym pragnieniem bycia w
centrum uwagi , nie mialam nic waznego do powiedzenia....ale jakos tak
melancholijnie mi sie zrobilo i potrzebowalam tego
zrobilam z siebie straszna zolze...ale po czesci mialam racje
strasznie irytuje mnie to jak on beztrosko nie patrzac na mnie poprostu sobie
idzie i ma mnie w dupie...i nie zwraca na mnie uwagi..chce spac to idzie a ja
moge sobie zyly podcinac i nic...
z drugiej strony powinnam zrozumiec,ze moze trzeba mu jakos inaczej
sugerowac,ze potrzebuje zainteresowania...i w zadnym wypadku nie powinnam sie
narzucac zeby je zdobyc...
i teraz mam taka ochote opie..c go za to jak postapil...ale to do niego nie
dotrze...im bardziej bede krzyczec tym bardziej on sie odlaczy
i nie wiem co zrobic w tej sytuacji...nie wiem jak mu powiedziec to,ze mi sie
to nie podoba tak zeby nie zwalac na niego winy i zeby nie wylaczyl sie...a
jednoczesnie powiedziec dosadnie i sama z siebie nie robic rozhisteryzowanej pipy
chyba bede miala okres