Dodaj do ulubionych

przesadził...?

25.07.08, 00:26
Głupia sytuacja, ale się wściekłam. Pracuję od niedawna w nowym miejscu,
jeszcze nie do końca wyczuwam ludzi, ale generalnie zdawało mi się, że
dogaduje się z nimi coraz lepiej.
I właśnie dziś- niespełna 2 tygodnie odkąd zaczęłam- pokłóciłam się z jednym z
fajniejszych kolegów.
Dlaczego?
Zwrócił mi uwagę w taki sposób, że niemal wszyscy słyszeli, a co gorsza-
słyszała osoba będąca "drugą" po szefie.
W dodatku była to błahostka, a on wyolbrzymił problem jakby się nie wiadomo co
stało (a uwierzcie, żę nic się nie stało, nie chcę wchodzić w szczegóły).
No i powiedziałam mu, że w taki sposób nie zamierzam z nim rozmawiać.
I tak się rozstaliśmy się na weekend. Może i dziecinada, ale nie lubię jak się
mnie tak traktuje.
Kto przesadził? On czy ja?
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • dziewice Re: przesadził...? 25.07.08, 00:28
      panny to tak lubia :) nic nie qmaja bazy, ale tu kolega, tam kolega i jakos to
      bedzie :), no i jakos to jest :).
      • kitek_maly Re: przesadził...? 25.07.08, 00:30

        Na pewno odpowiedziałeś na ten wątek co trzeba? ;-)
        Coś nie bardzo widzę związek z tematem. :->
        • dziewice Re: przesadził...? 25.07.08, 01:02
          a faktycznie :)

          g'night :)
      • avital84 Re: przesadził...? 25.07.08, 00:38
        Uważasz, że kobiety są gorszymi pracownikami Dziewic? ;D
        • dziewice Re: przesadził...? 25.07.08, 01:02
          nie :) wrecz przeciwnie, ale znam kilka takich pacjentek :), chociaz pacjentow
          tez hehe :)
    • tygrysio_misio Re: przesadził...? 25.07.08, 00:29
      przesadzil drug po szefie...po jakiego uja wtracal ucho?

      a tak serio...toc tego nie mozna ocenic jak sie nie bylo tam..nie wie jak
      krzyczalas..co to za sprawa..jak on zwrocil uwage
    • kitek_maly Re: przesadził...? 25.07.08, 00:29

      > No i powiedziałam mu, że w taki sposób nie zamierzam z nim rozmawiać.

      Tzn jaki? Że ma Ci nie zwracać uwagi, nawet wtedy, kiedy robisz coś źle?
    • avital84 Re: przesadził...? 25.07.08, 00:36
      No pewnie stało się tak dlatego, że to miejsce pracy, a nie klub towarzyski i
      niestety ale moim skromnym zdaniem w pracy nie ma co się z ludźmi za bardzo
      spoufalać chyba, a na pewno nie ma co liczyć na taryfę ulgową z powodu wzajemnej
      sympatii. Chodzi o profesjonalizm. A z racji tego, że jest to praca on mógł być
      zły i zestresowany. Chyba trzeba się liczyć z takimi sytuacjami.

      Kto przesadził? Nie wiem o co poszło. Trudno powiedzieć. Ale biorąc pod uwagę,
      że to współpracownik przede wszystkim, to chyba Ty.

      Nawet jeśli Cię to boli to nie daj po sobie poznać, że jesteś słaba. ;)
      • passion.fruit Re: przesadził...? 25.07.08, 00:46
        hm?napisałam, że poszło o błahostkę, i naprawdę nic się nie stało.
        A on na całe niemal gardło: O JEZU, CO TY ZROBIŁAŚ?!
        TO POWINNO BYĆ TAK I TAK, PRZEZ CIEBIE PRAWIE COŚ TAM ŹLE ZROBIŁEM (a nie zrobił).
        Uważam, że można zwrócić uwagę w bardziej kulturalny sposób.
        Odniosłam wrażenie, że mówi w ten sposób specjalnie, żeby "drugi po szefie"
        usłyszał, zobaczył jaki z niego lojalny pracownik, który troszczy się o firmę, a
        przy okazji ze mnie- miernota.
        • avital84 Re: przesadził...? 25.07.08, 00:49
          No dlatego napisałam, że praca to nie klub towarzyski.
          Pewnie czuje, że jesteś zagrożeniem i chce się Ciebie pozbyć. <teoria spiskowa
          dziejów> :)

          Skoro miał zamiar zdyskredytować Cię w oczach szefa to znaczy, że nie jest mu
          wcale przykro i to że się do niego nie odzywasz pewnie mu zwisa.
          • passion.fruit Re: przesadził...? 25.07.08, 00:52
            a sprawial wrażenie jednego z fajniejszych.
            ostatnio moj szosty zmysl zawodzi...
            • avital84 Re: przesadził...? 25.07.08, 00:53
              No miejmy nadzieję, że nie zdążył Ci się spodobać. ;)

              Nie no, wiesz, może miał zły dzień. To co napisałam nie jest wyrocznią. Ale na
              wszelki wypadek zachowaj dystans. :)
              • passion.fruit Re: przesadził...? 25.07.08, 01:01
                a nie widzisz- wczesniej było super.mam na myśli cały dzień do opisanej sytuacji.
                naprawdę nie wiem co mu strzeliło do łba, bo normalny człowiek to by wziął na
                stronę, i powiedział o co chodzi.
                nie wiem, ja w każdym razie bym tak zrobiła, zwłaszcza w obecności "drugiego po
                szefie".
                no nieważne, zrobiło mi się po prostu przykro, że tak mnie potraktował.
                i co ciekawe- podejrzewam, że nie bardzo wie o co się dąsam.
                • mijo81 Re: przesadził...? 25.07.08, 18:51
                  No co jest, przejechałaś się na kolesiu i tyle, nie pierwszy i nie
                  ostatni raz w życiu kiedy fajna osóbka okazuje się burakiem. Takie
                  życie. Nic na to nie poradzisz. Raz się sparzyłaś i teraz wiesz co w
                  nim siedzi
                  • nouba Re: przesadził...? 25.07.08, 18:52
                    klasyczna popisowa przed panem Waznym. Uwazaj na niego i tyle.
        • jowita771 Re: przesadził...? 25.07.08, 23:10
          Trzeba mu było powiedzieć "Przecież to drobiazg, jeżeli taka błhostka
          dezorganizuje ci pracę, to co będzie, jak trafisz na prawdziwy problem?". O
          czywiście wystarczająco głosno, żeby drugi po szefie usłyszał.
          • passion.fruit Re: przesadził...? 26.07.08, 00:17
            HA- rewelacyjny tekst:)!
            Jeśli tylko się powtórzy, na pewno wykorzystam!
            Wielkie dzięki:)!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka