passion.fruit
25.07.08, 00:26
Głupia sytuacja, ale się wściekłam. Pracuję od niedawna w nowym miejscu,
jeszcze nie do końca wyczuwam ludzi, ale generalnie zdawało mi się, że
dogaduje się z nimi coraz lepiej.
I właśnie dziś- niespełna 2 tygodnie odkąd zaczęłam- pokłóciłam się z jednym z
fajniejszych kolegów.
Dlaczego?
Zwrócił mi uwagę w taki sposób, że niemal wszyscy słyszeli, a co gorsza-
słyszała osoba będąca "drugą" po szefie.
W dodatku była to błahostka, a on wyolbrzymił problem jakby się nie wiadomo co
stało (a uwierzcie, żę nic się nie stało, nie chcę wchodzić w szczegóły).
No i powiedziałam mu, że w taki sposób nie zamierzam z nim rozmawiać.
I tak się rozstaliśmy się na weekend. Może i dziecinada, ale nie lubię jak się
mnie tak traktuje.
Kto przesadził? On czy ja?
Pozdrawiam