dona_lukrecja
08.08.08, 18:02
Często spotykam się na forum z tym zarzutem w stosunku do panów.
Z mojego prywatnego doświadczenia wynika całkiem inna, odwrotna wręcz
konkluzja. To ja zazwyczaj inicjowałam, robiłam odpowiedni nastrój, byłam
kochana i dobra kiedy coś nie wychodziło, kiedy głowa bolała, kiedy
zestresowany był/li.
Ja marzę, pragnę wręcz teraz takiego, co by jedno miał w głowie! Są jeszcze
tacy na świecie?