Dodaj do ulubionych

Rodzic - sponsor???

10.08.08, 15:30
Witam
Mam pytanie, czy dostajecie pieniądze od rodziców? Mam na myśli oczywiście
osoby, które rozpoczęły już życie na własny rachunek.

Odwiedziła mnie niedawno znajoma, z mężem i małym dzieckiem. Wybierają się na
wczasy zagraniczne i jak wspomniała muszą jeszcze tylko wpaść po kasę do
teściów. Mówiła, że od czau do czasu dostają od nich pieniądze, po kilkaset
złotych, czasem tysiąc, tak poprostu, bez okazji. Gdy urodzilo im się dziecko
dostali samochód w prezencie od teściów itp.
Dla mnie szok - dla niej to normalne. Dodam, że jej teściowie nie należą do
zamożnych osób, żyją na średnim poziomie.
Rozmawiałam o tym z narzeczonym, on twierdzi, że wielu jego znajomych dostaje
kasę od rodziców.
Dla mnie to zupełnie nowe zjawisko, nawet nie wpadłabym na pomysł, żeby
poprosić ich o jakąś większą kasę, odkąd utrzymuje się sama.
Moi rodzice są dosyć dobrze sytuowani, mają dom i mieszkanie, jednak jak
narazie ja nie mam perspektyw na jakąkolwiek pomoc z ich strony, muszę
wynajmować mieszkanie.

Czasem pożyczę stówę, dwie od mamy, przed wypłatą. Nieraz jej nie oddam, ale
zawsze ze trzy razy się jeszcze o tym nasłucham:)

Jak to jest u Was?
Przyznajcie się, czy sponsorują Was rodzice?

Pozdrawiam:)


Obserwuj wątek
    • cledomro Re: Rodzic - sponsor??? 10.08.08, 15:40
      nie dostaję od rodziców pieniędzy, chyba, ze jakąś drobną kwotę na urodziny, gdy
      nie mają pomysłu, co mi kupić albo ja sama zapowiadam, że na coś tam zbieram i
      proszę o dołożenie się :).

      od kilku lat mieszkam bez rodziców i do głowy by mi nie przyszło, że mieliby za
      mnie płacić czy dokładać się do moich wakacji, czy innych pomysłów. ale
      przyznaję, że znam trochę takich osób, co to niby same mieszkają, ale np.
      rachunki za mieszkanie płacą rodzice, lodówkę też rodzice uzupełniają, auto
      kupują etc. czasem są to ludzie zamożni, czasem nie. mnie tam mniej dziwi
      postawa rodziców, bo to zrozumiałe, że póki mogą, chcą pomóc dzieciom swoim.
      bardziej mnie zdumiewa, że tym ludziom, często już koło 30tki nie jest po prostu
      głupio i nie są zażenowani. nie zarabiam jakoś wystrzałowo, ale nie mogę
      narzekać i bardzo lubię sama coś rodzicom kupować czy zaprosić ich na obiad do
      droższej knajpy. uważam, że tyle od nich w życiu dostałam, że to byłby wybitny
      żal.pl, gdyby mi teraz jeszcze np. żelazko kupowali czy remont mieszkania robili.
    • mini_mini26 Re: Rodzic - sponsor??? 10.08.08, 15:48
      A jak się zapatrujecie np. na sponsorowanie wesela przez rodziców?
      Czy ich partycypację w kosztach kupna mieszkania dla "dziecka" itp.?
      • aleksandra.maria_1 Re: Rodzic - sponsor??? 10.08.08, 15:55
        Nie, od rodziców nie dostaję pieniędzy, ale bardzo mi pomagają,
        zajmują się dzieckiem, czy są czasem "pomocą psychologiczną";-)
        Chyba to normalne, że się nawzajem wspieramy. Kupią coś małemu albo
        nam, a my też im coś czasem sprezentujemy:-)
        Ślub organizowaliśmy sobie sami, za własne pieniądze, nie wyobrażam
        sobie innego rozwiązania. Ale większość młodych wesele urządza za
        pieniądze rodziców,taki zwyczaj, tak chcą, ok. Każdy ma swój sposób
        na życie.
      • audrey_kathleen Re: Rodzic - sponsor??? 10.08.08, 21:15
        Ja od października wyprowadzam się z domu (studia), więc rodzice mi
        zasponsorują mieszkanie, jedzenie - ogólnie życie. Ale u mnie w domu
        panuje taki obyczaj, że zawsze się pomaga swoim dzieciom do momentu,
        kiedy to dobrze wykorzystują, dlatego dla rodziców jest to logiczne,
        że będą mnie utrzymywać, bo bez tego nie dałabym rady skończyć
        dobrych studiów i jestem im za to bardzo wdzięczna. Ja to samo będę
        stosować w stosunku do moich dzieci:) Moi rodzice są w dobrej
        sytuacji materialnej i nigdy nie było problemu, żeby kupili mi czy
        bratu coś, co mogłoby np. rozwijać nasze zainteresowania. Szczerze
        mówiąc, to nieźle na tym wychodzą, bo my - jako dzieci, spełniamy
        ich wszelkie oczekiwania ;-)
        Kiedy moi rodzice byli na dorobku (okres o ślubie i po moich
        narodzinach) dziadkowie często im dawali pieniądze na rozkręcenie
        biznesu, poza tym często jeździłam z dziadkami na wczasy.
        A odnośnie slubu, to zalezy w jakim wieku ten ślub i od tradycji
        wyniesionej z domu. Także z możliwości finansowych rodziców.
        Nie rozumiem oburzenia, przecież nikt nikomu nie kradnie pieniędzy?
      • rakiyaa Re: Rodzic - sponsor??? 11.08.08, 17:16
        ja wiem ze mi rodzice nie zasponsoruja mieszkania ani wesela bo nie
        maja z czego, ale jak ktos ma bogatych starych to czemu nie,ja np
        nie mialabym nic przeciwko temu gdyby mi rodzice mieszkanie kupili...
    • hotally Re: Rodzic - sponsor??? 10.08.08, 15:57
      BUEHEHEHEHEHEHEEE

      NIEUDACZNICY żYCIOWI :))))
    • iberia.pl Re: Rodzic - sponsor??? 10.08.08, 16:00
      moi mnie nie sponsoruja od jakis 10 lat.
      Tyle co mogli to mi dali,obecnie nie ma sytuacji zeby mi dawali
      koperte,wynika to w glownej mierze z tego, ze nie spia na
      pieniadzach.Poza tym to zadna sztuka ciagnac od rodzicow kase....
    • izabellaz1 Re: Rodzic - sponsor??? 10.08.08, 16:06
      Jeśli ktoś ma kasę i chęć to daje:)
      • mijo81 Re: Rodzic - sponsor??? 10.08.08, 16:11
        Dla mnie to byłby obciach brać takie pieniądze
        • izabellaz1 Re: Rodzic - sponsor??? 10.08.08, 19:32
          mijo81 napisał:

          > Dla mnie to byłby obciach brać takie pieniądze

          A dla mnie nie jeśli rodzice mają i chcą dać.
          • ansag Re: Rodzic - sponsor??? 10.08.08, 20:12
            > mijo81 napisał:
            >
            > > Dla mnie to byłby obciach brać takie pieniądze
            >
            > A dla mnie nie jeśli rodzice mają i chcą dać.
            >

            Popieram.
            • mijo81 Re: Rodzic - sponsor??? 11.08.08, 22:21
              Wstyd na staruszkach żerować!!!
              • gixera Re: Rodzic - sponsor??? 12.08.08, 13:08
                Osoby, które nic nie dostają najgłośniej krzyczą, że to wstyd brać.
                Ślub wyprawiali nam rodzice, mieszkanie dostaliśmy od teściów, do
                remontu mieszkania sporo dołożyli nam moi rodzice. Zdarza się
                również, że dostajemy od nich kasę, ja nie sądzę, że to wstyd. Wstyd
                to mi brać pieniądze od mojej babci, która ma dużo mniej ode mnie.
            • mag0808 Re: Rodzic - sponsor??? 12.08.08, 13:06
              ja również. jeśli po każdym "prezencie finansowym" słyszałabym od
              rodziców wypominanie, to pewnie bym się wystrzegała takich datkow.
              ale jesli stać ich na to od czasu do czasu, wiedzą że my się
              dopiero "dorabiamy", to jaki problem i jaki obciach????
              gdyby nie mogli i nie chcieli, to by nie dawali, a ja gdybym
              wiedziała, że ich na to nie stać - też bym nic nie wzięła
    • kitek_maly Re: Rodzic - sponsor??? 10.08.08, 16:11

      Od 4 lat utrzymuję się sama.
      Ale jak rodziców stać i chcą dawać, to ich sprawa. Każdy żyje i robi ze swoją
      kasą co chce. :-)
    • miang Re: Rodzic - sponsor??? 10.08.08, 16:19
      przyjmowanie prezentow zadnym obciachem nie jest
      natomiast pozyczanie z zamiarem nieoddania tak
    • xtrin Re: Rodzic - sponsor??? 10.08.08, 16:27
      Zapewnienie dzieciom tego co najlepsze jest kompletnie naturalną potrzebą.
      Zwykle ogranicza się to do jak najlepszego "wyprawienia" dziecka, ale czasami
      istnieje potrzeba podtrzymywania go, gdy jest już formalnie niezależne. Nic w
      tym złego, o ile nie jest to żerowanie na rodzicach, którzy sami sobie muszą
      odmawiać, by wykarmić leniwego potomka.

      Danie dziecku "na nową drogę życia" mieszkania czy samochodu to najnormalniejsza
      rzecz na świecie, o ile kogoś na to stać.
      • cledomro Re: Rodzic - sponsor??? 10.08.08, 16:34
        raczej kulturową, niż naturalną.
        • xtrin Re: Rodzic - sponsor??? 10.08.08, 18:57
          cledomro napisała:
          > raczej kulturową, niż naturalną.

          Ależ oczywiście, że naturalną. W przyrodzie chodzi o to, by mieć wnuki.
          • cledomro Re: Rodzic - sponsor??? 10.08.08, 19:59
            to ciekawe, że zatem spora część zwierząt nie opiekuje się swoim potomstwem po
            osiągnięciu przez nie określonego wieku.
            • xtrin Re: Rodzic - sponsor??? 12.08.08, 02:35
              cledomro napisała:
              > to ciekawe, że zatem spora część zwierząt nie opiekuje się
              > swoim potomstwem po osiągnięciu przez nie określonego wieku.

              Spora część zwierząt zamiast w jakość idzie w ilość.
              Ludzie zazwyczaj nie, choć i tacy oczywiście się zdarzają.
    • eeela Re: Rodzic - sponsor??? 10.08.08, 16:38
      Na starcie pomagali mi bardzo dużo. Teraz nie, bo tego nie potrzebuję, daję
      sobie radę sama. Czasami jest wręcz odwrotnie, jak przyjeżdżam, to robię Mamie
      jakieś zakupy albo co, bo ona teraz dość cienko przędzie. Zobowiązałam się też
      do finansowego wspierania mojej młodszej siostry podczas jej studiów, ale to
      dopiero za rok.
      • mini_mini26 Re: Rodzic - sponsor??? 10.08.08, 16:52
        O to właśnie mi chodziło. Czy rodzie pomagają/pomagali Wam na starcie, na nowej
        drodze życia, w jakis sposób zabezpieczyli Wam przyszłość?
        Pytam z czystej ciekawości.

        U nas jest np. tak, że to my wspomagamy finansowo mamę narzeczonego, przekazując
        jej co miesiąc stałą kwotę na życie. Zabieramy też np. młodszego brata do kina,
        na wczasy itp.

        Generalnie od rodziców nic nie dostaliśmy "na start", sami dorabiamy się
        wszystkiego.
        Nasi rodzice mają możliwość zapewnienia nam np. mieszkania (rodzice narzeczonego
        mają dwa mieszkania), jednak nie robią tego.
        Dlatego zastanawiamy się jak to jest u innych.

        • ktosiaczek Re: Rodzic - sponsor??? 10.08.08, 17:02
          > Nasi rodzice mają możliwość zapewnienia nam np. mieszkania
          >(rodzice narzeczonego mają dwa mieszkania), jednak nie robią tego.

          JEśli można, mam pytanko - czy w Twojej rodzinie nie pojawiły się nigdy z tego tytułu mniej lub bardziej skrywane komentarze pod tytułem "mogą dać,a nie dają"? Czy np. Twoi rodzice nie poczuli czegos w rodzaju ukłucia w sercu, ze mając potencjalną mozliwosc skorzystania z mieszkania musicie się dorabiac?
        • baba67 Re: Rodzic - sponsor??? 10.08.08, 21:42
          Uwazam ze jestescie wspanialymi ludzmi albo spicie na kasie.Gdyby rodzice
          narzeczonego mieli dwa mieszkania to w zyciu by ode mnie grosza nie dostali.Na
          pewno pomoglabym W POTRZEBIE (ciezka choroba, mizerna wdowia rencina itp)
          • mini_mini26 Re: Rodzic - sponsor??? 10.08.08, 22:36
            Nie śpimy na kasie:)
            Starcza nam od 1 do 1, czasami możemy coś odłożyć.

            Mają dwa mieszkania - jedno, w którym mieszkają, drugie wykupione babci, która
            jeszcze tam mieszka, ale raczej w przyszłości, jak to określił mój narzeczony
            będą woleli zatrzymać je dla siebie.

            Moi rodzice podobna sytuacja - dom + mieszkanie, które zamierzają wynająć,
            spłacić za to jakieś swoje długi itp.
            My zaczęliśmy już nową drogę życia, mamy dziecko, wynajmujemy mieszkanie.
            Widzimy, że znajomym rodzina dużo pomaga, stąd też moje pytanie.
            • baba67 Re: Rodzic - sponsor??? 11.08.08, 15:56
              No to oni nie maja dwoch mieszkan.To jest maja tylko formalnie.
              Przez maja dwa mieszkania ja rozumim jedno swoje drugie puste na wynajem.Nie
              wyobrazalabym sobie w takiej sytuacji zebysmy my w takiej sytuacji (mieszkanie
              puste) jeszcze wspomagac rodzicow finansowo.
        • eeela Re: Rodzic - sponsor??? 11.08.08, 11:36

          > O to właśnie mi chodziło. Czy rodzie pomagają/pomagali Wam na starcie, na nowej
          > drodze życia, w jakis sposób zabezpieczyli Wam przyszłość?

          Pomagali mi ogromnie podczas całych moich studiów, nie żałowali grosza na nic,
          choć sami go wiele nie mieli. Mama potrafiła nie kupić sobie butów na zimę, żeby
          pomóc mi w remoncie mieszkania albo sprowadzić książki z zagranicy. Dlatego dziś
          z radością podejmuję się finansowego wspierania jej tu i ówdzie, bo czuję, że
          mogę się jej w końcu za to wszystko jakoś odwdzięczyć.
    • sloncezaoknem Re: Rodzic - sponsor??? 10.08.08, 18:18
      My czasem dostajemy pieniądze od mojej mamy lub teściów - zawsze na zasadzie
      niespodziewanego prezentu - po prostu co jakiś czas nagle znajdujemy na koncie
      kilkaset złotych więcej. Zawsze dzwonimy z podziękowaniem i z "naprawdę nie
      trzeba" i zawsze słyszymy, że "młodym zawsze się przyda, jeszcze pamiętamy, jak
      to było". No więc dziękujemy i cieszymy się :) Staramy się też odwdzięczać jak
      możemy - ostatnio zbieraliśmy pół roku i kupiliśmy teściom dobre rowery (nie
      mieli, a lubią jeździć, zawsze pożyczali). Tak że w sumie trudno powiedzieć,
      żebyśmy byli zupełnie samodzielni - ale też nigdy o pieniądze nie prosimy ani
      nie uważamy, żeby cokolwiek nam się należało.
      • simply_z Re: Rodzic - sponsor??? 10.08.08, 18:23
        pomagaja ale..tylko dlatego ,ze jeszcze nie pracuje na caly etat..
        • agaoki Re: Rodzic - sponsor??? 10.08.08, 18:37
          jedni i drudzy rodzice wspomagają nas na tyle, na ile ich stać. moi rodzice nie
          mają za dużo kasy, więc zaopatrują nas głównie spożywczo - dostajemy od nich
          wiejskie jaja, przetwory na zimę, latem warzywa z ogródka. ale od czasu do czasu
          mama parę złotych też podeśle. teściom powodzi się dobrze, dostaliśmy od nich
          pieniądze na remont nowego mieszkania. dostaliśmy też od nich samochód (stary i
          używany, nie myślcie sobie nie wiadomo czego). od rodziców mamy też dvd,
          kuchenkę mikrofalową, elektryczną maszynkę do mięsa. acha, i teściowa opłaciła
          mój kurs prawa jazdy.
          nie widzę w tym nic dziwnego - wiadomo, że młodzi w Polsce mają ciężko, a
          rodzice chcą pomóc. ale oni wiedzą, że my tymi pieniędzmi dobrze gospodarujemy,
          nie wydajemy na bzdety.
          muszę też podkreślić, że my też nie zapominamy o rodzicach - obie mamy
          zaopatrujemy regularnie w kosmetyki, doładowujemy im komórki, robimy też inne
          prezenty i pomagamy na wiele innych sposobów.
          • agaoki Re: Rodzic - sponsor??? 10.08.08, 18:40
            wśród naszych znajomych jest to zjawisko bardzo popularne i całkiem normalne. u
            nas ro jeszcze nic. jedni znajomi dostali od teściów mieszkanie, a potem dom.
            kilku innych też dostało mieszkania. ludzie dostają od rodziców samochody,
            wyposażenie mieszkania.
          • mag0808 Re: Rodzic - sponsor??? 12.08.08, 13:51
            normalna sprawa - mogą i chcą pomóc - pomagają, Wy się w miarę
            możliwości odwdzięczacie, zdrowy układ
    • bertrada Re: Rodzic - sponsor??? 10.08.08, 18:41
      A co za różnica czy pomogą teraz czy po śmierci. Jakoś nie słyszałam o sytuacji,
      żeby ktoś uniósł się honorem i odmówił spadku. Mało tego, jeszcze się sądzą o
      takowy.

      Najczęściej jak rodzice odmawiają sponsorowania to dlatego, że są z dziećmi w
      konflikcie i np nie akceptują synowej czy zięcia, na zasadzie wyszłaś/eś za
      nieudacznika zamiast za nadzianego syna/córkę kolegi ojca to sobie radź sam/a.
      Im szybciej ci bieda dokuczy tym szybciej wrócisz.
      • agaoki Re: Rodzic - sponsor??? 10.08.08, 18:58
        a znajomi mają dwie córki, jednej kupili mieszkanie, drugiej wybudowali dom, obu
        wyprawili wielkie i wystawne wesela, każda dostała niezły samochód.
        a znałam też taką córkę bardzo bogatych ludzi, która już w wieku 18lat miała
        zapewnione mieszkanie, na 18stkę dostała terenówkę, zjeździła cały świat.
        więc nie mam kompleksów, że dostaliśmy tych kilka tys.na remont czy stary samochód.
    • wyssana.z.palca Re: Rodzic - sponsor??? 10.08.08, 19:22
      na starcie pomagali (pomagaja) i mnie i siostrze. moi rodzice maja
      takie przekonanie, filozofie, ze pieniadze MUSZA byc na
      wyksztalcenie i jak najlepszy start w zyciu. a co my z tym zrobimy,
      to nasza sprawa :) jestem im za to bardzo wdzieczna, bo wiem nie
      wszyscy moga miec taki komfort i warunki. znam wartosc i szanuje
      pieniadze. a sama bede pomagac rodzicom jak tylko bede mogla. (w
      koncu inwestuja tez we mnie ;) )
    • burza4 Re: Rodzic - sponsor??? 10.08.08, 19:43
      Generalnie - jeśli rodzice nie są krezusami jest to żenada. Co
      innego sporadyczna pomoc w podbramkowej sytuacji, co innego
      żerowanie na dobroci rodziców. Tym bardziej, że w tym przypadku
      średniozamożni sposorują zagraniczne wczasy. Ciekawe kiedy (o ile w
      ogóle) sami na takich byli.

      a tekst że co to za różnica, bo spadku nikt nie odmawia mnie po
      prostu powalił. Jednak w polskiej rzeczywistości rodzice pomagając -
      odmawiają sobie. Niektórzy nie widzą w tym nic zdrożnego, że biorą
      kasę, a matka czeka pół roku na wizytę u specjalisty z NFZ, bo
      szkoda jej zapłacić 100 zł za prywatną.

      mogę i zapewne będę pomagać dziecku, ale w żadnym wypadku nie będę
      jej demotywować podsuwając wszystko pod nos. Jeśli będzie chciała
      lepszych wakacji - będzie musiała wykombinować jak na nie zarobić.
    • rose-ana Re: Rodzic - sponsor??? 10.08.08, 19:51
      Mam znajomą, która ma 34 lata i rodzice składają sie z nią po połowie na jej
      utrzymanie. Fakt, dziewczyna nie zarabia kokosów, ale dzięki temu utrzymywaniu
      przez rodziców nie musi sie ograniczać - chce buty to ok, chce wyjechać też nie
      ma problemu. Dla mnie to trochę dziwne, aczkolwiek dziewczyna ma wygodnie. Kiedy
      ja zaczęłam zarabiać mieszkałam z rodzicami i nie musiałam sie dokładać "do
      domu", ale o jakimś dawaniu mi pieniędzy przez rodziców nie było mowy. A
      wyprowadziłam sie kiedy było mnie na to stać.
    • kaamilka Re: Rodzic - sponsor??? 10.08.08, 20:10
      jakoś nie rozumiem problemu...? Mieszkamy z mężem razem ponad dwa
      lata i zaraz po tym jak zamieszkaliśmy razem urządziliśmy mieszkanie
      od a do z. Nie mieliśmy tylko tv, bo uważaliśmy, że nie jest nam
      potrzebny. I na najbliższe boże narodzenie dostaliśmy od moich
      rodziców lcd. I co? Miałam powiedzieć: nie dziękuję, nic od Was nie
      chcemy? Jak by się rodzice poczuli? Albo wesele - sami za nie
      płaciliśmy w całości. Po ślubie mama nas wzięła na obiad i dała nam
      lokatę z kwotą która pokryłaby całe wesele - też miałam powiedzieć:
      nie mamo, nie mogę tego przyjąć. Wiem, że stać moją mamę i teściów
      na takie prezenty, i wiem też, że im samym dawanie sprawia
      przyjemność. Dlaczego miałabym im odmawiać?
    • nadinka_nadinka Re: Rodzic - sponsor??? 10.08.08, 20:12
      Moja mama regularnie zapełnia mi przysłowiową lodówkę pierogami, które
      uwielbiam, a których mi się nie chce lepić i przetworami, których również nie
      chce mi się robić (grzyby w occie, kiszone ogórki na zimę itp.)

      • cledomro Re: Rodzic - sponsor??? 10.08.08, 20:24
        a jakie jest przysłowie z lodówką, bo nie znam?
        • polishgirl25 Re: Rodzic - sponsor??? 10.08.08, 22:01
          Czytam wasze komentarze i az Wam zazdroszcze. Ponad rok temu
          pozyczylam dla moich rodzicow kwote ponad 20 tysiecy zlotych (kwote
          ta moj tata wlozyl do banku, jak sie urodzilam), bo kupowali nowy
          dom. Od razu po sprzedaniu szeregowki mieli mi oddac pieniadze. Dom
          sprzedali, ponad pol roku temu, a ja nadal czekam na pieniadze. Byli
          w tym czasie juz dwa razy na wakacjach za granica (Majorka,
          Teneryfa), wyposazyli nowy dom itp. Ja nie pracuje, utrzymuje mnie
          moj narzeczony. Za miesiac ide na studia, za ktore musze zaplacic.
          Caly czas slysze,ze mi te pieniadze oddadza, ostatnio uslyszalam, ze
          beda mnie splacac w ratach. A umawialismy sie przeciez inaczej, ze
          oddadza mi cala kwote w lutym...Zdziwieni sa, ze ja sie od nich
          oddalam, przestalam juz im przypominac nawet o pieniadzach... Ja nie
          czekam na pomoc finansowa od rodzicow, ja czekam na wlasne
          pieniadze. I co Wy na to?
          • izabellaz1 Re: Rodzic - sponsor??? 10.08.08, 22:12
            polishgirl25 napisała:

            > przestalam juz im przypominac nawet o pieniadzach... Ja nie
            > czekam na pomoc finansowa od rodzicow, ja czekam na wlasne
            > pieniadze. I co Wy na to?

            Przypominaj dalej. Dwa razy częściej.
            • baba67 Re: Rodzic - sponsor??? 11.08.08, 16:01
              Ale tak naprawde to byly ich pieniadze, ktorze Ci obiecali, ale ich nie
              dostalas, dobrze zrozumialam. To mial byc troche jakby Twoj posag ?
              Szczerze mowiac ja bym tez nie dala pieniedzy dziecku ktore nic nie robi tylko
              na nie czeka, a udaje dorosla nie za swoja kase.
              • polishgirl25 Re: Rodzic - sponsor??? 11.08.08, 17:11
                Wiesz, konto bylo na moje imie i nazwisko, w kazdej chiwili moglam
                pieniadza podjac, po ukonczeniu 18 lat. I tylko ja mialam prawo nimi
                dysponowac.Co do udawania doroslej i nic nie robienia to pojecie
                wzgledne. Zajmuje sie kims bardzo bliskim dla mnie, kto wlasnie
                umiera na moich oczach. Wiec sama osadz, czy jestem leniwa, czy ktos
                nie zachowuje sie w porzadku w stosunku do mnie.
                • baba67 Re: Rodzic - sponsor??? 11.08.08, 17:17
                  No jesli tak, to rzeczywiscie rodzice nie postepuja wobec Ciebie fair. A
                  Twojego pierwszego postu moznaby wywnioskowac, ze niepracujaca smarkata
                  rozpoczela "dorosle " zycie przykleiwszy sie do "narzeczonego" i czekajac na
                  pieniazki obiecane od rodzicow.
                  Ja na ich miejscu (w tej hipotetycznej sytuacji) bym kasy nie dala dopoki do
                  radosnej sarenki to i owo nie dojdzie.
                  • catriona Re: Rodzic - sponsor??? 11.08.08, 22:45
                    baba67 napisała:

                    > No jesli tak, to rzeczywiscie rodzice nie postepuja wobec Ciebie fair. A
                    > Twojego pierwszego postu moznaby wywnioskowac, ze niepracujaca smarkata
                    > rozpoczela "dorosle " zycie przykleiwszy sie do "narzeczonego" i czekajac na
                    > pieniazki obiecane od rodzicow.
                    > Ja na ich miejscu (w tej hipotetycznej sytuacji) bym kasy nie dala dopoki do
                    > radosnej sarenki to i owo nie dojdzie.

                    @ Baba67 - Ho ho ho!!!!

                    @ Polishgirl - powodzenia - czasem sie tak sklada ze sie ludzie nawzajem rozczarowuja i wiadomo ze duzo gorzej jak to sa ludzie bliscy.. Mam nadzieje ze dasz rade naprawic ta sytuacje
                    - powodzenia.
                  • mag0808 Re: Rodzic - sponsor??? 12.08.08, 14:05
                    ja już bym chyba nic od nich nie chciała. kto daje i odbiera....
    • winomusujace Re: Rodzic - sponsor??? 10.08.08, 22:50
      Od rodziców dostaliśmy z mężem dobre wykształcenie.
      mieszkanie kupiłam sama, auto też, na wakacje jeździmy za własne,
      ślub organizowaliśmy za własną kasę, od moich rodziców raz na czas
      dostajemny jakieś prezenty, coś do domu etc - to co mają ochotę nam
      dać, bez wymuszania, bez proszenia - w zasadzie dlatego bo oni
      czasami chcą nam coś dać i cieszą się jak mogą.

      Jakieś pieniądze raz na czas wciska nam moja Babcia, która jest
      dobrze sytuowana i lubi raz na czas np dać nam jakieś pieniądze,
      jeżeli wie że np gdzieś jedziemy etc.Nigdy jej o to nie prosimy, nie
      pożyczamy.

      Od rodziców mojego męża nie dostajemy nic, poza naprawdę
      symbolicznymi prezentami na róźne okazje, ale oni mają na głowie
      wiele lat młodszą siostrę mojego męża która studiuje.

      Nasi rodzice mają swoje domym, prace etc nie mają żadnych ekstra
      nieruchomości, ale wiem że przynajmniej w mojej części rodziny,
      gdyby takie były na pewno chcieliby żebyśmy z nich korzystali bo
      sami mają dość na życie na dobrym poziomie, a nie mają jakiejś
      obsesji gromadzenia środków niewiadomo po co, gdyby wiedzieli że np
      dzięki temu my nie musielibyśmy spłacać raty kredytu.


      My też kupujemy im prezenty, spełniamy małe marzenia, taka tam
      równowaga.
    • dzikoozka Re: Rodzic - sponsor??? 11.08.08, 09:24
      Nie biorę, nie dostaję, nie oczekuję żadnej kasy od rodziców.
      Chociaż wiem, ze gdyby byli b. bogaci, chcieliby mi dac :))
    • mrsnice Re: Rodzic - sponsor??? 11.08.08, 09:43
      ja uwielbiam raz na jakiś czas wrzucić mojemu, już pracującemu
      dziecku jakąś sumkę na konto. Widzieć radość w oczach dziecka -
      bezcenne!
    • figgin1 Re: Rodzic - sponsor??? 11.08.08, 11:13
      Kiedy pojechałam na wakacje zapomniałam zapłacić rachunki i rodzice zapłacili je
      za mnie. Powiedzieli żebym nie oddawała im kasy. Parę razy prosiłam, żeby
      pojechali ze mną na zakupy (jestem bezsamochodowa i upierali sie, żeby je za
      mnie zapłacić. Ale ja żyję na własny rachunek od pół roku dopiero, jeszcze nie
      ciachnęliśmy pępowiny.
    • malutka_kropka82 Re: Rodzic - sponsor??? 11.08.08, 11:28
      Normalne jest, że rodzice chcą pomagać dzieciom, zwłaszcza, jeśli te zaczynają
      dopiero wchodzić w samodzielność. Od moich rodziców w prezencie ślubnym
      dostaliśmy lodówkę. Pomagali też wyposażyć mieszkanie, np. załatwili meble
      (które ktoś chciał wyrzucić, a były w świetnym stanie), czy oddali nam sprzęt
      (naczynia, sztućce, ręczniki, garnki), których mieli nadwyżkę i z nich nie
      korzystali. Nie wyobrażam sobie jednak sytuacji, kiedy rodzice fundują dorosłym
      dzieciom wczasy zagraniczne. Wychodzę z założenia, że jak nie mam kasy, to nie
      jadę. Moi rodzice przychylili by mi nieba, ale takiego prezentu bym nie
      przyjęła, bo uważam, że to już przesada. Gryzłoby mnie potem sumienie.
    • kachaa17 Re: Rodzic - sponsor??? 11.08.08, 11:40
      moi rodzice nie pomagają finansowo bo nie ma takiej potrzeby. My lepiej
      zarabiamy niż oni. Ale zawsze jak jesteśmy u nich to dostajemy prowiant:
      przetwory, wędliny własnej roboty itp. Od teściowej też zawsze wyjeżdżamy
      obładowani wiktuałami a dodatkowo czasem np. na święta Bożego Narodzenia
      dostajemy większą kwotę pieniędzy w prezencie. Teściowa też ni musi nam dawać
      ale po prostu chce. Czasem też babcia męża coś dorzuci.
      Ostatnio np. jak byłam bez pracy to mama zapytała mnie czy mam pieniądze, bo
      może potrzeba to ona by wspomogła. Oczywiście nie potrzebowałam bo mąż pracował
      ale miło wiedzieć, że jakby co to nie zostanę na lodzie.
      • malutka_kropka82 Re: Rodzic - sponsor??? 11.08.08, 11:54
        No właśnie, takie wsparcie jest ważniejsze, od finansowania wycieczki
        zagranicznej. Ja także staram się przemycać (bo otwarcie nigdy ode mnie nic nie
        przyjmą) pomoc moim rodzicom. Jak już pisałam pomagali w miarę swoich możliwości
        na początku małżeństwa, jak razem z mężem mieliśmy 500 zł. na życie. Teraz mój
        mąż świetnie zarabia i pomoc finansowa jest nam niepotrzebna. A gdybym jeszcze
        przyjmowała od nich kasę, to byłoby to zwykłe pasożytnictwo!!! Już dosyć od nich
        dostałam, czas, żebym ja się teraz zrewanżowała!
        • griswold79 Re: Rodzic - sponsor??? 11.08.08, 19:33
          Ja znam malzenstwo z dzieckiem, którym jej rodzice wyremontowali
          polowe domu, a wiec "są na swoim". Czyli na chate nie musieli
          pracowac. Dostali auto, wyposazono im chatę. Rachunkow nie płacą, na
          obiadki woła mamusia (która notabene pracuje od switu do popoludnia,
          ale wstaje po 5.00 rano, zeby zrobic obiad no i odgrzewa go po
          pracy). Pranie robi mamusia po pracy. Na marginesie córka nie
          pracuje i ma tylko dziecko na głowie. Zięć szkoły nie skonczył no
          bo "nie martw sie, bedziesz pracował z moim tatą". Jak nie
          pracował "nie martw sie, wiesz ze jakby co są rodzice". No i w tym
          przypadku tak to bedzie wyglądało (czyli zmian w przejsciu na
          samodzielnosc nie bedzie) bo wg rodziców i dzieci to normalne. A oni
          sie bardzo przejmują zeby córce i zięciowi było ok i sie nie
          stresowali. Takie głaskanie po dupciach.
          Myslałem ze to odosobniony przypadek, bo wierzyc mi sie w to nie
          chciało gdy o tym usłyszałem, ale chyba sie myliłem.
          Nie wiedziałem tylko czy to brak myslenia, głupota, robienie frajera
          jedna osoba z drugiej czy po prostu tak powinno byc w kochającej
          rodzinie. A moze robienie dzieciom krzywdy, bo kto wie czy nie
          sciagaja na nich inwalidztwa w pozniejszym zyciu.
          Dodam ze jesli chodzi o rodziców to tak samo ich wykorzystują krewni
          począwszy od pożyczek, przysług, goszczenia się u nich itp. A dla
          nich to normalne.
          Dziwne...
          • wbita_w_jego_cien Re: Rodzic - sponsor??? 11.08.08, 20:09
            Na szczęście nie znam takich małżeństw. Może zyje w innej rzeczywistosci. Nie
            wyobrazam sobie zeby po slubie czy w zwiazku z kims rodzice mnie sponsorowali,
            dokladali mi kase, zapelniali lodowke czy kupowali wczasy lub samochod,
            niedorzecznosc.
            Chcesz byc dorosly i odpowiedzialny, sam zarob na siebie. Ja tak uwazam.
            I po czesci, choc raz zgadzam sie ze zdaniem Ally, nieudacznicy zyciowi.

            Naleze do osob ktore ciesza sie z rzeczy na ktore same zarobily, sa zaradne
            zyciowo, samodzielne, nie lubie byc zalezna finansowo od kogos, w grę wchodzi
            jedynie pozyczka finansowa ale zwrotna.
            • winomusujace Re: Rodzic - sponsor??? 11.08.08, 20:27
              Bez przesady, należy odróżnić żerowanie na rodzicach, których nie
              stać na pomoc, a np prezenty czy pomoc od rodziców/ rodziny którzy
              niczego sobie nie odmawiają dając nam coś a wręcz cieszą się że mogą
              coś dać.

              W mojej rodzinie panują takie układy że nawet do głowy by mi nie
              przyszło takie sformułowanie po otrzymaniu prezentu jak "zależność
              finansowa od kogoś". A gdy moja Mama szuka jakiegoś prezentu dla Nas
              pół roku, to wiem że dużo większą przykrość sprawiłabym jej
              odmawiając i mówiąc "nie chcę być zależna od kogoś", niż przyjmując
              prezent ( i dokładnie tak samo poczułabym się w drugą stronę )

              Bardzo dojrzałe to zresztą oceniać wszystkich którzy biorą od
              rodziców pieniądze jako nieudaczników i wrzucać ich do jednego
              worka, oby życie nie postawiło Cię nigdy w takiej sytuacji że
              będziesz zmuszona sięgnąć po tę pomoc.
    • cala_w_kwiatkach Re: Rodzic - sponsor??? 11.08.08, 22:08
      dla mnie to dziwna sytuacja, ze rodzice maja wolne mieszkanie, ktore
      zamierzaja komus wynajac a wy sami wynajmujecie od kogos i placicie
      za to obcej osobie
      wiem, ze w rodzinie uklady sa rozne i czasem lepiej dorabiac sie
      samemu, niz korzystac z pomocy czy przyslugi bliskich, ale wedlug
      mnie lepiej placic te pieniadze za wynajem rodzinie niz obcym
      • baba67 Re: Rodzic - sponsor??? 12.08.08, 13:11
        Zdawaloby sie, ze logiczne byloby wynajmowac od rodzicow, ktorzy w ten sposob
        maja cos ekstra kase,ktora im jest po prostu potrzebna.
        Ale jest roznie-czasem to mieszkanie niewygodnie polozone, czasem jest za duze
        na potrzeby mlodych i ma duzy czynsz, w koncu sa rodzice, zwlaszcza mamuski,
        ktore by ciagle wpadaly nawet jesli czynsz bylby rynkowy.
    • morzeczerwone Re: Rodzic - sponsor??? 11.08.08, 22:31
      rodzicem jest się zawsze choćy miało się 80 lat, a dziecko 60.
      Rodzice zawsze powinni wspierać dzieci, w zależności od swoich
      możliwości. Dla jednych będzie to mieszkanie w prezencie, dla innych
      opieka nad wnukami lub domowe pierogi. Ale jak trzeba, to dzieci
      powinny wspierać rodziców.
      • des4 odróżnijmy dwie rzeczy 12.08.08, 08:59
        stały sponsoring dorosłych, pracujacych i zarabiajacych ludzi od
        pomocy na "starcie"...

        o ile pierwsza rzecz może dziwić i bulwersować, zwłaszcza jeśli
        rodzicom się nie przelewa, to druga systuacja jest jak najbardziej
        powszechna i normalna...

        dziwią mnie głosy "nie wyobrażam sobie żeby za moje wesele mieli
        płacic rodzice"...owszem jeśli slub biorą "przechodzone" pary o
        ustablilizowZnej sytuacji finansowej, to czemu nie...jednak to
        raczej margines, o wiele czesciej jest tak że dziewczyna jest np.
        jeszcze w trakcie studiów lub swiezo po, a narzeczony też od
        niedawna pracuje...skad oni mają wziąc kasę na ślub/wesele??? mają
        czekać x lat nim się dorobią??? jeśli rodzice kochają, nie
        przemiraja z tego powodu glodem, a chca wspomóc mlodych na starcie,
        to czemu nie..."od tego" przecież także są...my też bedziemy starali
        się wspomóc nasze dzieci kiedy przyjdzie czas, tak ten świat jest
        urządzony...nie kazdy dysponuje od razu majatkiem i dochodami
        zapewniającymi mieszkanie, smaochód itp...jesli mozna mlodym pomóc
        to jak najbardziej pownno się to robić...
        • wyssana.z.palca Re: odróżnijmy dwie rzeczy 12.08.08, 10:05
          zgadzam sie z tym. poza tym chcialam jeszcze napisac, ze rodzice
          powinni wczesniej wiedziec i pomyslec ze dziecko kiedys pojdzie na
          studia, ze bedzie chcialo miec wesele, ze zacznei samodzielnie zyc
          i... pienaidze na to powinny byc! przeciez takie rzeczy nie spadaja
          z nieba i moim zdaniem rodzice powinni juz wczesniej o tym myslec i
          miec odlozona jakas sume np. na "slub corki" czy cos. kwestia
          dalekowzrocznosci.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka