Dodaj do ulubionych

Rachunki w związku

21.08.08, 21:54
zaniedługo mam zamieszkać z moim partnerem. Mieszkanie jest moje - w
sensie - ja wzięłam kredyt, który opłacam sama, ja płacę za czynsz i
opłaty za media, ale to się ma zmienić. On zaproponował, żebyśmy
dzielili się rachunkami tak:
ja - cała rata kredytu (to oczywiste),
wszystkie inne opłaty za mieszkanie: czynsz, media, TV, interent -
po połowie.
Czy uważacie, ze taki podział jest fair??
Ja uważam, ze nie za bardzo - w każdym miesiącu będę "do tyłu" o
kwotę raty i jeszcze mam dokładać połowę do utrzymania miezkania, on
będzie miał tylko te opłaty.
Uważam, że powinien wziąć na siebie trochę więcej opłat - np. cały
czynsz - co o tym myślicie??
Kredyt wzięłam ja i chcę go spłacać sama, ale jak by nie było - mamy
mieszkać razem.
Obserwuj wątek
    • hugolinka Re: Rachunki w związku 21.08.08, 21:57
      hm... mam troszkę inną sytuację, to ja zamieszkałam u chłopaka, ale
      wszystkie pieniadze mamy wspólne i razem planujemy wydatki. W takiej
      sytuacji nie ma problemów co kto płaci. Wszystko traktujemy jak
      wspólne.

      Ale chyba troszkę rozumiem Twojego faceta. W końcu jeżeli się
      rozstaniecie (czego wam nie życzę) mieszkanie zostanie Twoje a on
      pomimo, że płacił kredyt zostanie bez mieszkania
      • od_teraz Re: Rachunki w związku 21.08.08, 22:18
        uwazam, ze propozycja twojego chlopaka jest sluszna!
        on chce ponosic połowe kosztów zycia i tyle. dlaczego mialby placic za ciebie?
        przeciez sama placisz raty za swoje mieszkanie i w razie rozejscia to mieszkanie
        bedzie tylko twoje, prawda?
        • dzikoozka Re: Rachunki w związku 22.08.08, 10:19
          tak, ale dzięki niej o nie musi niczego wynajmować, mieszkanie ma za
          friko, to jest fair?
          Ludzie muszą utrzymywac sie samodzielnie, na koszt utrzymania
          wchodzi żywność, ciuchy, mieszkanie I opłąty mieszkaniowe, Ona mu
          daje mieszkanie de facto za frico.
          • od_teraz Re: Rachunki w związku 22.08.08, 14:57
            pytanie brzmi: czy ona chce mieszkac ze swoim mezczyzna? czy chce miec
            wspollokatora, ktory bedzie jej placil za wynajem?
          • lacido Re: Rachunki w związku 22.08.08, 23:17
            tzn że ona ma na nim jeszcze zarobić?
        • agagin RSluszna propozycja 14.01.09, 18:40
          Uwazam, ze propozycja jest sluszna.
          Mieszkanie jest Twoje, wiec Ty splacasz rate kredytu.
          A reszta po polowie. Tak samo bede sie dzielic z moim facetem.
      • iberia.pl hugolinka 22.08.08, 11:16
        hugolinka napisała:


        > Ale chyba troszkę rozumiem Twojego faceta. W końcu jeżeli się
        > rozstaniecie (czego wam nie życzę) mieszkanie zostanie Twoje a on
        > pomimo, że płacił kredyt zostanie bez mieszkania

        autorka wyraznie zaznaczyla, ze kredyt splaca sama, choci Jej o
        podzial oplat a nie kredyt.
    • dafos Re: Rachunki w związku 21.08.08, 21:58
      A jak przestaniecie mieszkac razem i wyprosisz Pana z domu (a rate
      płaciłaś sama na siebie, bo mieszkanie Twoje), to zwrócisz mu
      różnicę w większej kwocie, która wpłacał z tytułu różych
      rachunków?:):)
      • ma_gala Re: Rachunki w związku 21.08.08, 22:03
        :-) gdybym mieszkała u niego - sytuacja byłaby analogiczna, prawda??
        tutaj dochodzą jeszcze rachunki za jedzenie i zaopatrzenie lodówki -
        jakoś nie chce mi się wierzyć, żeby mój luby wziął to na siebie! po
        prostu u mnie w domu tak było - to ojciec pokrywał większą część
        rachunków za mieszkanie (ale nie wszystkie!)
        a mnie chodzi o jako takie wyrównanie kwot płaconych za mieszkanie.
        Zarabiamy bardzo podobnie.
      • zimowowkolo Re: Rachunki w związku 15.01.09, 20:50
        To jezeli chlopak bedzie wynajmowal mieszkanie/pokoj u kogokolwiek,
        to w momencie wyprowadzki wlasciciel jest zobligowany oddac porcje
        pieniedzy ktore zostaly mu zaplacone za wynajem? Bzdury piszecie.

        To ze dziewczyna splaca kredyt nie ma nic wspolnego z faktem
        wspolnego zamieszkania. Chlopak powinien czuc sie zobligowany i
        podzielic wydatki mieszkaniowe po polowie. Nie wazne ze to
        mieszkanie jego dziewczyny bo przeciez mieszkac tam bedzie tak jak i
        ona. Nie badzcie hipokrytami i spojrzcie na sprawe obiektywnie.

    • sabriel Re: Rachunki w związku 21.08.08, 22:01
      Jak dla mnie to podział jest sprawiedliwy.Kredytu nie powinien spłacać bo
      mieszkanko jest twoje, a nie jego.Reszta opłat po połowie.
      • ma_gala Re: Rachunki w związku 21.08.08, 22:05
        czyli - ja nie mam połowy wypłaty, a więc nie stać mnie na
        przyjamności - a on tylko dokłada się do wspólnego życia i ma na:
        hobby, imprezy, knajpy??
        eh, gdzie Ci faceci, którzy zdejmują kobietom ciężar utrzymania domu
        z barek... ;-)
        • hugolinka Re: Rachunki w związku 21.08.08, 22:09
          Nie wiem czy wolałabyś być na jego miejscu. W takim układzie w razie
          rozstania to Ty zostalabyś bez mieszkania.
        • sabriel Re: Rachunki w związku 21.08.08, 22:11
          Nie masz połowy wypłaty bo masz kredyt na SWOJE,WŁASNE mieszkanie.
          On nie płaci kredytu,ale nie ma mieszkania.
          Ciężar utrzymania domu z tego co napisałaś ma być rozłożony po równo(tj. reszta
          opłat).
        • od_teraz Re: Rachunki w związku 21.08.08, 22:21
          jestes powazna? przeciez on polowe kosztów zabiera - swoja czesc. kredyt to
          twoja decyzja, moglas wydawac pieniadze na picie i imprezy, tylko gdzie bedziesz
          mieszkala na stare lata? szkoda ze twoj mezczyzna o tym nie pomyslal. pewnie za
          kilka lat jak sie rozstaniecie uzmyslowi sobie, ze np. placil za ciebie, kupowal
          ci itd, bo ty nie mialas bo placilas raty, a teraz on bedzie bez niczego a ty z
          wlasnym mieszkaniem. to takie czarnowidztwo.
          • ma_gala Re: Rachunki w związku 21.08.08, 22:34
            do od_teraz - on niczego mi nie kupuje - w sensie: ciuchy,
            kosmetyki. A wspólne wyjścia finansujemy albo po połowie albo na
            zmianę.
            • od_teraz Re: Rachunki w związku 21.08.08, 22:42
              i tak powinno byc :))))
        • ciaew Re: Rachunki w związku 21.08.08, 22:26
          > czyli - ja nie mam połowy wypłaty, a więc nie stać mnie na
          > przyjamności - a on tylko dokłada się do wspólnego życia i ma na:
          > hobby, imprezy, knajpy??
          > eh, gdzie Ci faceci, którzy zdejmują kobietom ciężar utrzymania domu
          > z barek... ;-)

          jak się bierze kredyt na mieszkanie SAMEMU to należy się liczyć z tym, że na
          inne przyjemności może zabraknąć. dorośnij.
          zresztą i tak cię odciąży, bo gdybyś dalej mieszkała pieniędzy miałabyś jeszcze
          mniej, prawda? (bo przecież teraz media, czynsze i inne stałe opłaty wyniosą cię
          mniej - to sobie przeznacz na hobby).
        • cloclo80 Re: Rachunki w związku 22.08.08, 23:46
          Przecież twój(?) facet jest tylko gościem w twoim mieszkaniu. Jak mu powiesz
          wynocha, to gość nie będzie miał absolutnie nic do gadania tylko pozbierać swoje
          rzeczy. Byłby dość nierozsądny gdyby pokrywał coś więcej niż tylko koszy
          użytkowania mieszkania.
    • mr_woland Re: Rachunki w związku 21.08.08, 22:14
      ja mysle, ze powinien troche wiecej placic za mieszkanie niz po polowie, wlasnie np. caly czynsz
      • hugolinka Re: Rachunki w związku 21.08.08, 22:20
        za wielkiego doświadczenia nie mam, ale dla mnie to dziwna sprawa.
        Kolezanka mieszka z mężem i do tej pory każde z nich ma SWOJĄ
        wypłatę, wszystkie rachunki na pół. Jak idą do baru każde płaci za
        siebie, jak gotują kolację obiad itp. to składają się po połowie.
        Każdy do lodówki kupuje to co lubi a jak to drugie zje musi
        odkupić...
        Ja jak nie mieszkałam z chłopakiem było mi głupio, żeby on za
        wszytsko płacił. Jak np. zaprosił mnie gdzieś starałam sie
        zrewanżować, nie chciałam, żeby myślał że chodzi mi o jego kase. Jak
        zamieszkalismy razem szybko doszlismy do wniosku ze cala kasa jest
        wspólna. Razem planujemy wszystkie wydatki, zakupy robimy wspólnie.
        Nie dzielimy ze ja wydałam na siebie tyle a on tyle.
        • mr_woland Re: Rachunki w związku 21.08.08, 22:22
          z mezem mieszka i wszystko na pol???????? nawet jak ktos komus cos zje to musi odkupic???????????? <szok> :-/
          • od_teraz Re: Rachunki w związku 21.08.08, 22:23
            ja jestem za wspolna kasa :)
          • hugolinka Re: Rachunki w związku 21.08.08, 22:26
            szok szok, znam tylko jeden taki przypadek. Gdyby u mnie miało tak
            byc to wolałabym byc sama
            • vandikia Re: Rachunki w związku 25.08.08, 12:14
              etam szok, coraz czesciej spotykany uklad
              ja z mezem tez dziele mniej wiecej po polowie wydatki, albo umawiamy sie kto za
              co placi i mamy osobne konta
              • mrsnice Re: Rachunki w związku 15.01.09, 14:44
                my też mamy wszstko osobno. I nie wyobrażam sobie, żeby mogło być
                inaczej. Nie chcę, żeby mi ktoś, nawet mąż, do mojej kasy zaglądał.
                • bugmenot2008_2 Re: Rachunki w związku 15.01.09, 15:07
                  No ale gdzie sie podzialo zaufanie? Nie ufasz swojemu "misiowi"?
      • lacido Re: Rachunki w związku 22.08.08, 23:20
        bo więcej miejsca zajmuje i więcej wody zużywa <lol>
    • cartahena Re: Rachunki w związku 21.08.08, 22:23
      A dlaczego wlasciwie chcesz z nim zamieszkac? On nie ma swojego
      mieszkania? Chcecie mieszkac razem, czyli nie mozecie bez siebie
      wytrzymac pare godzin, a nie mozecie sie porozumiec w sprawie
      finansow? Jakos nie wyglada mi to przyszlosciowo, ale ja jestem
      niedzisiejsza i nie popieram konkubinatow.
      Na ogol to kobieta wprowadza sie do mezczyzny. U Ciebie jest
      odwrotnie, wiec powiem przewrotnie: chcesz chlopa na wylacznosc, to
      plac ;-).
      • ma_gala Re: Rachunki w związku 21.08.08, 22:33
        chcemy razem zamieszkać, bo nam na sobie zależy, chcemy też zobaczyć
        czy będzie nam razem dobrze, a lepszej opcji niż wspólnemie szkanie -
        nie znam. Kredyt wzięłam ja, bo chcę, aby mieszkanie było moje -
        właśnie dlatego, że już raz się musiałam od pewnego pana
        wyprowadzać. Problem polega na tym, że jeżeli ja będę pokrywać
        większośc kosztów domowych to... pachnie mi to utrzymankiem! a
        czegoś takiego bymnie zniosła! naprawdę to jest takie dziwne, że
        oczekuję od mężczyzny, że przejmie większość rachunków na siebie? on
        uważa, że "inne czasy", i ze to kobiety teraz mają się starać, a co
        za tym idzie - utrzymywać mężczyzn, ale już wie, że ze mną mu to nie
        przejdzie!
        • ciaew Re: Rachunki w związku 21.08.08, 22:37
          chcemy też zobaczyć
          > czy będzie nam razem dobrze,

          chcecie zobaczyć, więc nie wiecie. więc nie oczekuj, że TWóJ kredyt będzie ci
          ktokolwiek spłacał

          Kredyt wzięłam ja, bo chcę, aby mieszkanie było moje -

          wzięłaś ty, więc spłacaj ty.

          Problem polega na tym, że jeżeli ja będę pokrywać
          > większośc kosztów domowych to...

          koszt TWOJEGO kredytu TWOJEGO mieszkania nie jest "kosztem domowym".
          resztę wydatków zaproponował byście dzielili po połowie. właśnie wydatków
          związanych z życiem, więc w czym widzisz problem?

          naprawdę to jest takie dziwne, że
          > oczekuję od mężczyzny, że przejmie większość rachunków na siebie?

          dziwne jest, że oczekujesz od swojego chłopaka, żeby ponosił konsekwencje TWOICH
          samodzielnych decyzji. chcesz być niezależna i mieć swoje mieszkanie, więc
          spłacaj kredyt. jeśli zostaniesz sama, to koszty i tak ci wzrosną, bo zapłacisz
          cały czynsz, a nie jego połowę.

          dorośnij
        • od_teraz Re: Rachunki w związku 21.08.08, 22:44
          dziwne dla mnie to co piszesz! przeciez koszty utrzymania bedziecie ponosic po
          polowie - czynsz, zywonosc itd. wiec nie ma mowy o zadnym byciem utrzymankiem!!!
          kredyt jest twoj na twoje mieszkanie wiec płać je sama, to chyba normalne!!!
        • wanilinowa Re: Rachunki w związku 21.08.08, 23:02
          > naprawdę to jest takie dziwne, że
          > oczekuję od mężczyzny, że przejmie większość rachunków na siebie?

          tak to dziwne. zarabiacie tyle samo ale chcesz żeby to on brał na siebie
          większość opłat bo jest mężczyzną.. mówiłaś coś o utrzymankach?:)
          • kleomilka Nie zgadzam sie z wami! 22.08.08, 01:48
            Super, ze dziewczyna wziela kredyt, i jak pisze - chce go splacac
            sama.
            Ale uwazam, ze facet, w ramach tego, ze mieszka na JEJ mieszkaniu,
            powinien to jakos zrekompensowac. W koncu mieszkanie tez sie
            uzytkuje, sprzety sie zuzywaja, czasem trzeba zrobic remont.
            Dla mnie to normalne, ze dziewczyna chce mezczyzny, ktory bylby tym
            jej domowym bohaterem i bez zbednej malostkowosci wykazal sie po
            prostu klasa i gestem.
            Dobrze, ze ja na takich wykalkulowanych nie trafiam.
            Zmiany zmianami, ale pewne rzeczy nigdy sie nie przeaktualizuja. Jak
            chociazby to, ze kobieta rodzi dziecko, a mezczyzna ma byc ta
            podpora. Kiedys bylo to zbudowanie chaty, dzis jest to pomoc
            finansowa.

            p.s. a wogole co to za filozofia, ze jej miezskanie, to jej kredyt?
            Owszem jej, ale facet jest po to aby wesprzec. Jak straci prace czy
            zachoruje, to on sie odwroci plecami i powie, ze to nie jego
            interes? Kochajacy facet cieszylby sie, ze kobieta jest odwazna, no
            i nie widzialby, ze w sytuacji gdy odchodzi, jej zostalo mieszkanie.
            Wystarczajaco duzo kobiet odchodzi z niczym, a tez sie dokladaja,
            wlasna praca, praca domowa, poswieceniem.
            • ciaew Re: Nie zgadzam sie z wami! 22.08.08, 10:51
              p.s. a wogole co to za filozofia, ze jej miezskanie, to jej kredyt?
              > Owszem jej, ale facet jest po to aby wesprzec. Jak straci prace czy
              > zachoruje, to on sie odwroci plecami i powie, ze to nie jego
              > interes?

              żal mi każdego twojego przyszłego faceta.
              powtórzę poraz kolejny - dziewczyna wzięła samodzielny kredyt na własne
              mieszkanie. nie podejmowała tej decyzji z nim. chce być samodzielna i
              niezależna, co kilkakrotnie podkreślała. chce mieć swoje mieszkanie. więc niech
              je spłaca.
              a jak chce, żeby do kredytu dokładał jej się chłopak, to niech zmieni umowę
              notarialną i zrobi jego współwłaścicielem mieszkania. proste, prawda?
              • cloclo80 Re: Nie zgadzam sie z wami! 23.08.08, 00:04
                Jeśli facet ma podjąć współudział w spłacaniu kredytu musi uzyskać taki papierek
                + wyrównać udział w ratach jaki do tej pory wniosła aktualna właścicielka
                mieszkania. Inaczej jego interesy nie będą w żaden sposób zabezpieczone.
          • ma_gala Re: Rachunki w związku 24.08.08, 22:13
            tak - bo dochodzi jeszcze jedzenie, odkładanie pieniędzy na wakacje,
            na siebie i tzw. "czarnągodzinę". Mężczyźni z reguły mniej wydają,
            kupują dla siebie niż kobiety - i nie wmówisz mi, ze jest inaczej!
        • silic Re: Rachunki w związku 22.08.08, 00:58
          Problem polega na tym, że jeżeli ja będę pokrywać
          > większośc kosztów domowych to... pachnie mi to utrzymankiem!

          Ale jaka większość ? Skoro rachunki i czynsz po połowie to nie ma większości.
          Trudno, żeby on spłacał kredyt skoro to nie jego. Oczywiście jeśli chcesz,
          możesz mu wystawić rachunek za mieszkanie...tylko nie wiem czy długo pomieszkacie.

          ?naprawdę to jest takie dziwne, że
          > oczekuję od mężczyzny, że przejmie większość rachunków na siebie?

          A niby z jakiej racji ? To, że on jest mężczyzną oznacza , że ma płacić za
          ciebie rachunki ? Gdybyś takie teksy wypisywała jako mężczyzna dostałabyś łatkę
          "sknery", "niedojrzałego" i parę podobnych.
          Na jaką łatkę zasługujesz jako kobieta z takimi poglądami ?...
        • nadinka_nadinka Re: Rachunki w związku 22.08.08, 09:16
          ma_gala napisała:
          Problem polega na tym, że jeżeli ja będę pokrywać
          > większośc kosztów domowych to... pachnie mi to utrzymankiem! a
          > czegoś takiego bymnie zniosła!

          dlaczego wiekszosc, skoro rachunki bedziecie placic po polowie? jak
          przypuszczam, ze wydatki na jedzenie, sr. czystosci itp. tez? ze swoj kredyt
          bedziesz sama splacac? a co w tym dziwnego? twoj kredyt, ty plac. odwrocmy
          suytuacje: on bierze kredyt np. na samochod za 200 tys. i chce zebys mu polowe
          splacila. przeciez tez bedziesz nim jezdzic. zgadzasz sie?


          naprawdę to jest takie dziwne, że
          > oczekuję od mężczyzny, że przejmie większość rachunków na siebie?


          tak, to dziwne. teraz ty wygladasz na utrzymanke, nie on.

          on
          > uważa, że "inne czasy", i ze to kobiety teraz mają się starać, a co
          > za tym idzie - utrzymywać mężczyzn, ale już wie, że ze mną mu to nie
          > przejdzie!
    • amuga Re: Rachunki w związku 21.08.08, 22:42
      Wedlug mnie w porzadku jest ze placi polowe kosztow utrzymania
      czyli gaz, prad, kablowka itp. W koncu korzysta z tego po polowie z
      toba. Jesli chodzi o kredyt to kredyt jest twoj i ty splacasz bo
      idzie na twoje nazwisko. Jednakze powinien ci cos doplacac tak
      jakby placil za wynajem. W koncu ma za darmo mieszkanie w
      przeciwnym wypadku musialby wynajmowac i placic. Uwazam ze
      powinniscie dowiedziec sie ile kosztowaloby wynajecie takiego
      mieszkania i przynajmiej 1/3 tego moglby ci placic. W koncu im
      wiecej uzytkownikow tym szybciej "mieszkanie" sie niszczy -
      malowanie, reperacja itd. Czy jakby trzeba bylo wezwac hydraulika
      to placilibyscie na spolke czy tylko ty jako wlasciciel mieszkania?
      W przeciwnym wypadku jaki jest interes brac sobie sublokatora za
      darmo. Przeciez tracisz wolnosc i nie mozesz juz nikogo
      przyprowadzic do siebie bez jego wiedzy. W koncu nie jestescie
      malzenstwem i nie mozesz patrzec jak twoi rodzice sie dzieli
      pieniedzmi. Wy macie tylko uklad i bardzo dobrze ze dyskutujecie o
      sprawach finansowych przed, bo to jest numer 1 wszelkich problemow
      w zwiazkach. Musicie takze rozmawiac o kosztach zycia i jak je
      bedziecie dzielic. Wydaje mi sie ze powinniscie miec jakies wspolne
      konto na ktore byscie wplacali tyle samo pieniedzy i z tego konta
      placili za jedzenie, srodki czystosci i inne rzeczy z ktorych
      wspolnie bedziecie korzystac.
      I musicie dojsc do porozumienia w tych sprawach przed jego
      wprowadzeniem sie.
      Pilnuj swojego biznesu bo i tak dziewczyny zawsze daja od siebie
      wiecej anizeli mezczyzni. Chyba ze dokladnie okreslicie kto co robi
      (zakupy, jedzenie, mycie, pranie i sprzatanie). W koncu bedzie tego
      dwa razy wiecej.
      Ja tylko od siebie dodam co nikogo oczywiscie nie obchodzi, ze jak
      bym byla mloda dziewczyna z wlasnym mieszkaniem to wolalabym do
      czasu slubu chlopaka na przychodne. Niech te brudne skarpetki
      zostawia w domu mamusi a jak chce zjesc wpolny obiad to niech
      przyniesie produkty i wspolnie mozna to ugotowac wykorzystujac
      twoja kuchenke i twoj gaz i twoje naczynia ktore i tak bedziesz
      musiala umyc.
      Przynajmiej odpada problem ewentualnych konfliktow ze nie wklada
      butow do szafki. Raz moznaby wytrzymac ale na codzien????
      Oczywiscie "pije" do watku o "gderajacej babie".
      • od_teraz Re: Rachunki w związku 21.08.08, 22:48
        To ona chce mieszkac z chlopakiem, czy miec współlokatora, ktory bedzie od niej
        wynajmował np. pokój??? Bo to jest ogromna różnica. Mysle, że chłopak widząc, ze
        lepiej mu sie wiedzie i ma więcej pieniędzy będzie miał większy gest - kwiaty,
        kino lub wlasncie czesciej cos do lodówki. Takie sprawy wystarczy obgadac :)))
      • rosa_de_vratislavia Re: Rachunki w związku 21.08.08, 22:59
        amuga napisała:
        /.powinien ci cos doplacac tak
        > jakby placil za wynajem.

        To związek, czy biznes? Czemu ona ma zarabiać na chłopaku?

        >W koncu ma za darmo mieszkanie w
        > przeciwnym wypadku musialby wynajmowac i placic.

        A gdyby ona mieszkała sama...płaciłaby 2 x więcej, więc jej opłaca
        się przyjąc kolesia pod dach.

        Paranoiczny tok myślenia. Naprawdę sądzisz,że na wspólnym
        mieszkaniu ktoś ma zarobić kosztem ukochanej osoby?
        • amuga Re: Rachunki w związku 21.08.08, 23:59
          > To związek, czy biznes? Czemu ona ma zarabiać na chłopaku?
          >
          A czemu chlopak ma zarabiac na niej i za darmo mieszkac?

          > A gdyby ona mieszkała sama...płaciłaby 2 x więcej, więc jej opłaca
          > się przyjąc kolesia pod dach.

          Nie placilaby 2x wiecej ale placilaby tyle ile placila do tej pory.
          Nie wiem ile to jest ta polowa o ktora mniej bedzie placila ale to
          musialoby byc pare dobrych setek zebym JA brala to pod uwage w
          przeciwnym razie nie warto brac sobie dodatkowe obowiazki na glowe.

          > Paranoiczny tok myślenia. Naprawdę sądzisz,że na wspólnym
          > mieszkaniu ktoś ma zarobić kosztem ukochanej osoby?

          No wlasnie tak nie mysle wiec dlaczego on ma na calym ukladzie
          zarabiac czyli odkladac swoje pieniazki jej kosztem.
          Czyzby ona nie byla jego ukochana?
          Jak facet nie poczuwa sie do pomocy ukochanej to po co taki facet?
          Sprawy finansowe musza byc uzgodnione bo w przeciwnym razie bedzie
          to zawsze ich koscia niezgody.
          • madnouse Re: Rachunki w związku 22.08.08, 00:10
            ale ona też odkłada - inwestuje we własne mieszkanie
            • amuga Re: Rachunki w związku 22.08.08, 01:00
              > ale ona też odkłada - inwestuje we własne mieszkanie

              Nie odklada ani inwestuje, po prostu mieszka. Korzysta z tego ze ma
              mieszkanie. On nie ma. Gdyby to on mial mieszkanie to bylabym tego
              samego zdania.
              Nie znam ich. Moze w inny sposob jakos sie jej rewanzuje. Moze
              sciany pomaluje, moze szafki odnowi. Nie wiem. Ale jezeli nie wklada
              nic w to mieszkanie to dla mnie jest zerowanie na niej. A gdyby ona
              nie miala mieszkania i chcieliby byc razem to musieliby wspolnie
              wynajac jakies mieszkanie i normalne by bylo ze placa po polowie.
              Nie podoba mi sie ze on sie z nia targuje w takiej sprawie. W koncu
              niby jest mezczyzna ktory ma zapewnic kobiecie byt bo niby taka jest
              powinnosc mezczyzny a poki co to przyjmujac go do swojego mieszkania
              to ona mu zapewnia tani, wygodny byt. Czy to rokuje dobrze na
              przyszlosc? Nie wiem.
              • wanilinowa Re: Rachunki w związku 22.08.08, 01:07
                amuga napisała:

                > > ale ona też odkłada - inwestuje we własne mieszkanie
                >
                > Nie odklada ani inwestuje, po prostu mieszka

                kupno nieruchomości to nie tylko mieszkanie ale też inwestycja. aby uniknąć
                wymiany zdań tak-nie-tak-nie to może prościej wyłożę:
                kiedy zapadnie decyzja o sprzedaży mieszkania to kto zgarnie należność? a)ona;
                b)on; c) krystyna z gazowni

                W koncu
                > niby jest mezczyzna ktory ma zapewnic kobiecie byt bo niby taka jest
                > powinnosc mezczyzny a poki co to przyjmujac go do swojego mieszkania
                > to ona mu zapewnia tani, wygodny byt.

                ostrożnie z takimi deklaracjami. ktoś może Cię za słowo złapać i zaprząc Cię na
                dodatkowy pełen etat w domu, w końcu to tradycyjna powinność kobiety;)
                • niebieski_lisek Re: Rachunki w związku 17.01.09, 00:30
                  najprawdopodobiej bank - odbierze sobie kredyt :)
              • silic Re: Rachunki w związku 22.08.08, 01:15
                W koncu
                > niby jest mezczyzna ktory ma zapewnic kobiecie byt bo niby taka jest
                > powinnosc mezczyzny

                Odważne stwierdzenie. Powiedziałbym, że nawet bardzo. Kaliber podobny do tego,
                że kobieta jest od usługiwania swemu panu, robienia mu dobrze i prania brudnych
                gaci.
              • madnouse Re: Rachunki w związku 22.08.08, 01:22
                ja jestem zwolenniczką dzielenia kosztów wspólnego życia. Tak się składa, że mój
                mężczyzna ma mieszkanie i wprowadziłam się do niego. Oczywiście dzielimy wydatki
                na tzw. życie. ale gdyby mi zaproponował, żebym mu płaciła za wynajem...to
                soryy, podziekowałabym. Gdybym to ja miała mieszkanie też by mi to do głowy nie
                przyszło.
                co innego, jeśli mieszkanie jest wspólne, wspólny kredyt to razem się spłaca.

                Czyżbym na nim żerowała?
                • dzikoozka Re: Rachunki w związku 22.08.08, 10:30
                  może nie żerujesz, ale korzystasz z tego, ze nie musisz sobie
                  zapewnić sama dachu nad głową - czyli wynająć na wolnym rynku
                  • madnouse Re: Rachunki w związku 22.08.08, 10:58
                    Owszem, ale druga strona nic na tym nie traci.
                    Inna sprawa,że wynajęcie pokoju na wolnym rynku wyniosłoby mnei mniej niż
                    partycypowanie w kosztach utrzymania dużego mieszkania. Więc finansowo to wcale
                    na tym tak dobrze nie wychodzę. Ale mimo wszystko nie wyobrażam sobie miszkania
                    z partnerem na takiej zasadzie, że mu płacę kasę za wynajem.
                  • ciaew Re: Rachunki w związku 22.08.08, 11:00
                    > może nie żerujesz, ale korzystasz z tego, ze nie musisz sobie
                    > zapewnić sama dachu nad głową - czyli wynająć na wolnym rynku

                    ręce opadają jak czytam takie teksty...
                    korzysta, bo są razem, a on chce z nią mieszkać. co do cholery w tym dziwnego?

                    i postaraj się pomyśleć trochę dalej - nikt nie powiedział, że ich związek
                    będzie trwał wiecznie (czego im oczywiście nie życzę). istnieje jednak
                    prawdopodobieństwo, że kiedyś się rozstaną. dziewczyna ma świadomość, że kiedyś
                    będzie musiała się na rynku nieruchomości odnaleźć. ale czy to oznacza, że ma
                    spłacać kredyty swoich każdych potencjalnych chłopaków? i kto wie, czy jakby
                    poznali się wcześniej nie wzięli by tego kredytu wspólnie.

                    idąc waszym tokiem myślenia, ja od swojego chłopaka też powinnam brać pieniądze
                    za to, że u mnie mieszka. kredytu na niego nie wzięłam, ale przecież wynajmując
                    we Wrocławiu mieszkanie, musiałby sporo zapłacić za nie, a tak mieszka u mnie
                    "za darmo" bo przecież dzielimy się po połowie...
                    naprawdę szkoda mi waszych partnerów, że jeszcze z wami są
                    • madnouse Re: Rachunki w związku 22.08.08, 11:03
                      a jakby tak policzyć ile kosztuje na wolnym rynku to co mam do zaoferowania
                      to... nie bedę skromna, ale towarzystwo takiej dziewczyny jak ja to co najmniej
                      4 tysiące miesięcznie + zapewnienie jej mieszkania:)Że o drobiazgach typu
                      kosmetyki nie wspomnę. Jak rynek to rynek.
                      Muszę dzisiaj powiedzieć mojemu facetowi, że ładną kasę na mnie zaoszczędził:)
                    • dzikoozka Re: Rachunki w związku 22.08.08, 11:11
                      Nie musisz żałowac naszych patrnerów, przynajmniej nie są naszymi
                      utrzymankami a są z nami w woli OBU stron.
                      Twoj jest Twoim utrzymankiem, o ile nie rewanżuje sie w żaden
                      sposób. Rewanżowac sie można róznie, moze kupuje jedzernie, moze
                      funduje wakacje, obojetnie, nie chodzi o to zeby literalnie dokłądać
                      się do wszystkiego po połowie.
                      ZAWSZE obie strony winny inwestować w zwiazek mniej więcej PO RÓWNO,
                      w sensie emocjonalnym i ekonomicznym. Czy Ty nie dokłądasz wiecej?
                      Jeśli nie, to wszystko OK.
                      • ciaew Re: Rachunki w związku 22.08.08, 11:14
                        dzikoozka napisała:

                        > Nie musisz żałowac naszych patrnerów, przynajmniej nie są naszymi
                        > utrzymankami a są z nami w woli OBU stron.
                        > Twoj jest Twoim utrzymankiem, o ile nie rewanżuje sie w żaden
                        > sposób. Rewanżowac sie można róznie, moze kupuje jedzernie, moze
                        > funduje wakacje, obojetnie, nie chodzi o to zeby literalnie dokłądać
                        > się do wszystkiego po połowie.
                        > ZAWSZE obie strony winny inwestować w zwiazek mniej więcej PO RÓWNO,
                        > w sensie emocjonalnym i ekonomicznym. Czy Ty nie dokłądasz wiecej?
                        > Jeśli nie, to wszystko OK.

                        nie miałam na myśli ciebie, tylko te dziewczyny, które głośno tu wykrzykują "że
                        on powinien płacić, bo on jest mężczyzną i to jego powinność".
                        dobrze napisałaś, że to wola obu stron. zgadzam się z tym.
                        a mój chłopak nie jest moim utrzymankiem, tylko mieszka w mieszkaniu, które
                        kupiłam zanim go poznałam. co w tym dziwnego?
                        żeby było po równo, powinniśmy przeprowadzić się do jakiegoś które będziemy
                        wynajmować? tylko po co płacić za coś co się już ma? :)
                        • dzikoozka Re: Rachunki w związku 22.08.08, 11:21
                          W ostatecznym rozrachunku liczy się subiektywne poczucie każdej
                          osoby, CZY CZUJE SIE POKRZYWDZONA CZY NIE.
                          Jeśli Ty sie nie czujesz, bo związek daje Ci olbrzymią satysfakcję i
                          nie jest dla ciebie istotne, ze facet ma dodatkową korzyść, to super!
                          Zauważ, ze ludzie płącą pieniądze za także za komfort psychiczny,
                          np. poczucie bezpieczeństwa (np. ochrona budynku), płąca za
                          utrzymanie i opiekę nad zwierzętami, to wszystko jest kosztem
                          posiadania olbrzymiej satysfakcji emocjonalnej. Nie chcę sprowadzać
                          Twojego zwiazku do rangi posiadania zwierzęcia, sorry, nie tak to
                          chciałam przedstawic, ale chodzi mi o to ze w ostatecznym
                          rozrachunku widzisz dla siebie plusy a nie minusy takiej sytuacji.
                          • widokzwenus Re: Rachunki w związku 22.08.08, 11:49
                            Bzdury juz teraz piszesz i tyle. Pokrzywdzona sie czuje laska bo nie
                            wie jak wydoić z faceta część raty za mieszkanie. Bo nagle się
                            okazało że się kupiło mieszkanie i trzeba mieć na ratę a nie na
                            perfumy. IMHO laska po prostu nie może odżałować że inni
                            chwilowo "mają lepiej" i nie widzi że w ostatecznym rozrachunku to
                            inni są pokrzywdzeni a nie ona.
                            Jak ma problem z pokrzywdzeniem, to niech sobie sublokatora do
                            wspomagania załatwi.
                            Jęsli facet by jej dokładał to ona stanie sie utrzymanka bo on jej
                            będzie płacił konkretnie za nic. Ona na jego mieszkaniu u niej nie
                            traci finansowo nawet grosza!
                            • dzikoozka Re: Rachunki w związku 22.08.08, 11:51
                              MOze skończmy tę dyskusję, bo przestała być rzeczowa a stała się
                              nieprzyjemna, wręcz niegrzeczna. Masz prawo do swojego zdania a ja
                              do swojego. Dziwi mnie tylko, jak mozesz na podstawie jednego postu
                              oskarżąć kogoś o chęć "wydojenia" łątwo ci przychodzi oceniania
                              innych, a taka niby wielkoduszna jesteś.
                              • widokzwenus Re: Rachunki w związku 22.08.08, 12:03
                                Bo paradoks niedokładania się do raty a dawania kasy za powietrze
                                jest dla mnie jednoznaczny. I dlatego oceniam wyjątkowo po jednym
                                poście.
                                Co do Ciebie nie chcę Cie obrażać ale mam wrażenie że umyslnie
                                rozszerzasz sprawę na pół populacji w różnych układach byle
                                udowodnić swoje tezy. Mówimy o parze w mieszkaniu a nie o ekonomii
                                społecznej. Mówimy o tym konkretnym przypadku który w pierwszym
                                poście zaprezentował paradoks skreślający dla mnie osobe z listy
                                poważnych dyskutantów a juz na pewno z listy osób o normalnym
                                podejściu do spraw domowo finansowych
                                Jesli Cie uraziłam to przepraszam, ale to że uważam Twój tekst za
                                bzdury nie oznacza że uważam Cię za głupią. Jest wręcz przeciwnie.
                                • dzikoozka Re: Rachunki w związku 22.08.08, 12:08
                                  a nie uważasz, ze paradoksem jest twoerdzenie, że ona by sie
                                  prostutuwała?
                                  Bo on też daje jej satysfakcję seksualną, więc moze to ona mu płaci
                                  za seks?
                                  Kwestia skali zjawiska i osobistego wyczucia.
                                  TRudno porównywac zaooferowanie komyś 1,20 za podwiezienie do pracy
                                  (śmieszne?) z zaoferowniem poniesienia kosztów paliwa za wspólny
                                  wyjazd do Chorwacji, prawda? Choć dla milionera byc może nawet
                                  byłaby śmieszna i taka sprawa.
                                  Moze dla niej ma to znaczenie, bo facet należy do wyliczających
                                  każdą postawioną w knajpie kawe? Czy ona chce tak go wydoić,
                                  skubańca?? Moze trafił swoj na swego? Nie warto coeniać ludzi,
                                  raczej ich postępowanie.
                                  • widokzwenus Re: Rachunki w związku 22.08.08, 12:26
                                    Za coś te dodatkowe pieniadze chce prawda? Użyłam najbliższego
                                    wszystkim skojarzenia.
                                    Jestem beznadziejnym przypadkiem bo nie rozliczam znajomych z
                                    benzyny, nie rozliczam kumpla za mieszkanie, nie rozliczam innych
                                    stu tysięcy rzeczy i przyznam że Chorwacji też bym pewnie nie
                                    rozliczyła chyba że by mnie zmuszono. W tym wypadku prawdopodobnie
                                    wzięłabym pieniądze i pewnie przyjęłabym tłumaczenie że wyładowany
                                    samochód więcej pali ( choc przyznam że nie wiem ).
                                    Natomiast w analogicznej sytuacji jak autorka ( tak generalnie to
                                    jestem w analogicznej sytuacji )nie przyszłoby mi do głowy wyznaczyć
                                    facetowi jakichkolwiek dodatkowych kosztów bo brak mi jakiejkolwiek
                                    logiki w uzasadnieniu.
                                    Fakt - zalezy to być może od współmieszkacza ( mój zawsze starał
                                    się "rekompensować" mi fakt że mieszka "u mnie" na innych frontach )
                                    ale w tym konkretnym przypadku naszej autorki nie interesuje mnie
                                    stosunek faceta a własnie ten jasny paradoks zawarty w jej poście.
                            • morzeczerwone do widokzwenus 22.08.08, 21:04
                              co to znaczy "IMHO", którego często używasz?
                            • ma_gala Re: Rachunki w związku 24.08.08, 22:27
                              Heeeelołłłłł!! Pisałam wyraźnie, że ratę płaciłam, płacę i będę
                              płacić sama - więc skąd takie teksty, ze ja chcę go wydoić??
          • od_teraz Re: Rachunki w związku 22.08.08, 15:00
            ktos podał swietny przyklad:
            gdyby on wzial w kredyt samochod i go sam splacał, to z racji tego, ze oboje by
            nim jezdzili np. na wycieczki itd, to ona powinna płacić mu za uzytkowanie tego
            auta??? bo w tej chwili mowicie, ze on powinien placic jej za "wynajem".
      • cartahena Re: Rachunki w związku 21.08.08, 23:02
        Zgadzam sie z Amuga. Ja bym tez nie spieszyla sie ze wspolnym
        mieszkaniem. Moj poprzedni post, to byl troche taki zart, bo
        oczywiscie nie uwazam, ze autorka watku ma placic za faceta. Poza
        tym, jak juz ktos napisal, kobiety zwykle wiecej wnosza do wspolnego
        gospodarstwa domowego, poniewaz na ogol sprzataja, gotuja, piora,
        itp. A jeszcze maja w wiekszym stopniu pokrywac koszty utrzymania
        mieszknia? To juz przesada.
        Powiem wprost: jak sie oswiadczy, niech sie wprowadza. Wczesniej nie.
        Wiem, ze na dzisiejsze czasy jestem dosc radykala, ale moze taka
        postawa wlasnie okaze sie bardziej korzystna dla Ciebie.
        • silic Re: Rachunki w związku 22.08.08, 00:47
          Poza
          > tym, jak juz ktos napisal, kobiety zwykle wiecej wnosza do wspolnego
          > gospodarstwa domowego, poniewaz na ogol sprzataja, gotuja, piora,
          > itp.

          To nie jest wątek o statystycznych zachowaniach tylko o konkretnych ludziach więc to , że "kobiety zwykle" nie ma znaczenia.

          >A jeszcze maja w wiekszym stopniu pokrywac koszty utrzymania
          > mieszknia?

          A to skąd wzięłaś ? Czynsz i rachunki na pół to większość ?
    • wanilinowa Re: Rachunki w związku 21.08.08, 22:59
      > Kredyt wzięłam ja i chcę go spłacać sama, ale jak by nie było - mamy
      > mieszkać razem.

      i dokładnie tak jest. kredyt wzięłaś sama i kupiłaś własne mieszkanie, a jako że
      mieszkacie razem to kosztami bieżącymi się dzielicie. wygląda to tak że chcesz
      mieć swoje mieszkanie a jednocześnie faceta który zdejmie z Twoich barków ciężar
      kupienia go ;)
    • marina111 Re: Rachunki w związku 21.08.08, 23:56
      Ja uwazam ze skoro ty dajesz mieszkanie ( co zwykle stereotypowo
      nalezy do faceta) to on powinien pokryć reszte kosztów utrzymania
      mieszkania. Kwestia jedzenia powinna być załatwiana tak ze wspolne
      zakupy robicie po połowie a po za tym kto akurat jest w sklepie to
      kupuje co trzeba. Mój narzeczony nie pozwolił by mi płacić połowy
      gdybym ja spłacała kredyt bo prawda jest taka ze co to za facet co
      kobiecie dachu nad głowa nie potrafi zapewnić i jeszce sie o
      rachunki targuje.
      • ciaew Re: Rachunki w związku 22.08.08, 11:04
        > Ja uwazam ze skoro ty dajesz mieszkanie ( co zwykle stereotypowo
        > nalezy do faceta)

        jakie daje mu mieszkanie?
        chłopaka nazwiska nie ma w akcie notarialnym. w praktyce daje mu co najwyżej
        dach nad głową. do momentu ewentualnego rozstania...

        naprawdę nie rozumiem, dlaczego ktoś kto nie podejmował decyzji o zakupie
        mieszkania, ktoś do kogo to mieszkanie nigdy nie będzie należeć ma za nie płacić.

        rachunki po połowie, życie po połowie. kredyt należy do autorki wątku.
    • madnouse Re: Rachunki w związku 22.08.08, 00:11
      ja uważam, że to jest ok, bo płacisz za woje mieszkanie. to twoja prywatna
      inwestycja.
    • mili_vanili Re: Rachunki w związku 22.08.08, 00:20
      -moja propozycja ;P
      -rachunki po połowie,
      -rata za mieszkanie (twoje) na twojej głowie
      -on powinien dać coś tobie za mieszkanie (bo gdyby nie mieszkał z
      tobą musiałby wynajmować, a tak mieszka za friko)
      • silic Re: Rachunki w związku 22.08.08, 00:52
        > -on powinien dać coś tobie za mieszkanie (bo gdyby nie mieszkał z
        > tobą musiałby wynajmować, a tak mieszka za friko)

        A ona mu powinna odpalać kasę jeśli zrobi jej rano śniadanie (bo gdyby mieszkała
        sama to musiałaby wynająć do tego gosposię, a tak ma za friko)....
        Widzę, że największym problemem jest to, że on nie wynajmuje mieszkania... to
        może niech wynajmie jakieś mieszkanie, mieszka u niej i wtedy wszystko gra.
        Argument , że mieszka za friko odpada. Tylko , że taka matematyka to za
        przeproszeniem posrana niemożliwie.
        • widokzwenus Re: Rachunki w związku 22.08.08, 10:25
          On nie mieszka za friko tylko za połowę czynszu zdaje się...
          • dzikoozka Re: Rachunki w związku 22.08.08, 10:40
            On nie płąci czynszu, on płaci OPŁATY za użytkowanie mieszkania
            własnościowego (kanalizacja, woda, sprzątanie, ochrona, prąd, gaz
            telefon itp) NIE PLACI ZADNEGO CZYNSZU.
            • widokzwenus Re: Rachunki w związku 22.08.08, 11:20
              No to płaci połowę kosztów użytkowania mieszkania. Jakaś róznica?
              Bo IMHO tylko w nazwie.
              • dzikoozka Re: Rachunki w związku 22.08.08, 11:22
                Płąci za: koszt adminstracji, koszt sprzątania, wywóz śmieci,
                kanalizację, wodę, prad, gaz, ochronę, tv, telefon,
                Nie płąci za fakt możliwości mieszkania w cudzym mieszkaniu
                • widokzwenus Re: Rachunki w związku 22.08.08, 12:06
                  Możliwość w tym wypadku to chyba nadużyte słowo.
                  Ona de facto też nie płaci za mozliwość mieszkania w cudzym
                  mieszkaniu. Ona spłacając ratę zapewnia sobie kapitał jakim jest
                  mieszkanie. Nie ponosi innych kosztów realnych.
                  Ona nie traci na tym finansowo nic, a zyskuje spełnienie swojego
                  planu czyli realizacje pragnienia zamieszkania ze swoim facetem. Na
                  normalnych ( moim zdaniem ) ekonomicznych zasadach. Mieszkamy razem -
                  dzielimy koszty po połowie.

                  • dzikoozka Re: Rachunki w związku 22.08.08, 12:16
                    "Ona spłacając ratę zapewnia sobie kapitał jakim jest
                    mieszkanie"

                    Pytanie podstawowe: dlaczego mieszkanie jest kapitałem? Dobrem
                    podstawowym?
                    Bo wszyscy go potrzebują. Kupując sobie mieszkanie, z reguły myślisz
                    o zaspokojeniu swojej podstawowej potrzeby - dachu nad głową. To
                    tylko dzieki takiej a nie inne sytuacji ekon. mieszkanie jest jakąś
                    lokata kapitału. Ale tylko dlatego i tylko o tyle, o ile inni go
                    potrzebują.
                    Ona sporo dopłaca (realnie!) za tę mozliwośc, zapewniam. Jak policzy
                    odsetki od kapitału, bedzie tego drugie tyle.
                    I to są całkiem realne koszty. Ale to jej sprawa, jej decyzja,
                    chciała sie usamodzielnić kupiłą mieszkanie mieszka w nim i korzysta
                    z owoców swojej pracy. A on korzysta z owoców jej pracy. Wszystko.
    • wubetka Re: Rachunki w związku 22.08.08, 01:01
      napisze, choc to i tak bez sensu
      rata w mieszkanie to inwestycja. w to co twoje. czy sie powiedzie w zwiazku czy
      nie, to mieszkanie (a to jakas wartosc) zostanie twoje. reszta kosztow bedzie
      dzielona tak jak sie umowicie. a jesli zaczniecie dzielic sie ratami za
      mieszkanie, to kiedys moze miec roszczenie do tego. kwestia oceny, czy tego chcesz
      • wanilinowa Re: Rachunki w związku 22.08.08, 01:11
        jesli zaczniecie dzielic sie ratami za
        > mieszkanie, to kiedys moze miec roszczenie do tego. kwestia oceny, czy tego chc
        > esz

        słusznie. pamiętam taki wątek w którym kobieta skarżyła się, że facet wymaga od
        niej płacenia części raty kredytu. odpowiedzi właściwie były spójne i radziły
        jej żeby zrobiła odpowiedni zapis formalny, tzn że mieszkanie jest jej w
        określonej części. facet oczywiście się nie godził, więc każdy odradzał jej
        kupowanie cudzego mieszkania.
        identyczne wnioski nasuwają się w tej sytuacji.
    • eevita Re: Rachunki w związku 22.08.08, 09:52
      A wynajmij mu jeden pokój w Twoim mieszkaniu, niech ci płaci czynsz
      najmu + połowę opłat, jeszcze zarobisz na tym związku:)))
      Uwaga ogólna: czy mnie sie tylko tak wydaje, czy naprawdę kwestie
      finansowe, sadząc po postach na FK, przesłaniaja inne,wazniejsze
      sprawy? Jesterm chyba osobą starej daty, bo uważam,że ( tu cytat )
      pieniądze sie ma, ale sie o nich nie dyskutuje :).
    • dzikoozka Re: Rachunki w związku 22.08.08, 10:17
      Skoro nie planujecie ślubu
      a mieszkanie ma być twoja własnością
      i sama wziełaś nanie kredyt
      To powinnaś sama spłacać ratę,
      Jak bys sie czuła, gdyby sutacja byłą odwrotna, tj. spłacałabyś JEGO
      mieszkanie mieszkajac z nim? Po rozstaniu zostałoby mu mieszkanie,
      które ładnie pomogłaś mu spłacić.
      Gdybyś zażądała od niego części raty, to tak jakbyś mu "wynajeła"
      część swojego mieszkania, a to juz trąci interesownością, biznesem,
      nie uważasz?
      Z drugiej strony, sytacja jest niezręczna, bowiem on niewątpliwie ma
      z tego taką korzyść, ze nie mając własnego mieszkania ma je u Ciebie
      za friko, opłaca tylko połowe opłat. Jest trochę na
      Twoim "garnuszku" i nie wiem, czy on to "czuje" ale wygląda to tak,
      że nawet jak się nie bedzie specjalnie wam układało, on może byc z
      Tobą interesownie, po to zeby nie musieć nigdzie wynajmowac kąta....

      Ile on włąściwie oszczędzi na tym, że nie będzie wynajmował
      oddzielnego mieszkania?
      Tę kwotę oszczędnosci podzieliłabym na pół i dokładała do raty
      kredytu. To wydaje mi sie być OK.
      • widokzwenus Re: Rachunki w związku 22.08.08, 10:31
        Przepraszam ale jestem zniesmaczona.
        Gdyby facet nie mieszkał z nią to być może by wynajmował, być może
        wróciłby do rodziców a byc może znalazłby inną z mieszkaniem.
        Nie rozumiem dlaczego to ON ma być teraz pokrzywdzony poprzez
        opłate "za wynajem".

        Dziewczyna ma mieszkanie i ratę spłaca sama - nie dopuszczam nawet
        opcji zażądania dołączenia się do spłat. Koszty mieszkania są
        konkretne - dzielą je na połowę. Nie rozumiem dlaczego facet ma
        jeszcze coś płacić? Przecież to on jest de facto w gorszej sytuacji.
        Przepraszam ale do głowy by mi nie przyszło żądanie od faceta
        jakiegokolwiek dopłacania za "łaskę" jaką go obdarzyłam i
        udostępnienie mu kąta do spania. To chyba partner ma być a nie
        dodatkowe źródło dochodu.
        Naprawdę widzicie róznicę w dopłacaniu do raty a tą dziwaczną opłatą
        za wynajem? Bo dla mnie to jeden pies tylko inaczej go nazywają.
        • dzikoozka Re: Rachunki w związku 22.08.08, 10:38
          Kobieto życie to nie je bajka....
          Jak nie wiadomo o co chodzi, to zAWSZE chodzi o pieniadze, w
          większości zwiazków problem nr 1.
          MOże i Tobie nie przyszłoby do głowy ale jemu - na pweno spodoba
          się, ze nie musi zapewnic sobie sam dachu nad głową.
          Do dorosłej samodzielności każdego człowieka należy zapewnienie
          sobie dachu nad głową, jedzenia, ubrania, pieniędzy na usługi
          podstawowe, itp. Dlaczego ONA ma płącić za jego dach nad głową???
          WSPOLNE to oni mogą mieć wszystko po ślubie, o ile nie podpiszą
          intercyzy. Przed ślubem, sorry ale w sądzie nikt nie patrzy
          na "związki uczucia i ideały", w sądzie liczą kasę. Zejdż na ziemie.
          • sabriel Re: Rachunki w związku 22.08.08, 10:43
            Chwileczkę, ona ma opłacać sama jedynie ratę kredytu za swoje
            mieszkanie,a reszta opłat ma być dzielona na spółkę więc o płaceniu
            za jego dach nad głową w tym przypadku nie ma mowy.
            • dzikoozka Re: Rachunki w związku 22.08.08, 10:47
              Nie mysłisz wogóle racjonalnie.
              Pomysl jak przedsiebiorca: inwestujesz w nieruchomość, spłącasz
              kredyt, usodtępniasz komuś mieszkanie ZE SWOJEJ INWESTYCJI, nie
              rozumiesz tego? dajesz mu obliczalną korzysc ekonomiczna.
              • widokzwenus Re: Rachunki w związku 22.08.08, 10:50
                To niech współlokatora weżmie albo sublokatora i da mu określoną
                korzyść ekonomiczną za określoną korzyść ekonomiczną.
                Poza tym zmusza ją ktoś żeby z nim mieszkała? Ona mu nie UDOSTĘPNIA
                mieszkania ona zdaje się CHCE z nim mieszkać!
                • dzikoozka Re: Rachunki w związku 22.08.08, 11:05
                  A on nie chce?
                  Chodzi o poczucie sprawiedliwości, żeby zadna ze stron nie czua się
                  wykorzystywana materialnie. Bo to cholerne życie takie jest, że w
                  ostateczności wszysko sie rozbija o pieniadze. NAWET6 TAKIE SZCZYTNE
                  SPRAWY jak zdrowie, leczenie, uzależnione są od kasy.
                  W tym przypadku jak opisałaś, ona PŁACI SOBIE ZA FRAJDE MIESZKANIA Z
                  FACETEM. Tak to wyglada.
                  • widokzwenus Re: Rachunki w związku 22.08.08, 11:21
                    Ale na boga ona żadnych dodatkowych kosztów mieszkania z nim nie
                    ponosi!!! Jakie to niby by były???
                    Rata jest JEJ i tylko jej.
                    Gdzie dokłada??????
                    • dzikoozka Re: Rachunki w związku 22.08.08, 11:27
                      Mysl jak ekonomista
                      Wiesz co to jest nieruchomość? To inwestycja.
                      Dlaczego? Bo każdy, każdy musi gdzieś mieszkać.
                      fakt mieszkania gdzieś jest takim samym dobrem jak chleb powszedni.
                      Na chleb musisz zarobić, na mieszkanie też. Każdy człowiek powinien
                      sam sobie zapewnić mieszkanie, tak jak chleb.
                      Ona zapewniła sobie, mieszka we własnym mieszkaniu, spłaca kredyt z
                      tego tytułu. On nic nie zrobił. Moznaby ich pohajtać i prawnie
                      wszystko byłoby OK. Ale sie nie hajtaja. on jest odębną jednostka
                      ekonomiczną. Dlaczego oan ma mu zapewniać część bytu?
                      • madnouse Re: Rachunki w związku 22.08.08, 11:29
                        a znasz pojęcie: bezinteresowność? Czy wszystko ujmujesz w kategoriach
                        ekonomicznych?
                        • dzikoozka Re: Rachunki w związku 22.08.08, 11:37
                          Odpowiedziałam na to mniej wiecej tutaj
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=83674377&a=83692410
                        • cytrynka_ltd Re: Rachunki w związku 16.01.09, 21:17
                          madnouse napisała:

                          > a znasz pojęcie: bezinteresowność? Czy wszystko ujmujesz w kategoriach
                          > ekonomicznych?

                          raczki są materialistkami;)
                          niech cieszy się, że on chce pokrywać swoje koszty. mieszkają we dwoje i koszty
                          dzielą na pół. jak zawrą małżeństwo to może on dokładac sie do raty kredytu.
                          nie wszyscy mężczyźni sa tak w porządku.
                          czasami bezinteresowność" może nie opłacić się. kiedys moja koleżanka normalnie
                          chyba przez dwa lata utrzymywała swoje faceta.
                          sama nigdy nie zgodziłabym sie na taki układ, ale ona chyba jednak znała go
                          lepiej. bo, inwestycja zwróciła się w postaci dobrego małżeństwa z dwójką brzdąców.
                      • widokzwenus Re: Rachunki w związku 22.08.08, 11:33
                        Bo nie jest ekonomistka w tym układzie tylko jego partnerką. I
                        dlatego że większość normalnie podchodzących do spraw ludzi nie
                        porusza swoich kwestii finansowych w takim ujęciu. Może mam
                        idealistycznie nastawionych do życia znajomych ale dla mnie taka
                        sytuacja jak opisana wyżej jest totalnie żenująca.
                        Ona mu daje mieszkanie, za którego UŻYTKOWANIE razem płacą, razem
                        robią zakupy, razem jak przypuszczam bedą płacić za naprawę
                        cieknącego kranu, a w razie czego to on będzie miał problem ze
                        znalezieniem sobie mieszkania jak panience się odwidzi. Nie widzę
                        kompletnie gdzie miałby generować określone koszty. On ma z nią
                        mieszkać a nie wynajmować sobie u niej kąt do spania. Za wynajem się
                        płaci dodatkowo, za mieszkanie z kimś nie. I tyle.
              • sabriel Re: Rachunki w związku 22.08.08, 10:53
                Ale my tu nie mamy do czynienia z przedsiębiorcą, który ma czerpać
                zyski,tylko ze związkiem dwojga ludzi.
                Jeśli autorka chce zarabiać na mieszkaniu to niech wynajmie pokój
                komuś.
                • dzikoozka Re: Rachunki w związku 22.08.08, 11:07
                  Tak, to nie jest przedsiębiorstwo, ale i nie jest małżeństwo.
                  Póki nim nie jest, "kochajmy sie, ale i liczmy się" bo prawnie
                  taki "zwiazek" nic nie znaczy.
          • widokzwenus Re: Rachunki w związku 22.08.08, 10:48
            Ej może niech ona zejdzie na ziemię. Chce mieć faceta czy źródło
            finansowania?
            Osoba z takimi dylematami wygląda dla mnie na taką co bedzie chłopa
            z serka w lodówce rozliczać.

            Chciała mieszkanie - niech za nie płaci. Będzie je miała do końca
            życia i jej psim obowiązkiem jest wywiązać się ze spłat
            samodzielnie. Facet poniesie koszty mieszkania w połowie, tak jak
            ona - każdy zapłaci za swoje. Pytam gdzie tu jest miejsce na
            dodatkową opłatę? Chyba że za dawanie d... ma dopłacać.

            Równie dobrze można by powiedzieć że to ona powinna mu być wdzięczna
            bo inaczej czynsz,net i rachunki opłacałaby sama. Facet OSDZCZĘDZA
            jej wydatków mieszkając z nią, a nie je generuje.
            Kwestie remontów można ustalać oddzielnie - jak go z domu wywali
            kiedyś to na pewno z takim podejściem jakąś kasę na farbę od niego
            wyciągnie.
      • ciaew Re: Rachunki w związku 22.08.08, 11:11
        Jak bys sie czuła, gdyby sutacja byłą odwrotna, tj. spłacałabyś JEGO
        > mieszkanie mieszkajac z nim? Po rozstaniu zostałoby mu mieszkanie,
        > które ładnie pomogłaś mu spłacić.

        powiem ci jakby się czuła. założyłaby wątek na forum "mój facet to sknera, bo
        wziął kredyt na swoje mieszkanie i chce żebym partycypowała w kosztach... a
        przecież to on powinien mnie utrzymywać, bo jestem kobietą. co mam zrobić,
        zostawić drania?" :D
        • dzikoozka Re: Rachunki w związku 22.08.08, 11:42
          hehehe moja odpowiedż byłąby taka sama
          Oblisz ile skorzystasz i zaproponuj mu połowe korzysci
        • wanilinowa Re: Rachunki w związku 22.08.08, 15:22
          ciaew napisała:

          > Jak bys sie czuła, gdyby sutacja byłą odwrotna, tj. spłacałabyś JEGO
          > > mieszkanie mieszkajac z nim? Po rozstaniu zostałoby mu mieszkanie,
          > > które ładnie pomogłaś mu spłacić.
          >
          > powiem ci jakby się czuła. założyłaby wątek na forum "mój facet to sknera, bo
          > wziął kredyt na swoje mieszkanie i chce żebym partycypowała w kosztach... a
          > przecież to on powinien mnie utrzymywać, bo jestem kobietą. co mam zrobić,
          > zostawić drania?" :D

          czyli mniej więcej taki wątek:)

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=81265493&a=81265493
          • poprostu_basia Re: Rachunki w związku 16.01.09, 22:41
            Tak sobie myślę i doszłam do wniosku że to jest uczciwa propozycja. Podchodząc
            do kwestii bardziej ekonomicznie wygląda to tak: kredyt jest Twoj, sama go
            splacasz ale i mieszkanie będzie Twoje własne i jak się rozstaniecie Ty w nim
            zostaniesz.
            Co do innych opłat to mamy tu: wode, gaz, prąd, ogrzewanie, kablowke, abonament
            za internet, fundusz remontowy, opłatę za wywóz śmieci. cos pominęłam? będziecie
            płacili tego po 50% ale czy w momencie wprowadzenia się chłopaka wszystkie te
            opłaty wzrosną o 100%? otóż NIE. Wody owszem, będzie zużywane więcej (co robi
            różnice tylko o ile masz licznik),prądu pewnie też, gazu również. Ale inne
            opłaty jak wywóz śmieci, ogrzewanie i wszystkie abonamenty które mają stawkę
            niezależną od intensywności/ilości/czasu używania niewzrosną. Tak więc opłaty
            wzrosną o max 50% co daje nam 150% opłat jakie ponosisz mieszkając sama.
            płacicie po połowie wiec per saldo bedziesz płaciła 75% (albo i mniej)tego co
            gdy mieszkałaś sama.
            To się chyba "opłaca"?
      • od_teraz Re: Rachunki w związku 22.08.08, 15:15
        to moze lepiej bedzie jak chlopak na spokojnie wynajmie sobie mieszkanie lub
        pokoj u kogos czyli dolozy do tego co u niej ma placic jakies drugie tyle ale
        bedzie mial swiety spokoj i bedzie panem u siebie, a ona niech placi swoj kredyt
        plus calosc kosztow czynszu i rachunkow i dopiero wtedy zrozumie co to znaczy
        placic wszystko samej.
    • dzikoozka czy wy zdajecie sobie sprawe... 22.08.08, 10:46
      ze majac mieszkanie własnościowe płaci się
      tzw. opłątę czynszową, która NIE JEST opłątą za mieszkanie, (bo jest
      WŁASNE) l4cz opłatą na koszty utrzymania i administracji mieszkania?
      Plus do tego prąd, gaz, telefon, kablówka itp.
      ZA FAKT MIESZKANIA WE WLASNYM MIESZKANIU WLASCICIEL NIC NIE PLACI.
      Czynsz mieszkalny płąci się
      - w spółdzielni
      - w komunalce
      - i prywatnym właścicielom
      PLACI SIE ZA MOZLIWOSC KORZYSTANIA Z CUDZEGO MIESZKANIA.
      Gosć chce partycypowac w KOSZTACH UTRZYMANIA mieszkania, nie płąci
      za to, że mieszka w tym mieszkaniu, kropka.

      Ponieważ sprawa jest dyskusyjna, najbardziej OK byłoby, gdyby sam
      zrozumiał, że OSZCZEDZA na cudzej inwestycji, więc połowe tych
      oszczędnosci winien dołożyć właścicielce mieszkania.
      Wtedy OBOJE mnają korzyść ekonomiczną z faktu wspólnego zamieszkania.
      • widokzwenus Re: czy wy zdajecie sobie sprawe... 22.08.08, 10:52
        Ok. To teraz załóżmy że jak nie z nią będzie mieszkał to zamieszka u
        rodziców. Im płacić nie musi zatem to oznacza że nie zaoszczędzi
        niczego na mieszkaniu z nią. Czy teraz powinien jej płacic czy nie?
        • dzikoozka Re: czy wy zdajecie sobie sprawe... 22.08.08, 11:03
          Więzy rodzinne powodują powstanie pewnych zobowiązań takze
          ekonomicznych, zarówno rodziców wobec dzieci, dzieci wobec rodziców,
          małżonka wobec małżonki i vice versa. Takze pod wzgędem prawny
          sytuacjia obojga byłaby inna, gdyby byli małżeństwem niewprawdaż?
          Nie mozna zatem porównywać sytuacji wolnego zwiazku i małżeństwa, bo
          w świetle prawa nie da sie tego porównywać.

          Twoja logika przwiduje jedynie przeniesienie cieżaru utrzymania
          (mieszkania) faceta na rodziców. Pieniędze nie są kamforą, nie
          ulatniaja sie, tylko zmieniają włąściciela. Obciążenia finansowe
          też. tO JEGO SP[RAWA CZY MIESZKAŁBY Z RODZICAMI CZY NIE. Albo ponosi
          cieżąr swojego usamodzielnienia sie, albo zwala go na barki kobiety
          lub rodziców.
          • widokzwenus Re: czy wy zdajecie sobie sprawe... 22.08.08, 11:26
            Przepraszam ale posuwasz IMHO sprawę do absurdu.
            Wyciągając esencje z Twoich słó powinnam liczyć facetowi więcej za
            mieszkanie bo on pracuje w domu a ja nie więc on je więcej "zużywa"
            wypala więcej światła i zużywa więcej wody.

            Co do benzyny - powiem uczciwie że jak znajomy mi proponuje kasę za
            podwożenie gdzies tam to odmawiam, bo nie zauważyłam żeby mi więcej
            samochód palił jak jedzie nas dwójka.
            Jak jedziemy na Mazury to też jak tankuję nie wyciągam łapy po kasę
            nawet jeśli mi wciskają do ręki i nie wymagam żeby osoba z którą
            mieszkam i która jeździ ze mną moim samochodem ( oszczędzając na
            bilecie i zużywając mi tapicerkę ) dokładała mi się do raty kredytu.
            • madnouse Re: czy wy zdajecie sobie sprawe... 22.08.08, 11:30
              załóżmy stowarzyszenie frajerek:)
              U mnie (a przepraszam, u mojego faceta:P) moi przyjaciele czasem mieszkali
              dłuższy czas. Nie mówiąc już o tym, że w piwnicy przechowuję im rzeczy jak np
              zmieniają mieszkanie, albo jadą na wakacje.
              cholera, tyle kasy... a mogłam być drugim Kulczykiem:)
              • widokzwenus Re: czy wy zdajecie sobie sprawe... 22.08.08, 11:34
                Zapisuję się natychmiast.
                Stowarzyszenie na Rzecz Rezygnacji z Dojarstwa.
                • madnouse Re: czy wy zdajecie sobie sprawe... 22.08.08, 11:35
                  doic nie doić oto jest pytanie? A może zrzucimy się na jakiegoś silnego
                  dresiarza i wexmiemy za odzyskiwanie naszych "długów"?:)
            • dzikoozka Re: czy wy zdajecie sobie sprawe... 22.08.08, 11:34
              Widokzwenus,

              wszystko jest sprawą umowną. Jak napisałam gdzieś wyzej, wszystko
              zależy od tego, czy jedna ze stron nie czuje sie wykorzystywana.
              Jeśli nie, to wszystko super, gratuluje, życzę szczęścia i cieszę
              sie, ze są tacy bezinteresowni ludzie.

              Ja też nie należę do osób wyliczajacych wszystko,
              ale autorka wątku czuje sie w jakim sensie pokrzywdzona i ma do tego
              prawo, bo obiektywnie, ekonomicznie rzecz biorąc, dokłada ona wiecej
              do tego układu.

              Takie drobne sprawy są kwestia wyczucia, taktu, osobistej toleracji
              na kwestie pieniężne. Nikt nie zmusza Ciebie do skąpstwa,
              wyliczania, ale nie zmuszaj innych do wielkoduszności.
              Inni maja prawo byc inni. Dlatego nie miałabym za złe sąsiadowi,
              gdybym ja za codzienne podowżenie mnie do roboty zaoferowała mu 100,
              a tenm wział bez mrugnieciaa okiem. Miał prawo. Być moze uznał, że
              jestem w porzo, a ja pomyślałabym sobie, ale złotówa ;))) ale to
              kwestia naszej obyczajowości, wychowania itd.
              • widokzwenus Re: czy wy zdajecie sobie sprawe... 22.08.08, 11:50
                Napisałam już wyżej - ona sie czuje pokrzywdzona tym, że nagle sie
                obudziła jako osoba dorosła i spłacająca ratę. Jej nie doskwiera
                dyskomfort tylko brak pieniędzy na zbytki - czytaj: życie.
                Tu mnie cała ta sprawa żenuje bo z postu autorki bije dla mnie
                wyraźnie pytanie "jak go grzecznie wydoić"?
          • morzeczerwone do dzikoozka 22.08.08, 21:34
            a co tu zmienia ewentualne małżeństwo? Nic. Mieszkanie nadal będzie
            wyłącznie jej, bo nabyła je przed małżeństwem. On mógłby mieć tylko
            roszczenie o poniesienie nakładów z majątku wspólnego na jej majątek
            odrębny(spłata rat kredytu w trakcie trwania małżeństwa).
            • vandikia Re: do dzikoozka 25.08.08, 12:15
              a czy nie jest tak, ze musieliby podpisac intercyze, zeby bylo jej?
              mnie sie wydaje, ze w momencie zawarcia zwiazku malz. dobra wniesione do zwiazku
              staja sie dobrami wspolnymi
      • madnouse Re: czy wy zdajecie sobie sprawe... 22.08.08, 11:05
        jak się ma mieszkanie własnościowe to i tak płaci się, poza mediami jakąś opłatę
        np. spółdzielni. Do tego jakieś rzeczy typu fundusz remontowy, windy, itp, itp.
        Jeżeli suma tych opłat wynosi np. 1000 zł, to facet powinien dawać tej
        dziewczynie 500. Rata to jest jej inwestycja prywatna i nie ma z użytkowaniem
        mieszkania nic wspólnego.
        • dzikoozka Re: czy wy zdajecie sobie sprawe... 22.08.08, 11:13
          Nie masz pojecia o prawie włąsnościowym!!!
          Mieszkanie włąsnościowe NIE NALEZY DO ZADNEJ SPÓLDZIELNI. Fundusz
          remontowy to normalny koszt użytkowania (zuzycia mieszkania,
          słyszałaś o czynmś takim jak amortyzacja)?
          • madnouse Re: czy wy zdajecie sobie sprawe... 22.08.08, 11:17
            owszem, nie jestem prawniczką więc nei wiem jak to się nazywa.ale wiemj,że
            meiszkanie wykupione ze spółdzielni nadal znajduje sie w budynku spółdzielni i z
            tego tytułu są jakieś opłaty. Ja jestem za dzieleniem tych wszystkich opłat
            miesięcznych na pół.

            cieszę się,że nie jestem twoją znajomą. Jeszcze byś mi policzyła koszt
            amortyzacji naczyń po zaproszeniu na obiad. I realny zysk z tytułu zjedzenia u
            ciebie:)
            • dzikoozka Re: czy wy zdajecie sobie sprawe... 22.08.08, 11:47
              Pochopnie mnie oceniasz.
              NIe umiesz oddzielić obiektywizmu w ocenie sytuacji od osobistych
              cech charakteru, jakie ktoś ma. To że potrafie wyłączyc emocje i
              ocenic sytuacje wyłącznie z ekonomicznego punktu widzenia nie
              oznacza, że jestem sknerą. Mogę Ci powiedzieć, co JA bym zrobiła w
              sytuacji chłopaka: zaproponowałabym dziewczynie połowę korzysci
              jakie odniosłam. Gdybym była autorka wątku - nie wiem, zależy od
              zwiazku jaki bym miałą z tym chłopakiem, od innych zależności. Na
              pewno gdyby on był człowiekiem nie liczącym sie z każdym groszem
              wydawanym na mnie, nigdy w życiu nie poprosiłabym go o dodatkowe
              pieniądze. Umiem ocenić, czy sprawiedliwie "wkładamy do tego worka".
              • madnouse Re: czy wy zdajecie sobie sprawe... 22.08.08, 11:49
                ja po prostu oceniam od innej strony. Jeżeli ja na czymś nie tracę, a ktoś
                zyskuję to nie widzę w tym niesprawiedliwości. co innego, gdyby jego zysk wiązał
                się z moją stratą
                • dzikoozka Re: czy wy zdajecie sobie sprawe... 22.08.08, 11:54
                  OK. Masz dwa mieszkania?
                  Wynajmi mi jedno, bede płaciła wszystkie opłaty. Ty nie stracisz
                  (wyjdziesz na zero), a ja zyskam, OK?
                  Ba, zyskasz nawet moja wdzieczność, zgoda? ;))
                  • madnouse Re: czy wy zdajecie sobie sprawe... 22.08.08, 11:58
                    na razie nie mam. a jakby co to dobra jesteś w łóżku?:)
                    • dzikoozka Re: czy wy zdajecie sobie sprawe... 22.08.08, 12:18
                      oo ile wiem, jestem hetero ;))
                      • madnouse Re: czy wy zdajecie sobie sprawe... 22.08.08, 12:19
                        a ja mam kumpla, ktory marudzi że nie ma kobiety:)To jak, bedę miała mieszkanie
                        to mogę się zgłosić?
                        • dzikoozka Re: czy wy zdajecie sobie sprawe... 22.08.08, 12:27
                          eheheh ale jesteś działaczka charytatywna :))
                          Obawiam sie, ze moj stary sie nie zgodzi na taki podział usług :)
                          • madnouse Re: czy wy zdajecie sobie sprawe... 23.08.08, 11:44
                            jakie tam charytatywne, tak sie tworzy UKŁAD, przez sieć nieformalnych usług i
                            powiązań:)
                  • widokzwenus Re: czy wy zdajecie sobie sprawe... 22.08.08, 11:59
                    Wetne się - jest różnica jak przypuszczam między znajomym a obcym.
                    Ja byłam w takiej sytuacji - nagle zwolniło mi sie jedno mieszkanie
                    i znajomy się do niego wprowadził - za opłaty.
                    Nic w tym zdrożnego nie widziałam, choc zdaniem wielu powinnam go
                    równo doić z czynszu. Dla mnie ważniejsze jest że mieszkanie nie
                    stoi puste i że nie siedzi w nim ktoś obcy, kto może zrujnować je do
                    szczętu.
                    • dzikoozka Re: czy wy zdajecie sobie sprawe... 22.08.08, 12:25
                      !!!! Włąśnie trafiłaś w dziesiateczke!

                      Wszystko ma SUBIEKTYWNĄ wartosć,
                      Dla ciebie wartoscią było poczucie bezpieczeństwa
                      i za to zapłąciłaś tyle ile ono było warte!! nie czujesz sie
                      oszukana, moze zyskałaś poczucie "jestem ok" To było dla Ciebie
                      warte tyle, ile mogłąbyś zarobić na rynku. czyli taką miało wartość
                      i też na tym zarobiłas.

                      Wiesz, dlaczego ludzie płacą za plastikowe obrzydliwe klapki w
                      Promenadzie po 180 PLN?????? Ja nie dla mnie to szit wart 20 PLN
                      Ale są tacy co kupją, bo marka, bo modne.
                      Czy są oszukani? nie syskali poczucie wyjatkowości, za to płącą.
                      Nikt ich nie zmusza.

                      W rodzinie obowiazują inne zasady, wbrew pozorom - zasadyt moralne
                      mają wymierną wartość ekonomiczną. Bo współczesna ekonomia jest
                      wyrazem biologicznej determinanty - przetrwania genów w tej
                      rodzinie. Dzięki temu dzieci opiekuja sie starymi rodzicami, rodzice
                      pomagaja dzieciom. To ze widzę te zależność, nie oznacza, ze nie
                      kocham moich rodziców czy dzieci :))))
                      Po prostu - kto ma wiecej pieniedzy, będzie miał lepsze warunki
                      bytu, lepsze zdrowie, lepszy staret w życiu, czyz nie?
                      • widokzwenus Re: czy wy zdajecie sobie sprawe... 22.08.08, 12:33
                        Dla mnie to co w mojej głowie i w mojej duszy nie ma żadnej wartości
                        ekonomicznej którą mogłabym wyliczyć. Poza oczywiście inwestowaniem
                        moich procesów myślowych w pracę.

                        Nie czuję się jakbym cokolwiek zyskała na tym kumplowym przypadku i
                        nie czuję jakbym coś straciła, choć wiele osób mi to sugeruje. Ale
                        trzeba się przyzwyczajać że żyjemy w świecie takich osób, które
                        wiedząc że istnieje sposób na zrobienie złota z g..., babrałyby się
                        w tym g... po łokcie.

                        Powiem wprost i brutalnie - wszystkie te problemy charakterystyczne
                        są IMO dla dorobkiewiczów i skner, dla których pieniądze są
                        nowością, celem i spełnieniem.
                        Kwestie pochodzenia i wychowania są jednakże po stokroć cenniejsze i
                        tak się składa że pewni ludzie nie mają tego typu problemów w ogóle
                        bo dla nich pieniądze są środkiem płatniczym a nie ideą.
                        Rozumiem że są ludzie którzy muszą oszczędzać i wyliczać, ale ludzie
                        z okresloną klasą i statusem intelektualnym że tak to nazwę, nie
                        maja tego typu problemów.
                        Ludzkim językiem - uważam to za wieś...

                        Tak - jestem rozpaskudzoną jedynaczką.
                        • dzikoozka Re: czy wy zdajecie sobie sprawe... 22.08.08, 12:44
                          hihihi zauważ ze swoim twierdzeniem jedynie potwierdzasz moją teorie.

                          Twoje postępowanie opiera się na normach, charakyterystycznych dla
                          warstw posiadajacych już odp. status i srodki na życie, teraz mogą
                          zaspokajaś swoje wyższe potrzeby: np. potrzebę działalności
                          charytatywnej, dobroczynności, luksusu., To tacy ludzie
                          mówią "gentelmani nie mówią o pieniadzach"
                          Bo je maja, prawda? Ja bron boze nie oceniam negatywnie tych osób,
                          ale prezysięgam, KTOś zarobił juz na to ich samopoczucie, albo oni,
                          albo ich rodzice, ciężką pracą, skrupulatnym liczeniem a nie
                          rozdawnictwem, zapewne.

                          Tobie łatwo byłoby zrezygnowac z 400 pln za paliwo do chorwacji
                          (dlaczego? Poczułabyś sie lepiej, jak "niewieśniara", prawda?
                          Ktoś juz zarobił na to (moze Twoi rodzice), zebyś mogła sie tak czuć.
                          • widokzwenus Re: czy wy zdajecie sobie sprawe... 22.08.08, 13:15
                            Szczerze?
                            Prawdopodobnie nie poczułabym sie lepiej bo nie pomyślałabym o tym
                            nawet :)
                            Spędzam czas ze znajomymi którzy znają mnie a ja ich więc sytuacje
                            opisywane tutaj są konstruowane na potrzeby watku. Przyznaje - ja po
                            prostu nie mysle o pieniądzach. Dzieje się to tylko wtedy jak
                            odpowiadam ( w wiecznym zdziwieniu ) na tego typu wątki tutaj.
                            Owszem - moje postępowanie opiera się na pewnych normach, co więcej
                            mam nadzieję że ludzi o tego typu normach powinno być więcej. I wiem
                            że ktoś kiedyś na to zarobił. Mniemam też że nie rozdawnictwem ( ale
                            tutaj w przypadku autorki akurat żadnego rozdawnictwa nie widzę )
                            ani nie totalnym skąpstwem i wyliczaniem się co do złotówki. Nadal
                            uparcie twierdze że po poście tej dziewczyny odczuwam niesmak, co
                            nie przeszkadza mi zgadzać się z Tobą w bardzo dużej części dyskusji
                            ogólnej :) Po prostu uważam że Twoje racje kompletnie nie mają
                            zastosowania w tej sytuacji. Inaczej to widzę. W ogólnym
                            postrzeganiu - Twoja racja jest ogromna.
                            • dzikoozka Re: czy wy zdajecie sobie sprawe... 22.08.08, 13:40
                              Dzieki za zgode.
                              A ja jednak ją rozumiem. Jak komuś życie da po tyłku (w sensie -
                              rozczarowanie emocjonalne ---ze skutkiem
                              • widokzwenus Re: czy wy zdajecie sobie sprawe... 22.08.08, 14:01
                                :)
                                Nic nie powiem o facecie bo o nim nic w tym poście nie ma :)
                                Sama autorka zresztą też jakoś zamilkła...
                                • dzikoozka Re: czy wy zdajecie sobie sprawe... 22.08.08, 14:21
                                  moze nas wpusciła w maliny i teraz ma ubaw ;)
                                  • widokzwenus Re: czy wy zdajecie sobie sprawe... 22.08.08, 14:25
                                    Może tak :)
                                    Acz problem uniwersalny jak mniemam.
            • agaoki Re: czy wy zdajecie sobie sprawe... 22.08.08, 16:08
              nie chce mi się czytać innych postów, więc mogę coś powtórzyć, ale moim zdaniem
              sprawiedliwie by było podzielić wszystko (także kredyt) na pół.
              w końcu mieszkając u ciebie partner nie musi płacić za wynajem gdzie indziej.
              nie za dobrze mu trochę? ;)
              a jeśli upierasz się, żeby spłacać kredyt samodzielnie, to on powinien wziąć na
              siebie inne opłaty.
      • madnouse Re: czy wy zdajecie sobie sprawe... 22.08.08, 11:08
        dochodze do wniosku, że ja chyba przebywam w towarzystwie ludzi nienormalnych.
        Jak mnie przyjaciółka podwozi gdzieś samochodem to nie żąda dokładania sie do
        benzyny+ połowy kasy ktorą zapłaciłabym jadąc na tej trasie komunikacją
        publiczną. Nie mówię o dłuższych wycieczkach, gdzie sie dzieli koszty paliwa.
        ale nawet w takich sytuacjach nigdy nie usłyszałam od znajomych: a teraz mi sie
        dorzuć do raty za samochód, bo przecież masz realną korzysć ekonomiczną z tego
        że wozisz sobie nim tyłek.
        • dzikoozka Re: czy wy zdajecie sobie sprawe... 22.08.08, 11:16
          Ludzie, doprowadzacie wszystko do absurdu jest różnica skali miedzy
          podwiezieniem do roboty a wspólną podróżą do Chorwacji!!!
          Gdyby kolega codziennie podwoził cie z Wesołej czy Prószkowa do
          Warszawy, regularnie na podstawie umowy, ze zabiera Cie o 8.00
          odstawia o 18.00, czyli oszczędzasz na paliwie np. 200 PLN
          miesięcznie, to przyzwoicie byłoby mu chyba zaproponowac miesieczny
          ryczałt 100 PLN za podwozenie?
          Nie mówie, ze to MUS, ale zasada PRZYZWOITOŚCI zobowiazywałaby MNIE
          do takiej propozycji. Czy Ty to zaproponujesz - to zależy od TWOICH
          norm, zasad, masz prawo mieć inne. Ja staram się kierowac zasadą
          sprawiedliwości.
          • madnouse Re: czy wy zdajecie sobie sprawe... 22.08.08, 11:18
            owszem, zaproponowałabym dołożenie się do zużywanego paliwa. ale jakby mi
            zaproponował,zebym mu dokladała kase do spłacanego kredytu za samochód to bym
            uprzejmie podziękowała za taki układ.
            • dzikoozka Re: czy wy zdajecie sobie sprawe... 22.08.08, 11:39
              Oczywiście, bo Tobie by sie nie opłącało.
              Ekonomicznie uzasadnione.
              • madnouse Re: czy wy zdajecie sobie sprawe... 22.08.08, 11:40
                sama też bym tego nie oczekiwała
    • iberia.pl Re: Rachunki w związku 22.08.08, 11:18
      ma_gala napisała:

      > zaniedługo mam zamieszkać z moim partnerem. Mieszkanie jest moje -
      w sensie - ja wzięłam kredyt, który opłacam sama, ja płacę za
      czynsz i opłaty za media, ale to się ma zmienić. On zaproponował,
      żebyśmy dzielili się rachunkami tak:
      > ja - cała rata kredytu (to oczywiste),

      OK.

      > wszystkie inne opłaty za mieszkanie: czynsz, media, TV, interent -
      > po połowie.

      proporcjonalnie do zarobkow.

      a href="tnij.org/ax0j/" target="_blank">Forum dla
      Egiptomaniaków, bez cenzury</a>
      www.fauna.rsl.pl/
      • lacido Re: Rachunki w związku 22.08.08, 23:26
        > proporcjonalnie do zarobkow.

        to jak ona do tej pory utrzymywała to mieszkanie??
    • iberia.pl aleście się wszyscy tego kredytu uczepili 22.08.08, 11:22
      napisala w pierwszym poscie, ze SAMA go bedzie splacac!
      To po co w ogole ten aspekt komentujecie?
      • madnouse Re: aleście się wszyscy tego kredytu uczepili 22.08.08, 11:24
        bo z tytułu opłacania kredytu (własnego) oczekuje pokrycia przez faceta wiekszej
        częsci opłat.
      • widokzwenus Re: aleście się wszyscy tego kredytu uczepili 22.08.08, 11:27
        Bo dla mnie to ona to napisała w konkretny sposób abyśmy się nie
        uczepili "Tak, oczywiście będę spłacać sama, ale skoro ja to sama
        spłacam, to on mi powinien więcej dołożyć na coś innego" Hmmm...
      • cloclo80 Re: aleście się wszyscy tego kredytu uczepili 22.08.08, 23:59
        Żeby dostać kredyt na mieszkanie trzeba de facto udowodnić, że się go nie
        potrzebuje. Skoro zatem kogoś stać na taki luksus awanturowanie się o parę
        groszy jest zbyteczne.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Rachunki w związku 22.08.08, 13:06
      Ludzie, bierzcie śluby, będziecie mieli wspólne pieniądze i koniec problemów z
      ciągłymi rozliczeniami i podziałami.

      To ma być związek czy księga przychodów i rozchodów?
      • iberia.pl Re: Rachunki w związku 22.08.08, 14:40
        g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

        > Ludzie, bierzcie śluby, będziecie mieli wspólne pieniądze i koniec
        problemów z ciągłymi rozliczeniami i podziałami.


        taaa , problemy to dopiero moga przy rozwodzie...
    • cartahena Re: Rachunki w związku 22.08.08, 15:05
      Jeszcze raz sie wypowiem, po przeczytaniu dlugiej powyzszej
      dyskusji. Obiektywnie rzecz biorac, to Twoj chlopak finansowo na tym
      ukladzie korzysta, poniewaz nie musi oplacac tak zwanego ODSTEPNEGO
      za wynajem mieszkania. Jest to kwota, ktora sie placi wlascicielowi
      mieszkania, oprocz stalych oplat typu czynsz, gaz, prad, itp. To
      jest zarobek wlasciciela mieszkania. W tym przypadku wlascicielka
      jestes Ty, wiec udostepniajac mu mieszkanie bez oplacania przez
      niego tegoz ODSTEPNEGO (zwykle kilkaset zlotych lub wiecej, zaleznie
      od wielkosci i standardu mieszkania), powodujesz ze on oszczedza
      dosc duza kwote. Jak ja bylabym na jego miejscu poczuwalabym sie do
      tego, zeby cos w rodzaju odstepnego Ci placic, ktora to kwote
      moglabys poswiecic na splate kredytu. Oczywiscie, w zwiazku z tym,
      ze jestescie sobie bliscy, kwota ta moglaby byc niezbyt wygorowana,
      ale jednak w pewnym stopniu pomagalaby Ci w Twoich zobowiazaniach
      wobec banku.
      I nie chodzi o to, ze on mialby rzekomo splacac czesc Twojego
      kredytu, za Twoje mieszkanie, poniewaz jak sie byc moze kiedys
      wyprowadzi, to przestanie go "splacac", a Tobie zostanie pewnie
      jakies pare lat do dalszego splacania.
      Dla mnie jednak nadal taka sytuacja wydaje sie troche sztuczna,
      poniewaz nie uznaje konkubinatow na dluzsza mete...
      • sir.drinkalot Re: Rachunki w związku 15.01.09, 13:37
        cartahena: Jak bys widziala cala sytuacje gdybys byla na miejscu tego chlopaka i
        ktos walnalby Ci taki wywod jaki napisalas Ty? Co bys pomyslala o takim facecie?
    • cartahena Re: Rachunki w związku 22.08.08, 15:12
      Nawiazujac jeszcze do wypowiedzi o podwozeniu kogos za darmo,
      udzielaniu komus gosciny za darmo, to oczywiscie mozna tak sie
      zachowywac. Natomiast jak ktos mi proponuje goscine, czy podwozenie
      lub podroz jego samochodem, ZAWSZE staram sie zrewanzowac, na
      przyklad przywozac prezent lub fundujac obiad w restauracji. Tak
      nakazuje dobre wychowanie. Nie jestem bezdomnym wloczega, ktory musi
      korzystac z milosierdzia innych. Z gosciny i uprzejmosci - owszem,
      ale to po mojej stronie lezy REWANZ.
      • madnouse Re: Rachunki w związku 22.08.08, 15:54
        jak u mnie koleżanki mieszkały przez 2 miesiące to kupiły dobre wino i zrobiły
        pyszny obiad. Ale to jest fajna forma podziękowania. Co innego niż rozliczanie
        sie z kasy. Miłe gesty to coś innego niż taka ekonomia w gronie przyjaciół.
        • carnivore69 Re: Rachunki w związku 22.08.08, 17:24
          I w ten sprytny sposob kolezanki zaoszczedzily moze i na wczasy na Seszelach ;)

          Pzdr.
          • madnouse Re: Rachunki w związku 23.08.08, 11:43
            a to coś złego? Ja im dobrze życzę. Jeżeli ja nie tracę a ktoś zyskuje to
            przecież świetnie. Chociaż jak pomyślę ile by mnie kosztowało wynajęcie
            ochroniarza który by przez 2 miesiące moich wakacji siedział i domu pilnował...
    • carnivore69 Rozwiazanie zagadki 22.08.08, 15:24
      Chlopak powinien placic kwote rowna polowie czynszu za podobne mieszkanie
      wynajmowane na wolnym rynku.

      Pzdr.
      • widokzwenus Re: Rozwiazanie zagadki 22.08.08, 15:42
        Wolałabym przy takim rozwiązaniu płacić całość w oddzielnym
        mieszkaniu.
      • wanilinowa Re: Rozwiazanie zagadki 22.08.08, 15:45
        a płatne z góry za każdy miesiąc? jakie sankcje za spóźnienie się, będzie spał w
        nogach czy może w piwnicy? mierzi mnie taka kalkulacja.. tym gorzej że para
        między sobą nie potrafi się dogadać w sprawie pieniędzy.
        • widokzwenus Re: Rozwiazanie zagadki 22.08.08, 15:51
          Wanilinowa myślę że jesteś zbyt mało wnikliwa. Ja sie przeraziłam co
          będzie przy wyjeździe. Np. ona wyjedzie w delegację na 6,5 dnia.
          Czy będą wyliczać procenty za 100% wykorzystywanie mieszkania przez
          określony czas?
          Wyliczyłabym również pare innych rzeczy. Bo te rachunki po połowie
          to tak po prawdzie chyba też nie są sprawiedliwe.
          • wanilinowa Re: Rozwiazanie zagadki 22.08.08, 16:45
            :)
            pójdźmy dalej. jego masa stanowi 136% jej, więc on więcej pochłania. ona z kolei
            kąpie się 2,17 razy częściej co także powinno być uwzględnione w comiesięcznej
            składce.

            dochodzimy zatem do prostych wniosków:

            jego wkład = [π^2*(jego masa/jej masa) - (częstotliwość kąpieli/ilość zużytego
            mydła) + 12,8*(ilość t-shirtów/cena proszku)] * 100%

            oczywiście w miesiącach w których którekolwiek z nich wyjedzie na więcej niż
            4,25 dnia proporcje się zmieniają.

            można dodać inne ważne aspekty życia codziennego i najlepiej zapisać to u
            notariusza.
        • carnivore69 Re: Rozwiazanie zagadki 22.08.08, 17:21
          Pisze jak jest fair w przypadku, gdy strony chca sie rozliczac. Nie oceniam
          natomiast samej decyzji o owym rozliczaniu sie.

          Pzdr.
    • tukata Re: Rachunki w związku 22.08.08, 16:09
      Rozwiązanie jest jedno: rozstańcie się. Jeżeli na początku wspólnej
      drogi macie problem finansowy, to nie rokuje to dobrze. Jeżeli
      chcesz, żeby mieszkanie było twoje to powinnaś je sama spłacać,
      mogliście wziąć kredyt razem. Natomiast utrzymanie powinno być
      wspólne - po połowie. Ale to i tak wygląda jak u współlokatorów, a
      nie osób, które się kochają i chcą być razem. Każdy kupuje coś do
      wspólnej lodówki i trudno to rozliczać z ołowkiem w ręku.
    • swinia_i_cham to nie jest fair. 22.08.08, 16:20
      Ty placisz rate kredytu ale placisz na SWOJE MIESZKANIE. To tak jakbys placila za swoja bizuterie na przyklad. To ze kupujesz sobie cos (mieszkanie) nie ma wplywu na jego zobowiazania.

      Co najwyzej mozesz podniesc mu udzial w oplatach stalych do poziomu, jaki uzyskalabys z wynajmu polowy mieszkania. Ale tu sie juz bedzie robilo grzasko...
    • lacido Re: Rachunki w związku 22.08.08, 23:25
      jak to do tyłu? będziesz do przodu o połowę czynszu który do tej pory płaciłaś
      sama :)))
    • cloclo80 Re: Rachunki w związku 22.08.08, 23:52
      Cały ten wątek potwierdza tylko dobrze rozpoznaną regułę, że babka z mieszkaniem
      poważnie traci na atrakcyjności. Fenomen, ale prawdziwy.
      • ma_gala Re: Rachunki w związku 24.08.08, 23:15
        pierwsze słyszę o takiej regule... przecież kobieta zawsze miała
        mieć posag - a własne mieszkanie jak najbardziej nim jest!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka