Dodaj do ulubionych

Mówi, że kocha ale... cz.2

06.09.08, 15:52
Dziewczyny, załamałam się kompletnie z kilku powodów. Nie będę
pisała od początku. Mój chłopak, który niby mnie kocha ale nie chce
wziąć ze mną ślubu i ogólnie nie wie, czy ja jestem tą jedyną,
porzucił mnie PRZEZ TELEFON w środę. Byłam tak wściekła, że kazałam
mu przyjechać i mi to prosto w oczy powiedzieć. A więc on do mnie
przyjechał, powiedział, że juz dawno sie nie układało, były pewne
sytuacje, które zaważyły o tym, że on już mnie raczej nie kocha i
nie chce tego ratować. Załamałam się, strasznie płakałam, przez 2
noce nie spałam, w pracy patrzyli się na mnie jak na kosmitkę, albo
pijaczkę, bo miałam strasznie spuchniętą twarz. Zupełnie nie mogłam
tego zrozumieć, jego mama jak się dowiedziała o tym, to się
popłakała, też nie rozumiała jego decyzji, zapytała go czy ma inną
dziewczynę - zapewnił ją, ze nie. On podobno chciał ze mną zerwać
wcześniej, ja teraz przechodzę ciężki okres, mam dwie poważnie chore
bliskie mi osoby, sama zaczęłam mieć problemy ze zdrowiem, no i on
mi teraz zupełnie dowalił. W czwartek mi napisał smsa, że on już nie
jest pewien swojej decyzji i czy chce się z nim spotkać. Wczoraj
odbyło się, to spotkanie… Powiedział mi, że były takie sytuacje, że
jemu się odechciało być ze mną więc ja pytam jakie sytuacje? On mi
na to „ bo Ty robiłaś sobie taki dziwny kok na głowie jak nie
musiałaś wychodzić z domu, a ja wolałem Cię w rozpuszczonych włosach
i miałaś okropnie brzydkie domowe spodenki, no i Ty chcesz ślubu a
dla mnie ślub, to koniec świata, bo to znaczy, ze każdy wieczór
musze siedzieć w domu razem z Tobą. Nic Ci nie mówiłem, bo myślałem,
że się samo ułoży”! No ręce opadają!!!! Nie wiedziałam, czy mam się
śmiać, czy płakać! Przecież jakby mi powiedział, że okropnie
wyglądam i tp. To ja bym nie zakładała tych przeklętych spodenek i
nie wiązałabym włosów! Co do tego siedzenia razem po ślubie, ani ja
bym tego nie chciała! Do tej pory, jak ze sobą byliśmy, to on robił
co chciał, nie widywaliśmy sie codziennie, ja w dodatku miałam taką
zasadę, że nie dzwoniłam do niego jak wiedziałam, ze spotyka się z
kolegami i nie wypytywałam co robi, gdzie jest, żeby nie wyszedł na
pantoflarza! Ogólnie podsumowując to spotkanie –nie powiedział mi
przepraszam, tylko zaczął mnie głaskać po głowie i powiedział ŻE JAK
JA JESZCZE CHCE I ZALEZY MI TO MOŻEMY SPRÓBOWAĆ. Kurde, wyszło na
to, że ja z nim zerwałam! Co o tym myślicie? Dać mu szanse? Jestem
na niego wściekła, okazał się niedojrzały, ale go kocham...
Obserwuj wątek
    • lalka-2 Re: Mówi, że kocha ale... cz.2 06.09.08, 16:11
      Odpuść..no pomyśl..po tym co Ci powiedział miałabyś z nim być? On
      tego nie chce, jeśli nawet dalej z nim będziesz to to moim zdaniem
      do niczego poważnego i dobrego nie prowadzi..stracisz na niego
      poprostu więcej czasu..Powiedział Ci wprost, że już wczesniej chciał
      z Tobą zerwać, wymyślając nawet jakieś śmiechu warte
      powody..Powiedział Ci wprost, że nie chce z Tobą ślubu, bo nie chce
      z Tobą siedzieć codziennie..Na koniec ten tekst, że jak bardzo
      chcesz to ewentualnie może jeszcze z Tobą będzie?! No proszę Cię..a
      co on łaskę Ci robi? Miej szacunek do samej siebie i odpuść..Czasem
      warto walczyć o faceta ale nie w takiej sytuacji, po takich
      tekstach..
    • kitek_maly Re: Mówi, że kocha ale... cz.2 06.09.08, 16:12

      bo Ty robiłaś sobie taki dziwny kok na głowie jak nie
      > musiałaś wychodzić z domu, a ja wolałem Cię w rozpuszczonych włosach
      > i miałaś okropnie brzydkie domowe spodenki, no i Ty chcesz ślubu a
      > dla mnie ślub, to koniec świata, bo to znaczy, ze każdy wieczór
      > musze siedzieć w domu razem z Tobą. Nic Ci nie mówiłem, bo myślałem,
      > że się samo ułoży”!

      Ten facet ma więcej niż 18 lat? :->
      Chcesz z takim kimś życie sobie układać?..
      • biedronka1234 Re: Mówi, że kocha ale... cz.2 06.09.08, 16:39
        No własnie on ma już 25 lat... Jak rozmawiałam z jego mamą, to
        powiedziała, że była pewna, że to ja jego rzuce, bo on na mnie nie
        zasługuje, że ja jestem dojrzała, rodzinna, opiekuńcza i itp. a on
        jeszcze jest dzieckiem, ale może mu się odmieni, ze on czasami
        lupoty gada, a nawet tak nie myśli. On mi jeszcze wczoraj
        powiedział, że po tak ze mną zerwal to siedzial kilka godzin w
        samochodzie i wyobraził sobie jak by to było, gdyby już więcej nnie
        nie spotkał i się do mnie nie przytulił, zrozumiał wtedy, że jednak
        mnie kocha, a to, że chce ze mną zerwać, to było powiedziane po
        złości, bo ja sie z nim ostatnio kłóciłam. Owszem, kłociłam się, bo
        czułam, że sie ode mnie oddala i nie umiałam do niego dotrzeć, bo na
        jest z natury skryty i nie chciał ze mną rozmawiać. Ja to chyba
        jestem głupia, bo ja wierzę, że on sie za rok, dwa obudzi i jednak
        zechce być ze mną, tzn. wziąć ślub, bo zamieszkać to on by chciał
        już teraz, tylko, że ja nie moge, bo mam trudną sytację rodzinną.
        Nie wiem, co zrobic, z jednej strony myślę sobie, że nie dam mu
        szansy, odpoczne troche i może trafie na faceta, który bedzie mnie
        kochał i doceniał, a z drugiej strony, nie potrafię o nim zapomnieć,
        boje się, że to ja nie dajac mu szansy, bede później żałować, wiem ,
        ze to nie jest argument, ale ja jego mame strasznie polubiłam,
        rozumiemy się bez słów, i jeszcze jego kochana babcia... Ogólnie to
        my sie nigdy nie kłociliśmy, chyba, że jakieś małe nieporozumienia o
        głupoty, więc to nie jest tak, ze on ciagle byl wobec mnie nie
        fair... Ale myślę, że może on się wystraszył, ze już nie bedzie miał
        dziewczyny i tylo dlatego chce do mnie wrócić. czy któraś z Was
        była w takiej albo podobnej syuacji?
        • kitek_maly Re: Mówi, że kocha ale... cz.2 06.09.08, 16:44

          On mi jeszcze wczoraj
          > powiedział, że po tak ze mną zerwal to siedzial kilka godzin w
          > samochodzie i wyobraził sobie jak by to było, gdyby już więcej nnie
          > nie spotkał i się do mnie nie przytulił, zrozumiał wtedy, że jednak
          > mnie kocha, a to, że chce ze mną zerwać, to było powiedziane po
          > złości, bo ja sie z nim ostatnio kłóciłam.

          Na samym słowie kocham nie zbudujesz prawidłowej relacji.
          Jeśli nie macie zbieżnych oczekiwań dotyczących wspólnej przyszłości (przykładem
          jest ślub), to marnie to widzę. Na to, że się zmieni w ciągu dwóch lat nie
          liczyłabym. Niektórzy faceci nigdy nie dojrzewają. :-)
          • marzeka1 Re: Mówi, że kocha ale... cz.2 06.09.08, 17:16
            Slowo "kocham" to tylko słowo, od tego nie ma się udanego związku.Facet wydaje się niedojrzały, dziecinny, pleciejakieś bzdety o koku, spodenkach i tym, co miałby robić z tobą po slubie.Raczej widzę, że jak zdecydujesz się z takim chłopczykiem być, to na forum pzreczytamy jeszcze niejeden twój post. A wyjść za mąż za kogoś takiego zwyczajnoe bałabym się, bo rozwód po krótkim, aczkolwiek burzliwym, małżeństwie jest wielce prawdopodobny.
            • biedronka1234 Re: Mówi, że kocha ale... cz.2 06.09.08, 19:17
              Problem polega na tym, ze ja jego bardzo kocham i dlatego tak trudno
              jest mi podjąć ostateczną decyzję. Znam siebie, nie uda mi sie
              szybko o nim zapomnieć, jeżeli kiedykolwiek mi się uda, poza tym nie
              interesują mnie inni faceci, on był drugim facetem jaki mi się w
              życiu spodobal, nie chodzi o to, że jestem wybredna, sama nie jestem
              idealna, ale do niego poczułam "motyle w brzuchu", od pierwszego
              momentu, kiedy go zobaczylam wiedziałam, ze coś między nami musi isę
              stać, chciaż to on o mnie dlugo zabiegał... Macie racje dziewczyny,
              ślub w tej sytacji to najgorsza rzecz jaką moglabym zrobić, z
              pewnością szybciej bym się rozwiodła, jeszcze gorzej by było
              gdybysmy mieli dzieci, wiem jak to jest wychowywać się beż ojca, nie
              chciałabym takiego losu dla swoich dzieci... Ale powiedzcie, wszyscy
              faceci od razu wiedzą, że chcą wziąć ślub z dziewczyną? Ja znam
              przypadki, gdzie para szybko wzieła ślub, tak strasznie się kochali,
              że po 7 miesiącach wyciągali brudy w sądzie, ale znam też taką parę,
              gdzie facet zarzekał się, że nie chce brać ślubu ze swoją
              długoletnią dziewczyną, ona go 5 razy rzucała, a poźniej jemu coś
              sie odblokowalo i to on ją do malżeństwa namawiał. Teraz są 5 lat po
              ślubie, mają dzieci i oboje twierdza, że są szczęsliwi. Może z nim
              jeszcze raz porozmawiać, dokładnie wszystko omówić i dać mu rok,
              spróbować, a jak się nie uda, to bedę musiała sie z tym pogodzić...
              Co o tym myślicie? Tylko szczerze, wole najgorszą prawdę, nie boję
              się krytyki :-)
              • marzeka1 Re: Mówi, że kocha ale... cz.2 06.09.08, 19:31
                Nie będziesz ani pierwszą, ani ostatnią kobietą, która "bardzo kocha" nieodpowiedniego dla niej faceta. Myślę, że nie ma reguły,kiedy facet chce wziąć ślubi i kiedy to wie, jednak z doświadczenia wiem jedno- jeśli z takiej decyzji wyłącza się rozum, a bazuje tylko na motylach w brzuchu i tym ,że "bardzo go kocham"- to z reguły konczy się to źle- bo życie razem to także codzienność, taka zwykła- a jeśli on jako argument za niebyciem z tobą wyciąga koki i spodenki teraz, to potem będzie tylko gorzej. Wyjśc za mąż czy ożenić się każdy głupi/a potrafi, stworzyć sensowny związek- już nacznie mniej.
    • sadosia75 Re: Mówi, że kocha ale... cz.2 06.09.08, 19:35
      wykreca sie kokiem i spodenkami ....
      Kochac "bardzo bardzo" nie znaczy, ze zwiazek bedzie udany. On slubu nie chce,
      Ty chcesz. nie wiesz czy jego zdanie w tym temacie sie zmieni czy tez nie.
      Zycze Tobie, zebys pewnego pieknego dnia nie obudzila sie z reka w nocniku.
      • kasiaczek1887 Re: Mówi, że kocha ale... cz.2 06.09.08, 22:17
        daj sobie spokój.Kocham jest bardzo łatwo powiedzieć...Przypomniał
        mi sie taki cytat:

        ,,PRAWDZIWA MIŁOSC ZAWSZE MILCZY,WYRAZEM PRAWDY SA CZYNY-NIE SLOWA"
    • tunidra Re: Mówi, że kocha ale... cz.2 06.09.08, 22:23
      tak jak wszystkie pisaly powyzej;
      twoj facet jest jakis niedorozwiniety psychicznie, moim zdaniem nie dojrzal do
      prawdziwego zwiazku z prawdziwa kobieta, w przeciwnym razie nie przerazalaby go
      wizja 'siedzenia z toba w domu codziennie' tylko myslalby o tym jak o
      najwiekszej przyjemnosci...
      wyobrazasz sobie pare lat po slubie stroi ci codziennie fochy o jakies glupoty...
      zapewne jestes mloda kobieta wiec cale zycie przed toba
      pamietaj ze tego kwiatu pol swiatu... sa lepsi i gorsi ...
      i masz jeszcze czas szukac i przebierac w nich dowoli az znajdziesz takiego
      ktory bedzie mial takie same poglady na zycie jak ty ...
      i nie bedzie zwracal uwagi na 'glupi kok na glowie'
      trzymam kciuki; napisz koniecznie jak ci idzie!!!!!
      pozdrawiam
    • kobieta-znudzona Re: Mówi, że kocha ale... cz.2 07.09.08, 21:37
      Biedronka.Jak ja Cię rozumiem, bo też znalazłam się kiedyś w podobnej sytuacji. Ale Ci powiem tyle , że on nie jest wart Twoich uczuć i Ciebie. Ja bym Ci jednak radziła podziękować za czas spędzony z nim , unosząc się honorem .Bo jak by nie było złamał Twoje serce.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka