biedronka1234
06.09.08, 15:52
Dziewczyny, załamałam się kompletnie z kilku powodów. Nie będę
pisała od początku. Mój chłopak, który niby mnie kocha ale nie chce
wziąć ze mną ślubu i ogólnie nie wie, czy ja jestem tą jedyną,
porzucił mnie PRZEZ TELEFON w środę. Byłam tak wściekła, że kazałam
mu przyjechać i mi to prosto w oczy powiedzieć. A więc on do mnie
przyjechał, powiedział, że juz dawno sie nie układało, były pewne
sytuacje, które zaważyły o tym, że on już mnie raczej nie kocha i
nie chce tego ratować. Załamałam się, strasznie płakałam, przez 2
noce nie spałam, w pracy patrzyli się na mnie jak na kosmitkę, albo
pijaczkę, bo miałam strasznie spuchniętą twarz. Zupełnie nie mogłam
tego zrozumieć, jego mama jak się dowiedziała o tym, to się
popłakała, też nie rozumiała jego decyzji, zapytała go czy ma inną
dziewczynę - zapewnił ją, ze nie. On podobno chciał ze mną zerwać
wcześniej, ja teraz przechodzę ciężki okres, mam dwie poważnie chore
bliskie mi osoby, sama zaczęłam mieć problemy ze zdrowiem, no i on
mi teraz zupełnie dowalił. W czwartek mi napisał smsa, że on już nie
jest pewien swojej decyzji i czy chce się z nim spotkać. Wczoraj
odbyło się, to spotkanie… Powiedział mi, że były takie sytuacje, że
jemu się odechciało być ze mną więc ja pytam jakie sytuacje? On mi
na to „ bo Ty robiłaś sobie taki dziwny kok na głowie jak nie
musiałaś wychodzić z domu, a ja wolałem Cię w rozpuszczonych włosach
i miałaś okropnie brzydkie domowe spodenki, no i Ty chcesz ślubu a
dla mnie ślub, to koniec świata, bo to znaczy, ze każdy wieczór
musze siedzieć w domu razem z Tobą. Nic Ci nie mówiłem, bo myślałem,
że się samo ułoży”! No ręce opadają!!!! Nie wiedziałam, czy mam się
śmiać, czy płakać! Przecież jakby mi powiedział, że okropnie
wyglądam i tp. To ja bym nie zakładała tych przeklętych spodenek i
nie wiązałabym włosów! Co do tego siedzenia razem po ślubie, ani ja
bym tego nie chciała! Do tej pory, jak ze sobą byliśmy, to on robił
co chciał, nie widywaliśmy sie codziennie, ja w dodatku miałam taką
zasadę, że nie dzwoniłam do niego jak wiedziałam, ze spotyka się z
kolegami i nie wypytywałam co robi, gdzie jest, żeby nie wyszedł na
pantoflarza! Ogólnie podsumowując to spotkanie –nie powiedział mi
przepraszam, tylko zaczął mnie głaskać po głowie i powiedział ŻE JAK
JA JESZCZE CHCE I ZALEZY MI TO MOŻEMY SPRÓBOWAĆ. Kurde, wyszło na
to, że ja z nim zerwałam! Co o tym myślicie? Dać mu szanse? Jestem
na niego wściekła, okazał się niedojrzały, ale go kocham...